Mentionsy

Polityka Insight Podcast
11.12.2025 16:34

Gospodarcza dwulatka | Wartość dodana

W dzisiejszym odcinku dział gospodarczy Polityki Insight - w składzie Hanna Cichy, Jan Jęcz, Bartosz Krzemiński i Karol Tokarczyk - ocenia stan polskiej gospodarki i zastanawia się, czy dobre wskaźniki i jeszcze lepsze prognozy to zasługa rządu i jego polityki gospodarczej ostatnich dwóch lat. Rating rządu Donalda Tuska znajdziecie tutaj: tinyurl.com/rating-rzad-2025

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 372 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dzień dobry.

Słuchacie Państwo podcastu Polityk Insight.

W naszej audycji rozmawiamy o najważniejszych wydarzeniach gospodarczych, analizujemy rynki, śledzimy zmiany technologiczne i regulacyjne.

Razem z naszymi gośćmi rozmawiamy o firmach, innowacjach i wyzwaniach dla polskiej i globalnej gospodarki.

Tłumaczymy, co oznaczą dane makroekonomiczne i dlaczego warto je.

Jestem szafową działu gospodarczego w Polityce Insight i zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka.

Polska gospodarka ma się, jeżeli nie świetnie, to przynajmniej bardzo dobrze.

W trzecim kwartale wzrost PKB przyspieszył do 3,8%, a wszystkie prognozy wskazują na co najmniej 3,5% wzrostu w tym roku i pomiędzy 3,5 a 4 w kolejnym.

Według OECD Polska ma być w przyszłym roku najszybciej rosnącą gospodarką w Europie.

Inflacja w listopadzie była poniżej celu i ponownie prognozy są optymistyczne.

Konsumenci czują się pewnie, co widać po zwiększeniu wydatków na dobra trwałego użytku.

Rośnie przemysł i budownictwo, eksport ruszył.

Jedynie na rynku pracy jest lekkie ostudzenie, ale na razie nie widać, aby był tam jakiś problem, który może eskalować.

Dziś w składzie Jan Jęcz, Bartosz Krzemiński, Karol Tokarczyk porozmawiamy o tym, na ile dobra kondycja polskiej gospodarki jest zasługą rządu i co udało się osiągnąć w polityce gospodarczej przez ostatnie dwa lata.

Mniej uwagi poświęcimy Ministerstwu Finansów i Sprawom Budżetowym.

Nagraliśmy długi odcinek o Andrzeju Domańskim w połowie listopada i zachęcamy do odsłuchania, bo chyba dalej jest aktualny.

Nie będziemy też oceniać pracy poszczególnych ministrów.

Zrobili to wczoraj nasi koledzy i koleżanki w audycji Nasłuch.

Polecamy też Państwu lekturę całości naszego ratingu rządu, ponad dwóch miesięcy wytężonej pracy całego zespołu PI.

Link do niego znajdziecie w opisie odcinka.

To może zacznijmy od takiej gospodarki realnej, bo z jednej strony biznes, jak to biznes, lubi sobie trochę ponarzekać.

Z drugiej strony mamy liczby, które mówią co innego, że to ożywienie w przemyśle się zaczęło.

Bartek, jak oceniasz politykę przemysłową tego rządu?

Myślę, że rząd surfuje na fali entuzjazmu, patrząc na te dobre wyniki gospodarcze.

Nie za bardzo jestem w stanie zidentyfikować te działania rządu, które przyczyniły się do tak świetnych wyników gospodarczych.

Mam wrażenie, że to jest przede wszystkim odblokowanie się koniunktury szerzej w gospodarce.

Już wpływ widać KPO, które jednak napędza popyt.

Natomiast w samej polityce przemysłowej bardzo trudno jest znaleźć te konkretne wydarzenia stworzone przez rząd, które przyczyniły się, czy miałyby się przyczynić do tej dobrej koniunktury.

No i to wynika z faktu, że rząd wszedł w 23 roku, dwa lata temu, do zarządzania gospodarką w stanie bardzo nieogarniętym.

Tak to był nieogarnięty rząd czy gospodarka?

Gospodarka spowalniała ewidentnie, natomiast rząd był niestety nieogarnięty.

To znaczy, jeżeli spojrzę sobie na...

umowę koalicyjną, czy na 100 konkretów koalicji obywatelskiej, to tam jest bardzo niewiele postulatów gospodarczych, tak mówiąc wprost.

Otworzyłem sobie umowę koalicyjną rządu z 23 roku i poza takimi postulatami postawienia na naukę, takimi ogólnosłusznymi, które oczywiście się nie dzieją, w wyrównaniu pozycji kobiet na rynku pracy, no taki pierwszy postulat stricte skierowany do przemysłu, no to jest transformacja energetyczna.

Postulat numer 8, no i tutaj czytamy, że bez czystej i taniej energii Polsce grozi zapaść konkurencyjna względem innych państw, co odbije się negatywnie na życiu i dochodach Polaków.

No i w tym wymiarze, tym pierwszym wymiarze, takim podstawowym polityki przemysłowej, tak jak słyszę, czego oczekują branże, no niewiele się wydarzyło, to znaczy w resorcie Miłosza Motyki, nowego ministra energii,

Jest zespół, który ma wypracować rekomendacje w zakresie taryfikacji tej energii, preferencji dla stawiania instalacji zielonej energii czy OZE, ale konkretnie przedsiębiorcy jakiejś ulgi nie odczuli.

Ja myślę, że jakimś tam mianikiem tego, jak

Tutaj nie dojechała rzeczywistość do oczekiwań, jest fakt, że dwa dni temu byłam na takiej konferencji, gdzie Instytut Reform z Lewiatanem i z dużą reprezentacją branży energochłonnych właśnie ogłaszali jakieś swoje kolejne postulaty dla zmniejszenia tego śladu węglowego w przemyśle, czyli właśnie...

I taniej zielonej energii, inwestycji w zmniejszenie energochłonności, czyli tutaj ten niedosyt pozostaje i faktycznie nie ma tutaj znamień nikogo z ciału energetycznego, ale ciężko byłoby powiedzieć, że jest jakiś duży, widoczny sukces.

A co z polityką wspierania eksportu?

Wspieraniem eksportu jest trochę lepiej, to znaczy ta polityka wspierania eksportu jest instytucjonalizowana.

w PAIHU, czyli Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

I rząd stara się, żeby coraz więcej eksportu trafiało do innych krajów niż Niemcy.

Bo Niemcy są w dekoniunkturze, jest tam trudniej ulokować produkty, więc one trafiają coraz szerzej, nie wiem, do Francji, Wielkiej Brytanii, do krajów Azji Centralnej i to jest bardzo obiecujący kierunek.

a eksport usług trafia coraz szerzej do Stanów i do Wielkiej Brytanii.

Tu się w miarę udaje, są też takie dokumenty opisujące wsparcie polityki eksportowej, polityka promocji gospodarczej Polski za granicą.

Można powiedzieć, że w miarę ten obszar jest skoordynowany, chociaż kończy się zdaje się kadencja Andrzeja Dychy w Pajchu i chyba nawet w grudniu, więc zobaczymy co rząd zrobi z tym dalej.

Natomiast to czego...

W polityce przemysłowej to są takie celowane polityki sektorowe, bo mamy tą politykę energetyczną, która przekrojowo trafia do sektora motoryzacyjnego, może potencjalnie pomóc hutom, może pomóc przemysłowi chemicznemu, ale brakuje takich punktowych polityk, które by promowały tworzenie bardziej zaawansowanych produktów, bardziej marżowych produktów przez polskie firmy.

I tu rząd jest dopiero na etapie konsultacji.

Po przyjściu Andrzeja Domańskiego do Ministerstwa Rozwoju te konsultacje znowu nabrały tempa.

To jest i z branżą produkcji baterii, i z branżą motoryzacyjną.

Słyszałem, że odbyła się lub ma się odbyć na dniach konsultacje z branżą farmaceutyczną, z branżą chemiczną.

Więc jest nadzieja, że uda się wypracować jakiś taki moduł współpracy pomiędzy rządem i branżami.

Faktycznie takie przyspieszenie w tej polityce gospodarczej szeroko rozumianej dopiero chyba nam gdzieś kiełkuje.

Może dzięki tej ciepłej zimie jest taki sezon na wzrost różnych idei, ale o prognozach i o tym, co nas czeka, będziemy rozmawiać w pierwszym tygodniu stycznia, do Państwa z tym wrócimy.

Ale jeszcze teraz zasygnalizuję pewnie drugą tą rzeczą, która się ostatnio bardzo, bardzo intensywnie rozwija, jest dyskusja o polityce inwestycyjnej.

Mamy Innovate Poland, mamy nowe strategie Polskiego Funduszu Rozwoju i bardzo dużo o tych inwestycjach i w zakresie wspierania inwestycji przedsiębiorstw polskich, małych, dużych, średnich startupów, innowacyjnych, nieinnowacyjnych itd.

I w zakresie tego, jak mają działać inwestycje publiczne, te duże inwestycje, że one mają wspierać też lokalnych dostawców przez politykę local content.

I że to ma być takim nowym kołem zamachowym gospodarki, natomiast to jest na razie za dużo mówienia, a za mało, żebyśmy powiedzieli, że cokolwiek z tego, co widzimy w danych już jest owocem prac rządu.

Trudno powiedzieć, że to jest w danych.

To jest element, z którym rzeczywiście rząd wyszedł dopiero w tym roku, żeby nie powiedzieć w ostatnim półroczu, ta polityka inwestycyjna.

I on wynika moim zdaniem z wygrzebania się z takiej pułapki opozycyjności, w której rząd tkwił przez pierwszy rok, kiedy chciał zrobić wszystko dokładnie na odwrót, niż robili poprzednicy z Prawa i Sprawiedliwości.

Go przeoczył ten fakt, że ministrowie z Prawa i Sprawiedliwości też mieli na stole pewne fakty, pewien konkret gospodarczy, czy pewne problemy, z którymi musieli się uporać i pewne zmiany po prostu były zdroworozsądkowe, czy pewne obserwacje były zdroworozsądkowe.

I tak na przykład

brak kapitału w polskiej gospodarce, który blokuje politykę inwestycyjną, no to jest obiektywny fakt i bardzo trudno jest go obejść i powiedzieć po prostu, że się zrobi coś na odwrót.

I chyba trudno jest też wymyślić coś zupełnie odmiennego, znaczy to nie jest tak, że tutaj jest do wyboru 15 przepisów na to, jak zmienić tę sytuację, tylko jest ich kilka i one są dosyć do siebie po prostu podobne.

I jeżeli ten kapitał da się w jakiś sposób skoncentrować i skumulować, to można to zrobić przez BGK i Polski Fundusz Rozwoju.

I po te narzędzia rząd zdecydował się sięgnąć i bardzo dobrze.

We wtorek uczestniczyliśmy w takim bardzo interesującym spotkaniu w Banku Gospodarstwa Krajowego, który pokazał swoje badanie inwestycyjne robione z Polskim Instytutem Ekonomicznym na tysiącu firm, które działają w Polsce.

I okazuje się, że 33% tych firm w ogóle nie inwestuje albo drastycznie ograniczyła swoje nakłady inwestycyjne.

w ostatnim czasie.

I to pokazuje skalę problemu, z którą mierzy się rząd.

Ale to jest też to, co Karol mówił w naszej poprzedniej rozmowie o Domańskim, bo w tym badaniu BGQ i PIE jest napisane, że duża część tych firm, która nie inwestuje, po prostu nie widzi takiej potrzeby.

Znaczy nie ma potrzeby skalowania swojego biznesu.

A dopiero potem z tych firm, które chciałyby inwestować, to dla części z nich barierą jest finansowanie, regulacje i tak dalej, i tak dalej.

Ale że część tych barier jest po prostu wcześnie i jest też trudniejsza do zaadresowania.

Jak już jesteśmy przy inwestowaniu, jak się mają inwestycje drogowe, kolejowe, ta taka twarda infrastruktura?

Tu wygląda na to, że dobrze i to jest taka część gospodarki, w której chyba przynajmniej na tym etapie, na którym jesteśmy, wystarczy nic nie psuć.

Lepiej to wygląda w kontekście inwestycji kolejowych, tam ogłoszenie tych kolejnych przetargów idzie sprawnie.

Ja tylko przypomnę, że ten rok to jest m.in.

zapowiedź dużego remontu

Dworca Warszawa Wschodnia, który będzie kosztował 4 miliardy.

Będzie budowa dalszej części linii kolejowej między Warszawą a Lublinem.

To też są duże miliardy.

I tych inwestycji kolejowych można byłoby wymieniać rzeczywiście bardzo dużo.

Z trochę większym opóźnieniem mamy do czynienia na drogach.

Takie dane, które zebraliśmy na koniec listopada pokazują, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła na koniec listopada 15 inwestycji w ramach rządowego programu budowy dróg krajowych i obwodnic.

187 prawie i pół kilometra, natomiast to jest mniej niż połowa planów na ten rok.

Mniej niż połowa planów to jest bardzo mało.

To jest mało, co oznacza, że prawdopodobnie jeszcze do końca roku będziemy mieli z jakąś kumulacją.

Na koniec listopada trzeba było jeszcze według planu ogłosić przetargi na 14 odcinków o długości 200 kilometrów, więc faktycznie jest to sporo.

Już te informacje nie są takie do końca aktualne, bo na przykład mamy pokazanie wyników bardzo długo oczekiwanego przetargu na poszerzenie autostrady A2 między...

Warszawą a Łodzią.

Tam są cztery odcinki, na każdym z tych odcinków najtańszy okazał się Sztrabag.

Nie oznacza to automatycznie, że on będzie to budował, ale jest znacząco bliżej tej inwestycji.

Natomiast nie zmienia to faktu, że prawdopodobnie na przełomie tego i przyszłego roku będziemy mieli do czynienia z jakąś kumulacją i mogłoby się wydawać, że dla firm budowlanych jest to super wiadomość, bo będzie dodatkowa kasa.

Ale to też nie wygląda tak do końca, ponieważ firmy będą musiały dobrze zaplanować to, w których przetargach będą chciały wziąć udział.

I trochę takim wyzwaniem, pewnie będziemy mówić jeszcze o local contentie, ale dość dużym wyzwaniem w kontekście inwestycji infrastrukturalnych jest to, że one są duże.

Relatywnie niewiele jest przetargów od 100 do 500 milionów złotych.

o które mogłyby rywalizować mniejsze, one są duże, ale mniejsze w sektorze budowlanym firmy.

Natomiast relatywnie dużo jest takich przetargów, o których przed chwilą mówiłem, miliard, półtora miliarda i to sprawia, że trochę kontrintuicyjnie w tym boomie takim budowlanym, chociaż nie wiem, czy to będzie boom, ale powiedzmy tym dobrym czasem, który nas czeka teraz w budownictwie.

Na tym zjawisku mogą skorzystać największe firmy, które mają największy potencjał do budowania, do skalowania swojej działalności.

I zagrożeniem, które przed nami tylko zasygnalizuje, bo pewnie opowiemy o tym w podcaście, o tym co może się wydarzyć w 26 roku, to wszystko może gdzieś pewnie skutkować w trochę takim dłuższym terminie.

jakimiś wąskimi gardłami, czy to w cenach materiałów budowlanych, czy w ludziach, którym trzeba będzie płacić więcej w tymże sektorze.

Natomiast infrastrukturalnie wydaje mi się, że wyglądamy dosyć nieźle.

Też są już przetargi na drogi dojazdowe do Centralnego Portu Komunikacyjnego.

No właśnie tak chciałam jeszcze zapytać o Cepek, bo tam coś ewidentnie też zaczęło się dziać po takim marazmie ze fułorocznym.

Tak, są też decyzje pierwsze, środowiskowe.

Trochę można się śmiać na początku, bo pierwsza decyzja środowiskowa była na odcinek kolejowy liczący kilometr, ale był to jeden z ważniejszych kilometrów na trasie między Warszawą a Łodzią.

Kilometr tunelu to już jest dużo.

Tak, wyjazd z dworca Warszawa Zachodnia w kierunku właśnie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Więc tutaj dzieje się dużo.

Trochę właśnie to, na co trzeba będzie patrzeć, to to, w jakim tempie te przetargi będą rozstrzygane i jak dużo będziemy mieli do czynienia z odwołaniami.

Bo to jest jakiś czynnik, który może gdzieś przyhamować ten rozwój i też to, czy będzie działać ochrona rynku przed podmiotami z dalekiego świata, pewnie w skrócie azjatyckimi, najbardziej chińskimi i turyckimi.

Jak już mówimy o tym, gdzie się dużo dzieje, to na pewno dużo dzieje się w kwestiach kosmicznych.

Ja tutaj muszę zupełnie uczciwie przyznać, że dla mnie hasło Polska Polityka Kosmiczna do relatywnie niedawna budziło jeszcze takie parsknięcie śmiechu.

Teraz być może zredukowałam to parsknięcie do jakiegoś takiego krzywego uśmiechu, ale powinnam przemyśleć to podejście może.

Janku, do ciebie mam dwa pytania.

Po pierwsze, czy Polska Polityka Kosmiczna przestała być śmieszna, a po drugie, jeśli tak, to czy jest w tym jakaś zasługa obecnego rządu?

Czy to jest coś, co rządowi spadło z przepioszeniem z nieba?

Zanim przejdę do swojej odpowiedzi na to pytanie, to od razu zapowiem, że za jakiś czas wypuścimy odcinek w całości podsumowując to, co się działo w polskiej branży kosmicznej.

I tą zapowiedzią już trochę odpowiadam też tobie, bo jeżeli działo się tyle, że można o tym rozmawiać przez cały odcinek, to znaczy, że faktycznie działo się sporo i to był jakiś istotny...

rok dla polskiej branży kosmicznej.

Pytasz, czy polska polityka kosmiczna była śmieszna i to się zmieniło.

Ja myślę, że ona była momentami smutna, momentami dająca trochę nadziei.

Śmieszna chyba nigdy nie, bo tam zawsze jednak było dużo takiego ścierania się ambicji z możliwościami i z takimi ograniczeniami wynikającymi z tego, że jesteśmy krajem, który nie ma jakichś wielkich historii w tej branży, który generalnie słabo sobie radzi z technologiami tzw.

przełomowymi itd.

Natomiast faktycznie ten rok pokazał, że pomimo tych negatywnych różnych uwarunkowań związanych z dostępem do kapitału, związanych z naszym położeniem geograficznym, związanym z tym, że nie mamy takich tradycyjnych, wielkich firm przemysłowych, które mogłyby sobie na boku trochę prowadzić działalność kosmiczną, tak jak Airbus we Francji na przykład, czy różne wielkie firmy zbrojeniowe w Niemczech.

I z tym, co Bartek zasugerował, że najsmutniejszym obszarem polskiej polityki publicznej jest nauka.

Właśnie.

I pomimo tych wszystkich uwarunkowań, w Polsce od lat rozwijała się ta branża kosmiczna, która radziła sobie dużo lepiej niż wskazywałyby na to te okoliczności.

Wyrastały firmy z sukcesami giełdowymi.

Creo Tech Instruments jest tutaj tego najlepszym przykładem.

Polacy nawet jeżeli nie zakładali firm w Polsce, to jednak starali się w Polsce przynajmniej część działalności swoich firm kosmicznych lokować.

No to jest przypadek Rafała Modrzewskiego, CEO Iceye.

Swoją drogą trudno jest w tej chwili wyjść na jakiekolwiek wydarzenia, na którym go nie ma.

I mam wrażenie, że rząd się bardzo próbuje jakoś tak ogrzewać.

Najpierw w sukcesie Sławosza, Uznańskiego, Wiśniewskiego, a teraz w sukcesie ISAI.

I zastanawiam się, na ile właśnie ma prawo się ogrzewać, a na ile robi to na krzywdy.

Myślę, że niekoniecznie ma w sobie dużo zasług do przypisania, ale to ogrzewanie się, to pokazywanie się jest jednak branży potrzebne.

Ja myślę, że ona może trochę w kuluarach sarkać, że teraz, kiedy idzie dobrze, to nagle politycy chcą z nami występować, ale z drugiej strony to wsparcie jest potrzebne, bo polska branża kosmiczna rozwija się przede wszystkim dzięki jednak mimo wszystko pieniądzom publicznym.

To znaczy dla samych polskich firm kluczowe jest to, jak dużo pieniędzy dajemy do Europejskiej Agencji Kosmicznej, jak dużo pieniędzy idzie z grantów, jak dużo pieniędzy idzie też z programów unijnych.

No i tutaj zmiana zaczęła się już za poprzedniego rządu, zwiększenie.

zwiększeniem składki do ESA w 2023 roku.

W ramach tego zwiększenia składki też między innymi Polska trafiła w kosmos dosłownie, to znaczy wysłaliśmy swojego pierwszego astronautę na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego była sukcesem naukowym, technicznym, może niekoniecznie sukcesem wizerunkowym.

Ale ostatecznie jednak myślę, że trzeba ją też zapisać do jakichś sukcesów w branży.

Natomiast z tych pieniędzy, które Polska łożyła do Europejskiej Agencji Kosmicznej, które sobie tam powoli rosły, firmy korzystały bardzo efektywnie.

To znaczy wyrastały na jakichś liderów w swoich niszach, rozwijały się dość aktywnie w konsorcjach z większymi europejskimi podmiotami.

No i doszło do sytuacji, w której one zaczęły prosić o więcej.

To znaczy weszły w taki poziom, który czasami określa się mianem pustyni mid-capów, czyli weszły w moment, w którym przestały być już małymi firmami, jeszcze nie są firmami dużymi.

No i to jest taki moment make or break, gdzie albo będzie to wsparcie publiczne i kapitału prywatnego, żeby przeskoczyć ten trudny moment, żeby przejść przez te pustynie firm o średniej kapitalizacji, albo na tej pustyni te firmy sobie poumierają.

był kluczowy, ponieważ w tym roku były negocjacje kolejnej składki Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej, ponieważ te negocjacje są w takich okresach trzyletnich.

No i branża była, no właśnie, trochę zaniepokojona, trochę patrzyła z nadzieją przez cały rok, ponieważ ta deklaracja składki miała się odbyć dopiero pod koniec listopada, więc faktycznie przez cały rok niemalże te negocjacje, te rozmowy, te debaty trwały.

Ostatecznie okazało się, że Polska zadeklarowała dużo więcej niż się wszyscy spodziewali.

732 miliony euro łącznie, z czego 550 milionów na tak zwane programy opcjonalne, czyli do tej najważniejszej puli, z której później firmy będą czerpały pieniądze w postaci kontraktów.

To jest tak zwany zwrot geograficzny.

Mniej więcej 90% środków, które kraj wykłada do budżetu ESY muszą wrócić do firm z tego kraju w postaci kontraktów.

A to jest swoją drogą niesamowite, bo to w ogóle nie są duże pieniądze w skali polskiego państwa, tak?

No to jakieś 3 miliardy złotych, powiedzmy, tam z jakimś haczykiem i naprawdę każdy rząd lekką ręką jest w stanie wydać dużo więcej na programy, które mają bliski zerowemu skutek społeczny i gospodarczy.

Widzę wakacje składkowe, powiedzmy, a jeżeli konsekwentnie wydajemy takie małe pieniądze w dobrych miejscach i też ktoś się po nie schylaje, dobrze wykorzystuje, no to coś z tego jest w stanie wyniknąć.

Tak i wydaje się, że branża kosmiczna to jest jednak ten przykład konkretnego sektora, gdzie tak jak mówisz jest ten efekt.

To znaczy relatywnie małymi środkami da się uzyskać bardzo duże korzyści.

Minister Domański lubi podkreślać w swoich wypowiedziach o tym, że każde euro wydane na branżę kosmiczną przynosi kilkukrotnie więcej euro gospodarce.

I no liczymy na to, że to się będzie działo.

To znaczy oczywiście teraz pytaniem jest jak te pieniądze zostaną zagospodarowane, czy firmy skorzystają z tych szans, no bo teraz trochę piłeczka jest po ich stronie.

Wciąż też brakuje otoczenia regulacyjnego.

To się niestety nie zadziało w tym roku i to trzeba zaliczyć na minus akurat rządzącym.

To znaczy wciąż nie mamy Krajowego Programu Kosmicznego, takich...

długoletnich strategii, które by wskazywały, że no dobrze, wydajemy pieniądze na kosmos, ale co tak naprawdę ma być naszą przewagą konkurencyjną, co ma być naszym priorytetem?

No ale ta podstawowa rzecz, to znaczy inwestycje się pojawiły i to jest na pewno pozytywny, kończący ten rok akord.

Słowem strategii aktywowałeś kartę Pułapka Bartka.

Nie, aż tak to nie.

Chciałem odnotować jeden bardzo optymistyczny i pozytywny fakt, czyli że udało się wyhodować jakąś pulę firm czy pewien biznes w niszy technologicznej poza reżimem spółek Skarbu Państwa.

To znaczy zrobiliśmy coś inaczej i to wydaje się przynosić owoce.

Zobaczymy oczywiście jak sobie poradzą te firmy, no ale nie opowiadaliśmy sobie po raz kolejny tej historii, że wystarczy stworzyć inkubator i ten inkubator

przy spółce Skarbu Państwa będzie hodował te dostosowane do jej potrzeb spółeczki, tylko powiedzieliśmy, idziemy na otwarte wody, zobaczmy, co z tego wyniknie.

No dobra, to w takim razie, co słychać w spółkach Skarbu Państwa?

Bo ewidentnie giełda mówi, że słychać bardzo dobrze, te wyceny rosną i nie będziemy teraz tego cytować, ale tak jest.

No a czy za tym idzie jakaś rzeczywistość?

Oto zawsze takie pytanie najlepsze.

ale to wynika po prostu z tego, jaka jest kondycja giełdy, albo te firmy są jednak bardzo skoncentrowane w określonych branżach i to, czy branża energetyczna albo sektor bankowy rośnie i ma zyski, czy nie, może częściowo zależeć od polityków jak najbardziej, ale może też wynikać z jakichś procesów zupełnie zewnętrznych i globalnych, no bo polski rząd nie ma żadnego wpływu na to, jakie są ceny ropy.

Więc jak oceniacie to dwulecie w tym sektorze publicznym?

Nie chcę zabierać treści koleżankom i kolegom z działu energetycznego, ale Orlen jest takim pozytywnym zaskoczeniem, szczególnie na giełdzie, no co tu dużo mówić.

W ciągu roku niemalże 100% wzrostu.

Pytanie, czy to nie jest tak, że ten Orlen jest takim molochem, że to po prostu jakoś trochę się samokręci i tak jak mówiłeś wcześniej, że wystarczy nie przeszkadzać.

No, trochę tak jest, ale też mieliśmy do czynienia z takim dość dużym niedowartościowaniem spółek Skarbu Państwa i w tymże kontekście Orlenu pamiętam jakiś konkurencyjny podcast z samego początku 2025 roku, taki stricte inwestycyjny i tam ekspert z któregoś domu maklerskiego zwracał uwagę, że patrząc na wyniki finansowe Orlenu, to ta spółka powinna kosztować 2-3 razy tyle, ile wówczas kosztowała i to się trochę też zmaterializowało.

Nie wiem, może ludzie tego posłuchali w skrócie.

W kontekście sektoru finansowego wydaje się, że większość tych motorów, które mogły napędzać ten sektor została wyczerpana, to znaczy stopy procentowe spadają, co pewnie wpłynie w jakimś tam średnim terminie na pogorszenie wyników finansowych.

Jest trochę więcej ryzyk dla tegoż sektora, to znaczy, nie wiem, tu bym zaliczył Vibor.

Jakieś takie niewiadome dotyczące przykształceń własnościowych na linii PZU, PKO, wydzielenie Alior Banku, więc tu jest dużo takich niewiadomych, na które wydaje mi się dość istotnie patrzą.

Tak, bo o tej fuzji mówimy od kilku miesięcy i tak naprawdę wracamy na pole startowe.

Gdzieś nam się wydaje, ten temat się posuwa, a potem...

Tak, no prawdopodobnie i nie będzie, bo tu potrzebne są zmiany legislacyjne, na które szanse są niewielkie.

Jakimś tam pozytywnym zaskoczeniem też jest KGHM, ale tutaj trochę jest tak jak mówisz, to znaczy, że relatywnie mało zależy od nas tutaj w kraju, że to jest też jakaś taka pochodna wyceny miedzi i srebra.

No a jeszcze wracając na chwilę do tego Orlenu, jakimś wyzwaniem, które stoi przed tą spółką, to jest uporządkowanie tej swojej działalności.

Były przecież zapowiedzi pozbycia się niektórych aktywów, tu mam na myśli Polskę Press, ale tak naprawdę po pierwsze nie widzę chętnego, to znaczy widziałem go do momentu, kiedy PTWP, czyli Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości, wydawca nowego przemysłu i operator Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach,

dopóki nie zapowiedział zakupu gremii media, no to wydawało się, że Polska Press mogłaby tam trafić.

No ale jeżeli masz już, czy zaraz będziesz miała Rzeczpospolitą, to po co ci Gazeta Lubuska?

No był jakiś chyba koncept też pokrojenia tej Polski Press na dzienniki lokalne i sprzedawania ich na przykład też jakimś konsorcjom z udziałem powiedzmy samorządu województwa.

Tak, natomiast to trochę nie ma sensu, albo inaczej, nie miało sensu do niedawna.

Za chwilę powiem dlaczego.

Ja tylko nadmienię, że jesteśmy trochę obserwatorami upadku Polski Press w tym sensie, że od 1 stycznia nie będziemy mieli trzech dodatków do głosu wielkopolskiego.

Będzie to zamknięcie Panoramy Leszczyńskiej, Dnia Szamotulskiego i Gnieźnieńskiego Tygodnia i może to faktycznie brzmieć dziwnie, ale to oznacza de facto powolne odcinanie i zamknięcie Polski Press.

I teraz jeszcze w sytuacji, w której mamy przecież po konsultacjach opublikowaną nową wersję ustawy medialnej i w tejże ustawie medialnej zrezygnowano z zakazu wydawania treści przez samorządy.

no to jesteśmy w sytuacji, w której lokalne media mają naprzeciwko samorządy, gigantów technologicznych, no i powiedzmy wzrost kosztów życia, energii itd., itd.

To sprawia, że stawiam tezę taką, że Orlan będzie miał problem ze sprzedażą Polski Press i nie zdziwiłbym się, gdyby na końcu odpisał ten biznes, no i krótko mówiąc go zamknął.

No właśnie, a propos tego, co mówiłeś o Orlenie, może część tej tajemnicy rosnącej wyceny Orlenu biera się stąd, że Orlen pod nową ekipą przestał kupować rzeczy, które do niego nie pasują, które są mu niepotrzebne i nierentowne w ideę Polska Press i przestał robić numery typu obniżanie cen paliw na zamówienie polityczne.

I to samo w sobie wystarczyło, że inwestorzy inaczej spojrzeli na tą spółkę.

No ale mamy przez te dwa lata, jeśli dobrze liczę, trzeciego ministra aktywów.

Bartek, co możesz powiedzieć o tym, jak on te pół roku ostatnio spędził?

Rzeczywiście był ten, nazwijmy to, triatlon Budka-Jaworowski-Balczun i teraz jesteśmy w dyscyplinie Balczuna.

Na pewno oznacza bardziej aktywną rolę państwa w spółkach Skarbu Państwa.

Ale aktywną typu właśnie każemy im obniżać ceny produktów przed wyborami czy aktywną w jakiś inny sposób?

Model promocji ceny paliw jako narzędzia wyborczego myślę, że nie zginie, ale to jest rozmowa o przyszłości.

Natomiast Balczun chce się zachowywać trochę tak, jak byłby bezpośrednio akcjonariuszem rzeczywiście tych spółek, którymi zarządza.

I to myślę, że wychodzi im na zdrowie, bo jest w bardziej aktywnym, bliższym kontakcie z zarządami.

Oczekuje konkretnych działań restrukturyzujących biznesy, zmieniających sposób ich finansowania czy kierunki inwestycji.

I ma właściwie przed sobą dwie grupy biznesów, no to jest taki, który mają kasę, czyli KGHM, Orlen czy PGE, no i ma te biznesy, które muszą się zrestrukturyzować, czyli też trudny portfel, Grupa Azoty, PGSZ, czyli Polska Grupa Zbrojeniowa i Poczta Polska.

To są takie trzy flagowe przykłady i myślę, że od tych pierwszych będzie oczekiwał właśnie inwestowania, które się wpisuje w cele gospodarcze rządu, czy popycha Polskę naprzód, czy powoduje rozwój infrastruktury energetycznej w pożądanym kierunku.

Myślę, że to jest kompromis, na który pozostali akcjonariusze są gotowi się zgodzić, bo to generalnie będą korzystne inwestycje rozwojowe.

To jest po prostu przełamywanie takiej ociężałości, która często się wkrada z półki Skarbu Państwa.

Natomiast od tych spółek restrukturyzacyjnych myślę, że będzie oczekiwał bardzo jasnych planów reorganizacji działalności, często dezinwestycji.

I nie chce, to widać, podawać kroplówki finansowe i zbyt łatwo tym zarządom.

Czyli zgadza się na to, żeby grupa Azoty dostała zakład produkcji chemicznej na potrzeby przemysłu zbrojeniowego i dostanie kapitał na zbudowanie takiego zakładu przez tam, nie wiem, Agencję Rozwoju Przemysłu na przykład.

Natomiast nie dostanie kasy do ręki tylko po to, żeby przeżyć do pierwszego.

I to samo można wyczytać w wypowiedziach o MIOT-SW, czyli Jastrzębskiej Spółce Węglowej, producencie koksu, o Poczcie Polskiej, gdzie wymaganiem jest informatyzacja biznesu.

Poza Radarem Balczuna jest jeszcze duża spółka, to jest PKP Cargo, ona jest bardziej w Ministerstwie Infrastruktury, podobnie jak LOT, więc tutaj robię taką linię odcięcia, ale też widać, że od rządu jest takie, żeby ono się reorganizowało nawet kosztem dużych zmian w zatrudnieniu czy w sposobie działania.

Jedna uwaga na temat polityki spółek, która przychodzi mi do głowy za każdym razem, kiedy słyszę o ich dobrych wynikach w tym roku i o tym, jak państwo jednak intensywnie chce być ich zarządcą.

To jest kwestia tego, czy uda się je spiąć z innymi priorytetami państwa.

Takimi jak na przykład rozwój technologii przełomowych, rozwój sztucznej inteligencji i tak dalej.

Bo na przykład w branży cyfrowej dużym echem w tym roku odbiły się takie z perspektywy tych spółek drobne newsy, jak porozumienie o współpracy między PGE a Microsoftem, czy podobne porozumienie między Orlenem i Microsoftem.

I ty się pytasz, gdzie jest nasza suwerenność cyfrowa?

Pytam, gdzie jest nasza suwerenność cyfrowa?

Pytam, gdzie jest myślenie strategiczne o tym, żeby dyskontować trochę sukcesy tych gigantów, nad którymi państwo mają pewną kontrolę?

Te porozumienia były dzień po tym, jak rząd mówił, że teraz local content będzie priorytetem.

Zanim się rozpędzisz na temat suwerenności cyfrowej, to ja jeszcze tylko wtrącę, gdzie jest ten pomysł strategiczny na współpracę właśnie z zagranicznymi partnerami.

Myślę, że dla takich spółek jak Grupa Azoty, czy jak PGZ zwłaszcza,

Podjęcie kilku joint venture z zagranicznymi partnerami to jest idealna rama, na której mogą budować swoje kompetencje, bo w takim joint venture partner dostarcza bardzo wiele praktyk zarządczych z zakresu organizacji zakładu, łączenia technologii, które potem w drugim, w trzecim projekcie my sami będziemy w stanie wykorzystać.

Więc w moim przekonaniu nie musimy być absolutnie wszędzie samodzielni, chociaż jest duża wartość w tym, żebyśmy byli samodzielni w niektórych obszarach.

Krótko Ci odpowiadając, tak, oczywiście widzę też dużo korzyści ze współpracy z partnerami zagranicznymi, też z partnerami amerykańskimi, mimo różnych napięć transatlantyckich.

Chodzi mi o sytuację, w której jednak na jedną nogę niech będą te partnerstwa, szczególnie jeżeli to są partnerstwa przenoszące korzyści jak joint venture, bo to nie zawsze są tak ścisłe współprace, to częściej jest po prostu kupowanie produktów.

co przynosi dużo mniej kompetencji, dużo mniej doświadczenia badawczo-rozwojowego itd.

Natomiast chciałbym, żeby jednak na drugą nogę działy się też takie rzeczy jak chociażby za naszą zachodnią granicą, gdzie AI-owy startup Aleph Alpha zyskał partnera strategicznego w postaci Deutsche Banku.

Wydaje mi się, że zbyt mało mamy takich historii w Polsce, szczególnie w sytuacji, w której mówimy sobie o tym, jak jednak dobrze te spółki skarbu państwa się rozwijają.

Wydaje mi się, że one mają te środki, żeby wejść też w taką aktywniejszą rolę we wspieraniu innych strategicznych celów państwa, takich jak transformacja cyfrowa, takich jak rozwój na przykład branży sztucznej inteligencji.

A to właśnie co się dzieje w branży sztucznej inteligencji polskiej.

W polskiej branży sztucznej inteligencji w 2025 roku głównymi tematami były inwestycje państwowe.

Trochę paradoksalnie to jest branża, którą rozwijają oczywiście przede wszystkim firmy prywatne na całym świecie.

No a w Polsce ze względu na to, że dużych firm prywatnych działających w tej branży trochę brakuje.

To państwo musi być tym motorem napędowym.

Mówię tutaj o inwestycjach w projekty we współpracy z Komisją Europejską, projekty budowy tzw.

fabryk sztucznej inteligencji, czyli wielkich centrów superkomputerowych oraz rzecz, która pojawiła się w tym roku, w połowie roku, w czasie szczytu cyfrowego na zakończenie polskiej prezydencji, czyli budowę gigafabryki sztucznej inteligencji w Polsce.

To taka użyteczna metafora, która gdzieś tam wyjaśnia koncepcję gigafabryki.

To jest taki cern dla sztucznej inteligencji, czyli rzeczywiście ośrodek o ogromnych zasobach infrastrukturalnych, zatrudniający bardzo wiele osób, który wspiera i sektor publiczny i prywatny w dokonywaniu jakichś przełomowych odkryć.

Takich gigafabryk sztucznej inteligencji ma być w Europie.

maksymalnie pięć.

No i Polska chciałaby, żeby jedna z nich powstała też u nas.

Zabiegamy o to w konsorcjum na początku z krajami bałtyckimi, tylko z Litwą, Łotwą i Estonią.

Teraz udało nam się dokoptować do tej wesołej gromadki także Czechy i w przyszłym roku okaże się, czy ten projekt zostanie nam przyznany.

No i oczywiście zintensyfikują się dyskusje o tym, jak zabezpieczyć na to środki, bo jednak, bo także 35%

z wielomiliardowej kwoty, która jest potrzebna na te inwestycje, ma posłodzić od państwa.

Ale to też nie jest tak, że nic się nie działo w sektorze prywatnym, czy nawet niekoniecznie w sektorze prywatnym, czasami po prostu w sektorze w ogóle pozarządowym.

No bo takie dwie ważne historie sukcesu w branży sztucznej inteligencji w mijającym roku to jest po pierwsze Bielik.

Myślę, że Plum też mimo wszystko trochę zapominany, stworzony dzięki pieniądzom publicznym model sztucznej inteligencji.

No ale przede wszystkim jest ten bielik, który jest na ustach wszystkich.

Projekt stworzony początkowo przez pasjonatów, zupełnie oddolnie.

Ja pamiętam rok temu, jak byłem na konferencji, na której była prezentowana jedna z pierwszych wersji tego modelu, kilkadziesiąt osób tym było zainteresowanych.

No a pod koniec roku mieliśmy konferencję, mieliśmy Bielik Summit z udziałem m.in.

Rafała Brzoski, strategiczne partnerstwo z InPostem, więc to jest rzeczywiście jakaś taka ciekawa historia sukcesu.

No i druga historia pozytywna to jest SignRise, który jest jednym z beneficjentów tego programu Innovate Poland.

Otrzymał duże wsparcie od Europejskiego Banku Inwestycyjnego, więc jeżeli chodzi o sektor prywatny, to też się coś zaczyna dziać.

Powiedziałeś Rafał Brzoska i to nas prowadzi do tego, co mogło nam się wydawać na początku roku, że będzie tematem tego roku, czyli deregulacja, bo w lutym premier Tusk troszeczkę nieoczekiwanie zlecił Brzosce zaprojektowanie procesu deregulacji w Polsce i na początku nam się wydawało, że to będzie jakiś taki właśnie przełom i oś tej polityki gospodarczej rządu i zamiast tego dostaliśmy 100 ustaw, kilkaset projektów, które wszystkie są bardzo sympatyczne i bardzo małe i bardzo niekontrowersyjne.

No ale ja postawię tezę, że trochę chyba to sprawia, że to się udało w jakimś sensie i trochę już o tym zapomnieliśmy i poszliśmy dalej.

To znaczy ja uważam, że to było słowo pierwszej połowy roku, bo nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale na poziomie unijnym dalej dyskutujemy o deregulacji.

Tam słowem roku w tym kontekście jest dyrektywa Omnibus.

I to tak naprawdę się jeszcze nie zadziało.

A dzięki temu, że byliśmy w stanie zidentyfikować w jakimś takim partnerstwie publiczno-prywatnym kilkaset wyzwań mniejszych, większych do zwalczenia, to w ogóle cokolwiek z tego wyszło.

Znaczy nie, na pewno to pewnie w długopisach.

dłuższej perspektywy, jak te wszystkie rozwiązania sobie powchodzą w życie.

Bardzo dużo tej deregulacji jest też cyfryzacją różnych procesów na styku obywatel-państwo, biznes-państwo.

I to nas jakoś tam posunie do przodu, ale nie jest to jakaś taka wielka, epokowa zmiana, którą ja miałam wrażenie, że mieliśmy obiecaną.

No i to chyba trochę jest tak, że zwykle ci nasi politycy budują duże oczekiwania, a nawiązując trochę też do początków naszej rozmowy, potem z tego wynika nie za dużo i ten wpływ polityków jest ograniczony, a Polska od 30 lat i w 2025 roku się to nie zmieniło.

Rozwija się pomimo trudności, a nie z powodu jakichś działań, które są dziełem polityków.

Może przesadzam, ale to jest chyba jakaś taka nasza rzeczywistość.

Jak my sobie rozmawiamy wewnątrz o tej ocenie rządu, to to bardzo często oceniamy te same rzeczy zupełnie inaczej, dlatego że mieliśmy inne oczekiwania wyjściowo.

I ja na przykład jak ten rząd się tworzył, to spodziewałam się, że to będzie polityka EU plus zero.

Znaczy będziemy robić to, co zobowiązaliśmy się w KPO, będziemy wdrażać sobie różne unijne regulacje, które strasznie też niektóre się przeleżały i mamy wielkie zapóźnienie z czasów poprzedniej ekipy.

I wszystko, co się dzieje powyżej tego jest dla mnie już jakimś tam krokiem do przodu.

No albo nie do przodu, jeżeli mówimy o politykach, które oceniam źle, no to to pewnie bardziej w zakresie tych polityk społecznych.

A z tymi unijnymi regulacjami też się coś tam udało trochę popchnąć do przodu.

Jeszcze myślę, że a propos deregulacji warto osadzić ją w kontekście historycznym, politycznym.

To znaczy ten dryf deregulacyjny dział się równolegle do kampanii...

w wyborach prezydenckich i to był chyba rządowi najbardziej pasujący w tym kontekście temat, tak?

To znaczy każda siła polityczna bała się wychodzić z czymś więcej, więc każdemu odpowiadało, żeby skupić się na tej deregulacji, co do której panuje jakiś tam w miarę konsensus, że każdy rozumie ją inaczej, ale każdy jest za.

Ciągną być przeciwko deregulacji, tak.

No ale właśnie te regulacje unijne, które udało nam się wdrożyć po naprawdę wielu latach za później, Karol, to są te regulacje związane z gospodarką obiegu zamkniętego.

Powiedz bardzo krótko o nich.

Jesteśmy w okresie przejściowym, system zaczął obowiązywać w październiku, natomiast trudno jeszcze spotkać w sklepach produkty z oznaczeniem kaucji.

Zmieni się to prawdopodobnie już na początku przyszłego roku, no i wtedy tak naprawdę okaże się, jak ten system kaucyjny działa w praniu.

I jasne, ja za wcześnie by go oceniać, ale on się w końcu wydawał.

Tak i już też jest rozszczelniany w tym sensie, że np.

producenci browarów znaleźli lukę i proszą Urzędy Marszałkowskie o indywidualną interpretację dotyczącą tego, że są podmiotami, które wprowadzają bezpośrednio, więc mogą stosować własną zbiórkę, czyli przeprowadzać ją tak jak do tej pory.

I oczywiście tu się nie podejmuje oceny, czy to źle, czy to dobrze, bo akurat w tym obszarze zbiórka do tej pory była skuteczna i miała powyżej 90%, czyli wypełniała unijne zobowiązania.

Natomiast coś, z czym będziemy i z czym mamy większe wyzwanie, to jest tak zwana rozszerzona odpowiedzialność producentów, czyli regulacja, która wprowadza opłatę opakowaniową od kilograma plastiku wprowadzonego do obiegu.

I tutaj...

Właściwie poza resortem środowiska i większymi samorządami trudno znaleźć podmioty, które pozytywnie oceniają tę regulację.

Najwięcej krytyki płynie od wprowadzających i tutaj najczęściej są to producenci żywności.

Albowiem prawodawca zdecydował na ustanowienie jednego operatora tego systemu i tym systemem będzie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Też część zarzutów, które się pojawia dotyczy tego, że w przyszłości rodzi to znaczące ryzyko upolitycznienia tego całego procesu, bo można wyobrazić sobie, że ten system stanie się takim drugim funduszem sprawiedliwości i Narodowy Fundusz, który będzie rozdzielał pieniądze z opłaty tej opakowaniowej.

może kierować pieniądze do tych samorządów, które uzna za fajniejsze.

W każdym razie to będzie wyzwanie, które nas czeka w przyszłym roku.

Być może jak nasi słuchacze będą słuchali tej naszej rozmowy, to być może już będziemy mieli do czynienia, czy będziemy znali już raport z konsultacji tej regulacji, więc będziemy mogli powiedzieć więcej.

Na razie wiemy, że 1700 uwag, z czego 1400 takich jakby osobnych wpłynęło do tej regulacji, to dużo.

Będziemy się zbliżać do końca, to ja jeszcze teraz powiem krótko co, Bartek.

Chciałem się zapytać o rynek pracy i sytuację budżetową.

No właśnie, dlatego musimy bardzo krótko rozmawiać o rynku pracy i sytuacji budżetowej.

Na rynku pracy to są te rzeczy, o których mówiłam, że będą się działy w związku z KPO, czyli mamy nową ustawę o powiatowych urzędach pracy, reformę służb zatrudnienia i zmiany w zasadach zatrudnienia cudzoziemców.

To są dwie rzeczy, które weszły w życie od czerwca.

I one dosyć sporo namieszały.

To znaczy to, że mamy bezrobocie 5,7% najwyższe od kilku lat, to w dużej części nie mówi nam nic o tym, jaka jest faktycznie sytuacja na rynku pracy, ale mówi nam o tym, że zmieniły się zasady rejestracji bezrobotnych, bo to bezrobocie rejestrowane rośnie, natomiast bezrobocie ankietowe, które trochę bardziej wiarygodnie obrazuje to, co się dzieje w gospodarce, nie rośnie albo nie rośnie tak szybko.

Po prostu więcej osób może się rejestrować jako bezrobotni i trudniej jest ten status bezrobotnego utracić.

I to jest część tej historii.

Jednocześnie jest trochę trudniej zatrudniać cudzoziemców.

Z jednej strony ta ustawa nowa miała dużo rzeczy uprościć, właśnie scyfryzować różne procesy, ułatwić, przyspieszyć.

No ale z drugiej strony w ramach jakiegoś takiego ogólnego zwrotu w polityce migracyjnej, może nie zwrotu, ale zaostrzenia,

Zaostrzyły się zasady wydawania wiz.

Trudniej jest uzyskać prawo do pobytu, do wjazdu do kraju pracownikom z zagranicy.

No ale z trzeciej strony mamy ewidentnie mniejszy apetyt firm na zatrudnienie i widzimy go po mniejszej liczbie wakatów, ale widzimy go też po mniejszej liczbie właśnie wniosków o pracę cudzoziemców, więc ten zasób siły z zagranicy jest takim buforem z drzakiem.

I na razie to ewentualne jakieś tam czy spowolnienie, czy jakieś strukturalne zmiany w popycie na pracę wynikające z automatyzacji, z cyfryzacji różnych procesów uderzają przede wszystkim w tych pracowników zagranicznych, a jeszcze nie w ten krajowy zasób pracy.

Bardzo mocno spowalnia dynamika wynagrodzeń szybciej niż wskazywały na to prognozy.

I to częściowo wynika, gdzieś tam splata się z obniżającą się inflacją, a częściowo właśnie z tą, taka jest moja hipoteza, z tą spadającą liczbą wakadów.

Wyszka tylko zmienia pracę.

Jeżeli jest mniej wakatów, no to mniej osób decyduje się na taki krok, żeby coś zmieniać, coś szukać.

Jest mniejsza rotacja i to wpływa na mniejszą dynamikę płac.

No i budżet.

Budżet został uchwalony przez Sejm w połowie grudnia.

Jeszcze przed świętami zajmie się nim prawdopodobnie Senat.

Więcej o budżecie mówiliśmy w tej audycji poświęconej Andrzejowi Domańskiemu, więc tutaj niewiele się zmieniło od tego czasu w tej ustawie budżetowej.

Są jakieś drobne przesunięcia pomiędzy różnymi instytucjami.

Natomiast duży temat, na którym na pewno będziemy się zajmować w styczniu, to co zrobi prezydent z budżetem.

Tutaj tylko zaraz sugeruję państwu, że w rozmowach, które z nieobecnym przy tym stole kolegą Alkiem przeprowadzamy, pojawiają się sformułowania typu kryzys konstytucyjny i obniżka ratingu.

I planujemy dłuższą rozmowę o budżecie na styczeń, bo na pewno będzie się działo.

A inflacja?

Inflacja jest prawie że w celu, no i oczywiście rząd będzie mówił, że to jest jego zasługa.

Prawda jest nieco bardziej zniuansowana.

Na opadanie inflacji wskazywały wszystkie prognozy od dawna.

To po prostu kwestia cykliczna.

Wygasły te szoki, które nam powodowały znaczny wzrost inflacji w poprzednich latach.

Ceny energii spadły, częściowo jest to zasługa prezydenta Trumpa, który zagroził zamrożeniem światowej gospodarki.

Ceny surowców rolnych też globalnie spadają.

Mieliśmy jednak...

Niezły rok, jeśli chodzi o plony nawet dla niektórych rolników za dobre.

Wyhalmowała ta dynamika płac dzięki niższej podwyżce płacy minimalnej, więc większość tego procesu dezinflacyjnego dzieje się po prostu obok rządu, bo rząd nie ma wpływu, czy nie powinien mieć wpływu na inflację, nie powinien też targetować inflacji.

Dzieje się dzięki też poziomowi stóp procentowych, no bo to jest narzędzie do sterowania inflacją.

Część to, co się dzieje dzięki rządowi, to zamiorzenie cen energii.

Na pewno wpłynęło na obniżenie tego poziomu inflacji.

W przyszłym roku spodziewamy się, już mamy zapowiedziane raczej odmiorzenie tych cen energii, ale na poziomie, który też nie będzie jakoś tam bardzo tym wskaźnikiem machał.

No i chyba rezygnacja z felernego programu kredytowania mieszkań trochę nam pomogła.

No na pewno, ale to jest bardzo mała ambicja mierzyć sukces tym, że rząd rezygnował z prowadzenia polityk głupich.

Czasem są i takie sukcesy.

Może i z tych sukcesów powinniśmy się cieszyć.

No bo jakie mądre będą polityki, to chyba w przyszłym roku już będziemy rozmawiali w styczniu, co można i co powinien zrobić rząd.

W styczniu opowiemy państwu, czego się spodziewamy i po rządzie, i po gospodarce, i sektorze prywatnym w nadchodzącym roku.

A na razie z podsumowania to wszystko.

Jeszcze raz zachęcam do czytania naszego ratingu.

Dzięki.

Dziękujemy.

Dzięki.

Do usłyszenia.

0:00
0:00