Mentionsy

Poranna rozmowa w RMF FM
24.09.2025 06:02

Czy PSL poprze nocną prohibicję? Stanowcze słowa Marka Sawickiego

W Polsce występują problemy z alkoholem, ale działanie centralne tego nie rozwiąże - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Marek Sawicki, pytany, czy Polskie Stronnictwo Ludowe poprze projekt ustawy w sprawie wprowadzenia nocnej prohibicji, złożony przez Nową Lewicę. Polityk zwrócił uwagę, że w sprawach ograniczenia sprzedaży alkoholu powinny decydować samorządy.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 263 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwości"

Wiesz, co mówi kupon z aplikacji Orlen Witaj?

Patrzy Ci prosto w oczy i mówi... Wykorzystaj mnie!

Nawet mu powieka nie drgnie, bo jej nie ma.

Zatankuj paliwowe rwa lub efekta, zrób zakupy na stacji i codziennie odbieraj rabaty w aplikacji Orlen Witaj.

10 zł przy 30 litrach, 15 zł przy 40 litrach i aż 20 zł przy 50 litrach.

Promocja ważna we wrześniu nie łączy się z innymi promocjami.

Produkty wykluczone, lista stacji i regulamin na witaj.pl ukośnik P2.

Witaj epickie okazje.

Witam, a moim gościem jest Marek Sawicki, poseł PSL.

Witam panie pośle, panie ministrze.

Dzień dobry.

Panie pośle, podobało się panu przemówienie prezydenta Nowrockiego?

Myślę, że rytualne, normalne, nic szczególnego tam nie było.

Oczywiście to, że Rosja kłamie, to nie jest żadna nowość, bo Rosja kłamie już od stuleci.

W związku z tym, że w tej chwili prowadząc wojnę na Ukrainie, próbuje tą wojnę obciążyć Ukraii NATO jest po prostu zwyczajną

hipokryzją, ale dobrze, że w tego typu spotkaniach padają dosyć jednoznaczne, twarde słowa, bo najpierw jest słowo, a później czyny.

To, że użyliśmy, że tak powiem, wojska do strącenia rosyjskich dronów, to wydaje się, że to jest to minimum, minimorum, które można było zastosować.

Czyli panie pośle, pana zdaniem to dobrze, że w zasadzie minister spraw zagranicznych, wicepremier powiedział to wprost, ale i prezydent to powiedział.

Będziemy strzelać do samolotów, jeśli zajdzie taka potrzeba.

To, co jest dosyć istotne w tej chwili, to mimo tych pochyliwań i pomychiwania szabelką z jednej i z drugiej strony i próby wyrąbania sobie przestrzeni w ramach polskiej konstytucji, kto ma być dominujący.

W sprawie obrony polskich granic na szczęście i minister spraw zagranicznych, i minister obrony narodowej, i pan prezydent

mówią jednym głosem.

W związku z tym ja czuję się o wiele bardziej spokojny.

A przypomnę, z moich rodzinnych sadic do granicy z Białorusią w prostej linii to jest niespełna 45 kilometrów.

Czyli pana zdanie powinniśmy strzelać do samolotów, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ja uważam, że jeśli Rosja narusza przestrzeń powietrzną i oficjalnie,

Właśnie na forum ONZ, na forum Rady Bezpieczeństwa, także tej poprzedniej, mówi, że absolutnie tego nie czyni.

No to jeśli jakieś niezidentyfikowane obiekty, być może oznaczone czerwoną gwiazdą, pojawiają się w przestrzeni powietrznej NATO, to przecież Rosja nie będzie miała pretensji o to, że zestrzeliliśmy coś, co nie jest rosyjskie.

Bo przecież nic co rosyjskie w naszą przestrzeń powietrzną nie wpada.

Chce pan powiedzieć, że takie samoloty to można...

W każdym sklepie z samolotami kupić, jak kiedyś mówiono o mundurach.

Nie wiem, czy można, czy nie można.

No wie pan, jeśli drony można dzisiaj zrobić ze styropianu, no to jakoś makietę samolotu pewnie też można zrobić.

W związku z tym, ja bym powiedział tak, dość cackania się z Rosją.

I uważam, że i Sikorski, i prezydent bardzo słusznie, twardo powiedzieli, co ciekawe, niech pan zwróci uwagę, że Trump, który przyjaciela Putina klepał po ramieniu na Alasce, także wczoraj wydusił, co prawda przez zęby, ale wydusił to słowo, że tak trzeba strzelać do rosyjskich obiektów naruszających przestrzeń powietrzną NATO.

A potem jeszcze wpisał, taki wpis sformułował, że Ukraina ma szansę przy wsparciu Unii Europejskiej odzyskać wsparcie

Wszystkie tereny, a może nawet więcej.

Ale panie redaktorze, i Trump, i cała Unia Europejska, i całe NATO doskonale od samego początku o tym wiedzieli.

Bo ten słynny rajd z lutego 2024 roku w szyku defiladowym trasą warszawską do Kijowa...

po prostu zwyczajnie obnażył niekompetencje i nieprzygotowanie rosyjskiej armii do prowadzenia tej wojny.

Im się wydawało, że Ukraina jest rosyjska, że Ukraina doprowadzi do wymiany władz, że zainstalują tam marionetkowy rząd moskiewski i że Ukraina wróci w strefę wpływów rosyjskich.

Ukraina od 2014 roku, od agresji, wiele się nauczyła i dobrze się do tej wojny przygotowała.

I pierwszymi siłami własnymi zablokowała zajęcie Kijowa.

Dopiero potem powoli, powoli, przy nacisku Polski, przy nacisku także trzeba powiedzieć, że Stanów Zjednoczonych i poprzedniego prezydenta Bidena, potrafiła wzmocnić swoją obronę.

Nareszcie też uruchomiła własny przemysł zbrojeniowy mimo obciążeń wojennych.

I w związku z tym dzisiaj trochę wydaje się, że cała NATO inaczej patrzy już na Ukraii na rzekomą potęgę Rosji.

Panie pośle, a pamięta pan swoją ocenę i radę dla kancelarii prezydenta sprzed miesiąca?

Bo powiedział pan teraz bardzo pozytywnie o prezydencie.

Pamięta pan tą radę?

Pamiętam, ale ja zawsze wypowiadałem się, jeśli chodzi, mogła być gdzieś też wyrwana z kontekstu.

Mówił pan nie chłopaki z kancelarii prezydenta, mówił pan o kancelarii, nie o prezydencie.

Zakończył wakacje, zdejmował krótkie spodenki, założył garnitury i wezmął się poważnie do roboty.

A oczywiście, że tak, bo panie redaktorze, te pierwsze wystąpienia pana przydacza i jego kolegów były po prostu żartobliwe, były po prostu śmieszne.

A teraz założyli karnetki.

Chłopcy rzeczywiście zachowywali się, jakby dalej kontynuowali kampanię wyborczą, zapominając o tym, że jednak pan prezydent Nawrocki wybory wygrał i trzeba wziąć się do twardej, solidnej roboty przynajmniej na pięć lat.

Wydaje się, że zmieniła się mocno retoryka, jeśli chodzi o relacje między kancelarią prezydenta a premierem, że jednak ta Rada Bezpieczeństwa Narodowego...

coś zmieniła, że te dwa spotkania pana prezydenta Nawrockiego z panem premierem Rynaldem Tuskiem także sprawiły, że coś w tych relacjach...

uległo zmianie.

I ja wierzę, że ten wspólny pobyt teraz na Radzie Bezpieczeństwa w Nowym Jorku, że to także sprawi, że nastąpi zbliżenie.

Ale zbliżenie między MSZ-em, rozumiem teraz, a panem prezydentem.

Między MSZ-em, bo relacje między MON-em a prezydentem były dobre.

Panowie pokupiwali początkowo z Radosława Sikorskiego, próbując go uczyć polityki zagranicznej, a wydaje mi się, że i pan Przydacz i jego koledzy mimo wszystko z doświadczeń Sikorskiego raczej powinni korzystać i od niego się uczyć, a nie odwrotnie.

Bo Sikorski nie tylko, że ma długą swoją drogę zanim doszedł do rangi wicepremiera ministra spraw zagranicznych.

Przypomnę, był także ministrem obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Mało tego, to jest także uznany polityk na arenie międzynarodowej.

Więc te relacje, które ma Nawrocki byłoby idiotyzmem, gdyby kancelaria prezydenta nie chciała ich wykorzystać.

I które ma Sikorski.

Zastawiam kropkę i od razu wyjmuję naszą szklaną kulę z pytaniami, ale żegnamy się z wkroczami Radia RMF FM.

Pozostajemy w Radiu RMF24 w naszych mediach społecznościowych i na portalu YouTube, a także na portalu rmf24.pl.

Ja przypomnę, naszym gościem jest Marek Sawicki, poseł PSL.

Panie pośle, proszę kula, dwa pytania wyciągnąć, dwie koperty.

A, bo pan jeszcze u nas... Jakieś żółte.

Żółte, no takie jak RMF.

No bo my jesteśmy w RMF-ie, a nie w... A gdyby pan jeszcze przysunął do mnie kulę, bardzo poproszę.

Jesteśmy w RMF-ie, a nie...

Reszty nie mogę otwierać?

Ale pan ma... Reszty nie będziemy otwierać.

Proszę otworzyć pierwszą kopertę.

Pan ma za to zielony znaczek PSL-owski w marynarce i to się... Jak zawsze.

I proszę odczytać pytanie.

Czy pan jest za powrotem obowiązkowych prac domowych do szkół podstawowych?

Ja byłem przeciwny ich zniesieniu, więc nie mam tutaj żadnych z tym dylematów.

Ale pan lubił odrabiać prace domowe, panie pośle?

Lubił pan to?

Otóż, panie redaktorze, ja się chowałem nieco w innych warunkach.

Ja jestem dzieckiem rolnika z gospodarstwa i prace domowe myśmy robili wieczorem.

Czyli po pracy bardzo często, po pracy w gospodarstwie.

Przychodziło się ze szkoły tornister w kąt i szybciutko.

Albo za pług, albo za brony, albo do młócenia, albo do jakiegoś tam sprzątania, albo do dojenia, a dopiero później wieczorem lekcje.

Ale lekcje trzeba było odrobić.

I powiem panu, co ciekawe, zawsze przypomina mi się język polski i moja nauczycielka z języka polskiego, pani Kosmala.

To była bardzo uważna nauczycielka.

Ja nie narzekam, bo lubiłem się uczyć.

Ale byłem taki niezbyt systematyczny, jeśli chodzi o wypracowanie.

Ona dużo nam dawała, w siódmej, w ósmej klasie dużo prac pisemnych.

No i zawsze miałem taką sinusoidę ocen.

Pięć, cztery, trzy.

Jak było trzy, to pani nauczycielka brała to moje wypracowanie i na lekcji omawialiśmy błędy w tym wypracowaniu.

I następne było pięć.

I potem znowu tak.

Czyli pan jest zwolennikiem takiego oceniania twardych... Ja jestem zwolennikiem, że jednak wierzyć, ale też sprawdzać i wymagać.

Ufa i kontrolu, jak mówił Ilicz Lenin.

To jest ta zasada, która gdzieś historycznie skądś się bierze.

I mówię...

Utrwalanie wiedzy w domu jest naprawdę dobrą rzeczą, dlatego że w szkole, szczególnie w klasach, gdzie jest powyżej 30 uczniów, praca z uczniami jest naprawdę niemożliwa do skontrolowania tego, co przekazało się.

I mówi to pan jako dziecko, które musiało pracować?

Ja mówię to jako nauczyciel, panie redaktorze.

Ja byłem trzy lata nauczycielem akademickim, dwa lata nauczycielem zawodu w technikum rolniczym i ja wiem jak to wyglądało.

Ja to także wiem to z drugiej strony.

I ja uważam, że rozsądne prace domowe, oczywiście nie przeciążające, ale rozsądny zakres prac domowych jest konieczny.

To kropka i następne pytanie.

Bardzo proszę druga koperta, a w niej kolejne pytanie.

Zobaczymy jakie.

Czy Pana zdaniem PSR jest w stanie przekroczyć próg wyborczy w następnych wyborach parlamentarnych?

Zdrowy rozsądek mówi, że będzie o to bardzo trudno.

Panie Pawle, dobrze, że mówi Pan o zdrowym rozsądku, więc ja Pana zapewniam.

Zdrowy rozsądek mówi od 36 lat przemian w Polsce, że PSR jest partią marginalną i że już do następnych go sejmu nie wejdzie.

Wszyscy ci, którzy wieszczyli już dawno, ich nie ma nawet nazwisk, nie pamiętamy, PSL jest i będzie.

I dopóki jest PSL w polskim parlamencie, panie Pawle, to jest to gwarant pewnej stabilizacji i spokoju.

No to przechodzimy do pytania do PSL-u.

Nocna prohibicja pana zdaniem, panie pośle, przejdzie przez Sejm?

Lewica zgłosiła ten projekt.

Lewica zgłasza różne ciekawe projekty.

To mi trochę przypomina lata, kiedy kupowaliśmy alkohol po godzinie 13.

Ja pamiętam, jak w wielu zakładach pracy było oczekiwanie na te godziny 13, a w sklepach ustawiały się kolejki.

Chyba o 6 nie będą się kolejki ustawiać.

Panie redaktorze, jeśli od godziny 6 do godziny 8

sprzedaje się chyba ponad milion tych małpek, no to powiem panu szczerze... To może skasować małpki.

A nie.

A wie pan, dlaczego nie ma kolejek?

Dlatego, że na każdym rogu ulicy jest sklep monopolowy.

W związku z tym nie ma kolejek, bo ci wszyscy kupujący są rozproszeni.

Jak pan miał dwa sklepy w mieście, 12 tysięcy mieszkańców, to oczywiście tam się musiało stawiać kolejka.

Ja się pytam o to, dlatego, że mamy jednak w Polsce problemy alkoholowe.

Ale to działanie centralne tego nie rozwiąże.

Ja mimo wszystko jestem samorządowcem.

W 90 roku zaczynałem w polityce od radnego gminy i wójta gminy Repki.

I ja uważam, że nie po to, żeśmy tworzyli samorząd, żeby teraz za samorząd decydować.

Ale samorządy powinny wprowadzać jakieś decyzje.

Oczywiście, że tak.

I oczywiście trzeba samorządy do tego przygotować.

Bo i ilość punktów sprzedaży alkoholu i godziny sprzedaży powinny być ograniczone.

Powinny być ograniczone.

Tak powinno być mniej punktów i powinny być godziny.

Ja uważam, że ta propozycja prezydenta Trzaskowskiego 11.06 rano była propozycją racjonalną.

Natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć, że też mamy do czynienia z ogromnym rynkiem, z ogromną wartością sprzedaży.

To, co się dzieje w tej dyskusji gdzieś tam w kuloarach i za kulisami, to któraś z sieci przejmie ten rynek, bo dyskutujemy o zakazach sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych.

Ja powiem panu szczerze, że... No i w sklepach w nocy też ma nie być sprzedawane.

No i w sklepach w nocy też ma nie być sprzedawane, ale już w lokalach ma być sprzedawane.

Ja powiem panu tak, ja pamiętam te czasy słusznie minione, kiedy jak wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu, to praktycznie na każdej ulicy był znany adres i wystarczyło zapukać koładko do drzwi i można było kupić każdy rodzaj alkoholu.

Nie będzie to żaden problem.

Jeśli będzie od 6 do 22 zakaz i samorządy wprowadzą go dla wszystkich sklepów na swoim terenie, to jest to, uważam, dobre rozwiązanie.

Powiedział pan, że ten projekt prezydenta Trzaskowskiego był dobry.

To co się stało?

O co chodziło Marcinowi Kierwińskiemu i Donaldowi Tuskowi?

Ale broń, panie Boże, pan od razu obciąża Donalda Tuska, Marcina Kierwińskiego.

Nie, na pewno to była wewnętrzna relacja pomiędzy radnymi i panem prezydentem Trzaskowskim.

I jestem pewien, że gdzie tam pan premier Tusk maczałby sobie palce w jakichś tam kwestiach godzin sprzedaży alkoholu.

I Marcin Kierwiński też, nie?

Nie, nie, nie.

Marcin Kierwiński, szef MSWiA.

Nie, absolutnie nie.

Ja słyszę pewną ironię na głosie, panie pośle.

Wydaje mi się, że to są pomówienia kierowane w stronę tych zacnych pracowników.

No to co się stało?

Co takiego się stało, że radni Koalicji Obywatelskiej nawet zajmowali miejsca dla warszawiaków, żeby tylko nie przegłosować?

Ja uważam, że ten bezpośredni wybór wójta i burmistrza dał mu więcej władzy, dał mu większą pewność zarządzania miastem, gminą, ale jednocześnie

zjął sporo odpowiedzialności, przekazując je Radzie Gminy.

Dziś Rada Gminy jest takim trochę, można powiedzieć, kwiatkiem do kożucha dla mocniej prawnie, wyborczo umocowanego prezydenta burmistrza wójta.

Jak się okazuje prezydent nie był mocno umocowany.

I niech pan zwróci uwagę, że niech pan zwróci uwagę, że

Marszałek sejmiku, że starosta wybiera nic, co nala w wyborach pośrednich.

Wybiera ich rada.

Natomiast w przypadku wójtów, burmistrzów, prezydentów są wybory powszechne, tak jak w przypadku prezydenta.

No i co z tego?

I tak nie przegłaszał.

Ale nie wszystkie kompetencje są w ręku pana prezydenta.

I dlatego między innymi rada panu prezydentowi się zbuntowała.

Tak sama z siebie.

Tak padła na pomysł, a zbuntujemy się.

Nie sądzę, bo ta dyskusja o Warszawie trwa już spory czas.

Wiemy, że prawie 200 samorządów w Polsce już takie ograniczenia wprowadziło, więc nie sądzę, żeby w Warszawie radni ze sobą nie dyskutowali.

Natomiast być może dla jakichś celów politycznych, dla jakichś wewnętrznych rozgrywek tego typu decyzja była potrzebna.

Ja powiem tak, nie rozumiem tego salonu małego wyjścia, że dla dwóch dzielnic zrobi się rzekomą pilotaż, ale za zgodą innych dzielnic.

Więc ten pilotaż też jest pod wielkim znakiem zapytania, czy on w ogóle będzie.

No właśnie o tym mówię, to znaczy trochę zrobiono pana prezydenta Trzaskowskiego w bambuko.

A może pan prezydent Trzaskowski dał się zrobić bambuko, bo w mojej ocenie powinien sprawdzić do końca, skoro zgłożył własną uchwałę od 23 do 6, to powinien powiedzieć odrzućcie ją.

A może chodziło o pokazanie prezydentowi Trzaskowskiemu, jakie jest jego miejsce w koalicji obywatelskiej obecnie.

A to już jest wewnętrzna sprawa koalicji, nie chce się to obracać.

PSL zgłosił projekt, żeby znieść dwukadencyjność.

Macie poparcie koalicji obywatelskiej, jeśli chodzi o samorządowców oczywiście.

W poniedziałek odbył się duży kongres samorządowy i muszę panu powiedzieć, że choć nie byłem na tym kongresie, ale znam dokładnie z niego relacje, to przekaz tego kongresu jest jednoznaczny.

Samorządowcy są za, ale ja się pytam o koalicję.

Powoli, powoli, mam nadzieję, że i koalicja się przekona.

Co jest ważne, po pierwszym czytaniu projekt trafił do komisji.

W komisjach będzie nad nim praca.

Panie redaktorze, wszystkim tym, a szczególnie Prawo i Sprawiedliwości, bo jak pan pamięta, pan Jarosław Kaczyński także po latach przyznał się, że dwukadencyjność w samorządach jest niekonstytucyjna.

Ale tak sobie zostawili konstytucję na boku i to dwukadencyjność uchwalili.

Więc niewykluczone, że teraz też Prawo i Sprawiedliwość zmieni zdanie.

Ale rozmawia pan o tym z politykami Prawo i Sprawiedliwości?

Tym bardziej, to oni o tym rozmawiają.

Przecież niepytany Jarosław Kaczyński przeze mnie publicznie powiedział o tym, że to co wprowadzili, wprowadzili niekonstytucyjnie.

Jeśli konsekwentni byliby w swej dwukadencyjności, no to powinni zaproponować, skoro jest dwukadencyjność dla prezydentów, burmistrzów, wójtów, to powinna być dwukadencyjność dla marszałków i starostów, to powinna być dwukadencyjność dla posłów i senatorów, to jeśli chodzi... To można dla prezesów partii dwukadencyjność?

No może i dla prezesów partii.

Więc uregulujmy wszystko centralnie.

Niech, że tak powiem, środowiska organizujące się nie mają wewnętrznej demokracji, ale mają tą demokrację przystrzyżoną według wzorca centralnego.

Czyli liczy pan, panie pośle, na to, że jednak nawet PiS może się zmienić.

A koalicja i lewica?

Ja jestem przekonany, że ten projekt ma duże szanse na wygranie.

Dziś do Sejmu ma trafić poselski projekt ustawy dotyczącej zakazu nieodpłatnego przekazywania ziemi i innych nieruchomości kościółów i katolickiego autorstwa Polski 2050.

PSL jest gotów poprzeć taki projekt?

Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem to nieodpłatne przekazywanie, bo ja znam zasadę nieodpłatnego przekazywania ziemi na cele społeczne dla samorządów.

Nie znam tej koncepcji nieodpłatnego przekazywania dla kościołów, chyba że też ewentualnie na tej samej zasadzie jak dla samorządów, więc jeśli jest jakiś cel publiczny, cel społeczny, to nie widzę tu problemu.

Wydaje mi się, że większym problemem niż to, co wnosi dzisiaj Polska 2050, to są grunty kowru, szczególnie te rozproszone po dawnym Państwowym Funduszu Ziemi, które w mojej ocenie dzisiaj w dużym stopniu są ugorowane, niezagospodarowane, nie mają właściciela, że czas najwyższy zająć się ich uporządkowaniem.

I tak jak mówiliśmy o tym dwa lata temu, dziwię się, że Kofr tego nie podjął, będę naciskał pana prezesa Smolarza, żeby się tym zajął, bo uważam, że grunty nieużytkowane powinny być przekazywane za złotówkę tym, którzy rzeczywiście chcą na tych gruntach.

I Kościół też może to robić.

I Kościół tak samo, a dlaczego?

Czy Kościół jest innym podmiotem jak każdy inny?

Panie Wojciechu, to jeszcze pytanie o priorytety, że to sprawdzić nam nie ma już w związkach partnerskich, ale usłyszeliśmy taką deklarację, że PSL, może niekoniecznie od polityków PSL-u, ale od polityków koalicji rządzącej, że PSL zgodzi się na jakąś ustawę o związkach partnerskich.

Chciałem się zapytać u źródeł, zgodzi się?

PSL nic do tego nie ma.

No ale bez głosów PSL-u nic nie będzie.

Ci wszyscy, co mówią, że PSL się na coś zgodzi bądź nie zgodzi, zwyczajnie mówią nieprawdę.

Dlatego, że powinni sobie zajrzeć do statutu PSL-u i tam jest jasne.

że w sprawach światopoglądowych, w sprawach wyznaniowych żadne decyzje PSL-u nie mają znaczenia i nie wiążą prawnie żadnego z członków PSL-u.

W związku z tym często mówię to otwarcie prezesowi Kosienikowi Kamiszowi.

Nie podejmuj publicznych zobowiązań ani z Lewicą, ani z Platformą, ani z PiS-em w sprawach światopoglądowych, bo wiesz doskonale, że nie zmusisz nas do tego, żebyśmy zagłosowali tak czy inaczej.

Panie pośle, to ja dodam wprost pytanie.

Czy pana zdaniem posłowie PSL-u, ci, którzy są w tej chwili w parlamencie, no bo to oni będą głosować, są gotowi zagłosować za jakimiś rozwiązaniami dotyczącymi związków partnerskich?

Są tacy, którzy są gotowi i są tacy, którzy nigdy nie zagłosują.

Których jest więcej?

A to zobaczymy w głosowaniu.

Ale ten uśmiech jest tak bardzo charakterystyczny.

Jak do tej pory, panie redaktorze, zawsze była to wystarczająca ilość.

teraz będzie podobnie?

To jeszcze pytanie też dotyczące tego rządu.

Co się dzieje z rekonstrukcją?

Bo taka jest piosenka łazowa, ja ją pamiętam.

Szukam, szukam, ale nie ma, nie ma.

Ale samo poszukiwanie jest wartością, więc... Gonienie króliczka, nie chodzi o to, żeby go złapać.

Jeśli jest poszukiwanie, to już jest dobrze, to już jest jakaś chęć.

Natomiast, no cóż, rekonstrukcja... Ja powiem tylko krótko.

Resort gospodarki miał powstać wielki z finansów i Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Resort finansów jest, Ministerstwa Gospodarki nie ma, nadal jest Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Nie ma tam co prawda ministra, bo zarządza zdalnie minister Domański.

Zakresy obowiązków wiceministrów niezmienione, więc de facto ta koncepcja wielkiego resortu gospodarki i finansów pana premiera Tuska nie funkcjonuje.

Czyli gonimy króliczka.

Czyli tu jest gonienie króliczka.

I utworzono super resort energii, który miał się zająć takimi działaniami i takimi inwestycjami, które obniżą ceny energii w przyszłości.

To się powoli dzieje.

Wczoraj nawet rozmawiałem z Miłoszem Motyką, ale zakres kompetencji tego resortu, który był ustalany przed rekonstrukcją, nie został zrealizowany.

Bo ani spółek wytwórczych energetycznych nie ma energia, ani energii odnawialnej nie ma energia, ani Urzędu Regulacji Energetyki nie ma energia.

A już jak mówią, że ma przecież w końcu polskie sieci energetyczne i energię jądrową, to owszem ma energetykę jądrową w zakresie przygotowania energii.

całej inwestycji i taką techniczną stroną dokumentacyjną.

Natomiast decyzje w tej sprawie, jak wiemy, to jest zbyt duży partner, zbyt duża inwestycja podejmuje pan Remiel.

Panie pośle, pan mówi, że dzieje się rekonstrukcja i że chodzi o niekliniczka, ale można powiedzieć czas ucieka, wieczność czeka też można powiedzieć, ale przede wszystkim wybory nadchodzą.

Ale pan wie, że ja często namawiałam do tego, żeby zrekonstruować ten rząd.

A może premiera trzeba zrekonstruować?

Prawdziwie.

Nadal podtrzymuję to zdanie, bo ja przecież nie byłem odosobniony w tym, który mówił, że da się zrobić rekonstrukcję rządu pod warunkiem, że zmieni się premier.

I tu kropka.

Marek Soficki, poseł PSL-u.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

0:00
0:00