Mentionsy
O przyszłości OZE | Energia do zmiany
W dzisiejszym odcinku zastanawiamy się, jaka jest przyszłość odnawialnych źródeł energii, jak będą się rozwijać i jak wspierać ich rozwój oraz jak wpłyną na polski system elektroenergetyczny. Naszymi gośćmi są prezes PSE Grzegorz Onichimowski, wiceprezes Tauronu Michał Orłowski i dyrektor departamentu OZE w resorcie klimatu i środowiska Łukasz Tomaszewski. Rozmowy prowadzi Julia Cydejko. Zapraszamy!
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry.
Słuchacie państwo podcastu Polityki Insight Energia do Zmiany.
W naszej audycji opowiadamy o najważniejszych wiadomościach z sektora energetycznego, omawiamy zmiany regulacyjne i najnowsze trendy technologiczne.
Z naszymi gośćmi dyskutujemy o konwencjonalnych i odnawialnych źródłach energii oraz o polityce polskiej i europejskiej.
Mierzymy się też z tematem zmian klimatycznych i tego, jak wpłyną one na nasze życie.
Nazywam się Julia Cydejko i zapraszam na dzisiejszą audycję.
1 i 2 października w Katowicach odbyła się konferencja Energy Days.
Debatowano o energetycznych mega inwestycjach, ale też o mega trendach.
Zmiany rynkowe i regulacyjne, wyzwania systemowe, ale i szanse na tańszą energię i bardziej konkurencyjny przemysł.
O tym mówiło się w panelach i kuluarowych rozmowach.
Dzisiejszy odcinek to kilka refleksji na temat przyszłości rozwoju odnawialnych źródeł.
O perspektywach dla OZE opowiadają na konferencyjnych korytarzach prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski, wiceprezes Tauronu Michał Orłowski i dyrektor Departamentu OZE w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Łukasz Tomaszewski.
Julia Cydejko, zapraszam na Energię do Zmiany.
Jesteśmy na konferencji Energy Days w Katowicach, a moim pierwszym gościem jest prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Grzegorz Onichimowski.
Dzień dobry.
Chciałabym, żebyśmy porozmawiali o przyszłości odnawialnych źródeł energii, troszeczkę sproblematyzowali sobie ten temat.
systemowe związane z rozwojem, obsługą, bilansowaniem odnawialnych źródeł.
Coraz więcej mówi się o tym, że te koszty systemowe zaczynają zajmować na naszych rachunkach za energię decydującą część.
To one stają się ważniejsze niż koszty samej energii.
Czy to rzeczywiście tak jest?
Przede wszystkim musimy sobie powiedzieć, że OZE zawsze wygrają konkurencję cenową z paliwami kopalnymi.
Przede wszystkim dlatego, że w miarę rozwoju cywilizacji, elektryfikacji, wszystkich gałęzi naszego życia, gospodarki,
Energetyka oparta o paliwa kopalne siłą rzeczy musi być coraz droższa, bo musimy sięgać po coraz głębsze zasoby i ona nigdy nie będzie tańsza.
Skalowanie, budowanie coraz większych jednostek nie spowoduje, że to będzie taniej, tylko będzie drożej.
A z energią odnawialną jest dokładnie odwrotnie.
Skalowanie technologii powoduje, że dzisiaj jak porównamy cenę paneli fotowoltaicznych dzisiaj, a w roku 1980, to spadek cen jest o 99%.
No ale państwo jako operator stoją przed coraz większymi wyzwaniami związanymi z tym, że właśnie OZE przybywa.
Absolutnie tak, ale proszę wziąć też pod uwagę, że te źródła generacji energii stają się coraz bliższe naszych domów.
Więc owszem, rosną nasze koszty systemowe związane powiedzmy z zarządzaniem tą energią, z tym, żeby uporać się z jej zależnością od pogody chociażby.
żeby uzyskać tą, jak my mówimy, elastyczność systemu.
To wszystko oczywiście kosztuje, ale z drugiej strony chociażby mamy znakomite ograniczenie strat przesyłowych, bo mamy źródła blisko odbioru.
Nie da się ukryć, że my się musimy dostosować do tej nowej rzeczywistości, a nie ta nowa rzeczywistość ma się dostosować do nas.
Mówi pan o regulacjach.
Tak, mówię o regulacjach, ale mówię też po prostu o inżynierskiej praktyce, że my musimy się uporać z tym, że mamy na dachach polskich domów trzy elektrownie Bełchatów.
To my musimy się z tym uporać, a nie obywatele mają zdziwiać.
A my, czyli operator?
My, czyli branża, czyli operatorzy, czyli ustawodawcy, czyli politycy, my musimy wiedzieć, jak tym mądrze zarządzić, jak uzyskać obserwowalność tego systemu, jak zabezpieczyć go chociażby cybernetycznie, jak go zabezpieczyć pod kątem pierwsza rzeczy z brzegu.
Zaoferowaliśmy na samym początku tej pierwszej fali prosumentów tak zwany net metering, czyli przechowywanie za darmo energii w sieci.
To oczywiście na dłuższą metę jest nie do utrzymania, dlatego że nie można porównać jednostki energii wyprodukowanej o 20-20 grudnia z samą jednostką energii wyprodukowanej o 12-5 lipca czy 6.
Net meteringu już nie ma dla nowych instalacji, ale też bardzo trudno jest tych profesjonalistów, którzy na net meteringu do dzisiaj działają, skłonić do tego, żeby z niego zrezygnowali.
Oczywiście, to prawda, ale na przykład możemy powiedzieć, to my zaoferujemy wam bardzo wysokie dofinansowanie do magazynu energii, jeśli pozwolicie nam współzarządzać tym magazynem energii.
Będzie on dla nas zasobem elastyczności.
Właśnie cieszę się, że Pan o tym mówi, bo chciałam zapytać o magazyny energii.
Dużo mówi się o tym, że magazyny energii zarówno dla prosumenta, jak i dla średniej firmy, no i oczywiście wielkoskalowe magazyny pomagają zwiększyć autokonsumpcję w skali całej gospodarki powiedzmy, tak żeby nie trzeba było zawsze dostosowywać zużycia do czasu produkcji, ale czy rzeczywiście w skali potrzeb całego systemu magazyny energii mają potencjał do tego, żeby problem niezbilansowania rozwiązać w Pane ocenie?
Rozwiążą problem tak zwanej elastyczności krótkoterminowej.
Czyli na przykład jeśli w ciągu doby chociaż przez dwie godziny świeci słońce, rozwiążemy problem przy pomocy magazynów.
Natomiast jeśli przez trzy czy cztery doby nie ma ani słońca, ani wiatru, to tego problemu nie rozwiążemy przy pomocy magazynów.
Ale na przykład te magazyny jednocześnie, bo tu mówimy ciągle tylko o pokrywaniu deficytu ewentualnego energii w sytuacji, kiedy jest mała generacja OZE.
Ale przecież magazyny będą pełniły dużo, z naszego punktu widzenia, dużo ważniejszą rolę w stabilizacji systemu, chociażby w oferowaniu tzw.
bo to magazyn możemy przywołać do oddania energii do systemu w ciągu sekund.
Jeśli chcemy to samo od bloku węglowego, to musimy go uruchomić 8 godzin wcześniej.
Łatwo porównać, co jest tańsze, a co jest droższe w tej sytuacji.
Krótkie pytanie na sam koniec.
Toczy się debata o zielonych certyfikatach, o to, w jaki sposób wspierać OZE, tak żeby efektywnie skłaniać operatorów, właścicieli instalacji do tego, żeby postępowali zgodnie z potrzebami
Pan sam postulował wcześniejsze nieco wygaszenie systemu zielonych certyfikatów.
Jak powinno wyglądać wsparcie dla inwestorów w odnawialne źródła, żeby miało sens z perspektywy operatora?
Jedynym systemem wsparcia dla inwestorów powinna być skuteczny i szybki proces permittingu, żeby inwestorzy nie wydawali pieniędzy niepotrzebnie na cały proces uzyskiwania zgód na inwestycje.
Natomiast dalej powinni sobie radzić na rynku, bo dzisiaj takie technologie jak wiatr czy fotowoltaika, czy magazynowanie energii są wystarczająco dojrzałe, żeby sobie radzić na rynku.
I nie sądzę, że potrzebują one jakiegoś systemu specjalnego wsparcia, bo jak będziemy wszystko wspierać, to sami nie wspieramy niczego.
I musimy mieć tego świadomość.
Dzięki wielkie za rozmowę.
Dziękuję.
A moim następnym gościem jest Michał Orłowski, wiceprezes zarządu Tauron Polska Energia.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Wcześniej nagrałam krótką rozmowę z prezesem Polskiej Sieci Elektroenergetycznych Grzegorzem Onichimowskim, który zasugerował w odpowiedzi na moje pytanie, że optymalnym systemem wsparcia przyszłości dla odnawialnych źródeł energii nie są dopłaty, nie są subwencje, ale ułatwienia regulacyjne dotyczące permitingu.
Co do zasady zgadzam się z prezesem Onichimowskim.
My w swojej strategii jako kluczowe kierunki rozwoju odnawialnych źródeł wskazaliśmy przede wszystkim wiatr na lądzie.
Na dzień dzisiejszy widzimy, że ta technologia może być budowana bez wsparcia.
Nasze ostatnie budowy były budowane bez wsparcia.
Nie startujemy w tej chwili w aukcjach energii, tylko zabezpieczamy przychody poprzez alokację energii i sprzedaż energii do odbiorców końcowych.
Mamy tą przewagę w tym obszarze, że mamy 30 terawatogodzin sprzedaży do odbiorców końcowych, więc jesteśmy w stanie tą zieloną energię efektywnie do nich alokować.
Widzimy, że nawet patrząc na poziom cen hurtowych energii, energia z wiatru jest konkurencyjna na dzień dzisiejszy.
I jak najbardziej ta technologia wsparcia nie potrzebuje.
Sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana w zakresie pozostałych technologii.
To znaczy nie wyobrażam sobie, żeby wiatr offshore nawet w przyszłości był w stanie funkcjonować bez systemu wsparcia.
A Państwa plany jakiegoś uczestnictwa w rozwoju offshore wciąż są aktualne?
Posiadamy udział mniejszościowy w spółce PGE Baltica 7, wspólnie z PGE w spółce Baltica 7.
Ten projekt jest w tej chwili przedmiotem analiz i dyskusji z naszym partnerem, więc decyzje w tym zakresie będziemy podejmowali w najbliższych miesiącach.
Natomiast nie ukrywamy, że technologia wiatru na lądzie jest dużo bardziej konkurencyjna.
Jeżeli nie wystąpią odpowiednie systemy wsparcia, to rozwój wiatru na morzu nie będzie postępował.
W jaki sposób wyobraża Pan sobie modelowanie biznesowe, modelowanie finansowe w przyszłości dla projektów OZE lądowych, zostańmy już na lądzie, w kontekście zmieniających się ramy regulacyjnych, zapowiadanych zmian chociażby w rynku bilansującym, ale też całego pakietu antyblackoutowego, czyli tak naprawdę zmiany filozofii tego, jak OZE w systemie będą w przyszłości funkcjonować.
Oczywiście chodzi o to, żeby system
w każdej sekundzie był w maksymalnym stopniu zbilansowany.
Co to może oznaczać dla Państwa w kontekście oceny potencjalnych projektów do akwizycji?
Tutaj musimy wprowadzić to do naszego modelowania i już w pewnym zakresie wprowadziliśmy zmianę podejścia odnośnie prognoz.
Prognozy w energetyce robiło się na bazie jakiejś jednej ścieżki cenowej, bądź też analiz wrażliwości, które były różnicowane poziomem paliw kopalnych, poziomem salda importowego, czyli na bazie takich powiedzmy założeń odnośnie systemu elektroenergetycznego, które były pewną wiarą w pewne scenariusze rynkowe.
W tej chwili wchodzimy w świat, gdzie o cenie energii w danym roku w dużej mierze będzie decydowała ilość wiatru i ilość słońca.
I wchodzimy w czas, w którym tak naprawdę my już dzisiaj modelujemy na bazie tzw.
lat klimatycznych, czyli stanów pogody, na podstawie których wyliczamy cenę energii.
Im więcej będzie źródeł odnawialnych w systemie, tym większa będzie zależność średniej ceny rynkowej w kraju od tych scenariuszy pogodowych.
Więc już teraz bazujemy na takich latach klimatycznych.
To powoduje też, że biznes case dla tych projektów odnawialnych są nieco trudniejsze, w szczególności dla fotowoltaiki przy zakładanym rozwoju systemu.
Powoduje to, że musimy być bardziej ostrożni w inwestycjach, które dobieramy, ale też w większym zakresie projektować układy, które będą hybrydyzowane z magazynami energii, bądź też układy, w których od razu będziemy predefiniowali pewną część off-take'u przez odbiorców końcowych.
Jak w praktyce wygląda ten proces selekcji projektów, które warto poddać ocenie w kontekście akwizycji i tych, których być może nie warto kupować?
Pytam dlatego, że w ciągu ostatniego roku kilka dużych spółek energetycznych ogłosiło nowe strategie i zwiększyło znacznie swoją aktywność w obrębie akwizycji OZE.
Nie zawsze te decyzje spółek spotykały się z pozytywnym odbiorem rynku.
Jak unikać takich ryzyk?
No to jest kluczowe pytanie myślę, że dla każdej spółki energetycznej w naszym kraju.
To jak my o tym myślimy w Tauronie to jest przede wszystkim value creation.
Mamy jasno zdefiniowany cel w strategii, że projekty, które kupujemy powinny mieć wewnętrzną stopę zwrotu co najmniej 1,5% powyżej średnio ważonego kosztu kapitału.
I tego się twardo trzymamy.
To znaczy jakbym miał powiedzieć, czy chcę dowieźć cele w zakresie megawatów kosztem rentowności, to odpowiedź brzmi nie chcę.
Projekty muszą być przede wszystkim rentowne i to jest dla nas pierwsza bramka, na którą patrzymy.
I to pytanie adresujemy w kilku kierunkach.
Pierwsza rzecz to jest własny development projektów.
Obiecaliśmy go w strategii.
Pokazaliśmy na ostatniej konferencji wynikowe już ponad 3 GW w pipeline.
Większość to są magazyny energii, natomiast mamy już pierwsze projekty wiatrowe, które też przygotowujemy, które będą gotowe w kolejnych latach.
Dlaczego te magazyny energii są priorytetowe?
Wierzymy w pewną premię pierwszeństwa, to znaczy patrząc też po rynkach zachodnich, te magazyny, które wchodzą wcześniej do sieci, w większym stopniu korzystają z usług systemowych.
Spready też są większe w pierwszych latach, natomiast w dalszym okresie im więcej jest magazynów w sieci, tym bardziej wypłaszczają się te zwroty i te premie.
Plus też mieliśmy do czynienia z takim okresem, w którym była jeszcze możliwość kontraktacji magazynów z rynku mocy, co w przyszłości będzie obarczone dużym współczynnikiem korekcyjnym i de facto można by było powiedzieć, że bardzo mocno ogranicza sens włączania magazynów do rynku mocy.
Mieliśmy też możliwość skorzystania, czy też zaaplikowania na razie do systemów dotacyjnych Enfosiu, w związku z czym czas dla magazynów w zakresie ich przygotowania był wyjątkowo dobry.
Natomiast mamy ich już na tyle dużo, że teraz skupiamy się na tym, co jest dla nas bardziej długoterminowym celem, czyli na przygotowaniu projektów wiatrowych.
Przechodząc do akwizycji, to jest jakby trudna sytuacja w tej chwili na rynku, bo podaż projektów nie jest zbyt duża.
w szczególności projektów gotowych do budowy, a te, które są dostępne w dużej mierze oparte są jeszcze o starszą technologię.
Turbiny 3 MW, nawet jeszcze pojedyncze dwójki się trafiają.
W wiatrakach jest niestety duża różnica pomiędzy projektami w zakresie produktywności.
To znaczy fotowoltaika zlokalizowana w dowolnym miejscu Polski może produkować odrobinę więcej albo mniej, ale można by było powiedzieć, że jest porównywalna.
Natomiast w wietrze zdarzają się istotne znaczące różnice w produktywności rzędu 20-30% pomiędzy projektami.
Więc tak na koniec dnia szukamy projektów, które są relatywnie konkurencyjne, bo jedną ścieżką jest kwestia cen rynkowych, które mogą iść do góry albo w dół.
Natomiast jeżeli kupimy relatywnie dobre projekty, czyli projekty, których średni koszt produkcji energii w całym cyklu życia są lepsze od pozostałych, no to nawet przy spadającym rynku to będą wciąż relatywnie dobre projekty.
I takich projektów szukamy.
Natomiast nie jesteśmy zdesperowani, co też świadczy o tym, że ostatni projekt, co prawda bardzo duży, ale kupiliśmy tak naprawdę jeszcze w zeszłym roku.
Przyglądamy się też poważnie akwizycjom projektów istniejących, czyli takich, które bazują na starszej technologii, już teraz generują cashflow, ale mogą być też w przyszłości przedmiotem repoweringu, tak żeby mieć tą opcję dalszą na poprawę efektywności i móc tam rozwinąć nowe projekty wiatrowe.
Co musi się wydarzyć z Państwa perspektywy, żeby repowering stał się atrakcyjny?
Jest to kierunek, który jest bardzo preferowany przez decydentów politycznych.
Są nawet próby poprawy otoczenia regulacyjnego dla repoweringu, mimo prezydenckiego weta do nowelizacji ustawy wiatrakowej.
A jednak wydaje się, że apetyt na repowering ze strony rynku nie jest powalający.
Co z Państwa perspektywy byłoby takim decydującym impulsem?
Może zacznę od tego, że repowering ładnie brzmi, a w praktyce jest dosyć trudny.
To znaczy na przykładzie naszej farmy za górze mówimy o starszych turbinach, wysokość masz tu 90 metrów, stosunkowo małe fundamenty.
No i teraz myśląc o nowych technologiach czy budowie nowych wiatraków musimy szukać tak naprawdę turbin w przedziale 4,5 do 6 megawatów.
To są turbiny dużo cięższe na wyższych masztach.
Technicznie patrząc nie jesteśmy w stanie ani wykorzystać fundamentów, ani tego samego rozkładu tych turbin, tylko musimy rozmieścić je w innych miejscach.
I w tym przypadku tak patrząc na to nawet zastanawiamy się, czy nie lepiej ulokować tą farmę kilka czy kilkanaście kilometrów dalej, natomiast przyłączyć ją do tego samego punktu.
Bo może być to po prostu technicznie prostsze, bo te istniejące działki, istniejące fundamenty po prostu nie są przystosowane do takich obciążeń.
To jest po stronie takiej fizycznej, natomiast od strony samego procesu kluczowa była dla nas przyspieszona ścieżka pozwoleniowa.
Znaczy nawet jeżeli skorzystamy tylko i wyłącznie z infrastruktury przyłączeniowej, to będziemy w gminie, która ma akceptację, będziemy mieli właścicieli lokalnych, którzy też znają farmy wiatrowe i je szanują.
Warto wspomnieć, że w miejscach, w których już mamy turbiny, nie mamy żadnych problemów.
Jedne problemy występują tak naprawdę przed momentem rozpoczęcia budowy.
To są ciekawe lokalizacje.
Potrzebowalibyśmy przyspieszonego procesu pozwoleniowego.
Krótszej ścieżki w zakresie środowiskowym, szybszych decyzji planistycznych i to by nam pomogło szybciej podjąć decyzję o repoweringu.
Serdecznie dzięki za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
W tym gościem jest dyrektor Departamentu Odnawialnych Źródeł Energii w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Łukasz Tomaszewski.
Dzień dobry.
Dzień dobry Państwu.
W panelu poświęconym odnawialnym źródłom energii, który właśnie się skończył, powiedział Pan, że mamy nadpodaż mocy w krajowym systemie elektroenergetycznym.
Oczywiście krajowy system nie samymi odnawialnymi źródłami stoi, ale one zaczynają obejmować już coraz większy udział mocy w systemie, tym bardziej, że ich przerasta najszybciej, źródeł konwencjonalnych znacznie, znacznie wolniej.
Ale wiadomo, że im więcej OZE, tym trudniej adaptować je do systemu.
Jak w takim razie pan sobie wyobraża mądre regulacje w tym obszarze?
Wiadomo, że kilka ośrodków decyzyjnych obecnie pracuje nad takimi regulacjami.
Przede wszystkim chciałem powiedzieć o wzmocnieniu roli magazynowania energii, bo magazyny energii stanowią taki naturalny, najszybszy sposób, żeby zagospodarować właśnie nadwyżki mocy w systemie.
Te nadwyżki mocy oczywiście uwydatniają się poprzez ujemne ceny energii, a w krytycznych momentach poprzez redysponowanie mocy przez operatora systemu przesyłowego.
No i to oznacza właśnie, że nie ma wystarczającego zapotrzebowania na moc, czyli system się nie bilansuje.
Po to, żeby się zbilansował, operator musi podjąć czynności, które równoważą moc wytwarzaną z mocą odbieraną.
Tak jak na to patrzymy, właśnie magazyny, o których wspomniałem, pomogą nam przesunąć tę moc
Wtedy, kiedy jest jej nadmiar do okresów, kiedy jej potrzebujemy, czyli po prostu nie stracić.
Bo jeżeli dochodzi do redysponowania, to instalacje odnawialnego źródła energii są zatrzymywane.
Wtedy odbiorcy zużywają więcej konwencjonalnej energii.
Czyli poprawa otoczenia regulacyjnego dla magazynów?
Myślę, że jeśli chodzi o magazyny, to mamy do czynienia z bardzo dużym spadkiem kosztów w tej chwili.
Już aktualnie możemy powiedzieć, że magazyny korzystają z arbitrażu cenowego, czyli różnic pomiędzy ceną energii w przypadku bardzo dużej mocy w systemie i ceną energii w przypadku niedoboru mocy.
Są w stanie się w pewnym okresie sfinansować.
Dodatkowo są mechanizmy wsparcia takie jak rynek mocy, z którego też inwestorzy magazynów energii korzystają.
Warto w tej chwili pomyśleć nad tym, żeby uprościć też proces inwestycyjny, żeby magazyny energii sprawniej mogły być lokalizowane i realizowane na obszarze Polski, w tych miejscach dokładnie, gdzie rzeczywiście to jest bardzo potrzebne.
Usprawnienie procesu inwestycyjnego to jeden z takich tematów, które tutaj na konferencji Energy Days były bardzo obecne.
Zresztą trudno się dziwić, bo jest to postulat, który podnoszą inwestorzy z różnych branż od wielu lat.
Także w kontekście ustawy wiatrakowej, która niedawno została zawetowana przez pana prezydenta Karola Nawrockiego, a została przecież przygotowana w pańskim departamencie.
Było dużo usprawnień w permittingu, w tym przypadku dla inwestorów w lądową energetykę wiatrową, chociaż nie tylko.
Chciałam zapytać, jakie rozwiązania dotyczące usprawnień w permittingu wyobraża pan sobie w przyszłości w jakiejś kolejnej odsłonie państwa działalności regulacyjnej?
W pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, że długość procesu inwestycyjnego wpływa na ostateczny koszt danej inwestycji, a ostatecznie na cenę energii, która będzie wytwarzana z tego typu źródła.
Należy tutaj zwrócić szczególną uwagę na to, żeby maksymalnie skrócić permitting, zmniejszając, redukując koszty takiej inwestycji.
Jak to możemy zrobić?
Między innymi poprzez na przykład równoległą realizację niektórych procedur.
Myślę tutaj o tym, że możemy sobie wyobrazić sytuację, kiedy inwestor w jednym czasie występuje choćby o warunki przyłączenia, a równolegle prowadzi działania związane z lokalizacją tej inwestycji i realizacją procedur środowiskowych.
To wtedy pozwoli nam troszeczkę szybciej zrealizować cały projekt, chociaż oczywiście należy tutaj pamiętać o tym komponencie społecznym.
Nie możemy skracać procedur inwestycyjnych kosztem udziału społeczeństwa w całym procesie i możliwości wypowiedzi co do konkretnej inwestycji.
Czy ona jest właściwa i czy jej skala, lokalizacja jest odpowiednia.
Zaciekawiło mnie to, co pan powiedział o tym przekładaniu się permitingu, długości, procedur administracyjnych na koszty całej inwestycji.
Wczoraj miałam okazję rozmawiać z prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorzem Onichimowskim, który powiedział w rozmowie ze mną, że w jego opinii systemy wsparcia oparte na walutach, oparte na dotacjach nie są już konieczne dla odnawialnych źródeł.
To usprawnienie w permitingu powinno być tym kluczowym elementem.
sposobem wsparcia, po którym inwestor, później już operator instalacji po prostu idzie na rynek i na tym rynku sobie radzi.
Czy taki system popierania przez administrację odnawialnych źródeł Pan też by poparł?
Czy jesteśmy już na tyle dojrzałym rynkiem, że możemy przestać dopłacać do OZE i po prostu pomagać inwestorom regulacyjnie?
To rzeczywiście bardzo ciekawa wypowiedź mówiąca o tym, że odnawialne źródła energii nie potrzebują już wsparcia w formie pomocy publicznej, wsparcia finansowego.
Dostrzegamy coraz silniejszy trend polegający na tym, że inwestorzy nie aplikują ani do aukcji, ani do choćby Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Pomoc Bezpośrednią, tylko wychodzą bezpośrednio na rynek sprzedając swój produkt, czyli energię,
albo w formie PPA-ów, albo wręcz bezpośrednio na giełdzie.
To pokazuje, że w odniesieniu do niektórych technologii, do niektórych instalacji, mamy do czynienia z taką dojrzałością technologiczną.
Czyli możemy powiedzieć, że tego typu instalacje nie potrzebują już wsparcia publicznego, bo mogą swobodnie rozwijać się bez niego.
Wracam na koniec naszej rozmowy do tej kwestii oporu społecznego.
Mam wrażenie, że kiedy znowu powraca w Polsce, no nie tylko w Polsce, nie jesteśmy wcale wyjątkowi pod tym względem, ale konflikt polityczny dotyczący odnawialnych źródeł energii i ogólnie transformacji energetycznej w kierunku bezemisyjnych źródeł, to on bardzo często właśnie ma źródło w tym oporze społecznym, że opór polityków przychodzi wtórnie do tych wątpliwości, które wyrastają oddolnie.
Zastanawiam się w takim razie, czy rzeczywiście można zadziałać regulacyjnie, żeby ten opór społeczny zmniejszyć.
Wiadomo, że on pojawia się tam, gdzie odnawialnych źródeł jeszcze nie ma, tam gdzie stoi już lądowa farma wiatrowa.
Najczęściej lokalna społeczność jest przyzwyczajona do jej obecności i też bardzo często rozumie korzyści wynikające z tego sąsiedztwa.
Jak w takim razie w przyszłości można działać, żeby z tym baklaszem antyozowym walczyć?
Twierdzę, że komunikacja do społeczeństwa korzyści płynących z rozwoju odnawialnych źródeł energii jest tutaj kluczowa z punktu widzenia uzyskiwania akceptacji społecznej dla tego typu technologii.
Jeżeli mówimy o co do zasady zazielenianiu polskiej gospodarki, rozwoju odnawialnych źródeł energii, to myślę, że każdy z nas jest za.
To zdanie się trochę zmienia w momencie, kiedy dowiadujemy się, że dana instalacja fotowoltaiczna, dany wiatrak ma stanąć bardzo blisko naszego domostwa.
I myślę, że rolą samych inwestorów, ale też samorządu lokalnego jest tłumaczenie na zasadzie bardzo bliskiego partnerstwa społeczności lokalnej, czym jest ta instalacja i z czym ona się wiąże.
Myślę, że dobrym przykładem jest tutaj obrazowanie podobnych inwestycji, które zostały zrealizowane, tworzenie takich okazji do wizyt studyjnych,
do takiego bardzo spokojnego, bez emocji tłumaczenia, na czym polega dana inwestycja i jakie korzyści też wygeneruje konkretnie tej społeczności.
Myślę tutaj o podatkach lokalnych albo o korzyściach płynących choćby np.
z tańszego ciepła z biogazowni rolniczej.
A bezpośrednie korzyści finansowe?
Były takie rozwiązania właściwie już wdrożone, tylko czekające na wejście w życie w poprzedniej ustawie wiatrakowej.
Tam był dosyć skomplikowany system wirtualnego prosumenta.
Teraz w tej ustawie niedawno zawetowane i były pieniądze do ręki.
Czy takie rozwiązania mają przyszłość?
Czy one się sprawdzają?
Czy to jest taki ruch wynikający z braku czasu na te bardziej długoterminowe działania?
To właśnie jest efekt tych kontrowersji związanych z rozwojem choćby energetyki wiatrowej na lądzie.
To znaczy, żeby dać społeczeństwu coś w zamian, to wymyślono jakieś profity płynące bezpośrednio z danej inwestycji.
Ja nie jestem do końca zwolennikiem takiego rozpieszczania społeczeństwa i dawania coś w zamian, bo to wtedy generuje takie postawy roszczeniowe.
I może przelać się na szeroko rozumiane inne obszary.
Na przykład, jeżeli ktoś dowie się, że będzie w okolicach realizowana jakaś droga, fabryka, różnego rodzaju inwestycja, powie, no dlaczego mój sąsiad, który ma w okolicy fiatrak, ma z tego tytułu jakieś profity, a ja, skoro też dana inwestycja oddziałuje na mnie negatywnie, nie mogę na nic liczyć.
To piękna postawa z pana strony, bo to już nie byłby pana departament OZE, który by się tym przejmował.
No tak, ale mówimy o tym, żeby kreować takie pozytywne reakcje społeczne, a nie załatwiać wszystko pieniędzmi, bo to też nie w tym rzecz.
Ale myślę, że to jest jakby ciekawy ruch, który może poprawić nastrój i atmosferę wokół lądowej energetyki wiatrowej.
Dzięki wielkie za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Na dziś to wszystko.
Na kolejny odcinek Energii do Zmiany zapraszam w przyszłym tygodniu.
A zanim znowu się usłyszymy, posłuchajcie innych audycji Polityki Inside, które znajdziecie w najważniejszych serwisach podcastowych.
W pole wyszukiwania wpiszcie po prostu Polityka Inside.
Do usłyszenia.
Ostatnie odcinki
-
Katowice pracują nad strefą | Miasta bez smogu
03.02.2026 14:25
-
W połowie drogi | Impuls
02.02.2026 13:25
-
NATO na zakręcie | Z dystansu
30.01.2026 16:41
-
Kopernikański przewrót w kosmosie | Wartość dodana
29.01.2026 14:09
-
PiS szuka premiera, kto tworzy front Brauna | N...
28.01.2026 15:17
-
Jak silna jest Hennig-Kloska? | Energia do zmiany
27.01.2026 13:34
-
Czy Europa uwierzyła w siebie? | Z dystansu
23.01.2026 14:46
-
Davos, gospodarka i przyszłość technologii | Wa...
22.01.2026 14:06
-
Aaaa krzesło oddam | Nasłuch
21.01.2026 14:48
-
Roszady w PGE | Energia do zmiany
20.01.2026 13:03