Mentionsy

Poranna rozmowa w RMF FM
14.08.2025 07:29

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czuje się mobbingowana przez Donalda Tuska? Mówi wprost

"Nie będzie żadnych konsekwencji wobec wiceministrów ani w ministerstwie. To, co dyskredytuje ministrów, to korupcja, wpływ polityczny czy czerpanie własnych korzyści. Nic takiego nie miało miejsca" - tak aferę wokół KPO komentowała w Porannej rozmowie w RMF FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej. Odpowiedziała też na pytanie, czy słowa Donalda Tuska: "wszystkie kamery na panią minister" na posiedzeniu Rady Ministrów, odbiera jako mobbing.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "PiS"

Ale druga moja rola jest taka, że ja z żelazną konsekwencją pilnuję, żeby uczciwi przedsiębiorcy i uczciwi beneficjenci nie stali się przedmiotem jakiegoś politykierskiego hejtu i dopadania ich tylko dlatego, że podpisali umowy.

Nasi obywatele, jawny instrument, jawne dane, to co powinni byli dawno dostać, nie dostali zapisu, dostali za nas, dostali jawne dane i dzięki temu mogą patrzeć i interweniować i brać współodpowiedzialność za pilnowanie porządnego wydawania inwestycji publicznych.

Projekt Choreka został zaprogramowany, wymyślony i wprowadzony do KPO przez PiS.

Następnie PiS zrobił rewizję tego projektu.

Mnie oburza fakt, że ktoś wprowadza projekt, czyli uważa, że jest dobry, potem go zmienia, czyli uważa, że jest jeszcze lepszy, a potem jak przychodzi do realizacji ich własnego zamysłu, to atakuje ludzi, którzy w ten projekt weszli i podpisali umowy.

Czyli PiS się zobowiązał wobec branży, która bardzo ucierpiała w COVID-zie z powodu decyzji PiSu, jakim był lockdown, słusznej, uczciwie mówię,

Projekt był wprowadzany przez PiS, projekt był zmieniony przez PiS.

Jak bardzo im obiecaliśmy, że dostaną wsparcie i PiS im też obiecał.

A teraz PiS to wszystko zapomniał, uderza w tych przedsiębiorców, także w tych uczciwych, tak jakby nigdy im niczego nie obiecywał i nie zafundował im lockdownu.

Zamrożenie KPO przez dwa lata jest efektem polityki PiS, a nie naszej.

Zaostrzenie polegało na tym, w programie, który wpisPiS było, kwalifikują się firmy, które miały spadek obrotów.

Drugie zaostrzenie, w ogóle nie było zapisu o karencji na środki trwałe.

To znaczy nie było wpisane, że jeżeli ktoś kupi ten ekspres do kawy, to ma go potem użytkować przez jakiś czas.

Nie, według tego, jak zapisał to PiS, można byłoby to sprzedać następnego dnia po zakończeniu projektu.

Myśmy ten zapis o karencji na środki trwałe wpisali.

Wpisali tylko na rok.

Bo właśnie jest zapisany ten 26 rok i z powodu dwuletniego opóźnienia nie mogliśmy wpisać trzech lat, tak jakby to było przyzwoite.

O pierwszych nieprawidłowościach, czyli sygnałach od przedsiębiorców, że coś się dzieje nie tak, że są złe kontakty z PARP-em, że PARP jest nieresponsywny, że oni piszą, że są problemy... Ja mówię o programie choreka.

Nie dostałam żadnego pisma z PARP-u, które by mnie o tym informowało.

O tym nie wiedziała do momentu, aż sygnaliści w internecie, którzy wykorzystali to, co im celowo daliśmy, czyli jawność danych, pełną jawność danych, zaczęli o tym pisać i wtedy zaczęłam, spojrzeliśmy na to i patrzymy teraz z pełną konsekwencją.

Można było mieć tę myśl w momencie, kiedy PiS wpłynie.

Jak mówię, nie było pism do mnie, ale zakładam oczywiście, że była wiedza.

Ja uważam, że w takiej sytuacji, którą opisałam i trzeba iść razem w słusznych sprawach.