Mentionsy

OtoPłock - Informacje z Płocka
28.11.2025 18:23

Czy każdy może zostać pedagogiem?

Dlaczego zdecydowały się na pisanie pracy doktorskiej z pedagogiki? W jaki sposób godzą pracę zawodową z doktoratem? I jak według nich zmieniają się relacje nauczycieli z uczniami? M.in. o tym rozmawialiśmy z Urszulą Stachurską i Karoliną Ostrowską - doktorantkami Akademii Mazowieckiej w Płocku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 179 wyników dla "Szkoły Doktorskiej Akademii Mazowieckiej w Płocku"

Dzisiaj w moim studiu dwie młode kobiety, które już od dawna namawiałam do tego, żeby zgodziły się na wywiady ze mną.

Urszula Stachurska, prywatnie moja córka.

I Karolina Ostrowska.

Doktorantki Akademii Mazowieckiej w Płocku.

Powiedzcie mi, co sprawiło, że zdecydowałyście się nie tylko na studiowanie pedagogiki, ale i poszerzenie tych swoich studiów o studia doktoranckie?

Na studiach magisterskich pojęłam, że faktycznie pisanie i odkrywanie nowych, poszerzenie swoich horyzontów, badanie czegoś i odkrywanie nowych faktów, które są w miarę miarodajne, sprawia mi faktycznie przyjemność.

Uwierzyłam w swoje możliwości, też nawiązując kontakt ze studentami, poniewwtedy badałam studentów, widziałam, że robię coś, co jest potrzebne.

Otrzymując odzew od wielu osób, które mówiły, że faktycznie są to ciekawe badania, a chciałbym sprawdzić jak to wyszło, proszę koniecznie dać znać jakie są wyniki, to bardzo dodało mi skrzydeł.

Kiedy pojawiła się możliwość wystartowania w rekrutacji do Szkoły Doktorskiej Akademii Mazowieckiej w Płocku, uznałam, że jest to dobry moment, jest to moja szansa, poniewwcześniej już myślałam o tym, żeby podjąć studia doktorskie.

Natomiast nie wiedziałam, że będzie to możliwe w moim rodzinnym mieście.

Dlatego kiedy pojawiła się taka możliwość, stwierdziłam,

Moja historia wyglądała podobnie, ponieważ z Ulą studiowałyśmy na jednym roku i temat pracy magisterskiej, który wówczas omawiałam, również sprawiał mi ciekawość z przyjemnością.

Analizowałam później właśnie wyniki badań.

Poszerzałam też swoje horyzonty.

W międzyczasie pojawiły się też pierwsze publikacje w czasopismach naukowych.

No i nie ukrywam, że tak jak u Uli również decyzję pomógł mi podjąć fakt, że tutaj uruchomiono szkołę doktorską właśnie w naszej uczelni.

Uzyskałam w tym samym roku...

taką możliwość.

W międzyczasie też moja praca magisterska została nagrodzona w konkursie rektora na najlepszy dyplom i to wszystko razem wzięte spowodowało, że dałam sobie również tę szansę.

No faktycznie miałyście wyjątkowy czas, bo jesteście pierwszym rokiem szkoły doktorskiej w Płocku, także takim wyjątkowym, bym powiedziała.

A powiedzcie, czym zajmujecie się w swojej pracy doktorskiej?

W moim przypadku jest to zupełnie inny temat.

Podjęłam się badań współczesnego autorytetu medialnego młodzieży szkół średnich.

Tutaj duży wpływ na to miała moja praca, ponieważ zawodowo pracuję jako nauczyciel w szkole, rozmawiam z młodzieżą, też uczę muzyki, także jest to troszeczkę powiązane z moim tematem.

I podczas wielogodzinnych rozmów z uczniami zauważam, że te autorytety medialne nie tylko są inne niż takie, jakich można było się spodziewać, ale że te autorytety medialne wywierają bardzo duży wpływ na ich postrzeganie siebie, otaczającej rzeczywistości, ze względu na to, że teraz

Wielu rodziców jest zabieganych, nie mają czasu przeprowadzać rozmów ze swoimi dziećmi.

Dzieci są pochłonięte przez internet, jakbym miała mówić bardzo powierzchownie i mocno populistycznie, ale faktycznie jest w tym ziarno prawdy, że dzieci szukają tych autorytetów, ponieważ każdy, nie tylko dziecko, ale każda osoba potrzebuje

Jakichś wzorców.

Tak, jakichś wzorców, jakichś inspiracji.

Zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy w głównej mierze te autorytety są medialne.

I szukając różnych źródeł i publikacji nawiązujących do tematyki, której chciałam się podjąć, znalazłam badania pytające tylko, kto jest Twoim autorytetem.

Ja postanowiłam tę lukę wykorzystać, mówiąc nieładnie, ślizgnąć się i wypełnić, znaleźć jakiś obszar malutki dla siebie.

Dlatego skupiłam się tylko i wyłącznie na tych autorytetach medialnych i dociekam, dlaczego ktoś jest Twoim autorytetem.

Ja z kolei w swojej pracy doktorskiej badam zależności pomiędzy uzdolnieniem muzycznym a kompetencjami językowymi u dzieci.

Z wykształcenia jestem polonistką, także jak najbardziej te kompetencje językowe leżą w obszarze moich zainteresowań badawczych.

Natomiast chciałam również podkreślić rolę muzyki w rozwoju dzieci, która rola zdecydowanie wykracza poza sferę artystyczną, bo dotyczy całego rozwoju zarówno emocjonalnego, jak i poznawczego.

Więc chciałam ten aspekt tutaj podkreślić.

Z badań wynika, że muzyka jest jednym z przedmiotów uważanych za najmniej przydatne w dorosłym życiu.

Natomiast uważam, że powinno być zupełnie inne.

Inaczej, poniewwpływa na wiele sfer naszego życia.

W swojej pracy dotykam też takiego tematu jak transfer umiejętności, transfer uczenia się.

Jest to proces, w którym umiejętności, których nabywamy w jednej dyscyplinie okazują się przydatne w innej i uważam, że naprawdę jest to obecnie bardzo ciekawe pole badawcze.

No to zdecydowanie.

Ja pamiętam, że nawet osoby, które miały problem z nauczeniem się alfabetu, to była taka pioseneczka, prawda, którą się stosowało dzięki piosence właśnie.

Dzieciaki łatwiej uczyły się tego alfabetu, także bardzo, bardzo ciekawy temat.

Obydwa zresztą tematy uważam, że są bardzo istotne.

Wiele osób uważa, że pedagogika to taki kierunek miękki, a nauka powinna być ścisła.

Co odpowiedziałybyście osobom, które nadal tak myślą?

Ja bym odpowiedziała, że pedagogika bada człowieka, a człowiek to najbardziej zaawansowany obiekt badawczy, jaki możemy w tej chwili sobie wyobrazić.

Warto podkreślić, że w pedagogice, tak samo jak w naukach ścisłych, stosujemy metody empiryczne, czyli wykorzystujemy statystykę, projektujemy narzędzia badawcze.

Weryfikujemy hipotezy, opieramy się na dowodach naukowych.

Mamy zarówno badania ilościowe, jak i ilościowe.

Jakościowe, tak.

Jakościowe i ilościowe, dokładnie.

czyli posługujemy się tymi samymi technikami, tylko są one dostosowane do naszego obszaru badawczego.

Zwłaszcza, że nasze badania są głównie ilościowe, mocno statystyczne, więc ja bym odpowiedziała, że jest to bardzo krzywdzące.

I często spotykałam się z takimi komentarzami, że ktoś na przykład nie dostał się na ekonomię, tudzież na architekturę, no to idzie na pedagogikę, no bo to jest przecież taki łatwy kierunek, łatwa dyscyplina.

Jest to bardzo krzywdzące, ponieważ być może faktycznie te osoby dostaną się na pedagogikę, być może nawet ją ukończą, być może z wyróżnieniem.

Każdy z nas miał takich nauczycieli, których nie chce pamiętać, a będzie pamiętał pewnie do końca życia.

Wydaje mi się, że to są tacy nauczyciele, którzy właśnie poszli na pedagogikę, ewentualnie ukończyli matematykę z przygotowaniem pedagogicznym i uważają się za wielkich pedagogów.

Pedagog to jest ktoś, kto od początku wiedział, co chce robić, wiedział, po co chce to robić i wiedział, czym jest pedagogika nie tylko jako dyscyplina naukowa,

ale jako właśnie nauka o człowieku.

Wiem, że wy pracujecie obydwie.

Powiedzcie, jak to jest w ogóle łączyć doktorat z pracą zawodową, bo to jest ogrom pracy, ogrom przygotowań.

To dla tych, którzy nie wiedzą, to jest mnóstwo dodatkowych rzeczy, jak pewnie to potwierdzicie, jak pisanie właśnie artykułów naukowych, jak uczestniczenie w konferencjach różnego rodzaju.

Więc jak wy to w ogóle dajecie radę połączyć i czy w ogóle macie czas na sen?

Sama nie wiem, jak to się udaje i faktycznie często jest tak, że coś jest kosztem czegoś i jeżeli chce się być najlepszym we wszystkim, to niestety, ale nie jest się najlepszym w niczym.

Kosztem jakiejś konferencji organizujemy Andrzejki w szkole.

Kosztem Mikołajek z dziećmi jedziemy na zjazd delegatów.

Także tutaj trzeba niestety podejmować cały czas jakieś decyzje.

I faktycznie tego czasu jest mało, ponieważ doktoraty to są również zajęcia i fakt, że one są prowadzone w piątki i w soboty, natomiast wygląda to tak, że od poniedziałku do czwartku pracuje się w szkole.

Oczywiście po szkole są jeszcze jakieś obowiązki związane z zawodem, który podjęłyśmy.

Natomiast w piątek wygląda to tak, że zaraz po szkole lecimy prosto, bierzemy taksówkę czy wsiadamy do autobusu i lecimy na zajęcia.

Natomiast jesteśmy już na trzecim roku, więc myślę, że co najgorsze to już jest za nami.

Jesteśmy też po ocenie śródokresowej, także faktycznie te najtrudniejsze chwile już mamy za sobą.

Teraz już tych zajęć jest coraz mniej, są one już coraz luźniejsze czasowo.

Tak, możemy się bardziej skupić na pisaniu i też nie musimy podejmować ciągle decyzji krzywdzących albo jedną, albo drugą stronę, bo faktycznie często jest tak, że promotor chce, żeby w czymś pomóc, czy promotor na przykład proponuje jakąś fajną konferencję, ale jest ona w środę o 8 rano, a w środę o 8 rano piszemy sprawdzian z dziećmi.

I trzeba komuś odmówić, coś przełożyć i kombinować.

Te dwie aktywności, ale da się.

A jak z perspektywy młodych badaczek oceniacie kondycję współczesnej szkoły, a zwłaszcza relacje między nauczycielami a uczniami?

Bo chociażby z Waszych wspomnień widać, że te relacje bywają różne.

Jeżeli chodzi o relacje, to myślę, że najważniejszą taką zmianą i aspektem jest fakt, że obecnie relacja pomiędzy nauczycielem a uczniem jest bardziej partnerska niż kiedykolwiek.

Tutaj zachodzą takie procesy bardziej w kierunku dialogu, w kierunku partnerstwa, a nie tylko samych takich metod podających.

Nauczyciele mają coraz większą taką świadomość emocjonalną

świadomość potrzeb uczniów i myślę, że wszystko to też zmierza w kierunku dostosowania.

Mamy coraz więcej uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i myślę, że na pewno pierwszy główny aspekt tej kondycji edukacji w Polsce to powiedziałabym, że jest to właśnie

Natomiast system nie zawsze wspiera takie dobre relacje, bo nawet najlepszy nauczyciel jest czasem na przykład przeciążony czy podstawą programową, czy zbyt dużą liczbą uczniów w klasie, także też trzeba na to patrzeć.

Nauczyciel tak, jest bardzo przeciążony, ale jest niesamowicie kompetentny.

Są postawione wobec niego duże oczekiwania.

Musi być mentorem, organizatorem, psychologiem, specjalistą od nowych technologii.

To są takie role, których musimy się podejmować codziennie, ale też jest to nam ograniczane życiem.

ze względu na przeróżne ustawy, które musimy podpisywać.

Jak znamy ustawę Kamilkową.

Też niekoniecznie jest to zawsze dobre, ponieważ jeżeli ja na przykład nie mam prawa przytulić dziecka czy pogłaskać po głowie, kiedy ono akurat tego potrzebuje, to przecież my przychodzimy do tej szkoły na 6, 7, 8 godzin dziennie.

Jesteśmy z tymi dziećmi na wycieczkach i my zastępujemy w tym momencie im rodziców.

Jesteśmy pierwszymi osobami, do których te dzieci podejdą z jakimś problemem.

Nie rozumiem, dlaczego jesteśmy ograniczani i dlaczego nieraz zarzuca się nam jakieś nieprawidłowości, które najczęściej dzieją się w domach.

To niestety jest krzywdzące wobec nas.

o ten trend, w którą stronę idzie szkoła teraz, wydaje mi się, że jest to... Trzeba to troszeczkę wypośrodkować, ponieważ szkoła bardzo się rozwinęła pod względem właśnie dialogu, tego postrzegania dzieci jako osoby, która też ma swoje emocje, potrzeby, uczucia.

Natomiast nie możemy dać się zwariować.

Uważam, że jakieś elementy z tej szkoły tradycyjnej również warto zaczerpnąć, ponieważ nie możemy...

pozwolić na to, aby w tym wszystkim nauczyciel stracił autorytet.

Znamy tę historię, że uczniowie... Kosz na śmieci na głowę.

Tak, kosz na śmieci na głowę.

Na szczęście mi się taka sytuacja nie wydarzyła.

Myślę, że Karolinie również.

Natomiast wiem, że takie sytuacje były.

Ja to pamiętam też z czasów, jak ja chodziłam do szkoły, co się wyprawiało, jak ksiądz przychodził na religię.

To faktycznie, jak teraz to wspominam, to

I im więcej uczeń ma praw, tym bardziej zapomina ile ma obowiązków i że w ogóle te obowiązki ma.

Także wydaje mi się, że należy znaleźć taki złoty środek.

Fajnie, że traktujecie mnie po koleżeńsku, możemy sobie zawsze o wszystkim porozmawiać, natomiast jest czas na naukę, jest czas na rzeczy poważne i jest czas na swobodne rozmowy.

I po prostu dzieci muszą to wiedzieć.

Tak samo rodzice również muszą to wiedzieć, że jest czas na to, kiedy oni mogą jakieś swoje sugestie mi przekazywać.

Ja to bardzo szanuję, zawsze biorę to do siebie.

Natomiast jest czas, kiedy oni muszą mi zaufać, bo to nie wyjdzie.

I wykonywać polecenia.

Czy zauważacie ze swojej perspektywy jakąś dużą różnicę pomiędzy starszym pokoleniem nauczycieli, a tymi młodymi nauczycielami prosto po studiach?

Zdecydowanie taka różnica jest widoczna i wśród studentów, i wśród początkujących nauczycieli, pomiędzy nimi, a wieloma tymi starszymi nauczycielami.

Przede wszystkim jest to właśnie różnica, to o czym już wspominałam, w postrzeganiu swojej relacji z uczniem.

To po pierwsze.

Ci współcześni młodzi nauczyciele są tak zwani digital natives, czyli technologia jest dla nich już naturalnym narzędziem pracy, z którego korzystają.

Co jeszcze można powiedzieć?

Myślę, że dobrze, że wspomniałaś o tych orzeczeniach i właśnie o trudnościach, specyficznych trudnościach w uczeniu się, w różnych dysfunkcjach, które dzieci posiadają, ponieważ zauważyłam, że często ta stara szkoła

Wychodzi z założenia, że kiedyś tego nie było, więc teraz też tego nie ma.

To jest widzimisię.

No tak nie jest, bo kiedyś faktycznie zdarzało się jeden taki uczeń w klasie i to już było wow, a teraz według statystyk my mamy w każdej jednej klasie około 3 do 5 uczniów z dysfunkcjami różnego rodzaju.

Tak, chociaż moim zdaniem jest to też kwestia diagnozy.

Wydaje mi się, że bardzo wiele osób nie było po prostu dobrze zdiagnozowanych.

Rzadko się zdarza, że jest osoba, która nie ma jakiejś tam swojej fiksacji na jakimś punkcie czy trudności z czymś.

Myślę, że jeżeli ja bym teraz była poddana diagnozie, tak jak ta diagnoza teraz funkcjonuje, u mnie na pewno by stwierdzono ADHD i dyskalkulię, bo to ja już widzę to u siebie, natomiast faktycznie kiedyś to...

Kiedyś byłam oceniana pod względem, no nie chcę jej się uczyć, nie chcę jej się uczyć matematyki, tak?

I ile razy mogę powtarzać?

I już były wrzastki, krzyczenie.

Młodzi nauczyciele otrzymując to orzeczenie biorą to pod uwagę, starają się te zalecenia z poradni stosować i przyjmują to jako coś naturalnego, że po prostu takie trudności są.

Natomiast stara szkoła niestety dalej postrzega to jako widzi mi się rodziców, żeby miał prościej, bo mu się nie chce.

No i to też jest troszkę krzywdzące, natomiast wierzę w to, że ten trend...

Czyli nazwały to byśmy przede wszystkim różnicą może w takiej kulturze edukacyjnej i w ogóle dostrzeganiu tych potrzeb, bo diagnozy, opinie, orzeczenia, to o czym mówisz to jest jedno, ale druga sprawa to są emocje dzieci.

W tej chwili to, że uczniowie mierzą się z większym niż kiedyś lękiem, z innym stylem uczenia, zupełnie z innym tempem uczenia.

Dzieci mają jakieś swoje różne...

Często dzieci są samotne, ze względu na to, że matki nie siedzą w domu, matki pracują, ojcowie również pracują.

Te dzieci często są zostawione same sobie.

Siedzą na świetlicy od godziny 7 do 17, potem wrócą do domu, szybko lekcje odrobione, odrobione, no to tyle.

Dlatego my jako nauczycielki nie możemy bagatelizować ani emocji, ani orzeczeń, ani tych wszystkich trudności, z którymi dzieci się mierzą, bo po prostu tak teraz wygląda rzeczywistość i takie potrzeby mają dzieci.

Ale też dzięki temu mamy duże pole obserwacji.

Powiedzcie, czym w takim razie, jakimi cechami powinien się charakteryzowwspółczesny pedagog?

Myślę, że współczesny pedagog powinien być przede wszystkim kreatywny, odporny na stres.

Powinien szukać zawsze rozwiązań, a nie zostawiać dziecko samo sobie lub zostawiać problem rodzicom.

Powinien być również konsekwentny, zdecydowany.

Ale przy tym wszystkim powinien cały czas pielęgnować dziecko w sobie, ponieważ nie ma lepszej radości dla dzieci niż to, kiedy my też potrafimy się przebrać, założyć sobie wróżkę na głowę i udawać chomika.

Czy przyjść do szkoły w piżamie.

Ja bym powiedziała, że współczesny pedagog żyje w świecie ciągłych zmian i społecznych, i kulturowych, i różnych innych.

I w związku z tym on powinien też w tym tempie pracować, czyli jednocześnie i dostosowywać się do rzeczywistości, w jakiej przyszło mu pracować, ale też jednocześnie to, o czym już mówiła Ula, być gdzieś zakotwiczony w tych tradycyjnych, jednak klasycznych modelach nauczania, czyli łączyć kompetencje i te tradycyjne pedagogiczne.

I te nowoczesne, których wymaga ten współczesny świat od nas.

Także być przede wszystkim elastyczny, jeżeli bym to miała podsumować jednym słowem.

Tak i nie bazować tylko na metodach, które już znamy, ale cały czas opracowywwłasne metody, ponieważ jedna metoda zadziała w stosunku do siódemki dzieci, ale będzie trójka, która kompletnie nie będzie podążała za nami i za grupą, więc trzeba właśnie być elastycznym i cały czas się też dokształcać i szukać poszukiwań.

To na koniec, co powiedziałybyście młodym ludziom, którzy jeszcze nie mają wybranej drogi zawodowej, ale myślą o tym, żeby zostać pedagogiem?

Czy warto zostać pedagogiem?

Jeżeli ktoś faktycznie czuje w sobie ten dryg pedagoga i jakieś tam umiejętności pedagogiczne, jak najbardziej jest to droga dla tej osoby, ponieważ faktycznie po przebrnięciu przez te wszystkie studia, praktyki, kiedy już wejdziecie do szkoły, to...

Przede wszystkim nie można się zrazić w pierwszym momencie, bo to może być duży szok, że jednak to nie wygląda tak jak na praktykach, że jak coś nam nie wyjdzie, to jest nauczyciel, który zawsze nam podpowie.

Stajemy sami naprzeciwko najbardziej wymagającej widowni.

I to jest wszystko też do czasu pierwszego zebrania z rodzicami, które jest dla mnie większym przeżyciem niż jakakolwiek konferencja naukowa.

nie można się zrażać, a będzie to zawód, który jest najbardziej wdzięcznym zawodem.

To jest wszystko też do pierwszego uśmiechu, do pierwszej laurki, do pierwszego kocham cię ciocia i to wynagrodzi wszystkie trudy i wysiłki.

Natomiast też wydaje mi się sensowny taki komunikat, że jeżeli ktoś zastanawia się i nie jest pewien tego, czy chce iść na pedagogikę, a może chce iść na pedagogikę, ale też z innych powodek,

to może lepiej dać sobie troszeczkę czasu, przemyśleć czy na pewno, poniewwydaje mi się, że już za dużo było takich pedagogów, którzy zrobili sobie przygotowanie pedagogiczne i stwierdzili, że będą uczyć.

Ja bym tutaj też zgodziła się z Rumi i powiedziała właśnie trochę przewrotnie, że pedagogika nie jest dla każdego.

Że wybierz pedagogikę, jeśli lubisz pracować z ludźmi, jeśli chcesz szukać tych rozwiązań, jeśli chcesz realnie działać, próbować, nie poddawać się.

Może to brzmi jakoś górnolotnie, ale naprawdę tak wygląda praca nauczyciela, więc powiedziałabym przewrotnie, że nie jest to kierunek dla każdego.

Natomiast są pewne dyscypliny, są pewne zawody, które tworzą samochody, przedmioty, mosty, a są też takie, które tworzą przyszłość i wydaje mi się, że pedagogika jest jednym z nich.

Zdecydowanie wy pracujecie u podstaw.

Tworzycie przyszłość narodu, bo ci młodzi ludzie właśnie naszą przyszłością są, jakby na to nie patrzeć.

My jako doktorantki też mamy taką szczególną perspektywę, że możemy to, co czytamy, o czym czytamy w teorii, obserwoww praktyce i łączyć właśnie te różne aspekty życia, żonglować nimi i... Przebadać to i jeszcze sprawdzić.

Tak, to się wszystko bierze stąd, że pedagogika jest dyscypliną naukową łączącą teorię z praktyką.

To uczymy się na pierwszych wykładach już z podstaw pedagogiki, także to faktycznie tak jest.

Łączymy teorię z praktyką, natomiast ja jestem zdecydowanie zwolenniczką praktyki.

Bardzo dziękuję Wam za rozmowę.

Myślę, że dla wielu osób będzie ona inspirująca.

A w moim studiu gościły Karolina Ostrowska-Jurszula Stachurska, doktorantki Akademii Mazowieckiej w Płocku.