Mentionsy
Gospodarka w cieniu polityki | Wartość dodana
W dzisiejszym odcinku Hanna Cichy, Karol Tokarczyk i Bartosz Krzemiński dyskutują o gospodarczych trendach jesieni - o wpływie konfliktu politycznego na polską gospodarkę wpłynie polityczny konflikt, o podatku cyfrowym, o deregulacji czy o budżecie. Zapraszamy!
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry.
Słuchacie państwo podcastu Polityk Insight.
W naszej audycji rozmawiamy o najważniejszych wydarzeniach gospodarczych, analizujemy rynki, śledzimy zmiany technologiczne i regulacyjne.
Razem z naszymi gośćmi rozmawiamy o firmach, innowacjach i wyzwaniach dla polskiej i globalnej gospodarki.
Tłumaczymy, co oznaczą dane makroekonomiczne i dlaczego warto
Jestem szafową działu gospodarczego w Polityce Insight i zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka.
Dziś nagrywamy się dla Państwa z Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
To jest pierwsza duża, biznesowa impreza na rozpoczęcie sezonu.
I może nie będziemy się jakoś bardzo jakieś takie smaczki i ploteczki forumowe zagłębiać, natomiast opowiemy Wam, co naszym zdaniem będzie ciekawego jezienią, na co będziemy zwracać uwagę, jakie wydarzenia, procesy i osoby warto śledzić.
A nagrywamy się w składzie Karol Tokarczyk i Bartosz Krzemiński.
Panowie, co najciekawszego wydarzyło się na forum?
Może najpierw krótko.
Na początek wydaje mi się, że warto odnotować to, że jest mniej ludzi niż w poprzednich latach.
Mniej stanowisk, mniej spotkań.
Nie ma dużego stanowiska Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, czyli AmChamu.
Nie ma dużego stanowiska Izby Szwajcarskiej, Izby Francuskiej, Niemieckiej.
Nie ma spółek Skarbu Państwa.
Poza, patrzę tutaj, obracam głowę, jest Wars z grupy PKP, czyli spółka nadzorowana, upraszczając, przez Polskie Stronnictwo Ludowe.
Jest za to dużo nauki.
Jest bardzo dużo uczelni, więcej niż byłam przyzwyczajona.
Tak mi się wydaje.
No i siedzimy pod bardzo dużym pawilonem Ministerstwa Cyfryzacji.
No i o tej cyfryzacji warto jeszcze wspomnieć.
Bo człowiekiem roku forum został Krzysztof Gawkowski, to było pierwszego dnia, więc wydaje mi się, że cały ten wysiłek włożony przez instytucje sektora cyfrowego, publiczne instytucje sektora cyfrowego nie poszedł chyba na marne.
No a Bartek, co ty widzisz w tym karpaczu?
Mnie też uderza obecność nauki i jej ekspozycja, to znaczy te miejsca, które zajmowały czołowe firmy w poprzednich latach są teraz zajmowane przez Polskę Naukę, przez Polskę Cyfrową.
Rzeczywiście jest dużo.
Bardzo ciekawe panele biznesowe miał Esgiech i tam się koncentrowała dyskusja o deregulacji, o perspektywach rozwojowych.
No i myślę, że ciekawe jest też Forum Zdrowia, które towarzyszy temu forum karpaczowemu.
Jest moim zdaniem w tym roku wyjątkowo też biznesowo nastawione, to znaczy bardzo wiele debat dotyka tematu konkurencyjności branży.
Stara się pokazać tę branżę w kategoriach szansy gospodarczej dla Polski, w kategoriach takiego amuletu, który Polska powinna mieć, będąc krajem G20, a więc jest też walor aspiracyjny w tym wszystkim.
No i słyszałem język zarządzania strategicznego, czyli mówimy o przewagach konkurencyjnych w obszarze badań klinicznych na przykład.
Więc moim zdaniem ciekawie.
Dużo o Prawa i Sprawiedliwości też jest.
I to i polityków, i przedstawicieli ośrodków badawczych związanych z szeroko pojętym środowiskiem prawicowym, więc trochę to też wygląda już tak jakby antycypując, i to chyba będzie jedna z niewielu politycznych rzeczy, które mówimy, wygląda to trochę tak jakby oni antycypowali już ten 2027 rok i przygotowywali się jakoś do rządzenia.
To ja powiem drugą polityczną rzecz.
Mianowicie bardzo dużo jest takich obaw biznesowych związanych z tym, jak wpłynie na nich konflikt na szczytach władzy.
To znaczy, że te częste choiny weta prezydenta Nawrockiego to jest czynnik, który dodatkowo zwiększa niepewność regulacyjną, czyli coś, czego firmy bardzo, bardzo nie lubią, no bo jest jakiś projekt, który jest dla nich ważny, wpływa na ich działalność.
On sobie przechodzi przez wszystkie szczeble procesu legislacyjnego, przez pracę w rządzie, przez pracę w parlamencie.
Te firmy mogą tam
coś w ramach konsultacji zgłosić, to zostanie uwzględnione bądź nie.
No i wtedy już mogą się zacząć przygotowywać do tego, że ta ustawa wejdzie w życie w jakimś tam kształcie, no a teraz jednak jest to postrzegane jako taka trochę loteria rzut monetą, czy ustawa wejdzie w życie czy nie, to z jednej strony, ale równolegle też bardzo często widziałam taką nadzieję, że jeżeli są jakieś regulacje, które akurat danej branży, danej grupie nie pasują, to że a może jednak tutaj prezydent zawetuje, może nie będziemy musieli robić tego czy tamtego.
Widać też takie próby zarządzania ryzykiem, to znaczy definiowania inicjatyw, które się obronią w 27 roku albo podkreślania, że inicjatywa może być ponadpartyjna, więc warto ją jako niekontrowersyjną promować.
Trochę to jest tak, że te dyskusje w tym Karpaczu to trochę jednocześnie jest...
To, co będzie się działo jesienią i o czym pewnie będziemy rozmawiać.
No i a propos właśnie tych legislacji, które się obronią bądź nie obronią w 27.
Karol, jak ty oceniasz szansę na to, że zobaczymy jakiś projekt podatku cyfrowego?
projekt, to może i zobaczymy.
Natomiast zacznę od końca.
To znaczy szanse na uchwalenie tego podatku cyfrowego są minimalne.
Nawet jeżeli przejdzie on całą ścieżkę legislacyjną, no to prawdopodobnie zawetuje ją prezydent Karol Nawrocki, co nie oznacza, że dyskusja o tym podatku nie ma sensu.
To znaczy jest wiele regulacji, które się w naszym zawodowym życiu nie wydarzyły, a jednak cały czas się o nich rozmawia i właśnie ten podatek cyfrowy to jest jedna
To co dzisiaj słyszałem na temat tej regulacji to to, że większość firm ma już gotowe stanowiska w tej sprawie, one spływają do ISP branżowych, do organizacji pracodawców, więc lada chwila będziemy mieli wysyp różnych stanowisk, które pewnie częściej będą krytykować niż chwalić to rozwiązanie.
I to też, o czym tutaj słyszę, przy czym nie udało mi się tego potwierdzić, to to, że ponoć brytyjska administracja zaoferowała polskiej pomoc w przygotowaniu odpowiednich rozwiązań czy wytłumaczeniu, jak taka danina działa u nich.
Więc to jest jakieś takie małe zaskoczenie dla mnie.
Ale też to, co słyszę od firm z tego właśnie sektora cyfrowego...
to to, że oni nie za bardzo, tak jak wspomniałem, obawiają się tej regulacji i finalnego efektu oddziaływania.
Dużo jest też argumentacji, która polega na tym, że firmy wskazują, jakie już dziś płacą podatki w Polsce i jak też wpłynie ten przyszły podatek cyfrowy na przykład na poziom inwestycji tychże firm w kraju.
Ja tylko dodam, że o podatku cyfrowym Janek Jęcz nagrywał odcinek w zeszłym tygodniu.
Jeśli państwo nie słuchali, to bardzo, bardzo zachęcamy.
Ja bym chyba chciał wrócić do tematu, który jest nieobecny na panelach, ale jest obecny mocno w kuluarach i to są ceny energii dla przemysłu.
To znaczy fakt, że to nie jest dyskutowane publicznie, nie przestaje martwić przedstawicieli biznesu i kontekstem jest i Rada Gabinetowa.
i weto prezydenta Nawrockiego w stosunku do ustawy 10H.
Można się z tymi rozwiązaniami zgadzać lub nie, ale one jednak realnie przybliżały wprowadzenie na rynek dostatecznej ilości tanich megawattogodzin.
I tego zabrakło.
Przedstawiciele czy doradcy prezydenta zarzekają się, że będą rekompensaty.
że znajdzie się inne rozwiązanie na dostarczenie tej taniej energii, no ale przemysł to za bardzo nie wierzy, bo przemysł mówi, liczy się dla nas prosty Excel w horyzoncie 10 lat, albo te ceny są trwale, niskie i wtedy jesteśmy konkurencyjni na lata, no albo niestety szukamy innych miejsc na świecie, gdzie możemy zainwestować pieniądze i te obawy formułuje i przemysł i słyszę też od przedstawicieli branży finansowej, banków inwestycyjnych, które na te same ryzyka muszą odpowiadać.
Ja dzisiaj słyszałem dokładnie to samo, czyli właśnie te obawy i wyartykułowanie tych obaw od prezesa Ryszarda Florka, czyli założyciela i prezesa firmy Fakro oraz od prezesa Krzysztofa Pawińskiego, to akurat w tym przypadku jest Maspex, czyli producent żywności, więc faktycznie ceny energii poza tym wątkiem regulacyjno-deregulacyjnym to jest coś, co na pewno będzie ważne w najbliższych miesiącach, jeśli nie kwartałach dla biznesu.
Ja myślę, że to będzie też trend, który będziemy obserwować albo będziemy sprawdzać rząd, czy to robi czy nie.
Bo jeszcze parę miesięcy temu w lipcu minister Maciej Berek zapowiadał, że te małe deregulacje zostaną zastąpione dużymi pakietami deregulacyjnymi.
To było jeszcze przed jego zmianą roli czy awansem na ministra, który będzie prowadził kontroling rządu.
Więc pytanie, czy rząd utrzyma ten zamiar i czy rzeczywiście tę pewność prowadzenia biznesu dla przedsiębiorców zwiększy.
Część tych rzeczy, o których minister Berek mówił na tej konferencji, do której się odwołujesz, to się dzieje, bo mówił również o tym, że ta deregulacja w drugiej fali będzie nie tylko polegała na wdrażaniu pomysłów przedsiębiorców, ale również pomysłów, które gdzieś wychodzą z szeroko pojętej administracji, bo nie tylko z rządu.
No i ja już widziałam na wstępnych etapach procesu legislacyjnego takie pomysły typu
Na przykład ZUS ma pomagać przedsiębiorcom rozliczać składki, zwłaszcza MŚP, więc to gdzieś tam się faktycznie dzieje.
No i ta deregulacja, jeszcze wracając na chwilkę do Karpacza, chyba przyniosła zamierzony efekt.
W tym kontekście przedsiębiorcy się czują wysłuchani, czują zaopiekowani, przynajmniej na tym polu deregulacyjnym, że to budzi jakieś problemy.
pozytywne emocje cały czas, nawet już po pominięciu tej pierwszej fazy już nie zgłaszają tych projektów, ale fakt, że akurat projekt, który my zgłosiliśmy albo ważny dla naszej branży jest już w Sejmie, jest ustawą, jest bardzo dobrze odbierany.
Więc jeżeli chodzi o taki polityczno-relacyjny trik, który z tą deregulacją został zastosowany, to ewidentnie to zadziałało.
Natomiast jeszcze przy tym biznesie i konkurencyjności to są oczywiście jakieś takie bardzo, bardzo długie procesy i my je sobie obserwujemy i na odcinku inwestycyjnym i patrząc na to, jak się zmienia wielkość produkcji, czy jak się zmienia udział firm europejskich versus chińskich w różnych rynkach na przykład.
No ale na koniec dnia to wszystko się tam przekłada na pracowników i ja zaczęłam już w ostatnich miesiącach z takim lekkim niepokojem patrzeć na dane z rynku pracy i na pewno to jest coś, na co trzeba będzie bardzo uważnie patrzeć jesienią.
Czy coś nam się przypadkiem w tej gospodarce nie zaczyna zacierać poważnie?
A gdzie kończy się żółte światło na rynku pracy, a zaczyna już ta czerwona lampka?
No więc na razie powiedziałabym, że to jest jeszcze to żółte światło, to znaczy nie ma jakichś tam wielkich zwolnień, ale pracodawcy nie przedłużają umów albo nie rekrutują pracowników na miejsce tych, którzy odchodzą na emeryturę powiedzmy, czy zmieniają pracę.
Tak, ta kreacja miejsc pracy jest.
dużo, dużo mniejsza, wakatów jest mniej, ogłoszeń jest mniej, nawet w tym sezonie letnim, który teoretycznie powinien sprzyjać jakimś tam pracom sezonowym, więc ciekawe, co będzie jesienią, jak będziemy się zbliżać do zimy.
A widać jakieś zróżnicowanie sektorowe?
No głównie jakieś takie przemysłowo-produkcyjne, ale ta budowlanka też nie idzie tak szybko, jak powinna.
W tych sezonowych branżach te sezonowe procesy się zadziały, tylko że one nie zrekompensowały tej flauty, która jest w innych miejscach.
I tutaj na przykład też słyszałam od firm, które zajmują się oświadczeniem usług związanych czy z rekrutacją, czy z benefitami pracowniczymi, że oni widzą mniejszy popyt na swoje usługi, że czekają na to, czy to jest na przykład efekt jakiejś tam niepewności związanej z słami, że firmy poprzekładały różne decyzje rekrutacyjne na później.
Czy jest to jakiś tam efekt stały, więc nie ogłaszam alarmu, natomiast na pewno jakieś tam flagi monitorujące powiewają.
Dla mnie to jest test na sprawność rządu i przekształcenie się rządu w taką trochę bardziej sprawną organizację w sensie korporacyjnym to też będzie jeden z takich procesów de facto gospodarczych, które będę obserwował na jesieni.
Wczoraj na panelu padło pytanie, co należałoby usprawnić w polskim systemie konstytucyjnym.
I na to pytanie odpowiedział Marcin Chorała, czyli poseł Prawa i Sprawiedliwości, że życzyłby sobie, czy przyszłym rządom, żeby rząd przestał być organem kolegialnym.
Czyli, żeby faktycznie pojawiła się sprawczość i takie duże przełożenie decyzji na wdrożenia.
I potem jak rozmawialiśmy o tym z Dominikiem Brodackim, z kolegą z Energetyki, to Dominik wyjaśnił mi, że
Chodzi o to, że do ustawy energetycznej zgłosić uwagi może nawet minister kultury, sportu i te uwagi są tak samo ważne i wiążące dla całokształtu legislacji.
No i mi włosy stanęły dęba, kiedy to usłyszałem, bo nie zdawałem sobie sprawy do końca, jak głęboko ten problem jest zakotwiczony.
I w momencie, kiedy ty mówisz o problemach na rynku pracy, to ja mówię, że przez ostatnie pół roku próbowaliśmy sobie wytłumaczyć, że KPO czy inwestycje publiczne rozwiążą problemy koniunkturalne, których my się spodziewamy.
Okazuje się, że to przełożenie pomiędzy decyzją o tym, że wydajemy pieniądze, a tym, kiedy one trafiają na rynek jest bardzo długie.
I wydaje mi się, że w części tu jest odpowiedź.
Widzisz, ja uważam, że problemem jest to, że koniunktura zależy od tego, czy są inwestycje z środków unijnych, czy nie, bo te inwestycje powinny być bardziej zdywersyfikowane.
A waszym zdaniem, bo to o czym mówił Bartek, to trochę wybrzmiewa, czy rozumiem przez to to, że administracja publiczna wchodząc w proces deregulacji w lutym razem z prezesem Brzoską przejęła trochę z prywatnego biznesu część sposobu działania
takiego korporacyjnego i być może jakiegoś tam, nie wiem, cyklu, kwartalnego cyklu rozliczania, mówiąc po staropolsku, KPI-ów.
A za tym z kolei kryje się dla mnie ciekawość, czy ta deregulacja waszym zdaniem jednak będzie kontynuowana, czy to jest hasło, które będzie schodziło na coraz dalszy plan kosztem jakichś nowych tematów.
Ja bym obstawiała, że deregulacja będzie, no na pewno nie w tym tempie, bo nie da się nawet przy rozbijaniu każdego przepisu na osobną ustawę wrzucać 100 ustaw kwartalnie tylko i wyłącznie z zakresu deregulacji.
Natomiast jest to na tyle nośne politycznie, dobrze odbierane, zwłaszcza jeżeli te projekty deregulacyjne są takie, ja je nazywam nice to have, to znaczy to są rzeczy, które faktycznie...
Faktycznie są pewnymi ułatwieniami, są naprawieniem jakichś błędów, które wyszły w trakcie albo jakichś rozwiązań, które były fajne 10 lat temu, a teraz okazują się przestarzałe i nieadekwatne, ale nie są to zmiany fundamentalne, a w związku z tym nie są to też zmiany, które jakoś bardzo komuśkolwiek szkodzą, więc są to projekty, które raczej mają samych zwolenników.
Więc czemuż by nie grać tym jako i taką pro-biznesową i nowoczesną i przyjazną twarzą ekipy rządzącej wobec nadchodzących wyborów.
Moja kontra jest jedynie taka, że w przypadku deregulacji trudno jest udowodnić, że ona się wydarzyła.
Ale też jednocześnie ja mam takie poczucie, że
Biznes wciąż ma niedosyt związany z procesem deregulacji.
Ja wciąż słyszę od przedsiębiorców, z którymi rozmawiam czy tutaj w ostatnich dniach, czy w Warszawie, czy poza Warszawą, że oni wciąż muszą zmagać się z przepisami, które mówią im jak mają prowadzić biznes.
Natomiast w ich logice prawo powinno polegać na tym, że powinno wskazywać coś, czego nie można robić, a wszystko niewymienione w tych przepisach można robić.
Krótko mówiąc, cały czas przedsiębiorcy czują jakiś taki niedosyt.
To jest w różnych sektorach, to znaczy jakby handel detaliczny, czy producenci żywności mają na myśli zwykle regulacje dotyczące gospodarki obiegu zamkniętego.
O, a to jest duży temat na jesień, tak?
Tak, bo to się też będzie działo.
Teraz zdaje się do wczoraj był czas na to, żeby biznes w tej sprawie mógł wysłać swoje stanowiska.
Mówisz o projekcie dotyczącym rozszerzonej odpowiedzialności producentów.
Tak, organizacje branżowe mają na to zdaje się tydzień więcej, więc już słyszę, że ktoś pozgłaszał jakieś uwagi, ale w tak zwanym międzyczasie po rozmowach tutaj doszło jeszcze kilka wątków, więc pewnie należy się spodziewać w najbliższych tygodniach
jakiejś wzmożonej debaty na ten temat, choć znowu z trzeciej strony trochę to jest tak, że cały czas rozmawiamy o tej gospodarce obiegu zamkniętego i te tematy są pewnie bardzo podobne do dyskusji, która miała miejsce, nie wiem, rok, dwa, pięć lat temu.
To znaczy cały czas kręcimy się wokół tych samych tematów poziomu recyklingu, jak to osiągnąć, kto ma być za to odpowiedzialny, czy państwo jako całość, czyli rozmyta odpowiedzialność, czy jakoś instytucja, w końcu jak będzie to umiejscowione politycznie.
Ale wiesz, te tematy faktycznie jadą bardzo, bardzo wolno, ale w końcu kiedyś dojeżdżają, bo wchodzi nam jesienią w życie system kaucyjny.
W końcu po właśnie wielu, wielu dyskusjach, krokach wstecz, w boki i w innych kierunkach.
którego chyba nikt nie jest zadowolony, poza tymi, którzy tę regulację stworzyli.
Bardzo ciekawy z mojego punktu widzenia proces, który się teraz dzieje jest taki, że ze względu właśnie na niepewność regulacyjną, ona akurat w tym przypadku objawia się, czy objawiała się tak, że sieci handlowe niektóre, czy sklepy do samego końca, nie wiedząc jak wygląda, czy będzie wyglądać ta regulacja,
i czy ona w ogóle zaistnieje, czy wejdzie w życie, odkładały konieczność dostosowania się do wymogów właśnie systemu kaucyjnego, co przekłada się dzisiaj na to, że firmy produkujące różnego rodzaju automaty do przyjmowania tych opakowań, powiedzmy w uproszczeniu jakieś takie butelkomaty, zmagają się z dużą liczbą zamówień.
No i mamy, krótko mówiąc, wąskie gardło.
Ciekawe, jak będą na to patrzeć ci, którzy będą w ogóle te sklepy potem kontrolować.
Okej, ale to nie jest tak, że my to robimy w każdym miejscu, w którym możemy to robić?
W sensie, że przy wszystkich tych, zwłaszcza jakichś niepopularnych, zaczyna się od poziomu rządowego, czyli że zaczynamy się zabierać za wdrażanie jakiejś niepopularnej dyrektywy, jak już jest po jej terminie.
Jest dwa lata po terminie, a rząd dopiero pracuje nad wstępnym projektem.
I to samo dotyczy tego ROPu właśnie, a potem to schodzi na poziom tego sektora prywatnego, który też odkłada, odkłada, bo a nuż się uda, bo a nuż nam się uda jeszcze pół roku wynegocjować.
No to tak jak z uczniem, który próbuje przesunąć termin oddania wypracowania.
Zgodziłbym się z tobą, ale podam przykład odwrotny, to znaczy coś, o czym rozmawiamy od sześciu lat, czyli nowelizację ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa.
Nie ma cały czas uzgodnionych przepisów w tej sprawie.
Być może już jak słuchacie tej naszej rozmowy, to ta regulacja będzie już po stałym Komitecie Rady Ministrów, a z drugiej strony operatorzy telekomunikacyjni...
antycypują te przepisy i próbują jakoś zdywersyfikować tych swoich dostawców.
Mieliśmy do czynienia właśnie w Karpaczu z jakimś takim kolejnym etapem i porozumieniem Pleja z Ericssonem, które to firmy będą jeszcze jakoś tak mocniej współpracować przy rozbudowie sieci, więc są też odwrotne przypadki, to znaczy jakby bardzo długo tej regulacji nie ma, a firmy nawet jeżeli nie wierzą w jej wprowadzenie, no to jednak jakoś tam próbują się do niej dostosować, ale zakładam, że to pewnie zależy od...
wielkości biznesu i od tego, jak wiele osób liczą działy polityk publicznych czy działy prawne, które w tych firmach właśnie monitorują te różne procesy legislacyjne.
A ja to napięcie pomiędzy podejściem biznesu i podejściem administracji też widzę w innym obszarze sztucznej inteligencji, bo przysłuchiwałem się panelom na temat wykorzystania sztucznej inteligencji na przykład w medycynie.
I potem ktoś wytłumaczył mi w kuluarach, że niestety są fundamentalne różnice pomiędzy podejściem przedsiębiorców i administracji.
Administracja działa na podstawie i w granicach prawa zawsze, a przedsiębiorcy działają tam, gdzie nie jest zabronione.
Robią to, czego im nie zakazano.
I jest bardzo trudno skoordynować te podejścia w momencie, kiedy trzeba na przykład przygotować system danych służących ostatecznie przedsiębiorcom czy firmom technologicznym.
które wykorzystują sztuczną inteligencję, starają się stworzyć nowy system diagnostyki.
Jest kilkadziesiąt regulacji, które ograniczają możliwość przekazywania tych danych pacjentów, lekarzom, pielęgniarkom, fizjoterapeutom, bardzo wielu podmiotom.
A ponadto te sposoby gromadzenia i przekazywania danych nie są wystandaryzowane nawet pomiędzy szpitalami w Polsce.
Więc zbudowanie z tego systemu, takiego ekosystemu, który służyłby rozwojowi branży,
No nie jest trywialnym zadaniem, jest zadaniem operacyjnym pewnie na miesiące albo na lata.
No i jak słyszę o twoim przykładzie z gospodarki opieku zamkniętego, to lepiej, żeby ministerstwa zdrowia i rozwoju zabrały się za to już teraz, bo to potrwa co najmniej trzy lata w naszych warunkach.
Słuchajcie, rozmawiamy długo i chyba jeszcze żadne z nas nie powiedziało o cłach.
Przestały nas interesować cła?
Uważamy, że temat jest zamknięty?
No ani razu nie pojawiło się tutaj w Karpaczu, przynajmniej w moich rozmowach, temat ceł.
Gdzieś chyba było w jakichś tematach paneli, ale faktycznie też nikt, z kim rozmawiałam, nie miał jakiegoś takiego... No nikt nie mówi o cłach, za to bardzo wiele osób mówi o szeroko pojętej niepewności związanej z tym, co dziś...
co jutro, co za tydzień zrobi prezydent Donald Trump i amerykańska administracja.
Pewnie w tym mieszczą się też właśnie cła, ale być może już jesteśmy w jakiejś takiej rzeczywistości, w której biznes nie chce skupiać się na każdym wypowiedzianym przez prezydenta Trumpa zdaniu i czeka już po prostu na to, co wejdzie, nie tracąc czasu i energii na jałowe dyskusje, jak przygotować się do rozwiązania, które za tydzień może wyglądać zupełnie inaczej.
Było już tyle bodźców, że wzrósł poziom odporności chyba.
To ja jeszcze dodam z innego porządku, że jesień tradycyjnie, jesień-zima to jest czas pras nad budżetem, więc ja będę bardzo uważnie patrzyła na to, co stanie się dalej z projektem, który pod koniec sierpnia rząd skierował do konsultacji w Radzie Dialogu Społecznego.
Budżet jest bardzo trudny, bardzo ciekawy.
Trudny jest dlatego, że mamy z jednej strony procedurę nadmiernego deficytu, która nam nakazuje zmniejszać wydatki i faktycznie po raz pierwszy od kilkunastu lat te wydatki budżetowe będą zmniejszone.
Będą zmniejszone od 3 miliardy do poziomu 918 miliardów, więc to bardzo trudne.
Niemniej jest to nominalne zmniejszenie przy rosnącej inflacji, przy rosnących kosztach wszystkiego, przy rosnących płacach w budżetówce itd.
No i przy różnych rosnących kategoriach wydatków.
Ministerstwu Finansów udało się zrobić coś, co myślałam, że się nie uda, czyli wydusiło bardzo dużo drobnych oszczędności z różnych jednostek, z których mogło je wydusić.
starając się, aby to nie było na projekty, tylko na koszty utrzymania tych instytucji, na jakieś tam koszty zarządzania, na wydatki materiałowe, czyli inwestycje, ale nie takie inwestycje rozwojowe, znaczy cóż, każde inwestycje są rozwojowe, ale inwestycje typu zakup nowych krweseł czy drukarek do biura i w skali całego tego kraju z tych oszczędności uzbierało się na tyle, że przy niewielkim cięciu jakichś takich bardziej widocznych wydatków udało się osiągnąć
Właśnie i więcej pieniędzy na mieszkania i więcej pieniędzy na wypłaty i więcej pieniędzy na coś tam i na coś tam, a mniejsze wydatki ogólnie.
To jest ciekawe.
Oczywiście nie da się tak robić w nieskończoność.
Kiedyś tym urzędnikom trzeba kupić nowe krzesła, nowe komputery i tak dalej, ale dla osiągnięcia tych celów w tym roku się to udało.
Ale z drugiej strony Ministerstwo Finansów też grawa bank i wpisało sobie do tego projektu budżetu różne dochody podatkowe.
których może się nie doczekać, bo po pierwsze one są na bardzo wczesnym etapie procesu legislacyjnego.
Mówię o podwyżce akcyzy, o podwyżce opłaty cukrowej, no i przede wszystkim o wyższym CIT-ie dla banków.
No i to jest bardzo duża niepewność, co prezydent z tymi dochodami zrobi, zwłaszcza ten CIT bankowy tutaj też w Karpaczu rozpala wyobraźnię, bo chyba wszyscy...
jakoś podskórnie czują, że jeżeli zaczniemy podwyższać CIT jednej branży, to może się na jednej branży nie skończyć.
Więc pewnie wszyscy bardzo uważnie się przyglądają temu, co tu się będzie działo.
No i tak jak mówię, budżet teraz jest w Radzie Dialogu Społecznego.
Pod koniec miesiąca musi trafić do Sejmu.
Sejm będzie...
i jeszcze jakieś tam swoje przesunięcia robił, więc to będzie bardzo, bardzo interesujące.
No i w tym roku nie ma zmiłujic, znaczy trzeba ten budżet faktycznie w cztery miesiące przez ten Senat i Sejm z powrotem przepuścić do prezydenta, żeby nie ryzykować, że prezydent rozwiąże parlament, rozpisze wybory.
Więc myślę, że dużą dyscyplinę będzie musiała koalicja rządząca sobie narzucić, żeby te obrady nad budżetem nie ugrzęzły.
No i tak wygląda jesień oglądana z Karpacza.
Do usłyszenia za tydzień.
Ostatnie odcinki
-
Katowice pracują nad strefą | Miasta bez smogu
03.02.2026 14:25
-
W połowie drogi | Impuls
02.02.2026 13:25
-
NATO na zakręcie | Z dystansu
30.01.2026 16:41
-
Kopernikański przewrót w kosmosie | Wartość dodana
29.01.2026 14:09
-
PiS szuka premiera, kto tworzy front Brauna | N...
28.01.2026 15:17
-
Jak silna jest Hennig-Kloska? | Energia do zmiany
27.01.2026 13:34
-
Czy Europa uwierzyła w siebie? | Z dystansu
23.01.2026 14:46
-
Davos, gospodarka i przyszłość technologii | Wa...
22.01.2026 14:06
-
Aaaa krzesło oddam | Nasłuch
21.01.2026 14:48
-
Roszady w PGE | Energia do zmiany
20.01.2026 13:03