Mentionsy

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
22.10.2025 16:02

"Trzeba dać pracodawcom możliwość testowania". Gajewski o pilotażu

"Dziś jest czas na testowanie dobrych rozwiązań, później przyjdzie czas na wnioski i zmiany legislacyjne" - mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Sebastian Gajewski, podsekretarz stanu w ministerstwie rodziny, pracy i polityki społecznej. W ten sposób odniósł się do prowadzonego pilotażu skróconego czasu pracy.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 221 wyników dla "Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej"

Witam serdecznie, moim gościem jest Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór panie redaktorze, dobry wieczór państwu.

Róg numer jeden biznesu, to znaczy w zasadzie nie tylko pan, tylko całe ministerstwo.

Nie, dobrze, ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej nie jest ani wrogiem biznesu, ani wrogiem pracowników.

Jesteśmy odpowiedzialni za dialog społeczny, rozmawiamy i ze związkami zawodowymi, z organizacjami pracodawców i myślimy i o interesie pracowników i o interesie pracodawców.

Ale wasze pomysły trwogę przedsiębiorców wywołują, przynajmniej niektóre.

Zdaję sobie sprawę, że w punkcie wyjścia zawsze kiedy przedstawia się propozycje dotyczące prawnej regulacji rynku pracy pojawiają się głosy krytyczne i ze strony czasem związków zawodowych i ze strony pracodawców.

Natomiast fundamentem jest dialog i zrozumienie tego, o co tak naprawdę chodzi.

Przedsiębiorcom bardzo nie podoba się pomysł, aby Państwowa Inspekcja Pracy mogła za pomocą jednej decyzji, od której będzie przysługiwało tylko 7 dni na odwołanie, zamieniać umowę o dzieło, umowę o zlecenie, tak zwaną śmieciówkę, na umowę o pracę.

Myślę, że kluczowa sprawa to jest taka, żeby zadać sobie pytanie, czy dzisiaj w Polsce wolno zatrudniać kogokolwiek do pracy podporządkowanej, czyli w miejscu wskazanym przez pracodawcę, w czasie wskazanym przez pracodawcę, pracę, w której pracodawca może wskazać sposób wykonywania tej pracy, wydawać polecenia.

na podstawie tu i teraz obowiązujących przepisów, na podstawie innej umowy niż umowa o pracę.

I odpowiedź jest prosta.

Nie, nie można, bo po pierwsze tak mówi kodeks pracy i nie mówi tak od wczoraj, ani od dzisiaj, tylko od kilkudziesięciu lat.

A po drugie, jeśli ktoś tak robi, to popełnia wykroczenie i powinien, za które może zapłacić grzywny od tysiąca do trzydziestu tysięcy złotych.

Więc tego dzisiaj robić nie wolno, a to czym się dzisiaj zajmujemy,

Ale to jest podstawa konkurencyjności polskiego biznesu.

Ja wiem, że to jest nie w porządku zatrudnianie ludzi na śmieciówkach, ale rzeczywistość brutalna jest taka, że dla wielu przedsiębiorców to jest jedyna droga do tego, żeby się utrzymywać, jeżeli chodzi o konkurencyjność swojego biznesu.

Ja nie sądzę, żeby ktokolwiek z przedsiębiorców, w których imieniu mówi pan redaktor, przyszedł do tego studia i powiedział, że jedynym sposobem na konkurencyjność jego biznesu czy polskiego biznesu jest popełnianie wykroczenia, za które można dostać 30 tysięcy grzywny.

Sądzę, że tak nie jest.

Więc my nic nie zmieniamy, jeśli chodzi o zasady, kogo wolno zatrudniać na umowy cywilnoprawne, kogo trzeba zatrudnić na umowę o pracę.

Ale inspektorom pracy dajecie uprawnienie do tego,

żeby podejmowali tą decyzję, żeby stwierdzali istnienie stosunku pracy w sposób niejako automatyczny.

Absolutnie nie jest to prawda, że w sposób automatyczny.

Po pierwsze już dzisiaj inspektor pracy może wydać polecenie pracodawcy, żeby zatrudnił osobę, która jest zatrudniona na umowę, zlecenie na umowę o pracę.

Może skierować do niej wystąpienie, może wszcząć postępowanie wykroczeniowe.

nałożyć na nią mandat, może wreszcie wystąpić z powództwem na rzecz takiej, na rzecz osoby zatrudnionej na śmieciówce do sądu pracy.

My tylko dodajemy taką możliwość, że w takim przypadku będzie mógł wydać decyzję, ale ta decyzja nie jest automatyczna.

Z całą pewnością nie może zyskać akceptacji projekt, którym jednoosobowo jakiś urzędnik mógłby decydować o istnieniu lub nieistnieniu firm.

Stwierdził w połowie października w rozmowie z serwisem many.pl,

Nie ma tutaj automatyzmu.

Inspektor pracy będzie musiał przeprowadzić postępowanie dowodowe, zebrać dowody, materiały.

Od tej decyzji będzie można się odwołać do głównego inspektora pracy, a potem do sądu.

Tylko 7-dniowy termin, nie za krótki?

Siedmiodniowy termin rzeczywiście jest terminem krótkim.

My jesteśmy skłonni do tego, żeby dyskutować na temat tego terminu.

To nie jest clou problemu, dlatego że to jest drobna, proceduralna sprawa.

Nie tylko ja mam do Pana pytanie, również posłanka Marta Storzek z partii Razem Posłuchajmy.

Przy niedawno procedowanej ustawie o stażu pracy wspomniałam o pilnej potrzebie wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy.

Usłyszałam, że ministerstwo przygotowuje taki projekt.

Ciekawi mnie, jakie rozwiązania się w nim znajdą, bo od lat postulujemy danie możliwości inspektorom uprawnienia na zmianę śmieciówek na umowę o pracę decyzją administracyjną, czy zwiększenie kar dla zatrudniających załamanie prawa pracy.

Jest to o tyle ważne pytanie, że w bodajże zeszłym roku ministerstwo nie wyraziło zgody nawet na długo postulowane przez inspektorów pracy zwolnienie ich z konieczności przedstawienia upoważnień do kontroli danego przedsiębiorstwa.

Z drugiej strony krytyka, z jednej strony od kolegów, dawnych kolegów z Lewicy, z Partii Razem, z drugiej strony minister Berek i Platforma Obywatelska.

Ja tutaj od razu odpowiem, pani poseł Stożek, ja nie traktuję tego pytania jako krytykę, tylko jako słowa wsparcia.

Pani posłanko, droga Marto, mogę cię uspokoić.

Ten projekt ustawy zmieniający ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy, który właśnie przygotowaliśmy, który przeszedł uzgodnienia międzyresortowe, konsultacje, opiniowanie, które zaraz powędruje na stały Komitet Rady

wszystkie te rozwiązania, które twoje środowisko postuluje, przewiduje.

Mamy i ustalanie istnienia stosunku pracy w drodze decyzji i ułatwianie postępowań kontrolnych przed Państwową Inspekcją Pracy.

W tym kontrole zdalne, w tym możliwość dokumentowania kontroli w sposób elektroniczny, co postulowali i inspektorzy i pracodawcy, bo tak po prostu jest szybciej i łatwiej.

I wreszcie dofinansowanie Państwowej Inspekcji Pracy, bo przewidujemy zwiększenie budżetu Państwowej Inspekcji Pracy o ponad 20%.

Zaostrzenie sytuacji na rynku pracy, wzmocnienie Inspekcji Pracy w sytuacji, w której bezrobocie od czerwca miesiąc po miesiącu rośnie, to jest dobry moment?

Na wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy każdy moment jest dobry, dlatego że każdy polski pracownik, bez względu na sytuację na rynku pracy, a tu chcę podkreślić, że ta sytuacja jest dobra i wciąż Polska jest wśród liderów państw w Unii Europejskiej, które mają najniższe wyniki,

Bezrobocie dzisiaj to jest trzecie miejsce według metodologii Eurostatu.

Bezrobocie w Polsce ledwo przekracza 3%.

To są naprawdę wyniki, o których lata temu mogliśmy pomarzyć.

No ale według waszych statystyk rośnie.

Każdy pracownik zasługuje na ochronę, a ochrona musi być efektywna.

Dlatego, że polska konstytucja mówi wyraźnie w artykule 24, praca znajduje się pod ochroną Rzeczpospolitej.

polskiej, a państwo sprawuje nadzór nad wykonywaniem, nad warunkami wykonywania pracy i to jest nasze zobowiązanie, które musimy dochować.

Sebastian Gajewski, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z Gościa w popołudniowej rozmowy w RMF FM.

Dziękujemy słuchaczom radia, zostajemy w radiu internetowym RMF24.

Panie Ministrze, kolejna sprawa, która budzi bardzo dużo

Emocji, też takich internetowych, to jest pilotaż czterodniowego tygodnia pracy.

Pilotaż, z którego korzystają przede wszystkim instytucje publiczne.

No to muszę pana redaktora od razu poprawić.

Nie jest to pilotaż czterodniowego tygodnia pracy, tylko pilotaż skróconego czasu pracy.

My tutaj przewidujemy, że pracodawcy, którzy przystąpili do pilotażu mogą zastosować różne modele skrócenia czasu pracy.

Część pracodawców rzeczywiście będzie testować czterodniowy tydzipracy.

To jest doskonała odpowiedź, ale nie do końca na moje pytanie, bo na nie chodziło o czterodniowy tydzipracy.

Istotą tego, okej, poprawiam się, ale chodziło o instytucje publiczne, które... I już to też muszę poprawić.

Rzeczywiście na 90 pracodawców, którzy...

uzyskali dofinansowanie w ramach pilotażu.

Mamy 34 urzędy, ale mamy także 14 firm z branży przemysłowej, 20 kilka z branży usługowej.

Mamy także inne podmioty publiczne niż urzędy, na przykład fundacje.

Wśród firm, wśród pracodawców, którzy przystąpili do pilotażu mamy firmę produkującą odzież, mamy zakład produkcji rolniczej, mamy też urzędy, mamy filharmonię, mamy naprawdę bardzo różne podmioty.

Myśmy dobierali firmy do pilotażu w dwunastu koszykach branżowych, kodem PKD oraz filharmonią.

wielkością i udało nam się uzyskać taki względnie zróżnicowany, względnie odzwierciedlający obraz polskiej gospodarki, polskiego rynku pracy, katalog tych podmiotów, które dostały środki w pilotażu.

Więc podmiotów jest 90, urzędów jest 34, więc niewiększość.

Są firmy i usługowe, i produkcyjne, są podmioty małe, są podmioty duże.

Czy 34 urzędy na 90 to nie jest za dużo?

To okej, to już może zostańmy przy pewnej różnicy zdań, ale czy to jest projekt, którego w tym momencie potrzeba polskiej gospodarce też?

Wracam do tego pytania o rosnące, okej statystycznie, ale według polskiej statystyki bezrobocie.

Wracam do pytania o kondycję polskich przedsiębiorców, którzy twierdzą, że...

W związku ze spowolnieniem gospodarczym, między innymi w Niemczech i w związku z wysokimi kosztami energii, oni sobie nie radzą do końca też, jeżeli chodzi o konkurowanie z napływającym do kraju importem.

Pytanie, czy to są rozwiązania, które są w tym momencie najbardziej potrzebne?

O tym, czy jest czas na pilotaż skróconego czasu pracy rozstrzyga rynek i ten rynek pracy rozstrzygnął już o tym jakiś czas temu, bo mamy przykłady zarówno z firm prywatnych, jak na przykład Herbapol, to jest duża firma produkcyjna, jak i z podmiotów publicznych, Urząd Miasta we Włocławku, samorządowe jednostki organizacyjne we Włocławku, ale także w Lesznie, w Ostrzeszowie.

Tutaj wszędzie już bez pilotażu skrócono czas pracy i te firmy, ci pracodawcy są z tego rozwiązania zadowoleni.

Uważamy, że trzeba iść za ciosem, trzeba dać możliwość testowania pracodawcom z tego, jak można skracać czas pracy, w jaki sposób, jaka potrzebna jest do tego infrastruktura.

My chcemy zbierać dzisiaj dobre doświadczenia, dobre praktyki na przyszłość.

Czy to nie jest paradoks, że z jednej strony firmy mówią o tym, że brakuje im pracowników, starają się sprowadzać pracowników z zagranicy, apelują o to, żeby otworzyć polski rynek pracy na większą ilość pracowników właśnie do konkretnych zawodów, które są związane z funkcjonowaniem m.in.

przemysłu, branży budowlanej, a z drugiej strony wprowadza się skrócony czas pracy.

W 1994 firmy zdecydowały się ubiegać o środki z pilotażu.

90 zostało do tego pilotażu zakwalifikowanych.

To pokazuje, że polskie firmy czują, że jest moment na to, że można myśleć o skracaniu czasu pracy.

Nie da się skrócić czasu pracy w sposób automatyczny we wszystkich firmach.

Każda firma, każda branża ma swoje uwarunkowania.

Tu nie ma żadnego przymusu, tu jest dobrowolność, na razie testujemy.

Czy ten skrót czasu pracy będzie się opłacał nawet wtedy, kiedy nie będzie wsparcia publicznego?

Sądzę, że tak, bo doświadczenia nie tylko polskie, tych firm, które zdecydowały się skrócić czas pracy i publicznych i prywatnych, ale także doświadczenia na przykład firm brytyjskich, bo tam był kilka lat temu pilotaż, który objął 60 firm i ponad 2000 pracowników, no pokazuje, że to się opłaca, bo zdecydowana większość firm po pilotażu brytyjskim i publicznych i prywatnych zdecydowała się zostać przy skróconym czasie pracy.

Myślę, że przyszłość, która stoi przed nami, przed gospodarką, przed rynkiem pracy, ja nie mówię jutro, za dwa dni czy za półtora roku, to jest czas, w którym będziemy pracować krócej.

To jest trochę tak, ten ośmiogodzinny dzipracy, czterdziestogodzinny tydzipracy wprowadzono ponad sto lat temu.

W latach 70. w Polsce dyskutowano o wolnych sobotach i nie brakowało nawet wówczas głosów niektórych ekonomistów, że to jest jednak przesada i polska gospodarka mocno na tym ucierpi.

Rośnie efektywność, rośnie znaczenie technologii w naszym życiu, ale rośnie też znaczenie czasu wolnego i jego jakości, więc myślę, że jest taka możliwość w coraz większej liczbie firm, w coraz większej liczbie branż.

Jak to będzie wpływało na dostęp do usług publicznych, na pracę policjantów, lekarzy, pielęgniarek, pracowników opieki społecznej?

I dostępność tego, co oni dostarczają społeczeństwu.

Jeżeli chodzi o urzędy, mamy to już dosyć mocno przetestowane, bo mamy Włocławek, mamy Leszno, mamy Ostrzeszów i kilka innych miast, które skróciły czas pracy swoich pracowników.

W żadnym z tych miast skrócenie czasu pracy nie przełożyło się na zmniejszenie dostępności urzędu, na skrócenie godzin pracy tej części urzędu, która odpowiada za bezpośredni kontakt społeczny.

z mieszkańcami.

Naprawdę dzisiaj wszystko, ta efektywność pracy z jednej strony, a z drugiej strony skrócenie czasu pracy, ona jest zapisana w organizacji pracy.

To od organizacji, od logistyki, od pomysłów pracodawców zależy to, czy ten czas pracy można skrócić.

Przedsiębiorcy na to odpowiadają, że do tego, żeby automatyzować, do tego, żeby zwiększać efektywność, do tego potrzebują pieniędzy, potrzebują pieniędzy na inwestycje.

Ta automatyzacja też wiąże się z wysokimi kosztami energii.

My mamy w Europie problem i w Polsce też mamy problem z wysokimi cenami energii.

I to się wiąże również z pytaniem o konkurencyjność całej europejskiej gospodarki, w której teoretycznie bezrobocie wygląda bardzo dobrze, ale jak się trochę pogrzebie w tych danych, no to okazuje się, że w zestawieniu z tak dużymi gospodarkami jak Stany Zjednoczone to nasza efektywność i szybkość wzrostu nie jest tak wysoka jak u nich właśnie.

Dlatego uważamy, że skracanie czasu pracy musi być szyte na miarę.

Inaczej się skraca czas pracy w firmie produkcyjnej, inaczej w urzędzie, inaczej w firmie małej, inaczej w firmie dużej.

Dzisiaj, i to powtarzam, jest czas na dobrowolne testowanie różnych rozwiązań.

Potem przyjdzie czas na zbieranie dobrych praktyk i wniosków z tego, co się wydarzyło w pilotażu.

W przyszłości pewnie przyjdzie czas na tworzenie infrastruktury legislacyjnej do tego, infrastruktury prawnej do tego, żeby ten czas pracy skracał.

ale myślę, że przyjdzie taki moment, że rzeczywiście w Polsce będziemy pracować krócej.

Już dzisiaj przecież krócej niż w Polsce pracuje się we Francji, Danii czy w Belgii.

To są wszystko kraje, które mają zdecydowanie lepszą niż my sytuację demograficzną, jeżeli chodzi o liczbę urodzeń.

Wszystkie te kraje, które pan wymienił, jak to mamy?

spiąć w przyszłości, w której tak, imigrantów nie chcemy, taką mamy politykę, taką politykę prowadzi rząd, tak to wygląda w statystykach, jeżeli chodzi o wydawane pozwolenia na pracę, w której dzietność mamy zbliżającą się do 1 i w której pracujemy coraz mniej.

Te braki na rynku pracy są problemem nie tylko polskim, są problemem, który występuje w całej Unii Europejskiej.

Gdzie to już mamy drugą najniższą w Unii Europejskiej?

Braki na rynku pracy, brak rąk do pracy jest chyba jednym z największych wyzwań, z którymi się dzisiaj mierzymy.

Rzeczywiście nie chcemy odpowiadać na te braki rąk do pracy migracją.

Chcemy w pierwszej kolejności aktywizować te grupy, które są mniej aktywne zawodowo, a mogłyby być bardziej.

Dobrym przykładem są osoby starsze, przede wszystkim te, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny.

Ale my i tak mamy rekordowe, jak te historie polskie, wskaźniki aktywności zawodowej.

To prawda, ona rośnie z roku na rok i te dane, które przedstawia Zakład Ubezpieczeń Społecznych o osobach, które po pierwsze decydują się przejść na emeryturę później niż by mogły oraz o tych osobach, które pobierają emeryturę, a jednocześnie są aktywne zawodowo, to są bardzo dobre dane.

One budzą nadzieję i my też wprowadzamy i wprowadziliśmy ostatnio w ustawie o rynku pracy i służbach zatrudnienia instrumenty, które sprzyjają zwiększeniu tej aktywności zawodowej osób starszych.

Będziemy krajem pracujących staruszków?

Nie wiem czy staruszków, bo myślę, że ta definicja staruszka, ona w czasie, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat bardzo się zmieniła, ale jest miejsce na dobrowolną aktywność zawodową osób starszych.

Osoba starsza, zgodnie z ustawą o osobach starszych, to jest osoba, która ukończyła 60. rok życia i tę aktywność dobrowolną trzeba wspierać, bo osoby starsze mogą być naprawdę fenomenalnymi, wartościowymi pracownikami.

Ale druga grupa, którą chcemy aktywizować to są osoby z niepełnosprawnościami.

Tutaj naprawdę tkwi olbrzymi potencjał i te instrumenty, nad którymi pracuje minister Łukasz Kracoń, chociażby asystencja osobista, to jest coś, co zmierza do osiągnięcia tego celu.

Czy my już w jakimś sensie trochę machnęliśmy ręką na kwestię zwiększenia dzietności?

Wielkie programy zwiększenia dzietności są za nami, statystyki są brutalne, stosunek społeczny do zwiększenia liczby dzieci w rodzinie też jest dosyć brutalny.

Tu są dwie rzeczy.

Po pierwsze, nikt nie machną ręką na polską demografię.

To jest wyzwanie.

My to wyzwanie staramy się podjąć w Ministerstwie Rodzin.

Jeżeli ktoś nie machną ręką, to nie odnosi sukcesu.

To, co wpływa na dzietność, to z jednej strony obyczajowość, to, co ludzie uważają, jak chcą żyć, jakie mają wyobrażenie na temat rodziny, swojego życia osobistego.

Państwo nie jest od tego, żeby mówić ludziom jak mają żyć.

Natomiast druga rzecz to to, na co państwo ma wpływ.

A państwo ma wpływ na tworzenie dla ludzi, którzy decydują się na podjęcie trudu urodzenia, wychowania dziecka, komfortowych, dobrych warunków.

Państwo ma ludziom, którzy decydują się na dzieci, podawać rękę.

Dostępność żłobków przedszkoli w Polsce wygląda naprawdę bardzo dobrze.

Nie zmienia postaw tych demograficznych?

To z tym, czy wygląda dobrze, bym polemizował.

Mamy program aktywny Maluch, który ma doprowadzić do tego, że zamarzemy te tak zwane białe plamy opieki żłobkowej w Polsce.

Mamy ciągle 800 gmin w Polsce, w których nie ma opieki instytucjonalnej nad dzieckiem w wieku do lat trzech.

Pani ministra Gajewska w środkach z Krajowego Planu Odbudowy i z środków z Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego pozyskała pieniądze na to, żeby w ciągu kilku najbliższych lat udało się stworzyć ponad 100 tysięcy...

Najmniejsze gminy, to są najmniejsze gminy statystycznie, więc mówimy o 800 gminach hokejstw, ponad 3000 w Polsce, ale to naprawdę nie jest... I tam też są młodzi rodzice, którzy chcą łączyć rodzicielstwo z pracą zawodową i te możliwości są radykalnie ograniczone.

I te białe plamy zamarzemy, mamy na to pieniądze.

Ja widzę, obserwuję jak pani ministra Gajewska jeździ po Polsce, otwiera się kolejne żłobki w małych miejscowościach i to jest naprawdę bardzo duży sukces tego ministerstwa i tego rządu.

L4 i obawy o to, że pracownicy na L4 będą pracowali w związku z łatwością dostępności L4 będą sobie pracowali gdzieś na zleceniu innego pracodawcy.

No nie będzie, tak nie będzie.

Zaplanowaliśmy reformę zwolnień lekarskich, która racjonalizuje zasady wykorzystywania zwolnień lekarskich.

W tej chwili mamy taką zasadę, że nie wolno na zwolnieniu lekarskim podejmować aktywności niezgodnej z celem zwolnienia ani pracy zarobkowej.

I to jest jasne, tylko że od tej zasady nie ma żadnych wyjątków.

I to prowadziło do absurdalnych sytuacji, powiem konkretnymi przykładami, że lekarka będąca na zwolnieniu lekarskim wypisała receptę dla swojego chorego dziecka i z tego powodu, ponieważ praca lekarza polega na wypisywaniu recept, z powodu tej jednej recepty utraciła prawo do zasiłku chorobowego.

No tak, ale wie pan, że akurat z wypisywaniem recepty mieliśmy takie historie, w których ich było trochę za dużo wypisywać.

Nie, ale nie trywializujmy, bo ta reforma ma prowadzić do racjonalizacji tych zasad.

To znaczy nadal nie wolno pracować na zwolnieniu, nadal nie wolno podejmować aktywności zawodowej niezgodnej z celem zwolnienia, ale wolno podejmować czynności dnia codziennego, zwykłe czynności dnia codziennego i wolno podejmować takie czynności incydentalne.

Chodzi o to, żeby nikt zapójście na spacer, nikt zapójść za odprowadzenie dziecka do szkoły albo zapójście na zakupy.

czy do apteki nie tracił prawa do zasiłku czy wynagrodzenia chorobowego.

I taki jest sens tej reformy.

Mógłby pójść do pracy normalnie.

Dlaczego nie?

Tak by powiedzieli pracodawcy.

Tak daleko nie idziemy.

Związki partnerskie będą?

Jak to będzie?

W rządzie przygotowaliśmy, tak jak mówię, o Lewicy i Katarzynie Kotuli oraz Polskim Stronnictwie Ludowym.

Czyli to jest projekt, który jest spoza waszego ministerstwa, ale z waszej formacji, tak?

Dokładnie, pani ministra Katarzyna Kotula jest obecnie sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera i tam odpowiada za projekt ustawy o statusie osoby najbliższej.

Taki projekt wynegocjowaliśmy wewnątrz rządu razem z naszym koalicjantem, z Polskim Stronnictwem Ludowym.

Ja myślę, że nazwa ma najmniejsze znaczenie.

Nie, nie, ale czy panu się podoba, pani ministrze?

Ja byłem bardzo przywiązany do, po pierwsze jestem w ogóle bardzo przywiązany do równości małżeńskiej, bo o nią Lewica walczy i takie projekty składaliśmy w przeszłości.

Po drugie, rzeczywiście byłem przywiązany do nazwy związki partnerskie, bo pierwszą ustawę o związkach partnerskich złożyła pani senator Maria Szyszkowska w 2003 roku, senatorka.

Ale dzisiaj rozmawiamy o innym rozwiązaniu, czyli o statusie osoby najbliższej.

Potrzebujemy tu i teraz i na już przepisów, które pomagają ludziom żyjących w związkach nieformalnych, takim, którzy nie chcą zawrzeć małżeństw albo nie mogą zawrzeć małżeństw w uregulowaniu ich codziennego pożycia, ich zwykłych codziennych spraw.

Ten projekt ustawy jest projektem, który może znaleźć większość w rządzie i większość w rządzie.

To nie jest projekt ustawy, w którym wy jako Lewica poszliście na zbyt daleko idące kompromisy, a którego i tak prezydent nie poprze?

Ja trzymam za dobrą monetę to, co mówił pan prezydent w trakcie kampanii wyborczej, to znaczy deklarował, że jest skłonny rozważyć podpisanie ustawy o statusie osoby najbliższej, ale także jako dobrą monetę traktuje to, co w zeszłym tygodniu pan prezydent powiedział w Pałacu Prezydenckim.

Razem z dużą częścią rządu byliśmy na spotkaniu u pana prezydenta.

prezydenta z okazji posiedzenia Rady Dialogu Społecznego i tam pan prezydent mówił o tym, że on podtrzymuje swoje zobowiązanie z kampanii wyborczej.

Pan minister Paweł Szeferna-Kersze w gabinetu prezydenta podkreślił, że prezydent nie zgodzi się na rozwiązania legislacyjne, które mogłyby podważać tradycyjny model rodziny.

No to absolutnie myślę, że idziemy w tym samym kierunku, bo projekt ustawy o statusie osoby najbliższej, który przygotowała ministra Kotula, pani prezes Pasławska, w żadnym wypadku nie podważa ani instytucji małżeństwa, ani nie kwestionuje tradycyjnego modelu rodziny.

Jest to odpowiedzią dla ludzi, którzy nie są w związku.

Ale widział pan ten projekt?

Bo to też jest tak, że on jest takim projektem, który krąży.

Tylko ja go nie widziałem.

Ja widziałem założenia tego projektu.

Rozmawiałem z panią ministrą Katarzyną Kotulą.

Będzie projekt jako tekst normatywny, tekst legislacyjny, bo to wymaga opracowania zgodnie z zasadami techniki prawodawczej.

Będzie w rządowym procesie legislacyjnym.

Będzie czas o tym, żeby go w całości przeczytać.

Czyli go nie widział pan?

Ja nie widziałem tekstu normatywnego.

Widziałem założenia, rozmawiałem z panią ministrą Kotulą, mieliśmy na ten temat dyskusję na naszym klubie.

To jest taki projekt, który ma pani minister i który mają niektórzy posłowie PSL-u i on jeszcze...

I tyle w zasadzie na razie.

To jest moment między tworzeniem, między założeniami, które są znane, a tekstem normatywnym.

Czyli, że mamy jakieś artykuły, ustępy, punkty, litery, tytuł, odnośniki, dzienniki ustaw, inne historie.

To jest praca dla prawników, legislatorów.

Trzeba usiąść, zrobić.

Wiem, że się robi.

Ale jeszcze tego nie ma.

Nie.

A może dzisiaj już jest.

Nie wiem.

to już ile emocji.

Dobrze, to idziemy sprawdzić do internetu, a już tą rozmowę kończymy.

Pan minister Sebastian Gajewski, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej był gościem popołudniowej rozmowy Radia RMF SM.

Bardzo serdecznie dziękuję.

0:00
0:00