Mentionsy

Piąte: Nie zabijaj
17.10.2025 13:23

207. Kim jesteś, Edek? | Kazimiera K. | Zabrze

Kazimiera K. była niezależną kobietą w dojrzałym wieku. Kto mógł chcieć jej śmierci? I Kim był tajemniczy Edek?

Najnowsze i archiwalne numery Magazynu Kryminalnego Newsweek kupisz tu: https://literia.pl/prasa/newsweek-magazyn-kryminalny

Research

Marta Ludwiczek

Montaż:

Justyna Mazur-Kudelska

Masz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.pl

Wybrane źródła:Newsweek Magazyn Kryminalny, Marta Ludwiczek

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Kazimiera K."

Kazimiera K. mieszkała samotnie na szóstym piętrze w jednym z wieżowców Śródmieścia Zabrza przy ulicy Kowalskiej.

I nie mieszkała tam początkowo sama, bo mieszkała tam z mężem, prawdopodobnie Pawłem, bo nie mamy tego imienia w aktach, ale z takim mężczyzną pani Kazimiera jest pochowana, więc podejrzewam, że jest to jej mąż.

I kiedy w 1982 roku pan Paweł zmarł, a syn ukończył studia, to wyjechał za granicę i pani Kazimiera została wtedy sama.

Od tamtego czasu pani Kazimiera mieszka samotnie.

Bowiem pani Kazimiera ma bardzo dobrze rozwiniętą karierę zawodową.

Kazimiera, mimo że jej kariera ma swój rozkwit w latach 70., 80., to bardzo często wyjeżdżała m.in.

Pani Kazimiera kupuje nowy samochód i jest to Skoda Favorit.

Z drugiej strony pani Kazimiera była też osobą dość wycofaną.

Kazimiera miała rzadko przyjmować gości.

Jedyną osobą z bloku, z którą Kazimiera utrzymuje jakieś bliższe relacje, jest jej sąsiadka Maria M.

która też ma znajomego o imieniu Edek i podobno według tej sąsiadki pani Kazimiera miała z tym Edkiem utrzymywać jakieś kontakty, ale do końca nie wiadomo jakie i czy jest to prawda.

W ostatnim czasie, a mówimy tutaj o schyłku lata 1994, są głosy, że pani Kazimiera miała być podenerwowana sytuacją zawodową w jej firmie, które powstały w wyniku jakichś niedawnych zmian kadrowych.

Pani Kazimiera inwestowała i miała zamiar przy następnej emisji akcji też zaopatrzyć się w jakiś tam pakiet dla siebie.

Z kolei samo ułożenie ciała szczegółowo opisano natomiast w protokole oględzin zwłok.

Właściwie to od razu zauważa liczne obrażenia, dlatego też od początku właściwie oczywistym jest to, że Kazimiera K. padła ofiarą zabójstwa.

Przyczyną zgonu Kazimiery K. były opisane powyżej obrażenia mózgowia, które powstały od silnych urazów zadanych narzędziem lub narzędziami twardymi, tępymi lub tępokrawędzistymi w okolice potylicy po stronie prawej.

W policyjnej notatce znajdziemy też taki fragmencik.

No właśnie, nic nie wskazywało na rabunek.

Do tego wszystkiego w mieszkaniu panował porządek.

Kazimiera wpuściła do środka osobę, którą bardzo dobrze znała, albo taką, przy której czuła się swobodnie, albo taką, którą sama nawet zaprosiła.

W aktach czytamy, że były to dwa kieliszki i dwie szklanki oraz butelka wody mineralnej i butelka z napisem sztok.

Najprawdopodobniej pani Kazimiera widziała się tam z mężczyzną.

Najprawdopodobniej pili nawet razem alkohol, chociaż osoby, które znały panią Kazimierę na tyle dobrze, żeby móc powiedzieć o jej zwyczajach, to wspominały o tym, że pani Kazimiera alkoholu nie piła.

Czyli najprawdopodobniej do tego ataku doszło tuż po tym, jak pani Kazimiera i ta nieznana osoba ten alkohol

Otóż w kalendarzu pani Kazimiery, które oczywiście zabezpieczono, przy dacie 8 września 1994 roku widnieje napisane imię dużymi literami EDEK.

I właśnie to imię zapisane w kalendarzu, połączone z informacjami od współpracowników, którzy tamtego dnia pamiętają, że pani Kazimiera wychodząc do domu z pracy, mówiła o tym, że czeka na jakiegoś pracownika, który ma przyjść i pomóc jej wymienić, a właściwie to wymienić ten przewód elektryczny przy piecyku.

tworzą taki obraz, że tym mężczyzną, którego oczekiwała, był właśnie rzekomy Edek.

To imię, które wcześniej wypowiedziałam w kontekście pani Marii, sąsiadki, która wspominała o tym, że właśnie pani Kazimiera ma z tym...

Z drugiej strony, czy pani Kazimiera jako kobieta elegancka, bardzo zadbana, ale też nieufna wobec obcych,

który to też zajmuje się tą sprawą i bada zebrane w 1994 roku dowody, mówi Marcie Ludwiczek tak.

A co jeśli to nie Kazimiera K. zapisała w kalendarzu imię Edek?