Mentionsy

Pokój Zbrodni
27.11.2025 11:52

Zabiła koleżankę i podpaliła mieszkanie. Dzieci się podusiły | Pokój ZBRODNI

Dziesięć lat temu na warszawskiej Pradze doszło do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni. Paulina L. wraz z dwójką swoich małych dzieci straciła życie z rąk znajomej, nazywanej „Czarną Mańką”. Tragiczne wydarzenia rozegrały się w jej mieszkaniu przy ul. Stalowej, a powodem konfliktu miały być pieniądze i osobiste zatargi. Dziś ich grób strzegą trzy białe aniołki, a mieszkańcy wciąż pamiętają tę tragedię.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "Magdalena M."

Magdalena M., znana jako Czarna Mańka, miała bogatą kartotekę kryminalną już wtedy, gdy poznała 27-letnią Paulinę.

Jej kapitałem na czarną godzinę były cztery złote pierścionki i łańcuszek z serduszkiem.

Do mediów nigdy nie dotarło, jak właściwie poznała Magdalenę M., okrzykniętą na osiedlu czarną Mańką.

Zadała jej kilkanaście ciosów w szyję, a kiedy 27-latka upadła na ziemię w kałuży krwi, Magdalena uciekła.

Najmocniej, wręcz teatralnie, płakała i krzyczała obecna na miejscu Magdalena M. Co za k***a to zrobiła?

Funkcjonariusze z Pragi Północ zatrzymali Magdalenę M., która była im dobrze znana z wcześniejszych złodziejskich eskapad.

W mieszkaniu znaleźli dowody na jej winę, w tym m.in.

Lecz Magdalena M., jak mówili świadkowie, była tylko mocna w gębie.

Ostatecznie wizję zdecydowano przeprowadzić w tajemnicy około godziny 6 nad ranem, lecz Magdalena M. odmówiła.

Śledczy nie wierzyli jednak w refleksję podejrzanej nad jej zachowaniem.

Biegli psychiatrzy uznali Magdalenę M. za w pełni poczytalną i świadomą czynów, których się dopuściła.

Wychowanie dzieci było dla niej priorytetem.

Sąsiedzi pomagali zresztą sobie nawzajem.

Magdalena M. odmówiła doprowadzenia z aresztu, by usłyszeć werdykt.

Nie ma dowodów, że Magdalena M. przyszła do kamienicy z zamiarem odebrania życia Paulinie L., uzasadniał sędzia.

Skład sędziowski tłumaczył, że oskarżona działała z niskich, trudnych do wytłumaczenia pobudek, a jej skrucha, wyrażona dopiero pod koniec procesu, nie była szczera i wynikała ze strachu przed surowym wyrokiem.

Magdalena M. za wszystkie swoje winy została skazana łącznie na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

0:00
0:00