Mentionsy
Już 5 tys. podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Miszalski mówi o "kampanii hejtu"
W audycji przenosimy się do Krakowa, gdzie – jak poinformowano – powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Ruszyła zbiórka podpisów, a inicjatorzy uzasadniają ją m.in. „lawinowo-rosnącym zadłużeniem Krakowa”. Na czele komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, określany jako osoba bezpartyjna.
Na antenie przywołano fragment wczorajszej konferencji prasowej prezydenta Krakowa, który ostro odniósł się do próby uruchomienia referendum. W jego ocenie referendum nie powinno być „dogrywką” po wyborach.
„Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców. Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.”Prezydent mówił też o pieniądzach, które – jego zdaniem – stoją za akcją przeciwko niemu. Pada wprost sugestia, że kampania ma charakter zorganizowany i kosztowny, a pytanie brzmi: kto ją finansuje.
„Nie da się sobie kupić Krakowa. (…) Skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?”Miszalski wskazywał, że w mieście mają krążyć liczne materiały – „gazetki” – które „niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość” i trafiają „do prawie każdej skrzynki”. W tej narracji referendum ma być podszyte nie tyle oddolnym ruchem, co kapitałem i politycznym zapleczem.
„Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek (…) w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach. (…) Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.”Prezydent dodał również, że Kraków jest miastem „wyważonym”, a za inicjatywą mają – według niego – stać środowiska skrajne.
„Kraków nigdy nie był skrajny. Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych. I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum będą stały (…) są środowiska skrajne.”Jednocześnie zadeklarował, że choć ma poważne zastrzeżenia do motywacji i zaplecza inicjatorów, to uznaje prawo do zbierania podpisów.
„Oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przyglądać.”Pierwszy dzień zbiórki: „widać ruch, widać zainteresowanie”
Naszym gościem był Michał Drewnicki, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie padła informacja, że media donosiły rano o „pięciu tysiącach podpisów”, a radny potwierdził, że zbiórkę widać na ulicach.
„Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie. Już wczoraj, tuż po rejestracji Komitetu Referendalnego można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali. W kamizelkach oznaczeni, z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu.”Drewnicki podkreślał, że w Krakowie kluczowe jest nie tylko poparcie, ale logistyka – bo formalnie potrzeba 58 tys. podpisów, a realnie (z „górką” na błędy) trzeba zebrać około 80 tys., i to w zimie, tuż przed feriami.
„Zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę (…) to jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami, no ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.”W rozmowie pojawia się też wątek sondażu: 64% krakowian ma deklarować udział w referendum, a większość z nich – poparcie dla odwołania prezydenta. Radny studzi entuzjazm, ale tłumaczy, że i tak „jesteśmy na granicy” wymaganej frekwencji.
„Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie. Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest. (…) w Zabrzu (…) finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą. (…) Na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że (…) możemy liczyć (…) na frekwencję na poziomie około 27%.”Wypowiadając tę liczbę, Drewnicki od razu przypomniał warunek skuteczności referendum – minimalną frekwencję, którą przelicza na konkretną liczbę głosujących.
„A właśnie 27% to jest ta minimalna, wymagana frekwencja 158 tysięcy osób. Tyle musi pójść na wybory.”O co jest spór: „całokształt”, a nie jedna decyzja
Prowadząca dopytywała o powody powstania komitetu i zarzuty wobec prezydenta. Drewnicki przyznał, że nie chodzi o „jedno jaskrawe działanie”, które natychmiast porwałoby wszystkich do podpisu. W jego ujęciu to suma decyzji, stylu rządzenia i rozczarowania obietnicami.
„Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawie. Nie ma takiego jednego działania.”Radny buduje szerszą opowieść: o braku wizji, „nierealizowaniu obietnic”, wizerunkowym stylu działania i rosnących kosztach życia w mieście. Wśród przykładów wymienia m.in. komunikację miejską.
„Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic. (…) W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety. W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce. 8 zł kosztuje bilet godzinny.”Wymienia także cięcia środków w obszarze opieki nad dziećmi, a w tle stale powraca temat finansów miasta – zadłużenia oraz – jak mówi – premii dla zastępców prezydenta.
„Obcięcie środków na (…) przedszkola, obcięcie środków na żłobki, zaciskanie pasa, cały czas zadłużanie miasta. (…) Równocześnie (…) dał sowite premie swoim wiceprezydentom. Za 9 miesięcy (…) trzech wiceprezydentów dostało 160 tysięcy złotych premii.”W tej narracji referendum ma być wyrazem buntu przeciwko „marazmowi” i rozczarowaniu tym, że – zdaniem radnego – nowy prezydent „wszedł w buty” poprzednika, nie oferując jednocześnie jakościowej zmiany.
„Ludzie (…) nie chcieli kolejnego prezydenta Majchrowskiego, chcieli kogoś nowego (…) Tymczasem mają polityka, który (…) wszedł po prostu idealnie w buty Majchrowskiego.”Metro, Bruksela i obietnice
W rozmowie wraca też wątek krakowskiego metra. Drewnicki kpi z kolejnych terminów i wskazuje na przesuwanie daty realizacji.
„Prezydent Miszalski co rusz obiecuje metro. Przed wyborami obiecywał, że pierwsza łopata zostanie wbita za dwa lata, czyli w 2028 roku. Teraz mówi się o 2030.”Radny interpretuje wyjazd prezydenta do Brukseli jako działanie reaktywne, mające przykryć presję związaną z referendum. Padają mocne, kolokwialne sformułowania, które – w rozmowie – mają pokazać nastroje ulicy.
„Nie ma co robić, nie ma co dać, nie ma co zaproponować, no to zawsze można sfinansować bilet lotnicy do Brukseli, spotkać się z kimś pod toaletą, wrzucić zdjęcie i powiedzieć, że się załatwia.”Polityka i „oddolność”: spór o to, kto stoi za komitetem
Ciekawym jest to, że obie strony – prezydent i jego krytycy – mówią o pieniądzach stojących za referendum, ale każda na swój sposób. Miszalski sugeruje „potężny kapitał” i „środowiska skrajne”. Drewnicki z kolei zapewnia, że komitet ma charakter obywatelski i bezpartyjny – choć jednocześnie przyznaje, że widać profesjonalne przygotowanie.
„Warto dodać, że (…) zawiązał się 21-osobowy komitet referendalny. Tam nie ma ludzi z żadnej partii politycznej. To są ludzie bezpartyjni.”A zaraz potem:
„Na pewno widać, że są tutaj środki, że to jest profesjonalnie robione, że to nie jest gdzieś amatorka robiona w piwnicy (…) tylko to jest porządnie zrobione.”Radny deklaruje wsparcie PiS dla inicjatywy i zapowiada konferencję prasową swojej formacji. Zachęca też mieszkańców do podpisywania wniosku, wskazując, że czas na zbiórkę już biegnie.
Szukaj w treści odcinka
A my, tak jak obiecałam, przeniesiemy się teraz do Krakowa, bo wczoraj powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z Urzędu Prezydenta Miasta Krakowa.
Ruszyła zbiórka podpisów.
Inicjatorzy wskazują na lawinowo rosnące zadłużenie Krakowa, a na czele Komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, który nie jest związany z żadną partią polityczną.
My teraz posłuchamy wczorajszej konferencji prasowej fragmentu wypowiedzi Aleksandra Miszalskiego właśnie dotyczącego zawiązania się tego komitetu referendalnego.
Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców.
Jeżeli jakieś środowiska przegrały, no to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.
Rozumiem, że niektórzy są bardzo niecierpliwi.
że bardzo nie mogą doczekać się ponownego jakiegoś werdyktu.
No ale powiedzmy sobie szczerze, nie da się sobie kupić Krakowa.
To znaczy referendum pod hasłem kupmy sobie Kraków nie wyjdzie.
Ja sobie zadaję pytanie i pewnie wielu z Państwa sobie zadaje to samo pytanie, bo jeżeli tak jak słyszymy i pewnie zaraz usłyszymy, że jest to inicjatywa oddolna mieszkańców, obywateli, to skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie?
kto to finansuje?
Czy ktoś z Państwa zadał sobie to pytanie?
Skąd biorą się te naprawdę setki tysięcy na sto procent, a może i miliony złotych?
Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek, które niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość, ale są w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach.
Czy to naprawdę ci panowie, którzy tam na dole zaraz będą mówić o tej inicjatywie, mają na to środki?
To jest chyba pytanie, które warto sobie
Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.
Weźmy też pod uwagę może, że Kraków nigdy nie był skrajny.
Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych.
I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum...
będą stały za tą próbą zwołania tego referendum są środowiska skrajne.
Z jednej strony oczywiście dużo pretensji od mieszkańców, nie Krakowa, chociażby strafecznego transportu, ale z drugiej strony, jeżeli już mówimy o reprezentantach krakowskich środowisk, no to mamy tam chyba pana Harańczyka, czyli chyba jakiegoś przyjaciela Brauna,
z drugiej strony pana Jakubowskiego, pana Hoffmana, no polityków, polityków często o dosyć skrajnych poglądach, więc myślę, że nie jest to inicjatywa realnie oddolna mieszkańców, tylko z jednej strony potężnego kapitału, który za tym stoi, a z drugiej strony środowisk skrajnych, no ja zakładam, że Krakowianie są mądrzy, Krakowianki są mądre i widzą to i
odpowiednio do tego podejdą, ale oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przeglądać.
I tak wczoraj powiedział prezydent miasta Krakowa Aleksander Miszalski, a my mamy już połączenie z panem Michałem Drewnickim, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Dzień dobry panu.
Witam serdecznie.
Zarejestrowano wczoraj komitet referendalny i zaczęła się ruszyła zbiórka podpisów.
Dziś rano media donoszą, że to już pięć tysięcy podpisów.
Czy to jest tak, że faktycznie dziś chodząc po ulicach Krakowa można zauważyć te osoby, które podpisy zbierają?
Jest ruch, jest zainteresowanie tym referendum?
Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie.
Już wczoraj, tuż po tak naprawdę rejestracji Komitetu Referendalnego, można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali w kamizelkach, oznaczeni z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu, więc widać, że to przygotowanie organizacyjne, czego wszyscy najbardziej się bali, że ono jest zapewnione, że ten pierwszy dzień pokazał, że po pierwsze jest
nadzieja w Krakowianach, że ta inicjatywa jest dobra, słuszna i że to się może udać.
No a druga rzecz, że organizacyjnie też dobrze to wygląda.
Przynajmniej po tym pierwszym dniu mogę to stwierdzić, no bo tego wszyscy najbardziej się bali.
Jednak zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę, bo zawsze ktoś wypada, zawsze...
Ktoś się nieczytelnie podpisze, ktoś się pomyli.
No to było wielkie wyzwanie.
To jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami.
No ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.
Wczoraj pojawił się też sondaż, który mówi o tym, że 64% Krakowian deklaruje udział.
Większość z tego jest za odwołaniem prezydenta miasta.
Czy to jakoś pozytywnie nastraja do tego, że to referendum faktycznie ma w ogóle jakąś szansę?
Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie.
Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest, znaczy w tym sensie aż tak dobrze, że 64% wyniesie frekwencja, zważywszy na to, że znacznie niższa była, gdy wybierano pana prezydenta Miszalskiego.
Natomiast my też patrzymy na przykłady innych miast, jak czytać sondaże, jak uczyć się tego rzeczywistego poparcia finalnego po całej tej kampanii, ewentualnie referendalnej po uzyskaniu podpisów.
Wygląda na to, że w Zabrzu było tak, gdy udało się odwołać panią prezydent z Koalicji Obywatelskiej, że tam też bardzo dużo osób deklarowało udział.
Finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą.
No więc na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że jesteśmy właśnie na granicy tej frekwencji.
Czyli, że jeżeli byśmy przełożyli te 41% z Zabrza, które finalnie poszło, zestawili to z sondażem...
no to możemy liczyć w Krakowie na ten moment na frekwencję na poziomie około 27%, a właśnie 27% to jest ta minimalna wymagana frekwencja 158 tysięcy osób.
Tyle musi pójść na wybory, więc ten sondaż daje nadzieję, bo tutaj tak naprawdę będzie teraz walka o te kilka tysięcy osób, czy pójdą, czy zostaną w domu.
Natomiast też oczywiście warto dodać, że dopiero ta inicjatywa się zaczyna.
Wielu mieszkańców nie słyszało jeszcze o referendum, nie słyszało o tej inicjatywie, więc sądzę, że to poparcie dla odwołania prezydenta Miszalskiego za jego złe decyzje, za jego fatalne rządzenie,
No więc będziemy oczywiście mocno na ten temat działać i pracować i rozmawiać.
No to właśnie może powiedzmy, co jest przyczyną zawiązania się tego komitetu, za co ten rezydent Miszalski miał sobie zasłużyć na to, że referendum jest przeprowadzane, jest próba jego przeprowadzenia.
Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawe, że już każdy musiałby podpisać wniosek.
Nie ma takiego jednego działania.
Prezydent Miszalski raczej pokazuje, że to jest taki polityk trzeciego szeregu, czy też trzeci garnitur polityków Platformy Koalicji Obywatelskiej.
Wcześniej on był jakimś szeregowym posłem.
Został tutaj dany na Kraków, bo koalicja owocelska w Krakowie naprawdę ma bardzo kiepskie struktury.
Nie ma tutaj żadnego lidera, nawet gdy wiele ostatnich wyborów do parlamentu jedynką zawsze był ktoś, tak zwany spadochroniarz, czyli osoba z zewnątrz.
bo nie potrafili tutaj nikogo wyłonić.
No więc to jakby pokazuje, że Miszalski został po prostu wstawiony do Krakowa, bo nie było nikogo.
To nie jest jakiś polityk wielkiego formatu.
No i niestety te obawy, które wszyscy mieli, którzy nie głosowali oczywiście na Miszalskiego, no się ziściły, tak?
Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic.
Następna rzecz, zarządzanie miastem z pozycji takiego troszkę...
pyszałka, troszeczkę takiego frywolnego freelancera albo influencera nawet, filmiki jakieś głupie na dachu do wulgaryzmów, jakieś sprzątanie magistratu mopem, no naprawdę takie rzeczy.
W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety.
W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce.
Osiem złotych kosztuje bilet godzinny.
W Warszawie za 4,40 można kupić bilet, z którym pojedziemy dłużej, bo 75 minut.
Następnie obcięcie środków na publiczne, niesamorządowe przedszkola.
Obcięcie środków na żłobki.
zaciskanie pasa, cały czas zadłużanie miasta.
Prezydent Miszalski zadłuża Kraków szybciej niż prezydent Majchrowski, co było jednym z głównych zarzutów do prezydenta Majchrowskiego, że zadłużył Kraków.
Miszalski zadłuża szybciej niż Majchrowski, jak patrzymy po liczbach.
Równocześnie w tym samym czasie dał sowite premie swoim wiceprezydentom.
Za dziewięć miesięcy raptem pracy trzej wiceprezydentów dostało 160 tysięcy złotych nagrody.
Więc to jest kwota, którą Miszalski krytykował, gdy ministrowie rządów za dwa lata dostali podobne stawki.
Więc to jakby całokształt pokazuje, że prezydent Miszalski jest po prostu mierny, nie ma żadnego pomysłu na miasto.
Co więcej, robi wiele rzeczy, które...
szkodzą po prostu ludziom, bo wyciąga od nich pieniądze, no a ostatecznie nie daje żadnej nadziei na to, że coś się zmieni, coś się poprawi.
A ludzie jednak, czego Misalski nie zauważył, nie chcieli kolejnego prezydenta Majchrowskiego, chcieli kogoś nowego, kto tutaj Kraków wyciągnie z pewnego marazmu, z pewnej stagnacji, z takiej ciepłej wody w kranie.
Tymczasem mają polityka, który nie dość, że robi dokładnie to samo, wszedł po prostu idealnie w buty Majchrowskiego.
to jeszcze nie ma pozytywnych cech, które miał Majchrowski.
Bo Majchrowski miał jakieś tam pozytywne cechy, a Miszalski ich nie ma.
Więc dlatego ten wniosek o referendum.
Mieszkańcy już nie chcą dziadostwa, nie chcą ciamcia, ramcia.
Chcą kogoś, kto jest poważny, kto ma jakiś potencjał i kto ma pomysł na Kraków.
I pojechał dzisiaj prezydent Miszalski do Brukseli szukać finansowania na budowę krakowskiego metra.
No my się śmiejemy tutaj między sobą, że parafrazując to powiedzenie, jak ktoś kiedyś powiedział, że nawet nie pamiętam kto, że dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać.
Prezydent Miszalski co rusz obiecuje metro.
Przed wyborami obiecywał, że pierwsza łopata zostanie wbita za dwa lata, czyli w 2028 roku.
Teraz mówi się o 2030.
Przed wyborami też jeździł, spotykał się.
Jeszcze przed wnioskiem o referendum też gdzieś tam był.
nic praktycznie nie uzyskał poza jakąś mglistą deklaracją pana ministra Kosiniaka-Kamysza, mimo że to była jedna z jego głównych osi kampanii, że on jako członek Koalicji Obywatelskiej, jako były poseł, jako ktoś, kto zna dobrze premiera, będzie tutaj załatwiał dla Krakowa miód i mleko, złote klamki i wszystkie inwestycje, które chcemy.
Tymczasem jak popatrzymy na ostatnie działania, tak naprawdę mniejsza liczba ministrów się pojawiała w Krakowie.
Nie ma żadnych spektakularnych inwestycji, które rząd miałby tutaj finansować.
Nie pojawiają się dodatkowe zewnętrzne środki na Kraków w takiej liczbie, jakiej mieszkańcy by tutaj oczekiwali.
Za Prawa i Sprawiedliwości Kraków dostawał więcej środków z programów rządowych, mimo że prezydent był z dawnego SLD, niż teraz Miszalski, który jest z tej samej partii.
No więc też to ludzie widzą i też czują się oszukani.
Dlatego też odebrali tą...
ten wyjazd jako taką reaktywność wynikającą właśnie z tego wniosku referendalnego.
Nie ma co robić, nie ma co dać, nie ma co zaproponować, no to zawsze można sfinansować bilet lotniczy do Brukseli, spotkać się z kimś pod toaletą, wrzucić zdjęcie i powiedzieć, że się załatwia.
Ludzie się naprawdę z tego śmieją, jak się spojrzy czy porozmawia z nimi.
Czyli rozumiem, że pan wspiera inicjatywę referendalną, jeśli chodzi o odwołanie obecnego prezydenta miasta Krakowa.
Warto dodać, że tutaj wczoraj zawiązał się 21-osobowy komitet referendalny.
Tam nie ma ludzi z żadnej partii politycznej.
To są ludzie bezpartyjni.
Ja nawet, szczerze powiedziawszy, większości z tych osób nie znam.
Ponieważ to są jakieś osoby z różnych naprawdę środowisk i też z różnych, nazwijmy to, poglądów politycznych i opcji politycznych.
Natomiast od wczoraj poszczególne komitety, poszczególne partie, poszczególne stowarzyszenia czy środowiska wyrażają poparcie.
Wczoraj już takie poparcie ten Komitet Referendarny uzyskał.
Dzisiaj natomiast my jako Prawo i Sprawiedliwość o...
11.30 mamy konferencję prasową, na której tutaj swoje stanowisko przedstawimy.
Oczywiście zachęcamy mieszkańców Krakowa do wsparcia tej obywatelskiej inicjatywy oddolnej.
Która zresztą jest bardzo dobrze sfinansowana, bo i strona internetowa jest, i kamizelki są, i wszystko hula tak, jakby to było bardzo dobrze przygotowane, więc ktoś to wszystko chyba sfinansował i zaplanował dobrze.
Tak, no powiem tak, na pewno widać, że są tutaj środki, że to jest profesjonalnie robione, że to nie jest gdzieś amatorka robiona w piwnicy czy w ciemnym pokoju na kartce na kolanie, tylko to jest porządnie zrobione.
No widać, że organizatorzy po prostu postarali się o środki finansowe.
Tylko przyklasnąć, że są osoby, są środowiska, które potrafią w tak szybki sposób, w tak dobry sposób się zorganizować.
Ale też widać, że po prostu jest wiele osób, które jest gotowa wyłożyć swoje własne pieniądze na to, by po prostu odwołać tą złą władzę w Krakowie i zorganizować referendum.
Termin 60 dni ruszył, minimum 58 tysięcy podpisów jest potrzebnych.
Jeśli ktoś z Państwa jest zainteresowany podpisaniem się pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum, to myślę, że wystarczy wpisać referendum Kraków i na pewno Państwo się dowiedzą, jak to zrobić.
Naszym gościem był pan Michał Drewnicki, radny Miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.
Dziękuję serdecznie, pozdrawiam.
Ostatnie odcinki
-
Anioły, które uratowały pisarza Marka Nowakowsk...
04.02.2026 11:45
-
Maciej Rusiński: Afera Epsteina uderza przede w...
04.02.2026 11:28
-
Polskie nadzieje pod włoskim niebem. Marek Rudz...
04.02.2026 11:12
-
KSEF jak „system przymusu”? Doradca podatkowy a...
04.02.2026 10:52
-
Gdańsk bez ciepła w czasie rekordowych mrozów
04.02.2026 10:28
-
Ocena funkcjonalna od kwietnia. Ordo Iuris: szk...
04.02.2026 10:10
-
Mróz obnaża fizykę elektryków. Ekspert: zasięg ...
04.02.2026 10:04
-
Rosja buduje nowy kierunek zagrożenia na północ...
04.02.2026 09:07
-
„Wyłączyć amok OZE”. Bartoszewicz o cenach ener...
04.02.2026 08:42
-
Zaskakująca wizyta Szojgu w Pekinie. Co uzgadni...
04.02.2026 08:30