Mentionsy

Polityka Insight Podcast
10.12.2025 15:35

Cenzurka | Nasłuch

W dzisiejszym odcinku, tuż przed drugą rocznicą rządu Donalda Tuska, opowiadamy o ratingu rządu Polityki Insight. Joanna Sawicka i Tomasz Sawczuk przybliżają metodologię, wskazują gwiazdy i maruderów oraz zastanawiają się, jakie są perspektywy rządu. Rozmowę prowadzi Andrzej Bobiński. Zapraszamy! Rating rządu Donalda Tuska znajdziecie tutaj: https://tinyurl.com/rating-rzad-2025

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 372 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dzień dobry.

Słuchacie państwo podcastu Polityki Insight Nasłuch.

W naszej audycji rozmawiamy o polskiej polityce, partyjnych rozgrywkach, korytarzowych intrygach i bohaterach zbiorowej wyobraźni, jak i gwiazdach jednego sezonu.

Ja nazywam się Andrzej Bobiński, jestem dyrektorem zarządzającym Polityki Insight i zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka i sprawdzenia strony internetowej politykainsight.pl.

Tymczasem słuchajcie, obserwujcie, komentujcie.

Jest środa 10 grudnia.

W sobotę wybije druga rocznica powołania trzeciego rządu Donalda Tuska.

Z tej okazji rozmawiam z Janą Sawicką i Tomkiem Sawczukiem o naszym ratingu rządu.

Opowiadamy o metodologii, o podejściu, o gwiazdach, szarakach i o maruderach.

A link do całego ratingu i wszystkich ocen ministrów znajdziecie w opisie odcinka.

Zacznijmy proszę od historii, czyli kiedy zaczęliśmy robić ratingi, ile ich było, kto wymyślił metodologię i kiedy, Joanna, ty napisałeś swój pierwszy rating?

Ratingi robimy od początku działania polityki Insight, już w pierwszym roku, w 2013, wypuściliśmy pierwszy rating.

Autorami metodologii byli Piotr Arak, czyli ówczesny analityk do spraw społecznych, który był zapalony do tworzenia różnego typu rankingów i ratingów w polityce Insight.

No i razem z nim ten rating wymyślili ówczesny dyrektor zarządzający Wawrzyniec Smoczyński i jego zastępca Łukasz Lipiński.

Chodziło o to, żeby w merytoryczny sposób podsumować pracę każdego z ministrów, żeby przyjrzeć się z bliska każdemu resortowi, żeby porozmawiać z ludźmi, którzy pracują w tym resorcie, którzy współpracują z tym resortem i żeby stworzyć coś, co będzie miało jakąś ciągłość, do czego będziemy mogli wracać, odwoływać się w kolejnych latach.

I to się udało.

Do tej pory zrobiliśmy 12 ratingów w 2023 roku.

nie zrobiliśmy ratingu rządu.

Decyzję podjęliśmy już po tym, jak było wiadomo, że rządy PiSu nie będą kontynuowane, więc na sobie zupełna zmiana, a jeszcze po drodze był dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego, zanim ukonstytuował się rząd Donalda Tuska, więc w tym jedynym roku mieliśmy lukę, ale wróciliśmy do tego i w 2025 12 rating właśnie powstał.

No więc właśnie wtedy, w 2023, kiedy zrobiliśmy sobie przerwę, jeszcze dopowiem, że Janno, twój pierwszy rating to była ocena Ewy Kopacz z 2013 roku, pisana z Wojtkiem Szackim.

Natomiast wracając, w 2023 postanowiliśmy wykorzystać ten rok, żeby zmienić metodologię.

Ja szybko powiem, dlaczego chcieliśmy ją zmienić.

Ja zawsze miałem wrażenie, mam nadzieję, że Piotrek Arek się na mnie nie obrazi, ale że...

Piotrek Arak wymyślając ten rating rządu bardzo silnie był naznaczony, a może ukształtowany przez współpracę z Michałem Bonim i że w nim była taka bardzo silna potrzeba reformowania wszystkiego, przez co przechył w tej metodologii był ku ministrom, którzy reformowali.

To znaczy jeżeli nawet jakiś minister albo jakieś ministerstwo działało sprawnie, ale nie generowało bardzo wielu ustaw i nie chciało zmieniać rzeczywistości, to wtedy ten minister dostawał niższą ocenę.

No a my uznaliśmy w pewnym momencie, że jednak to niekoniecznie jest najważniejszy element tego, co chcemy ocenii że sama ta potrzeba reformowania i zmieniania niekoniecznie jest wartością samą w sobie.

I wtedy wchodzi do gry Tomasz Sawczuk i Hanna Cichy i to wyrazem wymyśliliście ulepszoną metodologię, wedle której teraz oceniamy rządy.

Wedle tej nowej metodologii chcieliśmy zwrócić uwagę na to wszystko, co buduje pozycję ministra w rządzie, czyli przede wszystkim patrzyliśmy na jakość rządzenia i ona ma największą wagę, jeśli chodzi o całościową ocenę ministra, to jest 70%.

Patrzymy też na komunikację i odbiór publiczny, no bo uważamy, że skoro żyjemy w demokracji, no to...

To, jak się minister komunikuje ze społeczeństwem i to, w jaki sposób odbierają go również najważniejsze grupy, do których on adresuje swoje przekazy, ma znaczenie, ale nie jest to kluczowe, więc jest to mniejsza waga, chociaż czasem się zdarza właśnie, że przeważy tę ocenę.

Jeśli ta jakość rządzenia jest tak na granicy, a komunikacja jest dobra albo zła, no to ocena ogólna idzie w górę albo w dół.

No i znaczenie ma również pozycja polityczna.

Ona ma najmniejszą wagę, bo to jest tylko 10% oceny ogólnej,

Natomiast też ma znaczenie, bo jeśli się tak zdarza, że minister na przykład ma świetne pomysły, ale w ogóle nie ma przebicia politycznego, bo nie ma pozycji w partii albo jest skłócony z premierem, no to wtedy ma problem z osiąganiem swoich celów i również ta ocena ogólna powinna pójść w dół.

No i w samej kategorii jakość rządzenia zwracamy również uwagę na kilka rzeczy.

Przede wszystkim patrzymy na tak zwane polityki publiczne, na to, jakie programy realizuje dany minister, czy realizuje obietnice wyborcze i czy te, które są sensowne, czy te, które są niesensowne.

Patrzymy też na to, jak administruje resortem.

Zadajemy pytania wszystkim resortom, to może warto dopowiedzieć, w trakcie tworzenia ratingu.

Zadajemy te same pytania albo prawie te same pytania, bo nie wszystkie też ministerstwa są identyczne.

Ale wszystkie dostają pakiet pytań, w których między innymi pytamy o to, jakie są wakaty w ministerstwach, jakie są ich największe sukcesy, żeby też mogły się same wypowiedzieć, jakie są ich plany w przyszłości, tego się też dowiadujemy.

I ten całościowy obraz pozwala nam też określić, jak minister administruje resortem, jak sobie radzi właśnie z kadrami.

jak sobie radzić z takim codziennym zarządzaniem, a też jest element niecodziennego zarządzania, czyli sytuacje kryzysowe i pewną drobną część tego ratingu dotyczącego jakości rządzenia odpowiada również reagowanie na takie sytuacje kryzysowe.

W zeszłym roku to była powódź, w tym roku nie było takiej jednej sytuacji, ale zdarzały się różne kryzysy wizerunkowe przede wszystkim w niektórych ministerstwach.

Dobrze, to jeszcze szybko, zanim przejdziemy do opowieści o tym, jak wypadli poszczególni ministrowie, to chętnie bym opowiedział razem z wami proces przyznawania tych ocen.

Bo tak jak powiedziałeś Tomku, wysyłamy te ankiety, zbieramy te informacje, rozmawiamy z różnymi interesowiczami, ale koniec końców to autorzy wystawiają te oceny.

A następnie my w jakimś tam szerszym gronie, takim kolegialnym z udziałem działu politycznego, ale też Leszka Baja, czyli szefa redakcji, z twoim udziałem, z moim udziałem, z Asią Becker, siedzimy i potem przechodzimy przez te oceny, no i porównujemy je względem siebie, bo wydaje mi się, że to, co jest pewnym wyzwaniem w tych ratingach, to jest, żeby zostawiając pełną autonomię autorom, z drugiej strony próbować to wypłaszczyć tak, żeby nie było różnic względem trochę takiej wrażliwości analitycznej poszczególnych osób,

No i to, żeby właśnie nie było jakichś takich dziwnych ocen, które wynikają z nieporównywalności wagi ministerstw, czy zadań, czy momentów historycznych, w którym dane ministerstwa się znalazły.

No myślę, że bardzo ważne, żeby to podkreślić, bo ministrów jest ponad dwadzieścioro, autorów ratingów jest kilkanaścioro.

My mamy różne działy i w nich patrzą autorzy na różne ministerstwa, więc bardzo ważne jest to, żeby uspójnić metodologię.

Dlatego właśnie wszyscy robimy mniej więcej to samo przygotowując się do ratingów.

No i potem siadamy rzeczywiście w węższej grupie i patrzymy na przykład jak wypadły oceny w komunikacji.

I sobie patrzymy czy ten minister rzeczywiście się komunikuje lepiej niż ten drugi.

No i jak nam wychodzi, że może trochę inaczej, to wtedy próbujemy uspójnić te oceny tak, żeby wszyscy przyjmowali tę samą skalę.

Żeby to była ostatecznie taka całościowa wizja tego jak ten rząd wygląda.

I żeby koniec końców autorzy generalnie mogli się wspólnie podpisać pod tym całościowym obrazem tego jaki jest rząd w danym roku.

No dobrze, to trochę opowiedzieliśmy Państwu o kuchni, to teraz wyzerwujmy te dania.

Proponuję, żebyśmy podzieli naszą rozmowę na trzy grupy, to znaczy grupę liderską, czyli tych ministrów, których oceniliśmy najlepiej, grupę średniaków i tych będzie najwięcej i wreszcie na maruderów, czyli ministrów, którzy powinni lepiej pracować albo coś zmienić w sposobie, w jaki funkcjonują, tak żeby w następnym roku dostać lepszą ocenę.

Zanim przejdziemy do tej grupy liderskiej, jeszcze dopowiem a propos trochę tej filozofii, a zarazem metodologii powstawania tych ratingów.

My też benchmarkujemy tych ministrów względem siebie albo względem danego ministerstwa w poprzednim roku.

To znaczy też elementem trochę tej oceny jest patrzenie na to, jak się zmieniła praca rządu z roku na rok.

Więc na przykład minister, który miał duże osiągnięcia rok temu,

może mieć gorszy rating w tym roku, no bo już swoje zadania wykonał i w tym roku będzie miał mniej zadań do wykonania, albo w drugą stronę ktoś, kto w zeszłym roku miał jakieś większe wpadki, a w tym roku tych wpadek już nie miał, będzie miał podniesioną ocenę, no bo był to dla niego lepszy rok.

Warto jeszcze wspomnieć, że mamy dość dużą skalę, bo to jest 12 ocen.

Oceniamy to od D do A++ i to powoduje, że praktycznie nikt nie ma tych skrajnych ocen.

To znaczy nikt nie ma oceny D, bo to byśmy zakładali, że to jest osoba do natychmiastowej dymisji z jakichś poważnych powodów.

No i A++ to musiałby być wybitny rok, gdzie dokonały się jakieś wielkie osiągnięcia i to również nie zdarza się tak często, więc staramy się zostawić przestrzeń, kiedy to się wydarzy, to żeby móc taką ocenę przyznać.

No dobrze, Joanna, to wskakujemy w liderów, kim są gwiazdy naszego ratingu.

Ja jeszcze podkreślę, że jest to rating, a nie ranking.

My nie ustawiamy w szeregu od pierwszego do ostatniego tych ministrów, tylko bardziej oceniamy właśnie ich takie metodologii bankowej, ratingowej.

Więc kim są gwiazdy naszego ratingu?

Najwyższą ocenę w naszym ratingu otrzymał minister Maciej Berek, który jako jedyny uzyskał ocenę łączną A, czyli prawie najwyższą.

Jeszcze są dwie wyższe A plus i A plus plus.

I miał też jako jedyny z całego rządu ocenę A w obszarze tym najważniejszym, o którym mówił Tomek, jakości rządzenia.

za komunikację i pozycję polityczną otrzymał A-, no ale całościowo A. Berek jest ministrem, który od początku rządu odpowiada za legislację, cały ten proces legislacji, przygotowania ustaw, negocjowania ich kształtu, dbania o wysokiej jakości, ocenę skutków.

o to, żeby projekty przygotowywane miały szansę być zaakceptowane przez wszystkie cztery partie koalicyjne i żeby były wysokiej jakości już w momencie, kiedy są wysyłane pod obrady Rady Ministrów, ale też czuwa nad tymi projektami na późniejszych etapach, kiedy one...

Wychodzą z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, idą do Sejmu, Senatu i dalej, chociaż już na tych etapach nie jest za nieodpowiedzialny.

Jest to człowiek, który bardzo dobrze orientuje się w przepisach, ma takie zdolności komunikacyjne i negocjacyjne, potrafi dobrze współpracować z członkami rządu, tak żeby rzeczywiście razem stworzyć te docelowe projekty, które będą jak najszerzej akceptowane w rządzie.

No i ma też taką siłę popychania ich do przodu, żeby rzeczywiście to, co jest ważne dla gabinetu, było realizowane.

W ramach lipcowej rekonstrukcji rządu Berek otrzymał dodatkowe zadania.

Został ministrem do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.

I choć nie ma do tego wystarczających narzędzi, ale dba o to, żeby poszczególni ministrowie rzeczywiście mieli spriorytetyzowane swoje zadania, realizowali je i żeby ten proces po prostu popychać do przodu w razie gdyby

któryś minister nie wykonywał dobrze swoich zadań.

Maciej Berek oczywiście nie ma władzy, żeby kogoś dymisjonować, no ale ma na tyle bliskie, częste, bezpośrednie kontakty z premierem, że informowałby premiera o takich problemach.

I to, co jeszcze warto powiedzieć, współpracę z ministrem Berkiem docenia zdecydowana większość ministrów w tym rządzie, niezależnie od tego, do jakiej partii należą, jest uważany za człowieka kompetentnego, który dobrze wykonuje swoje zadania.

Jest rzeczywiście bardzo blisko premiera i nie tylko doradza mu w kwestiach legislacyjnych, ale też pełni funkcję takiego doradcy politycznego, czy człowieka, który uczestniczy w jakichś ważnych...

negocjacjach również z przedstawicielami innych partii tworzących rząd i też stara się komunikować społeczeństwu to, czym się zajmuje on, czym się zajmuje rząd, jakie robi postępy, występuje w mediach, gdzie mówi całkiem sprawnie, więc to sprawiło, że ta ocena jest wysoka.

Wśród tych gwiazd jest też jeden z nowych ministrów, bo też ocenialiśmy i to też jeszcze chyba trzeba dopowiedzieć, że pewnym wyzwaniem jest sytuacja, w której ministrowie nam się zmieniają w trakcie roku, kiedy oceniamy ich pracę.

Wydaje mi się, że był taki rok, kiedy musieliśmy oceniać jedno ministerstwo, które mu przewodziło co najmniej trzech, jeżeli nie czterech ministrów finansów.

To było w poprzedniej kadencji, wydaje mi się.

Prawa i Sprawiedliwości.

Natomiast my przyjmujemy trochę taką optykę, że patrzymy na pracę całego ministerstwa przez ostatni rok, natomiast siłą rzeczy, jako że oceniamy ministrów, a nie ministerstwa, to trochę dowarzamy i dowartościowujemy działania podjęte przez ministra Nowego, w tym przypadku Waldemara Żurka.

Jeśli chodzi o Waldemara Żurka, no to są pewne oczywiste trudności z oceną jego ministrowania.

Główna trudność w Polsce jest taka, że jeśli nie mamy pewności co do tego, jakie jest prawo, no to według różnych perspektyw minister Żurek albo przeprowadza zamach stanu, albo przywraca sprawiedliwość i to jest jedna trudność, którą trzeba jakoś rozstrzygnąć, jakoś sobie z nią poradzić.

No i tutaj nasz analityk Maciej Czapluk, który zajmował się Żurkiem, szczególnie docenił, nazwijmy to, wzrost dynamizmu w działaniach Żurka w porównaniu z tym, co robił do tej pory Adam Bodnar.

Żurek przyspieszył różne procesy.

No widzimy w kontekście rozliczeń, że stał się twarzą rozliczania Prawa i Sprawiedliwości.

Był w Sejmie wniosek dotyczący uchylania immunitetu Zbigniewa Ziobry.

Były zarzuty wobec Dariusza Mateckiego.

No nie tylko jest to, że to się dzieje, ale też Żurek bardzo podkreśla, że to jest coś, co jest dla niego ważne.

Wprowadził też wymianę licznych prezesów sądów, co było z kolei kontrowersyjne, no bo wielu z tych sądów, opinia kolegiów sądów co do tych zmian nie była pozytywna.

Żurek jednak postanowił te zmiany przeforsować, pokazując właśnie swoją taką determinację powiedzmy.

rozprawianiu się z poprzednim porządkiem ustanawionym przez Prawo i Sprawiedliwość.

Według tej samej logiki odwołał też z delegacji sędziów, którzy byli w Ministerstwie Sprawiedliwości, a na przykład podpisywali listy poparcia dla neosędziów albo w ogóle sami byli neosędziami.

No więc to są takie działania powiedzmy uspójniające trochę taką opowieść rządu Donalda Tuska o tym, co robi.

po Prawie i Sprawiedliwości dążąc do przywrócenia praworządności, a rozejściem się w niektórych elementach praktyki dotychczasowej.

No i głównym jego problemem jest tutaj to, że, bo z kolei zaproponował również ustawę rozwiązującą jakoś problem neosędziów, że oczywiście każde takie rozwiązanie było przygotowywane pierwotnie z myślą o tym, że będzie prezydent z obozu tego samego, co obecny rząd, no i że taka ustawa będzie mogła zostać podpisana.

Teraz nie ma na to szans, natomiast to jest jedna z potencjalnych politycznych zalet Żurka,

która polega na tym, że jako, że jest bardziej waleczny retorycznie i praktycznie od Adama Bonnara, no to jakoś ten rząd lepiej wygląda na tle Karola Nawrockiego, który również ma do niego bitewne podejście, no i wtedy to jest walka rzeczywiście dwóch bokserów, w której ten rząd, jak widać ostatnio raczej, to poparcie odbudowuje.

Wydaje mi się, że to też jest tak, że my zwracamy dosyć dużą uwagę na sprawczość, aczkolwiek sprawczość rozumianą jako umiejętność i skuteczność w przeprowadzaniu prac legislacyjnych przy dochodzeniu do tego etapu sejmowego.

Znaczy my już nie oceniamy tego, czy dana regulacja wchodzi w życie, czy została zawetowana albo nie została, no bo to już nie jest do końca w gestii ministra, o tym możemy dyskutować, ale na użytek tego ćwiczenia raczej patrzymy właśnie na to, jak została przygotowana dana ustawa, jak

idzą te prace legislacyjne.

Fakt, że one niekoniecznie weszły w życie, niekoniecznie mają potem przełożenie na ocenę danego ministra, więc trochę to też z tego wynika, że to jest ten wzrost dynamizmu, o którym mówiłeś.

Po stronie rządu i myślę, że możemy jednym zdaniem też odnotować, że mamy też pewne różnice czasem między spojrzeniem analityków.

Ja bym pewnie troszeczkę obniżył właśnie tę ocenę Żurka, bo bym pomyślał sobie, że

Jak są ograniczenia polityczne, to można się zająć na przykład skracaniem procesów takimi praktycznymi rzeczami, które obywatele mogą dostrzegać, a te rzeczy polityczne wtedy robić równocześnie, ale w drugim szeregu.

Maciek jednak postanowił dowarzyć ten dynamizm.

Ja no jeszcze wśród tych gwiazd znalazł się Marcin Kierwiński.

Tak, Marcin Kierwiński, kolejny minister, który objął swoje stanowisko w ramach lipcowej rekonstrukcji.

Wcześniej również był w rządzie, był odpowiedzialny za radzenie sobie ze skutkami wspomnianej przez Tomka Powodzi zeszłorocznej.

W tej kadencji zajmu był też ministrem spraw wewnętrznych.

Kiedy wszedł do rządu, jednym z pierwszych wyzwań, z którymi musiał sobie poradzić, było wdrożenie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy.

Trzeba to było zrobić przed wrześniem, kiedy wygasały przepisy poprzedniej ustawy.

Wiadomo było, że będzie to ustawa trudna, ustawa, której sprzedziwia się prezydent Karol Nawrocki.

Rzeczywiście pierwotną wersję prezydent zawetował i resort wspólnie, no między innymi właśnie z Maciejem Berkiem, musieli przygotować szybką odpowiedź dla prezydenta, żeby przedstawić projekt, który prezydent jednak

przyjmie i podpisze, żeby po prostu uniknąć kryzysu związanego z tym, że przepisy, które są potrzebne i które regulują sytuację dziesiątków tysięcy obywateli ukraińskich w Polsce nie działają.

Też za jego kadencji uspokoiła się sytuacja na granicy polsko-niemieckiej, ale generalnie też sytuacja na obu granicach i zachodniej i wschodniej wydaje się spokojniejsza niż w poprzednich miesiącach.

Do zasług kierwińskiego należy też poprawa sytuacji w policji.

Generalnie do zasług tego resortu zmniejszyła się liczba wakatów.

Z tymi wakatami policja borykała się od lat.

Pewnie jedną z zachęt, która może sprawiać, że chętnych do pracy w policji jest więcej, jest wprowadzony niedawno dodatek mieszkaniowy dla policjantów.

No i to, czym zajmuje się też Kierwiński, to jest wdrażanie ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej.

To jest duża, ważna rzecz, duża zmiana.

Pewnie tutaj są obszary, w których można by działać szybciej i sprawniej.

Natomiast to też nie jest tak, że widzimy tu jakąś katastrofę w ogóle w pracach tego resortu.

Nie widzieliśmy w ostatnim czasie większych kryzysów, no nie licząc tego kryzysu na granicy, zwłaszcza polsko-niemieckiej, wczesnym latem.

która doprowadziła prawdopodobnie m.in.

do wymiany Tomasza Siemoniaka na właśnie Marcina Kierwińskiego.

Jest to też minister, który ma bardzo silną pozycję polityczną.

To jest sekretarz generalny Koalicji Obywatelskiej i jedna z najbardziej wpływowych pod tym względem osób w partii.

I jego słabszym punktem jest komunikacja, ale widać w ostatnich tygodniach zwłaszcza, że Marcin Kierwiński bardzo silnie też pracuje nad tym obszarem.

Jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych, więc jest tutaj możliwość poprawy w przyszłorocznym rejtingu.

Dziękuję.

I ostatnią ministerką, którą zaliczylibyśmy do tego grona, które najbardziej warto wyróżnić jest Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministerka pracy, rodziny i polityki społecznej, która pewnie większość swoich sukcesów osiągnęła w pierwszym roku rządzenia, kiedy wprowadzono tak zwane babciowe czy rentę wdowią.

Ona słynęła z takiej dużej aktywności i ta aktywność, nie mam poczucia, że ona zmalała w drugim roku urzędowania Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, tylko po prostu

Ministerka trafia na więcej raf, czy konfliktów, czy trudności w przeprowadzaniu reform, za które odpowiada.

Jeżeli mówimy o tych trudnościach, to na pewno należy wspomnieć reformę Państwowej Inspekcji Pracy, która budzi kontrowersje.

i wokół której powstają różne napięcia.

Bardzo dużo czasu zajęło też przeforsowanie ustawy o asystencji osobistej, która ostatecznie będzie wdrażana, ale to jest też taki projekt, który miał być wdrażany szybko, a głównie chyba z powodów finansowych, bo to jest dosyć droga ustawa, się opóźnił.

No ale na pewno Dziemianowicz Bank jest bardzo aktywna w reformowaniu.

prawa pracy.

Tam jest sporo większych i mniejszych zmian.

Jednym z takich, co warto mieć, jest ta, która sprawi, że pracownicy prędzej będą mogli uzyskać prawo do dłuższego urlopu.

Poza tym Dziemianowicz-Bąk też jest chyba taką ministerką, która z jednej strony unika kryzysu, w sensie tam nie było jakiegoś większego kryzysu, dosyć dobrze współpracuje ze swoimi zastępcami, zastępczyniami i wreszcie wykazuje się też taką dużą aktywnością, która generuje

Wokół niej dużo takiej dobrej energii w rządzie i w mediach.

Tak, chociaż jeżeli mówisz o unikaniu kryzysów, no to jednym z takich większych projektów, którymi zajmowała się w tym roku, to był pilotaż skróconego czasu pracy.

No i to miał być wielki sukces ministerstwa, natomiast spotkało się to z dużą ilością krytyki i to nie zostało dobrze przygotowane.

I nie nazwałabym tego chyba kryzysem, ale coś, co miało być sukcesem, sukcesem się nie stało.

Słyszę w Twoim głosie, że tak jak Tomek by trochę niżej ocenił ministra Żurka, to Ty byś trochę niżej oceniła ministra Dziemianowicz-Bąk.

Dobrze, słuchajcie, czyli to są te cztery osoby, które naszym zdaniem, a tak naprawdę zdaniem naszych analityków wypadły najlepiej.

Przejdźmy do największej grupy, czyli do tej grupy średniaków.

To jest trochę tak, ja też zdradzę tą kuchnię, że my w ogóle wydłużyliśmy, powiększyliśmy tą skalę, dlatego że zawsze było tak, że wszyscy ciążą ku temu środkowi, że jakby taką bezpieczną oceną jest ocena B, czyli właśnie idealnie pośrodku tej skali i toczymy długie boje z różnymi analitykami, żeby wypuścić ich

i namówić na trochę odważniejsze oceny, albo w jedną, albo w drugą, natomiast często nam się to nie udaje i kończymy wówczas z bardzo dużą grupą, gronem ministrów, którzy kończą z ocenami od B plus do B minus.

To, o co chciałem was zapytać, bo nie będziemy przechodzić przez wszystkich tych ministrów,

Też dlatego, że będą Państwo mogli znaleźć w komentarzach pod tym odcinkiem raport, który jest po prostu spisanym zestawem tych wszystkich analiz i tych wszystkich ocen.

Ale chciałem Was zapytać o to, którzy ministrowie z tej grupy B najbardziej Was zaskoczyli, in plus albo in minus.

No ja może króciutko powiem o trzech takich przypadkach.

Pierwszy przypadek to jest Radosław Sikorski i to jest taka postać ciekawa w rządzie, no bo otrzymał najwyższą ze wszystkich ocenę, jeśli chodzi o komunikację i odbiór publiczny i chyba każdy dostrzega, nawet jego rywale, że minister potrafi się wypowiedzieć w sposób, który zapada w pamięć.

Jak pójdzie na forum ONZ-u, to potem media społecznościowe 24 godziny żyją tym, co tam powiedzii w tym sensie zbliża się do gwiazd rządu niewątpliwie.

No stał się wicepremierem w tym roku,

Również trafił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z Kancelarii Premiera Pion Europejski, co strukturalnie wzmacnia Sikorskiego.

Ale z drugiej strony właśnie, jeśli przyjrzymy się samej polityce prowadzonej przez resort, no to tam nie ma aż tak wielu sukcesów.

To jest polityka poprawna, utrzymująca dobre relacje z naszymi głównymi partnerami, ale nie jest tak, że jest to polityka, która proponuje jakiinteresujące nowe rozwiązania, na przykład adekwatne do trudnych czasów, w których żyjemy.

Jest to raczej polityka kontynuacji, można powiedzieć, takiego trwałego kursu

jeśli chodzi o relacje czy to z partnerami w Europie, czy ze Stanami Zjednoczonymi, z którymi akurat w tym roku relacje się bardzo utrudniły ze względu na zmianę w amerykańskiej administracji i prezydenturę Donalda Trumpa.

Czyli Radosław Sikorski potencjalna gwiazda, ale która jednak przez brak większych sukcesów w tym roku ministerstwa trafia do grupy średniej.

Myślę, że właśnie jak na osobę, która ma ambicje prezydenckie, oczekiwalibyśmy jeszcze troszkę więcej tutaj.

Kolejna postać, która wydaje mi się ciekawa, to jest nowa ministerka zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda.

Tutaj ona została ministerką w czasie rekonstrukcji rządu, więc znowu to jest taki przypadek, że nie miała jeszcze szansy aż tak wiele osiągnąć w tym czasie.

Jednocześnie przyszła z dobrymi ocenami, bo jest ekspertką od zarządzania szpitalami, również od konsolidacji i restrukturyzacji, co jest jedną z rzeczy, których potrzebują nasze szpitale w kraju.

Ale z drugiej strony właśnie nie ma zupełnie pozycji politycznej.

I to jest taki z kolei ciekawy przypadek, gdzie mamy do czynienia z ekspertką, która nawet odważnie mówi publicznie o tym, czego potrzebuje.

ochrona zdrowia w Polsce.

No tylko tyle, że jak się wypowie zbyt odważnie, to potem jednak przyjdzie premier Tusk i powie, że to jest wykluczone.

I ja nie wiem, czy to się prędzej, czy później nie skończy po prostu jej odejściem z rządu, bo powie coś takiego, co już będzie za dużo.

To znaczy ona jest z jednej strony ekspertką, ale z drugiej strony zderzakiem.

To znaczy jest osobą, która wzięła na siebie bardzo trudny obszar i może udaje się coś zmienić, może udaje się coś zreformować, ale koniec końca myślę, że

Jeżeli trzeba będzie kogoś obwinić za jakieś niedodciągnięcia, błędy czy spadające notowanie wynikające z problemów ochrony serwera, no to wtedy bez większego problemu będzie można.

Z całym szacunkiem dla pani minister, która niewątpliwie wykonuje bardzo trudną i ciężką pracę, będzie ona mogła zostać wymieniona na inną ekspertkę lub eksperta, który pewnie w przyszłości też podzieli jej.

No to jest zaleta niepolitycznego ministra, że można go bez bólu obciążyć odpowiedzialnością i to właśnie powoduje, że o ile doceniamy pewne perspektywy jeśli chodzi o panią minister, no to dostrzegamy, że brak jej pozycji politycznej obniża jej całościową rolę w rządzie.

No i trzecia postać, która wydaje się ciekawa to jest Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

No ciekawe dlatego, że właśnie zarządza dwoma ministerstwami i my napisaliśmy w ratingu, że jest ministrem bardziej od finansów niż od rozwoju.

W ogóle nazywa się minister finansów i gospodarki, a tak naprawdę zarządza ministerstwem finansów i ministerstwem rozwoju, więc jest to wszystko lekko mylące i przydałaby się tutaj jakaś zmiana struktury w rządzie, żeby to było prostsze, ale jakoś ona jest niemożliwa.

No szczególnie, że my dosyć długo się zastanawialiśmy co z tym zrobić i po prostu potraktowaliśmy ministra Domańskiego w dwóch osobach, to znaczy zrobiliśmy oddzielny rating ministra finansów i ministra rozwoju.

Tak, czyli jako minister finansów Andrzej Domański otrzymał ocenę B+, czyli stosunkowo wysoką, średnio wyższą powiedzmy.

A jako minister rozwoju otrzymał ocenę B-, czyli tą absolutnie średnią, bo B- to jest u nas 6 na 12, czyli żeby się przesunąć w dół albo w górę, to trzeba się albo in minus, albo in plus wykazać.

Jak u kogoś to się równoważy, no to dostaje B-.

No więc właśnie minister finansów zdecydowanie miał więcej czasu po prostu na ministerstwo finansów.

Tam się zajmował przede wszystkim kwestiami deregulacyjnymi.

To powodowało z kolei spowolnienie prac w niektórych innych obszarach, jak choćby reformy rynku kapitałowego.

Jeśli chodzi o Ministerstwo Rozwoju, to słyszymy po prostu, że tam rzeczy spowolniły ze względu na to, że on niechętnie deleguje zadania, a że finanse to jest ogromny resort, to tam też po prostu mniej uwagi ma, żeby zajmować się tymi bieżącymi sprawami ministerialnymi.

Ja na obok Radosława Sikorskiego też zdaję się, że Katarzyna Pułczyńska-Nałęcz zaliczyła pewien regres, to znaczy w zeszłym roku zaliczylibyśmy ją do grona gwiazd, w tym roku spadła do grona średniaków.

Tak, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz radzi sobie w tym roku gorzej nie tylko w samym resorcie, ale też ma po prostu gorszą pozycję polityczną z uwagi na spadek znaczenia jej partii i też być może jej samej w jej słabej partii Polska 2050.

Sukcesem Pełczyńskiej-Nałęcz w pierwszym roku funkcjonowania rządu było odzyskanie i wdrażanie KPO.

No i to był taki wielki krok, wielki zastrzyk.

Ona sobie z tym radziła bardzo dobrze.

W tym roku również zajmowała się tym bardzo aktywnie, przeprowadziła dwie rewizje KPO i pracuje nad urealnianiem kamieni milowych.

To wszystko to nie jest coś, co należy krytykować, to idzie raczej dobrze, natomiast mieliśmy do czynienia w sierpniu z większym kryzysem, bo okazało się, że w niektórych projektach finansowanych w ramach tego zwiększenia odporności części usługowej mieliśmy do czynienia z przypadkami dofinansowań różnego typu działalności, które budziły spore wątpliwości, a też sama Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

Nie porodziła sobie najlepiej w tym kryzysie.

Na początku była nieobecna, a potem jak wróciła do kraju, to też te jej tłumaczenia nie były do końca przekonujące i myślę, że to tak naprawdę wpłynęło na obniżenie tej oceny sprawności rządzenia w tym roku ratingowym.

To znaczy, wydaje mi się też, że po prostu Polczyńska na Łęcz rzeczywiście padła ofiarą trochę wysokich oczekiwań, trochę jak Radosław Sikorski, znaczy, że ona była jedną z wybijających się postaci w tym pierwszym roku, w tym drugim roku, tak myślę, po prostu nam spowszedniała i też tak jak opowiadasz, no ten temat KPO przestał być aż tak atrakcyjny, a wręcz w tym drugim roku okazał się być jednak polityczną miną.

Myślę, że ona wciąż jest ministerką sprawną i pracowitą, ale też pogorszyły się jej relacje w rządzie, relacje po prostu z premierem i trudniej jest jej forsować i przepychać i przekonywać innych o istotności rzeczy, którymi się zajmuje.

Drugim ministrem, którego...

bym wskazała jako ciekawą postać jest minister Wojciech Balczun, który wszedł do rządu również w ramach lipcowej rekonstrukcji za Jakuba Jaworowskiego i zaprezentował zupełnie inny styl zarządzania resortem.

Okazał się ministrem bardzo aktywnym.

Potrafił dosyć szybko zbudować własne zaplecze w resorcie, zadbać o to, żeby się otoczyć swoimi sprawdzonymi i kompetentnymi dosyć ludźmi.

Doprowadził do dymisji Roberta Kropiwińskiego, o którego odejściu z rządu była mowa przez wiele miesięcy, ale poprzedni minister nie był na tyle wpływowy czy sprawczy, żeby rzeczywiście doprowadzić do tej dymisji.

Przeprowadził już kilka istotnych zmian w spółkach.

Dba o promocję local contentu, czyli tego, żeby promować udział rodzimych dostawców w realizowanych zamówieniach publicznych.

To jest taki minister, o którym było głośno i było dużo mowy, zwłaszcza na początku jego urzędowania.

Potem, jak się okazał taki właśnie aktywny i wszedł w konflikty z różnymi frakcjami w rządzie, to zaczęły się też pojawiać jakiinformacje w przestrzeni publicznej o różnych wizerunkowych, potencjalnych kłopotach ministra Balczuna.

Zobaczymy, co z tego wyniknie dalej, ale na pewno jest postacią ciekawą.

W ogóle wydaje mi się, że Wojciech Balczun jest prawdopodobnie jednym z ministrów, jeżeli nie tym ministrem, którego ministerstwo odnotował największy skok, to znaczy największą poprawę w tym naszym ratingu z roku na rok, a zarazem on to osiągnął w bardzo krótkim czasie, więc jeżeli to by jeszcze podzielić przez liczbę miesięcy, kiedy był na stanowisku, no to ta zmiana jest kolosalna, no ale to też wynika, mówiąc brzydko, efektu niskiej bazy, to znaczy...

Jakub Jaworowski był bardzo źle oceniony w zeszłym roku.

W tym roku Balczun wyciągnął na taką średnią.

No to jak mówimy o takich skokach, to tylko krótko jeszcze wspomnę o jednym ministrze Miłoszu Motyce, który został też w ramach lipcowej rekonstrukcji ministrem energii.

Wcześniej był wiceministrem klimatu.

To ministerstwo energii powstało...

na bazie dawnego Ministerstwa Przemysłu zarządzanego przez Marzenę Czarnecką, która została przez nas bardzo słabo oceniona w poprzednim ratingu.

Natomiast Miłosz Matyka radzi sobie całkiem nieźle i tutaj na pewno mamy też skok jakościowy.

I zanim przejdziemy do grupy maruderów, to też zostawiłbym taką szybką myśl, że ci wszyscy ministrowie rekonstrukcyjni raczej mieli lepsze notowania niż ci ministrowie, którzy zostali wymienieni.

My zasadniczo mamy wrażenie, jak o tym rozmawialiśmy sobie przy innych okazjach, to że ta rekonstrukcja była

zasadniczo skuteczna, to znaczy, że doprowadziła do wpuszczenia jakiejś nowej energii do różnych resortów, czy do znalezienia postaci, które są w stanie pociągnąć politykę, ale też politykę informacyjną poszczególnych resortów.

Natomiast myślę, że tak naprawdę to w następnym roku te oceny tych ministrów z tej lipcowej rekonstrukcji będą rzetelniejsze, no bo wtedy będziemy ich widzieli w dłuższym okresie i będą też mieli więcej problemów i kryzysów, przez które będą musieli przejść i będziemy mogli rzetelniej ocenić

czy rzeczywiście zasłużyli na te skoki ocenowe względem swoich poprzedników.

Kilka osób otrzymało najniższe oceny w naszym ratingu.

To jest Marta Cienkowska z Ministerstwa Kultury i Marcin Kulasek z Ministerstwa Nauki.

I to są dwa trochę inne przypadki.

Bo jeśli chodzi o Cienkowską, jej niska ocena wynika przede wszystkim, no po pierwsze, z bardzo, bardzo niskiej pozycji politycznej.

Jest najsłabszą politycznie ministerką w rządzie.

No po prostu ma słabą pozycję polityczną w partii, która jest aktualnie najsłabszym partnerem koalicyjnym.

No i została trochę z przypadku ministerką, bo była zastępczynią poprzedniej ministerki wymienionej w czasie rekonstrukcji.

No i kto inny Aleksandra Leo miała zostać ministrą.

W ostatniej chwili została zmieniona przez Cienkowską.

Cienkowska sprawia wrażenie osoby, która generalnie ma duże ambicje, jeśli chodzi o zarządzanie resortem i chce tam wprowadzić sporo takich wydaje się nawet sensownych zmian strukturalnych.

Miała jeszcze mało czasu, żeby to zrobić.

Ma również na razie jeszcze niewystarczająco dobre zdolności komunikacyjne, żeby przekazać to, co próbuje zrobić.

No więc to obniża jej całościową ocenę.

Jeśli chodzi o Marcina Kulaska, no to jego pozycja polityczna akurat jest niezła, bo on jest blisko marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Jest politykiem Nowej Lewicy.

Zastąpił Dariusza Wieczorka, który był fatalnym ministrem nauki i odszedł po serii rozmaitych skandali i kontrowersji.

No i Kulasek miał go zastąpić i trochę uspokoić sytuację.

Uspokoić pewnie mu się udało, natomiast po prostu sytuacja jest dość ospała w resorcie.

Ten resort pracuje sobie powolutku, nie robi jakichś zupełnie fatalnych ruchów, ale z drugiej strony nie robi też zbyt wiele sensownego.

My tutaj sobie rozmawialiśmy w biurze, że jak na przykład opublikował

Strategia Rozwoju Szkolnictwa Wyższego, która pojawiła się jesienią, no to to jest jeden z przykładów właśnie takich dokumentów, jakich rząd nie powinien publikować, bo jest niejasna i niskiej jakości.

No i stąd wynika jego dość niska ocena.

Trzecią ministerką w tej grupie jest Paulina Henik-Kloska, która od zawsze ma trudności komunikacyjne.

Ma też słabą pozycję polityczną, należy do słabej w rządzie Polski 2050.

To jest ministerka, która stara się sprawnie dysponować pieniędzmi z KPO, stara się wdrażać

regulacje śmieciowe.

Natomiast problem, na który chciałabym szczególnie silnie wskazać, to jest wielki kryzys zarządzanego przez Ministerstwo Klimatu programu Czyste Powietrze, którego ministerka nie rozwiązuje i którego skali też nie chce przyznać.

Z drugiej strony ja mam wrażenie, że akurat w przypadku Pauliny Heniklowskiej to możliwe, że ten rok był lepszy od poprzedniego roku.

Natomiast to, co pewnie zaważyło też na ocenie, to był fakt wydzielenia tego Ministerstwa Energii i fakt, że ona straciła jakieś działy i ilość z departamentów, które wywędrowały do ministra motyki, o którym mówiłaś.

Więc myślę, że to też świadczy trochę i zaważyło na tej ocenie, że jednak...

rola i waga tego ministerstwa jako takiego się obniżyła, więc myślę też, znowu to jest jedna z tych osób, dla których ten trzeci rok i funkcjonowanie w trzecim roku rządu będzie istotniejsze.

Słuchajcie, oceniliśmy rząd, ale nie rozmawialiśmy o premierze.

Jak wypadł w tym roku premier Donald Tusk?

Donald Tusk wypadł podobnie do ocen zeszłego roku.

Za jakość rządzenia otrzymał ocenę B, podobnie jak w zeszłym roku.

Komunikacja A-, pozycja polityczna A+, jest to w oczywisty sposób zdecydowanie najsilniejsza osoba nie tylko w rządzie, ale na polskiej scenie politycznej.

Łączną ocenę, również bez zmian w porównaniu z poprzednim rokiem, premier otrzymał na poziomie B+.

Z premierem jest ten problem, że ma gigantyczne problemy z wdrażaniem ważnych dla niego ustaw i realizowaniem obietnic wyborczych.

Jest taka strona, która wciąż funkcjonuje, strona o 100 konkretach, które Tusk obiecał w kampanii parlamentarnej w 2023 roku i tych 100 konkretów jest na tej stronie przedstawionych.

Na zielono są zaznaczone te, które zostały wdrożone, a na pomarańczowo te, które jeszcze nie zostały wdrożone i tych zielonych jest 33 konkretów.

I 66 spośród tych obietnic nie zostało wdrażanych po dwóch latach funkcjonowania rządu, co bardzo mocno obciąża ten gabinet.

Z drugiej strony staramy się też oceniać premiera po tym, w jaki sposób on działa i po obszarach, na które ma rzeczywiście wpływ.

I tutaj na pewno trzeba...

że w tym roku działania rządu legislacja przyspieszyła.

Tych dużych osiągnięć pewnie więcej było na samym początku.

Było to babciowe, renta wdowia, podwyżki dla nauczycieli itd.

Natomiast teraz projektów jest znacząco więcej, tylko to są mniejsze projekty.

Na pewno sukcesem jest deregulacja, za którą rząd wziął się bardzo aktywnie wczesną wiosną i kilka miesięcy trwały prace.

One wciąż się toczą, ale na poziomie KPRM-u

Trwały kilka miesięcy i tych projektów wdrożonych było sporo.

To swoją drogą też była jedna z rzeczy, która z tego co pamiętam podbijała ocenę Macieja Berka, który korydonował tę pracę nad tymi ustawami deregulacyjnymi.

Ja bym dopowiedział do tego, co ty mówisz, Jan, tylko to, że ogólnie mamy wrażenie i też patrząc po notowaniach rządu i po atmosferze politycznej i w momencie, kiedy ten rating powstawał, że rząd wyszedł z dosyć dużego dołka.

To znaczy, że ten dołek, który tak naprawdę zaczął się w drugiej połowie kampanii prezydenckiej, a potem trwał przez okres wakacyjny, rzutował na słabe oceny tego rządu i na takie poczucie, że ten rząd słabo działa, natomiast od tak naprawdę września

było czuć jakąś taką nową energię i takie przyspieszenie i takie poczucie, że Donald Tusk znowu zaczął panować nad rzeczywistością, że więcej tych ustaw zaczęło wchodzić, więc wydaje mi się, że to się trochę tak wyrównało, że ta ocena jest zasadniczo podobna do zeszłorocznej.

Z jednej strony wydaje mi się, że trochę pewnie ona byłaby niższa, jakby nie było tych ostatnich dwóch, trzech miesięcy, ale jakby cały ten rok był, jak te ostatnie dwa, trzy miesiące, to z kolei ona byłaby wyższa.

Ale zdaje się, Tomek, ty miałeś trochę inne zdanie, bo pamiętam, że tutaj była między wami dyskusja na etapie oceniania

gdzie ty chyba chciałeś trochę gorzej ocenić Donalda Tuska, Joanna chciała trochę lepiej.

Mnie się wydaje, że ta ostateczna ocena jest sprawiedliwa, to znaczy jak sobie myślę o tym, co robi premier, no to on nadaje kierunek polityce rządu.

Jak sobie myślę o tym, jakie kierunki polityki rządu wyznaczał Donald Tusk w tym roku, no to są dwa takie główne hasła.

Po pierwsze to jest deregulacja, która z nienacka się pojawiła przy okazji Rafała Brzoski, który stał się głównym deregulatorem rządu na kilka miesięcy.

No i potem była repolonizacja, czyli to, co teraz rząd określa mianem local content, czyli chodzi o to, żeby krajowe firmy uzyskiwały jak największą część zamówień publicznych przy realizowaniu inwestycji przez państwo.

I mam wrażenie, że to pokazuje u Donalda Tuska taką rosnącą rolę państwa w osiąganiu pewnych celów, co jest spójne z tą jego wizją, że żyjemy w czasach przedwojennych i państwo musi się jakoś tam skonsolidować i zadziałać.

I on właśnie w tym celu rzuca takie kierunkowe hasła, żeby cała administracja wiedziała, że teraz w tym kierunku działamy.

Tylko właśnie dlaczego to w takim razie się nie przekłada na bardzo wysoką ocenę?

No bo z drugiej strony cały czas ma brak zaufania do takich strategii rządowych, które by to jakoś kodyfikowały i trochę jeszcze bardziej systematyzowały.

I tutaj dość znamienne jest, że kiedy minister Berek wspólnie z Adamem Przyłapką ogłaszali jesienią priorytety rządu, których swoją drogą jest 58, no to jest niemożliwe, żeby mieć 58 priorytetów jak się robi cokolwiek, ale jest ich 58, do 100 obietnic dochodzi to i można jeszcze zliczać, więc mamy już sto kilkadziesiąt co najmniej priorytetów.

priorytetów rządu, a ile ich jest naprawdę, to trudno stwierdzić.

To powoduje, że ostatecznie jest taka pewna niejasność co do tego, co rząd robi i czy to jest rzeczywiście najwyższe skupienie, jakiego obecnie potrzebujemy.

Nie mam do końca takiego przekonania, przynajmniej takie sygnały dochodzą z samego rządu, że czasem jest sporo niejasności co do tego, co aktualnie jest priorytetem.

To w ogóle jest ciekawe, że mam wrażenie, że trochę historia nam się powtarza, to znaczy, że pod koniec pierwszego roku rządów miały być te spowiedzi i wtedy przyszła powódź i trochę ten program i pomysły na to, jak będziemy wchodzić w jesień zostały zmienione ze względu na kryzys, który nadszedł i dał jakiś oddech rządowi.

Tutaj z kolei miały być te priorytety i one były ogłaszane w tygodniu, kiedy wleciały te rosyjskie drony do...

I też mam wrażenie, że tak naprawdę kolejny kryzys, trochę innego obszaru i jakby innej skali, ale jednak przykrył takie plany rządu, które były przygotowane i rzeczywistość potoczyła się trochę innym torem.

Więc mam w ogóle takie wrażenie, że ten wrzesień jest takim dziwnym miesiącem, kiedy coś jest planowane, coś innego się dzieje, a w ogóle rzeczywistość idzie sobie jeszcze w trzecim kierunku.

Natomiast co bym do tego dodał tylko jednym zdaniem, no że jednak skuteczność polityczna Tuska jest nadzwyczajna, to znaczy to jak on neutralizuje próby zahaczania rządu przez Prawo i Sprawiedliwość jest dość niesamowite, no jeśli spojrzeć na politykę na granicy, uspokojenie granicy, jeśli spojrzeć na politykę migracyjną to samo.

Jeśli spojrzeć na to, jak PiS próbuje przypisać Tuskowi łatkę, że jest niemieckim politykiem, no to Tusk nagle się zaczyna wypowiadać w sposób antyniemiecki i to na konferencji z Friedrichem Merzem, który z pewnością był zadziwiony tonem Tuska, gdzie tutaj mają ogłaszać nowe otwarcie we wzajemnej przyjaźni, a on ma jednak tendencję do tego, żeby te Niemcy raczej krytykować, a nie chwalić.

Więc tu jest jednak coś, co cały czas Tusk ma, czyli taką bieżącą zdolność do tego, żeby ten rząd utrzymywał poparcie, a wielu jego kolegów w Europie nie ma takiej zdolności.

To jeszcze szybko wymieniałabym obszary, które doceniliśmy u Tuska.

To po pierwsze jest jednak udana rekonstrukcja, która miała być zmianą strukturalną, miała zmniejszyć liczbę ministrów i wiceministrów.

I tego nie zrobiła.

I tego nie zrobiła.

Liczebność rządu spadła nieznacznie, ale zmiana personalna była głęboka i po tych kilku miesiącach myślę, że była pozytywna.

Na pewno na plus należy zaliczyć mu to, jak przeformułował swoją kancelarię, usprawnił jej działanie, awansując ministra Berka m.in., ale też wzmacniając ten pion komunikacyjny, zatrudniając Adama Szłapkę jako rzecznika rządu.

To wszystko działa lepiej, sprawniej i myślę, że jest takim dobrym zapleczem dla premiera.

Pochwalić wypada też jego konfrontację z prezydentem, w której Donald Tusk pokazuje, że potrafi być silnym, sprawczym i doświadczonym politycznie przeciwnikiem dla tego przedstawiciela prawicowego obozu z bardzo silnym mandatem społecznym.

Natomiast z drugiej strony ważnym obszarem należącym do premiera, w którym widzimy jednak pogorszenie, to jest polityka zagraniczna.

I to jest to, o czym mówił Tomek w przypadku Sikorskiego, tak samo u Donalda Tuska, którego jednym z największych atutów,

gdy wchodził do rządu w 23 roku, było to, jak silny jest w Brukseli, jakie ma dobre kontakty i relacje z innymi przywódcami.

On wciąż ma niezłe relacje z większością ważnych przywódców, no ale oczywiście ze Stanami Zjednoczonymi te relacje się pogorszyły.

No i pozycja w Unii, czy generalnie w Europie Polski osłabła.

Dobrze, słuchajcie, to ostatnie pytanie.

Takie podsumowujące, już wychodząc poza te ratingi, plusy, minusy i literki.

Jaki to był rok dla tego rządu, waszym zdaniem?

Ja mam takie dwie zasadnicze myśli, jak myślę sobie o tym, jak ten rok się układał dla rządu.

Jedna jest dosyć oczywista i już o tym wspominaliśmy, to znaczy jest ten moment przełamania, jest ten moment rekonstrukcji w lipcu i potem jest ten moment przyspieszenia we wrześniu i ewidentnie ten rok nie układał się bardzo dobrze dla rządu i nagle w ten rząd wstępuje nowa energia i wydaje mi się, że tutaj...

Udało się Karolowi Nawrockiemu spełnić swoje obietnice wyborcze, to znaczy, że zagoni rząd do pracy, natomiast wydaje mi się, że nie do końca tak jak zamierzał i nie do końca o to mu chodziło.

I może sam Donald Tusk potrzebował tego przeciwnika, że ten rząd był ospały, czekając na tego Rafała Trzaskowskiego.

W momencie, kiedy pojawił się ten Karol Nawrocki, to wydaje mi się, że ogólnie osoby najważniejsze w państwie po tej stronie rządowo-liberalnej.

uznały, że już naprawdę nie ma na co czekać, trzeba się wziąć do pracy i jeżeli natychmiast nie zaczniemy inaczej funkcjonować, to to wszystko się skończy dla nas bardzo źle w 27 albo nawet wcześniej.

A druga moja myśl jest taka, że dosyć zaskakujące jest dla mnie to, że

Z reguły, jak patrzyliśmy na kolejne rządy, to te rządy wchodziły z dużą energią i potem wytracały tę energię w trakcie kolejnych kadencji.

Ten rząd wszedł dosyć pogubiony, słabo zorganizowany, niekoniecznie dobrze dobrany personalnie i mam wrażenie, że ten rząd się bardzo, bardzo długo docierał.

I że teraz wydaje mi się, choć to zobaczymy i tak jak mówię, jesteśmy na półmetku, więc zobaczymy jak to będzie wyglądało w drugiej części kadencji, ale mam takie poczucie, że...

ten zestaw personalny jakoś się dotarł i rzeczy zaczęły się dziać szybciej, też dlatego właśnie, że tak długo przechodził i wychodził z tej fazy opozycyjnej, ale też próbował się odnaleźć w tych instytucjach zostawionych przez Prawo i Sprawiedliwość, w tej niełatwej rzeczywistości, gdzie było dosyć dużo min zostawionych przez poprzedni rząd, gdzie były te wszystkie rozliczenia, gdzie było cały czas patrzenie na to, co się działo przez poprzednie 8 lat i w tym momencie mam takie poczucie, że ten rząd zaczął patrzeć odważniej trochę do przodu

Myślę, że to są wczesne początki i zobaczymy, jak to będzie się układało, ale że wbrew pozorom i wbrew tak naprawdę historii i tradycji, to ten rząd się nie zużywa tak szybko, bo on zaczął słabo i zaczął przyspieszać.

Z reguły to działa odwrotnie, to znaczy w drugim kierunku.

To znaczy najpierw wchodzimy z bardzo dużą energią, a potem ten pęd zaczynamy wytracać.

A jak wy na to patrzycie?

To o czym mówisz potwierdza średnia ratingowa, która nam wyszła o 0,5 punktu wyższa niż w zeszłym roku i to właśnie wydaje mi się, że dobrze wskazuje na to, że rząd staje się trochę lepiej zorganizowany, trochę bardziej sprawny.

Myślę, że to był dla niego rok najpierw wielkiej nadziei, potem wielkiego rozczarowania i potem odzyskiwania nadziei, bo rzeczywiście prace w pierwszym półroczu musiały być wolniejsze, bo w czasie kampanii wyborczej niektórymi rzeczami trudno było się zajmować.

bo mogły być potencjalnie niepopularne w czasie kampanii wyborczej.

Potem pewnie z tego trochę wynika przyspieszenie w drugiej połowie roku i takie wrażenie, że rząd wziął się do roboty, ale nieoczywiste, bo właśnie w wakacjach była kompletna depresja, jak się okazało, że Rafał Trzaskowski przegrał z kandydatem, którego wszyscy na początku skreślali, który prowadził z początku słabą kampanię wyborczą,

Karolem Nawrockim.

No więc to, że temu rządowi udało się pozbierać, to znowu wydaje mi się, tutaj trzeba trochę jednak Donaldowi Tuskowi oddać sprawiedliwości, że to jest element też jego talentu politycznego, że on potrafił przeczekać, wymyślić jakąś nową formułę, znaleźć osoby, które będą trochę bardziej waleczne w tej nowej konfliktowej sytuacji, gdzie prezydent jest z wrogiego obozu.

No i powiedzieć, słuchajcie, wcale nie jest tak, że sytuacja jest przegrana, a jednocześnie jako, że na prawej stronie też trwają różne ruchy polityczne, zyskuje Grzegorz Braun i tak dalej, no to pojawiła się możliwość, że być może PiS nie będzie wcale miał tej większości.

Tak, ja się zgadzam i myślę z Tobie też, że ważne jest to, co Ty Andrzej ileś razy wspominałeś w trakcie tej rozmowy, że bardzo ważny będzie ten przyszły rok i przyszły.

rating, kiedy zobaczymy, jak sobie radzi szereg tych nowych ministrów, którym pewnie mogliśmy leciutko podwyższać ocenę ze względu na dużą energię, z którą weszli do resortów i zaczęli wprowadzać jakieś zmiany.

Natomiast zagrożeniem dla tego rządu, z którym będzie musiał się po raz kolejny mierzyć, no to jest to zagrożenie brakiem sprawczości.

To, że oni teraz szybciej, sprawniej, energiczniej działają, to nie znaczy, że oni będą w stanie zrealizować dużo więcej obiecanych wcześniej ustaw, no bo cały czas w funkcji prezesa

mamy Karola Nawrockiego, który będzie wiele z tych ustaw blokował.

I trochę opadną emocje w przyszłym roku po tej rekonstrukcji.

Ministrowie będą musieli się mierzyć z problemami, z kryzysami.

I to też będzie rok przed kolejnymi wyborami, kiedy ta ocena po prostu działań rządu będzie bardziej całościowa.

I myślę, że dużym wyzwaniem dla tego rządu będzie utrzymanie tej niezłej oceny z tego roku.

A ja na koniec tylko powiem, że nie wiem jak wy, ale ja mam zawsze taki delikatny dystans, kiedy robimy ten rating, bo z jednej strony lubię to i uważam, że to jest ważny moment w życiu firmy, bo też jest taki moment, kiedy bardzo się musimy skupić i rzeczywiście rzetelnie przejść przez te prace rządu i zobaczyć, co się tam tak naprawdę działo, a nie to, co pamiętamy z mediów i z jakichś clickbaitowych tytułów.

W sensie, że to jest naprawdę taki moment, kiedy można się skupić i przyjrzeć temu, co się działo w tych ministerstwach.

I jest to jakoś tam ekscytujące i ciekawe, a z drugiej strony jednak przyznawanie tych literek jest trudne, bo no po pierwsze ocenianie jednak ministrów, czyli osób często od nas starszych, niekiedy mądrzejszych, a też często bardziej doświadczonych i funkcjonujących w dużo trudniejszym środowisku niż my na co dzień jest trudne, a z drugiej strony też siłą rzeczy wtedy dosyć dużo osób ma do nas pretensje albo o zbyt wysokie, albo zbyt niskie oceny.

Ale to z tym jakoś sobie radzimy.

Natomiast to, co chciałem powiedzii to, czego chciałem bardzo Państwa zaprosić przed zakończeniem tej rozmowy, to żebyście rzeczywiście kliknęli na ten link, ściągnęli ten raport i przejrzeli sobie te analizy, bo nasza rozmowa była jakąś taką próbą podsumowania tego i zainteresowania Was tym ratingiem, ale tak naprawdę wydaje mi się, że prawdziwa wartość jest w tych analizach.

Jeżeli się nie zgadzacie z tym, co mówiliśmy...

to najpierw przeczytajcie te analizy, zobaczcie jak to jest uargumentowane, a następnie jak najbardziej zapraszam do krytyki, nawet najostrzejszej.

Dziękuję bardzo Tomku, dziękuję Joanna.

Dzięki.

Na dziś to wszystko.

Zapraszam w przyszłym tygodniu na kolejny odcinek Nasłuchu.

Posłuchajcie równiinnych naszych podcastów, które znajdziecie w większości serwisów podcastowych.

W pole wyszukiwania wpiszcie po prostu Polityka Insight.

Słuchajcie, obserwujcie i komentujcie.

Do usłyszenia.

0:00
0:00