Mentionsy

Power Walk - podcast w ruchu
14.03.2024 17:26

#10 Power Walk o 6_15 z Mają Włoszczowską

To są nasze początki projektu, pierwsze wspólne spacery w ciemnej zimowej scenerii. Podoba Ci się to co robimy, inspirujemy do działania? Zostań Patronem Power Walk 6:15 https://patronite.pl/PowerWalk dołóż się do rozwoju projektu - dzięki !

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 248 wyników dla "Petera T"

Dzień dobry, witajcie.

Mam nadzieję, że jest właśnie punktualnie 6.15.

Stał się cud.

Jestem na zewnątrz o tej porze.

Bardzo dziękuję Mateuszowi Kusznierowiczowi za tę motywację.

Zapytałabym, czy mnie słyszycie, ale wiem, że mi nie odpowiecie.

telefon od ekipy technicznej, a jeżeli go nie ma, to znaczy, że wszystko jest w najlepszym porządku.

I słuchajcie, na samym starcie naszego dzisiejszego spaceru chciałabym się pochwalić swoimi zdolnościami technicznymi, bo nie wiem, czy wiecie, kończyłam Politechnikę Wrocławską i jestem inżynierem.

Ta-dam!

Moja własnej roboty, lampa błyskowa, natomiast

trochę mnie oślepiająca.

A wy będziecie mnie lepiej widzieć, ponieważ przyznam, że jak oglądałam, który to był odcinek?

Trzeci bądź czwarty odcinek Power Walka z Kamilem Koziołem wygląda trochę jak upiór w operze, w związku z czym postaram się nieco poprawić walory artystyczne dzisiaj.

Co to jest Power Walk?

Power Walk to jest świetna inicjatywa, którą rozpoczął Mateusz Kusznierowicz.

Zaprosił grupę ludzi z różnych branż, bardzo ciekawych ludzi, którzy bez wahania zgodzili się wstawać wcześnie rano po to, aby razem z wami przejść się na spacer, zachęcić do tego, aby aktywnie zacząć dzień z odrobiną ruchu, delikatną dawką ruchu.

a przy okazji poopowiadać o czymś ciekawym, o czymś inspirującym, co być może zostanie z wami na ten dzień, być może da wam do myślenia na dłużej, a może po prostu was rozbawi.

Jestem w Jeleniej Górze.

Pozdrawiam was serdecznie z mojego rodzinnego miasta i mam nadzieję, że razem z wami dojdę na Plac Piastowski.

gdzie można napić się przepysznej wody, można także tam przyjechać na fajne zabiegi rehabilitacyjne.

Mam jakieś 400 metrów, więc powinienem się udać.

Okej, do tematu.

O czym to dzisiaj będziemy mówić?

Otóż, słuchajcie, najpierw się przyznam, że popełniłam niestety dwa grzechy.

Pierwszy grzech jest taki, że tak jak i polska prasa i media,

wykorzystałam nośny nagłówek, nośny tytuł.

Zapowiedziałam wczoraj, że będę mówiła o tym, co wspólnego ma seks z kolarstwem.

Mnie samą by ten temat zaciekawił.

Spokojnie, odpowiem na to pytanie.

Drugi grzech, który popełniłam, jest taki, że kazałam w nastaciu 6.15, żeby tego posłuchać,

A prawda jest taka, że wszystkie powerwalki możecie odsłuchać później.

Dlatego zapraszam Was serdecznie do tego, aby sprawdzić powerwalki Mateusza Kusznierewicza, Kamila Kozioła, Joanny Flis, Pawła Tkaczyka.

Jest już ich całkiem sporo, bo wystartowaliśmy 1 stycznia.

Ale cieszę się, że jesteście tutaj ze mną, ponieważ kazałam Wam wstać o tej 6.15 po to, aby nie spacerować sama.

Wiecie, różne rzeczy się dzieją na ulicy, a tak się czuję po prostu bezpieczniej.

Poza tym jak ja nie śpię, to wy też nie będziecie spać.

No dobra, żarty żartami.

Dwa tematy chciałam poruszyć.

Dwa tematy, które bardzo mocno mnie zainspirowały, kiedy przygotowywałam ostatnio wystąpienie na TEDx.

Wystąpienie pod tytułem Do którego momentu sport to zdrowie?

i fizyczne, i trochę psychiczne.

Dlatego stwierdziłam, że opowiem o tym, z czym się kariera zawodowego sportowca łączy, na co trzeba uważać, jeżeli amatorsko uprawia się sport.

I zacząć chciałabym od tego, spokojnie, te wykłady się nie będą pokrywały, natomiast chciałabym zacząć od tego, od czego zaczęłam na Titexie, czyli od tego, dlaczego w ogóle powinniśmy uprawiać sport.

Odpowiedź jest bardzo prosta.

Ale już dlatego, że po prostu jesteśmy do tego stworzeni.

Organizm ludzki jest stworzony do uprawiania sportu.

Kiedyś mieliśmy tego ruchu dużo, dużo więcej.

Już nawet nie mówię o czasach, kiedy trzeba było polować, żeby zdobyć sobie pożywienie.

Mówię o czasach, kiedy nie każdy miał samochód, nie każdy miał telefon, trzeba było się przejść do sklepu, nie wszędzie były windy, trzeba było się przejść po schodach.

Nie było tyle

rozrywki internetowej czy telewizyjnej, więc więcej czasu spędzało się na zewnątrz, chociażby przy grillu, który ttrzeba było rozpalić, trzeba było porąbać drewno, więc tego ruchu mieliśmy więcej.

Co ciekawe, uwaga, tu chyba nie wolno.

Co ciekawe, antropolodzy zbadali kości ludzkie z czasów sprzed rewolucji przemysłowej

I okazuje się, że gęstość naszych kości zmalała o 40%.

40% tak naprawdę, no kurczaki, na przestrzeni około 100 lat.

To jest bardzo dużo.

A dlaczego mówię o tej gęstości kości?

No taki po pierwsze bardzo wymierny przykład, ale po drugie niestety bardzo często przyczyną śmierci u osób starszych

są złamania, do których dochodzi podczas bardzo, bardzo prozaicznych upadków.

70-latek po prostu poślizgnie się na podłodze, upada, łamie kościudową i niestety 30% takich pacjentów nie przeżywa pierwszego roku.

60% takich pacjentów w ogóle nie wraca do sprawności.

długo żyć i jakościowo żyć, to powinniśmy zadbać o to już teraz.

Im wcześniej, tym lepiej, ponieważ to właśnie ruch inicjuje budowę kości.

Mięśnie wysyłają sygnał do kości, w tym wszystkim bierze udział estrogen i to powoduje zainicjowanie procesów budulcowych.

I tutaj estrogen jest z tym wszystkim ważny, ponieważ zwłaszcza w przypadku kobiet, którym, pomę o pauzie, drastycznie spada ten poziom estrogenu,

W przypadku kobiet ten wyjściowy poziom gęstości kości jest niezmiernie ważny, by był na wysokim poziomie.

Przepraszam Was, jeżeli mówię trochę nie po polsku.

Jest godzina 6.15.

Na tytek się mówiłam także, że sport zapobiega wielu, wielu chorobom.

Otyłość, miażdżyce, nadciśnienie, poprawia odporność.

To wszystko oczywiście w umiarkowanych dawkach.

Sport jest najlepszym lekarstwem dostępnym za darmo.

Potrafi zastąpić prawie każde lekarstwo.

Żadne lekarstwo nie zastąpi sportu, ale też pamiętajmy, że działa dobrze tylko jeżeli go dobrze dawkujemy.

Jeżeli to Was nie zachęca, to chciałam jeszcze Wam powiedzieć już z własnego doświadczenia, byłego sportowca, że to jest naprawdę fenomenalne, jak regularna aktywność fizyczna na nas wpływa.

Ja się po prostu czuję lepiej psychicznie.

Sport powoduje uwalnianie dopaminy i po prostu się czujemy lepiej.

I do tej dopaminy wrócimy.

Czuję, że mam większą kontrolę nad swoim ciałem.

Mam lepszą pozycję ciała, jeżeli uprawiam sport.

Jeżeli uprawiam ten sport ze znajomymi, to dodatkowo dochodzi ten aspekt społeczny.

W przypadku dyscyplin outdoorowych dodatkowo dochodzi kontakt z naturą, co jest absolutnie genialne.

Naprawdę bardzo, bardzo Was do tego zachęcam.

Przyznam Wam, że jak skończyłam karierę sportową, to tak myślę, a teraz już uprawiam sport tylko i wyłącznie dla przyjemności.

Żadnych ćwiczeń, które gdzieś mnie męczą, nic co nie leży w gronie moich ulubionych zajęć.

Będę tylko jeździć na rowerze i jeździć na nartach i koniec, kropka, nic więcej.

Ewentualnie coś, co mnie zainteresuje.

Tymczasem nasłuchałam się podcastów Petera T, który mówi właśnie o tym aspekcie longevity, o tym, jak chcemy, żeby wyglądała ostatnia dekada naszego życia.

No i on mówi o tym, że tak naprawdę najważniejsze są ćwiczenia siłowe.

Ponieważ to właśnie ćwiczenia siłowe, ćwiczenia z obciążeniem najbardziej wpływają na

ten proces budowania kości.

Co więcej, mówi, że warto wprowadzić do swojego programu treningowego interwały V2max.

Słuchajcie, interwały V2max to są takie bardzo krótkie interwały.

Różnie literatura mówi, przeważnie od 1 do 5 minut.

No i to jest taki interwał, który się robi do odmowy.

Jedziesz na rowerze minutę, czy biegniesz minutę i na koniec tej minuty po prostu wiesz, że nie jesteś w stanie zrobić więcej.

Nie polecam, jeżeli jesteście początkujący.

Jest to trening już dla osób, które mają trochę doświadczenia ze sportem.

No ale Pitera Tia w każdym razie udowadnia, że taki trening realnie wpływa na długość naszego życia i zapobieganie przedwczesnym zgonom z powodu różnych chorób.

No i tak jeszcze anegdotka odnośnie tego treningu VO2 Max.

Kiedy zaczęłam trenować z moim ostatnim trenerem Krzyśkiem Zalewskim, on właśnie uwielbiał te treningi VO2 Max i co chwilę mnie je wpisywał.

No i przyznał, że za którymś razem znów mam trening VO2 Max.

A to taki trening, że naprawdę czujesz śniadanie przy każdym interwale.

Mówię mu, słuchaj Krzychu, jeszcze jeden trening VO2 Max i kończę karierę.

Następnego dnia w planie treningowym pojawiła się zabawa rowerów.

to będę też miała pewne elementy treningu VO2 Max, ale ja tam już zupełnie inaczej ten trening brzmiał.

Dobra, bo trochę odbiegam od tematu.

Trening siłowy, trening VO2 Max i trening wytrzymałościowy.

Najwięcej różnych opracowań naukowych mówi o tym, że żeby tak kompleksowo zadbać o swój organizm, żeby najwięcej efektu z uprawiania sportu uzyskać, to należy wykonywać dwie treningi.

Przy czym siłowe to niekoniecznie jest siłownia i wielkie pakowanie.

Siłowe to może być wchodzenie z zakupami po schodach.

To też jest forma treningu siłowego.

To ma być trening z obciążeniem.

Dwa treningi z obciążeniem plus około 150 minut takiego treningu w umiarkowanej intensywności.

to wszystko Was nie zachęca, to polecam spróbować kilku metod na zmotywowanie się.

Pierwsza, która moim zdaniem działa najlepiej, znaleźć sobie towarzystwo takich zajęć.

W skradzie nic nie działa lepiej, jak fakt, że się z kimś umówimy, bo po pierwsze jesteśmy umówieni, więc wypada się pojawić na spotkaniu, po drugie także mamy dodatkowy efekt treningu w postaci budowania relacji społecznych.

co jest takim dodatkowym efektem też dopaminowym, do czego zaraz wrócę.

Więc towarzystwo, dla mnie najlepszy efekt.

Jeżeli nie macie wśród swoich znajomych kogoś, kto by mógł uprawiać ten sport razem z wami, to polecam po prostu zapisać się do trenera personalnego.

Słuchajcie, nie mówię o kartach na siłownię, gdzie możecie przyjść, kiedy chcecie, tylko umówcie się konkretnie na konkretne zajęcia, na daną godzinę z instruktorem,

wtedy ta szansa, że pojawicie się na tym treningu jest dużo, dużo większa.

Rutyna.

Po prostu powinniśmy wprowadzić ćwiczenia fizyczne do naszego grafiku.

Tak jak my jemy zęby, ponieważ chcemy, żeby te zęby były zdrowe, tak powinniśmy codziennie, czy przynajmniej te trzy razy w tygodniu, uprawiać aktywność fizyczną po to, żeby zdrowy był nasz organizm.

W drugim bodajże odcinku Power Walków Joanna Flis mówi o tym, że każdy z nas ma taką baterię samokontroli.

Wiadomo, że do różnych aktywności musimy się motywować.

Czasem tej motywacji brakuje, gdzieś samokontrola spada.

No i właśnie ta bateria samokontroli gdzieś potrafi się wyczerpywać.

I wtedy albo musimy ją naładować, na przykład poprzez drzemkę,

albo musimy zapobiegać temu, żeby ona się wyczerpała.

No i właśnie, zamiast wstawać rano i myśleć, cholera, no, muszę poćwiczyć, muszę poćwiczyć, cholera, muszę poćwiczyć i spędzać 10 minut na tym myśleniu, że muszę poćwiczyć, to po prostu postarajmy się to zautomatyzować.

Ciach, budzik, nie zastanawiam się w ogóle, tylko wstaję, idę na spacer, a jeszcze najlepiej, jak w trakcie tego spaceru wykonuję trochę ćwiczeń siłowych, jak na przykład, uwaga, spacer formera.

To już jest, słuchajcie, ćwiczenie siłowe.

Więc zachęcam do tego, żeby po prostu tą aktywność fizyczną wpisać do naszego grafiku.

Macie dzieciaki, domyślam się, jest mega ciężko, niech one ćwiczą z wami.

Słuchajcie, wiem, że to się tak łatwo mówi.

Ja w takiej rutynie funkcjonowałam przez ponad 20 lat, ale była ona moją pracą.

W tej chwili, nie ukrywam, mamy wielki chaos, bardzo dużo podróży.

Niesamowicie ciężko jest tę rutynę ułożyć.

Nawet ostatnio rozmawiałam z Sebastianem Koe, który jest prezydentem Federacji Lekkoatletyki.

Widzę, że jest taki bardzo fit i go pytam, jak ćwiczy, co ćwiczy.

On mówi, że ma taką rutynę, że sześć dni w tygodniu trenuje na przemian przebieżki z ćwiczeniami siłowymi właśnie.

ale przyznał, że zajęło mu 10 lat od zakończenia kariery sportowej, zanim znów udało mu się do tej rutyny sportowej wrócić.

Tak więc jasne, to nie jest proste, ale słuchajcie, warto, bo będziecie się czuli lepiej fizycznie i lepiej psychicznie.

No dobrze, bo ja się rozgadałam, a przecież czeka na bardzo ważny temat, więc już wiem, że będę musiała do niego wrócić.

Tak chyba będzie prawidłowo, jak powiem.

Ale ja tutaj, słuchajcie, zaznaczę.

Nie jestem lekarzem, nie jestem specjalistą w tym temacie, natomiast bardzo mnie ten temat zainteresował i traktujcie to po prostu jako zachętę do tego, żeby poeksplorować go bardziej.

Dlaczego mnie temat dopaminy zainteresował?

Ponieważ mam wrażenie, że jestem uzależniona od sportu, co oczywiście jest jednym z najlepszych uzależnień, ale czasami niestety prowadzi mnie na manowce.

I okazuje się, że każdy z nas ma właśnie inny profil nerwowy, każdy z nas ma inną ilość receptorów dopaminy.

To podobno zostało udowodnione.

Dopamina odpowiada, to jest neuroprzekaźnik, który odpowiada za takie nastawienie na cel, na działanie, odpowiada za motywację, odpowiada za nasze dobre samopoczucie, odpowiada też za umiejętność skupienia się, więc jest dużo tych dobrych cech, ale niestety dopamina także skłania do uzależnień.

No i teraz tak, w przypadku sportowców.

Sportowcy...

mają już tej dopaminy dosyć dużo, bo najczęściej to właśnie osoby, które mają nieco więcej receptorów dopaminy, trafiają do sportu, zaczynają uprawiać sport.

W trakcie sportu znów podnosimy poziom dopaminy.

No i mamy tej dopaminy już coraz więcej i więcej.

Jesteśmy na takim dopaminowym haju.

Ale niestety każda ekstrema prowadzi do pewnych dysfunkcji.

nasz autonomiczny układ nerwowy zaczyna szaleć i pojawiają się później różne zaburzenia.

Co więcej, jeżeli mamy takie piki dopaminowe, im większe te piki dopaminowe, tym później niestety większy spadek dopaminy.

I stąd się biorą różne problemy psychologiczne, stąd się biorą na przykład depresję u sportowców, bo to temat właśnie depresji u sportowców mnie na ten kierunek dopaminy...

Z tego powodu trafiłam na temat dopaminy.

Ale te piki lubimy, prawda?

No i teraz chciałam Wam podać kilka przykładów, co podnosi poziom dopaminy.

No na przykład, pierwsze myślę, co wszystkim przychodzi do głowy, czekolada.

Czekolada podnosi poziom dopaminy półtora raza.

Dalej, sport podnosi poziom dopaminy dwukrotnie.

Tu niestety tylko u osób, które ten sport lubią,

Dlatego zaraz pewne rozwiązanie dla tych, którzy go nie lubią, jak cały czas jednak ten sport uprawiać.

Seks podnosi poziom dopaminy dwukrotnie.

I to właśnie jest wspólny mianownik seksu i roweru.

I ważna rzecz, o której tutaj muszę wspomnieć na specjalne życzenie Przemka.

To nie znaczy, że jak jeździcie na rowerze, to można rezygnować z seksu.

Zarówno jeździć na rowerze, jak i mieć wielką satysfakcję z uprawiania seksu ze swoim ukochanym ukochaną.

Więc absolutnie seks też jest dobry.

I z tych niedobrych rzeczy.

Amfetamina podnosi poziom dopaminy 10-krotnie.

Dlatego tak bardzo zresztą amfetamina uzależnia, bo jak mamy taki pik 10-krotnego wzrostu dopaminy, no to później niestety...

Ten bazowy poziom dopaminy w ogóle nam spada.

Potrzebujemy coraz większych dawek, żeby się pobudzić.

I teraz to, na czym się w tej chwili skupiam w moich poszukiwaniach, to to, w jaki sposób tą dopaminę kontrolować.

Ponieważ ja na przykład mam problem ze sportem taki, że załóżmy, jestem na wyjeździe przez dwa tygodnie, nie mam czasu na to, żeby ćwiczyć.

No i przyznam, że już jestem cała chora.

i wielką potrzebę uprawiania tego sportu i zdarzy się, że przegnę.

Bardzo często.

Wracam do domu, Przemek na mnie patrzy i mówi, no, znowu przegięłaś.

Mam tego pełną świadomość, ale tak tego potrzebuję.

Mam znajomego, z którym kiedyś umówiłam się na rower.

No i widzę, że jest chory, wręcz purpurowy.

No i mówię, kurczę, chłopiec, co ty robisz, nie?

A mi potem odpowiedział, że dla niego ważniejsze jest samopoczucie fizyczne niż samopoczucie psychiczne.

To pokazuje jednak, że to już jest troszeczkę niezdrowe uzależnienie od sportu, ponieważ niestety jazda na rowerze, wszelka jakaś taka bardziej intensywna aktywność podczas choroby jest bardzo ryzykowna, może prowadzić do zapalenia mięśnia sercowego, więc na to trzeba bardzo uważać.

Więc teraz pytanie jest...

ile tego sportu należy uprawiać, czy w jaki sposób regulować sobie tę dopaminę, żeby podnosić ten bazowy level.

Miejcie owszem te piki od czasu do czasu.

Te piki są fajne, nie unikajmy ich tak do końca.

Natomiast jak sprawić, żeby przede wszystkim nie było później tych strasznych dołków.

Lekkie dołki są potrzebne, bo one potem motywują nas do tego, żeby znów zrobić to, co nam sprawia przyjemność.

no ale żeby one nie były dramatycznie niskie, żeby nie prowadziły do zaburzeń psychicznych, żeby nie prowadziły do poczucia bezsilności, bezradności czy depresji i zamierzam ten temat dalej eksplorować.

Natomiast jeszcze Was chwilę przeciągnę, bo wiele ciekawych rzeczy posłuchałam ostatnio.

Polecam Wam zresztą, jest kilka fajnych podcastów, wrzućcie potem w komentarzach, m.in.

Hardman Lab i tam

Autor podcastu mówi też o kąpielach zimnych, kąpielach wodnych.

I tu uwaga, bo nie wspomniałam chyba o kokainie.

I słuchajcie, co podnosi poziom dopaminy tak samo jak kokaina?

Co ciekawe, w ogóle udowodniono, że te zimne kąpiele

powodują, że ta dopamina nie spada potem od razu drastycznie, bo często jest tak, słuchajcie, zjedziecie czekoladę i za chwilę już zapominacie, że jedziecie czekoladę, prawda?

Przynajmniej ja tak mam.

Tymczasem podobno po zimnych kąpielach ten poziom dopaminy utrzymuje się dłużej.

Jestem przekonana, że przy uprawianiu sportu ttak jest, ponieważ nie mam tak, że po zjedzeniu kostki czekolady natychmiast zaraz chcę jeść drugą kostkę, a jak idę poćwiczyć, no to jednak mi wystarczy tego ćwiczenia na dzień czy dwa.

Więc po różnych aktywnościach ta dopamina albo spada szybciej, albo spada wolniej, więc szukajmy oczywiście tych aktywności, kiedy ona się utrzymuje na wyższym poziomie.

Słuchajcie, co ważne jeszcze z tą dopaminą, to te wyrzuty u mnie na przykład są w przypadku sportu, zwłaszcza jeżeli jeszcze dorzucę różne inne rzeczy w trakcie uprawiania sportu, które też podnoszą poziom dopaminy.

Na przykład uprawiam sport ze znajomymi,

Uprawiam sport w przepięknym miejscu, więc znajomi to jest dopamina, przepiękne miejsce to jest dopamina.

To jest w ogóle pełnia szczęścia.

To jest najlepszy dzień mój w tym roku, to kiedy z fajną grupą zjeżdżałam w Moab po kanionie.

No po prostu szał, szał, szał, do tej pory to pamiętam.

Więc pamiętajcie, że różne czynności mogą powodować, że mamy ten wyrzut jeszcze większy.

I tutaj uwaga do tych, którzy niekoniecznie lubią sport, ale chcieliby zacząć, ponieważ chcą być zdrowi, no to znajdźcie sobie coś, co wam sprawia przyjemność, czyli na przykład właśnie kontakt z innymi i zacznijcie grać w sporty zespołowe.

Wtedy okej, no może niekoniecznie lubicie siatkówkę, ale w przerwach można pogadać, macie fajny czas spędzony z przyjaciółmi, więc ta dopamina jest.

Dopamina w ogóle odpowiada za taki system

Nagrodę, więc przyjaciele będą tą nagrodą.

O rany, wiedziałam, że ten wątek będzie bardzo długi.

Dobra, to ostatnia rzecz, o której powiem.

U mnie to sport wywołuje te piki dopaminowe, ale każdy może mieć coś innego.

Bardzo trudne problemy, które trzeba w biznesie rozwiązywać i późniejsza satysfakcja, to też są wyrzuty dopaminy.

I potem gonimy...

za jeszcze większymi projektami, za jeszcze ciekawszymi projektami, ponieważ chcemy poczuć jeszcze raz taką satysfakcję, ale po osiągnięciu wielkiego sukcesu, no zdarza się, że jest wielki dół, więc po prostu miejmy tego świadomość.

Dla mnie w ogóle to odkrycie dopaminy to taki game changer, jeżeli chodzi właśnie o depresję u sportowców, ponieważ bardzo często jest jednak tak, że sportowcom nie wolno mieć złych

nastrojów, nie wolno mieć depresji, ponieważ przecież mają fantastyczne życie, są sławni, osiągnęli sukcesy, no to co jest nie tak, tak?

I sportowiec sam nie jest w stanie się przyznać do tego, że ma problemy psychiczne.

Czuje poczucie winy w związku z tym, bo przecież on ma tak dobrze, inni ludzie na ziemi mają gorzej, mają źle, to dlaczego on się czuje psychicznie źle?

No i ta dopamina to właśnie dla mnie taki game changer, ponieważ okazuje się, że nie do końca mamy na to wpływ.

Po prostu waliliśmy cały czas, mieliśmy takie piki dopaminy przez wiele, wiele lat.

Nagle ani nie ma zawodów, ani nie ma wygranych, ani nie ma tak dużej ilości wysiłku fizycznego.

No i po prostu nagle spadamy z wielkiego konia.

Mamy tej dopaminy za mało i my nie mamy na to wpływu.

Dlatego słuchajcie, jeżeli dotyka was taka sytuacja, to uważam, że właśnie świadomość tego, że to nie jest zależne od nas, no niestety rządzą nami różne substancje.

Więc miejmy tego świadomość i teraz wykorzystajmy tą wiedzę, która jest.

Jest masa fajnych podcastów, masa literatury do tego, aby pracować nad tym, żeby w naturalny sposób sobie pomóc.

I na koniec już słuchajcie, dopamina jest bardzo dobra.

uprawiajcie sport, bądźcie zdrowi, ale nauczymy się, jak sobie dawkować tą dopaminę we właściwy sposób.

Miłego dnia, pozdrowienia z Placu Piastowskiego, o którym mówiłam, że tutaj dotrę, trochę się zabieliło, zapowiada się wspaniały dzień.

Słuchajcie, oczywiście zapraszamy do kolejnych powerwalków jutro, mam nadzieję, że się nie pomylę, Maciek Dębski

Bardzo, bardzo ciekawy wykład już miał, więc nastawiajcie budziki i zapraszamy codziennie 6.15.