Mentionsy

Podcast BEZ SENSU
18.08.2025 11:14

D jak żyrafa

Zapraszam na podcast z kolonii w Olsztynie, w którym dowiecie się, że Tobias Florence jest w związku z Tobiasem Florencem, a obozowicze śpią w wannie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 282 wyników dla "M"

Cześć wszystkim, tu Marysia.

Witajcie w kolejnym odcinku podcastu Bez Sensu.

Dzisiaj jest ze mmoja kolonia w Olsztynie.

Możecie się przywitać.

I będziemy nagrywać dla Was kolonijny podcast, ale zaczniemy od mało kolonijnej historii, ponieważ to jest tak dobra historia, to jest tak dobra historia.

Więc jest tu z nami na kolonii Tobias, a raczej fanpage Tobiasa.

Dobra, ja Ci po prostu oddam ten telefon i Ty to opowiedz, bo to jest wspaniała historia.

Ja mam nadzieję, że nie będzie chaotycznie.

No więc jest grupa fanpage'y ogólna wszystkich, a przynajmniej większości tych fajnych.

I jestem tam ja i jest drugi fanpage Tobiasa.

I zaczęło się od hejtu na Mencena na tej grupie.

A potem Tobias, ten drugi, napisał do mnie na prywatny.

A chcesz powiedzieć, którymi kontami konkretnie jesteście, czy nie?

Mogę powiedzieć, ale będę musiała wejść na Instagrama, bo nie pamiętam.

To możesz wejść.

Mój to jest Tobi, podłoga Florence, podłoga official, a drugi jest Tobias, podłoga Florence, podłoga.

I Tobi do mnie napisał na prywatny i zaczęliśmy gadać.

Właściwie nie pamiętam, w sensie Tobie do mnie napisał coś a propos sobowtórów, bo na grupy jest dużo Tobajasów.

I zaczęliśmy gadać o męcenie i w sumie to przegadałyśmy 6 godzin.

No i potem jakoś tak wyszło, że się zakochaliśmy w sobie.

I weszliśmy w taką fazę takiego poznawania się, trochę nieoficjalnego związku, no bo jeszcze się nie widzieliśmy nigdy.

A przynajmniej na całe wakacje.

Ja się boję jego mamy.

No i to było w poniedziałek, w zeszłym tygodniu.

No i przyjechał o 5, musiał wstać i przyjechał, był o 11 i wracał i wrócił o 23, już do siebie był, więc krótko, ale tak.

I potem nadeszła kolonia Marysi i miałam podejść do Marysi po żelki za przeczytanie książek i jakoś tak wyszło... Tak, dobrze.

To ja nie pamiętam dokładnie, jak to było, bo to było dawno temu, ale mamy grupy kolonijne na Instagramie i na tych grupach kolonijnych, nie wiem, na jednej napisałam, że jak...

ktoś przeczyta całą listę książek, które tam zadałam jako zadanie domowe z gwiazdką, to dostanie ode mnie słodycze?

No ja w sumie już nawet o tym zapomniałam, ale Toby o tym pamiętał.

I jakie tam książki w ogóle były?

Bo pewnie byli... To możesz sprawdzić, bo chyba byli Zwiadowcy, Harry Potter, Percy Jackson.

Chyba Shustermana coś było.

O, to pewnie tak, bo ja kocham Nila Shustermana.

Aha, odpięli tą wiadomość, więc nie sprawdzę, bo to było dawno i nieprawda.

No dobra, ale to były takie książki w tym rodzaju.

Oprócz czwartego temu podzielonych, bo jeszcze go nie było wtedy.

Tak, no i poszłam po te żelki i jakoś randomowo w rozmowie wyszło, żebyśmy zadzwoniły do Tobiego,

I zadzwoniłyśmy.

I w ogóle potem się okazało, że on, tak się zastanawiam, czy on ma odebrać, czy nie, bo grał w jakąś gierkę w tej pracy.

I odbiera i mówi do niego Marysia.

I jakoś wyszło... Ja w ogóle nie wiedziałam, co ja mam mówić.

Ja się czułam, jakby się rola odwróciła, bo zazwyczaj to ktoś do mnie podbija i nie wie, co ma mówić.

Mówi, nie wiem, lubię twoje książki, oglądam cię już pięć lat i jesteś super.

I oni zawsze tak stoją i nie wiedzą, co mówić.

I ja się poczułam dokładnie tak, że jakby takie, masz super fanpage i uwielbiam waszą historię, że jesteście razem i nie wiem, co wam powiedzieć, ale to jest jakby mega.

I potem, nie pamiętam w sumie, jak to wyszło, ale Marysia powiedziała, żeby zrobić przelew do Tobiego na żelki dla niego.

No i dostał i kupił dosłownie te same żelki, które ja dostałam.

Ale się umówiliście?

On mi wysłał tylko fotę, że kupił żelki.

I w ogóle pominęłam bardzo ważny fragment tej historii, czyli że oficjalnie jesteśmy razem od tego poniedziałku, kiedy przyjechał do Warszawy.

Bo wcześniej byliśmy w takiej fazie poznawania się, tak jak już powiedziałam.

W sumie to siedzieliśmy pod pałacem, byliśmy na pałacu i w sumie to przytulaliśmy się i gadaliśmy, bo w sumie to tak... Za bardzo nie mieliśmy pomysłu, co mamy robić.

A i gubiliśmy się, bo jest to tragiczne wchodzenie gdziekolwiek.

Ale ja kocham tą historię.

Ja właśnie uwielbiam takie historie, jak ludzie się w jakikolwiek sposób przeze mnie poznali i zaprzyjaźnili albo coś więcej.

I dużo jest takich historii z kolonii, że właśnie ktoś poznał przyjaciółkę i później jeżdżą wszędzie razem i nawet jak już nie jeżdżą na moje kolonie, to dalej.

Jeżdżą na jakieś inne razem albo na wyjazdy.

Kocham takie historie.

Chyba jakbym chciała je policzyć na palcach, to nie sterczyłoby mi palców.

Tak, właśnie to jest historia przelewu z relacji, bo jak robiłam ten przelew, robiłam blika na telefon, to w odbiorcy wpisałam Tobias Flores, więc wysłałam 10 złotych do Tobiego.

I to było jakby mega.

To znowu Klementyna i chciałam powiedzieć, że jak słucham sobie czasami podcastów Marysi właśnie z Kolonii, to bardzo dużo osób tam mówi o dzieciach, które nękają Marysie.

I jakby jak przyjechałam, to miałam takie, ale o co im chodzi?

Tutaj dosłownie każdy ma bardzo głęboko gdzieś, kto tutaj jest.

Ja sobie poszłam na lody z Julką, bo w hotelu naszym też są lody.

I były dziewczynki z lodami.

Chciałyśmy sobie pytać, czy są dobre.

A one są, zamiast odpowiedzieć, czy są dobre, jak, z jakiej jesteście kolonii?

A ja, z filmowej.

z Marysią?

A ja, no nie wiem, zapytaj się jej.

Chciałam opowiedzieć o pieprzeniu herbaty.

Więc ja mam takie coś, że jak ktoś zostawia swoje jedzenie niepilnowane...

Lubię mu coś tam dosypać.

Wszystko stoi tam na stole.

No i Hania stwierdziła, że zostawi swój dżem.

Zaczęła się od dżemu.

Ogólnie ten dżem był taki perfektywnie położony, ten nóż był taki czysty obok, no ale stwierdziłam, że dosypała mi pieprzu, ale za mało, bo nie poczuła.

I tak zamieszałam.

No bo ja, bo one tak zamieszały tym nożem i ja byłam pewna, że po prostu, nie wiem, na przykład upadł gdzieś ten nóż i tak położyły i ten dżem też był taki rozdział wzięty, no to moja siostra po prostu tak położyła na tym dżemie i tak po prostu nie zwróciła uwagi.

No, a potem poszło sobie jeszcze raz i zostawiła herbatę.

Nasywałam jej pieprzu do tej herbaty i jak wróciła, to wszyscy tak, no, no, tost, tost, pewną rzecz.

No i wznosimy tost wszyscy i ona tak podstała tą herbatę, tak patrzy.

Ja nie wiem, jak nie zauważyłam, bo tak było widać ten pieprz.

No wiem.

Dzisiaj rano próbowałam sól, ale wajan.

Czyli... Jak ona ma na imię?

Tak trzymała tą herbatę.

Nie miałam jak dosypać.

Ja przychodzę i tak pąkam tą herbatę i tak, ty, to z pieprzem zaraz tu ja patrzę, a tam taka tafa pieprzy.

I ja tak, no spieprzyłyście mi herbatę!

Bo odkryłam, że pieprz nie rozpuszcza się w wodzie, ani nie tonie, tylko tak dryfuje.

Marysia nawraca ludzi, żeby nie jedli płatków na śniadanie.

Nie ma lepszego jedzenia na śniadanie.

Także ja tam idę i tak mówię, tylko wszyscy mi zawsze zadają pytanie, co najpierw, płatki czy mleko?

I ja wtedy mówię, nic, bo płatki są niezdrowe.

Ja mówię, że najpierw miska, ale tak ogólnie to nic, bo płatki są niezdrowe.

Kukurydzę z mlekiem.

Jak nie ma żadnych wartości, ale jak sobie ugotujesz taką kolbę kukurydzy w wodzie i tak masełką na nią dasz.

Boże, to jest smak mojego dzieciństwa i sól.

Ja mam do Was pytanie.

Możecie odpowiedzieć, nie wiem, kto będzie chciał odpowiedzieć, kto chce.

Może odpowiedzieć też dużo osób.

Najbardziej na kolonii mnie zaskoczyły te zajęcia aktorskie, ponieważ myślałam, że większość czasu będziemy po prostu tylko grać, a teraz okazało się, że też mieliśmy zajęcia ze zdjęciami oraz z...

pisaniem scenariusza, czego się nie spodziewałam.

I myślałam, że to będzie bardziej taki aktorski niż filmowy.

I to chyba było mnie największe zaskoczenie, bo też byłam wcześniej tylko, że na tanecznych, a więc nic innego mnie nie zaskoczyło.

Mnie zaskoczyli mili ludzie z pokoju, bo ja myślałam, że wyląduję z jakimiś chamskimi randomami, a wylądowałam z Jagną i z Hanią, które już tu się pojawiły.

I są mega super i tak.

To mnie zaskoczył Pantako, wychowawca, bo myślałam, że wszyscy wychowawcy będą mieli kija w dupie, ale nie wszyscy mają.

A właśnie, bo Pan Taco jest bardzo podobny do Taco Hemingwaya.

No to my pierwszego dnia stwierdziłyśmy, że będziemy na niego mówili Taco, ale na początku to był tylko taki kryptonim między nami.

My mamy pokój 148, a Pan Taco ma pokój koło nas, dosłownie za ścianą.

No i my pierwszej nocy tak, dobra dziewczyny, no to ciszej, ciszej, bo Pan Taco przyjdzie, bo Taco przyjdzie.

I my miałyśmy takie, no wiedziałyśmy, że on słyszy, ale myślałyśmy, że nie kapnie się, że to on.

A on następnego dnia nam powiedział, że on co roku maksywy Taco i że od początku wiedział, że to o niego chodzi.

bo pierwszego dnia, jak przyjechaliśmy, to nagle jakaś dziewczyna do nas przychodzi, ej, bo w hotelu jest Marysia i one były takie zaskoczone i później one weszły i ja tak do Jagny, co to nie jest, ona nie jest wygenerowana przez czat GPT.

Więc Marysia przez pierwsze dwa dni, jak wchodziłaś na zajęcia, to ja do Hani, albo Hania do mnie, popatrz, a jej przyszedł.

I mnie też zaskoczyło, że wreszcie będę się gadać z Hanią, bo na ostatniej byłam z nią na zimowisku i rok temu też byłyśmy razem.

O tym samym karmusie?

I prawie nie gadaliśmy, w sensie trochę gadałyśmy, ale tak nie.

I teraz nagle ja nie miałam z nim nic w pokoju, bo ja kocham jeździć sama, bo...

Ola nie przyjechała, ona mnie wystawiła.

Byłyśmy razem na zimowisku i ona potem do mnie pisze, ej, na który ty turnus jedziesz?

Wystawiła mnie, nie przyjechała.

A kto z was przyjechał sam, ręka do góry?

Kocham jeździć sobie na obozy.

Większość osób przyjechała sam.

Nie bójcie się przyjechać sami, są fajni ludzie.

Dobra, jestem Hania, mam 14 lat i opowiem wam o wojnie na ziemniaki.

No więc ogólnie to, jak już się koleżanka podzieliła przed chwilą, to jedzenie nie jest najsmaczniejsze.

Jednakże były któregoś dnia pieczone ziemniaczki.

Boże, niebo w gębie, obiecuję Wam.

Niestety nie tylko ja to wiedziałam, wiedziała o tym cała kolonia, więc automatycznie wszyscy się rzucili na te ziemniaki.

I jak było stoisko, prawda, to wyobraźcie sobie jeden półmisek i pięćdziesiąt osób rzucających się na niego.

No, także dorwało się może z pięć maksymalnie, reszta nie dorwała tych ziemniaków, ale wśród tych… No to musiało być więcej, bo tych ziemniaków było więcej niż na pięć osób.

No dobra, to powiedzmy, że z osiem osób.

I wśród tych osób była Maria Krasowska.

I jak usiadła do tego stołu, to podeszła do niej moja koleżanka.

Klęknęła przed Marysią i zaczęła błagać o te ziemniaki.

I Marysia z dobrego serca zlitowała się, podzieliła dwoma ziemniaczkami.

I uważam, że to była idealna historia do podzielenia się z wami.

Ja raz stwierdziłam, że pójdę sobie na spacer tak jakby dookoła jeziora, w sensie nie da się iść dookoła jeziora, bo tam nie ma drogi, gdzie tam są te konie, ale da się iść do połowy i jakby z powrotem.

Więc poszłam do połowy z powrotem.

Nie pamiętam, który to był dzień.

No i poszłam sobie i tam...

Są te wszystkie haszcze, haszcze, haszcze, ale tak nie wiem, no co 100 metrów może jest jakiś taki mały przesmyk do wody, taka mini plaża, albo chociaż taki metr między tymi haszczami, że można się dostać do wody, albo jakiś taki pomost, który się rozwala czy coś.

No i tam w jednym takim...

Ono miało, no może, nie wiem, z dwa metry szerokości.

Tam jest jakiś gość i jakaś baba i oni mieli tak, nie wiem, z pięćdziesiąt lat.

I nie wiem, skąd oni się tam wzięli, ale oni się dosłownie myli w tym jeziorze.

Także szampon na głowę i w ogóle.

I tam...

I ta babka mówi do tego gościa, że no musisz się umyć, musisz się umyć, bo jutro masz rozmowę o pracę i musisz dobrze wyglądać.

Nie wiem, gdzie on idzie do pracy, ale gość się umyje.

I ta baba mu myła włosy, on musiał być jakiś taki lekko, nie wiem, ale ona po prostu, on stawił na mu te włosy, myła i normalnie go myła w tym jeziorze.

No normalnie tam są jakieś działki normalne, to nie jest żadne dziwne miejsce.

No my tam później się nieśmy, ale czemu oni się myli w jezioro?

Nie wiem, nie wiem, ale to było dziwne.

Ja uważam, że jeszcze Hania powinna odpowiedzieć o tym swoim kamieniu, który dzięki niej... Dobra, to proszę.

No to ja jestem Łucja i ja spałam w wannie, ale to ma swoją historię i opowie ją Natalia, bo ja połowę historii przespałam.

Hej, jestem Natalia, ale jestem też Mietek i chciałabym opowiedzieć historię o tym, jak przez jakieś półtorej godziny męczyliśmy się, żeby zabić jakiegoś rubaka.

No bo my to sobie leżałyśmy w naszym pokoju i coś tam jeszcze robiliśmy, nie pamiętam w sumie co.

I my tak... Jakiś robak.

I próbowaliśmy go rzucić klapkami, ale jakby on był za szybki, bo on siadał w jednym miejscu na jakieś dwie sekundy i potem szybko odlatywał.

I raz ja tak mu mega przyjrzałam, to miał jakieś żądło.

Jakoś uciekliśmy szybko do łazienki i zaczęliśmy googlować, jaki to może być robak.

I w ogóle się wygooglowała, że to może być jakaś królowa ozmi.

I tak zesrałyśmy.

No i my się tak zesrałyśmy, że tam w tej łazience byliśmy przez jakieś pięć minut, a potem wychodziliśmy w takim szeregu, ja na przodzie czasami i wrzucaliśmy klapkami, próbowaliśmy go trafić i szybko uciekaliśmy, bo on jakby chciał wlecieć do łazienki i zamykaliśmy drzwi.

I jakby mega długo to nam zajęło, to...

jakby zabijanie go, ale w końcu wyszliśmy, bo on tak, raz wychodziliśmy i raz gdzieś latał, a raz wychodziliśmy i gdzieś sobie siedzą i nie wiedzieliśmy gdzie, więc wtedy wracaliśmy i czekaliśmy, aż będzie latał.

Teraz wyszliśmy i go nigdzie nie było.

Ja się rozjeżdżałam i był na ścianie jednej, na takim ukosie.

I tam rzuciłam go tym butem, bąsem i trafiłam go, ale on spadł na ziemi, nie wiem, nadal żył, więc uciekliśmy szybko do łazienki, później znowu przetraszyliśmy.

I po chwili wyszliśmy i próbowaliśmy go tak jakby bić tymi klapkami, ale on był nieśmiertelny.

Jakby my go tak waliliśmy z całej siły, a on gdzieś uciekał.

I nie wiem, ja myślałam, że on się przeobraził w jakichś... Nie wiem w sumie, ale w końcu zabiliśmy go i okazało się, że to nie była królowa osa, ale był jakiś dziwny robak.

I też spałam w wannie.

I tam taka pani taka.

I pani Ewelina powiedziała, że jak rzucałyśmy klapkami i butami, to to brzmiało jakby i tam jakieś bomby latały w naszym pokoju.

Dobra, ja bym chciała wam powiedzieć historia z zajęć debaty o sztucznej inteligencji.

Bo na kolonii filmowej mamy takie zajęcia, że debatujemy o sztucznej inteligencji i o tym, czy ona jest dobra, czy jest zła, jak jej używać, bla, bla, bla.

No i stwierdziłam, że zaproszę też grupę filmową na to, żeby była fajniejsza debata.

Filmową.

Dobrze, bo to normalnie jest na książkowych.

I to już nieważne, co tam mówiliśmy, ale w którymś momencie ktoś stwierdził, że wygeneruje na zajęciach taki alfabet z czatem GPT.

Czyli najpierw miała być tylko literka A i jakiś obrazek i słowo, które zaczyna się na A, no i tutaj jest A i jest obrazek agrafki i jest podpisane agrafka.

No i uwaga, przeczytam Wam resztę alfabetu z czatem GPT.

B jak bębenek, ale na zdjęciu oprócz bębenka jest jakiś prehistoryczny hipopotamo... Nie wiem co to jest, ale to ma dwie głowy.

F jak foka, ale na obrazku jest jakiś maluch, takie auto.

H jak hamak.

Jest hamak, ale jest też kapelusz, ale może on chciał jako hat, no właśnie.

A przynajmniej jest na K. M jak lis, tylko lis nie ma nóg.

Jest tam też łopata i cytryna.

M jak myszka, a na zdjęciu są dwa misie.

M jak nosorżec.

O jak sowa, na zdjęciu jest mysz i piłka.

T jak ślimak.

I ten ślimak ma jakąś zmutowaną głowę, z jakąś, nie wiem, kredka mu wyrasta, jakaś kredka.

I to są usta i ślimak obok.

Nie wiem, nie wiem o co chodzi, ale jest żółw, więc turtle, turelo i obok jest jakieś nie wiem, hipopotamo, dinozaur.

Z jak zumta.

Ż. I tu nie ma nawet napisu, jest żółw po prostu.

To jest jakiś bardzo zmutowany dinozaur i nie ma nic napisane.

I jest ś oraz u z kreską na jednym obrazku, obok jest słońce.

Nie wiem, czy to jest jakiś stary liść.

Więc oto alfabet z czatem GPT.

Błagam, niech ktoś to wyśle na grupę, ja to wrzucę.

O, to ja to w dniu publikacji podcastu wrzucę na story na Instagramie.

Nie, nie zapomnę, no bo będę musiała to zmontować, więc w trakcie montowania sobie przypomnę.

Dobra, ostatnia historia, a potem gramy w stop.

Ostatnia historia, słuchania, mam nadzieję, że jeszcze wam się nie znudziłam.

Ogólnie wczoraj, opowiem to w miarę sprawnie, wczoraj wyszliśmy na spacer, na który totalnie nikomu nie chciało się iść.

I tu raczej wszyscy możemy się zgodzić.

No ale panie sobie postanowiły, że pójdziemy, no to idziemy, bo co dzieci durne mają do gadania.

No i my tak idziemy i dochodzimy do jakiejś wielkiej góry.

No i większość obozu mówi, zawracamy, ale ktoś powiedział, idziemy dalej, no to idziemy dalej.

I w końcu nam się totalnie odechciało.

I postanowiliśmy, że się zatrzymamy.

I ja mam taki naszyjnik z kamieniem.

Zastanawiałyśmy się, jaki to jest kamień.

Czy ametyst, czy co?

Uznałyśmy z Marysią, że to jest po prostu kamień.

Wzięłam z Gabrysią, która gdzieś poszła, ten kamień do ręki i koleżankami.

Wzniosłyśmy go ku słońcu, zaczęłyśmy się do niego modlić, żeby przyniósł nam powrotną drogę, żebyśmy już zawracali.

I co najlepsze, w przeciągu trzech minut chyba, normalnie wróciliśmy.

Polecam po prostu manifestację i tutaj komar dobiera ci się do spodni.

Okej, więc dziękuję bardzo Wam wszystkim za ten wspaniały podcast.

Będę go montować pewnie w tym roku.

I pozdrawiamy wszystkich słuchających i wspaniałych wakacji Wam życzymy, o ile w ogóle dalej są wakacje, bo ja nie wiem, kiedy to wrzucę.

I idziemy teraz grać w stop.

Tu znowu Marysia, to już koniec podcastu z Olsztyna, ale chciałam Wam jeszcze dograć taki fragment, bo kolonie w Olsztynie, bo to były dwa turnusy i one były w połowie lipca, albo nie, nie, nie, czekajcie.

Druga połowa lipca, no i już mamy drugą połowę sierpnia, jak ja to zmontowałam, ale no na koloniach nie bardzo jest kiedy, więc w końcu znalazłam chwilę czasu pomiędzy turnusami i udało mi się zmontować, ale chciałabym Wam też tak podsumować te wakacje, bo wiem, że będzie też dużo pytań, bo na Instagramie zadajecie dużo pytań o to, co z koloniami w przyszłym roku i gdzie można się zapisać, jak na to pojechać i tak dalej, i tak dalej, więc chciałam odpowiedzieć tak z góry na te pytania, zanim się pojawią w komentarzach.

Więc zapisy na kolonie ruszają zazwyczaj w listopadzie, tylko że to są zapisy na kolonie książkowe i na kolonie filmowe.

A kolonie surfingowe organizuję z innym biurem, bo kolonie książkowe i filmowe organizuję z biurem Bud i ja ich uwielbiam.

Oni są super, są cudowni, organizuję z nimi kolonie od chyba już ośmiu lat.

Więc za rok raczej na pewno znowu będę z nimi organizować te same kolonie.

Myślę, że też będą w Olsztynie.

Nie wiem, jaki jeszcze będzie inny ośrodek, bo coś na pewno wymyślimy, ale jeszcze nie wiem, jakie to dokładnie będą ośrodki, więc po prostu całe info dostaniecie w listopadzie i wtedy ruszą zapisy.

Natomiast kolonie surfingowe organizuję z 2Campem.

Oni też są jakby mega, serio uwielbiam z nimi pracować.

Tutaj wszyscy są tacy fajni, mamy takich fajnych wychowawców.

Jeszcze nic nie słyszeliście o kolonii surfingowej, bo mamy taki mini podcast nagrany w kilka osób, ale on wyjdzie dopiero, no nie wiem kiedy w sumie.

Ale kolonie surfingowe są w tym roku właśnie w tak fajnym miejscu, że ja już chcę na zawsze robić kolonie surfingowe w tym miejscu, bo tutaj jest cudownie.

Mamy takich fajnych wychowawców i takiego cudownego kierownika i po prostu to miejsce jest takie fajne.

Bo wczoraj się skończył jeden turnus i przyjechał drugi turnus, więc ledwo zaczęliśmy ten ostatni mój turnus w tym roku.

No i zapisy na kolonie surfingowe będą, wydaje mi się, że albo początkiem stycznia, może uda się na koniec grudnia, ale nastawiałabym się raczej na styczeń na Waszym miejscu.

I też, no nie wiem, ile będzie turnusów, nie wiem, jakie będą terminy, więc nie pytajcie.

Jak będę cokolwiek wiedzieć, to albo Wam powiem w podcaście, chociaż jak chcecie wiedzieć od razu, to najlepiej mnie obserwować na Instagramie i dodać się do kanału nadawczego.

na Instagramie i wtedy będziecie mieli jak najwięcej info na bieżąco, bo czasem zanim coś zdążę powiedzieć w podcaście, to już nie ma miejsca na te kolonie, bo o ile na książkowe i filmowe miejsca się tam wyprzedawały przez parę miesięcy, no to na surfingowe wyprzedały się w jeden weekend.

I nie wiem, jak będzie w przyszłym roku...

Zakładam, że wyprzedadzą się tak samo szybko, dlatego jak zobaczycie tylko, że jest ogłoszenie, no to musicie rezerwować od razu, żeby na pewno to miejsce dostać.

Ogólnie całe te wakacje były strasznie deszczowe i dopiero teraz nam się trochę pogoda poprawiła i ten ostatni turnus surfingowy to był pierwszy turnus w tym roku, kiedy była dobra pogoda, bo wcześniej to cały czas lało, ale na szczęście...

akurat na tą kolonię surfingową, gdzie jesteśmy prawie cały czas na zewnątrz, no to ta pogoda się poprawiła, bo inaczej byłoby trochę kiepsko.

To znaczy, tu da się przeżyć w każdej pogodzie, ale wiadomo, że jest bardziej przyjemnie, jak jest słoneczko i jest ciepło, bo tu jesteśmy zakwaterowani w takiej bazie zrobionej z kontenerów.

Ja wiem, że to mega dziwnie brzmi, ale możecie sobie obejrzeć na Instagrama, wrzuciłam vloga.

z kolonii surfingowej, więc jak wejdziecie sobie na mojego Instagrama i wejdziecie w rolki, to tam zobaczycie, bo będzie napisany vlog z kolonii surfingowej.

On trwa 8 minut i pokazujemy właśnie, jak tutaj to wszystko wygląda.

I mamy takie pokoiki w kontenerach, no ale żeby iść do łazienki, to trzeba jakby wyjść z tej bazy, przejść jakieś 15 metrów i jesteście wtedy w łazience.

i trzeba w jakimś płaszczu przeciwdeszczowym chodzić, no a tak to to nie ma żadnego problemu.

I ta baza też jest taka dosyć na powietrzu, no w sensie pokoje są normalnie zamykane na drzwi, ale jak się wychodzi z tych pokoi, to wszyscy wychodzą z pokoi na takie wspólne patio, no i to patio, ono jest zadaszone, ale...

Jakby wiatr wywiewa spod dachu z różnych stron i też nie ma takich ścian, takich ścian, ścian dookoła, tylko są na przykład takie drewniane paliczki, więc to jest no na zewnątrz po prostu.

I wszystkie turnusy przed nami tutaj tak leciutko pomarzły, a nam się akurat trafiła taka idealna pogoda, no ale nigdy nie wiadomo jaka pogoda się trafi.

Więc jakbym miała komuś doradzić, na jaki obóz jechać, to na surfingowy jedźcie, jeżeli to jest dla Was okej, że są takie, no nie powiem, że to są ekstremalne warunki, bo to nie są ekstremalne warunki, mamy tutaj wygodnie, ale zdecydowanie są to takie bardziej...

Mamy survivalowe warunki niż na innych obozach.

Mamy łazienki w pokojach, mamy normalny hotel albo ośrodek, albo taki budynek, a tutaj jednak do łazienki trzeba wychodzić na zewnątrz.

Jesteśmy cały czas na świeżym powietrzu.

Jest to obóz sportowy, więc surfing jest dwa razy dziennie, chyba że nie ma fal, to wtedy...

Jest jakiś inny sport, czasem jest windsurfing, jest dyskorolka i do tego dwa razy dziennie są jeszcze jakieś inne zajęcia sportowe, więc tutaj się trzeba w kółko ruszać.

Więc jak ktoś nie lubi, to lepiej niech przyjedzie na kolonię filmową albo książkową.

Na książkową polecam, bardzo polecam, bo mamy fajne zajęcia, ale one są takie na raz.

Że jak będziecie raz na książkowej, to następnym razem już lepiej pojechać na jakąś inną, bo inaczej wszystkie zajęcia będą Wam się powtarzać.

No chyba, że Wam się mega, mega podobało, no to ja oczywiście zapraszam, bo atmosfera jest super i ludzie są super i zawsze będą jacyś nowi ludzie i coś fajnego i tak się wydarzy.

A na kolonie filmową, no to można jeść nieskończoną ilość razy, bo tam mimo, że są takie same zajęcia, to na tych zajęciach jest co innego, bo gramy w gry improwizacyjne, więc no za każdym razem gra się trochę inaczej.

To nie jest tak, że ja robię jakieś wykłady, tak jak na kolonii książkowej, że bardziej ja Wam opowiadam o czymś, o procesie wydawania książek albo o tym, jak pisać książki, więc tam mamy takie bardziej lekcje, tylko że one są ciekawe.

A na kolonii filmowej jest raczej, że w kółko się coś robi, coś się nagrywa, robimy zdjęcia, gramy w gry, wystawiamy przedstawienia itd.

No, więc to jest taki szybki guide, jak się zapisywać na kolonie w przyszłym roku.

Tak, śledźcie Instagrama, tam wszystko będzie.

No i co, do zobaczenia w kolejnym odcinku podcastu, raczej do usłyszenia.

Postaram się zmontować go, może jeszcze dzisiaj mi się uda, więc zobaczmy, który dzisiaj jest dzień.

No dobra, to ja zaraz wrzucę ten podcast, żebyście mieli właśnie w poniedziałek, a kolejny podcast wrzucę po prostu w kolejny poniedziałek.

Ostatnie odcinki