Mentionsy

Pomówmy o tym…
02.02.2026 21:06

Niezależne media lokalne? "Nie można się zbliżyć do żadnej władzy"

Niezależne media lokalne coraz częściej funkcjonują pod presją polityczną i finansową. - Jeżeli medium patrzy władzy na ręce, to ta władza z zasady nie umieszcza tam reklam. Ale jest jedna zasada. Na poziomie lokalnym nie można się zbliżyć do żadnej konkretnej władzy. Każdą kolejną trzeba traktować jednakowo. Jeśli dany tytuł się zbliży, to oznacza to dla niego śmierć - powiedział Andrzej Andrysiak, dziennikarz i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 29 wyników dla "Stowarzyszenie Gazet Lokalnych"

A do dzisiejszego wieczoru zaprosiłem pana Andrzeja Andrysiaka, dziennikarza, wydawcę Gazety Radomszczańskiej no i prezesa Stowarzyszenia Wydawców Prasy Lokalnej.

Dobry wieczór, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych.

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych.

Ekspres Wieczorny, Kulisy, Życie Warszawy, Dziennik, Gazeta Prawna.

Lokalne gazety.

Gdy się tak naprawdę budowała ta lokalna Polska od zera, bo miasta były w strasznym stanie, władze miały bardzo dużo do roboty, to mieszkańcy mieli bardzo dużą potrzebę do tego, żeby wiedzieć, co się w tych lokalnych społecznościach dzieje.

Większości powiatów gazet nie było.

No wtedy mówimy oczywiście o gazetach, bo wtedy nie było internetu.

Ja pamiętam z własnego doświadczenia, to było te 37 lat temu prawie, jak wyglądało łamanie gazety, czyli skład.

Świeżo zakładanych oddziałów Gazety Wyborczej do Wojewódzkiego Miasta te teksty.

Tam składano jemu gazetę i dopiero wysyłano do drukarni, bo nikt tego nie potrafił robić, a nie wiadomo, że nie było internetu.

To rzeczywiście wszystko były takie prace manufakturowe, które z czasem się sprofesjonalizowały i do wydawców dotarła ta wiedza, jak należy robić gazety, jak należy robić dziennikarstwo, jak należy je wydawać.

One dystrybuowały te gazety lokalne i czytelnicy.

Ja pamiętam, kilkanaście lat temu jeszcze były czasy, gdy gazety powiatowe sprzedawały 40 tysięcy egzemplarzy.

No i na przykład pozyskanie reklamodawców może być w pewien sposób utrudnione, dlatego że przecież wpływ władzy lokalnej na lokalnych przedsiębiorców, którzy są w pewien sposób powiązani.

W sensie, jeżeli gazeta, czy to portal, czy gazeta, czy telewizja, bo radio to akurat rządzi się innym prawem, patrzy jakiejś władzy na ręce, to ta władza z zasady nie umieszcza tam reklam.

Bo władza ma to do siebie, że uważa, że jak da jedno ogłoszenie w miesiącu na jakiś portal albo na jakieś gazety, to to ratuje ich sytuację finansową albo zmienia całkowicie sytuację finansową.

No dobrze, a teraz porozmawiajmy o konkurencji, bo wspomniał Pan o wójcie, który finansował czy współfinansował Gazetę Lokalną.

No, to Informator Miejski niby, a tak naprawdę Gazeta Wójta czy Gazeta Burmistrza.

No i Gazeta Lokalna, która trochę liczy i trochę oszczędza.

Problem polega na tym, że są gazety, które wychodzą co tydzień, które udają gazety papierowe, które mają 48 stron, które zbierają reklamy z rynku, a burmistrz potrafi wydzwaniać do

Mieszkaniec nie musi wiedzieć, że to jest Gazeta Burmistrza i często o tym nie wie, bo to ani nie jest oznaczone, ani nikt na to nie zwraca uwagi, w związku z tym traktuje to jak medium.

Jakby dostawał jakąś gazetę.

Wyobraź sobie, że na ogólnopolskim rynku warszawskim jest jedna telewizja, która należy do państwa, jedna gazeta, która należy do państwa i jeden jakiś mały portal, który patrzy tej władzy państwowej na ręce.

Bardzo często, jakby pan przeczytał, zajrzał do portalów lokalnych, do gazet, to bardzo często pojawia się tam taki zwrot, że burmistrz, wójt występuje i mówi, ja zdecydowałem, ja wybudowałem, ja zrobiłem.

Jest taki bardzo fajny przykład gazety, w której radni opozycyjni, jak ona wychodzi co dwa tygodnie, radni opozycyjni mają taką zabawę, liczymarki to się nazywa, ponieważ burmistrz ma na imię Marek,

No był zakaz wydawania tego typu gazet przez gminy.

No bo jednak jest tak, że samorządowcy bardzo, ale to bardzo naciskają na to, żeby zostawić i tę możliwość wydawania mediów, bo to szeroko rozumiane, czyli i gazet i portali.

No bo też są przykłady, że na przykład miejscowość ma 15 tysięcy, a nakład damowej gazety rozprowadzanej do domu wynosi 20, czyli tak średnio po dwa na jedno mieszkanie, żeby się... Żeby dotarło, żeby dotarło.

0:00
0:00