Mentionsy
Paweł Kukiz: To, co robi Żurek, to naprawa bagna, które zostawił po sobie Ziobro
Paweł Kukiz krytycznie ocenia siłowe wejście do KRS i hurtowe tymczasowe aresztowania. W działaniach Waldemara Żurka widzi jednak też próbę naprawy wymiaru sprawiedliwości po rządach Zbigniewa Ziobro.
Szukaj w treści odcinka
Byliśmy umówieni na rozmowę.
Zapraszam na wywiad w net.
Wywiad w net.
A gościem poranka w net jest Paweł Kukiz, poseł, wolny republikanin.
Dzień dobry, panie pośle.
Dzień dobry, panie prezesie, redaktorze.
Nie wolny republikanin, tylko poseł, demokracja bezpośrednia.
Wróciliśmy do starej nazwy, ale jarej, jak najbardziej ozwierciedlającej.
Demokracja bezpośrednia, to wszystko tak szybko się zmienia, jeszcze szybciej niż w partii Szymona Hołowni.
Pana znam takich, którzy szybciej znacznie żony zmieniają.
Ja jestem stały w uczuciach i do tej demokracji bezpośredniej jednak...
bo ona jest głównym powodem mojej partycypacji w polityce.
Natomiast co do Hołowni, to jest troszkę inna sytuacja, bo tam w miejsce idei już po dwóch latach...
weszły bardzo mocne partykularyzmy partyjne, partykularne partykularyzmy weszły, a idea, którą mimo wszystko uważam, że ten Szymon sam jako on cały czas gdzieś...
w sercu niesie, no to już jest dla tych ludzi, dla tych członków tej partii rzeczą zupełnie obcą.
To był tylko pretekst do tego temu, czy jakby przykrywka do chęci zaistnienia w parlamencie dla samego zaistnienia i dla uzyskiwania partykularnych interesów jak ministerstwa, spółki, skarbu państwa i tak dalej.
Mówiłem o opis 15 i powiem szczerze, że byłem przekonany, że to jest kwestia, no powiedzmy tam, no dwóch lat właśnie i zacznie się to sypać.
Miałem rację.
Sypie się partia Szymona Hołowni.
No dobrze, ale ja do tego hasła, demokracja bezpośrednia, bo to jest tak, że prowadzi pan walkę od 2012 roku na temat
innego typu wyborów.
Ta walka czasami wygląda na to, że może być zwycięska, ale to tylko są iluzje.
Myśli Pan, że kiedykolwiek klasa polityczna w Polsce dojrzeje do tego, popatrzy w lusterko i pomyśli sobie, no tak, my już nie jesteśmy w stanie dalej rządzić, należy zmienić elity i zmienić sposoby funkcjonowania państwa, bo inaczej Polska utonie.
Panie, aż tak naiwny nie jestem, żeby to rozpatrywać w kategorii dojrzewania klasy politycznej.
Klasa polityczna tak się po prostu usadowiła na urzędach i na obywatelu, że ona dawno zdaje sobie sprawę z tego, że wprowadzenie takich instytucji, czy jakby uaktywnienie takich instytucji jak referenda albo zmiana ordynacji wyborczej z partyjnej na obywatelską
zagraża ich interesom.
To nie jest kwestia tego, czy partie dojrzeją, czy nie dojrzeją, tylko partie za skarby ziemi tego wprowadzić nie chcą.
Udało się w tamtej kadencji, to jest, wie pan, 2012-2026.
To jest kawał czasu z perspektywy życia człowieka.
ale z perspektywy życia państwa to to jest ułamek sekundy, w związku z czym dopóki jest nadzieja na to, że jakieś ruchy w kierunku nadania obywatelom kontroli nad władzą przyniosą skutek, przyniosą efekt jakiś, odniosą skutek,
no to do tej pory będę w tej polityce starał się w jakiś sposób uchować.
Bo proszę zauważyć, że do czasu, do kiedy nie wszedłem w tą politykę realną, w ogóle mowy w parlamencie nie było o referendach, o jakichś tego typu sprawach.
W tej chwili z kolei referendum stało się taką przykrywką, takim słowem, kluczem.
Jakby co to wszystko rozstrzygniemy albo proponujemy, żeby rozstrzygnąć to w referendum.
Tylko, że najpierw trzeba zmienić przepisy o referentach, żeby one były skuteczne, żeby ten próg frekwencyjny był realny do osiągnięcia i tak dalej.
Ale jest już jakiś sukces, że w ogóle się o tym mówi.
Proszę pamiętać, że ja idę tutaj...
praktycznie sam naprzeciwko temu bandyckiemu ustrojowi postkomunistycznemu, klepniętemu przy okrągłym stole, grubą kreską, podkreślonym i trwającym w tej chwili.
w taki sposób, że skutki widzimy.
Nie wiemy, czy my żyjemy w państwie kanclerskim, czy my żyjemy w państwie prezydenckim.
Ekscytujemy się rozmowami, o czym rozmawiał pan prezydent z panem Sikorskim, z panem ministrem.
Rozmowy trwają już praktycznie od dwóch lat.
Nie mamy ambasadora w Stanach Zjednoczonych, kraju rozgrywającym w tej chwili politykę globalną.
A my się zastanawiamy, czy oni się pogodzą, czy oni się nie pogodzą.
A my guzik obchodzi, czy oni się pogodzą.
Mnie interesuje, kiedy się zmieni ustrój na taki, że będzie jasne, że pan prezydent ma jedyne kompetencje wyznaczania ambasadorów.
Albo, że pan premier ma takie kompetencje jedyne.
I tyle.
Ja przepraszam za taki długi monolog, ale jeszcze tylko skończę.
To jest istotne, żeby to zamknąć w całą.
Świetna książka Krzysztofa Szczuskiego, Tyrania praworządności.
Wziąż w pierwszych dwóch rozdziałach opisuje, niedawno wydana, opisuje z pozycji młodego człowieka, bo on jest dwadzieścia parę lat ode mnie młodszy, tylko dwudziestu lat.
opisuje tą historię od okrągłego stołu i grubej kreski w dwóch pierwszych rozdziałach, jakieś sto stron i w sposób taki bardzo jasny przedstawia
Co było powodem takiego dramatu, z jakim mamy z roku na rok, z coraz większym dramatem mamy w kwestiach ustrojowych do czynienia.
I nam przydał taki przykład.
Kiedy pisano konstytucję w 1997 roku, mnie ciężko przez gardło przechodzi to słowo konstytucja, określając to badzieli bolszewickie.
W każdym razie, kiedy pisano w 1997 roku, właśnie jak wymieniono, właściwie Bolszewia pisała, ponieważ to pisało SLD i z PSL-em, który się przeinaczył z ZSL-u, wtedy już był bardzo ZSL-owski jeszcze.
Przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej był Aleksander Kwaśniewski, a prezydentem był Lech Wałęsa.
Pomijam ocenę Lecha Wałęsy, ale faktem jest, że on wtedy zmierzał do, znaczy mówiło o farandyzacji prawa, czyli Wałęsa naginał prawo z pomocą mojego byłego śp.
profesora Farandysza Lecha, by wzmocnić urząd prezydenta.
kiedy czynił te kroki, no to oczywiście Komisja Konstytucyjna pod przewodnictwem Kwaśniewskiego robiła wszystko, zmieniała, tak pisała tą konstytucję, żeby jak najbardziej ograniczyć rolę prezydenta w Polsce.
Ale w międzyczasie odbyły się wybory prezydenckie.
Prezydentem został Aleksander Kwaśniewski.
Konstytucję już trzeba było właściwie wydać, bo teraz się Sejm kończył, kadencja się kończyła.
No to trzeba koniecznie wydać tą konstytucję, póki mamy tą większość konstytucyjną i na po prostu wariata...
wzmacniano z kolei pozycję prezydenta w tej konstytucji.
Efekt jaki?
Taki, że chciałem przekląć, przepraszam, ale się na szczęście zatrzymałem.
Efekt jest taki, że w tej chwili od dwóch lat się zastanawiamy, czy Tusk pogodzi się z prezydentem w kwestii obszady ambasadorów w sytuacji, kiedy świat jest na pograniczu wojny, my nie mamy ambasadorów.
I mało tego, ci tak zwani dziennikarze, w większości niestety kolaboranci z ustroju, bez względu na to, czy rządzi PiS, czy rządziła Platforma, kolaborują z ustrojem, z daną jakąś tam formacją, jedni z tą, drudzy z tamtą, nakręcają tych ludzi na konflikt, czy ładniejszy Dnawrocki jest ładniejszy, czy Tusk jest ładniejszy.
Że ja jestem najładniejszy, uważam po prostu.
A mówisz już tak całkiem poważnie.
No to trzeba zmienić ustrój, się nie zastanawiać, kto jest ładny, kto jest brzydki, tylko kto... No dobrze, ale w momencie, kiedy rozpoczął pan swoją batalię, to Polska była w innym miejscu.
Wtedy jeszcze nie można było powiedzieć tak, jak teraz pan mówi, Polska dryfruje w stronę chaosu.
To jest jeden, rozumiem, cytat z pana wystąpienia.
No i nad tym się zatrzymuje, no bo widzimy, że jest coraz gorzej.
No tak, ja powiem tak, że w czasach rządów z Prawa i Sprawiedliwości i moich rozmów z panem prezesem Kaczyńskim, nie szły te rozmowy łatwo, ale udało się prezesa przekonać do tego, by ten potężny moloch PiS...
który po drugiej stronie ma Moloch Platformę, czy Koalicja Obywatelska, jak się tam teraz to zwie, udało się namówić, przekonać do tego, że trzeba jednak obniżyć te progi w referendach lokalnych, choćby po to, żeby nasz polski lud nie głupiał z dnia na dzień jeszcze bardziej.
przerażający proces po prostu idiotyzacji społeczeństwa.
Idiocenia, przepraszam.
Z jakiego powodu?
Przede wszystkim z tego powodu, że społeczeństwo nie ma w trakcie kadencji czteroletniej czy tam...
W praktyce teraz mamy ośmioletnie kadencje czteroletniej Sejmu.
Nie ma niczego do gadania.
Nie ma tych referendów za wysokie progi i tak dalej.
Udało się przekonać.
PiS głosował za obniżeniem progów w referendach lokalnych z 30% do 15%.
Konfederacja podobnie, Kukiz 15 podobnie.
No niestety proces obniżania wstrzymała suwerenna Polska wspólnie z Platformą Obywatelską, zawierając sojusz w tej materii z PSL-em.
Udało się przekonać pana prezesa Kaczyńskiego do powstania zespołu do spraw zmiany ordynacji wyborczej.
Jest już napisana ustawa o ordynacji mieszanej.
Napisana przez profesora Flisa.
Celowo tak zrobiłem.
Prosiłem pana profesora, żeby nie być podejrzanym, że...
w cudzysłowie pisowski profesor pisał tę ustawę, no wiadomo, że profesor Flis jakoś szczególną sympatią Prawa i Sprawiedliwości nie da, że mamy już gotowy projekt.
Mamy gotowy projekt o sędziach w pokoju, wybieranych bezpośrednio przez obywateli.
Jest jakaś, wie pan, o tych sędziach się też nie mówiło, o tej obywatelskości, kontroli obywateli nad sądownictwem nie mówiłem.
Efekt jest taki, że...
Co prawda oczywiście znowu suwerenna Polska wspólnie z Platformą Obywatelską zablokowała uchwalenie ustawy w sprawie sędziów pokoju, ale...
Sędzia Żurek, o którym są oczywiście różne opinie, a w tej chwili się nie chce nad tym zatrzymywać, chyba że pan redaktor później zapyta, ale sędzia Żurek ostatnio odpowiadając podczas debaty naszemu posłowi demokracji bezpośredniej, Jarosławowi Sachajce, na pytanie o sędziów pokoju, powiedział, że to jest bardzo ważny i dobry pomysł, nad którym trzeba się rzeczywiście zastanowić.
Gdybym w tej polityce nie był, nikt by się nawet nie zastanawiał.
No tak, sędzia Żurek dobrze sprowokował mnie pan do tego, żeby zapytać.
No sędzia Żurek nad tym będzie się zastanawiał, natomiast na temat KRS-u i wejścia do KRS-u długo się nie zastanawiał.
Ja wam opowiem jedną rzecz.
Ja panu powiem jedną rzecz.
O ile te metody, jakie w tej chwili wykonuje obecna władza, w tym pan minister Żurek, to jest on po prostu, to jest no oczywiście skutek tego bandyckiego systemu, więc jaki system, takie metody, bo to co się dzieje, te wejścia do KRS-u, te aresztowania i tym podobne sprawy, no to to jest po prostu rzecz, wie pan, tak skandaliczna, że...
Na tym skończmy, że to jest efekt tego ustroju politycznego.
Ale jeśli chodzi o reformę KRS-u, oczywiście, że to nie jest moja droga, bo ja powiedziałem, jaka jest moja droga reformy wymiaru sprawiedliwości.
Poddanie wymiaru sprawiedliwości kontroli obywatelskiej, a nie kontroli sitw sądowniczych, tych sędziowskich, albo kontroli partii politycznych.
I o ile pan Ziobro prezentował...
Wie pan, ja już wolę, jeżeli już widzę, znaczy oczywiście to nie jest dla mnie żadna reforma, to jest jakieś próby łagodzenia sytuacji i jest kilka takich punktów w samej ustawie o KRS-ie, na przykład możliwość głosowania już w tej chwili przez wszystkich sędziów nad KRS-em, czy tam ograniczenie tego aresztu tymczasowego.
i tak dalej, które są według mnie krokiem w dobrym kierunku.
Natomiast generalnie w porównaniu przynajmniej z tymi reformami Ziobry, które nie dość, że nie przyniosły niczego dobrego, to przyniosły jeszcze oprócz tego ich skutkiem była klęska między innymi klęska Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich wyborach.
Więc wie pan...
Moja idea jest prosta, ja to powtarzam jak mantrę.
Sędziowie pokoju wybierani przez obywateli, KRS przynajmniej częściowo wybierane przez obywateli i obłożone obowiązkiem wskazywania sędziów do instancji wyższych w pierwszej kolejności spośród sędziów pokoju, którzy zakończyli swoją kadencję.
Prokurator generalny wybierany w wyborach powszechnych, minister sprawiedliwości, prokurator generalny, rozdzielone funkcje.
To jest jak gdyby warunek sine qua non, żeby w ogóle iść w dobrą stronę.
Natomiast to, co robi sędzia Żurek, jest to naprawa tego bagna, które z kolei zostawił po sobie pan Ziobro, bo to jest bagno to, co po sobie zostawił.
Niedokończony, rozmemłany.
i dające władzę obecnie.
Ale jednocześnie, czy bagno, czy nie bagno, to pewno co do tego mogą być spory i myślę, że wielu prawników powie, że to, co zostawił po sobie minister Ziobro bagnem nie jest, ale rzecz jest w tych sędziach, którzy dostali nominację od prezydenta.
Ja panu wejdę w słowo, bo to jest dla mnie właśnie irytująca sprawa.
Wielu prawników powie, niech pan ludzi zapyta, czekają dłużej na rozstrzygnięcie spraw niż czekali.
No tak, ale to też dlatego, że wdarli się w to... Nie mają mówić, tylko to ludzie mają powiedzieć, czy dana organizacja wymiaru sprawiedliwości jest zgodna z ich oczekiwaniami, czy nie.
I tyle.
Na ulicy kogokolwiek.
Sprawy trwają dłużej niż trwały rozstrzygnięcia.
Co do tego jest zgoda, ale na trwanie tych spraw... Zablokował Ziobro, który zablokował Ziobro.
Gdyby ci sędziowie istnieli, to te sprawy, które rozstrzygaliby sędziowie pokoju, to jest 60-70% spraw na wokandzie.
Odetkane by zostało sądownictwo.
Pan myśli, że ludzi interesuje czy pani Przyłębska, czy pani Gersdorf, czy to, czy tamto.
Guzik to ludzi obchodzi.
Ludzi interesuje to, żeby mieli szybko i sprawiedliwie rozstrzygnięty spór.
I to jest ta filozofia.
Ja się nie będę zastanawiał, kto jest ładniejszy spośród prawników.
To bardzo słusznie i oczywiście patrzymy, czy sądy dobrze działają, czy źle działają.
Ale na to, że działają bardzo źle, nałożyły się cały problem związany z akceptacją sędziów, którzy zostali nominowani przez prezydenta Andrzeja Dudę.
I teraz całość rozbija się o to.
czy akceptujemy, czy system akceptuje i powie dobrze, idziemy dalej, czy jest porozumienie, czy nie ma tego porozumienia, a ponieważ nie ma tego porozumienia, to nie uzdrowimy systemu sprawiedliwości.
Trzeba zmienić system, a nie próbować naprawić coś, co jest nienaprawialne.
To jest pierwsza podstawowa sprawa, to trzeba zmienić system.
Wie pan, to jest na takiej samej zasadzie, jakbyśmy rozmawiali o jakimś motocyklu, czy jakimś, nie wiem, pojeździe, w którym układ napędowy nie chodzi, a my się zastanawiamy, czy szprychy są, należy wymienić, no.
A ciekawy jestem, jakie są pana relacje z prezydentem Karolem Nawrockim.
Nie bardzo rozumiem.
Czy jest pan w jakiejś grupie doradczej?
Czy spotyka się pan z prezydentem Karolem Nawrockim?
Czy nie spotyka się pan?
Czy pan uważa, że prezydent Karol Nawrocki przez te miesiące swojego urzędowania dobrze funkcjonuje, czy źle funkcjonuje?
Najpierw relacja, potem ocena.
To nie są relacje, tylko właśnie chcę, żeby pan ocenił.
Natomiast jeżeli chodzi o relacje, to miałem chyba bliższe jeszcze w czasach, czy jak gdyby częstsze w czasach, kiedy był szetem IPN-u.
Natomiast nie dziwię się, że te relacje są w tej chwili znacznie rzadsze, bo po pierwsze nie jestem jakimś ważnym podmiotem politycznym.
A po drugie, pan prezydent ma znacznie więcej zajęć niż w IPN-ie, a zajęcia te wykonuje w sposób bardzo, ja mu daję bardzo dobrą ocenę.
Uważam w ogóle pana prezydenta Nawrockiego za nadzieję, za jakiś czas, jako...
z nadzieją na skonsolidowanie całej prawicy, która musi się skonsolidować w jakiejś tam formie, bo inaczej nas zjedzą kosmopolici.
To nie mam co do tego wątpliwości.
Prezydenta oceniam bardzo dobrze.
Uważam, że to jest bardzo pracowity człowiek.
Bardzo dobrze wypada również jego żona.
A poprzedni prezydenci różnie z tym fajterstwem mieli problemy.
W każdym razie dla mnie jest to jak na dziś postać bardzo pozytywna i Bogu dziękuję, że wygrał te wybory prezydenckie.
No dobrze, powiedział pan o zjednoczeniu prawicy.
Jarosław Kaczyński wyraźnie powiedział, że niejadalnym owocem na polskiej scenie politycznej jest Konfederacja Korony Polskiej, czyli partia Grzegorza Brauna.
bo boi się, że ten owoc zatruje relacje polsko-izraelsko-amerykańskie.
I ja uważam, że należy... Wie pan, nie się łatwo mówi, bo w dużej mierze prezesowi też przyznaje rację, bo ekspresja Grzegorza jest dosyć taka charakterystyczna.
Natomiast ja bym po pierwsze nie dramatyzował.
Każdy, wie pan...
Grzegorz Braun też mówi różne rzeczy, o których zawsze będzie miał ten elektorat między 5 a 10%.
Naprawdę, ten jego światopogląd, jego idee i tak dalej.
To, że w sposób jakiś ekspresyjny nas być może czy artystyczny reaguje, no to już jest inna sprawa.
Podobnie jak Trump zresztą reaguje często w sposób taki artystyczny, że tak bym powiedział.
czy jakby werbalizuje różnego rodzaju tam swoje plany.
Źle to wygląda, naprawdę źle to wygląda, bo wie pan, ja bym próbował przymknąć w jakiś sposób, działać tak kuluarowo, żeby Grzegorza Brauna w jakiś sposób skorzystać z poparcia Grzegorza Brauna dla dobra całej ojczyzny i całej prawicy.
To z całą pewnością.
Nie można się po prostu tak odjąć, ja nie pójdę, bo to się nie będzie ambasadzie Izraela podobać, czy ambasadzie Stanów Zjednoczonych, czy Amerykanom nie będą się podobały moje relacje.
Można takie komunikaty dać, ale w kuluarach prowadzić taką działalność, by prawica odsunęła kosmopolitów od władzy.
Pierwszy interes polski, drugi dopiero interes amerykański czy jakikolwiek inny.
Natomiast jest to ciężka sytuacja, tym bardziej, że Tusk, tak jak przewidywałem, mówiłem kolegom zresztą na początku tej kadencji,
że Tusk zacznie, że będzie to wyglądało w ten sposób, że Tusk zacznie konsumować te małe partie polityczne i formalizować, to znaczy już nie koalicja obywatelska jako tam związek kilku jednych partów, które partyjnych, które ze sobą współpracują, tylko po prostu w
chłaniać te podmioty pod hasłem za jakiś czas, zobaczy pan, pojawi się hasło paktu nie tylko sejmowego, ale senackiego, ale również i sejmowego po tej stronie kosmopolityczno-tuskowej.
I proszę pamiętać, że ta ordynacja proporcjonalna, którą tak wszyscy bronią, politycy plus dziennikarze niestety.
w ogromnej mierze, że ona ma jeszcze jeden mankament, nasza Polska.
System Donta, czyli duże bloki polityczne jeszcze na dodatek dostają premię.
Jeżeli Tuskowi uda się...
wspólnie z Czarzastym i całą tą resztą stworzyć blok, ten, pakt senacki, pakt sejmowy, to prawica przy jej podziałach na trzy frakcje, plus jeszcze nie wspomnę o tych podziałach wewnętrznych, tak w Konfederacji, jak i w PiS-ie, no po prostu może w Sejmie polec.
To nie jest tak, że my na pewno wygramy te wybory, bo wygrał Nawrocki i widać, że w Polsce jest większy, taki lepszy, chyba, że zdarzy się jakiś krak gospodarczy,
że się uda.
Ale to najpierw musimy upaść na dno i nie wiem, to i dobre i złe.
Bo my bawimy się w politykę w świecie, który jest coraz bardziej skomplikowany.
To z kolei zapytałem o Karola Nawrockiego, to zapytam o Donalda Trumpa.
Czy ma pan sympatię i akceptuje pan to, w jaki sposób Donald Trump prowadzi politykę amerykańską, czy też nie?
Proszę pana, mam sympatię.
Cieszę się, że wygrała strona republikańska, a nie liberałowie.
I powiem tak, że nawet jeśli niektóre posunięcia pana Trumpa mogą się kojarzyć w formie, że tak powiem, czy w duchu z gaśnicą,
No to jednak ja po pierwsze mam do tego dystans, a po drugie widzę jeden zasadniczy plus w jego kontrowersyjności i takim ostrym działaniu.
Mianowicie sprowadza tą Unię, czy jak gdyby wylewa na tą arystokrację brukselską kubeł zimnej wody.
zmusza w tej chwili Unię do jakiejś reakcji.
Unię zblazowaną, mówię o tych brukselskich dworach, Unię, która przypomina jako żywo arystokrację francuską.
Chleba nie mają, to niech jedzą ciastka.
To jest na takiej zasadzie.
I teraz to ostre wejście Trumpa, ta cała sytuacja geopolityczna powoduje, że oni nagle być może się ockną.
Jeżeli się Unia nie ocknie, to Unia się rozpadnie.
To nie mam co do tego wątpliwości.
Dzieją się takie rzeczy jeszcze przed prezydenturą Trumpa.
Jak na Ukrainie uaktywniła się Rosja, teraz uaktywnił się Trump z prostej przyczyny.
Ten kiedyś poważny gracz, czyli Europa, odpadł przez te ETS-y, przez te wszystkie gendery, przez te wszystkie głupoty.
Unia doprowadziła się na krawędź upadku, jest po prostu słabym...
słabym takim kajtkiem, który udaje ratlerkiem, który szczeka na...
I udaje słonia, no czy tam, nie wiem, owczarka niemieckiego.
Więc to jest ten plus.
Natomiast to, że on czasami, że być może ta unia się ocenia.
To wrócę na chwilę, bo może w tym unijnym sposobie prowadzenia całej polityki gospodarczej jest metoda, w której chodzi o to, żeby państwa straciły suwerenność, żeby tylko Bruksela była odpowiedzialna za to, co się dzieje w Europie i w naszych
I w naszych domach.
Ale to bardzo proste jednym zdaniem.
Oni pewnie Niemcy też taką naukę po pierwszej i drugiej wojnie wyciągnęli.
Po jaką cholerę czołgi?
Wystarczą wiatraki.
I tyle.
I mamy ich wszystkich w garści.
Z wiatraków też się cieszą Chińczycy, bo to oni na tych wiatrakach zarabiają.
Ja mówię o polityce klimatycznej.
To była przenośnia taka artystyczna.
I pan zapomina, że ja jednak tym artystą jestem.
To prawda i można się zakręcić tak jak wiatrak czasami w rozmowie.
To w takim razie jeszcze pytanie na temat relacji, bo to co oddziela Prawo i Sprawiedliwość od Grzegorza Brauna to jest relacja, inna relacja Grzegorza Brauna na temat Rosji.
Pan się z taką narracją zgadza?
Antyukraińskość i prorosyjskość.
Ja się zgadzam z narracją niepodległościową pana Brauna.
Wie pan,
Ja pamiętam sytuację taką, kiedy nawet mnie w Kukiz 15 zarzucano prorosyjsko.
Mnie, który jest synem człowieka.
Mój ojciec był zesłany do Kazachstanu.
Dziadka mi ruscy zabili.
Natomiast te tak zwane liberalne media wprost pisały też, były takie sytuacje, że ja jestem, nie wiem, prorosyjski i tak dalej, i tak dalej.
wrogiem, że jestem właśnie proruski, bo Ukrainie nie pomagam tak jak trzeba, jakieś absurdy.
Więc być może to pana Brauna, ja tak wie pan, ja aż tak nie śledziłem, nie zauważyłem wypowiedzi od pana Brauna, jakichś rzeczy takich, jakichś wypowiedzi, w których on, nie wiem, nabołuje do sojuszu z Rosją i powrotu do współpracy sprzed 89 roku.
Nie wiem, może to jest nadmuchane przez media, no.
To być może trzeba sprawdzić.
To w takim razie na zakończenie naszej rozmowy odwołam się do tego ducha artystycznego.
Paweł Kukiz, jakiś koncert teraz będzie?
Czy będzie?
Mam nadzieję, że powstanie Rada do Spraw Zmiany Konstytucji czy naprawę ustroju przy prezydencie i tam będę mógł zagrać na wszelkich instrumentach, jakie posiadam, by ten ustrój zmienić.
Ale ja chciałem jeszcze jednej rzeczy wrócić, panie redaktorze, bo tutaj do tej... Ja naprawdę nie chcę się uwagać, czy pan Braun kiedykolwiek powiedział wprost o Rosji jako o sojuszniku Polski, czy jak gdyby patronie?
wypowiadał się na pewno na temat relacji polsko-ukraińskiej, w których stwierdził, że na Ukrainie to, co się dzieje, to jest ukraińska sprawa, a nie jest to sprawa, że to nie jest nasza wojna.
Wiele osób się z tym zgadza oczywiście.
Jest wiele osób takich, które bardzo mocno pamiętają rzeź wołyńską i które czują, mówiąc delikatnie, niesmak, to jest bardzo delikatnie powiedziane, partycypują, uczestniczą w sytuacji takiej, że my tutaj oddajemy wszystko, co mamy Ukrainie, a Ukraina nie potrafi powiedzieć słowa przepraszam w sposób oficjalny za te bandyctwa, bandziorstwa, jakie Ukraińcy, jakie wyczyniała UPA i tak dalej, i tak dalej.
Więc...
Więc być może z tego wynikają jakieś takie, ta antyukraińskość, jak pan to nazywa.
Są też sprawy irytujące.
Mnie też irytują.
Wie pan, ja bardzo często byłem na tej Ukrainie.
Kilkadziesiąt razy jeździłem i jeżdżę z pomocą i życzę im zwycięstwa.
Natomiast też irytują mnie takie rzeczy, jak na przykład ukraińskie flagi na polskich urzędach, jak bezkarność biegania z tymi czarno-czerwonymi
faszystowskimi flagami po ulicach Rzeszowa i tak dalej, i tak dalej.
Też irytują mnie ludzie, którzy przyjeżdżają, Ukraińcy, wykorzystując tą sytuację, handlując autami, pobierając zasiłki w Polsce wcześniej i tak dalej, i tak dalej.
Według mnie to jest akurat trzeźwe myślenie.
Dbajmy przede wszystkim o swój interes, a nie o interes jakiejś tam drugiej strony.
Ale co, bez myślenia, że ci żołnierze ukraińscy teraz walczą z Rosjanami na wschodzie, zapominając o tym i mówiąc w takim razie musimy prowadzić...
Tym się różni od pana Brauna, że uważam, że to jest nasza wojna.
Również.
Natomiast zgadzam się z tym, że często na zbyt chojny, to jest źle powiedziane, na zbyt nieroztropnie tej Ukrainie pomagamy.
I na zbyt naiwnie prowadziliśmy naszą politykę.
To przed II wojną światową również.
To niestety chyba jakaś nasza cecha narodowa.
A teraz jaką politykę prowadzimy?
Ambasadora nie mieć przez dwa lata w sytuacji takiej, w której znajduje się cały świat i zastanawiać się nad tym, jak już powiedziałem, czy to Tusk ma rację, czy oni się pogodzą, a nie zastanawiać się nad tym, że trzeba prawo zmienić natychmiast.
Powiedział Paweł Kukiz.
Na zakończenie rozmowy bardzo serdecznie za nią dziękuję.
Ja też bardzo serdecznie dziękuję panu, panie redaktorze na zakończenie rozmowy oraz osobie, która siedzi po pańskiej prawej stronie.
Widziałam rękę, którą podawała.
Też również.
Nie mam pojęcia, tylko rękę widziałem.
Iwo Bender.
A, to świetnie.
To pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Jest godzina ósma, czterdzieści cztery.
Paweł Kukiz zasłużył na śniadanie w swoim własnym domu, bo tam pan jest.
Tak, jestem w swoim własnym domu.
W polskim domu.
Gdzie w maju kwitną kwiaty.
Ósma czterdzieści cztery.
Ostatnie odcinki
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42
-
Zima w USA; Bolesław Krzywousty Krzyżowcem; Wsp...
03.02.2026 16:07
-
„To jest bulterier Tuska”. Semka o Czarzastym i...
03.02.2026 15:54
-
Szekspir w Gardzienicach i Vincent van Gogh w K...
03.02.2026 15:18
-
Awaria elektrociepłowni w Gdańsku i Sopocie. Ra...
03.02.2026 14:42