Mentionsy

Radio Wnet
22.01.2026 08:36

Jacek Sasin o polityce PiS ws. Zielonego Ładu w okresie rzadów PiS: "czasem trzeba być lisem"

Były minister aktywów państwowych Jacek Sasin w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim broni polityki rządu PIS ws. ochrony klimatu. Ocenia, że dziś koncepcja Zielonego Ładu jest skompromitowana.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 299 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Byliśmy umówieni na rozmowę.

Zapraszam na wywiad w net.

Wywiad w net.

Biegniemy na skróty.

W dzisiejszym poranku jest godzina 8.13.

Gościem poranka w net jest Jacek Sasin, były wicepremier w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego, polityk Prawa i Sprawiedliwości i poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Dzień dobry panu.

Dzień dobry, dzień dobry państwu.

Patrzyliśmy na Davos, na starcie dwóch koncepcji świata, koncepcji, którą przedstawia Donald Trump, w którym nie ma miejsca na zieloną energię, nie ma miejsca na migrację, jest miejsce na myślenie o sobie i swojej suwerenności, ale też w przypadku Donalda Trumpa o tym, że jest wspaniałym i najlepszym przywódcą amerykańskim w historii.

I druga koncepcja przedstawiana m.in.

przez premiera kanadyjskiego, w którym jest współpraca z Chinami, czy przez szefową Banku Europejskiego, w którym jest zadowolenie z tego wszystkiego, co dzieje się w Europie, z koncepcji...

energetycznej transformacji.

Dzisiaj w dzienniku Gazeta Prawna jest artykuł Słońce i wiatr pokonują kopaliny.

Nie ma informacji na temat tego, że przez to ceny energii są bardzo wysokie i bardzo drogie.

A w polskim parlamencie... Nie, no dobrze, skończę to dawos.

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem Donaldem Trumpem.

potwierdził, że wojska amerykańskie będą w Polsce i Polska jest sojusznikiem i przyjacielem Stanów Zjednoczonych, ale nie mamy odpowiedzi na pytanie, czy prezydent Karol Nawrocki przystąpi do tak zwanej Rady Pokoju, czy nie przystąpi.

Co by było lepsze dla Polski?

Żeby prezydent był w Radzie Pokoju, czy żeby w niej go nie było?

Zawsze lepiej jest być przy stole niż nie być.

To jest dla mnie zupełnie oczywiste i jeśli to jest tak, że

tworzy się jakiś nowy byt, który ma odgrywać istotną rolę w budowaniu czy w pilnowaniu ładu międzynarodowego, to Polska powinna być w takiej instytucji.

Oczywiście mamy pewien dyskomfort z obecności pewnych polityków, których byśmy sobie pewnie nie życzyli przy tym stole.

Mam tu na myśli przede wszystkim przywódców Rosji czy Białorusi.

Ale cóż, to taki jest świat.

Jesteśmy też w ONZ-cie, wspólnie z takimi krajami, z którymi byśmy być może nie chcieli być.

I tu pewnie będzie podobnie.

Ta sprawa absolutnie nie powinna być elementem jakiejś wojenki rządu z prezydentem, który obserwujemy codziennie od momentu, kiedy pan prezydent Karol Nawrocki został prezydentem.

Ten rząd, Donald Tusk, nie mogą się z tym pogodzić.

że nie są w stanie współpracować z prezydentem dla dobra Polski.

Mam nadzieję, że jakieś opamiętanie tutaj nastąpi, a my musimy pilnować, żeby tak było.

W interesie Polski jest budować swoją pozycję w świecie, a nie budować pozycję kraju drugiej czy trzeciej kategorii.

My przez lata po 1989 roku daliśmy sobie wbić do głowy, że jesteśmy jakimś krajem bez znaczenia, który nie powinien zbyt podkreślać swojej pozycji czy swoich interesów na arenie międzynarodowej, ciesząc się z tego, że w ogóle nas dopuszczono do tego, że możemy być częścią wolnego świata.

Myślę, że to jest myślenie, które powinno odejść już do lamusa.

Jesteśmy silnym krajem w Europie, jednym z największych, rozwijających się, chociaż dzisiaj słabiej od dwóch lat, ale

ale mamy duże sukcesy i mamy prawo przy tym stole po prostu być.

Premier Donald Tusk stwierdził, że żeby prezydent Karol Nawrocki wszedł do takiej Rady Pokoju, musi być zgoda z jednej strony rządu, a z drugiej strony polskiego parlamentu.

To jest interpretacja konstytucyjna, zgodna z prawem, czy też nie?

To już jakby będzie też zależało od interpretacji prawników pana prezydenta.

Z tego, co mówił pan minister Przydacz w

Jest tak, że musi być rzeczywiście akceptacja Rady Ministrów.

Ja nie mam w tej chwili zdania, czy również Parlamentu, ale Rady Ministrów tak.

I dlatego mówię o tej potrzebnej współpracy w tej sprawie, bo to naprawdę już nie są żarty.

Tu chodzi o pozycję...

opozycje polskie i tutaj te wojenki wewnątrz polityczne w Polsce powinny zejść na dalszy plan.

Mam nadzieję, że tak będzie.

Ma pan nadzieję, że wojenki polskie się skończą?

To chyba jest płonna nadzieja, skoro od wielu lat obserwujemy właściwie od 2005 roku wojnę Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską, Donalda Tuska z Jarosławem, a wtedy z Jarosławem i Lechem Kaczyńskim.

To się nie zdarzy.

Tak, nie jestem aż takim optymistą, żeby wierzyć, że to się zdarzy, natomiast mówię tu o tej sprawie, że oczekiwałbym, że tak będzie, choć nie mam przekonania, że tak będzie, jak bym oczekiwał.

Natomiast ta wojna rzeczywiście trwa już ponad 20 lat, bo zaczęła się w 2005 roku, już dzisiaj nawet wielu nie pamięta.

Podwójne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w wyborach najpierw prezydenckich, kiedy śp.

prezydent Lech Kaczyński został prezydentem, a potem również, przepraszam, odwrotnie, najpierw parlamentarnych, a potem prezydenckich.

Ta druga tura rozstrzygnęła się już potem.

Ona spowodowała, że została przeciwko nam wytoczona wojna.

Platforma Obywatelska, ale tak naprawdę można powiedzieć, to jest wojna, którą wytoczyły nam liberalno-lewicowe elity, a właściwie powiedziałbym pseudoelity, ludzie, którzy uważają się za elitę w kontrze do tych, którzy myślą w kategoriami określanymi jako prawicowe, konserwatywne, patriotyczne.

Ci wszyscy zostali napiętnowani i gdzieś zepchnięci do narożnika, do takiego

miejsca otoczonego kordonem sanitarnym, ale dajemy sobie radę.

Prawo i Sprawiedliwość jest mocne i myślę, że możemy z optymizmem patrzeć na najbliższe wybory.

Kiedy czytało się wczoraj portale rozmaite po przemówieniu prezydenta Donalda Trumpa, to właściwie

Właściwie można byłoby odnieść wrażenie, że niezrównoważony człowiek mówi na temat świata, a świat musi się przeciwko temu bronić wszelkimi sposobami, bo inaczej zagrożone jest tak naprawdę wszystko.

Trump gorszy od Putina.

No właśnie, dokładnie o tym mówię.

To jest taka próba budowania zupełnie fałszywego obrazu ludzi o konserwatywnych poglądach.

Konserwatywnych, czyli promujących normalność.

Bo czymś innym niż promowaniem normalności jest to, co robi prezydent Donald Trump, kiedy mówi o tym, że są tylko dwie płcie, a nie 260 ileś.

Ja już się zgubiłem, nawet nie wiem ile tych płci dzisiaj według tych elit liberalnych jest.

w ogóle jest, no przecież to jest obłęd i szaleństwo, to jest taki, można powiedzieć, najbardziej namacalny przykład, ale wspomniał Pan w tej wstępnej wypowiedzi chociażby o transformacji energetycznej, o tej zielonej ideologii, która zadusza dzisiaj Europę, ona dusi Europę dzisiaj i Donald Trump był tym politykiem Zachodu, który chyba jako pierwszy to zrozumiał w takim wymiarze, że był w stanie również to odrzucić, no bo to...

My to tutaj w Polsce też rozumiemy, ale tkwimy w pewnych okowach tej unijnej polityki.

Natomiast Donald Trump mógł sobie pozwolić na to, żeby to odrzucić.

Zrobił to i dał dobry przykład.

I proszę zauważyć, że nawet dzisiaj tacy ludzie jak kanclerz Niemiec, pan Merz, w ostatnich dniach miał taką ciekawą wypowiedź.

Mówiąc, że Niemcy dokonały najbardziej kosztownej w historii transformacji energetycznej, ale doprowadziły do tego, że życie w Niemczech stało się tak trudne, że aż nieznośne.

I to jest cała chyba definicja tego, co dzisiaj się w Europie dzieje.

Ale Europa nie przyjmuje tego do wiadomości właściwie.

Przyjmie, przyjmie.

Będzie musiała, będzie musiała w którymś momencie, a naszą rolą jako polityków polskich jest, żeby Polska była w tej awangardzie tych krajów, które to odrzucą.

Ale niezależnie od tego, czy przyjmie, czy nie przyjmie, faktem jest, że wydajemy olbrzymie pieniądze na transformację energetyczną, która ma doprowadzić do tego, że

Nadal będziemy mieli, tak jak i mamy, najdroższą cenę energii w Europie, ale teraz chciałem powiedzieć kamień, ale powiem żyrafa do ogródka pana Jacka Stasina, byłego wicepremiera, no bo tę transformację energetyczną, zielony ład, wiatraki, panele słoneczne za czasów Prawa i Sprawiedliwości z pełnym przekonaniem robiliśmy i zmienialiśmy tą energetykę, panie pośle.

Panie redaktorze, bo trzeba być też lisem czasami, czyli trzeba potrafić się odnaleźć w sytuacji, w jakiej jesteśmy i oceniać, czy możemy na tym etapie wygrać to ostatecznie, czy też możemy, jak powiem, prowadzić taką grę na dłuższym dystansie.

My taką grę na dłuższym dystansie prowadziliśmy.

Mówię tutaj szczególnie o moim resorcie, którego byłem szefem Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Ja nadzorowałem jako minister

Sektor energetyczny w sensie spółek energetycznych, nie tych rozmów, ustaleń z Unią Europejską, to Ministerstwo Klimatu.

Natomiast w tym zakresie zarządzania takiego bieżącego energetyką, ale również tymi kopalinami, o których tutaj mówiliśmy, które są dzisiaj podstawą polskiej energetyki, mówię tu o węglu.

węglu brunatnym, węglu kamiennym.

Daliśmy na czas.

Proszę zobaczyć, że kiedy wynegocjowałem ze związkami górniczymi umowę, taką umowę o wygaszaniu górnictwa, która była wymuszana na nas przez Komisję Europejską, która wymuszana nie słowem, ale w ten sposób, że doprowadzano regulacjami do tego, że właściwie cały ten sektor stał się sektorem skrajnie nierentownym, do którego trzeba było dopłacać gigantyczne

pieniądze, to ustaliliśmy taką datę, rok 2049, która dawała nam szansę kupienia sobie tego czasu, aż do momentu, kiedy cały ten system się zawali, bo w mojej ocenie już wtedy było widać, że on się zawali, że on nie będzie w stanie funkcjonować i nie tylko z przyczyn ekonomicznych, ale również zostanie odrzucony przez społeczeństwa, które odczują, że to one płacą, społeczeństwa europejskie, w tym polskie, że to one płacą koszty tej obłędnej polityki i ta świadomość ludzka, że również...

Ale to wszystko była gra, jak prezesi największych spółek energetycznych mieli swoje spotkania z dziennikarzami, pokazywali slajdy z napisem zielona transformacja, zielony ład.

Proszę zobaczyć, tyle wiatraków, tyle paneli słonecznych budujemy.

Można budować wiatraki, można budować panele słoneczne, ale zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i z rachunkiem ekonomicznym.

To jest przede wszystkim, bo

My nie jesteśmy przeciwnikami tego, aby to było jakieś uzupełnienie naszego miksu energetycznego, ale patrzeć na to realnie, jako uzupełnienie, a nie jako sposób na to, aby uzyskać niezależność energetyczną, suwerenność energetyczną w ten sposób.

My wiatrakami czy panelami fotowoltaicznymi nie zbudujemy...

polskiej samowystarczalności energetycznej, a samowystarczalność energetyczna jest warunkiem naszej suwerenności.

Tego, że będziemy decydować o sobie.

My musimy miinne źródła energii i to powinien być miks zrównoważony.

To powinien być miks złożony z energii również jądrowej, ale również z źródeł węglowych, które musimy zachować, ponieważ to jest ta nasza taka żelazna, można powiedzieć, rezerwa.

To jest nasz strategiczny surowiec, który posiadamy, nie musimy go znikąd sprowadzać i w sytuacji, kiedy

Może nastąpić, a wiemy, że żyjemy w świecie, który nie jest stabilny, może nastąpić moment, kiedy będziemy się musieli oprzeć tylko i wyłącznie na naszych zasobach.

To węgiel będzie tym zasobem, który nas wtedy uratuje.

Tak jak uratuje niektórych mieszkańców Ukrainy to, że mogą palić w piecu i mają ogrzewanie.

do którego mają bezpośredni dostęp.

Ale czy my powinniśmy, czy w strategii Prawa i Sprawiedliwości będzie budowanie nowych i nowoczesnych elektrowni węglowych, czy nie będzie tego?

To jest konieczność w tej chwili, ponieważ my dysponujemy zasobem elektrowni węglowych, które mają kilkadziesiąt lat eksploatacji za sobą i wymagają dużych inwestycji w odbudowę zdolności produkcyjnych, ale

Również musimy to bardzo poważnie rozważyć, o czym pan redaktor mówi, czyli uruchomienie nie tylko nowych elektrowni węglowych, ale przede wszystkim uruchomienie również nowych miejsc wydobycia węgla kamiennego.

My mamy do czynienia z tym, iż od wielu lat nie ma inwestycji w przemysł węglowy, ale nie ma tych inwestycji nie dlatego, że my ich nie chcieliśmy robić, tylko dlatego...

że taka była polityka międzynarodowych instytucji finansowych, ale również polskich banków, którym narzucano pewnego rodzaju rozwiązania, iż niemożliwe było pozyskanie kapitału w tamtych realiach, których my rządziliśmy, niemożliwe było pozyskanie kapitału na tego typu inwestycje.

Ale skąd pewność, że te warunki się nie zmienią, jeśli Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy?

Już się zmieniły, a wszystko zmieniła prezydentura Donalda Trumpa.

Donald Trump, przynajmniej jeśli chodzi o te instytucje finansowe, na które ma wpływ Ameryka, a to jest już bardzo potężny wyłom w tym światowym systemie finansowym, wycofał się z tych wytycznych, które mówiły zero finansowania dla węglowych inwestycji.

Ale szefowa Komisji Europejskiej tak się zdenerwowała w czasie...

kolacji, że z niej wyszła, dlatego, że była krytykowana Europa, między innymi za sposób podejścia do energetyki i sfinansowania.

No tak, ale to my powinniśmy, panie redaktorze, przestać oglądać się na Europę.

Przestać oglądać się na Komisję Europejską.

Ale ma instrumenty Komisja Europejska, o tym pan powiedział.

Jakie ma instrumenty?

W tej chwili tych instrumentów ma już coraz mniej, ponieważ po pierwsze... Coraz więcej.

W nowym budżecie Unii Europejskiej tych instrumentów będzie bardzo dużo, bo mogą za pomocą jednej decyzji odciąć całe finansowanie.

Panie redaktorze, no tylko, że dzisiaj to już nie jest tak, że Europa decyduje o wszystkim.

Dzisiaj mamy rzeczywiście już możliwość oparcia się chociażby na Ameryce.

Mamy możliwość pozyskiwania tych środków z innych źródeł niż europejskie.

Musimy z Europą grać asertywnie, bardzo asertywnie.

Mamy dzisiaj bardzo dobry przykład i mówmy o tym, bo do tych wszystkich, którzy są przerażeni taką wizją pójścia trochę wbrew Europie i zrobienia tego, co jest w naszym interesie, ale nie w interesie ideologów, którzy Europą dzisiaj zarządzają.

Jest przykład Czech, premiera Babisza, które jako pierwsze powiedziały i nie tylko powiedziały, ale zrobiły tą uchwałą Rady Ministrów, iż nie będą stosowały tak zwanego ETS2, czyli tego całego systemu, który chcą nam narzucić, który polega na opodatkowaniu wielkimi opłatami emisji CO2 z naszych domów i samochodów.

Czyli kto pali węglem, czy pali gazem, będzie musiał zapłacić bajońskie sumy za to, że właśnie sobie tego grzeba swoje mieszkanie.

No dobrze, Babisz tak powiedział, ale dyrektywa budowlana wchodzi.

I proszę zobaczyć, panie redaktorze, co Europa na to?

Cisza.

Cisza.

Może też są lisem.

Chcą to zamilczeć, tylko dobrze, mogą być lisem jak to są tylko Czechy, ale w momencie kiedy my pójdziemy również tą drogą, damy również, jestem o tym przekonany, przykład innym krajom, gdzie jednak to myślenie zaczyna również zwyciężać, to się może okazać za chwilę, że będziemy większością w tej Unii Europejskiej i musimy to zrobić, musimy pójść taką drogą.

drogą, gdzie zadbamy o nasz interes.

Czyli żadnego ETS-u 2, żadnych tego typu rozwiązań, które dzisiaj w Europie próbują nas oszukać, odłożyć na rok.

Tusk nam tutaj opowiada w Polsce, no nie wejdzie ETS-2, tak przez rok odsunęli.

Ale potem nas to dopadnie i będzie.

W związku z czym już dzisiaj musimy mówić bardzo wyraźnie i deklarować.

Nie przyjmiemy tych rozwiązań.

Ale my, Prawo i Sprawiedliwość, idziemy dalej i mówimy również, wychodzimy z systemu ETS w ogóle.

System ETS jest, czyli certyfikatów za emisję, opłat za emisję CO2 z energetyki, jest jednym wielkim oszustwem.

Jest takim gotowaniem nas, jak tej żaby przysłowiowej, która wrzucona do ciepłej wody ma się niezorientować, że staniemy gotowana.

Ale sami do tej ciepłej wody wskoczyliśmy.

to nikt nas nie gotuje.

Dzisiaj możemy wrócić do źródła tej dyskusji, czy dobrze, że wchodziliśmy do Unii Europejskiej.

Ja powiem dobrze, że wchodziliśmy.

Niedobrze, że Unia Europejska poszła w taką stronę, którą nie mogliśmy wtedy przewidywać, że pójdzie.

Czyli

Odejścia od racjonalnej polityki, odejścia od budowania zasobności narodów europejskich, od budowania mechanizmów, które będą budowały rozwój i bogactwo, na rzecz mechanizmów, które opierają się o ideologię, a prowadzą nas w przepaść, w otchłań, ubóstwa, bo wykończenie europejskiej gospodarki, rolnictwa, to co dzisiaj nam funduje Zielony Ład, to jest wepchnięcie Europy w otchłań.

I my...

Takie jest moje zdanie, ale takie jest zdanie Prawa i Sprawiedliwości.

My z całą Europą w tą przepaść nie chcemy skakać.

Jeśli elity zachodniej Europy chcą na głowę skoczyć do basenu bez wody, no to trudno.

My ich w tym nie powstrzymamy.

My możemy im mówić, że źle robicie.

Ale my z nimi nie skaczemy, panie redaktorze.

My mamy swój rozum i my wychodzimy z tego szaleństwa.

rozwiązań, które nam narzucają.

Ale żeby wyjść z tego szaleństwa, trzeba umieć obronić swoją suwerenność i trzeba zbudować taką gospodarkę, która potrafi wykarmić obywateli.

A to zależy od ceny energii.

Tak i właśnie dlatego mówię, że musimy pilnie odejść od systemu ETS.

Dlatego, że to obniży znacząco nasze ceny.

Dziś ogromnym składnikiem naszych rachunków, nie tylko naszych w domach, ale tych, które płacą również firmy, małe firmy, ale i wielkie firmy polskie, również spółki Skarbu Państwa na przykład, również te energochłonne, bo wiele z nich rzeczywiście potrzebuje bardzo dużo energii.

To nie jest realna cena wytworzenia energii, to jest podatek za emisję i...

dodatkowo różnego rodzaju ideologiczne opłaty.

Takie jak na przykład opłata ozowa tak zwana.

Każdy jak weźmie swój rachunek i zobaczy, to tam jest taka opłata ozę.

Czyli wszyscy się składamy na to, żeby dopłacać do wiatraków po to, żeby twierdzić, że energia z wiatraków jest najtańsza, chociaż jest najdroższa, a energia z węgla jest najdroższa, chociaż jest najtańsza.

Dlatego, bo tak się tymi podatkami i dopłatami tutaj steruje.

Jeszcze przesunę żyrafę o jedno pole, bo zapytam się o Ostrołękę.

Miała być elektrownia węglowa, nie powstała żadna elektrownia, bo zmieniono na elektrownię gazową, chociaż gaz nie jest naszym zasobem.

Panie redaktorze, nie powstała, bo tłumaczyłem przed chwilą, nie byliśmy w stanie pozyskać finansowania.

Chcieliśmy ją budować, chcieliśmy budować elektrownię węglową, dobrą decyzję podjął, tu bardzo chcę wyraźnie powiedzieć...

Mój poprzednik w resorcie, chociaż ten resort był troszkę inny, bo to był resort energii, pan minister Krzysztof Tchórzewski podjął dobrą decyzję, bo chciał budować elektrownię węglową, która będzie korzystała z polskiego surowca.

Nie przewidział tylko, bo nie mógł przewidzieć tego, że nastąpi totalny zwrot, nieprzewidywalny wcześniej, zwrot związany właśnie z obcięciem finansowania, obcięciem możliwości finansowania tej elektrowni.

My się znaleźliśmy w sytuacji takiej, że mieliśmy rozpoczętą budowę i brak możliwości jej kontynuowania, ze względu na brak możliwości pozyskania ogromnych pieniędzy na to, żeby ta inwestycja mogła być dokończona i próbowaliśmy ją ratować właśnie dokładnie w ten sposób.

To nie było, jak niektórzy mówią, zaoranie Ostrowęki, to było ratowanie.

Ostrołęki.

Ale dzisiaj jesteśmy w innym miejscu i to też chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, bo mówiłem o tym wcześniej właśnie.

Dzisiaj jesteśmy w takim miejscu, gdzie już nie musimy się aż tak bardzo przejmować tymi dyrektywami, które nas wtedy dusiły, bo mamy rozszczelniony już dzisiaj system i dzisiaj możemy w tym rozszczelnionym systemie znaleźć dla siebie takie narzędzia, które pozwolą nam tą politykę, o której mówię, realizować.

To w takim razie, że Rafa wraca teraz na zupełnie inne pole, bo

do zdarzeń z dnia wczorajszego.

KRS, to co się wydarzyło, wejście do KRS-u, prokuratora, policji.

To jest konsekwencja całej polityki, którą prowadzi ten rząd i ta koalicja.

Można powiedzieć, to są kolejne kroki.

To jest znowu też to gotowanie żaby, tylko w innym obszarze.

Czyli my społeczeństwo, my Polacy mamy biernie przyglądać się na to, jak nam się krok po kroku odbiera wolność.

W przypadku energii odbiera nam się szansę na lepszą przyszłość, na rozwój, a tu nam się odbiera wolność, bo gwarancją wolności jest również niezawisłe sądownictwo.

No i chce naprawić minister Żurek, tak jak w sprawiedliwości przedstawił projekt.

wczoraj w Sejmie?

Nie chcę naprawić.

Chcę wrócić do tego, co było.

To jest w myśl zasady sformułowanej kiedyś przez jedno z przedstawicieli kasty, oby było tak, jak było.

Czyli ma być tak, że Polacy są zakładnikami kasty sędziowskiej.

Sędziowie mają być nadzwyczajną kastą, na którą nikt nie ma, że tak powiem, bata żadnego.

Mogą robić, co chcą, ale przede wszystkim...

jest promowanie takich postaw w środowisku sędziowskim, które nie mają nic wspólnego z niezawisłością sędziowską, a są promowaniem polityków w togach.

A na to zgody po prostu w państwie demokratycznym być nie może.

I w żadnym wypadku my nie poprzemy tego typu rozwiązań.

Sądownictwo wymaga dokończenia reformy, której nam się nie udało dokończyć.

To mówimy bardzo wyraźnie.

Nie udało nam się, bo byliśmy pod gigantycznym naciskiem ulicy i zagranicy w tej sprawie.

Mieliśmy również takie zdarzenia, jak chociażby weto pana prezydenta Andrzeja Dudy do zasadniczych zupełnie rozwiązań, które można powiedzieć przenosiły tą reformę sądownictwa bardzo mocno do przodu.

W wyniku tej presji to nastąpiło, ale zostawmy to, bo to jest przeszłość.

My dzisiaj mamy świadomość, że musimy tą reformę dokończyć.

Musimy również, i o tym mówi również pan prezydent Karol Nawrocki, zgodnie również z tym, co uważamy my,

rozliczyć tych sędziów, którzy dzisiaj pomylili swoje role.

I dzisiaj to, o czym mówi minister Żurek, o jakimś przywrócenie ładu w sądownictwie, można przeżyć bardzo łatwo.

Czyli pilnować tego, żeby jedni sędziowie nie kwestionowali statusu drugich sędziów.

Czyli jeśli sędzia jest powołany przez pana prezydenta zgodnie z konstytucją, to jest sędzią.

I nikt nie ma prawa mu tego...

A dzisiaj mówienie o jakichś neosędziach to jest coś, co ta władza robi.

Oni właśnie zepsuli ten system, a teraz próbują go zepsuć jeszcze bardziej.

Jak pan by nazwał to, co wczoraj się zdarzyło w wymiarze w KRS-ie?

To jest pewnego rodzaju zamach stanu w sądownictwie, bo ja przypomnę, że KRS jest instytucją konstytucyjną, która ma swoją określoną rolę właśnie w takim zupełnie ogólnym stanie na straży tej niezależności sądownictwa, ma do tego różnego rodzaju kompetencje.

I to jeśli władza rządowa próbuje zdusić taką instytucję, która jest konstytucyjna, niezależna od władzy rządowej, to jest obalenie porządku konstytucyjnego.

To trwa niestety krok po kroku.

My jako Prawo i Sprawiedliwość bardzo mocno o tym mówimy, protestujemy.

I również doprowadza nas to do takich wniosków, że my musimy na przyszłość zmienić tak również pewne reguły gry w państwie, czyli budować taki system również oparty o rozwiązania konstytucyjne, który nigdy już żadnej władzy nie uniemożliwi robienia takich rzeczy jak...

kwestionowanie Trybunału Konstytucyjnego, przecież dzisiaj mamy sytuację, kiedy niezwykle ważny organ państwa, konstytucyjny organ państwa, który ma kontrolować władzę, został de facto przez tą władzę werbalnie unieważniony.

Dzisiaj bardzo dużą łatwością rządzącym przychodzi mówienie, nie ma Trybunału Konstytucyjnego, albo ten Trybunał nas nie interesuje, bo jest jakiś tam bezprawny, czy jakieś takie wprost mówienie.

Czyli nie funkcjonują instytucje konstytucyjne, czyli mamy do czynienia dzisiaj z całkowitym obaleniem systemu konstytucyjnego w Polsce przez tą władzę, faktycznym obaleniem.

To w takim razie kilka pytań dotyczących tego, co się dzieje wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.

Patrzymy na sondaże, te sondaże nie są najlepsze dla Prawa i Sprawiedliwości.

Jaki jest pomysł na to, żeby Prawo i Sprawiedliwość ruszyło z kopyta?

Słowo o sondażu, jedno słowo dosłownie, gdyby sondaże decydowały, dzisiaj prezydentem byłby Rafał Trzaskowski.

Pamiętam ten czas, kiedy rozmawialiśmy, może nie my tutaj, ale w ogóle rozmawialiśmy w mediach czy publicznie o perspektywie wyborów prezydenckich.

No jest właściwie prawie zerowa.

To jest kolejny przykład właśnie, jak się możemy cofać wstecz.

Przypominam, że Donald Tusk też w 2005 roku miał wygrać w pierwszej turze wybory prezydenckie.

To oznacza odpowiedź na pytanie, że wszystko jest w porządku i Prawo i Sprawiedliwość jest...

ma być kształtowane również poprzez tego typu sondaże, bo ja zawsze powtarzam, te publikowane sondaże w mediach nie tyle odzwierciedlają opinię publiczną, co bardziej mają ją kształtować i kształtować też morale naszych wyborców.

No dobrze, ale to powiedzmy.

Kto tam jest liderem Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński?

To jest pytanie retoryczne.

Jest Jarosław Kaczyński.

Jest niekwestionowanym liderem i to jest jakby gwarancja tego naszego kierunku, właściwego kierunku, ponieważ pan prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie udowodnił,

Że przede wszystkim ma kręgosłup konserwatywny i patriotyczny i po drugie wie, którą drogą należy podążać, żeby osiągnąć cel.

To prawda, ale chciałem powiedzieć, w przedsionku gabinetu, wszystko jedno, w przedsionku gabinetu prezesa i premiera Jarosława Kaczyńskiego jest jakaś bitwa.

A to jest akurat bardzo zdrowy objaw, panie redaktorze, bardzo zdrowy.

Nie dlatego, że się lubimy bić, tylko pan prezes Jarosław Kalicki, jak prawdziwy lider, lubi słuchać różnych opinii.

Potem, żeby podejmować na koniec, na podstawie tych opinii, decyzje, które są decyzjami rozstrzygającymi różnego rodzaju problemy.

Tak zawsze było, tak jest również teraz, bo proszę zauważyć, że również w ostatnim czasie wydarzyły się takie oto zdarzenia, jak kolejne posiedzenia kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, gdzie również sobie pewien plan ustaliliśmy działania i idziemy do przodu.

Idziemy do przodu.

Mamy ten plan działania.

Rozpisujemy dzisiaj.

Panie doktorze, nie chciałbym tutaj w szczegółach tego opowiadać, bo ten element zaskoczenia jest niezwykle ważny również.

W każdym segmencie.

jest właśnie, a w polityce bardzo ważny, żeby nie zdradzać swoich planów.

Zakładam, że mogą nas słuchać również ludzie, którzy bardzo chcieliby te plany poznać, żeby zbudować kontrplany wobec naszych planów, w związku z czym przyjdzie czas na to, że będziemy te plany ogłaszać, natomiast rozmawiamy już bardzo konkretnie o sposobach, jak wygrać te wybory, bo naszym zadaniem jako Prawa i Sprawiedliwości wobec tego wszystkiego, o czym mówiliśmy przed chwilą, wobec tych wyzwań, które stają przed Polską,

jest jak najszybciej odsunąć tą ekipę, która dzisiaj fatalną, która Polskę rządzi, od władzy.

A nie zrobimy tego inaczej, jak poprzez zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w tych wyborach.

Nie dajmy się nabrać na to, że jakiinne byty, które plasują się

po tej samej stronie sceny politycznej, co my, to za nas zrobią.

Nie zrobią za nas tego.

Prawo i Sprawiedliwość jest partią w dalszym ciągu i myślę, że tak będzie bardzo długo dominującą na po prawej stronie sceny politycznej.

I to na nas spoczywa ten obowiązek, żeby te wybory wygrać.

Choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że możemy też budować różnego rodzaju porozumienia, ale powyborcze.

Powyborcze, nie przedwyborcze, tylko powyborcze.

Do tego się przygotowujemy i programowo, bo pracujemy nad programem Prawa i Sprawiedliwości w różnych ośrodkach równiPrawa i Sprawiedliwości, po to, żeby zderzyć potem różnego rodzaju pomysły i zbudować jeden program.

To jest jeszcze przed nami.

Ale już premier Morawiecki ogłosił program.

Nie, no nic mi o tym nie wiadomo, żeby ogłosił program.

No to był energetyczny NATO, gospodarcze NATO w Europie.

Program musi być całościowy, także pewnie lepiej by było, gdybyśmy pracowali na razie w ciszy, a potem pokazali program już taki całościowy i uzgodniony.

Ale nie ma też nic złego w tym, że pewne elementy się pojawiają.

Program gospodarczego NATO zresztą to nie jest jakiś...

Program szczególnie nowy, bo on wraca również w tym wymiarze międzynarodowym, już był prezentowany.

Pytanie oczywiście na ile jesteśmy w stanie go dzisiaj przeprowadzić w tych realiach, które w Europie mamy, a mamy takie jakie mamy, czyli mamy jednak niechęć do tego typu rozwiązań.

My się powinniśmy zdecydowanie skupić na tych rozwiązaniach, które są w naszych rękach, czyli to co możemy zrobić naszymi siłami, a...

To, co wymaga pewnych międzynarodowych uzgodnień, tworzenia sojuszy i tak dalej, jest pewnym uzupełnieniem tego.

Taki program tworzymy.

Pan premier Morawiecki ma swój zespół pracy dla Polski, pracuje od pewnego czasu również nad programem.

Pan prezes Jarosław Kaczyński powołał również...

Kolejny zespół programowy, którego mam zaszczyt być również członkiem.

Pracujemy nad innymi również rozwiązaniami.

Zderzymy je potem w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości.

Wybierzemy, stworzymy z tego, może nie wybierzemy, stworzymy pewną syntezę, która będzie programem rzeczywiście najlepszym, pozwalającym nam odpowiedzieć na te wyzwania i wygrać wybory.

A drugie to jest pewnego rodzaju taktyka polityczna również, pewna ofensywa polityczna, którą również przygotowujemy.

Bo wchodzimy nieuchronnie w okres kampanii wyborczej.

Zostało niespełna 20 miesięcy do wyborów w tym konstytucyjnym terminie, ale przecież nie możemy też wykluczyć scenariusza takiego, że te wybory będą wcześniej, więc my już musimy być dzisiaj tymi roztropnymi, biblijnymi, roztropnymi pannami, które nie mogą być zaskoczone wydarzeniami bez tej oliwy do lamp.

Tylko ta oliwa do lamp musi być już cały czas w naszym posiadaniu.

A w praktyce ta Oliwa to właśnie dobry program i dobra strategia na wybory, aktywność, mobilizacja, działanie, praca na rzecz Polaków.

To jest to, na czym chcemy się teraz skupić.

Czy pan premier, pan poseł nie boi się konfrontacji z wyborcami?

Czy boicie się?

Nie, ja się w ogóle nie boję konflakcji z wyborcami.

Zresztą z tymi wyborcami bardzo, bardzo często mam do czynienia.

Ale to ze zwolennikami, ale może być przeciwnik.

Może przyjść każdy na te spotkania.

To są spotkania publiczne, które są ogłaszane publicznie.

Tych spotkań jest bardzo wiele.

Nawet chociażby przedwczoraj byłem na świetnym spotkaniu

W Kołakach Kościelnych, to jest miejscowość w powiecie zambrowskim, w województwie podlaskim, które jest moim politycznym matecznikiem, ale w najbliższym czasie również spotkania w innych częściach Polski, na Pomorzu, na Śląsku Górnym, na Śląsku Górnym.

Także dużo tych spotkań i słuchania tego, co wyborcy mają nam do powiedzenia, bo na tej podstawie również ten program rozkształtujemy.

Dobrze, to w takim razie teraz taka, nie wiem czy konfrontacja, ale na pewno spotkanie w studiu, ale poprzedzimy to malutkim dżingielkiem.

Radio!

Radio!

Nie!