Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 216 wyników dla "Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach"

Punkty widzenia.

Witamy Państwa w punktach widzenia.

Dziś będziemy rozmawiali o edukacji zdrowotnej.

Nowy przedmiot nieobowiązkowy.

Do 25 września rodzice mogli decydować, czy ich uczniowie będą na tę edukację zdrowotną uczęszczać.

Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej zapowiada, że pierwsze dane takie zbiorcze o tym, ilu uczniów faktycznie w nowym przedmiocie będzie brało udział, to dopiero około 10 października poznamy.

Natomiast z informacji, które już spływają tak trochę nieoficjalnie również i do samorządów i do redakcji Radia Kielce wynika, że frekwencja nie będzie raczej duża.

No i zaczniemy się zastanawiać, porozmawiamy dzisiaj w punktach widzenia, dlaczego uczniowie z tej edukacji zdrowotnej się wypisywali.

Razem ze mną w studiu goście Grażna Dekiel, Świętokrzyski Wicekurator Światy.

Władysław Załucha, dyrektor Zespołu Szkół Elektrycznych w Kielcach.

I Paweł Szemoniak, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach.

Numer do nas 41 M200 2020.

Czekamy na państwa głosy w dyskusji.

Pytanie, czy edukacja zdrowotna powinna w szkołach zostać, czy też może zrezygnować z niej, albo zrobić przedmiotem obowiązkowym, tak żeby wszyscy uczniowie

na tę edukację zdrowotną musieli uczęszczać.

Ale może zacznijmy od tego, jak wygląda sytuacja w szkołach.

Panie dyrektorze, mówię do Pawła Szymoniaka, jak u pana wygląda?

Będzie duża frekwencja chętnych uczniów?

28-29%, prawie 30% uczniów będzie uczęszczać na edukację zdrowotną.

Liczyłem, że będzie troszeczkę więcej tak naprawdę, natomiast przy tym zamieszaniu całym, które jest kompletnie niepotrzebne, kompletnie, myślę, że nie jest to zły wynik.

Zaraz o tym zamieszaniu porozmawiamy.

Pan dyrektor Władysław Zouha, jak w elektryku kieleckim wygląda sytuacja?

15% uprawnionych do korzystania z tego przedmiotu, bo to są klasy drugiej i trzecie na 400

45 uczniów, 68 zadeklarowało chęć uczestniczenia.

Jeszcze po tej ostatniej naszej rozmowie tam około 1% ubyło tych uczniów.

Tak, bo w Radiu Kielce informowaliśmy tuż przed końcem 24 września konkretnie, tuż przed końcem zapisywania się, czy raczej wypisywania się z edukacji zdrowotnej, jak wygląda sytuacja.

Wiem, że są szkoły, gdzie dosłownie kilku uczniów zostało tak naprawdę.

Pani kurator, jak pani ocenia, no bo to jest ważny przedmiot z punktu widzenia Barbary Nowackiej, minister edukacji narodowej, ona to zapowiadała, to miało wejść do szkół i weszło, natomiast wygląda to, że duża grupa uczniów tej edukacji zdrowotnej po prostu nie chce.

Ja myślę, że to nie chodzi o samą edukację zdrowotną bo jak przyjrzymy podstawę programową i na przykład, cele kształcenia, no to tutaj nie sądzę żeby żeby, młody człowiek nie chciał wiedzieć jak może znaczy jakie działania wspierają zdrowie jakie jego działania będą wspierać zdrowie co może zrobić.

żeby jak najdłużej zachować zdrowie, jak rozumieć akceptację i jak zaakceptować te procesy, które zachodzą w organizmie.

Nie sądzę, żeby młody człowiek nie chciał poznać siebie, nie chciał poznać emocji, które nim targają.

Ale może już je zna, bo rodzice mu na przykład wytłumaczyli w domu.

Dzieci i młodzież powinna się dowiedzieć z różnych źródeł oficjalnych, porządnie do tego przygotowanych.

o tych tematach, o którym dzisiaj mówimy, czyli o zdrowiu, o emocjach, o zdrowiu psychicznym, o tym, co robimy teraz, co robili nasi dziadkowie, nasi rodzice, jak to wszystko działało wcześniej, jakie postawy mają nasi rodzice.

Ja mówię o nasi po prostu tych młodych ludzi.

Natomiast mówienie im w różnym kontekście o tych samych tematach, poruszanie tych samych tematów przez różne osoby, mają różny wydźwięk i różny kontekst.

Pozwalają na to, że młody człowiek nie przyjmuje bezkrytycznie jednej opinii, jednego zdania, tylko może wyrobić sobie swój pogląd na to.

Jeśli patrzymy na szkoły podstawowe na przykład, w pewnym momencie widzimy, jak dzieciaki jedzą chipsy.

W szkołach średnich zdarza się to sporadycznie.

Tutaj na przerwach częściej widzimy posiłki przygotowane przez samych uczniów, ich pojemniczki z sałatką, z kaszą, z makaronem,

Czyli wiedza na temat zdrowego odżywienia w szkołach działa, bo im starsi uczniowie, tym lepiej się odżywiają.

To jest taki sukces, po prostu chodzi o to, że jeżeli dowiadują się o różnych rzeczach z różnych źródeł, mogą wypracować swoją postawę i swoje zdanie na ten temat, to czy tylko wiedzą i chcą działać w tym zakresie, tak?

Zastanówmy się teraz wspólnie, dlaczego uczniowie wypisywali się z edukacji zdrowotnej.

Wiemy, że są szkoły, gdzie większość uczniów została i będzie brała udział w zajęciach.

Natomiast jednak tak nawet patrząc poza nasz region, bo tutaj takie dane się w internecie oficjalne pojawiły, Gorzów Wielkopolski, 39% uczniów wszystkich w imieniu zostało, ale we Włodawie, czyli wschód Polski,

województwo lubelskie, jedynie 12%, czyli bardzo mało.

Pan dyrektor Paweł Szymoniak powiedział o tym, że było bardzo duże zamieszanie z edukacją zdrowotną.

Myśli pan, że to zamieszanie, ta krytyka polityczna, bo można tak to nazwać, partii opozycyjne, pan Przemysław Czarniak mówił nawet, że będzie to przedmiot, który będzie deprawował młodych ludzi, wpłynęły na decyzje rodziców i uczniów, czy coś innego za tym stoi?

Panie redaktorze, w Polsce edukacja jest bezpłatna, powszechna, z mojego punktu widzenia, czyli szkoły podstawowe i obowiązkowe.

i nie powinno w niej być żadnej polityki.

I tak naprawdę gwarantuje to nam ustrój, gwarantują to nam przepisy.

W przypadku edukacji zdrowotnej proszę spojrzeć na mapę, na mapę kraju, proszę spojrzeć na poparcie polityczne w poszczególnych częściach kraju, a potem spojrzeć na to, ile procent w danym regionie Polski za tą edukację, mówiąc kolokwialnie, jest bądź nie.

Trudno to sprawdzić, panie dyrektorze, bo nawet Barbara Nowacka, minister edukacji, mówi, że jeszcze tych danych pełnych nie ma.

Właściwie jako dyrektorzy jesteśmy zobowiązywani już od dziś na bieżąco wpisywać je do systemu informacji oświatowej, więc myślę, że kuratorzy i ministerstwo już za chwilę będzie nimi.

tak naprawdę dysponowało w ujęciu ogólnokrajowym.

Natomiast cała ta dyskusja, w której uczestniczymy od kilku miesięcy, która nabrała rumieńców politycznych, jest zupełnie niepotrzebna.

Proszę zwrócić uwagę, że poszczególne przedmioty, których uczymy w szkole, funkcjonujemy według podstaw programowych, które przygotowywane są przez ekspertów.

I kilka milionów ludzi powierza ekspertom to, czy dzieci powinny się danych treści uczyć, czy nie powinny.

A Ministerstwo Edukacji jest zarządzającym i bardzo słusznie decydującym na podstawie głosów ekspertów, który przedmiot w rozwoju dziecka jest potrzebny, a który nie.

Naprawdę edukacja zdrowotna jest potrzebna w rozwoju dziecka, tylko wydaje mi się, że zabrakło troszkę odwagi.

Zabrakło trochę odwagi i zrobiło się z tego spore zamieszanie.

Odwagi na poziomie decyzyjności, konieczności wprowadzenia tego przedmiotu, bo nikt chyba dziś nie ma wątpliwości co do tego, że wiedza o tym, jak zdrowo żyć, jak zdrowo się odżywiać, jak unikać cyberprzemocy jest każdemu młodemu człowiekowi potrzebna.

Pytanie, czy zostawić tę decyzję wichurom politycznym, bo tak się okazało, i przekonywać się wzajemnie, że to powinno być, bądź nie powinno być, czy być może, pamiętamy sytuację sprzed kilku lat, kiedy wchodził do szkół HIT.

Mogło nam się podobać, mogło nam się nie podobać, tak naprawdę.

Ale ministerstwo powołało grupę ekspertów, ja jako dyrektor szkoły, czy dyrektor załucha, po prostu miał obowiązek przygotować nauczyciela, wprowadzić, powierzyć i przedmiot uczyć.

I okej, ktoś wziął na siebie tą odpowiedzialność.

Na braku odpowiedzialności po prostu.

41 200 20 20.

Czekamy na państwa głosy w dyskusji.

Co z edukacją zdrowotną zrobić, kiedy bardzo mała grupa młodych ludzi w wielu szkołach na ten przedmiot...

Pan dyrektor Władysław Załucha, no właśnie kilkanaście procent u pana młodych ludzi zostało.

Z czego to wynika?

Trudno tu akurat wskazać jedną jakąś, w cudzysłowie powiedzmy, winę, czy jedną przyczynę.

Być może, że część rodziców kierowała się tą akurat polityką, że nie pasowała im ta opcja, że były takie czy inne głosy.

No część też kierowała się tym, że niektóre te zagadnienia w tej edukacji zdrowotnej były realizowane na przykład na zajęciach wychowania fizycznego czy na lekcjach biologii, więc oni częściowo, to nie jest tak, że szkoła tej edukacji nie prowadziła.

To jest drugi według mojego rozeznania taki.

duża liczba godzin w tej chwili.

Ja już przeliczyłem, przychodząc akurat tutaj do studia, czyli w klasie drugiej, oni mają 36 godzin obowiązkowych zajęć.

W mojej szkole akurat zajęcia, szkoła dwuzmianowa kończy się o godzinie 18.

Czy w klasie trzeciej to jest 39 godzin, oni mają tygodniowo.

To jest bardzo duże obciążenie dla takiego młodego człowieka.

wi i tak pewne rzeczy oni mają już takie nawyki zdrowotne na pewne rzeczy byłyby dobrze by to było gdyby było systematyczne w jednym w jednym przedmiocie, projekt pani dyrektorze ale, przejdźmy do naszego słuchacza bo ktoś chce się włączyć w dyskusję Dzień dobry słuchamy, Dzień dobry jestem mamą która właśnie wypisała dziecko jest to czwarta klasa Na szczęście u nas w szkole tylko około 5 osób na to będzie uczęszczał więc mam nadzieję, że zostanie to całkowicie

Ale podzieli się tylko taką sytuacją ze Świętokrzyskiego, nie będę mówiła, który to region, kiedy rozmawiałam właśnie z mamą dziecka z miasta, kiedy nauczycielka, która będzie uczyć edukacji zdrowotnej, jest też nauczycielką przyrody, biologii w piątej klasie i tam innych.

I ona zaproponowała dzieciom, że kto będzie chodził i się zapisze, jest wychowawczynią na przykład czwartej klasy czy piątej, już nie pamiętam.

to będzie miał podwyższoną ocenę.

No dlatego myślę, że ten procent w niektórych szkołach był większy.

No nic z tym nie robię, bo to nie jest moja szkoła, ja decyzję swoją podjęłam, ale tak myślimy z mężem, że to jest naprawdę, nie powinno tak być i decyzja należy do nas rodziców.

A uważamy, że lepszą by była na przykład jakiś wolontariat nauka, żeby człowiek był lepszy, albo postawy obywatelskiej, albo nawet przygotowanie takie obywatelskie już od czwartej klasa, a nie później dopiero.

A dlaczego pani zdecydowała o wypisaniu dziecka z edukacji zdrowotnej?

Co pani się nie podoba w tym przedmiocie?

Nie podoba mi się to, że w późniejszym czasie w edukacji zdrowotnej będzie nauka i jest to na stronie gołowskiej o transpłciowości, biseksualizmie, homoseksualizmie.

Co będzie się miał nauczyć, to ja mu w domu wytłumaczę i rozmawiamy dużo z dziećmi, bo mamy dwoje dzieci.

A myślę, że lepszy by był Ww starym wydaniu, a nie na siłę, o tak panu powiem.

Dla mnie edukacja zdrowotna jest jak pudełko cukierków.

Jest tam 10 cukierków, pysznych, wspaniałych, w tym, że 9 jest bardzo dobrych, tak jak tam pani się wypowiada, kurator, które tak o psychice mówią, dziecka o emocjach, jak sobie radzić.

I rodzice też nie do końca będą umieli rozmawiać z dzieckiem, bo różne dzieci są, ale jest jeden według mnie trujący i dlatego przez ten jeden trujący wypisaliśmy dziecko z edukacji zdrowotnej.

41 200 20 20.

Pani kurator Grażana Dekile, no właśnie, jeden trujący cukierek nasza słuchaczka powiedziała.

Być może właśnie uczniowie klas 4-6 powinni chodzić na edukację zdrowotną, bo tam nie porusza się jeszcze takich tematów związanych z naszą seksualnością.

wi się, że nic co ludzkie nie jest mi obce, więc tak naprawdę to też jest część naszego zdrowia, naszego życia, naszych emocji.

Młody człowiek nie zawsze rozumie, co się z nim dzieje, dlaczego targają nim takie emocje, dlaczego... Co w ogóle zachodzi w jego organizmie, że...

Ale Pani zdaniem ta treść, ten obszar tematyczny edukacji seksualnej rzeczywiście może, tak jak był minister Przemysław Czarny twierdził, zdeprawować.

Nasza słuchaczka uważa, że tak.

Tutaj musimy mieć jednak zaufanie do specjalistów, czyli do nauczycieli, którzy prowadzą ten przedmiot.

Oni są wykształceni w tym kierunku, oni mają w tym kierunku kwalifikacje, więc wiedzą też dużo o tym.

Jakie informacje, ile, w jakim zakresie można podać dzieciom w danym etapie rozwoju.

Więc myślę, że tutaj też powinniśmy mieć duże zaufanie do osób, które prowadzą te zajęcia, ponieważ są fachowcami.

Wiem, że oprócz nauczycieli mogą na przykład te zajęcia prowadzić lekarze.

mogą prowadzić panie pielęgniarki, mogą więc, mogą prowadzić psycholodzy, tak, mogą pedagodzy, więc w tym momencie mamy duże spektrum osób, które dane tematy mogą przyjść i poprowadzić lekcje na dany temat.

Pan dyrektor Paweł Szymoniak, spotykał pan takich rodziców, którzy tak podobnie argumentowali decyzję o tym, że z edukacji seksualnej dziecko wypisują?

Generalnie te dyskusje, jeśli były, to były raczej o podjęciu decyzji, nie o motywacji, którą będą kierowała.

Zgodnie z zaleceniami kuratora oświaty przeprowadziliśmy oczywiście spotkania z rodzicami, przedstawiliśmy za i przeciw, potem rodzice.

Najczęściej jednak do wychowaww.

Myślę, że olbrzymią rolę odegrali tutaj też wychowawcy, którzy mogli rozmawiać tak, a nie inaczej.

Umiejętność rozmowy też jest bardzo istotna.

Tak naprawdę, ja na chwilkę wrócę do wypowiedzi pani.

To bardzo dobrze, że zadzwoniła słuchaczka, która mówi o tym, że super ma swój kontakt ze swoimi dziećmi i potrafi na ten temat rozmawiać, ale proszę państwa, to są trudne tematy.

Naprawdę trudne i niejednokrotnie wziąwszy pod uwagę to, jak młodzież w dzisiejszych czasach funkcjonuje,

Trzeba sporej wiedzy i sporych umiejętności, żeby na te trudne tematy neutralnie rozmawiać, przedstawiając fakty, a nie opierając się na emocjach.

Dlatego wydaje mi się, że zostawienie fachowcom, zostawienie ludziom, którzy znają temat i jeśli nie, doskonalmy tych nauczycieli, sprawiajmy, żeby z roku na rok byli coraz lepsi, zostawienie tych także i trudnych tematów, to nie jest błąd.

Ja nie wiem, być może są takie badania ośrodków socjologicznych, psychologów, którzy mówią, jak wiele, jak wielu rodziców w sposób skuteczny, informacyjny rozmawia ze swoimi dziećmi, bo zamykanie oczu i twierdzenie, że problemy czy też zachowania, o których mówi podstawa programowa wokół nas nie istnieją, nie ma, jak będziemy udawać, że transpłciowość czy homoseksualizm, nie będziemy o nim rozmawiać, to jego nie będzie.

No nie, no proszę Państwa, no bądźmy dorośli.

Dobrym Państwu.

Bardzo z ciekawością słucham tego... Ja mam prośbę tylko, dobrze?

Proszę Państwa, bardzo z ciekawością.

Z tego powodu, że ja uczestniczyłem na...

lekcje religii, jeszcze jak była w szkołach.

Później przeniesiono do sal prywatnych, po domach, tam na wikaryjkach.

Słuchajcie, nauczyłem się tej religii doskonale, chcąc, wiedząc, co w tych tematach byłem lepszy i do dzisiaj lepiej po prostu orientuję, niż ta młodzież, która uczęszcza dwie godziny religii na szkole.

Tylko, że tutaj pan się wypowiedział na ten temat fachowcy.

I nie wiem, czy państwo, ci, co tutaj wypowiadali się, że tak dokładnie tym dzieciom wyjaśniają swoim, jak to jest z tą samoseksualnością,

LWGT i tak dalej, i tak dalej.

Czy kiedyś się przysłuchali młodzieży, jakby niech się przejdą po ulicy i niech idą z grupką tych dzieci, które one nie zwracają uwagi na starszych, że rozmawiają.

O czym rozmawiają?

Jak rozmawiają?

Ta matka przed chwilą co mówiła tutaj na temat, że to będzie deprawacja i tak dalej, że ona to wszystko... Niech by posłuchała tych dwóch córek, nie wiem jakie to dzieci tam ma, jak o te dzieci rozmawiają.

Ja jestem starszą osobą i chodzę, nieraz się wmieszam w tą grupę tych dzieci, tych nastolatków różnego wieku i słucham.

Proszę państwa, czy komukolwiek wiedza na temat zdrowia

na temat techniki zaszkodził, a przecież my to widzimy na każdym kroku.

Na każdym kroku widzimy technikę, postęp naukowy.

Nie wciskajmy dzieciom jakiejś ciemnoty już na początku.

Proszę państwa, znajdujemy się w XXI wieku, a tutaj rozmawiamy, cofamy się do średniowiecza.

Proszę państwa, wstyd niektórym rodzicom, wstyd przenosicie, że w ogóle zajmujecie się, że tam w szkole dostanie jakaś spokrzywiona natura człowieka młodego.

Proszę Państwa, przecież tam przygotowani ludzie przedstawią faktyczne, ja się dowiadywałem o tych sprawach ludzkich, że tak powiem, różnych pokątnych, niewiarygodnych informacji.

Bo byłem w takim wieku i tak chowani byliśmy wtedy.

A dzisiaj, proszę państwa, myśmy na ten temat w ogóle nie powinni rozmawiać.

To nie powinno być tego tematu, bo to powinno być normą.

Normalną normą, że dzieci potrzebują mieć prawdziwą wiedzę na temat tych, o których tutaj ta wiedza ma być w tym programie ujęta.

41 200 20 20.

Przypominamy numer do punktu widzenia.

Pan dyrektor Władysław Zoucha.

Tak, chciałem zapytać, jak pan ocenia, co powinno być z edukacją zdrowotną?

Jaka powinna być jej przyszłość?

Bo tu mamy dwa głosy słuchaczy.

Pan, który dzwonił teraz, jest zdecydowanie za tym, żeby ta wiedza była przekazywana w szkołach.

Pani wcześniejsza tego nie chciała.

Wiemy, że rodzice mogą decydować.

I teraz pytanie, czy ta edukacja zdrowotna powinna stać się przedmiotem obowiązkowym w przyszłości, w przyszłym roku?

Tego chce również Barbara Nowacka, minister edukacji, bo ona to zapowiada, że będzie o to walczyć.

Czy też patrząc na to, że zainteresowanie rzeczywiście nie jest duże, powinno się wycofać w ogóle ten przedmiot ze szkoły?

Ja nie sądzę, żeby przedmiot wycofać.

To dobrze, że akurat to jest wszystko w jednych rękach.

wię, bo bardzo dużo tych treści z edukacji zdrowotnej, jak już powiedziałem wcześniej, było przekazywanych do tej pory.

To nie jest tak, że nie było, bo jak już pani tutaj kurator wcześniej powiedziała, że o zdrowym odżywianiu, o spędzaniu wolnego czasu u nas nauczyciele w WFiście na przykład prowadzą też i co do zdrowia psychicznego, prowadzą tak zwane białe szkoły, szczególnie tu w klasach informatycznych, gdzie...

człowiek może zdrowo spędzić ten czas.

Myślę, że to jest dobrze, że jest w jednych rękach.

Natomiast jeżeli ktoś się dowie, że takie czy inne postawy są, to będzie miał taką informację, że jest, to nie znaczy, że on się akurat w takim stanie tutaj, czy będzie homoseksualistą, czy tam inny miał, czy transprzyjowość będzie miał.

Są takie przypadki, natura takie stworzyła i tego już nie...

Ja tylko miałbym, znaczy z mojego punktu... Czyli obowiązkowy przedmiot?

Raczej obowiązkowy, tylko z mojego punktu to jest, jeszcze jak dołożymy tą jedną godzinę, uczniowie sobie wybiorą, no to wtedy mają bardzo dużo.

Być może, że ministerstwo przeanalizowałoby, czy rzeczywiście wszystkie te przedmioty, bo ja tak patrzę po swojej szkole, czy wszystkie rzeczywiście te przedmioty, które są w tej chwili realizowane,

Są akurat uczniowie potrzebne w takiej ilości, jakie są.

wię, czy nie ograniczyć, bo są przedmioty, gdzie... Czyli zmniejszyć liczbę godzin po prostu w szkole panopostobowej?

Nie, zmniejszyć liczbę godzin, na przykład, żeby ten uczeń spędzał, no nie 40 godzin tygodniowo, bo to jest prawie 8 godzin, tak wypada.

To jest, mówię, dla niego też obciążenie i psychiczne jest w dodatku, że to jest.

Tylko, że zmniejszy liczbę godzin, ten przedmiot prowadzić, mówię, który tutaj jest, wtedy uczniowie podejrzewam, że będą chodzić.

Bo są takie przedmioty, ja wiem, po swojej szkole, bo być może, że w innej one są przydatne.

Panie dyrektorze, posłuchajmy, kolejny telefon w naszym programie.

Proszę państwa, ja...

Całkowicie popieram mojego przedmówcę.

Dzieci są teraz naprawdę przemęczone i skoro pani Nowacka zabroniła prac domowych, a chce obciążyć dzieci dodatkową godziną tej edukacji zdrowotnej, no to nie jest coś w porządku.

Przecież są tak, są godziny wychowawcze, wychowawca może na te tematy rozmawiać.

Jest biologia, przyroda, również te tematy są poruszane.

Także poza tym ktoś tam się wypowiedział, że będą to robili fachowcy.

Proszę państwa, ci fachowcy są specjalnie dobierani.

Ja nie wierzę ani tym psychologom, którzy mają to robić, bo to są ludzie dobrani pod pewnym kątem lewackości

I nie wierzę, żeby to było obiektywne.

Dlatego swoje dziecko wypisałam z tych godzin i uważam, że sama spokojnie porozmawiam z moim dzieckiem i mu naświetlę te sprawy, jeżeli będzie dziecko w określonym wieku, w określonym stanie psychicznym i na pewno nie zgodzę się na...

indoksynowanie mojego dziecka pod kątem lewackim.

Pani kurator Grzandek, wyszukujecie specjalnie psychologów do szkoły, żeby o określonym światopoglądzie.

Muszę państwa zmartwić, niestety nie.

Nie patrzymy na to, kto, popiera jaką partię polityczną, tylko patrzymy na kwalifikacje, jakie ma, czyli wykształcenie, doświadczenie pedagogiczne, to są decydujące...

Założenia nasze tak to są decydujące sprawy które które badamy natomiast na pewno nie sprawdzamy poglądów politycznych dlatego, że szkoła powinna być wolna od poglądów politycznych chociaż powinna na przykład pozwalać rozwijać społeczeństwo obywatelskie powinna tłumaczyć co to znaczy to obywatelskie społeczeństwo powinna zachęcać do wolontariatu.

Ale też powinna pokazywać, że nasze społeczeństwo jest różnorodne.

I wyjdziemy ze szkoły, będziemy już dorosłymi ludźmi i będziemy w tym społeczeństwie żyli.

Będziemy pracowali z różnorakimi ludźmi, będziemy pracowali razem z osobami, które mają inne poglądy polityczne niż my.

inne poglądy, na swoją seksualność, inne poglądy na wychowanie swoich dzieci.

I tutaj jeśli zaczniemy polaryzować, jeżeli zaczniemy osądzać, że coś jest złe, coś jest dobre, chociaż tak naprawdę jest neutralne, bo po prostu człowiek

O różnych poglądach politycznych ludzie mogą dogadać się w różnych sytuacjach, w różnych sprawach, pracują razem, więc mają wspólny cel do osiągnięcia i potrafią współpracować.

To naprawdę nie przeszkadza w takim neutralnym i pozytywnym prowadzeniu zajęć w szkole.

tak naprawdę pan dyrektor Paweł Szyma jak tylko sprostać jedną rzecz bo tutaj w kilku wypowiedziach padło, że dokładanie kolejnego przedmiotu Proszę państwa no nie dokładamy kolejnego zniknął Wwięc to nie jest dołożenie kolejnego żeby jeszcze jeszcze kolejną rzecz dokładamy dzieciom poza tym też nieprawdą jest.

że jakoby komplet tych zagadnień był realizowany na innych przedmiotach, w związku z tym być może uczniowie rezygnują.

Poza tym, tak jak tu jesteśmy, wszyscy pracujemy w edukacji, doskonale wiemy, że treści programowe mają obowiązek pokrywać się, jeśli chodzi o pewne przedmioty.

No ciężko, żeby fizyk nie uczył liczyć, a geograf powiedzmy sobie nie uczył pewnych praw fizyki.

Proces dydaktyczny tak wygląda, że pewne treści, umiejętności i wiedza powtarzają się w cyklu przedmiotów.

Skumulowanie tego do jednego, podczas gdy część występuje na biologii, wychowaniu fizycznym i tak dalej, nie jest niczym niezwykłym w dydaktyce.

Spodziewał się pan tak na koniec jednym zdaniem, że edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym?

Liczę na to, że stanie się obowiązkowym, jeśli analizuję podstawę programową i wiem, jak bardzo ważne są te treści.

Bardzo dziękuję za udział w programie.

Myślę, że po dziesiątym pewnie na łamach Radia Kielce wrócimy.

Na antenie Radia Kielce wrócimy do tego tematu, bo już będziemy zdane z całego kraju.

W punktach widzenia udział dziś wzięli Grażyna Dekiel, świętokrzyski wicekurator oświaty.

Władysław Zaucha, dyrektor Zespołu Szkół Elektrycznych w Kielcach.

I Paweł Szymoniak, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach.

Program przygotował i poprowadził Daniel Lenart, a naszą audycję zrealizował Marek Stefaniec.

Punkty widzenia.