Mentionsy

Pogawędnik Filozoficzny
08.09.2025 06:00

O życiu i śmierci (komentarz do słów Elzenberga) - Omówienie tematu Olimpiady Filozoficznej 2025 | PF 161

Zapraszamy na kolejną dyskusję o XXXVIII Olimpiadzie Filozoficznej 2025.  Tym razem rozmawiamy o temacie nr 8: 

Czy zgadzasz się z myślą Elzenberga, że: „śmierć w żaden sposób sama przez się nie jest nieszczęściem, tak samo jak życie samo w sobie nie ma żadnej wartości”
Opiekun naukowy: dr hab. Kinga Kaśkiewicz, prof. UMK.

W dyskusji udział biorą: Piotr Domeracki, Marcin Leźnicki, Dawid Wincław i Marcin T. Zdrenka.

Wspomniany w rozmowie odcinek znajdziecie tutaj: PF 150 - O Instytucie Dobrej Śmierci.

Do ilustracji zapowiedzi wykorzystaliśmy zmodyfikowaną grafikę Williama Blake’a pt. Death’s door .

Patronat medialny Pogawędnika:
 Dwumiesięcznik i portal internetowy "Filozofuj!"
 https://filozofuj.eu/ 
 
Dziękujemy za wsparcie naszym wiernym Patronom i Patronkom:
Andrzejowi Dziedzicowi, Marcinowi Lorancowi, Robertowi Małeckiemu, Maciejowi Michałowskiemu, Marcinowi Sadłowskiemu, Annie Waw oraz grupie Darczyńców anonimowych.

Zachęcamy do wsparcia naszej pracy i możliwości rozwoju na platformie Patronite:
https://patronite.pl/pogawednik.filozoficzny

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Elzenberg"

Ta złota myśl, którą profesor Kinga Kaśkiewicz wydobyła z zapisków Elzenberga, brzmi następująco.

demotywująco, no bo takie przeciwstawienie sobie życia i śmierci, które właściwie na poziomie ich wartości stawia je na jednej szali, może zdać się cokolwiek prowokacyjne, a biorąc pod uwagę to, że Elzenberg jest etykiem, co się zowie, akademickim, no to tego rodzaju prowokacja intelektualna może nie ujść płazem.

Czy rzeczywiście Elzenberg ma rację i czy naszym szanownym olimpijczykom zmagającym się z tym akurat tematem, jakie myśli moglibyśmy im podsunąć pod rozwagę?

Mam wrażenie, że oprócz tego, że w tym zdaniu jest pewna prowokacja, która bardziej być może kojarzy nam się z profesorem Bogusławem Wolniewiczem, uczniem Henryka Elzenberga, którego teksty zresztą znajdziecie w liście lektur, niż z samym Elzenbergiem, ale on też miał taką...

Ta prowokacja wybrzmiewa nawet jeszcze dzisiaj silniej, myślę, niż w czasach Elzenberga i w czasach, kiedy był kłopot z istnieniem, jak sądzę, bo zostaliśmy chyba zdominowani przez taki slogan, bardziej publicystyczny niż filozoficzny, życie wartością najwyższą.

A zatem wszyscy ci, którzy będą nagle mówili jak Elzenberg, że nie ma żadnej wartości, muszą być gdzieś rozpoznawani jako jacyś tacy nieszkodliwi albo bardziej szkodliwi wariaci w duchu Fryderyka Niczego czy innych filozofujących młotem.

Ja myślę, że Elzenbergowi chodzi o coś zupełnie innego, mianowicie o to, żebyśmy

że śmierć faktycznie w perspektywie chrystologicznej jest tu wznoślona, ale jedynie jako interwał, jako brama przejścia od życia doczesnego, które samo w sobie, i tu zgoda z Elzenbergiem nie ma, nie przedstawia sobą wartości bezwzględnej, nie mówiąc już o absolutnej, a więc śmierć pozwala przejść od tego lichego życia ziemskiego do pełni doskonałości życia wiecznego.

Zastanówmy się może jeszcze nad tą kwestią, bo chciałbym tej elzenbergowskiej prowokacji pozwolić wybrzmieć do końca, patrząc zwłaszcza na pierwszą frazę, pierwszą część tego wypowiedzenia.

No to w takim razie, czy Elzenberg nie za daleko idzie w tych swoich zapędach intelektualnych, twierdząc, że śmierć nie jest nieszczęściem?

pytania o własną śmiertelność i śmierć sobie bardzo ostro stawiają, ale może właśnie jakieś obłaskawienie tej problematyki byłoby jakoś wyzwalające i Elzenberg do tego nas namawia.

Być może to pytanie Elzenberga jest do tego zachętą, żebyśmy właśnie widząc je przed sobą myśleli o takiej wersji tego pytania.

Ja tylko przypomnę, i to już ostatnia kwestia, ten cytat, który pewnie znacie, bo widzieliście go nieraz, ale pewnie już nie zwracacie na niego uwagi, który wisi pod portretem Henryka Elzenberga w sali numer 9 w naszym instytucie.

Ja myślę, że to Elzenberg mógł chcieć powiedzieć.

To też jest ciekawe zresztą, bo zakładam, że tradycja Elzenberga nie kończy się na Elzenbergu i na osobach, które się nim interesują, ale tutaj bardzo też wyraźnie widać pewien taki rozdziew

Czy zatem Elzenberg dopinguje nas do tego, byśmy przyjęli rzecz, o której Marcin Zdrenka wspomniał, zdaje się, w pierwszej swojej wypowiedzi, że niepodobna analitycznie, czy w jakikolwiek inny sposób separować od siebie życia i śmierci.

Można by dokonać pewnej trawestacji myśli Jelzenberga, która pozornie będzie brzmiała jako kiepskie pocieszenie, mianowicie, że śmierć jest szczęściem.

Drodzy panowie, moglibyśmy jeszcze długo zapewne debatować wokół tej niesłychanie inspirującej, jak się okazuje, wypowiedzi Elzenberga.

Wokół wypowiedzi Elzenberga i wypadających kolan, myślę, że... I świejących brud, jeśli się je ma, oczywiście.

Dlatego skoro rozpoczęliśmy Elzenbergiem, to pozwólcie, że Elzenbergiem zakończymy.

Jest to mianowicie zapisek z 15 maja 1910 roku, pomieszczony przez Elzenberga w jego kłopocie z istnieniem, gdzie czytamy...