Mentionsy
Zbigniew Dąbrowski: Główny grzech Maduro to zbrodnie i terroryzm
Ekspert ds. Ameryki Łacińskiej Zbigniew Dąbrowski analizuje sytuację po ujęciu Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone. Podkreśla skalę zbrodni byłego już dyktatora.
Szukaj w treści odcinka
W zasadzie najnowsze informacje mówią o tym, że tymczasowa prezydent tego kraju, czyli pani Delcio Rodríguez, wystosowała propozycje do Stanów Zjednoczonych.
Dlatego, że reżim nie ma, tak jak powiedzieliśmy, to jest reżim, to nie są rządy demokratyczne.
Przypomnę państwu, prawowitym prezydentem Wenezueli jest Edmundo González Urrutia, który przebywał obecnie na terenie Hiszpanii, ale dobrze pamiętam, po prostu został zmuszony do emigracji.
Bardzo wiele ludzi mówi tak, że de facto taka współpraca pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych a reżimem ciawistowskim jest konieczna, dlatego że po prostu w tej chwili, gdyby to opozycja przyjęła rządy, niezależnie od tego, czy byłby to Edmundo González Urrutia, czy przywódczyni opozycji Maria Corina Maciado,
Wczoraj miałem tę okazję rozmawiać z Wenezuelczykami u siebie w audycji w Republika Latina i oni powiedzieli tak, w tej chwili de facto Wenezuela znajduje się na takiej cienkiej linii pomiędzy wolnością a chaosem.
Wspominałam Państwu na początku poranka, że jeszcze pod koniec lat 70. był to jeden z czterech najbogatszych krajów na świecie.
Patrząc na generalnie lewicowych intelektualistów, nie tylko powiedzmy dziennikarzy, ale również intelektualistów, którzy mówią de facto tak, chociażby o tym, co miało miejsce w sobotę, że to była inwazja, że to był atak, pogwałcenie prawa międzynarodowego itd.
W związku z tym ciawizm, weźcie Państwo pod uwagę, że ciawizm pomimo tego, że ludzie żyli w biedzie, miał pieniądze na tę propagandę właśnie, na to, żeby opłacać, czy to właśnie intelektualistów, czy dziennikarzy, czy jeszcze z kolejnej strony polityków nawet, chociażby polityków europejskich, weźmy chociażby partię Podemos hiszpańską, partię lewicowo-populistyczną.
Czyli tak, chaos, bo został, nie ma prezydenta, wchodzi pani prezydent do gry.
Jak można przywrócić w tak już rozognionej sytuacji porządek w kraju?
Tymczasowy prezydent ma 90 dni na zwołanie kolejnych wyborów, tak?
To jest pierwsza sprawa, natomiast ja też nie sądzę, żeby te rządy Delcy i Rodriguez ograniczyły się tylko do 90 dni.
Tutaj trzeba powiedzieć tak, Delcy być może jest najlepszą z najgorszych opcji.
I pytanie jest tylko takie, czy Amerykanom uda się nakłonić, tutaj oczywiście używam cudzysłowu, Delsi, przede wszystkim ją i jej brata, czyli Jorge, przewodniczącego Parlamentu Wenezuelskiego, do tego, żeby jednak współpracować.
prawdziwie demokratycznych wyborów.
Nie mówimy o jakimkolwiek fałszerstwie, ale prawdziwie demokratycznych wyborów członkowie reżimu zdobyli większość głosów.
To jest jeden z głównych w ogóle problemów Ameryki Łacińskiej.
Po pierwsze, żeby zapomnieli o zbrodniach, no bo my mówimy de facto też nie tylko o tym, nie tylko o narkotykach, nie mówimy tylko o ropie naftowej, mówimy o umoniu praw człowieka.
I też istnieje olbrzymia wiara i w zasadzie można było powiedzieć tak, jeżeli ta wiara i te chęci odbudowy zostaną odpowiednio wykorzystane, odpowiednio nakierowane, to Wenezuela może i miejmy nadzieję, że kiedyś powróci do tego, co miało miejsce kilka dekad temu.
To są ofiary, które były członkami Sił Zbrojnych i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Kuby, która wspierała...
Zmiany demokratyczne myślę, że nastąpią w Kolumbii, gdzie Gustavo Petro, lewicowy prezydent, nie cieszy się dużą poprawnością.
Natomiast jeżeli chodzi o inne kraje, de facto trudno powiedzieć.
Tu jest na pewno twardy orzech do zgryzienia, bo o ile w przypadku, rzeczywiście w przypadku Nicolasa Maduro i jego rządu w zasadzie możemy mówić o tym reżimie autorytarnym, o tym, że Nicolasa Maduro był de facto uzurpatorem, on nie był, tak jak mówimy tutaj, nie był legalnie wybranym prezydentem.
O tyle w przypadku Nicaraguj, no de facto też mamy do czynienia w zasadzie z quasi dyktaturą, ale tam jednak Daniel Ortega był wybrany, pomimo tego, że nie cieszy się jakimkolwiek poparciem, no ale w zasadzie innej opcji nie było i głosowali tylko ci, którzy po prostu go jeszcze ta cała reszka...
W przypadku Kuby de facto też mówimy o demokratycznie wybranym rządzie.
To jest paradoks, bo kubańczycy wybrali reżim, który rządzi wyspą od kilku dekad, ale de facto tam nie ma innej opcji, bo tam nie ma opozycji.
No o tyle w przypadku zwłaszcza na przykład Kuby, czy nie daj Boże jakiekolwiek interwencji na terenie Kolumbii, czy Meksyku, czy być może również Brazylii, czyli tam, gdzie rządzą lewicowi politycy, którzy raczej niekoniecznie sympatyzują z Donaldem Trumpem.
No tutaj jednak sympatia świata nie będzie stała, nie sądzę, żeby stała po stronie amerykańskiego prezydenta.
To bardzo serdecznie Ci dziękuję.
Przede wszystkim też dlatego, że ono pokazuje ten wenezuelski punkt widzenia.
To ja bardzo serdecznie Ci dziękuję za wizytę w Poranku.net.
Ostatnie odcinki
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42
-
Zima w USA; Bolesław Krzywousty Krzyżowcem; Wsp...
03.02.2026 16:07
-
„To jest bulterier Tuska”. Semka o Czarzastym i...
03.02.2026 15:54
-
Szekspir w Gardzienicach i Vincent van Gogh w K...
03.02.2026 15:18
-
Awaria elektrociepłowni w Gdańsku i Sopocie. Ra...
03.02.2026 14:42