Mentionsy

Radio UWM FM
25.11.2025 19:18

25.11.2025 Uwierz w Muzykę - Karol Kotański

W audycji nowości muzyczne, a także relacja Karola Kotańskiego z 40. edycji Jesieni z Bluesem, która odbyła się w Białymstoku w dniach 20-23 listopada

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 55 wyników dla "Blues Junkers"

Witam serdecznie przy mikrofonie Karol Kotański, a dziś w pierwszej części audycji Uwierz w muzykę chciałbym się skupić na minionej 40. jubileuszowej edycji Jesieni z Blusem, czyli najstarszego bluesowego festiwalu w tym kraju, który zakończył się w Białymstoku w minioną niedzielę.

Bo tak sobie myślę, że tegoroczny line-up, tegoroczny zestaw wykonawców, którzy pojawili się na tym jubileuszowym wydaniu, na tej jubileuszowej edycji najstarszego bluesowego festiwalu w Polsce,

ukazały niczym w soczewce, niczym w lustrze odbiły wszelkie szlachetne i nie do końca szlachetne oblicza współczesnego bluesa.

Niestety, nie chcę oczywiście generalizować, bo wszystko zależy od konkretnego wykonawcy, ale gdybyś potraktować to, co się działo w Białymstoku i próbować wysnuć jakiś ogólny wniosek na podstawie tego, co widziałem, to musiałbym stwierdzić, że niestety Europejczycy nie potrafią za bardzo grać bluesa w porównaniu do Amerykanów.

który był laureatem European Blues Challenge, czyli tego europejskiego konkursu wykonawców bluesa, doceniony w szerokim gremium jury.

Pablo San Pablo's Blast, który niebezpiecznie ocierał się o taką jarmarczno-chauturniczą formę i niestety utrwalał pewne wciąż pokutujące stereotypy na temat bluesa także w naszym kraju.

storytellingiem, opowiadactwem, które przecież wpisane jest niejako w tradycję bluesa, no i taką archaiczną, niewątpliwie archaiczną, ale też autentyczną manierą wykonawczą.

No i tak sobie pomyślałem, że można było się poczuć na tym koncercie niczym Alan Lomax, odkrywający na prowincji kolejnego muzyka, kolejnego bluesmana, który w tym smutku bluesa znajduje dla siebie pocieszenie.

Mógł być niezłym studium bluesa ukazującym ewolucję tego gatunku, która przecież zaszła w latach pięćdziesiątych.

Wiemy, że blues przeniósł się ze wsi do miast.

I tak się zaczął blues elektryczny.

No i ten piątek pokazał nam, że blues elektryczny faktycznie ma większą formę, żeby...

Jednak znakomicie potrafili zagrać bluesa, rock'n'rolla, rytment bluesa, surf rocka, odwołując się chociażby do Dicka Daila, do mistrza grania surfowego, odwołując się do tej takiej bardzo analogowej w brzmieniu odmiany bluesa, która gdzieś w latach 50. w Chicago na samym początku dominowała.

O ile ten piątek na jesieni z bluesem dostarczył takiego praktycznego studium bluesa i jego ewolucji, o tyle to sobotnie, wczesne popołudnie było pretekstem do teoretycznych rozważań nad afrykańskimi korzeniami tego gatunku.

I tutaj muszę też pochwalić organizatorów, że po raz kolejny festiwal potrafił stworzyć przestrzeń nie tylko do słuchania muzyki, ale także do pogłębionej dyskusji, do pogłębionej rozmowy o bluesie.

Prelekcję wygłosiła dziennikarka, badaczka bluesa Aya Alazab, a towarzyszącą jej muzyczną ilustrację zapewnił Rafel Rogiński.

Natomiast to, co nie zostało powiedziane do końca jasno, zostało dopowiedziane za pomocą gitary przez Rafaela Rogińskiego, niezwykle sprawnego muzyka, którego obecność na festiwalu bluesowym była dla mnie sporym zaskoczeniem, sporą niespodzianką.

Sobotnie popołudnie, 40. jubileuszowa jesień z bluesem.

Powiedzieć, że nie jesteś w swoim środowisku, to nic nie powiedzieć, bo rzadko masz okazję prezentować swoją twórczość na festiwalach bluesowych, a zwłaszcza na polskich festiwalach bluesowych.

W tym przypadku pokazałem swoją wersję bluesa, swoją wersję też koncepcji jakby tego, co gram współcześnie.

Ja wynikam z bluesa, więc jakby to jest ciekawe.

Bluesem nie jest kojarzona, a po prostu ona nimi jest, więc to było dosyć dla mnie ciekawe, żeby podzielić się tymi arkanami, też wrócić gdzieś do tego, czego się słuchało, kiedy się zaczynało grać na gitarze, tych wpływów wszystkich, więc myślę, że ludzie bluesa są otwartymi ludźmi na różne wpływy blues.

powiedzmy muzyką wolności, więc w sumie fan bluesa powinien być człowiekiem ciekawym świata.

No tak, ale wydaje mi się, że jednak w naszym kraju blues ma przyprawioną pewną gębę, mówiąc Gombrowiczem, i to jest taka gęba rockowa, już taka przemielona przez tą wrażliwość białego człowieka.

Czy ty też masz wrażenie, że takie polskie pojmowanie bluesa nie do końca jest tym prawdziwym, tak to nazwijmy?

Blues miał różne momenty rozwoju.

przebieramy się, mamy tam kapelusz, flaga Ameryki i tak dalej, to często są, to jest takie czasem karykaturalne, ale Blues w Polsce ma dłuższą właśnie historię.

Tak czy inaczej, polski blues spełniał jeszcze inną rolę.

Oczywiście, jak mygaliśmy z zespołem WoWoka, to wszyscy mówili o nie, tylko nie blues, no nie?

Więc jakby jest coś takiego w Polsce, że ten blues się źle kojarzy w pewnych środowiskach, jako jakaś tam tania wersja.

Więc i blues, i jazz ma takie różne oblicze, a czasem takie trochę żałosne.

Dzisiaj, dzisiaj wykład o afrykańskich korzeniach bluesa.

Gdzie należałoby szukać tej muzyki, która jest najbliższa tym afrykańskim korzeniom bluesa?

Czy to byłby ten blues saharyjski, dzisiaj wspomniany z zespołu pokroju Tina Riven?

Czy na przykład mój ulubiony Hill Country Blues?

Więc są zespoły, które są oryginalniejsze w tej wersji tego saharyjskiego bluesa i tak samo bym polecał oczywiście Maroko Gnaue, żeby posłuchać, to jest też nazywane afrykańskim bluesem

A czy możemy się spodziewać jeszcze jakiejś bluesowej płyty nagranej przez Ciebie?

Bo ten blues jest jakimś tam korzeniem, do którego pewnie zawsze wracasz.

No ale dotychczas Twoje ostatnie dzieła raczej dalekie były od bluesa.

Tak, w tym momencie nie planuję do końca takiego bezpośredniego odwajania, bo tutaj też o tym mówiliśmy, że w całej mojej muzyce zawsze ten blues gdzieś się znajdzie praktycznie, choć część muzyki staram się grać w innych tradycjach, jakby niezwiązanych z tą popkulturą, bo to jest kwestia popkultury, tak, żeby też pokazać, że można na przykład grać w tradycji przykładooperskiej, więc jakby improwizać w tej tradycji.

Tak czy inaczej w tym momencie nie planuję tak bezpośrednio, ale czasem się trafia na ludzi, tak jak kiedyś z Nadają Przybysz mieliśmy zespół Szaja Albatros, w którym też było odwołanie bardzo silne do bluesa.

My razem kochamy bluesa, często go słuchamy i też tylko z braku czasu nie zrobiliśmy dodatkowego programu jeszcze w duecie, ale kto wie, po prostu to się dzieje nagle.

A tym razem na jednej scenie pojawił się bardzo świeży duet, który stworzyli czarnoskóry Brytyjczyk, podkreślam, bo to ważne, Remy Banklin, no i pochodzący z Warszawy, zakochany w tym retro starym bluesie Dominika Błamowicz, wirtuoz harmonijki, znany nam chociażby z zespołu Blues Junkers.

No i po raz kolejny poczułem, że czarnoskórzy wykonawcy bluesa...

Nie trudno było więc go skojarzyć z tymi dawnymi twórcami bluesa, którzy również zaczynali od ulicznych występów,

Zresztą repertuar w sposób naturalny budził takie skojarzenia, bo to nie były autorskie kompozycje, to nie były żadne oryginalne kompozycje, to był po prostu zestaw bluesowych standardów, zagranych prosto, stylowo, bez efekciarstwa, tylko gitara podłączona do pieca, tylko harmonijka ustna, no ale w tej prostocie, w tej nieprzekombinowanej prostocie, podszytej ciekawą ekspresją wokalną, kryła się siła.

Wiesz co, poznaliśmy się w taki sposób, że remis został zaproszony do Warszawy na taką potańcówkę bluesową przez grupę Shake That Blues.

No i ponieważ my się przyjaźnimy z organizatorami tych potańcówek Shake That Blues, to ustaliliśmy, że zagramy jako Smokey and the Slim Cats, będziemy po prostu zespołem towarzyszącym remiem.

Nie, on został wyhaczony właśnie przez Shake That Blues, czyli Krysię i Filipa, którzy organizują te potańcówki.

Ja bym w ogóle sobie jeszcze, nie wiem, no dwa miesiące temu nie wyobrażałem sobie, żebym miał z nim grać tutaj na jesieni z bluesem, więc to jest piękne.

Muszę zapytać jeszcze o ten Twój autorski projekt Blues Junkers, o którym dawno nie słyszeliśmy.

Natomiast oczywiście Blues Junkers nadal istnieje i myślę, że w przyszłości

Natomiast Blues Junkers to jest jakby nasze, moje i Natalii, pierworodne dziecko, więc jakby cały czas czujemy się wręcz zobowiązani tego, żeby nadal ciągnąć ten projekt, bo

Jesień z Blusem nie tylko celebruje muzykę, ale przede wszystkim przypomina, że Blues to wspólnota słuchaczy.

I w tym sensie po 40 latach festiwal jest absolutnie niezastąpiony jako jedno z ostatnich świąt Bluesa w tym kraju organizowanych z takim właśnie rozmachem.