Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 243 wyników dla "Generalny Centrum Medycznego Zdrowia w Kielcach"

Punkty widzenia.

W Polsce w pierwszym półroczu nie odbyło się ponad 770 tysięcy wizyt i badań, na które właśnie nie zgłosili się pacjenci.

I dziś pytamy, czy za taki stan rzeczy odpowiada niedoskonały system rejestracji, czy jest to wina nieodpowiedzialnych pacjentów.

Na telefon od państwa czeka już Dorota Klusek, a ja śpieszę przedstawić naszych gości.

Zaproszenie do naszej audycji przyjęli dr Dariusz Saletra, dyrektor regionu PZU Zdrowie, Centra Medyczne w Kielcach.

Michał Bator, dyrektor Generalny Centrum Medycznego Zdrowia w Kielcach, witam.

Dzień dobry, witam państwa.

Oraz doktor nauk medycznych Wojciech Przybylski, wojewódzki konsultant do spraw zdrowia publicznego, również witam.

Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Przypominam, że dzisiaj mówimy o tym, że pacjenci nie chcą albo nie odwołują swoich wizyt u specjalistów.

I moje pierwsze pytanie kieruję do doktora Dariusza Saletry.

Panie doktorze, ilu pacjentów w ubiegłym roku nie zgłosiło się do lekarza w przychodni przy ulicy Paderewskiego, czyli do PZU Zdrowie, Centra Medyczne w Kielcach?

Statystyki mamy takie ogólnopolskie, czyli około 10% pacjentów się nie zgłasza.

To mniej więcej tak, jakby lekarze przez miesiąc siedzieli i nie przyjmowali pacjentów, więc jakaś ilość miejsc jest zmarnowała.

Zmarnowała się również potencjał.

Wiadomo, że są kolejki.

Nie wszyscy są od razu przyjmowani.

Te kolejki się wydłużają, więc to jest bardzo duży problem.

Odbierzmy pierwszy telefon.

Dobry wieczór.

Dzień dobry to państwo serdecznie mówicie państwo audycja poświęcona jest o nieobecnych pacjentach takich jak między innymi jak ja a staram się zawsze być ale powiem państwu tak dziś to się działo na osiedlu w Słonecznym wzgórze do poradni chirurgii naczyń ulica Rzeszkowej 55 to jest przychodnia medyk to powiem państwu jak już żyję nie widziałem takiej ilości ludzi żeby

No myślę, że do tej godziny również, że tam ludzie stoją, żeby się zarejestrować do jednego z lekarzy.

Sam osobiście przyszedłem przed godziną 8, a byłem zarejestrowany przed godziną 15.

Czy to jest normalne w XXI wieku?

Proszę mi odpowiedzieć, czy to jest normalne?

wicie państwo o odwołanych wizytach.

Po to, żeby się zdrowi, czy idą chorzy?

Bo ja tego już w końcu nie rozumiem.

Tyle godzin się wystałem, a ludzie stali o różnej sprawności fizycznej.

Powiem tak, że nawet i telewizja regionalna była, bo nakręcali krótką taką audycję.

Myślę, że Narodowy Fundusz Zdrowia coś powinien z tym zrobić.

Ja rozumiem, że wizyty to jest wina, tylko myślę, że ja odpowiadam sam za siebie.

Jeżeli się mam nie zgłosić, to wykonuję telefon, bo różne są okoliczności, że ktoś może się nie zgodzić.

To się wykonuje.

Ja odpowiadam za siebie.

Jeżeli mam, załóżmy, w jednym dniu wizyta, w którym termin może mi nie pasować, dzwonię, przekładam i porobię mi je z głowy.

Myślę, że tutaj w stronę ja nikogo nie chcę bronić, nikogo krytykować.

Ale dzisiaj to się stało, mili państwo, to jest dramat.

Jeszcze jak żyję 71 lat, to jeszcze coś takiego nie widziałem.

No właśnie, z jednej strony jest bardzo trudno zapisać się do specjalisty, a z drugiej strony, tak jak przytoczyłam dane na początku naszej audycji, wielu pacjentów po prostu nie przychodzi już na te umówione wizyty.

Panie dyrektorze, zwracam się do Michała Batora.

Ilu pacjentów nie zgłosiło się do przychodni, które działają właśnie w ramach Centrum Medycznego Zdrowia?

No u nas te statystyki są, myślę, bardzo podobne do wszystkich tych, które są ogólnodostępne.

Ja mogę mówić o naszych placówkach, które się mieszczą w Kielcach, czyli na Karczukowskiej, Warszawskiej, na Bocianku, w Masów, Mąchocice i Kije.

Więc w ostatnim kwartale, dzisiejsze dane, które sobie wyciągałem, to niemal 400 pacjentów...

którzy się nie zgłosili na wizytę, a mieli ją wcześniej przypominaną, a część z nich nawet ją potwierdziło.

Nie zjawiło się na tej wizytę.

To, co pan dyrektor wcześniej mówił, jest to ogromny problem, bo przy sezonie infekcyjnym te miejsca są na wagę złota.

I w momencie, kiedy pacjent nie pojawia się, jest ten taki okres, który my musimy...

zachować na przyjęcie go, bo każdy ma możliwość spóźnienia się, ale potem jest ta wizyta niewykorzystana, nie jesteśmy w stanie rozpocząć żadnej wizyty.

I nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić.

A odnosząc się do tego, co przed chwilą słuchacz też powiedział, to dla mnie to też jest mocno zastanawiające, bo przecież możliwość rejestracji do poradni nie jest tylko i wyłącznie za pośrednictwem osobistej wizyty w przychodni.

Można wykonać telefon, można się... I nie jednego dnia przede wszystkim.

Można się umówić za pośrednictwem rejestracji, która jest wymagana w tym wypadku, jeżeli jest to poradnia w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Rejestracja jest jednym z kryteriów wymaganych, które podmiot musi posiadać, więc tych sposobów na rejestrację jest kilka.

Doteram też do takich danych, jeżeli już mówimy właśnie o tej niezgłaszalności się pacjentów do przychodni.

Najwięcej, bo prawie 14 tysięcy osób od stycznia do połowy września tego roku nie przyszło na świadczenia z zakresu ortopedii i traumatologii na rządu ruchu.

Na drugim miejscu mamy świadczenia z zakresu kardiologii.

Tutaj na umówioną wcześniej wizytę nie stawiło się prawie 6 tysięcy osób.

No te dane, panie doktorze, mogą mocno zadziwiać, bo z jednej strony narzekamy na te kolejki, tak jak nawet przed chwilą słuchacz narzekał, że jest bardzo trudno się zapisać do tego specjalisty.

A z drugiej strony nie idziemy na taką wizytę i nie informujemy lekarza o tym fakcie ale może odbierzmy telefon jeszcze od słuchacza Dzień dobry dobry wieczór.

Dobry wieczór, ja mam takie pytanie.

Ja się leczę nie tylko w Kielcach, ale również po województwach.

o przychodzącej wizycie.

Postaramy się panu na to pytanie za chwilę odpowiedzieć, ale powróćmy może najpierw do tych danych, bo tak jak mówiłam, 14 tysięcy osób nie zgłosiło się do ortopedy, prawie 6 tysięcy osób do kardiologa.

Panie doktorze, pan jako wojewódzki konsultant, jakby pan to zinterpretował?

Ja bym to zinterpretoww ten sposób, że nie zgłosili się ci, którzy albo nie doczekali terminu wizyty, bo był bardzo długi, albo tej wizyty w ogóle nie potrzebowali.

I to jest problem specjalistyki ambulatoryjnej w Polsce.

Ona jest źle po prostu ustawiona.

O tym dyskutujemy już od 25 lat przy wprowadzeniu reformy, akurat minęło 25 lat wprowadzenia reformy i zawsze uważałem ja jako ekspert pracujący dla wielu zespołów w Ministerstwie Zdrowia, że powinien być to koordynowana opieka, czyli lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.

kieruje do swojego specjalisty, który ma podpisaną umowę.

Jest to model brytyjski czy model europejski, który w wielu krajach jest, funkcjonuje.

I on ma koordynatora, tak jak w wielu programach profilaktycznych teraz realizowanych za środki unijne, gdzie koordynator po zbadaniu przez lekarza ustala na zlecenie lekarza terminę wizyty u kardiologa, wykonania dodatkowych badań czy rehabilitanta.

I pacjent wtedy dostaje skierowanie ten, który naprawdę potrzebuje.

Bo to, że pacjenci nie zgłaszają się na wizyty kardiologiczne, to nie można powiedzieć, że ci pacjenci nie dożyli do tej wizyty.

Oni po prostu tej wizyty nie potrzebowali.

Czyli nadużywamy wizytów specjalistów.

Jest to, można powiedzieć, koło, które cały czas się toczy i rozmawiamy ciągle o tym samym, a to należy po prostu przerwać.

W poprzednim Ministerstwo Zdrowia wprowadziło program pilotożowy koordynowanej opieki na Pomorze.

On się sprawdził.

Dlaczego się sprawdził?

Dlatego, że on funkcjonuje we wszystkich cywilizowanych krajach europejskich.

I myślę, że tutaj na początku, jak pamiętam, 25 lat temu mówiło się, że nie mamy lekarzy podstawowych i zdrowotnych, nie mamy lekarzy rodzinnych przygotowanych do prowadzenia pacjenta na przykład ze schorzeniami tarczycy czy z nadciśnieniem, ale to już minęło 25 lat.

Mamy bardzo dobrych, młodych lekarzy medycyny rodzinnej pracujących w POZ-ecie, którzy mogą bez problemu po jednorazowej konsultacji specjalisty

prowadzić tego pacjenta, ale to musi być skoordynowane, czyli ja jako pacjent nie powinienem szukać specjalisty.

Jestem zapisany do przychodni, mój lekarz, a właściwie jeżeli lekarz stwierdzi, że potrzebuje konsultancji endokrinologicznej, koordynator z tej przychodni, do której jestem zapisany, wyznacza mi termin, potwierdza i idę na tą wizytę.

I wtedy jestem przekonany, że w granicach 40% wizyt będzie zupełnie specjalistycznych i niepotrzebnych i nie będzie kolejek albo będą one symboliczne.

Dzień dobry, jeszcze raz ja powiem państwu o jednej rzeczy zapomniałem.

Chciałem podziękować tym paniom, które tam pracowały w rejestracji.

Zwijały się jak w okropie.

Myślę, że im się należy największy szacunek dzisiaj, bo podawały tej pracy, bo wszystkie cięgi na te osoby, które tam rejestrowały pacjentów, między innymi mnie.

ale jeżeli chodzi o telefoniczne rejestracje, dziś nie sposób było się dodzwonić.

Mili Państwo, przy takim natłoku ludzi autentycznie nie sposób było się dodzwonić.

W imieniu swoim myślę, że w imieniu wszystkich pacjentów, którzy tam akurat dzisiaj byli, naprawdę zrobili, odwalili kawą, przepraszam, dobrej roboty.

Pozdrawiam, miłego popołudnia.

Pozdrawiam również miłego popołudnia.

Panu życzymy, panie doktorze, zwracam się do doktora Dariusza Seletry.

Czy pana zdaniem również nadużywamy wizytu specjalistów i stąd właśnie też takie kolejki?

Mnie się wydaje, że trzeba sięgnąć jeszcze daleko wstecz, czyli jeszcze być może do 40 lat nawet wcześniej, wtedy kiedy lekarz w rejonie, czyli obecny lekarz rodzinny podstawowej opieki zdrowotnej, nie miał żadnej bazy, żadnej bazy diagnostycznej.

Nie mógł w zasadzie za bardzo nic zlecić i w związku z tym najlepiej było

pacjenta skierować do specjalisty ponieważ specjalista wtedy mógł go poprowadzić to co przed chwilą to pan doktor powiedział to to jest jeszcze właśnie chyba pokłosie tego, że, pacjenci traktują lekarzy rodzinnych jako, osoby które trochę mniej wykształcone tak zresztą to też była taka sytuacja, że.

do tych rejonów trafiały osoby które, nie dostały się na przykład do szpitali w szpitalach była wyższa możliwość diagnostyki większa baza diagnostyczna natomiast w ówczesnych rejonach po prostu ta diagnostyka była słaba i to wytworzyło to takie taką takie poczucie że jeśli idę do specjalisty,

to ten specjalista jest lepszym lekarzem, wie jak leczyć i na przykład kuriozum jest to, że idzie się do kardiologa po to, żeby przedłużyć leki, a takie rzeczy się nadal zdarzają, podczas gdy w tej chwili leki może przedłużyć pielęgniarka.

Czasami na wizytę trzeba czekać ponad pół roku, rok nawet, więc człowiek może zwyczajnie zapomnieć o takiej wizycie i po prostu nie to, że przez złośliwość, ale po prostu nie odwoła, bo zapomniał.

Czy przychodni, poradnie nie mogłyby dzwonić wcześniej do pacjentów i przypominać im o terminie wizyty, to o czym właśnie mówił pacjent?

Przepraszam, słuchacz przed chwileczką.

Panie Michale Michał Baterupa, na przychodni jakie są rozwiązania?

U nas są rozwiązania, myślę, że takie jak u wszystkich kolegów prowadzących tego typu podmioty.

My kontaktujemy się telefonicznie z pacjentem przed dzień wizyty, wysyłamy SMS-y.

Zastanawialiśmy się i prowadziliśmy taki pilotaż, gdzie wysyłaliśmy SMS-a z prośbą o potwierdzenie.

To się spotkało niestety z negatywnymi opiniami ze strony chociażby pacjentów, ze względu na to, że część i tak nie odpisywała i przychodziła i twierdziła, że te wizyty były odwoływane specjalnie.

Więc tutaj ciężko wypracować złoty środek.

Ale to, o czym też pan doktor mówił i to o tym modelu opieki koordynowanej i to, że na przykład na drugim miejscu najwięcej wizyt niezrealizowanych ze względu na brak obecności pacjenta jest kardiologia, może wynikać z tego, że właśnie w modelu opieki koordynowanej przychodni, które weszły w ten system, mając podpisane umowy z kardiologami, w momencie tego pacjenta, jeżeli się włączy i go się przeprowadzi, wykona się wszystkie...

badania, chociażby echo, czy próbę wysiłkową i zdiagnozuje się jakieś schorzenie kardiologiczne, możemy wtedy skorzystać z konsultacji, w ramach której POZ musi mieć podpisaną umowę z lekarzem kardiologiem.

I to się odbywa relatywnie szybciej, niż jeżeli umówienie się w poradni ambulatoryjnej.

Stąd pacjenci, którzy wykorzystali wcześniej skierowanie, gdzieś się zapisali, czekają załóżmy pół roku, rok czasu, nie przychodzą, bo zostali zaopiekowani w POZ-cie.

I nie odwołują.

I nie odwołują, ale nie zwalnia ich to zobowiązku jednak tego, żeby tą wizytę zwolnić.

A to nie powinno być tak od razu w systemie widocznym, że jeżeli pacjent zapisał się do trzech kardiologów, dostał się do któregoś z tych trzech specjalistów, to automatycznie, jeżeli już się dostał do tego pierwszego, to te dwie wizyty po prostu są odwołowane z automatu?

Nie ma możliwości zarejestrowania się na jednym skierowaniu do kilku specjalistów.

Można się zarejestrować do jednego, niemniej jednak, jeżeli jest pacjent, skorzysta w ramach opieki koordynowanej ze ścieżki kardiologicznej, to wtedy system tego nie wyłapuje.

Panie doktorze, to by było dobre rozwiązanie.

Dokończę pytanie, ale najpierw może odbierzmy telefon od słuchacza.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór Państwu.

Ja już mam z lat ile chorób i proszę Państwa...

Wiele razy mogłem odwołać wizytę i ostatnio, w ostatnim półroczu, no jedynie wymienię tej przychodni, no to w Kielcach.

Proszę Państwa, dwa dni sobie poświęciłem, żeby zadzwonić, że się nie mogę zgłosić na tą wizytę w tym dniu.

Proszę Państwa, mam 78 lat.

I włącza się automat, jestem pierwszy, jestem drugi, jestem trzeci, kolejce i odwrotnie.

Proszę Państwa, dwa dni poświęciłem, dzwoniłem do Narodowego Funduszu Zdrowia o interwencję, żeby mi podano numer.

Proszę Państwa, i tej sprawy nie załatwiłem.

I dlatego, jeżeli nie będzie pospośredniej dostępności do tego, żebym ja mógł zadzwonić, w prosty sposób.

I w końcu to powiedziałem tej pani, że za Dżingishana gołębiami porozumiewali się 8 tysięcy kilometrów, a dzisiaj w dobie łączności nie można się połączyć, proszę Państwa, telefonem.

Moja babcia miała syna w austriackim wojsku i co dwa tygodnie mu nosiła jeść do Krakowa, tu stąd, z Pinczowa konkretnie.

A my dzisiaj w dobie tej nie możemy odebrać telefonu.

Dziękuję panu również.

No właśnie, to jest to, o czym mówiliśmy, że czasami bardzo trudno jest się dodzwonić do przychodni.

Po prostu tu akurat pan był bardzo cierpliwy i przez dwa dni próbował, ale się udało.

Panie doktorze, powróćmy do tego wątku sprzed telefonu od słuchacza.

Czy jeżeli byłby taki system, doktor Wojciech Przybylski, czy jeżeli byłby taki system, że na przykład, jeżeli umówiłam się do trzech kardiologów jednocześnie i udało mi się do któregoś z nich dostać, na przykład dzisiaj, to z automatu nie powinnam wypadać u tych pozostałych dwóch specjalistów?

No tak, ale jak pan doktor powiedział, ten system nie wychwytuje pacjentów w opiece koordynowanej.

Ta opieka koordynowana powinna być implementowana, czyli wdrożona do każdej przychodni na terenie całego kraju.

I wtedy problem kolejek się naprawdę skończy, bo proszę mi wierzyć, że lekarze POZ-u dzisiaj są bardzo dobrze wydukowani, mają narzędzia diagnostyczne, mają...

Tak, dobrego sprzętu i oni mogą naprawdę, poza tym jeżeli podpisuje, ona przychodzi o umowę z lekarzem specjalistą, ustala pewne kwoty za tą wizytę, przecież tam lekarz nie przyjmuje tych pacjentów za 50 zł czy za 100 zł, tak jak teraz płaci Narodowy Fundusz Złota, bo mniej więcej tyle kosztuje wizyta specjalistyczna zakontraktowana w NFZ-cie bez badań, około 100 zł.

W przypadku dzieci do pierwszego roku życia 118 zł, 37 groszy, bo przyjmuje tych pacjentów w poradni poszpitalnej.

I już takie kroki były poczynione, bo mamy przykład poradni poszpitalnej pediatrycznej, można zakontraktoww oddziałach szpitalnych, w szpitalach i poradni internistycznej.

Poradnia, na przykład na moim szpitalu poradnia pediatryczna przyjmuje pacjentów po leczeniu pediatrycznym w oddziale.

Nie kierujemy od razu do specjalistów, bo monitorujemy jeszcze, czy ten pacjent wymaga jeszcze dalszej leczenia takiego pediatrycznego.

Być może po dwóch, trzech wizytach on będzie przekazany albo terapia się jego zakończy.

Więc tutaj w przypadku kontraktów na poradnię internistyczną tego nie ma, bo po prostu nie ma specjalistów internistów, którzy by ogarnęli zarówno oddziały szpitalne, jak i poradnie internistyczne.

I drugi problem to jest taki, że pacjenci uciekają, muszą korzystać z poradni prywatnych, no bo niestety część specjalistów po zrobieniu specjalizacji przychodzi tam, gdzie więcej jest płacone za jego pracę, a w sytuacji, kiedy jednak nasze społeczeństwo biednieje, bo ceny i koszty rosną w sposób znaczący, ilość wizyt w poradniach specjalistycznych będzie wzrastała i kolejki będą się wydłużały, więc to jest takie w tej chwili zamknięte koło

które należy jednoznacznie przeciąć i zmodernizować cały system opieki zdrowotnej.

Czyli wracamy do tego, co było 25 lat temu.

Lekarz podstawowy opieki zdrowotnej jest tym kluczowym lekarzem, który dba o nasze zdrowie.

Nie tylko wtedy, kiedy chorujemy, ale również i profilaktyka, ale również i koordynowanie potrzeby leczenia specjalistycznego dla moich pacjentów, żeby to nie musi robić lekarz oczywiście.

On decyduje tylko, czy trzeba wysłać do lekarza

specjalista, a już koordynator na terenie poradni, któremu też trzeba zapłacić, prawda?

Bo to są koszty i koszty te muszą być poniesione przez płatnika, czyli przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Doktor Dariusz Seletra, panie dyrektorze, jak wy u was w przychodni radzicie sobie właśnie z tymi nieodwołanymi wizytami?

wi pan o tym, że co dziesiąty pacjent się nie zgłasza.

My dzwonimy, ponieważ nasze doświadczenia z SMS-ami są podobne i SMS-y słabo działają, czyli po prostu pacjent...

Natomiast oczywiście zdarzają się sytuacje takie, że mimo potwierdzenia przez telefon, też zdarzają się, to już rzadziej, to rzeczywiście się zdarza może kilka procent, że pacjenci się nadal nie zgłaszają.

i to już jest z tym nie umiemy sobie poradzić tak tak naprawdę ponieważ dzień wcześniej można jeszcze zadziałać w momencie kiedy w danym dniu innego pacjenta tak jeśli to jest jeśli to są na przykład badania endoskopowe to musi pacjent być przygotowany więc to ma bardzo duże znaczenie żeby.

potwierdzić tam czeka cały zespół na na na pacjenta no i nie zgłoszenie się pacjenta to jest to jest po prostu duża strata no ewidentnie dla nas prawda ale też dla pacjentów No i na pewno dla personelu który po prostu ma płacone za wykonane badania.

Może tu zupełnie, bo to jest taka trochę absurdalna sytuacja, bo kiedy zwykły obywatel ma ustaloną wizytę i nie potwierdza sms-em swojej wizyty, to ona przepada, tak?

I my ponosimy konsekwencyjnie.

Natomiast kiedy ma przesyłkę do jakiejś tam, przesyłkę pocztową do skrzynki, jeżeli nie odbierze tej skrzynki, tej przesyłki, to mu po prostu...

już jej nie będzie, a więc nie ma tutaj problemu.

System, który wprowadzany został w Polsce in postu i potem rozwijany, no jakby zmobilizował obywateli do tego, żeby otrzymuje SMS i odbieram.

Nie rozumiem tego, że pacjent nie może odebrać SMS-u i potwierdzić.

Jeżeli nie potwierdzam, sorry, przepraszam, jestem skreślony, nie mam prawa dostępu do opieki zdrowotnej i koniec.

To jest wybór pacjenta, to jest odpowiedzialność pacjenta.

No nie możemy my jako lekarze i system odpowiadać za wszystkie działania pacjenta, pacjent musi być odpowiedzialny też.

Tu oczywiście nie mówimy o wszystkich pacjentach, bo gro z osób, które naprawdę chorują, czekają na tej wizy, więc one się zgłaszają, czy zapisują sobie w kalendarzach, czy w telefonach, czy w jeszcze jakichś innych notatkach chociażby, żeby pamiętać o tej wizycie, ale odbierzmy kolejny telefon.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór.

Problem jest po każdej stronie, to nie jest tak, że tylko pacjenci, bo lekarze też rozwajcie podchodzą do sytuacji.

Bo ja na przykład powiem tak, moja żona czekała ponad pół roku, pojechaliśmy 60 km do Kielc, tam na tą Czerniakowską, tak.

bodajże to dla neurologii, takie badania jakieś wymyślne, że tego nie robią, tylko tam robili w województwie, a tam roześmiana pielęgniarka mówi, przecież żeśmy odwołali wizytę, nie?

Ale mówię, hola, hola, jak pani odwoła wizytę?

Dzwoniłam chyba do pana żony, że ona nie odebra.

Jeden raz, jeden raz, ja więcej nie muszę dzwonić.

Lekarz jeszcze tam się dość zbulwersował, proszę wyjdź, bo zaraz pana wyrzuca.

Ja mówię, spróbuj pan, nie?

Wyszedł z tego gabinetu, spojrzał na mnie, dał sobie spokój, bo widział, że nie ma szans mnie wyrzucić.

Robiło się awantury, ja mówię, ja sobie życzę zwróć pieniądze, bo badanie robicie.

Nie, oni umowę w tym roku już im umowa wygasła, już nie zrobią, nie.

To po co się zapisywali pół roku wcześniej na to badanie na ten rok?

U dyrektora byłem nie da rady, u jakichś menadżerów nie da rady, u prawnika też nie da rady.

I co powiecie państwo na to?

Tak jak mówiliśmy, nie dotyczy oczywiście ta sytuacja wszystkich pacjentów, ale dane są takie, jakie są.

Prawie 35,5 tysiąca świętokrzyskich pacjentów od stycznia do połowy września tego roku nie zgłosiło się na wizytę do lekarza i tyle osób mogłoby skorzystać, gdyby te osoby odwały swoją wizytę.

Panowie, a może by tak wprowadzić opłaty, chociaż jakieś drobne, za wizytę u specjalisty?

No to była moja propozycja w zespole pana profesora Religia, by były tak zwane opłaty rejestracyjne za wizyty specjalistyczne.

Wtedy to była równowartość 2,5 euro, około 10 zł, czyli dzisiaj to samo.

No ale stwierdzono, że jest to z przyczyn, można powiedzieć, takich politycznych niemożliwe do spełnienia, bo będzie to odbierane jako wprowadzenie odpłatnej służby zdrowotnej

Chociaż konstytucja nie zapewnia bezpłatnego dostępu do opieki zdrowotnej, bo te warunki określa ustawa o ubezpieczeniu Narodowym Funduszu Zdrowia.

I wtedy prawnicy renomowanej kancelarii stwierdzili, że opłaty rejestracyjne mogą być wprowadzone, jeżeli będą oczywiście wprowadzone ustawowo, czyli do ustawy o ubezpieczeniu Narodowym Funduszem.

Ale żeby to zrobić, potrzeba być odpowiedniką sensu politycznym w Sejmie, żeby wszystkie...

Opcje polityczne wykorzystały tą możliwość do wprowadzenia zmian, tak jak to było w dużej reformie systemu opieki zdrowotnej w Niemczech i jeszcze za czasów kanclerza Schrödera, gdzie wprowadzono właśnie opłatę rejestracyjną, odpłatność za leki, odpłatność za transport, bo w Niemczech była jeszcze bardziej socjalistyczna.

opieka zdrowotna, która kosztowała deficyt kas chorych niemieckich na około 8 do 10 miliardów euro.

I ten system się walił.

I po prostu politycy doszli do wniosku, że trzeba wprowadzić jakieś mechanizmy regulujące, bo nie ma takiego państwa w świecie, które zagwarantuje wszystkim obywatelom leczenie specjalistyczne dla wszystkich.

Tylko dla tych, którzy powinno być tak, że te osoby, które potrzebują tego leczenia, powinni mieć zagwarantowane, bez względu na koszty, jakie są poniesione wtedy.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór.

Czy pacjenci lekceważą wizyty?

Chciałabym się wypowiedzieć w tej sprawie.

Miałam wizytę u lekarza i byłam zarejestrowana telefonicznie i weszłam na godzinę 11, bo tak miałam w rejestracji powiedziane.

W gabinecie mi doktor powiedział, że ja miałam na dziesiątą, wskutek tego mnie nie przyjął.

Za mną była druga pani, która również była zarejestrowana, miała termin na tą wizytę, ale nie była w notatce u lekarza w gabinecie, też nie została przyjęta.

Więc nie wiem, czy ciągle są winni pacjenci, bo są te audycje, ja ich słucham, ciągle są winni pacjenci.

Nie wierzę.

Jeszcze podpisuję się pod takimi terminami, jak rok temu też była taka audycja prowadzona.

że się nie zgłasza wizyt.

Trzy dni dzwoniłam.

Tutaj się wypowiadał dwa dni.

Musiałam wstać chora z łóżka i pojechać, żeby zgłosić wizytę.

Więc może należałoby pod tym względem zwrócić uwagę i zrobić jakąś audycję i ciągle na tych pacjentów narzekać.

To są twarde dane, jakie przedstawił Narodowy Fundusz Zdrowia, który notabene rozpoczął już po raz czwarty taką ogólnopolską kampanię.

Odwołuje, nie blokuje.

Panowie, bo czas naszej audycji dobiega końca, ale może taką receptę byście panowie na koniec powiedzieli, co zrobić, aby te liczby były mniejsze, czyli żeby więcej osób zgłaszało się do lekarza, a jeżeli już się nie mogą zgłosić, to żeby odwołało tę wizytę.

No na przykład taka audycja jak dzisiaj tutaj i ta kampania odwołuje, nie blokuje, jest jak najbardziej słuszna, ponieważ działania edukacyjne zwiększają świadomość i wydaje mi się, że ja na przykład do tej pory byłem absolutnym przeciwnikiem opłat, raczej byłem zwolennikiem właśnie edukowania, tłumaczenia pacjentom.

natomiast być może, że przechodzimy w pewien moment taki gdzie, z jednej tu należy też, zwrócić uwagę na to co mówią pacjenci oni czasami chcą odwołać a nie mogą się dodzwonić są różne sytuacje, niektóre przychodnie są bardziej w ogóle podmioty medyczne są, lepiej skomunikowane inne gorzej więc czasami to też jest problem żeby się dodzwonić, natomiast,

Szeroko pojęta edukacja i mówiąca o tym, że ile tracimy wszyscy, powinna skłonić do tego, żeby uświadomić, no i ewentualnie wyciągnąć jakieś wnioski, włącznie z wnioskami ekonomicznymi.

Być może, że obciążanie, może najpierw jakimiś bardzo drobnymi sumami, ale uświadamianie pacjentom tego typu problemu spowoduje rozwiązanie.

Michał Bator, jaką pan ma receptę właśnie, żeby było jak najmniej tych nieodwołanych wizyt?

Ja mam, podpisuję się pod tym, co mówił mój rozmówca, ale też my jako Centrum Medyczne Zdrowie bardzo chcemy iść w tą cyfryzację i dostęp do większej możliwości dodzwonienia się cały czas.

Także jeżeli pacjent nie będzie mógł się dodzwonić, bo tak się będzie zdarzało w sezonach infekcyjnych, kiedy tych telefonów jest

na tyle dużo, że my nie jesteśmy po prostu fizycznie w stanie odebrać wszystkich w tym samym czasie, to żeby miał możliwość za pomocą aplikacji odwołać swoją wizytę.

To oczywiście będzie docierało do ludzi młodszych, ale te osoby znowu zwolnią czas na infolinii, gdzie będą mogły korzystać osoby starsze.

Więc mam nadzieję, że ta recepta wpłynie też skutecznie na pozbycie się tej choroby, jaką jest brak możliwości dodzwonienia się i brak przy tym odwołania wizyty.

Panie doktorze, doktor Przybycki, już króciutko, bo musimy kończyć, ale jak pan... To jest to, co powiedzieli koledzy, ale również udrożnienie tego przepływu informacji pomiędzy przychodnią pacjentem i pacjentem i przychodnią.

Nie rozwiąże to problemu kolejek i tego deficytów w ilości wizyt, które są, bo te 35 tysięcy w porównaniu do kilku milionów wizyt, które są realizowane, to nie jest jakiś duży problem z punktu widzenia zdrowia publicznego.

przemodelować cały system opieki specjalistycznej.

Doktor Nauk Medycznych Wojciech Przybylski, nasz wojewódzki konsultant do spraw zdrowia publicznego, bardzo dziękuję.

Naszym gościem był również Michał Bator, dyrektor Generalny Centrum Medycznego Zdrowia w Kielcach.

Bardzo dziękuję Państwu.

Oraz doktor Dariusz Seletra, dyrektor regionu PZU Zdrowie Centra Medyczne w Kielcach.

wnież dziękuję Panie Doktorze.

A za uwagę dziękuję Iwona Murawska-Bujnowicza, Arkadiusz Miller oraz Dorota Klusek.

Punkty widzenia.