Mentionsy

Pokój Zbrodni
26.01.2026 07:20

Od ministranta do seryjnego mordercy. Szokująca historia Mariusza | Pokój ZBRODNI

Cztery ofiary. Zero ciał. Mariusz B., skazany na dożywocie seryjny morderca, do dziś nie ujawnił, gdzie ukrył zwłoki swoich ofiar. Jedna z najbardziej przerażających spraw w historii polskiej kryminalistyki. Co naprawdę wydarzyło się na Woli i w lasach pod Pułtuskiem?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Mariusza B."

Mariusz B. udusił księdza, tancerza i rodziny swojej kochanki.

Tak przynajmniej twierdzi prokuratura, bo mimo trwającego latami śledztwa nigdy nie udało się ustalić, gdzie mężczyzna ukrył zwłoki zamordowanych osób.

Mariusz B. pełnił posługę jako ministrant w kościele na warszawskiej Woli.

Jak wynika z akt sądowych, Ola początkowo traktowała Mariusza jak starszego brata.

W międzyczasie Mariusz B. próbował walczyć ze swoimi wewnętrznymi demonami.

Mariusz B. czuł się więc bezkarny i zaledwie rok później zaatakował ponownie.

Ksiądz Piotr zniknął, podobnie jak pozostały ofiary Mariusza i do dziś nie udało się ustalić, co dokładnie się z nim stało, ani gdzie ewentualnie znajdują się jego zwłoki.

Aż nadszedł 2011 rok, kiedy funkcjonariusze po długich poszukiwaniach, tworzeniu siatki poszlak i dowodów, analizowaniu zgromadzonego materiału, wreszcie wpadli na trop Mariusza.

Wszystkie cztery tajemnicze zaginięcia krążyły wokół mężczyzny, prowadziły do niego w specyficzny, nieoczywisty sposób.

Mariusz B. został aresztowany, podobnie jak jego kuzyn Krzysztof R., który pomagał przy pierwszej zbrodni.

To, że nie udało się odnaleźć ani jednego ciała potencjalnych ofiar sprawcy przemawiało na korzyść Mariusza, ale prokuratura stoi na stanowisku, że jego wina jest bezsprzeczna i da się ją udowodnić, przynajmniej poszlakowo.

Mariusz B. zareagował także na odpowiedzi w samochodzie, w lesie.

W końcu ślad zapachowy Mariusza B. zabezpieczony w samochodzie zamordowanego księdza.

Sąd pierwszej instancji skazał Mariusza B. na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 40 latach.

Ale na Mariuszu B. wyrok z 2014 roku nie zrobił żadnego wrażenia.

Był zapatrzony w Mariusza, niedojrzały psychicznie, z niską samooceną, uległy w stosunku do osób, które uważa za przyjazne i gotowy na bezkrytyczne posłuszeństwo wobec nich.

Mariusz B. wiedział, że kuzyn będzie mu posłuszny, dlatego wybrał go na wspólnika.

za pomocą bilingów i logowań telefonów Mariusza B. oraz jego ofiar.

Tym samym wyrok dożywotniego więzienia dla Mariusza B. stał się prawomocny.