Mentionsy
Spacer po kinie | Tomasz Raczek
🎥 Co mówią o Tobie Twoje ulubione filmy? I dlaczego rozmowa po seansie jest czasem ważniejsza niż sam seans?
Ten Power Walk zaczyna się od kina, ale bardzo szybko skręca w stronę życia.
Tomasz Raczek mówi: „Opowiedz mi o swoich ulubionych filmach, a powiem ci, kim jesteś.”
I nagle wszystko nabiera nowego sensu:
🎞 Gwiezdne Wojny to nie nostalgia – to wiara w dobro.
🎞 Komedie romantyczne mówią o wrażliwości i dystansie.
🎞 Film wojenny prowadzi do rozmowy o empatii, wybaczeniu i granicach.
To opowieść o kinie, które działa dopiero wtedy, gdy damy mu drugie życie w rozmowie.
O emocjach, które bez słów znikają.
O sporze jako wartości – bo najwięcej uczą nas ci, którzy myślą inaczej.
I o jednym zdaniu, które zostaje na długo:
film jest tylko w połowie na ekranie. Druga połowa wyświetla się w nas.
Jeśli lubisz kino, które nie kończy się wraz z napisami – 👉 ten Power Walk jest dla Ciebie.
Zapisz się do newslettera Power Walk! 🔥 Wejdź na https://www.powerwalk.pl/, zjedź na sam dół i zostaw swój e-mail, a my zatroszczymy się o resztę 💌 Bądź na bieżąco z naszymi działaniami!
=============================
Tomasz Raczek - teatrolog (absolwent wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza), krytyk filmowy i popularyzator kinoterapii, autor
audycji RACZEK MOVIE w Radiu Nowy Świat oraz youtuber – prowadzi własny kanał EKRAN TOMASZA RACZKA, nagrodzony statuetką BEST STREAM AWARDS 2023.
Wydawca (Instytut Wydawniczy Latarnik) oraz autor kilkunastu książek o filmie i telewizji, w tym m.in.: „Kinopassana, czyli sztuka oglądania filmów”, „Perła z lamusem” i najnowszej – „Ekran w proszku”. Wcześniej m.in.: kierownik literacki Zespołu Filmowego „Oko”, redaktor naczelny polskiej edycji magazynu „Playboy”, miesięcznika „Film” oraz „Magazynu filmowego” Stowarzyszenia Filmowców Polskich.
Dyrektor kanałów telewizyjnych nfilmHD oraz wicedyrektor TVP2. Współtwórca legendarnego programu filmowego PERŁY Z LAMUSA, który przez kilkanaście lat prowadził wraz z Zygmuntem Kałużyńskim w TVP2. Autor podcastu THE ORIGINALS, nagrodzonego statuetką KREATURA 2022, oraz prowadzący autorskiego formatu o tematyce filmowej ZEROEKRANOWE w Kanale Zero (YouTube).
Laureat Wiktora oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej: Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego I stopnia, Nagrody Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej i Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Właściciel tytułu „Mistrz Mowy Polskiej”.
=============================
Znajdziesz nas także tutaj:
👉 YouTube: https://www.youtube.com/@Power_Walk
👉 LinkedIn: https://www.linkedin.com/company/powerwalk-po-zdrowie/
👉 Instagram: https://www.instagram.com/powerwalk_po_zdrowie/
👉 Facebook: https://www.facebook.com/powerwalk.po.zdrowie
👉 Apple Podcast: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/power-walk-podcast-w-ruchu-o-zdrowiu/id1777815910?l=pl
👉 Audioteka: https://audioteka.com/pl/podcast/power-walk-podcast-w-ruchu/
👉 Strona www i sklep Power Walk: https://www.powerwalk.pl/
👉 Platforma Circle: https://power-walk.circle.so/c/czesc-dzien-dobry/
Chcesz współtworzyć Power Walk?
🚶 Zostań Patronem i miej realny wpływ na to, co robimy 👉 https://patronite.pl/PowerWalk
🚶 Dołącz do grupy na Facebooku „Power Walk – idziemy po zdrowie!", znajdź miasto w pobliżu i spaceruj offline w każdą niedzielę o 9:15 👉 https://www.facebook.com/groups/idziemypozdrowie
🚶 Zostań Ambasadorem spacerów offline w Twoim mieście, wypełnij formularz i organizuj z nami niedzielne Power Walki offline 👉 https://forms.gle/Vo1itE1XZJVhnRmT6
Do zobaczenia na spacerze!
Szukaj w treści odcinka
Panie Tomku, ciekaw jestem, czy można lepiej poznać drugą osobę, wiedząc jakie są jego albo jej ulubione filmy?
Oczywiście, że tak.
Ja czasem mówię nawet, opowiedz mi o swoich ulubionych filmach, a powiem Ci kim jesteś.
I to działa, dlatego że my świadomie, do pewnego stopnia, ale w dużym stopniu też nieświadomie, wybieramy te filmy, zwracamy na nie uwagę, które są w jakiś sposób z nami związane, które są nam bliskie, które odnoszą się do spraw dla nas ważnych, a czasem nieuświadomionych.
I dzięki filmowi nagle możemy sobie zdać sprawę, co jest dla nas ważne.
Więc tak, to jest super sposób na określenie, z kim mamy do czynienia.
No właśnie, bo to jest mnie bardzo ciekawi.
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy podczas spaceru naszego Power Walka, na którego was serdecznie zapraszamy.
Przedstawiam wam pan Tomasz Raczek.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Lubię pan spacerować.
Kiedyś bardzo lubiłem.
Teraz powinienem więcej spacerować, więc z przyjemnością przyjąłem Pańskie zaproszenie.
Ale dawniej tak, schodziłem wszystkie miasta, które odwiedzają w świecie na piechotę, bo wtedy się świetnie poznaje miasto.
Spacer po kinie Tomasz Raczek, Wydziału Wiedzy o Teatrze, Akademii Teatralnej im.
Aleksandra Zelwerowicza, Radiu Nowy Świat.
Spacer po kinie Tomasz Raczek, Wydziału Wiedzy o Teatrze, Akademii Teatralnej im.
Aleksandra Zelwerowicza, Radiu Nowy Świat.
Jak one mogą też wpływać na nasze życie, na nasze zdrowie i na wiele innych rzeczy.
No właśnie nawiązałem do tych moich ulubionych filmów.
Ciekaw jestem, jakbym powiedział Panu, jakie są moje ulubione, to podejmie Pan próbę oceny.
O nie, oceny to nigdy bym się nie podjął, ale mogę powiedzieć co czuję i co sobie wyobrażam na Pana temat na podstawie tych Pana ulubionych filmów.
Okej, no to dobrze.
To jest zresztą taka osobista już dróżka interpretowania filmów, że może przejdziemy na te.
O, bardzo mi miło.
Mateusz Szomek.
No, fajnie.
Tomku, więc tak.
Moje ulubione filmy z dzieciństwa.
Ja jestem rocznik 75, to wtedy...
Pamiętam, byłem zafascynowany.
Gwiezdne wojny, trylogia, mam na myśli część czwarta, piąta, szósta, walka dobra ze złem, rebelii z imperium, Dartha Vadera, który okazał się ojcem Luke'a Skywalkera i księżniczki Lej, w której byłem zakochany.
No to do dzisiaj.
Jak ktoś mnie pyta, jaką wiarę wyznaję, to mówię Jedi.
Następnie Indiana Jones, przygoda, no nieznane tajemnice świata, ale także i artefakty, takie rzeczy.
Kolejne filmy.
Moje ulubione to Cztery Wesela i Pogrzeb, Nothing Heal.
To wszystko miłość chyba, tak?
Love Actuary.
Znów Hugh Grant się pojawia.
Jest jednak taki aktor, który mnie doprowadza albo do łez z radości, albo do wzruszenia.
Bardzo lubię, czyli Graszki Losu, tłumacząc na polski.
I na koniec jeszcze chciałem takie filmy, które myślę, że bardziej dotykają innej sfery życia, a mianowicie Charlie Wilson-Wall.
Jaki to był aktor?
Nie Hugh Grant, tylko Julia Roberts tam grała i ten co grał
Forresta Gumpa.
Tom Hanks.
Tom Hanks, właśnie.
I Spy Game z Robertem Redfordem.
No, to tutaj stawiam kropkę.
No i jestem ciekaw.
No, psycholog by pewnie powiedział coś więcej.
Może nawet jakiś portret psychologiczny by zrobił.
Ja pierwsze co sobie uświadomiłem to to, że jest Pan niesłychanie, jesteś już teraz, jesteś bardzo romantycznie nastawiony do świata, jeśli nadal są dla Ciebie ważne takie filmy jak Gwiezdne Wojny.
To jest film trochę baśń, trochę science fiction, ale przede wszystkim walka dobra ze złem.
I ciągle w to wierzysz.
W świecie, gdzie zostały całkowicie zaburzone te podziały na to, co jest dobre, co jest złe.
Czyli jest to trochę taka nuta romantyczna i idealistyczna.
I fakt, że do tej chwili to jest dla ciebie ważne, świadczy o tym, że masz tę nutę w sobie cały czas, że jej nie straciłeś.
Jest to młoda nuta zresztą.
Potwierdzam, potwierdzam.
Tak właśnie to jest u mnie.
Ale druga rzecz pokazuje, że wcale nie jest tak prosto z tobą, bo jednak masz tendencję do upodobania w angielskim humorze, w angielskiej kulturze, która jest związana z wyrafinowaniem z kolei.
Spacer po kinie Tomasz Raczek, Wydziału Wiedzy o Teatrze, Akademii Teatralnej im.
Aleksandra Zelwerowicza, Radiu Nowy Świat.
I że lubisz dostrzegać w życiu pogodną stronę.
O, proszę.
Wszystko się zgadza.
Co do słowa.
Właśnie sam się zastanawiałem, czy... Ja w ogóle lubię oglądać filmy wiele razy.
Nie wiem, Tomku, czy też oglądasz filmy tylko raz, czy wiele razy?
Wyobrażam sobie, że by obejrzeć dwa razy, to może nie być nawet czasu.
Ale najpierw zapytam o ten sam fakt.
Czy to zdarza się często, że ktoś ogląda film 10, 20, a może nawet 100 razy ten sam?
Mnie się zdarza bardzo rzadko, bo oglądanie filmów to jest mój zawód.
I tak nie jestem w stanie obejrzeć wszystkich, więc staram się obejrzeć jak najwięcej.
No a to oznacza, że nie mam czasu na oglądanie powtórne.
Ale są takie filmy, które oglądałem parę razy, a nawet jeden więcej niż 10 razy.
I to jest taki film, który może zdziwić, ale jak mi się przyjrzysz bliżej, to może nie będzie to takie dziwne.
Otóż Das Boot, okręt, film niemiecki z roku 1981 o niemieckiej łodzi podwodnej w czasie II wojny światowej, czyli o tak zwanym U-Bootcie.
No i jesteśmy w tej łodzi.
Staramy się zrozumieć, co się dzieje z marynarzami, Niemcami, wrogami naszymi.
którzy są prześladowani przez niszczyciele alianckie, próbujące tę łódź podwodną, okręt podwodny zatopić bombami głębinowymi.
No i to jest wciągające, niesamowicie.
Bardzo kibicujemy tym marynarzom, żeby udało im się przetrwać.
Najwyższe, że ten ubod wypływa
Na powierzchni jest moment eufolii.
Jest to zrobione genialnie.
Wolfgang Petersen był reżyserem.
Największa produkcja kina niemieckiego.
No i tego filmu nie było w Polsce w kinach.
Rozmawiając kiedyś z Egbuntem Kałużyńskim, zadałem mu pytanie, czy on wie, dlaczego tak się stało.
Była taka komisja, która decydowała, które filmy zachodu kupowane za dewizy będą w Polsce wyświetlane.
Bo mało pieniędzy.
Starczało na mniej więcej 30 filmów dolarowych na rok.
No i ten film się nie znalazł.
Ja mówię, ale jak to?
To był film wybitny.
W wyniku sukcesu tego filmu Volkan Peterson trafił do Hollywood i potem już się stał jego stałym reżyserem.
Więc co się stało?
On mówi, no głosowaliśmy przeciw.
Ja mówię, no głosowaliśmy.
No ty na pewno doceniałeś wartość tego filmu, więc ty pewnie nie.
A on mówi, ja byłem przeciw też.
Ja mówię, jak mogłeś?
Przecież to jest wybitny film.
A on mówi, tak, ale jest to film budzący poczucie solidarności z naszymi wrogami.
I polski widz nie powinien tego oglądać.
Ja mówię, ale ty humanista, który powinien być otwarty na wszystko, powinien dostrzegać, że to jest film antywojenny, pacyfistyczny, przeciwko wojnie.
A jeżeli tak, to co za różnica, czy to jest film antywojenny z naszego punktu widzenia, czy naszego wroga, jeżeli cel mamy ten sam?
Nie dopuścić do wojny.
On mówi, wiesz, my mamy inne spojrzenie, bo ja z armią Wojska Polskiego zdobywałem Kołobrzeg i w walce o Wał Pomorski zginęło większość moich kolegów.
I mnie nie stać na taki humanistyczny zryw, żeby doszczyć do tego, co mówisz, bo ja wybaczyć jednak nie potrafię.
Dyskutowaliśmy wiele lat o tym.
Jeszcze na łożu śmierci Zygmunt mówi tak.
Wiesz, myślałem o tej naszej rozmowie na temat okrętu sprzed 20 lat.
I doszedłem do wniosku, że obaj mamy rację.
Bo ja nie zmienię swojej postawy i moim zdaniem, no po prostu nie stać mnie na tę wspaniałą myślność, żeby uznać ten film za wybitny.
I przede wszystkim za właściwy dla Polaków.
Masz inną historię i ty możesz sobie pozwolić na to humanistyczne wielkopaństwo i powiedzieć, że z punktu widzenia humanisty to jest dla ciebie piękne.
No i na tym stanęliśmy.
Ja już 10 razy oglądałem ten film.
Przeżywam go zawsze.
Może dlatego, że zawsze chciałem być marynarzem.
No to zapraszam na łódkę.
No właśnie, ale gdzieś tam słyszałem, że Ty pływałeś na statkach.
Na Batorem?
Dobrze słyszałem?
Tak, na Batorem byłem oficerem rozrywkowym.
Rozrywkowym.
Tak, czyli kimś kto, wiesz, organizował życie kulturalne pasażerom, kiedy statek był na morzu.
Bardzo chciałem pływać.
Proponowałem swoje usługi różnym armatorom.
Pisałem, że jestem studentem teatrologii z Akademii Teatralnej.
Mam w roku trzy miesiące, kiedy mogę za darmo pracować na statkach, zajmować się właśnie życiem kulturalnym marynarzy.
I wszyscy mi odpowiedzieli, że ja się nie nadaję, bo...
Nie mam żadnej szkoły morskiej ukończonej.
Ja pisałem na to, że no dobrze, nie mam szkoły morskiej, ale mam kartę pływacką, a poza tym mam pattern żeglarza.
To jak to ja się nie nadaję?
No i wreszcie okazało się, że jedyna rzecz, do której się nadawałem, to było stanowisko oficera rozrywkowego na Batorem.
No myślę, że to są historie na oddzielny Power Walk dzisiaj, ale jestem pod wrażeniem, jestem zaskoczony.
Piękna historia.
Nie, właśnie te epizody, jakie różne role można odnaleźć w swoim życiu, jeżeli czegoś bardzo się chce i gdzieś chce się, no tak jak w Twoim przypadku, spędzić ten czas na...
Na morzu.
Ale to umówmy się, zgodziłbyś się kiedyś o tym opowiedzieć?
Bardzo chętnie, oczywiście.
Dobrze.
Chciałbym jednak wrócić do kina Tomku, ponieważ Ty jesteś w tym temacie na co dzień.
Jesteś ekspertem, krytykiem filmowym.
Bardzo cenię i to wszystko, co robisz, bo masz świetny kanał w ogóle na YouTubie.
Umieścimy tutaj link wam pod spodem, żebyście sobie kliknęli i jeżeli chcecie być na bieżąco z tym, o czym Tomek mówi, to polecam subskrybować.
Natomiast chciałem się ciebie zapytać, bo mam taką obserwację, że jak wychodzę z kina, zresztą w ogóle lubię do kina czasami pójść też sam, ale też i lubię iść w towarzystwie.
To często jest tak, że jak szybko się śpieszymy później do domu, wsiadamy w samochód, jedziemy gdzieś, to nie ma za bardzo takiej możliwości, żeby dłużej pogadać nawet sam ze sobą albo z kimś o tym, co się przed chwilą obejrzało.
Nawet nie w formie oceny, ale zastanowienia się, co się podobało, jak to może na nas wpłynęło.
Natomiast kiedy idziemy, tak jak my teraz we dwóch, a ja mieszkam w Sopocie i mam 15 minut dokładnie, czy 18, spacerem o z kina na Monciaku do, możemy tam sobie prosto iść, do domu, to zawsze sam ze sobą albo właśnie z towarzystwem
Rozmawiamy, albo z żoną właśnie jak idziemy z Jezą, to rozmawiamy o tym filmie.
I to jest, powiem Ci, taka wartość dodana jeszcze, taka posypka nad całym tym tortem, który zjedliśmy, skonsumowaliśmy w ramach seansu oglądając kinowego.
Czy też masz podobne obserwacje?
No oczywiście.
Moim zdaniem obejrzeć film to jest obejrzeć film w kinie,
A potem porozmawiać o tym filmie.
Bez rozmowy, to wiesz, my jesteśmy leniwi z natury, większość ludzi, więc nawet jeśli film zrobi na nas wrażenie, nie mówię tu o jakimś wyścigowym filmie, ale o filmie, który ma elementy psychologiczne, powiedzmy, i coś w nas poruszyło, to my poprzestajemy na tym, że czujemy się
Wzruszeni, pod wrażeniem, ale nie mamy już czasu, żeby to zwerbalizować, żeby to nazwać.
Właściwie nie tylko co takiego nas poruszyło, ale zadać sobie pytanie dlaczego?
Właściwie z jakiego powodu ja to tak przeżywam?
Szczególnie jeśli zauważymy, że w tym samym momencie na sali kinowej inni nie reagowali tak jak my.
Więc to trzeba nazwać.
A nie ma lepszego sposobu niż rozmowa.
Bo w rozmowie jesteś zmobilizowany do jak najlepszego przedstawienia swojej pozycji, swoich wrażeń, swoich odczuć.
Ta rozmowa może niejako nas skłonić do tego, żebyśmy nazwali po imieniu, co się stało dla nas ważne po obejrzeniu tego filmu.
Czyli rozumiem, że dobrze mieć taką, zadbać o taką nawet chwilę, przestrzeń, żeby pomyśleć o tym, że można, że dobrze jest to zawsze sobie zrobić, chociażby w formie spaceru.
Bo wiesz, takie nazwane słowami emocje zostają z nami na długo.
Natomiast emocje, których nie nazwaliśmy słowami, one się potem jakoś rozpływają i trudno nam je uchwycić.
Więc to jest potrzebne, ale mam jeszcze dla Ciebie bardziej zaskakującą opinię.
Mianowicie mamy tendencję do tego, żeby na Rozmówcu wybierać sobie ludzi, którzy myślą podobnie.
Czyli są z tej samej bańki co my.
Tymczasem, żeby rozmowa była naprawdę ciekawa, to powinniśmy mieć w roli rozmówcy jakiegoś przeciwnika, który myśli najlepiej dokładnie inaczej.
Bo tylko taka sytuacja zmusi nas do maksymalnego wysiłku i do tego, że ta rozmowa będzie miała taki dalekofalowy, długofalowy rezultat.
Dlatego uważam, że każdy inteligentny człowiek i każdy inteligentny kinoman
Powinien sobie hodować jakiegoś swojego wroga, takiego do dyskusji.
No, czyli takiego wroga, co do którego nie obawiamy się, że nam nóż w plecy wsadzi, ale jednak będzie się stawiał.
To są najcenniejsi rozmowcy.
Nawet nie wiesz, jak się cieszę za to, co powiedziałeś, na to, co powiedziałeś, ponieważ my tutaj w Power Walku bardzo często właśnie o tym rozmawiamy, a to, co w tym bardzo pomaga i doszliśmy do takiego wniosku, także w rozmowie z mądrymi ludźmi, psychologami, ekspertami.
W dziedzinie właśnie dyskusji, rozwoju osobistego, takiego poszerzania swoich horyzontów, to w takich momentach, kiedy z kimś właśnie mamy szansę podyskutować, poznać inną opinię drugiego człowieka, to wiesz, idąc na skróty trochę, mówiąc tak, no to wtedy się nie lubimy, bo to jest dyskomfort.
Ile energii to kosztuje?
Ale z drugiej strony, ja często tutaj mówię podczas Power Walków,
Ale niech to wzbudzi naszą ciekawość, a nie ocenę.
Bo ocena sprowadza nas do tego, że od razu stajemy w kontrze.
Ale ja zawsze zadaję sobie pytanie, dlaczego Tomek tak powiedział?
Nawet jeżeli się z nim nie zgadzam, bo myślę inaczej, to ciekaw jestem, co spowodowało, że ty tak się zachowałeś, to powiedziałeś, tak to odbierasz.
I czym więcej zaczynam w tą stronę iść i w ten sposób mam ustawiony mindset swój, tym bardziej odkrywam świat i zajmują się rzeczy niesamowite.
I siebie odkrywasz przy okazji.
Powiem Ci, że większość ludzi wyobraża sobie i obawia się tego, że jeśli będzie miała kontakt z kimś, kto myśli inaczej,
No to straci, bo to będzie stres, bo będzie złe samopoczucie.
Jest nawet taka teoria cancelingu, że po prostu wyrzucamy adresy, kontakty, bo ta osoba się opowiedziała za inną partią, inaczej głosowała, inaczej myśli, nie chce się denerwować kontaktami.
Tymczasem ja mam doświadczenie wieloletnie w rozmowach z Egmuntem Kałużyńskim, z którym się nigdy nie zgadzałem.
Zawsze się kłóciliśmy o filmy i po kilkunastu latach ciągłego kłócenia się zaprzyjaźniliśmy się.
Co jest najlepszym dowodem na to, że posiadanie różnych opinii, różnych zdań nie musi dzielić, ale może łączyć, jeśli potrafimy mądrze tym zaadministrować.
Piękne, złote myśli tutaj wychodzą nam podczas spaceru.
Nie ma co się dziwić, bo spacer uruchamia w nas, myślę, że też i właśnie takie fajne podejście i zdroworozsądkowe wnioski.
Tomku, jakiś czas temu obejrzałem, nie w kinie, a na Netflixie dokument pod tytułem 1975.
To dotyczy roku, co ciekawe roku, w którym się urodziłem.
Rok, który zmienił Amerykę.
I tam w połowie tego serialu usłyszałem następujące słowa.
Filmy mogą cię uśpić albo rozbudzić.
Ten cytat, te słowa narrator odniósł do filmów, które powstawały w tamtym czasie.
Rok 1975, bardzo burzliwy rok w dziejach Ameryki, wojny dookoła, ale też i wiele innych zmian.
Był to bardzo kolorowy czas.
No i właśnie to mi dało do myślenia i powiem szczerze, że zapisałem sobie ten cytat, bo on świetnie nawiązuje do tego, jak film może wpłynąć na nasze życie.
Może nas uświć, uspokoić, ale także i pobudzić, rozbudzić.
I nie mam tutaj na myśli takiego, wiesz, pobudzenia chwilowego, ale w ogóle zmienić trochę nasz mindset.
Czy tak może film oddziaływać, twoim zdaniem, na człowieka?
Oczywiście.
I tak zresztą oddziałuje.
Bo to, jak film na nas oddziałuje, w dużej mierze zależy od nas samych.
Bo wiesz, jak idziemy do kina, to na ekranie widzimy tylko 50% filmu.
Na drugiej pięćdziesiąt jest wyświetlane na psychice każdego z nas.
Wow, jakie stwierdzenie, jakie piękne słowa.
I na tych drugich pięćdziesięciu procentach zobaczymy coś, co wynika z filmu wyświetlanego, ale w dużym stopniu zobaczymy siebie.
I to wyraża pewną...
Nie tylko naszą sytuację, naszą zdolność rozpoznawania różnych spraw, czyli wynikającą z erudycji, z psychologii, ze stanu zdrowia, z wieku, z doświadczeń.
Ale także możemy dzięki temu trochę poznać siebie, zwrócić uwagę na coś, co w nas gdzieś tam w podświadomości niszczy, gnębi i na przykład zorientować się, że
Potrzebujemy jakiegoś wsparcia.
To się nazywa kinoterapia.
Ja często zresztą zapraszam do takich rozmów po filmie, które nie mają zamiaru oceniania filmu i przyznawaniu mu gwiazdki, tylko właśnie przyjrzeniu się sobie.
I na podstawie tego, kim jesteśmy, to wyciągamy z filmu takie rzeczy, które nam są bliskie i potrzebne.
I właśnie wtedy się okazuje,
Że dla jednego to będzie tylko rozrywka, a dla drugiego to będzie jakieś olśniewające odkrycie.
Nawet jeżeli to jest ten sam film.
Ale oczywiście.
Ale pamiętaj, on nie jest ten sam.
Bo tylko w 50% on jest ten sam.
Ale z drugiej 50% wyświetlane na nas jest inne w przypadku każdego widza.
Możesz dać jakiś przykład z Twoich obserwacji?
Jesteś w tym temacie na co dzień.
Ciekaw jestem Twoich.
Właśnie ta kinoterapia bardzo mnie zainteresowała.
Może to też weźmiemy na kolejny nasz Power Walk, ale jakbyś nas zostawił jeszcze tutaj w tym temacie z jakimś może fajnym przykładem, może jakąś inspiracją.
Wiesz, no nawet to co powiedziałem o Zygmuncie i sobie co do filmu Okręt, gdzie pokazywało jak inne mieliśmy doświadczenia i czym innym stał się film, przy czym on miał doświadczenia wojenne i ja miałem marzenie, żeby zostać marynarzem i patrzyłem na ten film Okręt o niemieckich marynarzach nie jako na opowieść o wrogach, tylko jako opowieść o chłopakach.
Postawionych w sytuacji walki o życie pod wodą, w okręcie podwodnym, sam marząc o tym, żeby znaleźć się na takim statku.
Notabene po tym filmie wybrałem się do Hamburga, gdzie jest Muzeum Okrętów Podwodnych i wlazłem do środka.
Chodziłem po wszystkich kabinach, przymierzałem się do KOI.
Bardzo szybko zrozumiałem, że moje marzenie jest absolutnie nierealne, bo mamy 90 wzrostu, a w łodzi podwodnej to trzeba mieć 160 parę, maksymalnie 170, bo inaczej nie przeżyjesz.
Walniesz się w łeb o coś, gdzie wszędzie coś wystaje, a w koi nie możesz inaczej niż w styzoryk spać.
No i generalnie to nie jest dla wysokich.
Także wszyscy wysacy, którzy marzą o służbie na okręcie podwodnym, najpierw idźcie się zmierzcie.
Jeśli jesteście wysacy, to porzućcie marzenia.
I zaczniecie oglądać inne filmy.
Maszerujemy już sobie tutaj fajnym spacerkiem po warszawskich łazienkach ponad 25 minut.
Powoli zbliżamy się już do mety, bo tutaj trzeba się zebrać zaraz do pracy.
Każdy ma tam swoje obowiązki, a my się tak umyliśmy.
Już na koniec chciałem Cię jeszcze zapytać o jeden film, który tak naprawdę nas połączył, bo Power Walk został zaproszony przez Gutek Film do patronatu nad filmem Ścieżki Życia.
W ogóle takich kin już nie ma wiele, co?
Nie, no są.
Wiesz, kina studyjne są w każdym dużym mieście, to oczywiście i to zawsze po kilka, ale nawet w mniejszych miastach są tak zwane kina miejskie, które z reguły są jeszcze z tych starych komunistycznych czasów, gdzieś w ośrodku kultury albo samodzielne kino, czasem nawet małe, ale sponsorowane przez samorząd.
I one pozwalają sobie na wyświetlanie i tego repertuaru komercyjnego, przede wszystkim familijnego, i od czasu do czasu takich filmów bardziej studyjnych.
Bo publiczność, widownia poszukująca tematów do myślenia i do odczuwania, a nie tylko do zabawy, jednak jest w każdym mieście, niezależnie od wielkości.
Okej, to dobra wiadomość dla nas.
Ja lubię właśnie te kina, które też mają swoją duszę, bo one są zazwyczaj takie, które są jeszcze niektóre nawet w marmurach, piaskowcach.
No i one inaczej wyglądają.
Co ciekawe, do takich kin nie ma jak wejść z popcornem chociażby, prawda?
Czasem wręcz specjalnie nie sprzedają, bo też jakoś tak się przyjęło w Polsce, że popcorn określa kina komercyjne, właśnie takie dla...
Tam, gdzie chodzi o filmy artystyczne, bardziej do pomyślenia, to chrupanie popcornu jest przeszkadzające.
Szczególnie o późnej porze, jeżeli wybierzemy się na jakiś seans.
Zostawiamy Was z tą myślą przewodnią, bo dużo tutaj mówimy o zdrowiu.
Tylko już na koniec chciałem Cię zapytać, a jakie wrażenia właśnie po tym filmie ścieżki zdrowia masz?
To jest film, który zrobił na mnie wrażenie, bo pokazuje dwójkę ludzi, no właściwie w moim wieku.
Gillian Armstrong gra Spiritus Mowens, czyli w tej parze taką osobę wiodącą, która traci wszystkie pieniądze.
Oni w ogóle jako rodzina, źle zainwestowane, muszą sprzedać dom, muszą
Właściwie ogołocone konta mają, nie mają gdzie mieszkać, nie mają na utrzymanie, nie wiedzą co dalej zrobić.
I ona wpada na pomysł, żeby pójść.
Power Walk.
Ale taki mega Power Walk wzdłuż wybrzeży południowo-zachodniej i zachodniej Wielkiej Brytanii, wyspy.
Otaczając Kornwalię na początku.
To są przepiękne brzegi, wysokie, klifowe, widokowo urocze, ale ścieżki, po pierwsze długie, to ponad 1000 km ma ta trasa.
A po drugie, to są dzikie rejony.
Więc oni idą z namiotem, gdzieś tam próbują okazjonalnie zdobywać jedzenie.
Czasem coś robią, śpiewają, a ludzie im rzucają datki.
Są różne przygody.
Dodatkową okolicznością jest to, że mąż okazuje się być chory i śmiertelnie chory, więc to jest jedyna okazja, żeby mogli wrócić do korzeni swojego związku i istoty życia i cieszenia się życiem.
To jest w sumie takie buddyjskie, co tam jest.
Znaczy, zostawmy to, co było.
Przestańmy wpatrywać się w przyszłość, żyjmy dniem dzisiejszym i starajmy się dostrzegać wszystko dobre, wszystko piękne, co nas otacza.
I to się dzieje.
I ten film jest w związku z tym taki bardzo krzepiący.
I tych, którzy odczuwają...
Odsunięcie z powodu wieku i tych, którzy mają jakieś kłopoty ze zdrowiem i tych, którzy mają kłopoty lub strach przed kłopotami finansowymi, to ich jakoś krzepi, a Gillian Armstrong i Jeremy Isaac grają rewelacyjnie.
Potem, kiedy obejrzałem ten film,
Dostałem mnóstwo komentarzy, bo też napisałem recenzje.
Właściwie mówię napisałem, bo przez pół życia pisałem.
Teraz opowiadam moje recenzje na YouTubie.
I dostałem mnóstwo komentarzy, że ja nie wiem, jak było naprawdę, bo autorka, czyli właśnie ta grana przez Gillian Armstrong, żyjąca pani, napisała już trzy książki na ten temat.
Bo ta pierwsza, która jest podstawą do ekranizacji, stała się bestsellerem.
Ale to napisanie prawdy.
Chociaż ta historia jest wzruszająca, to jednak na początku nie było tak, że stracili te pieniądze, tylko ona malwersację zrobiła, w wyniku czego została ukarana przypadkiem majątku, a mąż owszem był chora i nieśmiertelny.
No i wielu widzów mówi, no to staliśmy oszukani.
A ja na to mówię, film jest filmem.
Nie patrzmy na to, jak było naprawdę, Observer zrobił cały reportaż na ten temat.
Nie mówmy o tym.
Mówmy o tym, co widzieliśmy w filmie.
Bo film jest organizmem niezależnym.
I jeśli będziemy podchodzili...
Bez tego uporczywego sprawdzania rzeczywistości, czy to się zgadza z rzeczywistością.
I ciągłej oceny.
Ciągłej oceny, która jest trucizną.
To zyskamy to, co najlepsze w filmie i co jest właśnie krzypiące i budujące.
Więc ja wzywam wszystkich, żeby nie czytali uporczywie wszystkich komentarzy dookoła i nie próbowali zdyskredytować czegoś, czego efekt jest bardzo pozytywny.
I tym pięknym zdaniem, pojętą.
Myślę, że dzisiaj podziękujemy Wam razem z Tomkiem za bardzo przyjemny spacer.
Mam nadzieję, że Wam się podobało.
Jeżeli tak, to dajcie jakąś reakcję.
Ale najważniejsze dla nas jest to, co weźmiecie z tego spaceru i z tego, co Tomek tutaj ciekawego powiedział.
Jeżeli możecie coś napisać w komentarzu,
To dodajcie, a może jakaś inspiracja Wam przyjdzie, więc o to tak naprawdę mogę Was w tym momencie chciałbym poprosić.
Tomku, bardzo Ci dziękuję za wspólny spacer.
Ja Ci dziękuję za zaproszenie.
Power Walk jest z nami.
Dobrze, chociaż wiesz co, ja zwykle chodzę sam, jeśli chodzę, na co też mam za mało czasu i teraz pomyślę o tym, jak zmienić.
Harmonogram dnia, bo to jednak jest super doświadczenie, co sobie przypomniałem dzięki Tobie, ale nie mam wtedy zwyczaju mówić, także chodzę taki skupiony, a teraz jednocześnie mówiłem i się okazuje, że jednak nie mam dobrej kondycji i muszę nad nią popracować.
No to możemy razem.
Zapraszam Cię do nas.
My chodzimy codziennie, a zauważyliśmy, że już po tygodniu takiego to nie trzeba, jak mówię, szybko, daleko.
Ale wystarczy te dwa kilometry teraz przeszliśmy, może ten, ale systematyczność w ogóle robi niesamowitą robotę, więc zapraszamy Cię do Power Walka zawsze, codziennie.
A wiesz co jeszcze tylko na koniec powiem?
Jest zimno.
To ma też znaczenie, bo teraz ja się czuję ciepły, rozgrzany, ale iść, mówić i jeszcze w takiej temperaturze, bo to powietrze wchodzi nam do płuc, to też jest wyzwanie.
Jeszcze raz Tobie bardzo dziękuję.
No i pamiętajcie, chodzimy codziennie i jutro też idziemy na Power Walk.
Dołączajcie.
Do zobaczenia.
Cześć Tomku.
To był Power Walk, twój podcast w ruchu.
Razem idziemy małymi krokami ku wielkim zmianom.
Ostatnie odcinki
-
Regeneracja na pierwszym planie.Czy doba napraw...
04.02.2026 06:00
-
Spacer po kinie | Tomasz Raczek
03.02.2026 06:00
-
Jak oswoić trudne zadania? | Mateusz Kusznierewicz
02.02.2026 06:04
-
Pułapka cudzych rozwiązań – dlaczego naśladowan...
30.01.2026 06:19
-
Ojciec i syn na krańcu świata. Edukacja, której...
29.01.2026 06:00
-
Czy warto zabrać syna na biegun południowy? | M...
29.01.2026 06:00
-
Jak kolor wpływa na nasze emocje i samopoczucie...
28.01.2026 06:00
-
Ikigai: sekrety japońskiej filozofii szczęścia ...
27.01.2026 06:00
-
Na kogo mogę liczyć, kiedy będę potrzebował pom...
26.01.2026 06:04
-
Weź życie w swoje ręce – zacznij od zmiany w gł...
23.01.2026 06:00