Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
24.07.2025 05:00

Dlaczego II wojna światowa nie wybuchła o niepodległość Polski?

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie

🔶PATRONITE.PL🔶

https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie


Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie

🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 51 wyników dla "Zachód"

I czego właśnie efektem, między innymi, dzisiaj jest nasze przeświadczenie, że Zachód nas zdradzał, że Zachód nas oszukiwał, że Zachód pozostawiał nas samym sobie.

Potem mamy rok 1939, kiedy wybucha II wojna światowa, a Zachód nie podejmuje od razu jakichkolwiek szerszych działań na naszą rzecz, chociaż wypowiada wojnę Niemcom.

kiedy to koniec końców Zachód cofa uznanie, latem 1945 roku cofa uznanie polskiego rządu emigracyjnego, tego rządu, który przecież został przez Zachód przyjęty jako uciekinierzy w roku 1939, ten rząd traci poparcie i wchodzimy ostatecznie w radziecką strefę wpływów.

Ciężko nam przyjąć do wiadomości to, że rzeczywiście my zawsze chcieliśmy być częścią Zachodu, ale Zachód nas tak nie postrzegał i realnie częścią tego Zachodu wcale nie byliśmy.

I Zachód miał z nami pewien problem, fundamentalny problem strategiczny, dlatego że w gruncie rzeczy my tym naszym oczekiwaniem, dążeniem i sygnalizowaniem, że chcemy być częścią Zachodu, sprawialiśmy tym zachodnim, demokratycznym mocarstwom pewien fundamentalny problem, który można streścić w ten sposób, że z racji takich, a nie innych naszych postaw,

To znaczy, to są słowa Józefa Becka, naszego ministra spraw zagranicznych z okresu międzywojennego, że Zachód, jak źle będziemy kalkulować, sprzeda nas bez mrugnięcia oka jak bułkę.

Znaczy, my mieliśmy olbrzymi problem z prawidłowym zdefiniowaniem tego, jak się nas postrzega i czego się od nas oczekuje, w tym sensie oczekuje, że Zachód nie postrzega nas jako partnera i w swoich kalkulacjach i polityce

Wierzgaliśmy, bo chcieliśmy po swojemu, Zachód nie spełniał naszych oczekiwań i to rodziło w nas frustrację i poczucie osamotnienia.

Ale nasi politycy mieszali poważne błędy strategiczne z niezwykle skuteczną strategią, bo to, że myśmy cały czas aspirowali do Zachodu, że podkreślaliśmy, że nie pójdziemy jako niemiecki aliant, sprawiało, że Zachód musiał wpisywać nas w swoje kalkulacje sojusznicze.

I Zachód, który wszedł

I tak naprawdę w roku 1941, w roku 1945 ta Rosja wróciła na miejsce głównego wschodniego alianta i Zachód przekazał nas w radziecką strefę wpływów.

Zachód nigdy w tej pierwszej połowie XX wieku nie postrzegał Polski jako partnera, jako wielkiego mocarstwa, które należy przywrócić na mapę Europy zgodnie z dogmatami XVIII-wiecznych atlasów geograficznych.

My się często złościmy na Zachód, że sprzedał naszą wschodnią tożsamość, że Zachód nigdy nie wspierał Polski na wschód od Bugu.

Ale Zachód nie rozumiał, ale jak to?

Zachód nie miał jasno sprecyzowanego poglądu, jaka ma być ta Polska po I wojnie światowej.

Nie byłoby zielonego światła dla polskiej alternatywy jako państwa niezależnego, ale Zachód wspierał kontrrewolucję.

Zachód wspierał białych generałów.

Gdyby biali generałowie wygrali wojnę domową w Rosji, Zachód nigdy nie pozwoliłby nam na posiadanie tych ziem wschodnich, które posiadaliśmy między rokiem 1921 a rokiem 1939.

Nie obronilibyśmy naszej niepodległości w roku 1920, gdyby nie broń, którą dał nam Zachód.

Zachód uzbroił Wojsko Polskie w dużej mierze, pomógł mu w jego uformowaniu i wojnie z bolszewikami.

Zachód uratował nas przed niemiecką operacją karną w roku 1919, bo przecież Niemcy chcieli nas sprowadzić do parteru i ponownie wkroczyć do Warszawy.

A więc Zachód pomógł nam zbudować niepodległość?

I kiedy my mówimy, że Zachód nas zdradził, to pamiętajmy, że Zachód w postaci Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wcale nie postrzega nas jako sojusznika w tym momencie.

I tego się baliśmy, że Zachód nas sprzeda jak bułkę.

I że skoro bolszewicy chwilowo wypadli z orbity wielkiej polityki, to Zachód nie sprzeda nas Rosji, tylko sprzeda nas Niemcom.

To powodowało, że Zachód nie mógł i nie chciał nas sprzedać jak bułki, tylko szukał pewnej równowagi w relacjach z Polską i z Niemcami.

My potem będziemy się w roku 45 dziwić, Zachód nas zdradził, ale Zachód po prostu przestawił zrotnicę.

A w roku 1945 Zachód mówił, dla znalezienia ogólnej stabilizacji w Europie można oddać Związkowi Radzieckiemu kawałek Polski, ale nie należy oddawać przynajmniej formalnie całej Polski.

To była jedyna ta różnica, ale to jest kwestia techniczna, bo w wymiarze wielkiej polityki mocarstwowej Zachód akceptował to, że równowaga geopolityczna może odbyć się kosztem Polski.

I tak będzie od nich brał kolejne transze pożyczek, i tak się będzie tak czy inaczej dogadywał, ale jednak widać wyraźnie, że Piłsudski chce postawić zachód przed faktem dokonanym w postaci podmiotowości państwa polskiego.

Tylko on chciał w ten sposób grać na Zachód i powiedzieć, patrzcie, traktujcie nas jak podmiot, bo mamy alternatywy.

Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Rosja traktowały nas jak państwo małe bądź średnie i tak się o nas wyrażały, ale to nasze pragnienie samostanowienia było nie do pogodzenia z zachodnim systemem bezpieczeństwa, bo Zachód już zrozumiał, czy raczej ewoluował do zrozumienia tego, że żeby zwyciężyć Niemcy,

musi być na wschodzie realny, silny aliant, czyli Zachód powoli musiał się jakoś oswoić z koncepcją, że Związek Radziecki musi zająć miejsce carskiej Rosji w układach antyniemieckich.

W momencie, kiedy Zachód zaakceptował ten fakt,

że nie godzimy się na niemieckie podporządkowanie, ale Zachód szykował się do wojny koalicyjnej, szykował się do wojny mocarstw i stopniowo musiał zbudować w sobie świadomość tego, że aby pokonać Niemcy potrzebne będzie przyłączenie się ZSRR.

Zachód nie tyle co nas zdradzał, co próbował naszym politykom powiedzieć, a w faktach dokonanych po prostu czynił, pokazać Polsce niestety nasze miejsce w szeregu, które jako żywo nie miało nic wspólnego z naszym oczekiwaniem i naszym pragnieniem samostanowienia o sobie.

Po wyjęciu Czechosłowacji z układu sojuszniczego francuskiego, po zmianie wektoru polityki radzieckiej pod wpływem tego, że było widać, że Zachód w imię pokoju będzie szedł na zgniłe kompromisy z Niemcami, więc wypadnięcie Rosji, wypadnięcie Czechosłowacji oznaczało, że Polska przestała być ważna dla Zachodu, bo rozleciała się układanka, której my byliśmy częścią.

Że Monachium, że nasz udział w zaborze Czechosłowacji to nic było ważnego, nic istotnego, bo Zachód i tak był skazany na Polskę i kiedy w marcu 39 roku my się Hitlerowi postawiliśmy, to zaraz Anglicy i Francuzi do nas przybiegli i znowu byliśmy przyjaciółmi.

Zachód wyciągnął do nas dłoń w postaci Anglików nie dlatego, że uważał nas za cennego sojusznika, tylko dlatego, że to była kolejna próba powstrzymania Hitlera przed wojną.

Zachód chciał, żeby tej wojny udało się uniknąć bez udziału Związku Radzieckiego z gwarancjami dla Polski.

Zachód nie chciał sprzedawać kawałka Europy bolszewikom, brzydził się bolszewików.

ale Zachód musiał powstrzymać Niemcy.

Ale absolutnie nie było żadnej koncepcji w roku 1939, że jak ta wojna wybuchnie i Niemcy na nas napadną, to nam Zachód zaraz pomoże.

On nam pomagał w wymiarze decyzji politycznych przeciwko Niemcom, ale to było wszystko, co Zachód mógł zrobić.

Tak, że Zachód dyktował nam pewne warunki, pewne nie, ale byliśmy sojusznikiem.

Zachód nie sprzedał nas Niemcom w 1939 roku, tylko stanął ramię w ramię z nami, ale w imię własnych interesów, do wojny przeciwko Niemcom.

I Zachód na to poszedł w 1943, w 1944 i w 1945 roku, bo Polska miała powrócić na mapę Europy.

Wbrew oczywistości i wbrew faktom chcieliśmy być podmiotowi wobec Zachodu i oczekiwaliśmy, że ten Zachód nam będzie mógł pomóc, chociaż nie mógł nam pomóc.

I byliśmy zdziwieni dokładnie według tych samych mechanizmów mentalnych, jak w roku 1939, dlaczego Zachód nam nie może pomóc.

No jak Zachód miał nam pomóc w roku 1939 albo w roku 1944?

Nasza manifestacja woli sprawiała, że chcąc, nie chcąc, Zachód nie mógł nas sprzedać jak bułki.

0:00
0:00