Mentionsy

Radio Wnet
26.01.2026 08:12

Mniej pieniędzy na jedzenie w szpitalach. „Rząd bierze pacjentów głodem”

 

Od 1 stycznia 2026 r. szpitale funkcjonują już bez dodatkowych środków, które przez dwa lata zasilały pilotaż „Dobry posiłek w szpitalach”. Program miał być cywilizacyjnym przełomem w żywieniu pacjentów, ale jego zakończenie zbiegło się z wprowadzeniem nowych formalnych standardów – przy jednoczesnym obniżeniu stawki.

W czasie pilotażu dzienna kwota na żywienie pacjenta wynosiła 25,62 zł. Po jego zakończeniu ustalono ją na 21 zł, a w przypadku kobiet w ciąży – 23,50 zł. Dyrektorzy placówek podkreślają, że oznacza to realny spadek finansowania, a dodatkowo pieniądze na posiłki przestały być wydzielone osobnym strumieniem i mogą konkurować z innymi pilnymi wydatkami szpitali.

„To był przełom. Teraz cofamy się o krok”

Krzysztof Żochowski przypomina, że żywienie pacjentów przez lata było jednym z najbardziej krytykowanych elementów polskiego szpitalnictwa – często symbolizowanym przez zdjęcia i memy z „głodowymi” posiłkami.

Przez wiele lat karmienie pacjentów było przedmiotem drwin i pożałowania. Program „Dobry Posiłek” był w tym sensie elementem przełomowym

– mówi dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie.

Jak podkreśla, kluczowe były nie tylko wyższe stawki, ale także to, że pieniądze były sztywno przypisane wyłącznie do żywienia i nie mogły być przeznaczone na inne cele.

25 zł 62 grosze to był znaczący wzrost. Co równie istotne – były to środki dedykowane tylko żywieniu pacjentów, a nie pieniądze, które można było przesunąć na inne potrzeby

– wskazał.

Obniżenie stawki do 21 zł Żochowski nazywa decyzją, której skutki łatwo zrozumieć, jeśli przełożyć ją na realia domowego budżetu.

To jest około 20 procent mniej. Każdy, kto prowadzi gospodarstwo domowe i kupuje produkty spożywcze, wie, jak ogromna jest to różnica

– podkreśla.

W jego ocenie dyrektorzy szpitali nie mają dziś żadnej realnej możliwości, by tę lukę uzupełnić z innych źródeł.

Nie mamy pod biurkiem maszynki do drukowania pieniędzy. Przy obcinaniu finansów, braku zapłaty za nadwykonania i obniżaniu wycen procedur nie ma skąd wziąć środków, by wyrównać tę różnicę

– zaznacza.

Żochowski ostrzega, że w praktyce najbardziej ucierpią pacjenci najsłabsi – osoby starsze, samotne, pozbawione wsparcia rodziny.

Część pacjentów ktoś dokarmi – przyniesie coś w siatce. Ale w realiach szpitali powiatowych są osoby zapomniane, do których nikt nie przychodzi. One będą skazane na to, co uda się przygotować z bardzo skromnych budżetów

– mówi.

Szerszy kryzys systemu

Dyrektor szpitala wpisuje problem żywienia w szerszy obraz kryzysu finansowania ochrony zdrowia. Jako przykład wskazuje zamykanie oddziałów położniczych i sytuacje, które jeszcze niedawno wydawały się nie do pomyślenia.

W jego ocenie niedoszacowanie świadczeń – zarówno w żywieniu, jak i w innych obszarach – prowadzi do realnego obniżenia bezpieczeństwa pacjentów i pogłębia systemowe problemy.

Jeżeli wszystkie porodówki są niedochodowe, to nie znaczy, że wszyscy dyrektorzy są niekompetentni. To znaczy, że system wyceny nie działa

– podkreśla.

Żochowski nie ma wątpliwości, że żywienie pacjentów nie jest dodatkiem, lecz elementem procesu leczenia.

Nie rozumiem, co złego zrobili polscy pacjenci, że oszczędności zaczyna się właśnie na nich. To jest decyzja haniebna i bardzo niebezpieczna

– mówi.

W jego ocenie bez korekty finansowania istnieje realne ryzyko, że szpitale wrócą do praktyk sprzed pilotażu – a poprawa jakości posiłków okaże się tylko krótkim epizodem, a nie trwałą zmianą.

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 105 wyników dla "Szpitala Powiatowego w Garwolinie"

Krzysztof Żochowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie, wiceprzewodniczący ogólnopolskiego Związku Pracodaww Szpitali Powiatowych.

Jeszcze raz od stycznia 2026 roku szpitale zostały poinformowane, że stawka na żywienie ustalona przez NFZ jest niższa.

Jak będzie wyglądał obecny stan rzeczy i jak wygląda w tej chwili ta rzeczywistość, jeśli chodzi o stawki żywieniowe w NFZ?

Dzień dobry Pani redaktor, dzień dobry Państwu.

Przepraszam za trudności techniczne, ale to elektronika ma to do siebie, że czasami zawodzi.

Dwa słowa wstępu historycznego.

Przez wiele lat żywienie polskich pacjentów w szpitalach było przedmiotem drwin i pożałowania.

Ono rzeczywiście w wielu miejscach było bardzo niedoskonałe i spotykało się z jak najsłuszniejszą krytyką.

Przełomem w tym było wprowadzenie...

Ten program, pani minister Sujka, miałem ten zaszczyt, że był on wprowadzany między innymi w szpitalu w Garwolinie.

Myśmy od zawsze słynęli z dobrej kuchni szpitalnej, natomiast te możliwości finansowe, które wprowadził ten program i przypomnę, stawka, którą...

otrzymywały szpitale na żywienie, to jest 25,62 zł.

To był znaczący wzrost w stosunku do tego, co było poprzednio.

I co jest też szalenie istotne, to były pieniądze dedykowane tylko żywieniu pacjentów, a więc nie można ich było wydać na nic innego.

W tej chwili nie dotyczyło to jeszcze wszystkich szpitali, tylko tych, które weszły do programu.

Ale to była bardzo duża ilość szpitali i trzeba powiedzieć, że w historii polskiego szpitalnictwa był to element przełomowy, jeżeli chodzi o karmienie naszych chorób.

Natomiast w tej chwili aktualny rząd, aktualne ministerstwo podjęło decyzję, że wszyscy pacjenci mają być we wszystkich szpitalach, że ten pilotaż już się kończy, teraz już we wszystkich szpitalach pacjenci mają być dobrze karmieni i w tym celu ścięło stawkę z 25,60 do 2 na 21 złotych.

Ja w tej chwili chciałbym zaapelować zwłaszcza do tej piękniejszej części ludzkości, do pań, które prowadzą gospodarstwa domowe, które przygotowują posiłki, które kupują produkty, z których później te smaczne posiłki przygotowują, żeby zwróciły na to uwagę...

Mając świadomość dramatycznego kryzysu służby zdrowia, dramatycznego kryzysu finansów publicznych, obcinania finansów dla szpitali, brak wypłaty za nadwykonania, obniżania stawek...

chociażby w przypadku badań takich jak rezonans czy tomografia, zwłaszcza w szpitalach powiatowych, dyrektorzy naprawdę nie będą mieli skąd wziąć pieniędzy, żeby tą różnicę wyrównać.

Ja nie wiem, co złego rządowi polskiemu zrobili polscy pacjenci, że postanowił ich brać głodem.

Kiedyś jakiś niemiecki publicysta chciał brać głodem Polaków.

Tutaj rząd nie bierze głodem wszystkich Polaków, tylko polskich pacjentów.

Tak, ale pan dyrektor wspomniał o takiej sytuacji, kiedy w szpitalach były już tak stawki głodowe, że szpitale właściwie były przedmiotem głównym, jednym z głównych tematów memów w internecie.

Ludzie publikowali...

Ja sama w trakcie, to było kilkanaście lat temu, albo już nawet dwadzieścia lat temu, pamiętam obiad po porodzie mojego pierwszego dziecka, kiedy to na obiad na porodówce otrzymałyśmy z dziewczynami.

Ziemniaki z gotowanym śledziem.

To są rzeczy, o których każdy z nas może opowiadać tę historię.

Stawka przed tym startem programu Dobry Posiłek, o ile dobrze pamiętam, w niektórych szpitalach wynosiła nawet 10 zł.

To były stawki głodowe, ale może w dobie kryzysu, kiedy po prostu tych pieniędzy na nic nie ma, no nie ma wyjścia, panie doktorze, będziemy przemierać głodem w tych szpitalach, ale będziemy mieli dostęp do służby publicznej.

Czy de facto w innych obszarach też te cięcia są tak dramatyczne?

Pani redaktor, to jest tak, że część pacjentów przeżyje.

Choroba jest takim momentem, kiedy często rodzina się jednoczy, więc wielu chorych po prostu to, czego nie dostanie w szpitali, to ktoś w siatersce przyniesie z miasta i jakoś będzie tych chorych dokarmiał.

Ale w realiach Polski Powiatowej, w realiach wielu takich szpitali powiatowych, my przecież widzimy często osoby starsze, zapomniane, do których nikt nie przychodzi i które będą skazane na łaskę i niełaskę tego, co będziemy mogli naszych bardzo skromnych budżetów wygenerować.

Natomiast pani redaktor była uprzejma wspomnieć o innych niedostatkach.

W środowisku dyrektora...

W zeszłym weekend właśnie to się wydarzyło.

Właśnie to się wydarzyło.

To jest drastyczne pogorszenie bezpieczeństwa Polek.

To jest drastyczne pogorszenie bezpieczeństwa Polek.

Brak właściwej wyceny porodów, brak właściwej wyceny procedur ginekologicznych powoduje, że znacząca część powiatów w Polsce już pozamykała porodówki i ten proces idzie jak pożar buszu.

My dyrektorzy nie mamy pod biurkiem maszynki do drukowania pieniędzy.

Jesteśmy w stanie opierać naszą działalność tylko na tym, co zapłaci nam NFZ.

Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji, NFZ, bo to jest ta trójca, która za to odpowiada.

Jeżeli ta trójca nie jest w stanie właściwie wycenić porodów w Polsce, nie jest w stanie właściwie wycenić funkcjonowania...

oddziałów ginekologiczno-położniczych w Polsce.

No bo jeżeli wszystkie są niedochodowe, to nie znaczy, że wszyscy dyrektorzy szpitali, wszyscy ordynatorzy ginekologii, noworodków są głupkami, tylko to znaczy, że do rządzenia nie nadaje się pani minister razem z tymi ludźmi, o których wspomniałem, bo nie są w stanie prawidłowo wykonać swojej pracy, nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa Polkom rodzącym.

Szanowna pani redaktor.

Tak jak ja postrzegam sytuację naszego kraju, naszego narodu, nie ma większego problemu, z którym w tej chwili Polska się mierzy, jak dramatyczna zapaść demograficzna.

Jakże możemy przekonywać młode pary, młode panie do tego, żeby rodziły dzieci, jeżeli nie jesteśmy...

Jesteśmy im w stanie zapewnić elementarnego bezpieczeństwa.

Ja w najczarniejszych snach nie spodziewałem się, że dożyjemy czasów, kiedy polskie ministerstwo, polski rząd będzie cofał bezpieczeństwo zdrowotne Polek o kilkadziesiąt lat wstecz.

Jesteśmy w takiej sytuacji, gdzie w obronie prawa do aborcji albo w walce o prawo do aborcji na ulicę wyszły kobiety, byliśmy świadkami strajku kobiet, tymczasem po cichu, niemalże po cichu.

Likwiduje się właśnie porodówki, to co pan doktor powiedział, to bezpieczeństwo polek zostaje bardzo mocno naruszone, bo jeśli spojrzymy, pan powiedział, że ten pierwszy poród odbył się na sorze w Leżańsku.

Przy takiej zimie, jaką teraz mamy, to trudno mi sobie wyobrazić, że te porodówki zostaną zlikwidowane i teraz jakaś dziewczyna z komplikacjami porodowymi będzie jechać karetką 150-200 km, bo takie odległości na początku padały, jeśli chodzi o te zmiany, które są proponowane.

Szanowna pani redaktor, i one są aktualne.

No właśnie rozmawiamy o województwie podkarpackim.

Taką głośną sprawą, która odbiła się szerokim echem w całej Polsce była kwestia likwidacji ostatniej porodówki w Bieszczadach, w szpitalu w Lesku.

Ja przypomnę, że w Bieszczadach są, szeroko pojętych są trzy szpitale.

Tamte dwa, czyli Ustrzyki Dolne i Sanok likwidowały porodówki wcześniej.

Teraz likwidowało tą porodówkę Lesko.

I w przypadku pań z tego pięknego zachątka Polski, najbliższym miejscem, gdzie można w sposób cywilizowany urodzić dziecko jest albo brzozówka,

albo Rzeszów i to są rzeczywiście odległości powyżej 100 kilometrów.

Jeżeli pani redaktor pozwoli, to ja pragnę zwrócić uwagę na bardzo istotny aspekt, dlaczego te pomysły z porodami na sorach są tak bardzo skandaliczne.

Otóż, jeżeli poród jest fizjologiczny, jeżeli to wszystko idzie...

a zwłaszcza jest to któryś z kolei poród i wszystko idzie zgodnie z fizjologią, a przecież takich porodów jest większość, to w zasadzie wystarczy nie przeszkadzać.

Ja trywializuję, ale generalnie to może przyjąć położna, a nawet babka zielarka z sąsiedniej wsi, jeżeli ma z tym doświadczenie.

Ale szanowna pani redaktor, dla osób mających elementarną wiedzę medyczną, a domniemuję, że aktualny wiceminister będący profesorem ginekologii położnictwa chyba chociaż w minimalnym stopniu tą wiedzę ginekologiczno-położniczą ma, skoro te wszystkie ważne tytuły uzyskał.

Wszyscy to wiemy, że...

absolutnie prawidłowo przebiegająca ciąża, z absolutnie przebiegającym prawidłowo porodem, w każdej chwili może dojść do dramatycznego załamania sytuacji.

Okręcenie pępowiny, to wszyscy o tym wiemy, że może się pępowina pokuszy i dziecko...

I wtedy pojawiają się sytuacje absolutnie dramatyczne i wtedy nie ma czasu, nie ma szans, żeby uratować matkę i dziecko, wioząc ją 50 czy 100 kilometrów do innego szpitala.

Te osoby zginą i być może ministerstwo stoi na stanowisku, że te straty jest w stanie zaakceptować, nie umiejąc stworzyć bezpiecznej dla Polaków sieci oddziałów położniczych w Polsce.

Bo patrząc z perspektywy nieubłaganej demografii, bo to już powiedzieliśmy, ja rozmawiałam bodajże w przedostatni poranek z redaktorem Jackiem Karnowskim, który bardzo mocno,

zaangażował się w walkę o polską demografię, jak wielu zatroskanych obywateli.

Jesteśmy cywilizacją śmierci.

No to tych porodówek jest mniej potrzeba.

To jakie jest Pana zdaniem rozwiązanie, które mogło być skuteczne i bezpieczne dla kobiet?

Szanowna Pani redaktor, gdyby w Polsce

rządził ktoś, kto chciałby wysłuchać mojej porady.

Ja przepraszam, że ośmielam się tak ważnym ludziom jak rządzący w Polsce udzielać porad.

Hipotetycznie oni sami powinni być dostatecznie mądrzy.

To sporządzając taką sieć należy w mojej ocenie wziąć pod uwagę dwa parametry.

Pierwszy, który niewątpliwie znajduje się w centrum uwagi dzisiejszych rządzących i to jest oczywiście bardzo ważny parametr i trzeba z pokorą przed nim skłonić głowę, czyli ilość porodów.

człowiek był w czymś biegłym, również lekarz, również położna, to te czynności muszą być powtarzalne.

Więc, ażeby tą biegłość zawodową utrzymać, ilość porodów musi być adekwatna, ażeby ta biegłość cały czas była zachowana.

Ale żeby zapewnić bezpieczeństwo, to jest kwestia czasu dojazdu.

To jest kwestia czasu dojazdu, więc trzeba w sposób krytyczny spojrzeć na mapę Polski, na to, jak zbudowana jest sieć drogowa, która, przyznajmy to, w ostatnich latach bardzo się poprawiła.

Polska się rozwija, sieć drogowa jest naprawdę dużo lepsza, ale nie wszędzie i nie zawsze.

Zupełnie inaczej jeździ się w terenach zurbanizowanych,

a inaczej w województwie zachodniopomorskim czy warmińsko-mazurskim.

I również w tych miejscach rodzące Polki muszą mieć zapewnione bezpieczeństwo.

Ta odległość do najbliższego oddziału, który w sposób profesjonalny może udzielić pomocy w sytuacji, gdy nagle pojawią się w trakcie akcji porodowej powikłania,

I takie oddziały będą kosztowały drożej.

I takie oddziały będą kosztowały drożej, bo jeżeli czegoś się, porodów jest mniej, to koszt jednego porodu jest większy.

Ja przepraszam, że takich dziwnych słów używam w stosunku do działalności medycznej, ale o pieniądzach nie możemy zapominać, bo bez...

Do zwycięstwa w wojnie potrzebne są trzy rzeczy.

Dla działalności medycznej też one są absolutnie nie bez znaczenia, bo bez pieniędzy wielu rzeczy dokonać się nie da.

Więc trzeba mieć świadomość, że w tych terenach mniej zurbanizowanych też trzeba naszym rodzącym bezpieczeństwo zapewnić.

Zacisnąć zęby, zapłacić więcej.

Być może zrezygnować z finansowania jakichś innych usług medycznych.

gdzie mogą być współfinansowane albo poszukać jakichś innych rozwiązań, ale na porodach oszczędzać nie wolno, bo to jest przyszłość naszego kraju.

To bardzo serdecznie dziękujemy, bo już poranek wnet dobiega końca.

Krzysztof Żochowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodaww Szpitali był gościem poranka wnet.

Wszystkiego dobrego, panie doktorze.