Mentionsy

Radio Wnet
27.01.2026 10:37

UE przymyka oko na Rosję. Dr Iwanek: To polityczny sukces Indii

 

Zakończenie negocjacji umowy handlowej między Unią Europejską a Indiami ma wymiar znacznie szerszy niż cła i eksport. W rozmowie z Radiem Wnet Krzysztof Iwanek wskazuje, że to przede wszystkim sygnał polityczny.

Unia Europejska, po latach presji na New Delhi, zdecydowała się pójść dalej z umową, mimo że Indie nie potępiły rosyjskiej agresji na Ukrainę i nadal kupują rosyjską ropę.

„Unia Europejska przeknęła gorzką pigułkę w postaci współpracy indyjsko-rosyjskiej i uznała, że niezależnie od tego potrzebuje współpracy gospodarczej z Indiami.”

Jeszcze w 2022 roku Indie były ostro krytykowane przez Zachód. Dziś ten ton wyraźnie się zmienił. Zdaniem Iwanka Bruksela doszła do wniosku, że interesy strategiczne są ważniejsze niż presja polityczna.

„Unia uznała, że presja presją, Rosja Rosją, ale są też inne biznesy niezwiązane z Rosją.”

To właśnie dlatego umowa została doprowadzona do końca — mimo wcześniejszych zastrzeżeń wobec relacji New Delhi z Moskwą. W tym sensie to duży sukces Indii, które zdołały zbalansować relacje z Rosją i jednocześnie zacieśnić współpracę z Unią.

„Indiom udało się nie oddać wszystkiego ze współpracy z Rosją, a zyskać na zupełnie innym froncie – w relacjach z Unią Europejską.”

Zdaniem Iwanka ten manewr pokazuje rosnącą samodzielność Indii jako globalnego gracza, który nie wpisuje się już jednoznacznie w zachodnie podziały świata.

 

 

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 125 wyników dla "Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku"

Teraz z nami gość dr Krzysztof Iwanek, adiunkt Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.

Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Indiami się zajmiemy, jak powiedziała dzisiaj na konferencji prasowej Ursula von der Leyen przy okazji zakończenia negocjacji nad umową handlową między Unią Europejską a Indiami.

Właśnie, że to umowa handlowa matka innych umów.

Wielka umowa handlowa, która połączy prawie 2 miliardy ludzi.

Co ta umowa negocjowana od roku 2007 oznacza dla Unii Europejskiej, dla Indii?

Jaki jest sygnał i gospodarczy, i polityczny wysłany przez kierownictwo Unii w ramach zakończenia tych negocjacji?

Panie redaktorze, gospodarczo oznacza to po prostu przede wszystkim obustronną obniżkę ceł, jak to zazwyczaj w umowach o wolnym handlu.

Politycznie myślę oznacza, że Unia Europejska przełknęła gorzką pigułkę w postaci współpracy indyjsko-rosyjskiej i uznała, że niezależnie od tej współpracy potrzebuje współpracy gospodarczej z Indiami.

Więc to po prostu jest umowa, która wydaje się przede wszystkim sprawić, że pewnego typu dobra...

indyjskie staną się tańsze w Unii Europejskiej i europejskie w Indiach.

Jakie towary i na ile jest tak, że mamy do czynienia być może z zagrożeniem?

Panie redaktorze, nie mamy jeszcze w chwili, kiedy o tym rozmawiamy, pełnej listy.

Ja się starałem tutaj przygotować do tej rozmowy i sprawdzić.

Całej umowy nie ma.

Została opublikowana część postanowień.

Wydaje się, że z tego, co media ogłosiły, to będziemy m.in.

przetworzoną żywność czy m.in.

na samoloty czy pojazdy, więc wydaje się, że przede wszystkim zmniejszenie obostronnych celów na pojazdy to jest teoretycznie wielka szansa dla firm z obu obszarów, bo są indyjskie firmy produkujące pojazdy europejskie, ale to wydaje się, że przede wszystkim europejskie skorzystają tutaj.

W pierwszej kolejności Niemcy, dla których wiadomo produkcja pojatów jest bardzo ważną częścią gospodarki i eksportu, mają szansę zwiększyć swój eksport do Indii.

W drugą stronę wydaje się, że ponieważ obwieszczono obniżkę całą między innymi na tekstylia czy biżuterię, to to są towary, które Indie eksportują i z kolei tutaj eksport z Indii do Unii w tych obszarach wydaje się przede wszystkim wzrośnie.

Jeżeli chodzi o tekstyl, ale mówiono też być może o samochodach, one mają iść z Europy do Indii, no ale Indie to też potentat produkcji stali.

Wiele osób mówiło, że przemysł stalowy, polskie huty i tak ledwo co zipiące, jak inne europejskie huty mogą być jeszcze bardziej zagrożone, że ta umowa godzi w coś, co była podstawą Unii Europejskiej, czyli w stal, bo kiedyś wszystko od Unii, od wspólnoty węgla i stali się zaczęło.

Panie redaktorze, nie jest dla mnie jasne, na ile ta umowa stanowi zagrożenie dla producentów polskiej stali, bo tutaj mamy dwa elementy od strony unijnej.

Mamy cła i mamy w CBAM cła z tego, co dzisiaj czytam w mediach, unijne cła na indyjską stalę.

będą obniżone, więc to jest bezdyskusyjnie oznacza konkurencję tańszą indyjską stalą dla producentów polskich.

Natomiast, jeśli ja dobrze rozumiem, drugi element nie został wniesiony, drugi element to jest mechanizm CBIM, czyli to jest takie cło, nie cło.

To jest opłata, którą narzucają na granicach władze unijne państwom rozbawiającym się za import

towarów, których produkcja, czy dóbr, których produkcja zanieczyszcza środowisko, na przykład węgla czy stali.

Podobno kwestia mechanizmu CBIM była bardzo sporna między Unią a Indiami.

Unia mówiła, że państwa, które produkują wiele takich rzeczy, muszą płacić za zanieczyszczanie klimatu.

Indie mówiły, że to jest niesprawiedliwe.

Europa tak samo się kiedyś rozwijała na wydobywaniu węgla czy produkcji stali, więc dlaczego Indie są penalizowane?

Nie było jasne w związku z tym, czy ta umowa będzie podpisana przez ten mechanizm.

Nie ma natomiast dzisiaj, panie redaktorze, informacji po podpisaniu tej umowy, żeby ten mechanizm był zniesiony, co oznacza, że dalej będzie narzucana ta opłata za import indyjskiej stali do Unii.

W związku z tym nie jest jasne, na ile ta stal indyjska rzeczywiście na rynkach unijnych stanieje.

Na ile jest tak, że ta umowa była korzystna dla Unii i dla Chin?

Bo o ile sobie Merkosur, to wiadomo było, że kraje Ameryki Południowej o nią zabiegają, chętnie ją przyjęły.

To jest umowa, która jest korzystna dla tylko części i to takiej niedużej części państw Unii Europejskiej, najbardziej dla koncernów rolnych.

O tyle w przypadku umowy z Indiami mówiono, że być może samo New Delhi wcale nie będzie tak chciało jej podpisać, jak to jest i na ile to jest jakiś element, który pokazuje, że to marzenie, od którego trochę odeszły Stany, że jednak buduje się jakieś wielkie bloki wolnego handlu, też jest niekorzystne dla tych, którzy kiedyś byli krajami kolonialnymi, kiedyś byli krajami trzeciego świata.

Panie redaktorze, też jest tak, że musielibyśmy patrzeć konkretnymi sektorami, konkretnymi produktami, konkretnymi firmami, więc rzeczywiście jest tak, że Indiom w pewnych względach zależało, a w pewnych względach się obawiały.

Zależało bez wątpienia Indiom na przykład na zwiększeniu eksportu tekstylu, jednego z głównych rodzajów towarów, które Indie eksportują i to właśnie jest związane ze Stanami Zjednoczonymi, bo

W zeszłym roku, w 2025, Stany zwiększyły cła nie tylko na Unię Europejską, ale i na Indię.

Najwyraźniej spadł bardzo eksport m.in.

indyjskich tekstyliów do Stanów Zjednoczonych i to wydaje się, tego typu straty na innych frontach handlowych wydaje się przekonały Indię bardziej, że warto podpisać umowę z Unią, żeby m.in.

bardziej szła do Unii, skoro mniej idzie do Stanów.

Natomiast owszem, tak jak przy każdej innej takiej wielkiej umowie handlowej, były również obawy i argumenty przeciw, między innymi bardzo obawiali się indyjscy rolnicy, którzy są zazwyczaj drobni, zazwyczaj ubodzy, obawiali się europejskiej

Tutaj to w tą stronę, bo że bardziej myślę, obawy były po stronie indyjskiej.

I z tego, co rozumiem, w związku z tym nie ma w tej umowie między Unią a Indiami obniżki celu na produkty rolne, na przetworzoną żywność, ale nie ma na płody rolne właśnie po to, żeby chronić indyjskich rolników.

Więc to oczywiście obawy też były bardzo poważne i podkreślmy, że to jakby jest umowa tylko na

część rodzajów towarów i na obniżkę celu tylko do pewnego poziomu i też w przypadku na przykład pojazdów obniżkę też celu stopniową.

Najlepiej jest tak, że Indie, które miały kłopoty kiedyś z żywnością,

teraz, wydaje się, mogą być eksportem żywności nieprzetworzonej, przetworzonej pewnie jak za jakiś czas również.

Co się wydarzyło, że nagle Indie mogą chcieć mieć potencjał w eksportowaniu konkretnych zbóż chociażby?

To jest bardzo długi proces, panie redaktorze, złożony na kilkadziesiąt lat, mniej więcej w latach 60. w Indiach zaczęła się tak zwana Zielona Rewolucja, wprowadzenie zmodyfikowanych rodzajów bardziej wydajnych spórz i przez kilkadziesiąt lat od początku tej Zielonej Rewolucji Indie z...

importera, że wności zmieniły się w eksportera, chociażby z sąsiednią firmą kiedyś było tak, że od niej kupowały ryż, a po jakimś czasie były w stanie eksportować ryż.

Natomiast ogólnie ja na razie nie widzę, panie dyrektorze, szans, żeby

Jeżeli chodzi o zboże konkretnie, żeby Indie stały się wielkim eksportem, jak podkreślam, większość indyjskich rolników to są rolnicy drobni z małym areałem.

Oni też część swoich produktów mają skupowaną od państwa za...

z góry określone ceny, więc są nienawykli do rywalizacji i też w związku z tym nie ma wielkich tam koncernów rolnych.

Tak jest na przykład w przemyśle mlecznym.

Owszem, istnieją wielkie indyjskie firmy, bo produkty mleczne nie są otoczone taką opieką państwa, regulacją cen, więc są bardziej nawyku do rywalizacji w przeciwieństwie do zbóż.

Indie chcą eksportować po prostu, bo mogą, bo mają nadwyżkę, natomiast nie każdy ich sektor jest jakby gotowy do rywalizacji na światowych rynkach.

Myślę, że sektor mleczny jest, a jeżeli chodzi o samo zboże, to mogą nie być tacy konkurencyjni na światowych rynkach.

A z drugiej strony polskie rolnictwo i europejskie rolnictwo się boi.

Tekstylny przemysł, na ile to jest taka szansa, czy takie zagrożenie, szansa dla Indii, zagrożenie dla krajów Unii Europejskiej, że i tak tego przemysłu niewiele nam zostało, a tymczasem otwieramy się na kolejne rynki, które będą, które mogą tanio produkować, mają dostęp chociażby do taniej energii, znacznie tańszej niż w Unii Europejskiej, no i do znacznie, znacznie tańszej siły roboczej.

Przecież bardzo dużo firm europejskich, w tym polskich, produkuje, zamawia odzież w Bangladeszu, gdzie ta siła robocza jest bardzo tania.

Więc tak, ja myślę, że to będzie jak najbardziej pogłębienie tego procesu.

To znaczy, skoro gdzieś uprawa baweł na przykład jest znacznie tańsza i użycie ubrania jest znacznie tańsze,

to tym bardziej ta produkcja odzieży będzie się przenosić tam, a w związku z tym myślę, że będzie również stopniowo, poza jakimiś możemy bardzo dobrze jakościową odzieżą, myślę, że będzie stopniowo opadała rzeczywiście w Europie przy takiej konkurencji.

Rzeczywiście to jest umowa, która w przypadku Mercosur większość ekspertówwi, że skorzystają Niemcy.

Niemiecki przemysł być może będzie mógł eksportować samochody, maszyny

skutecznie i zyskownie na rynek południowej Ameryki.

Tutaj, jak się na tę umowę patrzy, no to też chemikalia, przemysł chemiczny, no głównie zlokalizowany w Niemczech.

Maszyny, samochody, też raczej przemysł niemiecki, trochę włoski, w pewnej części francuski.

To też jest umowa szyta pod przemysł największego państwa Unii Europejskiej.

Ja ciężko, panie doktorze, porównywać się z Marką Surpolską, dlatego że ja się na tym nie znam.

Natomiast bez wątpienia widzę dużo podobieństwa.

To znaczy tak, bez wątpienia tutaj dla Niemców pojazdy są jednym z głównych towarów eksportowych, a ta umowa najwyraźniej z Indiami dotyczy m.in.

eksport pojazdów, więc w tym sensie tak.

Aczkolwiek może dodałbym do tego taką bardziej ogólną uwagę.

W ogóle jest tak, że indyjska gospodarka przede wszystkim dotąd dalej eksportuje usługi i dobra tanie o mniejszej wartości dodanej, takie jak chociażby herbata, przyprawy, tańsze leki.

dobra o większej wartości dodanej, sprzęt elektryczny, pojazdy, w ogóle elektronika.

Chcąc i nie chcąc, wydaje mi się tutaj oczywiste, że bardziej skorzystają te państwa Unii Europejskiej, które mają więcej

z awansowanych produktów do zaoferowania, czyli niestety nie Polska.

Nasz kraj nie ma dużo do zaoferowania tego, co Indiom jest najbardziej potrzebne.

Natomiast równocześnie wydaje się, że jakimś szansą jest rzeczowność przetworzona, bo ona

Na wszelką jego rodzaju przetworzoną żywność obniżono te ceła do zera, więc może tutaj jest jakaś szansa dla polskich firm.

Plus do tego bym dodał, że jednak owszem, tutaj Niemcy są liderami w produkcji pojazdów, ale część polskiej gospodarki jest podpięta pod ten niemiecki system, że po części my produkujemy na konto ich pojazdów.

W związku z tym, jeżeli wzrosną jakieś zamówienia na niemieckie pojazdy, to nie jest to jakiś...

To absolutnie ogromna zmiana dla Polski, ale dla jakichś tam polskich zakładów jest to szansa też na większe zamówienia.

Ale tak, sądzę, że tak będzie, że to niemieckie firmy odniosą tutaj większe korzyści prawdopodobnie niż Polska na tej umowie z Indiami.

Choćby po prostu ze względu na ich bardziej zaawansowaną ofertę.

To już w drugiej części rozmowy, trochę wieńcząc naszą dyskusję do aspektu politycznego przejdźmy.

Na zdjęciach wydaje się, że premier Modi, przywódca Indii, jest zadowolony.

Wygląda jakby triumfował.

Ta umowa może nie jest aż tak ważna, myślę, gospodarczo, żeby aż nazywać triumfem w sensie gospodarczym, natomiast w sensie politycznym powiedziałbym, że jest to duży sukces Indii.

Zawiązałem raczej tylko rosyjskie, o którym mało powiedziałem, bo...

Przypomnijmy sobie, jak wyglądała sytuacja w 2022 roku, kiedy Indie były bardzo krytykowane, również przez Unię, również przez różnych dyplomatów polityków unijnych, za to, że a. nie potępiły Rosji za inwazję na Ukrainę, bo nie potępiły ani wtedy, ani do dzisiaj, b. jeszcze po tej inwazji zdecydowały się kupować dużo rosyjskiej ropy naftowej i zdaje się, że dalej ją nabywają.

I zwróćmy uwagę, że mimo poziomu tej presji,

Unia Europejska w pewnym momencie widać uznała, no dobrze, presja presją, Rosja Rosją, ale mamy też inne biznesy niezwiązane z Rosją i mimo tego całego mówienia, że Indie kupują rosyjską ropę naftową, Unia poszła do przodu z tą umową i zaakceptowała tę współpracę indyjsko-rosyjską.

Myślę, że przymknęła na nią częściowo oko, żeby móc doprowadzić tę umowę do końca.

Więc w tym sensie myślę, że to jest dużo...

Polityczny sukces Indii premierowi Modi'emu i jego rządowi udało tak się wymanewrować, wydaje się, do pewnego stopnia między Unią a Rosją.

Nie oddać wszystkiego ze współpracy z Rosją, a zyskać na zupełnie innym froncie wymiany handlowej z Unią Europejską.

I to jest to balansowanie sił.

Ma to jakieś znaczenie w rywalizacji między Indiami a Chinami?

To znaczy, wydaje mi się, że może mieć, aczkolwiek tutaj bym czekał na więcej ustaleń w sprawie tych umów, bo nie sądzę tutaj, żeby to, co Indie będą eksportowały teraz do Unii, to była jakaś wielka...

produkują zazwyczaj dużo bardziej zaawansowane pojazdy, które zawojowują rynki unijne dużo łatwiej niż indyjskie.

Wszak nie widzimy za bardzo na polskich ulicach choćby pojazdów indyjskich, a coraz więcej w Unii jest chińskich.

Więc w tym aspekcie nie wiem, na ile Indie po tej umowie będą w stanie rywalizować na rynkach unijnych z Chinami.

Natomiast pojawiły się inne ciekawe elementy.

wnolegle strony, czyli Unia i Indie podpisały umowę o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa.

Tutaj znowu...

Nie znam żadnych szczegółów, nie zostały jak dotąd nam ujawnione.

Natomiast trudno mi sobie wyobrazić, żeby współpraca między Unią a Indiami w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego była przeciw Rosji.

Więc mogę sobie wyobrażać, że ta współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa między Unią a Indiami to będzie współpraca przeciw Chinom.

Już teraz mamy na przykład wspólne patrolowanie Oceanu Indyjskiego przez marynarki wojenne

Więc to jest moja spekulacja, nie jestem w stanie tego na podstawie tego, co wiemy o tych umowach, bardzo mało wiemy dowieść, ale myślę, że...

Umowa handlowa jako taka między Unią a Indiami nie wpływa bardzo na stosunki Indie-Chiny.

Umowa o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego między Unią a Indiami może wpływać na stosunki Indie-Chiny i może sugerować, że tutaj Unia będzie coś z Indiami robiła przeciw Chinom.

Poza patrolowaniem Oceanu Indyjskiego wyobrażam sobie, że może być między nami a Indiami tutaj większa współpraca w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, bo to jest obszar, gdzie Chiny stanowią dla nas

swego rodzaju wyzwanie, ponieważ zagrożenie.

O czym mówił dr Krzysztof Iwanek, adiunkt Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

0:00
0:00