Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 239 wyników dla "Instytutu Pedagogiki Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu"

Jest godzina 16.30 i taka szara godzina, więc nie bardzo wiem, czy powiedzieć państwu dzień dobry, czy powiedzieć państwu dobry wieczór.

No to i dzień dobry i dobry wieczór.

Witamy w punktach widzenia Magdalena Sitek sprzed mikrofonu, Jerzy Siderowicz za konsoletę rajzatorskiej, a Daniel Czwartosz, który jeszcze przed chwi

Siedział na moim miejscu, teraz już czeka na telefony od państwa.

Jedne z najpiękniejszych i najprzyjemniejszych dni w roku przypadają właśnie teraz.

Wczoraj dzień babci, a dzisiaj dzień dziadka.

No i nie sposób nie porozmawiać.

o tym, jaką rolę odgrywają babcie i dziadkowie w życiu swoich wnucząt, o tym, jak to jest być babciem i dziadkiem Anno Domini 2026.

Bardzo proste, ale podchwytliwe pytanie dzisiaj kierujemy w państwa stronę.

Czy w dzisiejszych czasach, w tym 2026 roku, łatwiej jest być babcią i dziadkiem niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu?

Zachęcam i babci, i dziadków do tego, by dzwonili, by włączyli się do naszej dyskusji.

A w studiu goście pani Danuta Kossak w podwójnej roli jako psycholog, doskonale państwu znany z anteny Radia Kielce, ale także jako szczęśliwa babcia.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Witam pani profesor Małgorzata Stawiak-Ososińska z Instytutu Pedagogiki Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Witam panią, pani profesor.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Jest z nami także Arkadiusz Latos, artysta, rzeźbiarz, także doskonale Państwu znany jako artysta i rzeźbiarz.

Ale czy Państwo wiedzą, że Arkadiusz Latos także jest dziadkiem?

Witam zatem w podwójnej roli.

Witam, dzień dobry.

Proszę Państwa, to zacznijmy od razu, wprost, z odpowiedzi na to pytanie.

Zacznę od babci, od dziadka, pani Danuto.

Jak to jest być babcią w dzisiejszych czasach?

Łatwiej, pani myśli, niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu, czy nie?

Tego to ja nie wiem, bo ja jestem jeszcze jakby z tych czasów, prawda?

Ale wydaje się, że... Ale obserwuje pani świat i życie.

Ale wydaje się, że funkcja babci, dziadka czy rola, którą...

oni spełniają zmienia się tak jak zmienia się rodzina jak zmienia się, społeczeństwo, mamy teraz bardziej do czynienia z dziadkami babciami które, które, no są aktywne pod wieloma względami,

Popatrzmy na panią Danutę, właśnie, aktywna pod wieloma względami, mogłaby odpoczywać, bardzo zawodowa.

Tak jest, oczywiście, natomiast kiedyś babcia z dziadkiem raczej się kojarzyli z takim okresem, kiedy to zajmowali się przede wszystkim gospodarstwem domowym, czy jakby mniej aktywnie spędzali czas, mówiąc krótko.

pierogi.

Najczęściej, nawet ostatnio widziałam taki mem, że kiedyś fajne były babcie, bo robiły na szydełku, piekły ciasteczka z lukrem i częstowały wnuczęta, prawda?

Taki miały koczek fajny na głowie siwy.

Tak, a teraz często jak patrzymy na osobę, to nawet nam do głowy nie przychodzi, że może jest rzeczywiście...

w roli babci czy dziadka, prawda?

Więc to się zmienia oczywiście.

Natomiast czy jest łatwiej?

Nie wiem.

Wydaje mi się, że po prostu jest inaczej.

Trudno powiedzieć, czy było wtedy łatwiej, czy teraz.

Wydaje mi się, że jest inaczej po prostu.

Czy jest łatwiej, bo jest technologia bardziej rozwiązana i rozwinięta i można podrzucić dziecku jakiś telefon i mieć dziecko z głowy, a może właśnie jest trudniej.

W związku z tym, że są te wszechobecne telefony.

Na te odpowiedzi czekamy dzwoniąc państwo numer wykręcający 4120 2020 i dzwoniąc do nas będą mogli się do dyskusji włączyć.

Arkadiusz Latos, no jak tak spoglądam na takiego dziadka, prawda?

To ani wąsów, ani brody.

Włos też niespecjalnie siwy, dziadek bardzo aktywny.

No jak to jest być dziadkiem?

półtora roku niespełna półtora roku ale ja myślę, że odwrotnie dzisiaj trzeba robić właśnie unikać, komputerów unikać telefonów, dawać do zabawy właśnie te proste nasze zabawki Dlaczego dlatego, że to wszystko przyjdzie z czasem ja planuję sobie oczywiście bo jestem młodym dziadkiem, że pokażę mu troszeczkę inną stronę, wiadomo, że to będzie trwało będzie będzie, może na początku

Bo on łapie właściwie w lot wszystko jeśli chodzi o technologię o piloty z telewizora i tak dalej i tak dalej się zmieniają ale tutaj trzeba właśnie odwrócić sytuację, że ten dziadek powinien pokazywać to co dla niego będzie lepsze inny rozwój inne, doświadczenia.

I paradoksalnie być może w pytaniu o bardzo prościutkim, które państwu dzisiaj zadaję, czy w 2026 roku łatwiej jest być babcią i dziadkiem niż kilka czy kilkanaście lat temu, jest haczyk, bo właśnie te technologie, bo właśnie to wszystko, co otacza dzieciaki, mocno może utrudnić babciom i dziadkom kontakt z takim wnuczkiem, który często żyje

w innym świecie, no ale mamy panią profesor w studiu, która jest badaczką także i historykiem, badaczką historii kobiet, bo pani się w kobietach, pani profesor, wyspecjalizowała, no ale koło kobiet zawsze był jakiś mężczyzna.

Jak to jest z tymi babciami, współczesnymi dziadkami?

Myśli pani, że jest im łatwiej?

Z całą pewnością zgadzam się z moją przedmówczynią, bo to rzeczywiście wygląda inaczej.

Właściwie pozycja babci i dziadka zależała od tego, do jakiej warstwy społecznej należeli.

Bo człowiek starszy tam, gdzie była bieda, gdzie musiał właściwie do końca swoich dni pracować, i to bardzo ciężko pracować, nie miał zabezpieczenia w postaci emerytury czy renty.

Nie było ZUS-u.

Nie była godna pozazdroszczenia, często musiiść na wycuk, co mamy dowód na przykład w chłopach Reymonta, prawda?

Natomiast zupełnie inna pozycja była w tych warstwach uprzywilejowanych, gdzie liczono się, bardzo liczono się z osobami sędziwymi, gdzie te osoby pytano o zdanie, one miały ostateczny głos w podejmowaniu różnych decyzji.

je trzeba było całować w rękę przed pójściem spać, kłaniać się, był układ hierarchiczny.

Ale to piękne było, tak z jednej strony.

Ale brakowało tej bliskości, która jest dziś.

Myślę, że dzisiejsza babcia to jest taka babcia do przytulania, taka babcia, która ma czas,

ale jednocześnie nie rezygnuje z własnych pasji, z własnych zainteresowań.

To jest taka babcia, która jest młodą babcią, bym powiedziała, bo wydłużyła nam się długość życia, więc już nie jest tak bardzo sędziwa.

Wiele osób dziś jest nie tylko babciami, dziadkami, ale pradziadkami, pradziadkami albo nawet pra-prababciami lub pradziadkami i pełni doskonale tę rolę, więc dłużej mogą przeżyć się wnukami.

Myślę, że w chwili obecnej pełni też babcia troszkę taką rolę uzupełniającą rodzinę, a nie ciągłej obecności, bo nie mamy wielopokoleniowych rodzin, bo babcia jest okazjonalna dziś, prawda?

Nie mieszkamy, bardzo niewiele osób mieszka razem z babciami i dziadkami.

To też powoduje, że mamy zupełnie inaczej postrzegamy te osoby.

Natomiast myślę, że zawsze dla wnuków, i to udowadniają również na przestrzeni dziejów różne przekazy, to była jedna z najbliższych osób.

Jedna z takich osób, które były najbardziej wyrozumiałe, do której można było pójść z różnymi szajemnicami.

Zawsze można było więcej.

Miała jakieś tam surowości pozornej, bo...

Rzeczywiście tego oczekiwano od tych osób.

To były takie osoby, które mimo wszystko dla wnuków miały zawsze otwarte serce i czas.

Ja myślę, że to akurat się chyba nie zmieniło i babci i dziadkowie zawsze będą myśleli, że wnuki są na pierwszym miejscu.

412002020, jak państwo postrzegają tę rolę babci i dziadków w dzisiejszych czasach?

Łatwiej, trudniej?

Jak to wygląda w Państwa domach i opowiedzcie troszeczkę o swoich doświadczeniach.

Bardzo proszę Pani Danuta.

Ja jak Pani profesor mówiła o tym, że kiedyś całowano babcię w rękę, bo hierarchia osób starszych była taka wysoka, to ja pamiętam te czasy, kiedy swoją babcię całowałam w rękę i mówiłam w formie wy.

Nie mówiłam.

Tak i taki szacunek, który tkwił w rodzinie to właśnie było okazywane w ten sposób, więc ja to pamiętam.

Oczywiście ja nie prowokuję swojego wnuczka do tego.

Ale jak mnie pocałuje w policzek to jestem szczęśliwa.

Natomiast to co dają babcie i dziadkowie to dają dziecku takie poczucie, że może być kochany nie tylko przez rodziców, czyli mamę, tatę, bo to jakby rozumie się samo przez się, ale że jest na świecie taka grupa osób, która też ich kocha.

Czyli ta paleta osób, które kochają dziecko jest taka szersza.

No co powoduje, że dziecko też jakby w ten sposób kształtuje się u dziecka poczucie bezpieczeństwa takiego emocjonalnego czy bezpieczeństwa takiego egzystencjalnego kiedy to z dziadkiem.

Czy z babcią można podyskutować, nawet nie tak jak z rodzicem, tylko można w inny sposób.

Czyli to nie jest rodzic, to nie jest jakby osoba, która jest drugim rodzicem, to jest osoba, która jest inna, jest babcią właśnie, czy dziadkiem, czyli osobą, która kocha bezgranicznie, daje poczucie wsparcia.

takiej bezwarunkowej akceptacji, a to jest podstawą takiego naszego zdrowia psychicznego.

Zdecydowanie tak.

O tych relacjach z punktu takiego psychologicznego jeszcze porozmawiamy, pani Danuta, ale ja teraz do jedynego dziadka w tym gronie chciałam się zwrócić.

Pani profesor powiedziała, że troszkę jednak może nie zastępujemy rodziców, ale staramy się też współdecydować.

I ja aż się uśmiecham, jak widzę, że wnuk ma na imię Xawery.

A dziadek jest rzeźbiarzem, czy to jest przypadek?

Czy dziadek już ma takie plany, że wnuk musi iść drogą artystyczną, bo rodzina artystyczna.

Rzeczywiście ja nie miałem na to wpływu jakie wybrano imię dla, wnuka ale ja od razu powiedziałem, że no już jest skazany, że będzie rzeźbiarzem i tak naprawdę jak dla swoich dzieci robiłem wszystko żeby nie szli moją drogą bo wiedziałem jaka to jest droga, niełatwa chocii tak, Gosia poszła w moje ślady, ale, syn cały czas do tej pory,

Wypomina mi to czemu ja go nie angażowałem chociaż widział w domu jak ja rysuję projektuje robię, to idzie jakby naturalnie prawda A jeśli chodzi o właśnie o wnuka oksawerego to w domu jest pisarz dziennikarz, ja artysta rzeźbiarz gdzie glina czyli manualne prace będą go zaraz prawda absorbowały Myślę, że coś z niego będzie ale nie chciałbym narzucać absolutnie co będzie będzie drugi

Tak bo ja wiem, że to jest bardzo bardzo ciężka droga i dużo wyrzeczeń po drodze.

No właśnie, ale to jest też tak, że rodzice układają te domki z kart, budując relacje pomiędzy dziećmi a sobą.

No i przychodzi taka babcia i dziadzii mówią, dobra, to tam jedną kartę wyciągniemy.

Pani Danuto, zanim oddamy głos pani profesor i powie, jak to na przestrzeni lat i wieków wyglądało, jak nie stracić tej równowagi?

Jest pani babcią, jest pani doświadczonym.

psychologiem, mama mówi nie wolno jej albo jemu robić tego, mamo proszę cię dopilnuj tego, no i dziecko jest oddane do babci.

To znaczy mądrość babci i dziadka powinna polegać na tym, żeby dziecku ułatwiać socjalizację, to nie mieszać mu w głowie, to znaczy szanować te zasady, które wprowadzają rodzice.

Oczywiście z drobnymi odstępstwami ale generalnie co do zasady ona musi być zachowana ponieważ dziecko nie może być wychowywane jakby w różnych takich, normach i ramy prawda jak nie czujemy to w psychologii nazywamy musi mieć granice.

I dziadkowie i babcie nie powinny tych granic przekraczać, nie powinni, tak powiem, mogą służyć radom, mogą służyć wsparciem, ale nie powinni narzucać jakby swojego myślenia, jak należy dziecko wychowywać.

Ich czas wychowywania, ich dzieci już minął, teraz mamy do czynienia z osobami dorosłymi, które same podejmują rolę wychowawczą w stosunku do swoich dzieci i wiadomo, że trzeba to uszanować.

apel do babć i dziadków, żeby rzeczywiście szanować to, jak rodzice wychowują swoje dzieci, bo może się więcej złego narobić, tak prawdę powiedziawszy, głównie dla dziecka.

Bo uczymy wtedy dziecko na przykład manipulacji.

Uczymy wtedy dziecko tego, że te normy mogą być łamane.

To powoduje niepotrzebne napięcia na linii babcia i ojciec, czy matka, no nie?

Więc nie ma takiej potrzeby, żeby to jest nie warte tego wszystkiego.

Drogie babcie, drodzy dziadkowie, słyszeliście, jak naukowiec mówi, praktyk doświadczony przez lata, lata pracy, więc warto posłuchać.

Pani profesor, mówiła pani kilka minut temu o pewnej takiej kastowości, w zależności od tego, do jakiej grupy społecznej kiedyś się należało, to inna była ta pozycja i babci, i dziadka.

Kiedyś był patriarchat, był mężczyzna, który rządził i dawał pieniądze, przynosił jedzenie.

Teraz w 2026 roku i w ogóle w latach 20-tych tego wieku, w jakim żyjemy, no babcie przynoszą pieniądze, jeszcze cały czas są aktywne, babcie chodzą na jogę, babcie jeżdżą po świecie.

Trochę się zaburzyły chyba te relacje babcia-dziadek.

Może tak, rzeczywiście, bo kobieta jest niezależna dzięki temu, że może pracować.

Dzięki temu, że są emerytury, to też zmieniła się ogromna pozycja osób starszych.

To z całą pewnością.

Natomiast myślę, że jeśli chodzi, nawiążę może do tego, co państwo jeszcze wcześniej mówiliście, bo dzisiaj rzeczywiście bardziej, wydaje mi się, dziadkowie biorą udział w procesie wychowania.

Kiedyś dziadkowie aż tak nie brali tego udziału.

Dziecko po prostu musiało przestrzegać norm, ale te normy nie wpajali rodzice i dziadkowie, tylko była służba.

Bo były niańki, bony, były guwernantki, które miały nauczyć pewnych zasad i był większy dystans.

Natomiast tam, gdzie się niedobrze wiodło, dziecko od trzeciego roku życia pracowało.

bo ono już pasło gęsi, ono już gdzieś tam musiało jakieś drobne albo zajmować się na przykład młodszym rodzeństwem, drobne prace już musiało wykonywać, więc myślę, że mniej dziadkowie brali udzii jednocześnie sytuacja, to, że nie było emerytur, że ten starszy człowiek był ciągle zależny od tych młodych, zwłaszcza kiedy pojawiała się choroba, kiedy pojawiały się niedołężność, kiedy przychodziła, to...

To sprawiało, że myślę, że to wpływało po prostu na te relacje.

Proszę Państwa, tyle opisów jest w literaturze pięknej, kiedy na wiecuch szedł stary człowiek, więc nie było sentymentów, czy on rzeczywiście brał udział w tym wychowaniu.

W takim razie on był jako zbędna osoba, był traktowany, więc...

Myślę, że proszę Państwa mamy piękny czas babć i dziadków w tej chwili.

Z jednej strony mamy, proszę Państwa, całą masę wolności, bo nie musimy, bo są instytucje, które wyręczą babci i dziadka, bo są półkolonie w wakacje, bo są kolonie, bo są przeróżnego rodzaju instytucje, które w godzinach popołudniowych zapewniają ciekawe zajęcia.

Ale na te zajęcia kto wozi?

No babcia albo dziadek.

Mogą, ale niekoniecznie.

Więc tutaj myślę, że niekoniecznie.

Natomiast babcia jest do skoku i w razie czego babcia jest takim pogotowie ratunkowym, takim SOS i ona wtedy rzeczywiście odkłada swoją jogę, swoje kijki i inne rzeczy i w razie czego ratuje.

Natomiast myślę, że to właściwie dziadkowie wypracowali już tą pozycję, bo to nie tak, że to samo przyszło, prawda?

W pewnym momencie ktoś tam się musiał zbuntować, że wykorzystujecie mnie na pełny etap.

i myślę, że ta równowaga w tej chwili już jest coraz bardziej zachowywana z tego, co obserwuję przynajmniej u moich znajomych.

Babcie potrafią powiedzieć, że mamy swoje.

Tutaj umówiłam się z koleżankami, jadę na wycieczkę, jadę do spa.

To są babcie, które są zadbane, babcie, które wiedzą, czego chcą, które realizują rzeczy, których nie zdążyły zrealizować wcześniej i

A jednocześnie są super babciami, bo one są atrakcyjne dla wnuków.

Ale dziadkowie też są atrakcyjni.

Arkadiusz Latos jest, przypominam, razem z nami.

Ja wiem, że jest pan zachłyśnięty tym, że jest Xawery mały, bo wielokrotnie mieliśmy okazję rozmawii to się przywijało.

Xawery to, Xawery tamto i to jest fajne.

Jak dużo czasu poświęca pan swojemu wnukowi?

Mówiąc wprost, jak mocno jest pan zaangażowany w bycie dziadkiem?

Pracę zawodową przecież tak naprawdę jeszcze jedną, że trzeba zauważyć co nie powiedzieliśmy dziadek i babcia dzisiaj są dobrze wykształceni, oni mają swoją pozycję i finansową i no i społeczną i wracając do tego pytania ja robię wszystko dosłownie wszystko żeby być z nim jak najdłużej bo mieszkają w Krakowie ale, wsiadamy w samochód jedziemy do Krakowa albo

jest super rzeczywiście albo odwrotnie pociągiem czy czy oni do nas robimy wszystko żeby żebyśmy byli właściwie z nimi prawie, że na co dzień są dzisiaj wideo prawda w telefonie rozmowy, rozpoznaje tak rozpoznaje mówi po imieniu po swojemu bo na razie baba prawda proste słowa, ale ale powiem tak, że my oszaleli śmy bo wiemy wśród znajomych, że jest bardzo ciężko dzisiaj o wnuki,

Tak naprawdę jest jeden problem, o którym się nie mówi, że wiele dziadków i babć chciałoby być.

Dziadkami i babciami.

Tak, no ale niestety nie zdarza się i wśród moich znajomych naprawdę my jesteśmy rzadkością dzisiaj.

Czyli kolejny aspekt mamy to, że bycie w dzisiejszych czasach, kiedy młodzi nie chcą mieć dzieci, być babciem, dziadkiem to jest super sprawa.

To jest rzecz, która dzisiaj, jakbyśmy tak popatrzyli, to będzie coraz gorzej.

Widzimy, co się dzieje dookoła, widzimy też, jak młodzi ludzie podchodzą do rodzicielstwa.

my jesteśmy zachwyceni mało tego ta taka spontaniczna tak ja to nazywam, sytuacja u mojej córki, że zdecydowała się i mało tego już mówi, że może, tak z jednej strony nam się bardzo to podoba z drugiej strony wiemy, że jakie to są obciążenia ale jak słyszymy jak,

jak wnuczek właśnie chodzi dopiero na pierwsze wizyty do przedszkola i jak on się zachowuje wśród właśnie tych dzieci to to my przeżywamy my cały czas, jesteśmy z nimi mało tego nawet na pierwszą wizytę pojechała babcia razem razem z mamą właśnie tam żeby zobaczyć jakie jaki ten żłobek jak tam wygląda to wszystko jesteśmy bardzo zainteresowani ale.

Ja myślę, że to jest spowodowane też tym, że, oni są daleko, czyli jesteśmy na odległość, a z drugiej strony, wiemy, że, ten czas bardzo szybko leci, ja dzisiaj rozmawiałem właśnie z dziadkiem, bo mu, życzyłem też wszystkiego dobrego z okazji dziadka, mojego kolegę, mojemu koledze, i on powiedział tak, Arek, byłem tatą, szybko zleciało, ale jestem dziadkiem, jeszcze szybciej to ten czas ucieka,

Pani Danuta tutaj taki wątek się pojawił o którym rzeczy jednak nie pomyślałam faktycznie ale młodzi nie chcą mieć dzieci czyli bycie w dzisiejszych czasach babcią i dziadkom dziadkiem No to jest coś No zdecydowanie ja też się bardzo ucieszyłam jak się dowiedziałam, że będę babcią pierwszy raz potem drugi raz.

I też staram się spędzać bardzo dużo czasu tyle ile mogę żeby nie zorganizować dzieciom, życia i moją wnuczę tą bo wiadomo, że chodzą do szkoły i tak dalej ale na przykład mam taki zwyczaj, że co niedziela spotykamy się na obiedzie i oczywiście rolą babci jest szykowanie tego, co wnuczęta lubią najbardziej, co lubią.

No mój jeden wnuczek uwielbia pulpety, więc ja robię pulpety, warunek, że mają być chcielencinką, więc oczywiście nie mogę dostać, tak szukam wszędzie, a drugi wnuczek lubi kotleciki, każdy ma własne danie i to w ogóle jakby nie ma dyskusji, mówiąc krótko.

Oczywiście to w żartach, ale tak naprawdę staramy się spędzać część wakacji razem, to po części jakby odciążamy rodziców, bo oni na przykład muszą pracować, a dzieci mają wolne, ale rzeczywiście pilnujemy, doceniamy ten czas, który możemy spędzić razem, tym bardziej, że my mieszkamy w jednym mieście, więc...

łatwiej jest po prostu jak były mniejsze No to oczywiście pomagaliśmy też pielęgnacji bo wiadomo też bywa różnie młodzi musieli wrócić do pracy i i też trzeba było im to ułatwić, natomiast, widzę i też to zauważam, że to wydłużanie, decyzje co do pierwszego dziecka jest takie no ludzie się martwią po prostu

No nie ma przedłużenia mojej linii bo to jest tak trochę jakby wiecie moje geny zostały przekazane rodzina się będzie dalej rozwijać nazwisko przetrwa nazwisko przetrwa to jest jakby takie przekazanie następnemu pokoleniu części siebie.

To zostanie dla wnucząt na przykład tak to będzie mieszkał mój wnuk albo to to on będzie to kontynuował i to jest coś co dla nas jest jakby takim no taką wartością która jest ważna żeby zrozumieć sens własnego istnienia.

Jak patrzę na przykład, jak moje dzieci wychowują swoje dzieci, to jestem dumna, że realizują swoją rolę, że są odpowiedzialne i to też jest jakby taka informacja zwrotna dla mnie, że dobrze wychować dziecko, prawda?

Natomiast rzeczywiście ten trend taki postrzegania dzieci tylko wyłącznie jako kłopotu,

bo bo trzeba będzie wziąć urlop bo może z karierą nie tak może nie uda mi się wrócić do pracy na stanowisko.

W tych dzisiejszych czasach jest takim zjawiskiem który jest mocno związane z silną rywalizacją my jesteśmy kulturą mocno rywalizacyjną no i i to i to wtedy jakby czas na te dzieci no wydaje się jakiś taki trudny szczególnie dla młodych

Aczkolwiek myślę, że sporo z nich potem dostrzega, że tak naprawdę to, co w życiu jest ważne, to nie jest ważny nowy samochód, czy tam nowszy telewizor.

Ja wiem, ale w którymś momencie dochodzą do tego, że relacje międzyludzkie się mogą rozwijać wtedy, kiedy mogą wejść na wyższy poziom, na przykład wychowywać wspólne ich dziecko.

Nie tylko spędzać czas w kinie, czy...

jakoś tak bezproblemowo, ale że mamy dziecko, że to jest coś, co powoduje, że jesteśmy rodziną.

Tak, ale już nie jest tak wygodnie, bo młodzi mówią, wygodnie nam się żyje, dobrze nam się żyje, po co nam te pieluchy i nieprzespane noce.

Zdecydowanie tak.

Pani profesor, babcie i dziadkowie włączają wnuki w dzisiejszych czasach także w swojej aktywności, bo babcia jeździ na nartach albo dziadek jeździ na nartach, zabiera, są ferie na stok, uczy jeździć.

Ale ja bym chciał o tych technologiach dwa słowa.

Z punktu widzenia pani, jako osoby, która obserwuje, jak żyją dziś i osoby starsze, widzi pani, jak żyły przez pokolenia kobiety, ale mężczyźni, także ta technologia wspiera dziadków w ich roli i babcie, czy raczej powoduje pewne bariery?

Moim zdaniem wspiera.

Wiecie państwo, bariera jest jedna, myślę, że po stronie bardziej seniorów jednak, bo mamy tak szybki postęp, że nie nadążamy.

Te nowinki się pojawiają bardzo szybko, natomiast dzieciaki łapią w mig.

Tak, w mig.

Po prostu to jest niesamowite, oni nadążają za tym i to jest jedyna przeszkoda.

To wspomniał pan, że rozmawia sobie właśnie dzięki nowym technologiom, że się widzą dzieci.

W mojej rodzinie też jest taka sytuacja.

Siostra męża ma córkę we Francji.

Wnuczki znają babcię, rozmawiają po polsku z babcią właśnie, mimo że wychowują się w innym...

więc to pomaga doskonale pomaga przy państwa nawet zdjęcia kiedyś było jedno zdjęcie rodzinne dziś proszę popatrzeć dziś nawet jak babcia bardzo tęskni chociaż troszkę popatrzcie na jakiś tam portret który stoi na bieżąco tak więc.

Moim zdaniem te technologie jednak pomagają przede wszystkim w komunikacji, w tej komunikacji, którą myślę, że przez ten pęd, który mamy we współczesnym świecie jednak jest trudno zachować taką bezpośrednią, więc to jest z całą pewnością super.

No proszę Państwa dalej, no technologie, mówicie Państwo, że jest telefon, jedziemy do Krakowa, no ile to trwało?

Gdybyśmy nie mieli tego, myślę, że natychmiast nie moglibyśmy nawet z tą pomocą, czy nawet od tak jechać na urodziny do wnuka, czy żeby się zobaczyć.

Albo nawet na obiad.

Tak, albo nawet na obiad.

Więc moim zdaniem technologia jednak pomaga.

Trzeba być we wszystkim mądrym i znaleźć umiar.

Pani Arkadiuszu.

Jak patrzy się na dzieła sztuki, teraz już pytam pana jako artystę gruntownie wykształconego, jak patrzy się na czy rzeźby, czy obrazy, no to babcia i dziadek to są jednak ludzie, którzy bardzo odbiegają wizerunkowo od babci.

No proszę spojrzeć na panią Danutę.

Sportowa babcia przyszła do nas dzisiaj, aktywna zawodowo, a na obrazach no ta babcia no to ma koczek z marszczki, dziadek ma brodę.

Tak ale to jest pokazana stabilizacja to jest pokazane coś więcej niż tylko postać dziadka czy babci tak naprawdę dzieci, bardzo dobrze się czują, z dziadkiem z babcią i one odkrywają zupełnie inny też świat niż z rodzicami i właśnie w dziełach sztuki często właśnie pokazane są osoby,

które z małym chłopcem czy z małą dziewczynką coś robią, coś zbierają kwiaty, to są inne rzeczy niż w domu mama.

Czyli jest cisza, spokój, tak?

Tak, tak, zupełnie inaczej jest to pokazane.

Czas, czas mówi pani Danuta, jest pokazany czas.

bo ten czas z wnukami dla babci i dziadka inaczej płynie dla tego dzieciaka też i to wszystko jest uwieczniane przez twórców i nawet ja w swojej ofercie gdzieś tam, komponowałem takie rzeczy i wiedziałem jak oczek.

Akurat tu była babcia babcia i dziadek którzy tak jakby marzyli o właśnie o tej o tym spokoju o tej rodzinie ale w rzeczywistości to oni wiedzą, że rodzina to nie są oni tylko tylko właśnie te dzieci które już wyszły z domu i te dzieci które wchodzą do domu.

To jest, ciężko jest w ogóle pokazać w dziełach sztuki, wizualnych zwłaszcza, właśnie coś, co jest ulotne, czego nie ma.

My sobie wyobrażamy, ale tu trzeba to narysować.

No tak, ale jak jest dobroć, jak jest spokój, jak jest doświadczenie, to jest zawsze ktoś, prawda?

Tak, ale to są pojęcia, które plastycznie trzeba pokazać.

To nie jest łatwe zadanie.

To nie jest łatwe zadanie.

Tak, podejrzewam, że to nie jest łatwe zadanie.

Pani profesor, mówimy o takiej okrągłej rocznicy i osób starszych seniorów, bo to papież Franciszek, tak, pięć lat temu wprowadził i mówimy o tym, że od pięciu lat oficjalnie obchodzimy święto seniorów, ale babci i dziadkowie świętują dokładnie od...

Proszę Państwa, są właściwie dwie daty.

Właściwie pomysł zrodził się w 1964 roku i proszę Państwa, myślę, że byliśmy prekursorami na świecie, bo jak wskazują daty w innych krajach, pojawiło się to znacznie później.

Pomysł, proszę Państwa, wyszedł z czasopisma Kobieta i życie.

Zaproponowano, aby w jakiś sposób uhonorować najpierw babcię, bo o dziadkach na początku nie było mowy.

Najpierw babcię, rok później miało miejsce w Poznaniu w teatrze przedstawienie, w którym grała Mieczysława Ćwiklińska.

Miała wówczas 85 lat.

To przedstawienie było 21 stycznia.

i grała tam babcie i otrzymała na zakończenie ogromny tort z napisem dla babci.

A rok później ekspres wieczorny podłapał to i oficjalnie ogłosił, że 21 stycznia, czyli w urodziny Mieczysławy Ćwiklińskiej obchodzimy dzień, dzień babci.

Bardzo dziękuję za tę historię pięknie, a dzień później świętują wszyscy dziadkowie najlepszego i dla babć i dla dziadków.

To, co mogę życzyć, to przede wszystkim tego, by jak najwięcej czasu mogli państwo spędzać

ze swoimi wnukami.

Bardzo dziękuję za udział w spotkaniu.

Danuta Kossak, psycholog i babcia, jednocześnie prof. Małgorzata Stawiak-Ososińska z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz Arkadiusz Latos, artysta, rzeźbiarz, także dziadek.

Dziękuję bardzo.

Panie Czwartosz, Jerzy Sidorowicz, Magdalena Sitek.

Bardzo dziękuję.

Do usłyszenia.

0:00
0:00