Mentionsy
#110 Paweł Pustelnik
Dziś o Patriarsze Zakonu Paulinów, czyli o św. Pawle, którego tradycja nazywa Pierwszym Pustelnikiem. Dla Paulinów to szczególny dzień. Czy pustelnik z początków chrześcijaństwa może być dziś dla nas współczesnych pomocą w codziennym życiu? Dziś rozmawiamy z o. Andrzejem Gradem.
#Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl
Masz pytania? Napisz: [email protected]
#powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość
Szukaj w treści odcinka
O powołaniu.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Na wieki wieków.
Tak pobożnie zaczęliśmy wielką uroczystość dzisiaj w zakonie św.
Pawła I Pustelnika.
Ale nie dlatego pobożnie, że uroczystość.
Zawsze staramy się pobożnie.
Zawsze staramy się pobożnie.
Ale no właśnie, myślę, że warto dzisiaj wspominać o tym naszym świętym patronie, choć mówimy o nim dużo, zawsze w okolicach stycznia.
To jest taki szczególny miesiąc.
poświęcone właśnie duchowości paulińskiej, tak to widzę.
I tak jakoś chyba też jest, bo za kilka dni 20 stycznia też będzie uroczystość święto błogosławionego Józefiusza, założyciela naszego paulińskiego zakonu.
Oczywiście ojciec Tadeusz Iwaszczyszyn.
I ojciec Andrzej Grata.
Witamy Was bardzo serdecznie.
Cieszymy się, że jesteście z nami.
Przyznam się szczerze, na początku podzielę się takim troszeczkę może śmiesznym doświadczeniem z mojego momentu wstępowania do zakonu.
Ja to chyba powiem Ci, że to nie jesteś pierwszy ani jedyny, który tak sobie pomyślałeś.
Właśnie to, co Ty sobie pomyślałeś.
Tak, bo znałem pauliński zakon właśnie pod hasłem Paulini, a pierwszy raz pełną nazwę zakonu paulińskiego właśnie przeczytałem i poznałem, jak dostałem od Ciebie dokumenty do wypełnienia właśnie takiej ankiety i tak dalej.
A to nie, bo myślałem, że powiesz, że po raz pierwszy się dowiedziałeś o świętym Pawle, pierwszym pustyniku i że myślałeś, że zakon pauliński bierze swoją nazwę od świętego Pawła, ale apostoła.
Nie, nie, nie.
Jakoś w ogóle nie myślałem na temat nazwy, skąd się bierze, ale na temat Pawła Pustelnika dowiedziałem się pierwszy raz z ankiety, którą wypełniałem.
I myślę, że to jest bardzo ciekawe i od tego mojego doświadczenia chciałem rozpocząć naszą rozmowę, ponieważ okazuje się później, z biegiem czasu, kiedy odkrywałem duchowość paulińską i kiedy poznaję ją cały czas i gdzieś tam poznaję świętego Pawła i całą tą spuściznę nazwałbym w skrócie kontemplacyjno-czynną,
No to okazuje się, że jest to duchowość bardzo mocno pasująca do mnie, ale też właśnie poznałem ją w ojcach, braciach, których spotkałem w Wrocławiu, którzy nie mówili tego werbalnie, ale swoim życiem.
I myślę sobie o tym właśnie, że to jest takie piękne świadectwo, które ja pamiętam z mojego dzieciństwa, które też widziałem właśnie w ojcach połowinach wrocławskich, takich będę nazywał.
Ale myślę, że też jest właśnie takim pięknym świadectwem może dla wielu z nas.
Ale przy tej okazji też warto chyba wspomnieć, że ten święty Paweł no właśnie jest takim naszym patronem takiego właśnie życia.
Ty będąc jako parafianin paulińskiej parafii, teraz tak po latach już mając pewną wiedzę, która porządkuje pewne rzeczy w głowie, też zanim poznałeś Pawła Pustelnika widziałeś ten charyzmat w tych ojcach, tych braciach.
Masz rację, że łatwiej jest dzisiaj z perspektywy czasu pewne rzeczy nazwać po imieniu i dzisiaj się jakoś to w całość układa, bo ja się wychowałem w pałyńskiej parafii i dla mnie nabożeństwo Pawełek było znane, choć nie rozumiałem tego.
Było jednym z wielu nabożeństw, które...
tam wspólnota w Leśnej Podlaskiej proponowała wiernym, przypadało na cześć stycznia i mówię, nie do końca rozumiałem.
Wiedziałem, że coś takiego jest.
Wiedziałem, że jest św.
Paweł I Pustelnik, choć go nie znałem.
I dopiero tak naprawdę samego św.
Pawła, charyzmat zakonu, błogosławionego Eusebiusza,
ich życiorysy poznawałem i ciągle poznaję, bo ten styczeń, który jest naznaczony tymi świętymi, pozwala mi na nowo odkrywać, a jest dużo do odkrycia.
Tym bardziej, że jak o Eusebiuszu jeszcze coś wiemy, to ta wiedza z życia świętego Pawła jest bardzo uboga.
My wiemy, że żył, wiemy dlaczego uciekł i mniej więcej przedział czasowy znamy.
Natomiast
Paweł sam swojego życia też nie opisał, nie pisał żadnych dzienników, więc ta jego historia jest naprawdę ukryta w Bogu na pustyni, ale dzięki temu mamy takie duże pole do tego, żeby odkrywać go na nowo w sobie.
I tak jak z ciebie słuchałem, to sobie pomyślałem o tym, że niesamowite jest to, że my czasami wybieramy życie w jakiejś wspólnocie zakonnej,
Do końca nie wiemy, nie potrafimy nazwać dlaczego.
Gdy ktoś nas na początku życia zakonnego pyta, dlaczego Paulini, to czasami jest wiele takich argumentów podawanych, natomiast czasem okazuje się to, co ty powiedziałeś, że to życie w tym charyzmacie...
na wzór jakiegoś świętego czy błogosławionego, jest bardzo do nas pasujące, jest adekwatne do naszych potrzeb, naszych oczekiwań, naszego wewnętrznego charyzmatu.
I jakoś to tak pięknie Pan Bóg prowadzi, że jeśli tylko mamy otwarte serce i oczy na to, co się dzieje w naszym życiu, to widzimy, jak to wszystko świetnie do siebie pasuje.
I że jak Pan Bóg jest niesamowity w takim proponowaniu nam życia, bo nas to niczego nigdy nie zmusi, proponowaniu nam życia,
i daje nam takich właśnie patronów tego naszego życia w postaci chociażby założycieli zakonu, ojców, patriarchów, tak jak chociażby w naszym przypadku są to Eusebiusz i Paweł Step.
Tak, jest takie pytanie nawet w ankiecie dla kandydata wstępującego do zakonu, dlaczego właśnie zakon Paulinu, dlaczego Paulini.
Jak sobie teraz zastanawiam, kiedy mówiłeś o tym, tak się zacząłem zastanawiać, co ja napisałem, pamiętasz czy nie?
Nie, nie pamiętam.
Sprawdziłbym, to gdzieś pewnie w archiwach trzeba byłoby, nie?
Poszukamy, natomiast... A ciekaw jestem, co napisałem, dlaczego, bo dzisiaj wiem, co bym napisał, ale wtedy... Ale to pytanie jest nie tylko potrzebne dla tych, którzy przyjmują te dokumenty, ale myślę, że też takie pytania w tej ankiecie są potrzebne.
Dla osoby, która w ogóle jest adeptem tego życia zakonnego.
Żeby sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego.
Bo czasami to jest impuls, czasami to jest pragnienie.
Czasami to jest... Ale też nie trzeba znać odpowiedzi, nie?
Nie trzeba.
Ale samo zadanie sobie pytania jest ważne.
I na to pytanie potem myślę, że przez czas formacji, całego po prostu życia próbujemy odpowiedzieć.
Więc zresztą nie odpowiedzenie na to pytanie też nie jest w żaden sposób dyskwalifikacją przecież.
No nie, no absolutnie.
Ale tak sobie myślę o Pawle, właśnie też w takim kontekście, że myśląc o nawet tym naszym braterskim spotkaniu tutaj w ramach tych podcastów, tej audycji, też pomyślałem sobie trochę tak, że a, znowu styczeń, trzeba o tym Pawle powiedzieć.
Ja lubię, wiesz, ja lubię to.
Tak, ale właśnie później przyszła do mnie taka druga myśl, że rzeczywiście on jest na nowo odkrywany i też tak sobie pomyślałem, że będę z Tobą rozmawiał o Pawle, co my powiemy nowego niż w zeszłym roku powiedzieliśmy.
Nic.
No nic.
Jeśli chodzi o historię.
A jeśli chodzi o historię.
Dlatego chciałbym Cię zapytać, jakie jest Twoje doświadczenie w tym roku, Pawła?
Czy masz jakieś inne?
Czy coś w tym roku szczególnie?
Na przykład patrząc w ogóle, bo rzeczywiście już jesteśmy, nie wiem, tam 15 dzień nowego roku, ale jednak jakoś ten rok jubileuszowy jeszcze może gdzieś tam w nas
Rok nadziei i tak dalej.
Wybrzmiewa.
Złego sformułowania użyłem.
Ale czy rzeczywiście dla Ciebie w tym roku ten Paweł ma jakieś inne znaczenie?
Konkretnie.
Jestem bardzo wdzięczny ojcu Dawidowi, naszemu współbratu Piskoszowi za jego nowennę i za ten czas, który pomógł nam przygotować.
I tutaj tak naprawdę na Jasnej Górze w większości mogliśmy do tych tekstów podczas tych nabożeń z tak zwanych Pawełek sięgać.
Więc to jest takie odkrywanie Pawła w grocie, jakby ciągle na nowo.
Wiesz, w ogóle ten styczeń, i to jest tak sobie też myślę, początek roku, gdzie mamy wspomnienie tych naszych Eusebiusza i Pawła, to jest też dobra okazja, żeby jakoś popatrzeć na cały rok, jakby ukierunkować.
Nie mam chyba takiej jednej myśli, nie wiem, jednego odkrycia, jakiegoś niesamowitego, bo w tej historii Pawła nie ma co odkrywać.
Natomiast za każdym razem mnie fascynuje to, jest nawet w życiorysie, pięknie o nim Hieronim pisze, że Paweł dobrowolnie przyjął to, do czego zmusiła go konieczność.
I dla mnie to jest chyba ciągle na nowo odkrywanie tej niesamowitej postaci, że Paweł w warunkach, w których był, a były to warunki niedogodne do życia, tak banalnie mówiąc,
pustynia, odosobnienie, izolacja, brak jakiejś może zdawałoby się po ludzku takiego rozwoju, ale na tej pustyni odnalazł nawet nie coś, tylko kogoś, dla którego opłacało mu się na tej pustyni zostać, dla którego został i odkrył Pana Boga.
I stał się potem inspiracją także dla innych ludzi.
Ja często myślę sobie też o Eusebiuszu, który gdy zbierał w połowie XIII wieku tych mnichów wokół Ostrzychomia, gromadził pustelników w jedną wspólnotę.
To za wzór życia postawił kogoś, kto nic nie dokonał.
Niczego nie dokonał.
Bo Paweł nic nie zbudował, nic po sobie nie zostawił.
Nie ma jakiejś spuścizny dzienników duchowych, nie ma jakiejś teologii Pawła.
Nie ma jakichś ascetycznych pouczeń.
No nic, Paweł po sobie nie zostawił.
Dla potomnych nawet trudno, przez wiele lat przecież szukano szczątków świętego Pawła, więc nic po sobie nie zostawił.
Natomiast Eusebiusz postawił go jako wzór.
Mówi, to jest ideał waszego życia.
Tego bycia we wspólnocie dla siebie nawzajem, bo Paweł, też o tym warto pamiętać i o tym też ciągle myślę,
Że choć uciekł na pustynię, to jednak nie porzucił świata.
Dla niego świat był czymś ważnym.
To też żywot Hieronima pokazuje.
To spotkanie z Antonim, kiedy pierwsze pytania, które sobie Paweł zadaje, to jest jak żyje świat.
Czy są ludzie, którzy jeszcze w Boga nie wierzą i jak się rozwijają miasta.
Więc to też pokazuje, że to bycie Pawła na pustyni, to sam na sam z Bogiem, w oddaleniu od świata, w tej dobrowolnie już potem przyjętej formie życia, nie było ucieczką od świata, ale było też konkretną ofiarą dla świata, czy za świat.
I Eusebiusz, kiedy stawia właśnie Pawła za wzór, nie skupia ich na sobie, tylko skupia ich na człowieku, który po ludzku był takim trochę przegrywem, można by było powiedzieć, to nic nie osiągnął.
Trochę taki współczesny nam Karol de Foucault, nie?
Też taki... Tylko Paweł ze względu na... Karol de Foucault ze względu na wiek, prawda?
Natomiast całe życie takie po ludzku patrząc produktywne Pawła, no ani nie miał potomstwa, ani drzewa nie zasadził, domu nie zbudował, no nic po sobie nie zostawił.
I Eusebiusz mówi, to jest przykład waszego życia.
że ta inwestycja jest zupełnie w inne dobra, nie w taką materialną spuściznę, ale to wasze zostawienie świata, odejście na bok, życie we wspólnocie, bycie razem, ale na wzór Pawła, który wszystko zainwestował w Bogu i u Boga.
To jest coś, co zaowocuje też w waszym życiu.
I widzimy, że Pawła życie zaowocowało chociażby w tych pierwszych wspólnotach paulińskich, które powstały.
I to nasze życie, bo Paweł też warto pamiętać jest
też świetnym orędownikiem i patronem, nie tylko dla zakonników, nie tylko dla nas.
Już pomijam to, że jest patronem wielu cechów i wielu osób.
Ale też dzieci patronem.
Niewiast spodziewających się dziecka, matek brzemiennych.
Natomiast dla nas jest też takim wzorem, że nasze życie, nawet jeśli nie jesteśmy może na pierwszych stronach okładek, nie jesteśmy influencerami,
nie streamują nas na co dzień, nie jesteśmy rozpoznawalni na ulicy i to nasze życie jest takie bardziej podobne do takiego życia właśnie Pawła.
W grocie gdzieś na pustyni, ukryte, ciche, skromne, pokorne, to ono ma sens.
To życie zasługuje na świętość.
Chodzi tylko o tą naszą relację wobec Boga, siebie samego i drugiego człowieka.
No tak, właściwie kiedy tak zastanawiamy się nad samym Pawłem, no to przecież ludzie mu współcześni, czy nawet kilka wieków po jego śmierci, to był człowiek taki znikomy, znikomego znaczenia dla ludzi mu współcześnych.
W ludzkich kategoriach.
Tak, w ludzkich kategoriach, oczywiście.
Bo w tym porządku duchowym to zostawił ogromną duchowość, którą do dzisiaj my rozważamy i do dzisiaj my...
nad tym właśnie jego życie rośnie, w którym nie ma nic do odkrycia, cały czas coś odkrywamy.
I to jest chyba coś fantastycznego.
I też życie nasze jest takim wychodzeniem często na pustynię.
To jest taka pustynia naszej codzienności, pustynia obowiązków, pracy, którą mamy.
Czasami nawet tego życia rodzinnego.
To są takie pustynie, w których my po prostu jesteśmy.
I czasami mam takie wrażenie, że niepotrzebnie z tym wszystkim walczymy.
Paweł nie walczył z pustynią.
Po prostu Paweł zaakceptował i pozwolił sobie, żeby na tej pustyni odkryć Boga.
I to jest też chyba dla nas klucz do szczęśliwego życia, żeby czasami przyjąć sytuację, w której jesteśmy.
Oczywiście nie mówimy o akceptacji zła w żaden sposób, ale żeby wejść dobrowolnie w to, do czego czasami nas konieczność, a więc życie zmusza i umieć w tym wszystkim mimo wszystko odkryć dobro, które przecież też jest, a nie skupiać się tylko na tym, czego nie mamy, albo czego nam brakuje, albo jakbyśmy chcieli, aby to wszystko wygląda
a nie wygląda.
Dobrowolnie przyjął to, do czego zmusiła go konieczność i z tym zdaniem zostawimy naszych słuchaczy, którzy są razem z nami w radiu i zapraszamy na kontynuację tej rozmowy, na nasze media społecznościowe i wszystkie platformy podcastowe.
I pomódlcie się, prosimy, za nas.
Szczególnie dzisiaj.
No zadałem Ci pytanie, na które odpowiadałeś kilka minut, więc teraz pozwól.
Muszę Cię chyba częściej jednak zaproszać, bo raz na jakiś czas się zaproszę i nie mogę nic powiedzieć później.
Przepraszam, to widzisz takie trochę... Ale nie, bo mnie to... Podróg zawodowy.
Nie, żartuję teraz, ale sam się zastanawiałem nad tym właśnie, nad tym Pawłem, co on może w tym roku szczególnego, jaki ma szczególny wymiar.
I tak sobie uświadomiłem, przygotowując się do naszego spotkania, że ja właściwie też miałem to szczęście, bo pod natchnieniem czasami mam takie momenty, że zgadzam się na coś, później trochę żałuję, ale stwierdzam, że dobrze, Panie Boże, skoro dałeś takie natchnienie, to widocznie miałem to zrobić i tak było chociażby z tą nowenną.
Naszą radiową, nie?
Też ją tak właśnie napisałem i poprowadziłem właśnie na antenie radia.
Za to Ci bardzo dziękujemy.
Tak, ale nie mówię teraz tego po to, tylko tak spontanicznie pamiętam wtedy w grudniu jakoś o tym rozmawialiśmy, sobie pomyślałem, a mogę się tym zająć, nie?
Później trochę oczywiście żałowałem, bo to jednak jakaś tam dodatkowa praca i wysiłek, ale sobie tak myślę, że to też było jakieś takie opatrznościowe.
A drugi też wymiar taki właśnie, że nasz współbrat Patryk Mazgaj, który prowadził tą nowennę taką na mediach, którą pewnie może większość z Was albo część widziała, śledziła.
Zawsze do niej można powrócić.
Tak, można wrócić, są tam w naszych tych rolkach, shortach, tam można zobaczyć tą nowennę.
Taką bardzo króciutkie, fajne hasło rozważanie, więc z tym Pałem trochę spędziłem czasu, przyznaję się szczerze.
I to moje doświadczenie w tym roku jest trochę podobne do twojego, co powiedziałeś właśnie do słowa Euzebiusza, jakby parafrazując tą jego myśl, że daje wam kogoś, kto jakby nic nie dokonał, nic nie zbudował i tak dalej.
I ja sobie nie wiem dlaczego, ale tak w tym roku odkryłem w tym bardzo mocną Maryjność.
Wiesz, że ta duchowość Pawłowa jest bardzo mocno związana z duchowością Maryjną, bo Maryja tak naprawdę
do niej też możemy przypisać to zdanie, że dobrowolnie przyjęła to, do czego zmusiła ją konieczność, nie?
To jest w pewnym sensie to wyjście Pawła na pustynię jest zwiastowaniem, nie?
I ona też, jak sobie tak myślę, przecież Maria nie jest autorką żadnej księgi, listu Nowego Testamentu, chociaż mogłaby najwięcej napisać, nie?
Tak, a mogłaby najwięcej napisać, mogłaby napisać Ewangelię, którą... Dziecięctwa.
Tak, dziecięctwa.
Matka Boża napisała taką Ewangelię o tym, jak na przykład Jezus był nieposłuszny.
Ja i mój syn.
A może jak był nieposłuszny, albo jak rozbił sobie nogę, czy coś tam, kolano zdrapał, bawiąc się na podwórku.
Na pewno byłoby to wartościowe dla naszego rozważania i chociażby właśnie tego kontekstu, który już niedawno zakończyliśmy, okresu Bożego Narodzenia.
Ale jednak tego nie zrobiła.
Nie pozostawiła sobie, tak jak Paweł trochę.
Też nic nie zostawiła w takim sensie
materialnym, nie?
Ale jeżeli chodzi o taką duchowość, duchowość tą Maryjną, którą uczy też nas Kościół, czy właśnie Paweł VI, czy Jan Paweł II, że właśnie duchowość Maryjna to jest naśladowanie jej w posłuszeństwie Bogu, no to myślę sobie, że Paweł jest bardzo podobny, nie?
I tak sobie myślę też, że Paweł musiał być Maryjny, nie?
że nawet choć różaniec oficjalnie w kościele funkcjonuje dopiero od świętego Dominika, to już u świętego Pawła widzi się te kamyczki przesuwane, które... Znaczy nie wiem, czy on się odmawiał, natomiast... Tak, ale ta forma modlitwy, to pozdrowienie anielskie może z Ewangelii już było mu znane, ale to zasadniczo nie ma znaczenia, to jakby nie chodzi o to, żeby teraz to jakoś tam rozwijać, tylko bardziej sobie myślę, że to jest dla mnie takie tegoroczne odkrycie Pawła.
Myślę, że Paweł na pewno był człowiekiem, który dobrze pisma znał, kontemplował, bo spada mi chyba ten mikrofon.
Chciałem ci powiedzieć, że się poprawił.
Dziękuję bardzo.
Teraz lepiej.
Teraz będziesz lepiej słyszalny.
Natomiast Paweł na pewno był człowiekiem, który był pobożny i wykształcony, czyli na pewno znał pisma.
Nie wiemy, czy miał ze sobą jakąś Biblię, czy jakieś teksty biblijne na tej pustyni, natomiast na pewno był człowiekiem, który był zaznajomiony ze Słowem Bożym.
Więc jeśli tak i znał teksty, to znał też Maryję.
I trudno jest mi uwierzyć, że nie był zachwycony jej postawą, jej życiem i że w jakiś sposób nie rozmyślał nad nią, nad jej życiem, nawet w kontekście chociażby tych momentów, kiedy do niej Pan Bóg przychodzi.
Ale wiesz co, tak a propos tego utrwalenia, tak sobie jeszcze pomyślałem, to jest chyba nasza też taka bardzo wielka potrzeba.
I chyba też kiedyś ludzie, tak sobie myślę, że budowali jakieś rzeczy, które chcieli po sobie pozostawić, często z jakichś aktów miłosierdzia, ale też jakieś
chęci pozostawienia spuścizny po sobie.
Natomiast my dzisiaj chyba też bardzo mocno w takim żyjemy wymiarze, żeby mieć, posiadać, żeby utrwalić coś, żeby zostało to w pamięci.
I wiesz o czym sobie myślę?
O takich czasami scenkach, jak są ludzie, którzy jadą na wakacje na przykład, albo są na koncercie.
to wszyscy chcą utrwalić to, ale wiesz, utrwalają poprzez zapis, wiesz, telefonem i tak naprawdę wpatrują się w ten telefon, nie przeżywając tego, co jest na żywo, nie?
Że nie chłoną chwili danego momentu.
Czyli uwieczniają, a nie przeżywają.
Tak, tak, tak, nie?
I my chcemy chyba utrwalić jakąś pamięć po sobie w jakiś sposób.
W ogóle taka jest dzisiaj
Tendencja w człowieku.
Natomiast może dlatego jest tyle też nas też w sieci.
Nas też poniekąd.
Chociaż ten podcast i te formy wideo nie są po to, żeby jakoś pamięć o nas pozostała, tylko żeby być pomocą dla innych.
Ale też żeby w tej sieci był wybór, nie?
Tak, ale w nas w ogóle o ludziach takich jest.
Natomiast Paweł, Maryja pozwoliła sobie na to, żeby przeżywać chwilę, kontemplować chwilę.
To był ten moment zwiastowania.
Paweł też przeżywał chwilę.
I myślę sobie tak o Pawle, że też był człowiekiem, który przeżywał chwilę obecną.
nie rozdrapywał tego, co było za nim.
Nie rozdrapywał tej sytuacji, że go szwagier chciał wydać, że miał życie zagrożone.
Znaczy, nie wiemy tego, bo Paweł o tym nie napisał, ale przypuszczam, że tak było, dlatego, że gdyby Paweł żył przeszłością, rozdrapując rany, lub przyszłością, no to by nie wytrzymał na pustyni.
Że to dzisiaj jego, które przeżywał każdego dnia, nie byłoby dla niego źródłem szczęścia.
A Paweł był dzisiaj, był w tym momencie, przeżywał każdą chwilę i każda chwila dla niego była ważna, ale to dzisiaj było ważne, nie przeszłość czy nie przyszłość, czyli nie to, co zostawił za sobą, ani nie to, co chciałby zostawić po sobie w przyszłości, tylko dzisiaj.
I to jest też chyba dla nas dzisiaj, ludzi współczesnych, też taka, znowu doszekam, nie?
Nie, nie, bardzo dobrze, ale fajnie, także mów.
Dla nas to też jest taka inspiracja do tego, żeby trochę być jak święty Paweł i nie musimy znowu gdzieś jechać w Egipt, czy ukryć się w jaskini, choć takie czasy odosobnienia, samotności są dla nas też dobre, ważne i mogą być potrzebne takiego trochę detoksu od elektroniki, od mediów, o świata, takiej trochę ciszy, nie?
Wyjechać w Biszczady.
Ale też właśnie taka umiejętność, żeby być dzisiaj w tym wszystkim, żeby w jakiś sposób się pogodzić z pewnymi rzeczami, żeby no właśnie też w naszym życiu nie rozdrapywać przeszłości, co mogło, co poszło nie tak, co by było gdyby, ani nie wybiegać w przyszłość, jak to będzie.
Pan Bóg się zatroszczy, nie?
Nawet włosy na naszej głowie są policzone.
Więc Pan Bóg się o to zatroszczy.
I Paweł nas tego chyba też uczy, żeby wykorzystywać dzisiaj, żeby dobrze starać się przeżywać każdą chwilę, która teraz jest.
Do tego, co było, nie mamy dostępu.
Do tego, co będzie, no też jeszcze nie mamy.
Dzisiaj jest ważne.
I Paweł tak z dnia na dzień, w tym sam na sam z Bogiem, jak wierzymy, po prostu przeżywał swoje życie.
No to jest bardzo piękne, ponieważ przecież imię Boga mówi jestem.
A nie byłem.
A nie będę.
Więc rzeczywiście, żeby spotkać Go naprawdę, trzeba być tu.
To chyba jest taki mankament i myślę, że Paweł też może być takim patronem dla nas, dla wszystkich.
W ogóle myślę sobie teraz właśnie w kontekście tego głównego tematu naszych spotkań, czyli powołaniowego, czy rozeznawania powołania, czy też realizowania swojego powołania.
I chyba jest taka trochę trudność, nie wiem, czy pamiętasz swój czas posługi właśnie młodym ludziom w tym okresie rozeznawania powołania.
To wydaje mi się, że istnieje taka trudność właśnie przesadnego myślenia o tym, co będzie.
I to budzi jakby taki lęk przed tym, żeby dzisiaj podejmować decyzję, żeby dzisiaj żyć, żeby dzisiaj iść za Panem Bogiem i troszeczkę zostawić to, co będzie w takim... Oczywiście to nie jest jakby do końca możliwe, ale to też nie jest do końca konieczne, ale w takim kontekście, żeby... że dzisiaj jestem, nie?
Dzisiaj, Panie Boże, jestem i tak dalej, nie?
W kontekście młodego człowieka, który rozeznaje swoje powołanie, myślę, że można go porównać do takiego momentu z życia Pawła, kiedy Paweł orientuje się, że szwagier czyha na jego życie i ma do wyboru porzucić wiarę, czyli wyprzeć się Boga, oddać pokłon jakimś bóstwom, żeby uchronić swoje życie,
Albo ma możliwość uciec na pustynię, żeby zachować w sobie wiarę, czyli to, co dla niego było cenne.
I Paweł nie był odrealniony od ludzkiej rzeczywistości, więc Paweł na pewno przeżywał, na pewno się bał, na pewno miał obawy.
Po ludzku stawał sobie pytanie, jak to będzie.
ale to mimo wszystko nie zablokowało go w podjęciu decyzji, że wychodzę na tą pustynię.
Wiem, że Pan Bóg będzie ze mną, wie co dla Niego jest ważne, wie co dla Niego jest cenne, cenniejsza była wiara niż majątek, cenniejsza była wiara niż kariera czy życie i dlatego wybiera taką decyzję ucieczki na pustynię.
No to jest myślę piękny fragment historii, rzeczywiście, który może właśnie ci, którzy rozeznają swoje powołanie, mogą sobie nawet przeczytać.
Ten żywot Hieronima jest chyba dostępny, nie?
Przecież w internecie.
Tak, tak, także nie ma tutaj z tym żadnego problemu.
I nawet sobie może pomydytować dzisiaj, nawet ten fragment pokazujący, że człowiek, który nie wie co będzie jutro, nie boi się podejmować decyzji dzisiaj, bo wie, że Pan Bóg będzie z nimi.
Paweł po prostu to zaryzykował i to ryzyko mu się opłaciło w perspektywie życia wiecznego na pewno i w ogóle jego życia.
to jego ryzyko sprawiło, że jego imię zostało zapisane na kartach historii dosyć wyraźnie i stał się inspiracją także dla tych pierwszych Paulinów z XIII wieku i dla nas tak naprawdę.
Choć tak jak mówiliśmy na początku, my dopiero te pewne podobieństwa odkrywamy z czasem.
Bo żaden z nas nie przyszedł do zakonu Paulinu dlatego, że odkrył świętego Pawła.
To znaczy nie do końca.
Możemy powiedzieć, że odkryliśmy świętego Pawła w życiu Paulinów, nie?
Ale nazwaliśmy to potem po imieniu.
Tak, nazwaliśmy to dzisiaj, dzisiaj to nazywamy po imieniu, ale ja to, to co mnie, no przyznaję się, to co mnie szczerze zainspirowało do wstąpienia do zakonu, no bo to już chyba przy okazji różnych moich świadectw mówiłem, że będąc, że tak powiem, wychowany w charyzmacie drogi neokatechominalnej pewną naturalną,
następstwem po odkryciu swojego powołania jest wstąpienie do seminarium Redemptoris Mater.
Ja jednak jestem w białym habicie dzisiaj.
I to co mnie chyba tak najbardziej zainspirowało, to właśnie ci bracia, których spotykałem, którzy byli tak blisko człowieka, którym mu posługiwali, którzy nie bali się być blisko właśnie drugiego człowieka, wspólnotą i nawet w kontekście boiska do piłki nożnej i tak dalej.
a jednocześnie byli właśnie we wspólnocie i się modlili, nie?
I to właśnie połączenie tych dwóch wymiarów kontemplacji.
To się ładnie nazywa życie kontemplacyjno-czynne.
Tak, czyli właśnie to, do czego Paweł nas wychowuje, no bo on też przecież z kontemplacji raczej ta jego czynność może była inna niż nasza.
Jego czynność polegała na tym, że się modlił za tych ludzi wszystkich, którzy byli mu współcześni, ale no jednak była, nie można mu odebrać czynności, nie?
Nie był bezczynny.
Nie, nie, no na pewno nie.
Na pewno nie był bezczynny na pustyni, tylko raczej się wiernie modlił za swoich braci i siostry, którzy przecież pozostali pod butem prześladowania i o to się przecież jako pierwszy pytał, co już wspominaliśmy.
To jest ciekawe, zobacz, tak się trochę zastanawiałem o tym Pawle, co tu będziemy mówić, a tu już prawie pół godziny nam minęło na tej rozmowie.
U Pawle zawsze jest co mówić i myślę, że ta historia jego warto jest w ogóle przypominać sobie i tak wrócę do tej jeszcze jednej myśli, że dobrze, że z początkiem roku dla nas, ja myślę o sobie jako o Paulinie, że z początkiem roku ta postać i Pawła i Eusebiusza jest przypominana, bo możemy wrócić do początków.
możemy w sobie na nowo odnowić, tak jak św.
Paweł apostoł mówił, pisał, możemy na nowo w sobie odnowić charyzmat wiary, biorąc, sięgając do początków, do źródeł, zarówno Eusebiusza, jak też i św.
Pawła I Pustelnika.
No i żeby tak się stało, no to dzisiaj powierzamy się Waszym modlitwom.
Wam wszystkim, którzy nas słuchacie, oglądacie modlitwom w intencji Paulinów, ale też właśnie o nowe powołania, jeżeli taka wola Pana Boga, żebyśmy byli wierni Pawłowi,
który no właśnie nie bał się żyć dzisiaj, tak mogę powiedzieć chyba, podsumowując naszą rozmowę, ale też był taki, który nie tylko nie bał się być dzisiaj, ale również nie bał się, że tak powiem, nie pozostawić po sobie niczego, nie?
W takim sensie, że nie wiem, czy dobrze to powiedziałem?
Dobrze to powiedziałem, no.
że nie bał się, że nie pozostawi tam niczego, tylko raczej się troszczył o to, żeby pozostawić ten duchowy ślad w życiu drugiego człowieka, czy tam w życiu ludzkości.
No i myślę, że o takie coś możecie się dla nas modlić, żebyśmy my też mieli taką postawę serca.
No i dziękujemy wam za to, że jesteście z nami.
Kolejny raz zostaniemy w temacie paulińskim na pewno w styczniu.
To obiecuję.
Jeszcze Eusebiusz, Antoni.
Królowa Pustelników.
Wiele, wiele paulińskich tematów.
Wszystkie są paulińskie zawsze, nie?
Bo Paulini są przecież w kościele, także... Są.
Są, no właśnie.
Więc wszystkie są paulińskie.
Także dziękujemy Wam za dzisiaj.
Dziękuję Tobie, Andrzeju.
Dziękuję, że mnie zaprosiłeś.
No i jakby tam mówimy Wam do zobaczenia, do usłyszenia.
Wszystkiego dobrego.
Z Bogiem.
Z Panem Bogiem.
Edyta Stein mówiła, że powołania nie znajduje się po prostu po zestawieniu i przeanalizowaniu różnych dróg.
Powołanie jest odpowiedzią otrzymaną w modlitwie.
Proszę więc trwaj na modlitwie za siebie i za innych.
A jeśli szukasz wsparcia zajrzyj na powołaniapaulini.pl i na nasze media społecznościowe.
Ostatnie odcinki
-
#112 Prawodawca Augustyn
29.01.2026 08:00
-
#111 Błogosławiony Euzebiusz
22.01.2026 08:30
-
#110 Paweł Pustelnik
15.01.2026 08:00
-
#109 O Chrzcie Świętym
08.01.2026 08:39
-
#108 Boże Narodzenie
01.01.2026 09:00
-
#107 Boże Narodzenie
25.12.2025 09:00
-
#106 Przygotowanie do Bożego Narodzenia
18.12.2025 09:00
-
#105 Adwentowa radość
17.12.2025 07:22
-
#104 Niepokalana
04.12.2025 09:00
-
#103 Rekolekcje adwentowe
27.11.2025 08:00