Mentionsy

Radio UWM FM
20.11.2025 07:28

19.11.2025 Szantowisko - Patryk Pulikowski i Piotr Kowalewicz

Trochę nas nie było i bardzo się za Wami stęskniliśmy 🫂 Pogramy trochę i pogadamy w żeglarskim klimacie⛵🎶🎤

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Flor de Mar"

Nasz Marco Polo to dzielny szyb Największe fale brał W Australii będąc widziałem Głody porcie przy Kei stał I urzędł mnie tak urodosko Że zaciągnąłem się I powiał wiatr i dalej zniknął ląd Mój dom i Australii brzeg

Bo pełne złota ładownie są I każdy bogaczem jest Marco Polo w królewskich liniach był

Marco Polo w królewskich liniach był, Marco Polo miesiące przebył mil.

Marko Polo w królewskich liniach był Marko Polo tysiące przebył mil

Boże, i to Marco Polo i mechanicy Szanty, a nie Atlantyda?

No to przede wszystkim.

Zdecydowanie, więc nie mówmy o rzeczach smutnych.

I będziemy musieli nad Markiem popracować.

Ostrzymy sobie zęby, żeby Państwu zagrać tę płytę i z Markiem porozmawiać na antenie.

Podejrzewam, że to z tą płytą właśnie.

Za pół litra kumple załatwili mi rejs Bo nie mogli patrzeć jak marnuje się w domu Jest wolne miejsce, chcesz to bierz, no i jedź Ameryka, Atlantyk, trafia się mało komu Jak jaki głupi na kolanach do żony mej Przybyłem rzepcząc na rejs, wypuść mnie moja miła

Ruszamy z rana, kiedy tylko nastanie świt, nadeszła wreszcie pora ziścić swoje marzenia.

Wreszcie płynę, morska fala pianą moczy mi twarz Rozwikszone włosy na głowie pozdrawiają wiatr Wreszcie płynę, znowu chmury zawadzają omarz A zarówą kilwater przed dziwnym kursem gna

Już tylko dom i ogródek i tak aż do śmierci A przecież stare żaglowce po morzach jeszcze pływają Nie gniewaj się kochanie, że trudno ze mną żyć Że zapomniałem kupić mleko i gary zmyć Lecz jeszcze niedawno okręt mym drugim domem był

Już tylko dom i ogródek i tak aż do śmierci.

Czterdzieści lat na morzu, zamknięte w jeden dzień Skąd lekarz może wiedzieć, że za morzem tęskno mi Że duszę się na lądzie, że śni mi się pokład pełen ryb To wszystko było, minęło, zostało tylko wspomnienie Już nie poczuję wibracji pokładu, gdy kable grają Już tylko dom i ogródek i dach, aż do śmierci

Już nie poczuję wibracji pokładów, gdy kable grają Już tylko dom i ogródek i tak aż do śmierci A przecież stare żaglowce po morzach jeszcze pływają Wiem, masz do mnie żal, mieliśmy do przyjaciół iść Spotkałem kolegę z rejsu, on w morze idzie dziś Siedziałem potem na kej, ze łzami patrzyłem na port

Jeszcze przyjdzie taki dzień, kiedy opuszczę go, a na razie To wszystko było, minęło, zostało tylko wspomnienie Już nie poczuję wibracji pokładu, gdy kable grają Już tylko dom i ogródek i tak, aż do śmierci A przecież stare żaglowce po morzach jeszcze pływają A przecież stare żaglowce po morzach

No i ten następca daru młodzieży ma umożliwić jednoczesne szkolenie około 120 kadetów.

Around Cape Horn, through the ice and snow Along the plains of Mexico Heaver up and away we'll go Away Santiana Heaver up and away we'll go Along the plains of Mexico To us on the field of the Molly del Rey Away Santiana

Ten jeden rejs Gdy się Neptun gniewa Ten jeden rejs Jak najgorsze sny Ten jeden rejs Fale aż do nieba Jak ciemna noc Jak daleko świt

Nie braknie sił, by płynąć dalej Nie braknie sił, do ciągnięcia lin Hej dobry Bóg, uspokoi falę Ten jeden rejs, pod kupienie win

Ten jeden rejs, piekło się zaczyna

Ten jeden rejs, jak na gardle lina, jak ciemna noc, jak daleko świt.

Dociągnięcia lin Hej dobry Bóg Uspokoi falę Ten jeden rejs Odkupienie win Nie braknie sił By płynąć dalej Nie braknie sił

I jest trochę ze sceny, trochę z garderoby, trochę z publiczności.

Na to zdecydowanie odsyłamy szanownych słuchaczy na youtubowy kanał zespołu North Cape.

A czy o takiej jednostce jak Flordomar to państwo kiedyś... Kurczę, właśnie my... Chyba to jakieś brytońskie czy francuskie historie, tak?

Flor de Mar, Kwiat Morza.

Zdecydowanie tak.

Nie wiem, co takiego w sobie masz Przerzucamy cały świat, że do ciebie wciąż nas gna Na spotkanie z szaglem, wiatrem i pogodą Los mój wciąż tejdy tą kartę stawiam, gdy mustruję się Kilka desek zamiast domu to za mało I choć dobrze o tym wiem, coś na morze ciągnie mnie A ja dalej nie rozumiem, co się stało

Noc przyniosła twardej walki, kres tak nam pisał, widać los Długi żywot wieloryba zgasił jeden celny cios Hej do burty i na gaje, z nim niejednemu brakło sił Gdy płatami zrywaliśmy tłuszcz, urodziliśmy w jego krwi I chwyciliśmy lance, pchnęliśmy lance, na honor uwierzcie nam Wiele wściekłej pracy, wiele krwi pochłonął celny drań I chwyciliśmy lance, pchnęliśmy lance, na honor uwierzcie nam Wiele wściekłej pracy, wiele krwi pochłonął celny drań

Gdy ładownie wypełni złoto gremlanskich mórz, czas powrotu nadejdzie, nic nie wstrzyma nas już.