Mentionsy
Łotwa rezygnuje z Konwencji Rady Europy przeciw przemocy wobec kobiet
Konwencja Stambulska odrzucona – co oznacza decyzja Łotwy dla regionu? Zapraszam na komentarz Bartosza Chmielewskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry Państwu, dzień dobry wszystkim słuchaczom.
Po drugiej stronie Bartosz Mielewski, analityk ośrodka studiów w Schłodnich.
Kłaniam się nisko, dzień dobry.
Dzień dobry, cześć.
Dzisiaj rozmawiamy o Łotwie, rzadko podcasty, jeżeli chodzi o tę część świata, a szkoda, bo dzieje się również małych, takich punktowych wydarzeń.
Mam wrażenie, że w Polsce jesteśmy tylko skupieni na tej sytuacji dotyczącej bezpieczeństwa, albo mówilibyśmy o mokradłach, o bagnach lub od czasu do czasu o właśnie polityce wyborczej.
Łotwa podjęła decyzję o wycofaniu się z konwencji stambulskiej, dokumentu Rady Europy mającego na celu ochronę kobiet przed przemocą.
Po 12 godzinach debaty parlament przyjął taką uchwałę, mimo sprzeciwów różnych.
Na początku chciałem zapytać, słuchacze też być może nie wiedzą wszyscy, czym jest konwencja stambulska i jakie konsekwencje dla ochrony kobiet i osób narażonych na przemoc może mieć takie wycofanie się.
Trudne pytanie mi zadałeś, bo tak naprawdę nie specjalizuję się w tej kwestii i nie chciałbym zabierać głosu.
Ja bardziej na to patrzę z kwestii, z perspektywy politycznej, wewnętrznej, ale też międzynarodowej.
To jakby w kontekście tego, co wydarzyło się na Łotwie.
Ja mogę tylko powiedzieć, że w ciągu tych dwóch lat, kiedy ta konwencja była ratyfikowana i była w mocy na Łotwie, sytuacja...
Właściwie się nie zmieniła w tym sensie, że żadne dane statystyczne, ani też komentarze, które pojawiały się w prasie w ciągu ostatnich dni nie wskazywałyby na to, czy sytuacja kobiet na rynku pracy, kobiet w domach...
tego, czy przemoc domowa, skala przemocy domowej się zmniejszyła czy zwiększyła.
Nie mamy na to żadnych danych i trudno jest wnioskować, czy sama ratyfikacja dwa lata temu miała jakiekolwiek skutki społeczne w kraju.
Tak, drodzy Państwo, bo celem takiej konwencji miała być ochrona kobiet i osób w rodzinach przed przemocą fizyczną, przed przemocą fizyczną, psychiczną, seksualną, ekonomiczną.
Chodzi o to, że zakres obiemowo jakąś przemoc domową, nie wiem, czasami przemusowe małżeństwa albo po prostu okaleczenie żeńskich narządów płciowych.
Państwa, które ratyfikowały, miały tworzyć, wdrażać pewne polityki przeciwdziałania przemocy, trochę edukować w zakresie równości płci, trochę pracować nad tymi stereotypami, więc konwencja jest takim dokumentem międzynarodowym, a państwa, które ją ratyfikują muszą dostosować swoje prawa krajowe do ich zapisów.
Tak jak cię słucham, brakuje nam danych, brakuje nam jakiejkolwiek informacji, czyli tak dwa ratyfikowane, teraz wycofujemy się.
Ja bym, szukając odpowiedzi na to pytanie, postawił na czystą kwestię doczesnych potrzeb politycznych.
Jeżeli cofniemy się o te dwa lata do 2023 roku, Łotwa ratyfikowała tę konwencję z powodu czysto politycznych.
w regionie wówczas była dość niestabilna.
Mam na myśli trwającą wojnę na Ukrainie.
Nikt tak naprawdę w 2023 nie wiedział, jak to się potoczy, a Łotwa, ale też pozostałe dwa państwa bałtyckie przyjmowały różnego rodzaju dokumenty, reformowały swoje państwa w duchu takich postępowych reform, żeby spełnić standardy zachodnie.
Było to podyktowane tym, że na wypadek rozlania się wojny na północy czy jakichś nieprzewidzianych skutków polityczno-wojskowych w Europie Wschodniej nikt by nie mógł powiedzieć, że Łotwa czy Estonia czy Litwa nie są pełnym zachodem, no bo spełniają zachody.
wypełniają wartości państw zachodnich.
Tutaj właśnie ratyfikowana konwencja stambulska, wówczas w 2023 roku na Łotwie i w Estonii też wprowadzono związki partnerskie, więc to było takie dość cyniczne zachowanie, szczególnie widać to, jak spojrzymy sobie, jak zachowały się partie polityczne, które dwa lata temu ratyfikowały tą konwencję i jak one głosowały wczoraj.
Dużo większe znaczenie ma to, kto wyszedł z całą inicjatywą wyjścia z tej konwencji i to, jak zachowała się jedna z partii parlamentarnych.
Pomysł wyjścia z konwencji zgłosiła posłanka takiego ugrupowania Łotwa na pierwszym miejscu, ugrupowania...
które nazwalibyśmy populistycznym, które w symbolice odwołuje się do symboliki takiej amerykańskiej, trumpowskiej.
Właśnie to America First, Latwia Pirma Javieta, Łotwa na pierwszym miejscu, czapki w stylu Maga, generalnie taki trumpizm symboliczny.
Szefem tej partii jest...
Były Łotewskie Oligarcha, Einar Schlessers, no i ta partia ma dość dobre wyniki sondażowe, natomiast jesienią coraz mniej było o niej słychać, więc moim zdaniem ona wyskoczyła z tym pomysłem po to, żeby znowu zwrócić uwagę mediów i społeczeństwa na siebie, no bo w przyszłym roku mamy wybory, ta partia chce te wybory wygrać, a przynajmniej zająć pierwszą lokatę, więc nie może tracić zainteresowania mediów i elektoratu.
Drogi słuchaczu, droga słuchaczko, twój kciuk w górę oraz kliknięcie przyciska subskrybuj.
Skomentowanie dla zasięgu ma naprawdę ogromne znaczenie dla widoczności tego kanału na YouTube oraz innych platformach streamingowych.
Kłaniam się.
Nisko Mateusz.
Czyli raczej to politycy, a nie jakaś szersza debata polityczna odzwierciedla jakieś podziały społeczne w kwestiach równości czy praw kobiet.
Nie.
I tutaj kluczowe zachowanie w wczorajszym głosowaniu, kluczowym zachowaniem była postawa ugrupowania, nazwijmy je roboczo, Centrum Prawicowego Związek Rolników i Zielonych.
Ugrupowanie to, które z częścią koalicji rządowej dwa lata temu głosowało.
za ratyfikacją tej konwencji, a wczoraj było przeciwko.
I tylko dzięki postawie tego ugrupowania udało się przeforsować ten projekt parlamentarny, przepchnąc ten wniosek opozycji o wyjście z konwencji.
Postawa Związku Rolników Zielonych też jest raczej cyniczna.
Nie oznacza to, że dwa lata temu ugrupowanie to...
nie wiedziało jakie konsekwencje, i tutaj często to jest podkreślane przez rządów tej partii, ideologiczne niesie ta konsekwencja z ich perspektywy i zachowują się jakby nagle, kilka miesięcy czy kilka tygodni temu odkryli to dopiero.
A prawda jest taka, że to ugrupowanie jest w koalicji rządowej, a koalicja rządowa ma dość słabe notowania, sama ta partia też ma coraz bardziej gorsze notowania.
I tak naprawdę chce się spozycjonować przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi i ustawić się tak, żeby nie ponosić konsekwencji politycznych skutków obecnego rządu i obecnego układu władzy w łotewskim parlamencie.
Czyli przepisujesz to wyborem, które już tuż, tuż i ta kampania już się rozpoczęła.
Tak, wydaje mi się, że to jest taka prekampania i początek licytacji politycznej przed przyszłymi wyborami i tego, kto będzie angażował uwagę społeczeństwa, kto będzie bardziej krytykował dotychczasowe rządy, a także kwestia tego, kto będzie ponosił konsekwencje polityczne decyzji z ostatnich dwóch, trzech lat funkcjonowania tej kadencji parlamentu i tego rządu.
Bardzo często o projekty dotyczące, no projekty społeczne w szczególności, tak jak widzimy też na przykładzie polskim, równość kobiety, mniejszości seksualne, no to jest taka zasłona dymna, albo też jak jest w łotewskiej polityce.
Trochę tak, ale trochę też sama kwestia konwencji stambulskiej była czymś, co antagonizowało społeczeństwo, co emocjonowało społeczeństwo nie od wczoraj, nie od dwóch lat, a tak naprawdę od tej dyskusji wokół konwencji, która trwała, jak dobrze pamiętam, od dekady.
Kilka razy już w łotewskiej polityce zastanawiano się, czy tą konwencję ratyfikować, czy nie.
Zawsze był raczej opór wobec tego, ze względu na to, że społeczeństwo łotewskie jest dość konserwatywne.
I wyciągnięcie tego...
w ciągu ostatnich miesięcy właśnie miało przywrócić tą emocjonalną debatę.
No i widać, że się udaje, ponieważ tuż przed tym głosowaniem wczorajszym, w środę wieczorem na ulicy Rigi wyszła manifestacja popierająca pozostanie w strukturach, czy jakby utrzymanie...
W mocy prawa konwencji stambulskiej na ulicach Rygi zebrało się około 5 tysięcy osób, głównie młodych zwolenników partii liberalnych, partii, które są w obecnym rządzie, nowej jedności, która posiada stanowisko premiera i lewicowej partii progresywni.
Jak na Łotwie to jest dość duża manifestacja.
Widać, że ten temat jest czymś, co angażuje społeczeństwo, dzieli je.
No i to nie była ostatnia manifestacja, bo w przyszłym tygodniu na 6 listopada jest zapowiedziana kolejna manifestacja osób, które popierają pozostanie w utrzymanie w mocy prawa zasad Konwencji Stambulskiej.
Czyli zaraz, no może zaraz pojawi się kolejny temat zastępczy jeszcze w trakcie roku.
Tym tematem nie zastępczym, a raczej czymś, co będzie skutkiem obecnej dyskusji i sytuacji politycznej może być kolejny kryzys rządowy.
Tak jak wspomniałem, to wczorajsze głosowanie udało się tylko dlatego, że jedna z partii koalicyjnych głosowała razem z opozycją, właśnie ten Związek Zielonych i Rolników.
Pytanie jest takie, czy ten rząd jest dalej w stanie funkcjonować, gdzie w koalicji rządowej mamy ministrów, którzy są jednocześnie w opozycji i w rządzie.
Głosują z opozycją, ale są w rządzie.
Raczej za dłuższą metę jest to niemożliwe.
Będziemy mieli kolejne przesilenie polityczne, kolejną rotację w ramach układu rządowego.
Albo będziemy w sytuacji, w której będziemy mieli rząd mniejszościowy lub pełen paraliż tak naprawdę polityki do przyszłorocznych wyborów, przysterowanie całej polityki na kampanię wyborczą, no bo rząd, który w czwartym roku funkcjonowania jest w sytuacji, gdzie jeden z koalicjantów jest w opozycji, nie jest właściwie w stanie przegłosować żadnej większej ustawy.
To było też, że spytają, po co nam taki rząd?
Tak, i tutaj opozycja razem z tym ugrupowaniem Związek Zielonych i Rolników mogłaby odpowiedzieć na to pytanie, powiedzieć, że my jesteśmy w stanie sformułować nową większość, obalamy obecny rząd i tworzymy nowy rząd.
Tylko rok przed wyborami to dla tych partii opozycyjnych jest kompletnie nieopłacalne, dlatego że musieliby ponosić konsekwencje sytuacji obecnej w kraju, która jest dość trudna, mam na myśli chociażby tutaj sytuację ekonomiczną Łotwy.
i byłoby im o wiele trudniej startować wtedy w tych przyszłorocznych terminowych wyborach.
Też moglibyśmy wziąć pod taką rozwagę scenariusz przyspieszonych wyborów, natomiast to się raczej nie odbędzie z powodów technicznych.
ale też z powodów takiej tradycji.
Na Łotwie miały miejsce już przyspieszone wybory, natomiast to nie jest tak, że jest łatwo do nich doprowadzić.
Ta sytuacja polityczna musiała być skrajnie zła, impas polityczny musiał być na tyle silny, a w tle musiało być jakieś zagrożenie dla bezpieczeństwa, żeby te wybory udało się doprowadzić do tych wcześniejszych wyborów.
No nikomu w takim razie to nie jest na rękę, więc nie wiem, może jakiś rząd techniczny na rok?
Tak, i raczej jeżeli konsekwencje tego będą takie, że albo będziemy mieli taki rząd, który jest nieskuteczny, rząd obecny, który można byłoby nazwać rządem technicznym i tak naprawdę ta łotewska polityka będzie już w takim impasie trwała do wyborów, które są przyszłą jesienią.
Kobiety raczej nie obalą tego rządu na razie.
Nie obalą, bo te kobiety, które protestują są, popierają panią premier i lewicowego koalicjanta pani premier.
Bardzo dziękuję za komentarz, Bartosz Chmielewski.
Dziękuję, do widzenia.
Ostatnie odcinki
-
ROSJA ZAMARZA NA WŁASNE ŻYCZENIE. Ciemności i F...
03.02.2026 11:50
-
WIETNAM I UE ZWIERAJĄ SZYKI. Nowy sojusz przeci...
02.02.2026 13:59
-
KONIEC MONOPOLU FIDESZU? Magyar uderza w najczu...
02.02.2026 10:39
-
Co ICE wyprawia na ulicach USA? Naloty o świcie...
01.02.2026 18:02
-
KONIEC KADYROWA? Dlaczego Putin pilnie szuka na...
01.02.2026 12:11
-
Płacili solą i krowami. Nie uwierzysz, co było ...
31.01.2026 12:54
-
W Londynie strach? BRYTYJCZYCY PAKUJĄ WALIZKI D...
30.01.2026 12:49
-
Koniec duopolu USA i Chin? UE i Indie właśnie z...
29.01.2026 15:00
-
POLOWANIE ICE: Minnesota. Środowisko TRUMPA POD...
29.01.2026 09:58
-
SMOK I SŁOŃ: Wojna o Azję, której nie da się un...
28.01.2026 17:30