Mentionsy
202. Nie masz już rodziny | Izabela S. | Wiązowa Wola
Puste okno dziecięcego pokoju - tyle mogli zobaczyć mieszkańcy Wiązowej Woli o poranku po nocy, w której odegrała się tragedia. Czy z zemsty można posunąć się do zabójstwa? I jaka powinna być za to kara?Zagłosuj na 5NZ w Best Stream Awards: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfW4c53EEWboTAuXwydgbw7R5RLFDHmBV08siRJnD5pbD7wYQ/viewformNajnowsze i archiwalne numery Magazynu Kryminalnego Newsweek kupisz tu: https://literia.pl/prasa/newsweek-magazyn-kryminalnyResearchJudyta Gołębiowska, Justyna Mazur-KudelskaMontażJudyta GołębiowskaMasz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.plMożesz mnie spotkać:Grupa: http://www.facebook.com/groups/PiateNieZabijaj _______Słuchaj na:Spotify: https://spoti.fi/2WM488O Apple Podcasts: https://apple.co/3CELhCr Tidal: https://bit.ly/3tUkXAw Google : https://bit.ly/3I7v5L6 YouTube: http://bit.ly/2Ur9Cbw _______Muzyka wykorzystana w odcinku:Wstęp: Resolver - AmuletCzołówka: Doug Maxwell - Heartbeat of the HoodTło: Luke Atencio - CounselTyłówka: The Inner Sound - Jesse GallagherMusicbed SyncID:MB01TFL0BRK5AZQWybrane źródła:https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/pijana-matka-zadzgala-coreczke-nowe-fakty/n5gqj59https://kontakt24.tvn24.pl/najnowsze/zarzuty-zabojstwa-dla-matki-z-woli-wiazowej-7488794https://wiadomosci.onet.pl/lodz/25-lat-wiezienia-dla-matki-za-zabojstwo-corki-i-ranienie-syna/bct2wnthttps://epiotrkow.pl/news/Region-25-lat-dla-dzieciobojczyni,16034https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-przesluchano-10-latka-ktorego-probowala-zabic-matka,nId,642978https://wiadomosci.onet.pl/lodz/wola-wiazowa-25-lat-za-dzieciobojstwo/qyc1wpn
Szukaj w treści odcinka
Około 3.30 do mieszkania sąsiadów ktoś puka do drzwi, a właściwie to w te drzwi wali.
Budzą się wtedy wszyscy mieszkańcy tego budynku, w którym Izabela i Mariusz mieszkają.
W drzwiach sąsiadki pojawia się Izabela, zrozpaczona, błaga sąsiadów o wezwanie karetki i policji, a z jej ust padają wtedy mrożące krew w żyłach słowa
Izabela ma 31 lat, a od 8 lat jest w związku małżeńskim z Mariuszem.
Niewiele wiemy na temat tego, co działo się zanim zostali małżeństwem, więc zajmijmy się tym, co dotyczy ich właśnie teraz.
A teraz mieszkają w Woli Wiązowej, w niewielkim mieszkaniu znajdującym się w budynku miejscowego przedszkola.
W tym budynku, w którym przedszkole się znajdowało, były też mieszkania, dokładnie trzy mieszkania dla trzech rodzin.
No, to jest wieś, która znajduje się w powiecie bełchatowskim, w województwie łódzkim.
Iza i Mariusz wspólnie wychowują dwójkę dzieci, Oskara i Klaudię.
Oskar ma 10 lat, Klaudia jest 3 lata młodsza.
Klaudia jest ich wspólnym dzieckiem, natomiast Oskar jest synem Izabeli z poprzedniego związku.
Natomiast dla Mariusza nie jest to żaden problem.
Wychowuje syna Izy jak swojego.
Można też wywnioskować po tym, co dowiedziałam się ze źródeł, że biologiczny ojciec Oscara nie bierze czynnego udziału w wychowywaniu swojego dziecka.
Znajomi Izabeli nawet nie znają go osobiście, więc jest to taka postać chyba tylko na papierze po prostu.
Mariusz zawodowo jest kierowcą, realizuje transporty krajowe i zagraniczne, w związku z czym bardzo często jest nieobecny w domu.
To sprawia, że Iza decyduje się zostać w domu i zająć się w 100% wychowywaniem dzieci.
Sama jest bardzo dokładna i sumienna, fantastycznie się zajmuje dzieciakami, angażuje się też w lokalne sprawy, działa też charytatywnie, wolontariacko też ma bardzo dobre i przyjazne podejście do drugiego człowieka, ludzie jej ufają, lubią ją, pamiętają o niej, często o niej też dobrze mówią.
Z relacji sąsiadów wynika, że Izabela i Mariusz to zupełnie zwyczajna rodzina, taka jak setki tysięcy rodzin.
Iza uchodzi za taką typową, troskliwą, oddaną matkę.
Z kolei Mariusz jest...
Z kolei Klaudia jest pogodną pierwszoklasistką w tamtym momencie, którą bardzo wszyscy lubią.
Jest też bardzo urodziwą dziewczynką.
Z kolei Oskar też chodzi do podstawówki.
Też jest pogodnym chłopcem, bardzo sympatycznym.
Znajomi, sąsiedzi, mieszkańcy wsi uważają, że dzieci Izy i Mariusza są bardzo dobrze wychowane.
Zawsze mówią dzień dobry, mają bardzo dobre maniery, nigdy nie sprawiają żadnych kłopotów.
Izabela też zawsze im towarzyszy i widać naprawdę, że jest bardzo mocno zaangażowana w ich dobre wychowanie, też w ogóle w ich codzienność, jest taką matką wspierającą.
Do tego wszystkiego dzieci zawsze mają w domu obiad świeżo ugotowany, mama chodzi z nimi na spacery, rozmawia, przyjaźni się też z własnymi dziećmi, więc nie można sobie wymarzyć lepszej matki, lepszych dzieci i lepszej relacji.
Sytuacja materialna rodziny również wydaje się być stabilna.
Mariusz zarabia na rodzinę, matka dba o dzieci i dom.
Schemat bardzo częsty w przypadku, gdy jeden z rodziców spędza większość czasu poza domem, w pracy.
Mariusz jeździ tirami, więc nie ma takiej możliwości, żeby w tym domu być na co dzień.
No i tak sobie życie płynie.
Kiedy o tym opowiadam, to tak jak mówię, Klaudia ma 7 lat, Oskar ma 10.
Natomiast to już jest jakaś schyłkowa faza tej historii, więc przez pewien czas to wszystko wygląda idealnie.
Ale my wiemy, że zazwyczaj pod takim obrazkiem kryje się zupełnie inne oblicze.
No właśnie, jakie jest to oblicze?
To oblicze ma postać kryzysu małżeńskiego.
Iza i Mariusz przeżywają trudne chwile.
Iza coraz częściej, a właściwie to coraz gorzej znosi długotrwałe nieobecności męża.
Czuje się samotna, przemęczona i jak sama to mówi, zaniedbywana emocjonalnie.
zaczyna dostrzegać trudy związane z codziennymi obowiązkami domowymi i wychowawczymi.
No bo nie ma co ukrywać, kiedy Mariusz spędza dni i tygodnie poza domem, to każdy, nawet najmniejszy problem spoczywa na barkach Izabeli.
bo nie ma nikogo, kto mógłby ją wesprzeć, odciążyć, bo Mariusza po prostu fizycznie nie ma i nic nie może zrobić na odległość, poza, nie wiem, powiedzeniem dzień dobry, dobranoc i pogadaniem z dziećmi.
Nie jest w stanie nic, w niczym jej właściwie wyręczyć.
Iza próbuje rozmawiać ze swoimi koleżankami, przyjaciółkami.
Z jej ust coraz częściej padają słowa.
Jego nie ma, a ja muszę tutaj wszystko robić sama.
Ewidentnie w Izabeli zaczyna narastać ogromna frustracja.
Do tego zdarza się, że Mariusz nawet nie odpisuje, idzie na wiadomości.
No oczywiście jest to całkiem zrozumiałe, kiedy próbujemy sobie wyobrazić specyfikę jego pracy, no to jeśli pokonuje długie dystanse za kierownicą tira, nie jest w stanie odpisywać na smsy.
Nie zawsze też ma możliwość odebrania połączenia.
Może odsypia nocną jazdę, bierze prysznic, naprawia coś w samochodzie.
Ale Iza nie potrafi znaleźć w sobie ani grama zrozumienia.
I też jestem w stanie to zrozumieć, bo kiedy ona jest sama, na głowie ma dom, na głowie ma oboje dzieci, które są w wieku szkolnym, chodzą do szkoły, więc mają zadania domowe.
Dzieci trzeba wyprawić codziennie do szkoły, trzeba z tej szkoły te dzieci odebrać, robić z nimi zadania domowe.
myć, znaczy no pewnie dzieci już się myją w tym wieku oczywiście, ale pilnować, prać, sprzątać, gotować, no to w momencie, kiedy dzwonisz do swojego męża, którego notorycznie nie ma w domu,
to masz taką potrzebę tego, żeby on chociaż był dostępny pod telefonem i kiedy nie odpisuje i nie odbiera, to też się nie dziwię, że może ktoś się solidnie wkurzyć.
Natomiast w pewnym momencie Izabela już nie tylko się złości, ale zaczyna po prostu podejrzewać, że dlatego Mariusz nie odbiera tych telefonów, bo spędza czas z inną kobietą.
Też musimy sobie zdać sprawę z tego, że kierowcy zawodowi, oczywiście absolutnie nie mówię, że wszyscy, ale że jest to jakaś taka grupa zawodowa, pod którą są pewne usługi zorganizowane na trasach.
Jedna z przyjaciółek Izy zaczyna podejrzewać, że ona nie jest szczera nawet z bliskimi sobie osobami.
Bo ta przyjaciółka coraz częściej zaczyna dostrzegać pewne zmiany w Izie.
Pewnego dnia na przykład, albo od pewnego momentu widzi u niej siniaki na rękach.
Pyta o nie, bo one są dość wyraźne.
Iza nie jest w stanie wytłumaczyć ich pochodzenia.
Do tego wszystkiego zaczyna też zmieniać się zachowanie Izabeli, co koleżankom daje do myślenia, że być może Izabela na przykład ma depresję.
Niestety...
Jeśli tak jest, jeśli Iza ma tę depresję, to nie szuka ona pomocy i wsparcia.
Nikt nie widzi, żeby faktycznie 31 wówczas letnia Iza była u lekarza, czy szukała porady psychologicznej, jakiegoś takiego wsparcia.
Ale widać, że szuka jakiegoś ukojenia.
Niestety wybiera najgorsze z możliwych rozwiązanie, mianowicie alkohol.
Zaczyna po niego sięgać coraz częściej.
Na początku prawdopodobnie po to, żeby wyhamować się przed snem po tej całej gonitwie dnia codziennego, po prostu szuka alkoholu.
takiego momentu wytchnienia, być może chce szybciej zasnąć, być może nie chce się przejmować.
Alkohol, szczególnie u kobiet, właśnie to właśnie powoduje.
Obniża napięcie, pozwala się zrelaksować, czasami pozwala zasnąć, wyłącza takie myślenie lękowe, poprawia humor czasami.
Człowiek też sobie może myśleć po alkoholu, Boże, dobra, wszystko mi jedno.
Albo może mieć przypływ miłości, kocham mojego męża, na pewno jest wszystko w porządku, więc rozumiem doraźne stosowanie tego alkoholu.
Natomiast gdyby chodziło o doraźne stosowanie alkoholu, no to byśmy nie nagrywali dzisiaj tego podcastu, nie słuchalibyśmy go w każdym razie, czy wy byście go nie słuchali, ja bym go nie nagrywała.
Iza początkowo sięga po małej ilości, natomiast z czasem ten alkohol zaczyna odgrywać coraz większą rolę w jej życiu.
Do tego stopnia, że zaczynają to już zauważać inni.
Nie tylko jej znajomi, ale też sąsiedzi.
I z mojego doświadczenia, bo znam osoby, które wyszły z tego uzależnienia, to ja śmiem twierdzić, że jeżeli po jakimś tam czasie zaczynały to zauważyć osoby, więc myślą sobie, że to picie trwa powiedzmy od kilku miesięcy,
to jestem prawie pewna, że mówimy tutaj już o latach, bo picie kobiet jest bardzo trudne do wyłapania i kiedy już zaczyna być widoczne, to znaczy, że trwa już od bardzo długiego czasu i jest już w bardzo zaawansowanym stadium uzależnienia taka kobieta.
Napięcia w tej rodzinie stopniowo przybierają na sile.
Sąsiedzi coraz częściej wspominają o awanturach słyszanych co jakiś czas w mieszkaniu małżonków S. No ale nikt nie zgłasza oficjalnie tych incydentów, mimo że problem zdaje się być naprawdę poważny.
Jedna z sąsiadek nawet nie potrafi sypiać spokojnie, zarywa noce, ponieważ z mieszkania Izy i Mariusza dobiegają krzyki czy hałasy.
Z kolei inny sąsiad dowiaduje się, nie wiem w jaki sposób, że Iza podnosi rękę na swojego męża, kiedy ten wraca do domu po długim okresie nieobecności.
Dlaczego nikt tego nigdzie nie zgłasza?
No, dlatego, że Mariusz twierdzi, że jak żona go uderzy, no to on się po prostu śmieje, przecież to nic poważnego, przecież jak, tutaj daję cudze słów, baba może bić chłopa, prawda?
Z kolei inni sąsiedzi, mimo że tam też nie ma zbyt wielu sąsiadów, bo mamy trzy mieszkania, z czego oni zajmują jedno, więc mamy dwie rodziny jeszcze obok tego, to ci, którzy nie potrafią spać, bo tam są hałasy, to drudzy nie potrafią spać, bo słyszą awantury.
No i Iza i Mariusz, a właściwie Mariusz tłumaczy to tak, że przecież każdy ma prawo się pokłócić.
I sąsiedzi też to rozumieją.
No przecież każdy ma w małżeństwie jakieś kryzysy, konflikty.
No co oni mają zgłaszać, że się mąż z żoną pokłócili?
No bez przesady.
Poza tym jest to bardzo mała społeczność.
Więc tak, sąsiedzi nic z tym nie robią, nigdzie tego nie zgłaszają.
Iza i Mariusz też tego nigdzie nie zgłaszają oraz nic z tym nie robią.
Nie szukają pomocy na zewnątrz.
Czasami Iza coś tam powie koleżankom.
Więc kryzys małżeński narasta i to po cichu.
Znaczy, no nie wiem, czy po cichu, skoro wszyscy to słyszą.
Izabela jest coraz bardziej przytłoczona samotnym wychowywaniem dzieci.
Przecież Mariusza nie ma przez większą część miesiąca.
Około trzech tygodni bywa w trasie tak na miesiąc.
Z kolei dla Mariusza absolutnie uporczywym, nie do zniesienia już problemem w pewnym momencie są te ciągłe, niekończące się i narastające pretensje ze strony Izy.
która otwarcie go oskarża o zdradę, o korzystanie właśnie z usług tych tirówek, że tak powiem, o to, że oskarża go, że nie kocha swoich dzieci, że nie ma go w domu.
Gdyby kochał, to by szukał tego kontaktu z dziećmi, już nie mówiąc o niej.
No i tak tworzy się niekończąca spirala wzajemnych żalów, która po prostu destrukcyjnie wpływa na całą rodzinę.
I dochodzi już do takiego momentu, że Iza nadużywa alkoholu na dużą skalę, a jej stan psychiczny jest już w fatalnym stanie, tym bardziej, że ten alkohol, który na początku jeszcze pozwalał się zrelaksować, może poprawiał jej humor i nastrój, to przy stałym i częstym spożywaniu
Alkoholu w dużych ilościach po prostu staje się gigantycznym depresantem, więc tylko i wyłącznie eskaluje agresywne zachowania oraz depresyjne stany, w których Izabela niewątpliwie była, kiedy była na kacu, więc pewnie też tego kaca zapijała i była bez przodu pijana.
Sąsiedzi zauważają, że Iza zaniedbuje dom, dzieci, samą siebie.
Więc tak jak była tą idealną mamą, to w pewnym momencie dzieci nagle nie mają co jeść, chodzą głodne w mieszkaniu.
Jest po prostu bałagan, brud.
Jej zachowanie z tej idealnej matki zmienia się o 180 stopni i nikt Izy po prostu już nie poznaje.
Latem 2012 roku sytuacja w domu S staje się coraz bardziej napięta.
Też według późniejszych ustaleń ten krytyczny moment następuje we wrześniu tamtego roku, czyli 12.
Mariusz wtedy wyrusza w kolejną długą trasę, no zostawia Izę samą z dziećmi.
Iza bardzo to przeżywa, kumulują się w niej wszystkie negatywne emocje.
Samotność, poczucie odrzucenia, najprawdopodobniej też chorobliwa zazdrość o to, że mąż wiedzie jakieś drugie życie poza domem.
Że w ogóle ma jakieś życie poza domem, ona jest w tym domu uwięziona, tak się przynajmniej czuje.
20 września 2012 roku jest czwartek, Izabela przebywa wtedy z dziećmi w domu, tego dnia jak co dzień pije alkohol i bombarduje Mariusza smsami, które można zresztą uznać za niepokojące, bo wysyła wtedy Mariuszowi takie smsy jak, no to miałeś rodzinę.
Te wiadomości niepokoją Mariusza, ale nie jest on w stanie w żaden sposób zareagować, bo jest poza domem.
Nie wiem też do końca, czy on wtedy do niej oddzwania, czy coś do niej pisze, no ale nie jest w stanie nic zrobić poza, nie wiem, odczytywaniem tej wiadomości.
Iza już jest w takim stanie psychicznym, powiedziałabym na skraju rozpaczy.
Pije cały czas.
I ten alkohol jako depresjon, bo to się też tak rozumie, że po prostu on działa depresyjnie, że wpycha człowieka w smutny nastrój, ale on też pogłębia nastroje.
O to też chodzi, że zamiast złagodzić stres, to jeszcze bardziej go nasila.
Jeszcze bardziej nasila te frustracje.
Jeszcze bardziej nasila smutek.
Na szczęście albo właśnie na ogromne nieszczęście tamtego wieczora nie mają świadomości tego, w jak fatalnym stanie jest ich mama.
Co się dzieje dalej?
Wiadomo, że około 3.30 do mieszkania sąsiadów ktoś puka do drzwi, a właściwie to w te drzwi wali.
Budzą się wtedy wszyscy mieszkańcy tego budynku, w którym Izabela i Mariusz mieszkają.
W drzwiach sąsiadki pojawia się Izabela, zrozpaczona, błaga sąsiadów o wezwanie karetki i policji, a z jej ust padają wtedy...
No mrożące krew w żyłach słowa, zabiłam własne dziecko.
Po czym Izabela rzuca się i pogrąża w rozpaczy lamencie szlocha, wsiada w kącie, wije się tam po podłodze, płacze cały czas, więc sąsiedzi wzywają zarówno karetkę i policję.
Pierwsi ratownicy i policjanci docierają na miejsce.
W mieszkaniu rodziny S. Zastają absolutnie makabryczny widok.
Lekarz pogotowia od razu, stwierdza zgon dziewczynki.
Dziecko nie wykazuje żadnych funkcji życiowych, ma liczne rany kłute w okolicy klatki piersiowej.
Z kolei w drugim pokoju funkcjonariusze trafiają na dziesięcioletniego Oskara, który również padł ofiarą ataku swojej matki.
Natomiast mimo tego, że jego całe ciało znajduje się w krwi, to jest przytomny, natomiast jest w ogromnym szoku.
Też jego ciało wykazuje ślady ranienia nożem, nawet ma rany cięte na rękach i ranę kłótą klatki piersiowej, więc ratownicy natychmiast udzielają mu pomocy.
Zabierają go do karetki, zostaje przewieziony do szpitala, tam jest oczywiście poddany wszystkim czynnościom, które mogą uratować jego życie i poprawić jego stan.
Okazuje się, że jest w głębokim szoku pourazowym.
Jest fizycznie ranny, to jego stan jest stabilny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwu na całe szczęście i w szpitalu też oprócz tej opieki medycznej zostaje też zaopiekowany pod kątem psychiatrycznym, ponieważ niewątpliwie jest pod wpływem ogromnego szoku i traumy.
Na miejscu policjanci zatrzymują Izabelę S., która nie próbuje uciekać.
Jest sama w jakimś tam szoku, ale poddaje się.
Jest nietrzeźwa, zapłakana, ale też jednocześnie pobudzona, znaczy no nie jest spokojna, bo cały czas szlocha, lamentuje.
Funkcjonariusze też zabezpieczają narzędzie zbrodni.
To nóż kuchenny, który Izabela porzuca gdzieś w mieszkaniu, zostaje odprowadzona do radiowozu i z uwagi na jej stan, mianowicie po pierwsze stan upojenia alkoholowego, ale też prawdopodobny stan załamania psychicznego, to zapada decyzja o umieszczeniu jej w specjalistycznym oddziale psychiatrycznym.
więc trafia do szpitala w Bełchatowie na obserwacje, też pod nadzorem oczywiście policjantów, gdzie zostaje poddana badaniom psychiatrycznym.
No i będzie mogła tam dojść do siebie przed właściwym przesłuchaniem.
W momencie, gdy Izabela dochodzi do siebie,
Zabezpieczają telefon 31-latki, w którym znajdują SMS-y wysłane na kilka godzin przed dokonaniem zbrodni.
Oczywiście są to SMS-y wysłane do Mariusza.
Więc oprócz wiadomości, którą przytoczyłam wcześniej, znajdowały się jeszcze dwa SMS-y o treści miałeś żonę i dzieci i kolejny nie masz żadnego dziecka.
Po długotrwałych analizach udaje się też odtworzyć przebieg feralnej nocy z 20 na 21 września.
Około 3 w nocy, właściwie 3 nad ranem, Izabela, będąc w stanie silnego upojenia alkoholowego, sięga po kuchenny nóż i atakuje swoje śpiące dzieci.
Ciosy te są na tyle skuteczne, że przebijają serce, płuca.
Pocieszające w tym wszystkim jest to, że najprawdopodobniej nawet nie miała szans, żeby się zorientować, co się dzieje.
Kiedy słyszy to oskar, bo się wybudza właśnie przez te hałasy,
Staje w obliczu absolutnie śmiertelnego zagrożenia, widzi swoją matkę, która się na niego rzuca i tym samym nożem dąży do tego, żeby pozbawić życia jego.
Natomiast zdołał się instynktownie jakoś obronić.
Te rany na rękach miał właśnie od tego, że zasłaniał się nimi i mimo tego, że otrzymał kilka bolesnych ciosów i też ran, udało mu się uciec, oswobodzić.
Prawdopodobnie wybiegł do innego pomieszczenia albo na zewnątrz mieszkania.
Unikając kolejnych ciosów i ta natychmiastowa ucieczka przerwała atak.
Iza nie zadała synowi więcej ran, być może nawet nie była w stanie zorientować, że on uciekł.
Bardzo możliwe, że on potem wrócił do tego mieszkania, kiedy już nie było w nim matki, no bo właśnie w innym pokoju śledczy odnaleźli Oskara przecież.
Z kolei o godzinie już dwadzieścia kilka minut później, bo o 3.28 dyspozytor pogotowia w Bełchatowie odbiera zgłoszenie, że doszło do zabójstwa siedmiolatki w Woli Wiązowej.
Na miejsce natychmiast skierowany zostaje patrol, policji oraz ambulans.
Służby zostają wezwane przez sąsiadów, do których nocą Izabela przyszła, tuż po tym jak zabiła córkę i próbowała zabić swojego syna.
No a dalszy ciąg już znacie.
Więc jednym z kluczowych pytań w tej sprawie staje się to, co skłoniło matkę do tak okrutnego czynu.
Śledczy i biegli psychologowie starają się odtworzyć stan psychiczny Izabeli i motywy, jakie nią kierowały.
No i już pierwsze...
Ustalenia wskazują, że zbrodnia nie była przypadkowa, ani nie doszło do niej pod wpływem impulsu.
A tak by się przecież mogło wydawać.
Wręcz przeciwnie, bo wszystko wskazywało na działanie z zamiarem pozbawienia życia obojga dzieci.
I choć Izabela twierdziła, że nie pamięta momentu zbrodni, to podczas pierwszego przesłuchania jeszcze w ogóle tłumaczyła alkoholowym upojeniem, to jednak dowody i okoliczności świadczyły, że jej zachowanie miało podłoże emocjonalne związane właśnie z mężem, z relacją z mężem.
Bo według ustaleń prokuratury, a później też sądu, motywem przewodnim był osobisty dramat i chęć zemsty.
Izabela przez to, że czuła się odtrącona przez męża, przez jego ciągłą nieobecność, przez podejrzenia o zdradę i ten ogólny kryzys małżeński doprowadziły ją na skraj wytrzymałości, więc w dniu tragedii czuła się samotna, zaniedbana emocjonalnie, miała żal do partnera, że ją porzucił, zostawił, choćby czasowo, no ale ją opuścił.
I miała tak serdecznie tego dość i tak bardzo czuła, że na to nie zasługuje, że postanowiła ukarać go jak tylko może najbardziej i najdatliwiej, czyli odbierając mu to, co najcenniejsze.
W odcinku serialu kryminalnego Polskie Zabójczynie na Crime and Investigation, możecie sobie oglądać ten serial, możecie też posłuchać podcastu pod tym samym tytułem, to w odcinku o tej sprawie podkreślono, że czyn Izabeli S. stanowił okrutną formę zemsty na jej partnerze.
I tutaj też moja refleksja.
No bo jeśli miała być to forma zemsty na Mariuszu, no to najbardziej boleśnie
dla Mariusza byłoby stracić jego jedyną biologiczną córkę.
Oskar był jej synem, Mariusz był jego ojczymem, natomiast kochał go z pewnością, natomiast być może Izabela zakładała, że nie tak bardzo jak Klaudia.
Chociaż raczej Mariusz kochał oboje dzieci tak samo, bo nie odczuwał tej różnicy na co dzień.
Być może Izabela widziała w Klaudii właśnie podobieństwo do Mariusza.
Bo jednak to ją zaatakowała dużo dotkliwiej niż Oscara.
Z drugiej strony mogło to być podyktowane tylko dlatego, że Oscar zdążył się wybudzić i był bardziej czujny, a Claudia nie zdążyła się obronić.
Być może też w trakcie eskalacji tych wszystkich swoich negatywnych emocji wobec Mariusza, to widząc, że posunęła się już na tyle daleko, że zaatakowała kolejne swoje dziecko, to może, nie wiem, poczuła, że ta złość jakoś jej odpuściła podczas zabójstwa pierwszego dziecka, nie wiem.
I dlatego Oskara potraktowała już z mniejszą determinacją, nie mam pojęcia.
Znamienne jest też to, że ona nie próbowała sama uciec, też nie byłaby w stanie uciec daleko, ale ona od razu poszła do sąsiadów i prosiła o pomoc, od razu się poddała, powiedziała, co się stało.
W toku śledztwa przeprowadzono badania psychiatryczne Izabeli.
Była obserwowana na oddziale psychiatrycznym, gdzie lekarze oczywiście oceniali, czy w momencie popełnienia czynu miała zachowaną poczytalność i ostateczna opinia obiegłych nie pozostawiała wątpliwości.
Izabela S. była poczytalna, a więc świadoma znaczenia swojego działania i zdolna do pokierowania swoim postępowaniem.
Nie stwierdzono u niej choroby psychicznej,
Natomiast wiele wskazuje na to, że Izabela cierpiała na depresję, o czym wcześniej już wspominała przyjaciółka, która podejrzewała u swojej znajomej właśnie taką chorobę.
To może świadczyć o tym, że Izabela znajdowała się w głębokim kryzysie psychicznym, no ale nie była to depresja w stopniu znoszącym poczytalność.
Stan upojenia alkoholowego również nie mógł stanowić żadnego usprawiedliwienia
Biegli psychologowie nawet ocenili, że w psychice Izabeli S. narastały silne, negatywne emocje.
Frustracja, gniew, poczucie krzywdy.
Prawdopodobnie pojawiła się też zaburzona motywacja w postaci właśnie chęci zemsty, bo w jej przekonaniu ukaranie męża za doznane cierpienia miało nastąpić przez odebranie mu dzieci.
Więc tego rodzaju motyw sąd dodatkowo określił mianem najniższych pobudek, wskazując na wyjątkowe potępienie moralne takiego działania.
Innymi słowy, Izabela S. w odczuciu sądu nie działała pod wpływem chwilowego obłędu, tylko kierowała nią zimna kalkulacja podszyta desperacją i silną nienawiścią.
Warto też, myślę, podkreślić, że żaden dowód nie wskazał na bezpośrednie współuczestnictwo czy prowokacje ze strony osób trzecich, bo mąż Izabeli przebywał setki kilometrów dalej i nie miał pojęcia, co się dzieje tej nocy w domu.
Wina za te zbrodnie spoczęła wyłącznie na Izabeli S., kobiecie, która nie potrafiąc poradzić sobie z własnymi emocjami, dopuściła się niewyobrażalnego czynu.
No czynu, który nawet zaprzecza jakby instytucji matki.
Matka to jest ta, która daje życie, a nie ta, która je odbiera.
Biegli ocenili, że choć mogła Iza działać w depresji i pod wpływem alkoholu, to jednak absolutnie rozumiała konsekwencje swoich działań.
Wręcz były one zapisane w motywie, czyli zabije, żeby dzieci, ich brak najbardziej zaszkodził Mariuszowi.
Więc ten stan psychiczny Izabeli w chwili popełnienia zbrodni nie stanowił żadnych okoliczności wyłączającej jej z odpowiedzialności albo znacznie łagodzącej jej winę.
Więc tak orzekli zarówno biegli, jak i oczywiście sam sąd, rozpatrując wymiar kary.
Wyrok w pierwszej instancji zapadł już w sierpniu 2013 roku.
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał Izabelę S. winną wszystkich zarzucanych czynów i skazał ją na 25 lat pozbawienia wolności.
Sąd wymierzając karę łączną 25 lat więzienia zaznaczył w uzasadnieniu, że uwzględnił szczególne okoliczności sprawy.
Była to kara surowa, choć jak wiadomo nie najwyższa z możliwych.
Najwyraźniej sąd uznał, że dożywocie, czyli najwyższy wymiar kary, który groził Izabeli, można nieco złagodzić ze względu na dotychczasową niekaralność oskarżonej i jej stan psychiczny, ale 25 lat to druga najsurowsza kara w polskim wymiarze sprawiedliwości, w polskim kodeksie karnym.
Po ogłoszeniu tego wyroku obrona Izabeli zapowiedziała apelację, adwokaci Izabeli uznali tę karę za zbyt surową, wnieśli odwołanie do sądu apelacyjnego w Łodzi i domagali się albo złagodzenia wyroku, albo nawet uchylenia go i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania.
Natomiast czym się kierowali?
Argumenty obrony koncentrowały się na kwestii stanu psychicznego Izabeli w momencie popełnienia czynu, że działała w depresji, pod wpływem silnego wzburzenia, w stanie ograniczonej poczytalności wskutek alkoholu i szoku i stanów depresyjnych, więc
Podnoszono też prawdopodobnie jej skruchę i współpracę jako okoliczności łagodzące.
Sąd apelacyjny w Łodzi rozpoznał apelację obrońców pod koniec 2013 roku i dokładnie 12 grudnia.
Tego samego roku zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie, gdzie, jak możemy się domyślać, sąd drugiej instancji utrzymał w mocy karę 25 lat pozbawienia wolności.
Tym samym oczywiście apelacja obrony została oddalona.
Sąd apelacyjny uznał, że orzeczona kara nie jest ani rażąco surowa, ani niesprawiedliwa, lecz w pełni adekwatna do okoliczności.
W uzasadnieniu wyroku podkreślono brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących w tej sprawie.
Nawet sąd stwierdził, że zbrodnia miała charakter przemyślany, że była motywowana najniższymi pobudkami, czyli zemstą,
Podkreślono też, że ofiarami były bezbronne dzieci, a sprawczynią osoba, która z definicji powinna je chronić w każdej możliwej sytuacji, bo była ich matką.
Sąd apelacyjny zgodził się z argumentacją pierwszej instancji, że 25 lat więzienia to kara jak najbardziej sprawiedliwa.
Oddalił też wszystkie wnioski obrony o złagodzenie wyroku czy ponowny proces.
No wyrok 25 lat jest ostateczny.
Zgodnie z polskim prawem skazana na 25 lat pozbawienia wolności może ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie
Oczywiście zwolnienie warunkowe nie jest automatyczne.
Zależy od bardzo wielu czynników, przede wszystkim od postawy skazanej w trakcie odbywania kary, oczywiście też decyzji sądu penitencjarnego.
Jeśli nie uzyska zwolnienia warunkowego, to będzie się działa te 25 lat.
Oczywiście też może się tam ubiegać co jakiś czas o to warunkowe zwolnienie.
Tragedia woli wiązowej poruszyła wszystkich mieszkańców tej niewielkiej społeczności.
Wiele osób z otoczenia rodziny S nie mogło uwierzyć, że doszło do tak makabrycznego czynu.
Krewni byli w szoku.
bo Izabela nigdy nie zwierzała się im z problemów małżeńskich, wiedzieli tylko o nich sąsiedzi, może jedna, dwie przyjaciółki.
W Woli Wiązowej jeszcze długo po zbrodni mówiono o Izabeli i tym tragicznym wydarzeniu.
Mieszkańcy mówili otwarcie, że ten wyrok jest nieadekwatny i że najlepiej by było, gdyby wypuszczono Izabelę, ale do nich, do mieszkańców, którzy znali Klaudię i Oskara.
którzy sami zadbaliby o wymierzenie sprawiedliwości.
Właściwie wszyscy są przekonani, że gdy Izabela wyjdzie na wolność, to nie wróci do woli wiązowej, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co by ją tam czekało.
Dajcie znać, co sądzicie o tej historii.
godne współczucia.
W tej historii nie wiemy, co zdarzyło się dalej z życiem Mariusza, co dalej z Oskarem, natomiast wydaje mi się, że są dwie największe ofiary tej, oczywiście poza Klaudią, tej tragedii, więc może lepiej dać im żyć własnym życiem i jak najdalej być od tej tragedii.
Natomiast dlaczego opowiadam o tym, mówiąc właśnie to, że najlepiej żyć z dala?
Dlatego, że to jest taka historia, której pewnie można byłoby uniknąć.
Pewnie gdyby zaopiekowano się i zaadresowano ten konflikt jakoś odpowiednio, gdyby sięgnięto po pomoc wcześniej, gdyby ktoś zwrócił może Izabeli uwagę na to, że jest w bardzo złym stanie, gdyby może wychowawcy w szkole zareagowali na to, że dzieci są bardziej zaniedbane.
Absolutnie tutaj nikogo nie obwiniam.
Na pewno nie chcę, żeby obwiniony czuł się tutaj Mariusz, który pracował i dbał o utrzymanie rodziny.
Natomiast to jest taka historia, myślę, jakich teraz pewnie byśmy mogli przytoczyć bardzo wiele.
Bo myślę, że jest bardzo wiele rodzin i związków, w których właśnie taka frustracja narasta, narasta, narasta.
I jeśli możemy wyciągnąć wniosek jakiś z tej historii, to właśnie
Taki, że jeżeli się nie zaopiekujemy taką frustracją i taką złością i gniewem i żalem, to on będzie eskalował, eskalował, eskalował i albo dojdzie w najlepszym wypadku do jakiegoś potężnego rozwodu, nieprzyjemnego w skutkach, albo do tragedii.
A skutki tragedii właśnie dzisiaj usłyszeliśmy w tym odcinku.
Zwracajcie uwagę właśnie na to, co dzieje się wokół Was, co dzieje się u Waszych przyjaciół, znajomych, bliskich, może trochę dalszych, może sąsiadów.
Reagujcie, starajcie się nie być wścibscy, ale właśnie wspierać i dostrzegać.
potencjalne właśnie kryzysy, czy jakieś takie rzeczy, które mogą dziać się z ludźmi wokół was.
Dziękuję wam dzisiaj bardzo za to, że towarzyszyliście mi w tym odcinku.
Jeżeli doceniacie tę moją pracę, naszą pracę,
to możecie ten odcinek polubić, czy dawać ten kciuk w górę na YouTubie, możecie zasubskrybować ten kanał na YouTubie, możecie też dodać ten odcinek i podcast do obserwowanych w swoich platformach podcastowych, na pewno bardzo mi to pomoże w dalszym rozwoju, czy w kontynuowaniu tej pracy, to jest właściwie najcenniejsza waluta, wasza uwaga i wasza obecność tutaj
A ja tradycyjnie proszę Was o to, żebyście dbali o siebie i byli bezpieczni.
Do usłyszenia.
Ostatnie odcinki
-
220. Wybaczyć zabójcy. Igor Wyszyński-Karłoski
31.01.2026 23:00
-
Sprawa Krzysztofa Gonciarza
28.01.2026 07:12
-
219. Krzysztofa można było uratować wiele razy....
25.01.2026 19:39
-
218. Kto umrze pierwszy? Artur Bryliński i Sław...
18.01.2026 22:30
-
217. Kryminalne podsumowanie 2025 roku
01.01.2026 18:21
-
216. Ostatnie święta | Danuta G. | Klenica
28.12.2025 17:50
-
215. Nie ten człowiek, nie ten dowód | Monika B...
21.12.2025 17:00
-
214. A ja sobie będę dalej żył | Robert Banach ...
14.12.2025 17:55
-
213. Prawdziwy „dom dobry”. Honorata K.
07.12.2025 21:56
-
212. Dwa ciosy w ciszy. Ilona Borysowicz
30.11.2025 18:00