Mentionsy
Zbigniew Bogucki: Każdy człowiek, któremu leży na sercu dobro Polski, chciałby innego premiera
W rozmowie z Łukaszem Jankowskim Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenia rządy Donalda Tuska i mówi o współpracy pałacu prezydenckiego z KPRM i parlamentarzystami.
Szukaj w treści odcinka
Poranek Radia Wnet trwa.
Słyszymy się na falach FM, ale też na www.wnet.fm i widzimy się na kanale YouTube Radia Wnet.
Jest godzina 8.14.
Byliśmy umówieni na rozmowę.
Zapraszam na wywiad Wnet.
Wywiad Wnet.
Gościem poranka w net Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
Dzień dobry.
Dzień dobry panie redaktorze, kłaniam się państwu.
Czy kancelaria gotowa, czy wszystko już przygotowane, okna zabite deskami, czy już są worki z piaskiem w oknach pałacu?
Tak mówię, bo dzisiaj ma się w pałacu pojawić pan premier Donald Tusk.
Nie no, myślę, że takie zabezpieczenia to chyba będą raczej w kancelarii premiera przed protestem rolników, a my jesteśmy gotowi jako administracja pana prezydenta Nawróckiego zawsze, wszędzie i o każdej porze, żeby rozmawiać, rozmawiać konstruktywnie, nikogo się nie boimy, nie obawiamy, ale także pan prezydent jest mocno asertywny w tym, jak podchodzi do wielu spraw i też bardzo mocno recenzuje ten rząd.
Co się wydarzyło, że do tego spotkania dochodził?
Myślę, że jest jednak pewna zmiana, przynajmniej na ten czas, postawy ze strony rządu, że zamiast opowiadania o tym, że się dzwoni, no to ten kontakt nastąpił między panem prezydentem a premierem.
Generalnie to dobrze, bo to dwa najważniejsze ośrodki władzy wykonawczej, które powinny ze sobą dyskutować, nawet wtedy, kiedy się głęboko spierają, nie zgadzają, bo są sprawy, które powinny łączyć kwestie bezpieczeństwa, kwestie polityki międzynarodowej chociażby.
Pierwsze miesiące to było unikanie tego spotkania.
Były formalne ciała, Rada Bezpieczeństwa, Rada Gabinetowa, ale takich spotkań bez tej okazji, bez tej otoczki nie było.
Ja przypomnę, były dwa takie spotkania.
To muszę tak jakby polemicznie trochę, panie redaktorze, dlatego, że pierwsze było na prośbę pana premiera.
kiedy pan prezydent rozmawiał z liderami, w tym z prezydentem Stanów Zjednoczonych podczas telekonferencji.
Premier wtedy zadzwonił do pana prezydenta i spotkanie było następnego dnia, więc tutaj żadnego problemu po stronie prezydenta nie ma, a następne to było takie nieformalne spotkanie po uroczystościach na Westerplatte, gdzie panowie obaj byli, a później też ze sobą rozmawiali.
Oczywiście mogłoby być tych spotkań więcej, no ale do tanga trzeba dwojga.
Jeżeli pan premier przez dłuższy czas...
Nie widział takiej potrzeby.
Są dzisiaj i pan prezydent, i premier w kontakcie.
Dzisiaj to spotkanie w godzinach około południowych się odbędzie.
Agenda to przede wszystkim bezpieczeństwo i myślę, że sprawy międzynarodowe.
Ale jeżeli to spotkanie będzie przebiegać, to pewnie już panowie ustalą, co będzie też tym dodatkowym, czy jakimś poszerzonym tematem.
ustawy, które wpływają do Sejmu Pana Prezydenta, albo ustawy, które wychodzą z Sejmu do Pałacu Prezydenckiego, żeby tych wet było mniej?
Jak to będzie?
To znaczy, ale to mówi Pan Prezydent temu rządowi w większości parlamentarnej od bardzo dawna.
żeby te ustawy w jakiejś mierze przedyskutować, skonsultować, przemyśleć.
Nie robią tego, to znaczy idą na takie zwarcie, to znaczy uznają, że wypuszczają tę ustawę, nawet jeżeli ona ma złe zapisy, a bardzo często robią taki ruch, żeby szantażować prezydenta, to znaczy jest ustawa, która ma część zapisów dobrych, czy nawet bardzo dobrych, ale są różnego rodzaju wklejki, na przykład ustawa wiatrakowa.
mrożenie cen dla Polaków, czyli osłona portfeli Polaków, ale jednocześnie i to zajmuje jedną czy dwie strony, a prawie 100 stron różnego rodzaju wrzutki lobbystyczne dotyczące wiatraków.
No tak szantażować się pan prezydent nie da.
Więcej takich przykładów było.
Ustawa ukraińska zawetowana wróciła lepiej.
Ustawa wiatrakowa zawetowana wróciła bez wiatraków.
Ustawa dotycząca transportu z wrzutką pana Suchonia zawetowana wróciła bez tej wrzutki.
Więc pan prezydent...
spokojnie, konsekwentnie uczy ten rząd pracy i uczy, że nie warto stawiać, próbować stawiać prezydenta pod ścianą.
No dobrze, ale jest zmiana w postępowaniu rządu?
Ta strategia się sprawdza?
Ta strategia sprawdzała się przynajmniej w tych trzech, czterech ustawach, o których mówiłem, gdzie po wecie prezydenta ustawa została poprawiona, naprawiona i czasami wracała, na przykład jak ta ustawa dotycząca kwestii transportowych w bardzo dobrym kształcie, na przykład ustawa ukraińska w zdecydowanie mniej dobrym kształcie, ale dużo lepszym niż ten, który był pierwotnie.
Więc te weta przynosiły korzyść Polakom, krótko mówiąc, przedsiębiorcom, różnego rodzaju grupom społecznym, których dotyczyły.
Natomiast patrzę na przykład na ustawę dotyczącą kryptoaktywów, gdzie pan prezydent ją zawetował.
No i widzę, obserwuję ten proces legislacyjny.
Dzisiaj prawdopodobnie będzie głosowanie w tej sprawie.
Widzę, że tam jest taka taktyka ani kroków wstecz.
To znaczy, że nawet poprawki, które były zgłaszane przez przedstawicieli koalicji rządzącej zostały podrzucane.
Czyli ma być, jak rozumiem, kropka w kropkę to samo.
Do czego to zmierza?
Nie ma takiej ochoty, żeby pójść na jakiś układ z premierem?
My podpiszemy tobie taką ustawę, a wy nam przegłosujecie taką?
Ja tutaj podam przykład z dnia wczorajszego.
Jest ustawa dotycząca ochrony wykupu polskiej ziemi, czyli zakazu sprzedaży polskiej ziemi, złożona po 150 dni.
Po 150 dniach ustawa ma, można powiedzieć, jedną stronę.
Temu sejmowi zajęło ponad 150 dni na to, żeby się nad nią pochylić i robi to tuż dzień przed wielkim protestem rolników.
Lepiej późno niż wcale, no ale co te 150 dni, co robili przez te 150 dni i co się dzieje na komisji?
Na komisji projekt prezydencki, który zawiera także preambułę do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, a więc pewien instrument, żeby walczyć także z Mercosur, jest krytykowany, przegrywają głosowanie, no bo nie dlatego, że zagłosowali inaczej, tylko dlatego, że było ich za mało akurat, no nie wiem, komuś być może nie chciało pracować.
No i prowadzony jest projekt prezydencki, kiedy ja mówię w imieniu pana prezydenta, że jeżeli jakieś zapisy tej preambuły, na które wskazywali przedstawiciele koalicji się nie podobają, to jesteśmy w stanie na ten temat dyskutować.
I to jest ta zasadnicza różnica, że my mówimy, mamy swój projekt, ale dyskutujmy nad nim, a oni mówią tak, waszych projektów właściwie w ogóle nie będzie, a nasze projekty prezydent ma podpisywać tak, jak my je przedkładamy.
Czyli ten klincz będzie trwał?
Tego nie wiem.
Dzisiaj w ogóle jest nadzieja w pałacu, że po dzisiejszej rozmowie coś się zmieni.
Chociaż nie wiem, czy pan minister pamięta, jak Donald Tusk rozmawiał z Lechem Kaczyńskim.
Że wtedy, jak to opisują dziennikarze, było tak, że inna atmosfera była na spotkaniu, a potem premier Tusk wychodził i mówił zupełnie coś innego.
I Lech Kaczyński był skonfundowany.
Ale ja pamiętam właśnie chociażby Radę...
gabinetową.
Ja wtedy, że tak powiem, przyjmowałem w imieniu pana prezydenta w pałacu.
Oczywiście gospodarz był pan prezydent.
Rozmawiałem z premierem.
Ten przebieg rady gabinetowej, przynajmniej na początku, on był taki, no, można powiedzieć, konsyliacyjny, no a później było jak było.
I tutaj to jest chyba taka charakterystyka pana premiera Tuska, że w tych bezpośrednich relacjach zawsze jest sens rozmawiać.
A skoro premier przychodzi i co innego mówi na radzie, jest miły, ma inny ton, a potem wychodzi i jest zupełnie inny
No tak, ale mamy te sprawy, które dotyczą naprawdę fundamentalnych kwestii, czyli chociażby bezpieczeństwo.
No i tutaj też widzimy pewną refleksję, bo było to zaproszenie na spotkanie ze strony prezydenta, które ja na polecenie prezydenta wystosowałem do szefów służb, informując...
do wiadomości premiera i do wiadomości ministra, wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, no wtedy szefowie służb nie przyszli.
Teraz wszystko idzie w dobrym kierunku i to świetnie, żeby pan prezydent, no pana prezydenta, przyszli szefowie służb i wszystko na to wskazuje, że także odpowiedni ministrowie odpowiadający za te służby specjalne.
Dzisiaj premier i... Myślę, że to jest kwestia, nie wiem, czy kilku, czy kilkunastu dni, ale to pokazuje, że jednak, i tu odpowiadam na pana pytanie, że warto jednak próbować, bo na przykład, jeżeli chodzi o ministra obrony narodowej, wiele spraw toczy się w pewnym takim porozumieniu.
Ja nie mówię, że to jest idealna współpraca, ale to jest zupełnie inna sytuacja niż w niektórych pozostałych.
Skoro ten dialog trochę przynosi efektów, ale raczej nie przynosi, to może trzeba iść odwrotnie, panie ministrze, premiera zmienić.
No tak, żeby zmienić premiera trzeba mieć większość parlamentarną, a dzisiaj ja nie widzę.
Chyba, że pan redaktor podpowie, gdzie ta większość parlamentarna jest, bo jest w Klub Prawa i Sprawiedliwości.
Mówię o tych prawicowych, konserwatywnych.
Nie zajmuję się podpowiadaniem, ale zajmuję się zbieraniem informacji.
Podobno była taka próba, że właśnie wspomniany szef MON byłby dobrym premierem.
I podobno pałac nie był daleki od takiego ruchu, tylko lider PSL-u się wycofał.
No ale to są już różnego rodzaju takie mniej lub bardziej prawdziwe, zakulisowe rozmowy.
Liczą się fakty i liczy się to, co jest.
A jest tak, że jest rząd, którego premierem jest Donald Tusk.
To bardzo źle, to zła wiadomość dla Polaków, to zła wiadomość dla Polski.
Ale to próbujecie, bo z kolei wielu wyborców prawicy mówi, no głosowaliśmy na Nawrockiego, żeby on zakończył rząd Tuska.
Wy jakieś prace nad tym, żeby ten rząd był inny toczycie, czy uznajecie status quo?
Ale tutaj nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o stanowisko pana prezydenta Nawrockiego.
Dalej uznaje, że premier Donald, to jest najgorszy premier, jaki się przytrafił Polsce, co najmniej mówię o tym okresie po 1989 roku, czyli już Polski o, że tak powiem, ustroju demokratycznym, a nie demokracji ludowej.
Co z tego stwierdzenia, z tej konstatacji wynika?
Chociażby aktywność pana prezydenta, to znaczy, że nie ma zgody na to, żeby były różnego rodzaju szantaże legislacyjne, nie ma zgody na złe ustawy, nie ma zgody na wrzutki
Nie ma zgody na to, żeby cofać się w sprawach ważnych dla Polaków, czy to kwestiach bezpieczeństwa, czy polityki międzynarodowej.
Nie ma zgody na to, żeby prezydenta sprowadzić tylko i wyłącznie, nie wiem, do notariusza decyzję rządu.
A jest aktywne staranie, żeby premier był inny, żeby ktoś inny został premierem, czy to Kośniak, Kamil, czy to... Tutaj już muszą zdecydować Polacy.
Ja jestem głęboko przekonany o tym, że wyborcy pana prezydenta Nawrockiego... I w tej kadencji nie zmusicie.
Tego nie wiem.
Życie przynosi różne rozwiązania.
A staracie się czy nie, żeby była inna większość?
Dzisiaj jest to... Chcielibyście innej większości?
Ja na pewno chciałbym innej większości.
Innego premiera?
I innego premiera.
I działacie w tym kierunku?
to chciałby mieć innego premiera.
Natomiast nieubłagana jest ta matematyka czy arytmetyka sejmowa, bo tylu, ilu ma koalicja posłów, no tylu ma.
I nie widzę tutaj jakichś wielkich dzisiaj przestrzeni ku temu, żeby to się zmieniło.
Ale tak jak mówię, mówię to dzisiaj.
Jak będzie wyglądało to jutro polityczne, tego ani pan redaktor, ani ja, nie wiemy, nie mamy zdolności profetycznych.
Trzeba robić sobie...
Ale ma coś pan minister liczy, patrząc na tą jednak dość szeroką koalicję od Lewicy po Szymona Hołownię czy Marka Sawickiego.
Nie podam taki przykład, że na przykład w tej ustawie dotyczącej kryptoaktywów były wnioski o poprawki do tej ustawy.
Zgodne z zastrzeżeniami, które wskazywał pan prezydent.
I te poprawki wyszły nie ze strony opozycji, tylko wyszły ze strony posłów obecnej koalicji.
One zostały odrzucone, ale to pokazuje, że także w samej koalicji jest pewna refleksja.
Tak jak mówiłem, też inna jest współpraca z jednymi resortami, z jednymi ministrami, inna jest współpraca z drugimi ministrami.
Nie wiem, czy najlepsze, ale ja już podawałem ten resort Ministerstwa Obrony Narodowej.
On oczywiście też jest najbliższy prezydentowi z uwagi na to, że prezydent jest wierzchnikiem sił zbrojnych, że tutaj jest też kwestia BBN-u, a więc tych spraw, że mamy taką sytuację geopolityczną.
A jak wygląda relacja BBN-Ministerstwo?
Tutaj najlepiej pytać BBN-u, bo ja nie jestem bezpośrednio w tej relacji.
Ja tylko mogę powiedzieć, że tam, gdzie są te sprawy zasadnicze, to ta współpraca między MON-em jest.
Wróćmy do relacji, którą pan minister prowadzi trochę bezpośrednio, czyli między Pałacem Prezydenckim a Sejmem.
Uda się którąkolwiek z ustaw pana prezydenta przyjąć?
Uda wam się utworzyć wobec któregośkolwiek projektu inną większość niż ma Donald Tusk?
Czy Wyłowicz, albo PSL, albo Szmanchałowicz, albo Lednice?
To ja już powiem, taka większość tak dla CPK powstała.
W pierwszym czytaniu?
W pierwszym czytaniu.
A jak pan minister wie...
Jeszcze jest drugie i trzecie.
Kropla drąży skałę, każdą długą podróż zaczyna się od pierwszego kroku, więc trzeba również dostrzegać tego rodzaju symptomy.
Przecież premier nie chciał.
Premier był za tym, żeby odrzucić ustawę w pierwszym czytaniu i przegrał to głosowanie.
Wyszedł, mówiąc...
wściekły.
Zaczął coś opowiadać o tym, że prezydent wszystko wetuje coś z bzdurą.
Przegrał głosowanie, to znaczy nie potrafił przekonać swojej koalicji do tego, żeby odrzucić dobry projekt prezydenta.
Może pan minister w tym studiu zapowiedzieć, że przez najbliższe 22 miesiące, które nam zostało tej kadencji, jakikolwiek projekt prezydencki będzie przyjęty w trzecim czytaniu, trafi na biurko pana prezydenta.
Gdyby to zależało nie od brutalnej polityki prowadzonej na przykład przez marszałka Czerzastego,
i premiera Tuska, to myślę, że również w koalicji są posłowie, są środowiska, które byłyby w stanie pracować na przykład nad tą ustawą rolniczą, która w istocie w połowie jest identyczna jak projekt rządowy, tylko prezydent złoży ją 11 sierpnia, a rząd 10 grudnia.
To też jest niesamowite, że prezydent składa...
tę ustawę zaraz po zaprzysiężeniu, jako trzeci swój projekt, a rząd, który ma cały resort, który ma pełną administrację, potrzebuje kolejnych miesięcy do grudnia i jeszcze projekt prezydencki jest szerszy, a dzisiaj poprzez to głosowanie wczorajsze w komisji, gdzie nie zdołali zgromadzić większości, będzie projektem wiodącym.
Trzeba działać.
Czy to się zakończy sukcesem?
Nie wiem.
Jestem przekonany, że prędzej czy później, tak jak mówi pan prezydent Nawrocki, te projekty ustaw
będą rozpoznawane, bo będzie nowy Sejm.
I głęboko w to wierzę, nowa większość, bo Polacy dostrzegają, że tak powiem, różnego rodzaju marazm, a często patologię tego rządu.
Trzeba będzie jeszcze raz złożyć, ale one będą gotowe.
I pan mówił o tej współpracy jeszcze, jeszcze nie mogę odnieść się, panie redaktorze.
Tak, kolejne pytanie.
Marszałek, pan minister, marszałek Czarzasty, jak to wygląda, jak to wygląda to weto marszałkowskie?
To było tylko figura retoryczna, czy realnie pan Czarzasty wprowadził weto marszałkowskie?
Ja myślę, że trochę rozpędził się pan marszałek Czarzasty i sam się, że tak powiem, rozbiło pewną ścianę, bo w istocie nie ma czegoś takiego jak weto marszałkowskie.
Jest weto prezydenta, odmowa podpisania ustawy.
Jest jeszcze też obowiązek marszałka procedowania ustaw.
Marszałek nie ma zajmować się tym, żeby blokować prezydenta i atakować prezydenta.
Marszałek ma zająć się tym, żeby każdy projekt, czy to jest projekt poselski, prezydencki, obywatelski, poddać pod głosowanie Wysokiej Izby.
Bo to demokratycznie wybrani posłowie powinni zadecydować, czy ten projekt będzie procedowany, czy też nie.
A marszałek uzurpuje sobie prawo do tego, jak rozumiem, żeby blokować projekty ustaw.
No chyba, że się boją, że nie mają większości.
Bo być może byłoby tak jak z CPK, że trafia ustawa i nagle się okazuje, że mimo stanowiska rządu i pana marszałka...
większość rządowa zagłosuje inaczej i kolejny projekt przejdzie.
Może tego się boją, nie wiem.
Ja wczoraj słyszałem, czy przedwczoraj zresztą znajomi mi podesłali, że szef kancelarii właśnie Sejmu mówił, że jestem bulterierem, że prezydent Nawrocki wysyła bulteriera, który atakuje premiera, który atakuje marszałka Czarzastego.
Mi bliżej do, że tak powiem...
takiego podhalana.
Jestem bardzo spokojny w usposobieniu.
Raczej wolę pilnować owiec, ale jeżeli są wilki, to trzeba gryźć.
Donald Tusk jest wilkiem?
Nie, to oczywiście takie porównanie, którego ja nie poczynię, bo nie uważam, że trzeba kogoś porównywać czy dehumanizować.
Jest złym premierem.
Jest złym premierem, bardzo złym premierem.
Dzisiaj pan przyjmie tego złego premiera, czy jednak kogoś innego pan prezydent wystawi, żeby przywitał premiera?
Ja już dwukrotnie pana premiera Tuska przyjmowałem w Pałacu Prezydenckim, na pewno przy Radzie Gabinetowym, przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
I wystarczy?
Dzisiaj jestem też w kontakcie z kancelarią premiera, ale dzisiaj akurat ja mam też trochę obowiązków, są jeszcze też kwestie sejmowe i dzisiaj to z tego co wiem to Paweł Szefernaker jako szef gabinetu.
Ale to jeszcze będziemy rozmawiać na ten temat, więc nie chciałbym tego przesądzać.
Jako sygnał, że ma coś miło jak rozumiem.
Nie, to nie jest kwestia.
Minister Szefernaker też jest człowiekiem niezwykle zdecydowanym, co pokazała kampania.
I co najważniejsze, szalenie skutecznym.
Bo wszyscy nie dawali szansy, czy prawie wszyscy nie dawali szansy prezydentowi Nawrockiego wtedy, kiedy kandydował.
Były różnego rodzaju uwagi co do sztabu, którego szefem był Paweł Szefernaker.
A on z taką żelazną konsekwencją przeprowadził tą kampanię, więc myślę, że tutaj nie jest tak, że tutaj jest tylko miło.
Nie chodzi o to, żeby było niemiło, tylko chodzi o to, żeby było uczciwie i skutecznie.
Trochę na poletko partyjne przejdźmy, bo pan minister oczywiście...
reprezentuje pana prezydenta, ale też jest cały czas członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość.
Tu się nic nie zmieniło.
Nic się nie zmieniło, nic się nie zmienia.
Ja poglądów nie zmieniam, więc tutaj jestem stały.
Jak pan minister patrzy na ostatni wyjazdowy klub i takie zapewnienia, że konflikt wewnętrzny został zażegnany, chociaż sami politycy PiSu mówią, że został przypudrowany.
Emocje w polityce są.
Ambicje w polityce były, są i będą.
Dyskusja w tak dużym środowisku politycznym, jakim jest Prawo i Sprawiedliwość największym w Polsce, odbywała się i będzie się odbywać.
Myślę, że chodzi po prostu o rodzaj tej i sposób prowadzenia tych dyskusji.
Bo to, że niektórzy politycy z mojej partii, z Prawa i Sprawiedliwości, będą mieli różne spojrzenie na kwestie gospodarcze, polityczne, społeczne, polityki międzynarodowej i różne inne, to nic dziwnego.
Nic nowego pod słońcem.
Myślę, że za dużo było takiej dosyć...
przy kamerach, czy poprzez media, ale dobrze, że to zostało przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego przecięte, że pan prezes wyszedł, wyszli wszyscy wiceprezesi Prawa i Sprawiedliwości, jak jeden mąż, chociaż oczywiście są w tym gronie również panie, jest pani marszałek Witek, jest pani
premier Szydło, jest pani poseł Krupka.
Więc wszyscy byli, wszyscy się stawili, wszyscy stanęli za prezesem.
To pokazuje, że w tych zasadniczych kwestiach mamy jeden fundament.
Prawo i Sprawiedliwość jako jedność jest wielką wartością.
To pokazały kolejne wybory prezydenckie.
W 19 prawo było niemalże
hegemonem na prawicy teraz już nie jest.
Jak na to patrzy połaz prezydencki, jak pan już zrzuci tą skórę partyjną i teraz wdziejemy skórę przedstawiciela prezydenta, bo prezydent pewnie inaczej na to patrzy.
Na konfederację, na konfederację Korony Polskiej ta prawica jest teraz bardzo zróżnicowana.
Pan prezydent nigdy nie był członkiem partii politycznej, w tym również Prawa i Sprawiedliwości.
Oczywiście tym środowiskiem, które jest mu najbliższe jest Prawo i Sprawiedliwość.
To Prawo i Sprawiedliwość było tą formacją, która popierało kandydata obywatelskiego.
Tutaj jest największa, że tak powiem, spójność idei, myśli, pomysłów na państwo, oceny także tego, co się dzieje, co się działo.
Więc z zasady koszula bliższa ciału jest sposób naturalny.
Pan prezydent najbliżej Prawa i Sprawiedliwości, ale nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości, więc został wybrany również głosami przedstawicieli czy wyborców innych środowisk politycznych, jakby chociażby wspomnianej Konfederacji.
Myślę, że to jest niezwykle ważne, że pan prezydent koncentruje się nie na tej układance partyjnej.
Ona jest ważna w Sejmie, ona jest ważna w Senacie, ona jest ważna z punktu widzenia rządowego.
Ale dla prezydenta Rzeczypospolitej najważniejsza jest ta układanka, nazwijmy to, wyborców.
To znaczy, żeby zdobyć jak największe poparcie społeczne wyborców konserwatywnych, prawicowych.
Trochę puentując naszą rozmowę, a może zanim będziemy puentować politycznie, ustawa cyfrowa jest w Senacie.
W tym kształcie, która wyszła z Sejmu do podpisania, czy do kosza?
Ja nigdy nie mówiłem i nie będę mówił za pana prezydenta.
Dzisiaj będą decyzje dotyczące 11 ustaw, które są z terminem dzisiejszym, m.in.
Więc myślę, że na pewno będzie dzisiaj komunikat pana prezydenta i kancelarii, które ustawy zostały podpisane, co do których być może pan prezydent odmówi podpisu, ale to zobaczymy, dlatego że jeszcze tych decyzji nie ma, a dzisiaj na pewno te decyzje już ostateczne, takie kategoryczne będą.
Więcej rozmowy.
Wracamy jakby do punktu wyjścia.
Więcej rozmowy ze strony rządzących, więc myślę, że niektóre ustawy można by było poprawić na etapie czy pracę, czy senatu.
Ale to będzie, wracając do początkowości rozmowy, to będzie przedmiotem dzisiejszego spotkania?
Te 11 ustaw, które są na stole i pan prezydent ma ten długopis.
Ale tu już nie ma chyba za bardzo o czym dyskutować, dlatego że rządzący nie chcieli dyskutować wtedy, kiedy tworzyli te ustawy.
Teraz prezydent ma sytuację zero-jedynkową, czarno-biały, nie ma weta wybiórczego, to znaczy, że pan prezydent mówi, podpisuje tą ustawę, ale bez tego, prawda?
To też jest warte podkreślenia, że weta dotyczy albo całej ustawy, albo cała ustawa jest podpisana.
To wróćmy do tej puenty, puenta to, o czym pan minister już mówił, czyli Sejm za dwa lata, żeby ustawy, które są wypracowane, zostały przyjęte,
prezydent jakoś włączy się?
Czy w ogóle myślicie o tym, żeby jakoś zaingerować, włączyć się, kształtować kampanię parlamentarną?
Czy to będzie puszczone samemu sobie i potem Pałac Pęcki zobaczy, jaka się większość wyłoni?
Ta perspektywa, patrząc na to, że wybory będą za niespełna, ale jednak dwa lata, jest bardzo długa.
W polskiej polityce, w ogóle w polityce, patrząc na to, co się dzieje na zewnątrz, co się dzieje wewnątrz, to są, można powiedzieć, lata świetlne.
Oczywiście trzeba, jeszcze raz podkreślam, trzeba robić swoje.
To jest w ogóle taka zasada, bo pan pyta, ja rozumiem, bo ta ciekawość jest.
Co zrobi prezydent?
Czy prezydent będzie się przyglądał?
Będzie prezydentem trochę jak...
Aleksander Kwaśnicki, on tak bardzo nie ingerowałby prezydentem w kampanii, czy wspierał SLD, to jest jasne.
Czy jednak będzie nagle liderem?
Czy powie, ja jestem twarzą szerokiego projektu prawicowego?
Jakie macie myśli?
Ale patrząc na przykład na zaufanie społeczne, na te sondaże poparcia dla poszczególnych polityków,
Prezydent niezmiennie, właściwie od samego początku, jak został prezydentem, jest liderem i tu się nic nie zmienia.
Ma poparcie ponad 70% młodych ludzi w tym przedziale 18-24.
Jest brutalnie atakowany przez rząd, przez niektórych ministrów, przez wiele mediów mainstreamowych.
Tu się nic nie zmieniło z kampanii, a mimo to Polacy mają olbrzymie zaufanie dla prezydenta, za co dziękujemy oczywiście.
Przełoży swoje przywództwo na kształtowanie sceny partyjnej, politycznej w Sejmie?
Znaczy rola prezydenta jest trochę inna.
To znaczy rola prezydenta jest taka, żeby być szerzej niż jedno środowisko polityczne.
Aczkolwiek, tak jak już mówiłem, to najbliższe środowisko panu prezydentowi to oczywiście Prawo i Sprawiedliwość.
To wynika z tej idei myśli, z tego co działo się w kampanii.
Ale trzeba patrzeć na to szerszej przez pryzmat nie partii politycznych, a przez pryzmat wyborców.
Bo dzisiaj wszystkie badania wskazują, że wyborców o takim, że tak powiem, konserwatywnym światopoglądzie patriotycznym, prawicowym jest więcej.
I tworzyć rząd, dla mnie jest w sposób oczywisty, najlepiej gdyby te wybory wygrało zdecydowanie Prawo i Sprawiedliwość i tworzyło rząd.
Ja jestem politykiem Prawa i Sprawiedliwości.
Pan prezydent może mieć tutaj inne spojrzenie, trochę szersze niż ja na przykład.
Szersze spojrzenie, czyli rząd koalicyjny z konfederacją jedną i drugą.
I to u Menzena i to u Brauna.
To za daleko mówić.
Ja pamiętam takie sondaże, kiedy akurat wtedy jedna konfederacja, wtedy akurat pan Braun był również członkiem tej jednej konfederacji.
Było tak, że przed wyborami to było kilkanaście, piętnaście procent.
Kiedy dochodziło do wyborów, to poparcie było często prawie o połowę niższe.
Ja nie mówię, że tak się stanie w najbliższych wyborach, ale trzeba do tych sondaży, które są tak długo przed wyborami podchodzić
Ostrożnie, rozważnie, nie pomijać ich, ale nie przykładać też tak olbrzymiej wagi, że to, co dzisiaj widzimy, będzie miało przełożenie w czasie wyborów.
Mnóstwo rzeczy może się wydarzyć.
A może się wydarzy jeszcze jedna rzecz, a może się wydarzy tak, że te wybory po prostu będą szybciej, czego panu redaktorowi, naszym słuchaczom, sobie, ale przede wszystkim Polsce życzę, bo każdy dzień funkcjonowania rządu premiera Tuska...
Oparte na jakiejś wiedzy czy chciejstwa pana ministra?
Nie, to raczej jest... Czy żart?
Nie, na pewno to nie jest żart, bo to jest bardzo poważne, że to nie jest żart, że mamy rząd, który jest złym rządem i który nie radzi sobie w wielu kwestiach.
To raczej, to nie jest wiedza, bo takiej wiedzy nie mam.
To jest raczej takie oczekiwanie, nadzieja, poparta ciężką pracą pana prezydenta kancelarii, prezydenta środowisk opozycyjnych, które dzisiaj są Prawa i Sprawiedliwości.
I myślę, że to prędzej, mam nadzieję, że prędzej, a nie później przyniesie po prostu efekt w postaci zmiany rządu.
Zbigniew Boguckin, szef kancelarii prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Karola Nawrockiego z usposobienia politycznego w Czarek Podhalański.
Dziękuję bardzo.
Dziękuję za to podsumowanie.
Do zobaczenia, do usłyszenia.
Godzina 8.40, za chwilę kolejne gości.
Krótki utwór muzyczny i wracamy do studia.
Ostatnie odcinki
-
Anioły, które uratowały pisarza Marka Nowakowsk...
04.02.2026 11:45
-
Maciej Rusiński: Afera Epsteina uderza przede w...
04.02.2026 11:28
-
Polskie nadzieje pod włoskim niebem. Marek Rudz...
04.02.2026 11:12
-
KSEF jak „system przymusu”? Doradca podatkowy a...
04.02.2026 10:52
-
Gdańsk bez ciepła w czasie rekordowych mrozów
04.02.2026 10:28
-
Ocena funkcjonalna od kwietnia. Ordo Iuris: szk...
04.02.2026 10:10
-
Mróz obnaża fizykę elektryków. Ekspert: zasięg ...
04.02.2026 10:04
-
Rosja buduje nowy kierunek zagrożenia na północ...
04.02.2026 09:07
-
„Wyłączyć amok OZE”. Bartoszewicz o cenach ener...
04.02.2026 08:42
-
Zaskakująca wizyta Szojgu w Pekinie. Co uzgadni...
04.02.2026 08:30