Mentionsy

Radio Wnet
02.01.2026 11:59

Jan Krzysztof Ardanowski: prawica musi się zjednoczyć. Prezydentura Karola Nawrockiego to "światełko w tunelu"

Z niepokojem patrzę na spory po prawej stronie sceny politycznej. Potrzebny nam jest wspólny program, albo chociaż wspólne minimum programowe, by wygrać wybory w 2027 r. - mówi b. minister rolnictwa. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 159 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Pan Jan Krzysztof Fardanowski, poseł koło Wolni Republikanie, były minister rolnictwa, a także przewodniczący Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie Karolu Nawrockim.

Dzień dobry.

Dzień dobry, witam serdecznie.

Panie ministrze, może zacznę od takiego ogólnego pytania, jeżeli chodzi o ten miniony 2025 rok.

Co było dla pana takim największym zaskoczeniem politycznym, jeżeli chodzi o Polskę?

Z zaskoczeniem i to bardzo, bardzo pozytywnym, cieszę się, że mogłem również mieć w tym swój udział, było zwycięstwo Karola Nawrockiego.

To jest szansa dla Polski.

Nie wiadomo, jak prezydentura będzie się rozwijać, bo wrogów jest wielu, ale to jest jakiś pozytywny element, jakieś światełko w tunelu powstrzymania tych destrukcyjnych działań, które

rząd pana premiera Donalda Tuska realizuje.

Oby to było również powstrzymanie pewnych złych tendencji w Unii Europejskiej, niszczenia suwerenności poszczególnych narodów, poszczególnych krajów, tej urawniłowki, którą znamy z czasów komunistycznych, trochę w innym wydaniu, ale do tego samego prowadzących.

Więc to jest dla mnie wydarzenie najważniejsze i najjaśniejsze w 25 roku.

O prezydencie Karolu Nawrockim mówi się też jako o jedynej dzisiaj osobie na polskiej scenie politycznej, która mogłaby być pewnym liderem, pewnym spoiwem szeroko rozumianych nurtów konserwatywnych.

Mamy też pana posła Grzegorza Brauna, jego koronę, która z bardzo dobrym wynikiem zakończyła 2025 rok.

Czy pan myśli, że możliwy jest taki wspólny sojusz, wspólny pakt do Senatu PiS, Konfederacja i korona pana Brauna?

To jest jedyna droga, by wygrać wybory parlamentarne, które zapewne będą w terminie konstytucyjnym.

Ja z dużym niesmakiem i niepokojem patrzę na pogłębiający się konflikt po prawej stronie sceny politycznej, z którą jestem całe życie związany.

To zamiast...

podjęcie działań, które miałyby na celu ustalić wspólny program, czy przynajmniej minimum programowe, bo chyba wokół tego powinniśmy prawiintegrować, tę prawicę odpowiedzialną za Polskę, to widzę takie połajanki, oskarżanie, dyfamacje, opluwanie się wzajemne, oskarżanie się też o ruskie wpływy, o działalność pod wpływem Rosji, takim obraźliwym i najczęściej używanym przez polityków

określeniem ruskie onuce, sobie wzajemnie wszyscy wszystkich tym wyzywają.

Moim zdaniem, mówię to od dawna, ruch integracyjny powinien wyjść ze strony Prawa i Sprawiedliwości.

Jest tą formacją chociaż słabnącą i zmiany demograficzne będą powodowały, że znaczenie tej partii, z którą byłem związany 23 lata, będzie istotnie malało.

to próba narzucania i dominacji, może i w logice partyjnej to się mieści, ale w logice odpowiedzialności za państwo polskie, za nasz naród, ja takich rozwiązań nie pochwalam.

Próba narzucenia swojej dominacji, to jest myślenie prezesa Kaczyńskiego.

Do tej pory zawsze było tak, że koalicjanci, którzy dawali mu realną władzę, tworząc nim koalicję,

musieli działać tak, jak on sobie życzył.

Natomiast nie rozumiem, jakie wielkie zmiany zachodzą na scenie politycznej.

Nie tylko nowe roczniki młodych ludzi, którzy już nie chcą ze względu na wiek również słuchać tych wiekowych liderów, ale również zmiana struktury społeczeństwa, pewne nowe trendy i chęć również przez tych ludzi, którzy deklarują się jako środowiska

patriotyczne, niepodległościowe, prawicowe czy centroprawicowe, że życzyłyby sobie innych liderów, również ludzi młodszych.

Każda partia moim zdaniem powinna szukać również swoich skrzydeł, tych może bardziej konserwatywnych, bardziej liberalnych.

W Prawie i Sprawiedliwości tego nie ma.

Wszystko ma być tak, jak Pan Prezes sobie życzy.

I oczywiście zarówno Grzegorz Braun, jak i

Konfederacja, przede wszystkim Sławomir Męcen, doskonale rozumieją, na jakich zasadach były koalicje wcześniejsze z PiS-em, jak to się skończyło dla tych mniejszych koalicjantów i nie chcą tego losu podzielić, ale ja uważam, że konieczność

integrowania prawicy jest całkowicie oczywista.

Inaczej to rządy lewicowo-liberalne w Polsce w różnej konfiguracji personalnej i politycznej, bo jeszcze nie wiemy, co się wydarzy po tej części do wyborów, te rządy będą trwały.

Oczywiście, i dziękuję za to pytanie, dla mnie taką osobą, która ma szansę, czy będzie miała

realną możliwość, to jest sprawa inna, ale ma szansę działać na rzecz zintegrowania prawicy, jest pan prezydent Karol Nawrocki, człowiek o niekwestionowanym mandacie społecznym, który wygrał wybory bezpośrednie, z ogromnym poparciem, ale trzeba dostrzegać również ten podział sceny politycznej, że część społeczeństwa podatna na propagandę

Przede wszystkim Donalda Tuska, który ten podział społeczny w 2005 roku wymyślił.

O tym często Jan Maria Rokita mówi.

To zarządzanie przez konflikt, przez skłócenie Polaków.

Ale tylko Karol Nawrocki ma szansę zbudowania wokół siebie.

PiS już niestety takiej szansy nie ma.

Karol Nawrocki ma szansę zbudowania pewnego sojuszu.

organizacji, partii, ale przecież życie społeczne nie tylko w partiach politycznych się koncentruje.

Jest szereg środowisk właśnie patriotycznych, konserwatywnych, niepodległościowych, związanych z polską tradycją, również chrześcijańską, które chcą mieć wpływ na...

przyszłość państwa polskiego.

Myślę, że Karol Nawrocki taką szansę ma.

Czy jego wrogowie, których jest wielu, będą mocniejsi?

Ten rok 26 pewnie to wszystko pokaże.

I to na pewno będzie rok pełen wyzwań, także wyzwań jeżeli chodzi o sektor rolniczy i to na to już wskazywało zakończenie roku, bo my mieliśmy strajki przecież oczywiście w Polsce, ale one odbywały się też w Brukseli, we Francji, w Grecji.

Panie ministrze, czy to...

Jest jeszcze jakiekolwiek narzędzie, jakikolwiek lewar w rękach europejskich rolników w tej części, która się sprzeciwia tej umowie?

I też od razu tutaj drugie pytanie, bo docierały też do mnie takie wiadomości od naszych słuchaczy, też głosy pewnego niezadowolenia, a mówimy raczej o słuchaczu o takim profilu konserwatywnym, takiego patriotyzmu narodowego, ale jak drogi były zablokowane, a każdy był też w takiej bieżączce

związanej z końcem roku i czy trochę to nie jest tak, że się po prostu wyleje dziecko z kąpielą, przepraszam za taki kolokwializm, ale czy to jest dobry sposób na takie protesty i blokowanie ulic, czy raczej może się nie odbiją tak na pejoratywnym obrazie rolnika, który powinien na przykład protestować pod Sejmem albo właśnie w Brukseli.

Co pan minister o tym myśli?

Panie redaktor, to są gesty desperacji, ogromnego przerażenia rolników, którzy próbują wykrzyczeć ten swój żal i ten strach co do przyszłości rolnictwa, już nie tylko w naszym kraju, ale w Europie.

Ten przełom roku zawsze do jakichś tam podsumowań skłania.

Rok miniony był rokiem dobrym w sensie rolniczym.

Może nie rekordowe, ale bardzo dobre.

Pogoda dopisała.

No ale cóż z tego, jeżeli przy otwartych rynkach, które otwierają się jeszcze bardziej, bo przypomnę, że w drugiej połowie roku weszła w życie 29 października umowa o handlu z Ukrainą, która otwiera praktycznie Unię Europejską.

Najbardziej to dotknie kraje najbliższe, czyli Polskę.

Otwiera Unię Europejską na żywność z Ukrainy.

Ważą się losy umowy Mercosur.

Moim zdaniem, mówiłem o tym wielokrotnie również w Radio Wnet, że jest szansa jeszcze na stworzenie mniejszości blokującej, ale to w dużej mierze zależy od...

Polski, od aktywności polskiego rządu.

Tak, polskiego rządu.

Już tu mówię bardzo wyraźnie, polskiego rządu, który nie tylko na potrzeby wewnętrznej propagandy powinien mówić o tym, że on Mercosuru nie chce, tylko powinien w sposób bardzo pragmatyczny i aktywny włączyć się w budowanie tej mniejszości poprzez działalność dyplomatyczną, ambasadorów, noty dyplomatyczne.

Nic nie słyszałem o żadnej aktywności

Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wprost przeciwnie lekceważenie ze strony ministra Sikorskiego.

Nie włączyli się polscy ministrowie, poza ministrem rolnictwa, który próbuje, jak sądzę, coś tam zmieniać, tylko że nie on jest czynnikiem sprawczym, nie on decyduje w rządzie.

Również pan premier Donald Tusk, który przecież wielokrotnie podkreślał swoje wpływy w Europie,

ten król Europy, jak go często nazywano, nie wykonał żadnej pracy, by mniejszość blokującą dla umowy Mercosur, absolutnie szkodliwej dla Polski, podkreślam, absolutnie szkodliwej dla Polski, by tę mniejszość blokującą stworzyć.

Wprost przeciwnie, również sobie kpił z rolników, wykazując się albo cynizmem, albo głęboką niewiedzą, nie wiem co gorsze.

Sugerując, że skoro na pytanie rolnika, skoro żywność z Argentyny, wołowina z Argentyny będzie tańsza, to jak polscy rolnicy sprawią, żeby Polska była tańsza?

To znaczy, że on nic nie rozumie co do o warunkach, w jakich rolnictwo jest rozwijane, o tym w jaki sposób żywność jest wytwarzana w Ameryce Południowej, wolna od tych wszystkich ograniczeń i kagańców nałożonych rolnikom.

europejskim.

No nic nie rozumie i nie wykonał żadnej pracy, twierdząc, że już nic nie da rady zrobić.

Polska, gdyby złożyła również pewną ofertę krajom, którym brakuje żywności, przede wszystkim południe Europy, to również nasze argumenty, jeżeli byłyby szczere,

za niedopuszczeniem do umowy Mercosur byłyby bardziej skuteczne.

Oczywiście znajdują się od razu usłużni, tzw.

naukowcy, eksperci.

Słyszę czasami głosy, które twierdzą, że skoro będzie dobrze dla gospodarki niemieckiej, bo przecież tylko temu ta umowa ma służyć, no to może i będzie dobrze dla gospodarki polskiej, bo przecież znaczna część polskich firm jest podpięta, podwieszona pod firmami niemieckimi.

No dość dziwna logika i argumentacja.

My jako państwo nie mamy żadnych produktów, żadnych marek, brandów, które moglibyśmy eksportować do Ameryki Południowej, ewentualnie jako ekwiwalent za straty w rolnictwie.

Widzimy zresztą i to zagrożenie rolnicy dostrzegają jako pierwsi i może najbardziej to dostrzegają.

próbując uzmysłowić to również społeczeństwu, że wielki kapitał światowy, który omijał jakoś to rolnictwo, bo nie było specjalnie dochodowe, no teraz szukając również sposobów na uzależnienie społeczeństwa i na dodatkowe zarobki, wchodzi bardzo ostro do całego łańcucha żywnościowego.

Już nie tylko handel i dystrybucja, czyli sieci supermarketów, które

opanowały handel żywnością, ale również przetwórstwo i to co do tej pory było zastrzeżone dla, może nie zastrzeżone, ale było domeną rolników indywidualnych, gospodarstw rodzinnych w Europie, to również jest przejmowane.

Rok 26 będzie praktycznie

Rokiem, gdzie pętla na szyi rolnictwa europejskiego się zaciska.

Rolnicy, którzy na rynku nie mogą lokować swoich produktów, bo będą wypychane przez te tańsze i gorsze jakości z zewnątrz.

Nie ma znaczenia, czy to jest Ukraina, czy Ameryka Południowa.

My jesteśmy w pewnych kleszczach dodatkowo, ale przecież za chwilę żywność z Rosji.

będzie do Unii Europejskiej sprowadzana.

Sygnały firmy z Europy Zachodniej są jednoznaczne, z innych regionów świata.

Wtedy ci rolnicy europejscy, którzy do tej pory wytwarzali czy surowce roślinne do przetwórstwa,

produkty pochodzenia zwierzęcego, nie będą mieli gdzie lokować tej swojej żywności i spodziewam się, że bardzo wiele gospodarstw będzie porzucało w ogóle swoją działalność, szukając na rynku pracy dla siebie jakiś szans na utrzymanie rodziny.

Pewnie ta ziemia będzie przez kogoś skupowana i to nie będą już rolnicy.

Bo do tej pory było tak, że walka o ziemię, bo wielu rolnikom wydawało się, że jeżeli powiększą areał swojego gospodarstwa, unowocześnią, to przetrwają na rynku.

No to niestety wszystko było i minęło.

Nie będzie rolników, którzy chcieliby kupować ziemię od swoich sąsiadów.

Ziemia będzie skupowana przez banki, przez fundusze.

inwestycyjne przez różne kapitał, który będzie tą ziemią również w jakiś sposób grał.

Na tym polega dramat rolników.

Oni próbują to tłumaczyć ludziom, powiem w uproszczeniu, z miasta.

Często nie znajdują żadnego zrozumienia.

Ja słyszę te głosy, o których pani wspomniała, że niech przestaną drogi blokować.

To i tak ten protest był bardzo łagodny, on miał przede wszystkim pokazać,

społeczeństwu niezadowolenie i determinację rolników.

Ale to, co bardzo podkreślam, rolnicy nie walczą tylko o własny interes.

Wielkim uproszczeniem i krzywdą wobec rolników jest twierdzenie, że to jest pazarna, chciwa, zakłanna grupa społeczna, która tylko i wyłącznie widzi własny interes i tylko własne dochody zabiega.

To jest i uproszczone, i krzywdzące.

Rolnicy rozumieją, jaką rolę

pełni rolnictwo na rzecz społeczeństwa, na rzecz również suwerenności państwa.

Trudno sobie wyobrazić suwerenne, niepodległe, bezpieczne państwo, jeżeli nie będzie własnej żywności, a bezpieczeństwo żywnościowe, o którym w ostatnim roku tyle mówiono, może zapewnić tylko własne rolnictwo.

Więc kończy się rolnictwo w Europie, doinwestowane, nowoczesne, ale rodzinne, podkreślam, rodzinne.

To, które ma kilkanaście hektarów, czy kilkadziesiąt, czy kilkaset, nie ma to szczególnego znaczenia.

Te gospodarstwa towarowe, te, które inwestowały, będą miały największy kłopot i myślę, że one mogą przegrać.

Jest oczywiście pytanie, co w Polsce robić w tej sprawie.

Wydaje mi się, że bez jednak wsparcia ze strony polityków rządzących, którzy powinni zrozumieć,

cała scena polityczna, że rolnictwo nie może być doraźnym takim tematem do rywalizacji, do wojny politycznej, do tego, jak wielokrotnie w tym roku używałem, okładania się cepem politycznym.

Tu powinna być pewna zgoda i znalezienie takich rozwiązań, które nawet jeżeli Unia Europejska

to centrum decyzyjne na skutek nacisków Niemców niszczy swoje rolnictwo, to my powinniśmy jednak wchodzić bardziej w pewną narodową formę rolnictwa i starać się to rolnictwo wspierać.

Ale ja tu nie widzę ani dobrej woli ze strony obecnie rządzących.

ale również dostrzegam wszystkie błędy i mankamenty, które były popełnione wcześniej, bo w dużej mierze ta nadwyżka zboża na rynku między innymi bierze się z czasów jeszcze rządów Prawa i Sprawiedliwości i może prezes Kaczyński powinien być ostatnim.

polityków, który będzie teraz mówił o tym, jak trzeba ratować rolników.

Ludzie pamiętają wypowiedzi ministra Czaputowicza odnośnie Merkosuru i wypowiedzi Janusza Wojciechowskiego, polskiego komisarza, który miał ogromny wpływ na prezesa Kaczyńskiego.

Niestety rolnicy to pamiętają.

Są rozczarowani, są...

tak jak powiedziałem, przerażeni brakiem perspektyw, brakiem jakiejś nadziei, jednocześnie z wielkim smutkiem i żalem twierdzą, często mi o tym mówią na spotkaniach, że nie widzą, by jakakolwiek siła polityczna starała się te sprawy rolnicze i zrozumieć, ale i odpowiednio nagłośnić i zaproponować również różne rozwiązania, a nie tylko krytykować i narzekać.

I pewnie teraz znalezienie tej siły i takiego reprezentanta to powinien być punkt numer jeden i dla rolników, ale też dla wszystkich obywateli, bo to ważne, aby właśnie mieć poczucie solidarności i tego, że to jest wspólny interes, bo żywność to też, a może przede wszystkim zdrowie.

I warto o tym pamiętać.

Kiedyś w rozmowie mamy taki program.

I ten pan powiedział bardzo ciekawą rzecz, że wiesz, jak się nazywa twój lekarz, prawda?

Czy lekarz rodzinny, czy lekarz twoich dzieci, ale dlaczego nie wiesz, jak się nazywa twój rolnik, osoba, od której kupujesz jedzenie?

Bo tak naprawdę to jedzenie to jest w holistycznym podejściu część, bardzo ważna część składowa naszego zdrowia i nie chcielibyśmy pewnie jeść...

pestycydów, jedzenia, które nie będzie spełniało tych podstawowych wymogów, a nie ma się co łudzić, że ktoś będzie w Ameryce Południowej tych zasad przestrzegał.

Panie Ministrze, tutaj musimy postawić kropkę.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Pan Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący.

Ja myślę, że rolnicy upatrują i słusznie wielkich nadziei związanych z Panem Prezydentem, również z tą Radą.

Owszem, tam były różne osoby, które chciały w tej Radzie być, się nie znalazły.

Teraz jakoś tam są niezadowolone.

ale to jest jakaś szansa na pewną zgodę polityczną, na to, żeby zaangażować różne siły polityczne do budowania jednak przyszłości polskiego rolnictwa.

Ja jeszcze jedno zdanie.

Chcę wesprzeć również ten głos rolniczy w przekonywaniu zarówno rolników do pewnych określonych działań, ale równii społeczeństwa nierozumiejącego wsi, by z większą empatią podchodzili do rolników.

Cieszę się, że w ostatnich dniach Starego Roku

Udało mi się zarejestrować Stowarzyszenie Sojusz na Rzecz Rolnictwa i Bezpieczeństwa Żywnościowego Polski Chleb.

Stowarzyszenie Polski Chleb będzie takim głosem rolników.

To będzie również wsparcie dla tych wszystkich, którzy szukają jednak jakiejś zgody politycznej nad polskim rolnictwem.

Oby to wyszło, bo w przeciwnym wypadku czarno widzę, niestety czarne chmury nad rolnictwem europejskim są coraz ciemniejsze.

Wszystkiego dobrego.

To takie życzenia na nowy rok, aby właśnie to wyszło.

My także pozdrawiamy Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady Rolnictwa Obszarów Wiejskich, poseł koło Wolni Republikanie, był gościem Radia Wnet.

Wszystkiego dobrego.

Dziękuję.

Bardzo dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie.