Mentionsy

Opowiem Ci historię
04.09.2025 22:15

Krzyś nie dotarł do szkoły. Zapomniana zbrodnia | 140

❤️ PATRONITE: ⁠https://patronite.pl/opowiemcihistorie⁠

Wrzesień 1997 roku. Krzyś wyruszył rano do szkoły w województwie świętokrzyskim, ale nigdy tam nie dotarł. Kilka godzin później jego rower znaleziono porzucony w rowie. To był początek mrocznej sprawy, która przez wielu została zapomniana.


Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł Kalinowski

Opracowanie: Paulina Drożdż

Muzyka: Rafał Baryła http://entropysound.pl

Kontakt: [email protected]

Źródła: https://ntpd.eu/YLQLe

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 37 wyników dla "Marian B."

Bogumiła fatalnie wybrała męża, Marian B., który od młodości pił oraz znęcał się nad swoją matką.

Jednym z powodów był zatarg z Marianem, który tak bardzo nie znosił szwagierki, że zabronił jej odwiedzin.

Pięćdziesięcioletni Marian też nie przejawiał ciepłych uczuć.

Mocno zakrapiane biesiady, które tylko podkręcały agresję Mariana, zyskały na sile, kiedy najbliższy sąsiad, 17-letni Mariusz B., też stał się smakoszem tanich trunków.

Niedługo potem, około dziesiątej, zatroskany Marian po raz pierwszy w charakterze opiekuna zjawił się w szkole z pytaniem, czy Krzyś uczestniczy w zajęciach.

Według Mariana istniała spora szansa, że zaginiony postanowił uciec z tęsknoty za babcią.

Koledzy ze szkolnej ławy potwierdzili, że w poniedziałek około 18 widzieli go w jarzębiu, jak prowadził swojego ukochanego górala, krocząc obok starszego kolegi, Mariusza B. Podobnie jak nauczyciele, byli jednak pewni, że Krzyś nigdy by nie poszedł na wagary, ani tym bardziej nie ulotnił się bez słowa z rodzinnego domu.

Podejrzewany o związek ze sprawą Mariusz B. relacjonował.

Policjanci z Kielc zapytali mnie, czy nie chcę, aby Krzyś miał godny pogrzeb.

Według wersji podanej przez Mariusza, pijany Marian udusił Krzysia w domu w obecności żony, a potem wszyscy troje zakopali ciało.

Identyczny Marian miał zadzierzgnąć na szyi ofiary.

Marian był już tak mocno pijany, że nie było sensu proponować mu udziału w libacji.

Mariusz B. spokojnym, beznamiętnym głosem opowiadał.

Marian B. ciągnął chłopca po podłodze.

Ponieważ Krzyś znowu dał oznaki życia, Marian B. przywiązał go do drąga, żeby jakimś cudem nie zdołał uciec.

Następnie cała trójka zasypała miejsce pochówku, zamaskowała je mchem, a Marian wywiózł ukochany rower Krzysia i porzucił w lesie.

Jeszcze tej samej nocy Gajowy trafił na górski rower w lesie i przemieścił go do rowu obok drogi, dzięki czemu uczniowie go znaleźli i odwieźli na podwórko B. Nie można już było w razie pytań utrzymywać, że dwunastolatek odjechał daleko, więc Marian stawił się w szkole w Kapałowie.

Bogumiła i Marian nie przyznają się do popełnienia zarzucanego im czynu.

Prokuratura zarzucała Marianowi B., że mając w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność, uderzył, a następnie udusił sznurkiem dwunastoletniego Krzysia D.

Teraz żałuję, że mu nie pomogłem, ale wówczas bałem się B. Wiem, że B twierdzi, że to ja zabiłem.

Wiele razy widziałem, jak Marian bił Krzysia.

Marian usiłował bronić siebie oraz żonę przed oskarżeniami młodszego kolegi od kieliszka.

Słysząc takie oświadczenie, sąd zezwolił na ujawnienie listów, które Marian pisał z aresztu do rodziny i świadków, rok po zatrzymaniu.

Z uwagi na stan upojenia tylko Marian B. miał znacznie ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

Dla Bogumiły B. wniosła o 4 lata za kratami.

Najłagodniej potraktowała Mariusza B., który współpracował z organami ścigania i jako jedyny okazał jakąkolwiek skruchę, zasługując tym samym na jedynie dwa lata pozbawienia wolności.

Oskarżony Marian B. nie przyznał się do winy.

Zbrodni dopuścił się Mariusz B., człowiek o osobowości psychopatycznej i oskarżył o nią Mariana B. Miał przecież interes, by przerzucić winę na cudze barki.

Uniewinnienia domagał się również w stosunku do Bogumiły B. Z kolei obrońca chłopaka zwracał uwagę na to, że z racji ogromnej różnicy wieku był on pod dużym wpływem sąsiadów, z którymi łączyła go psychologiczna zależność.

W ostatnim słowie Marian zapewniał, że jest niewinny na tysiąc procent.

Nie udało się Mariuszowi B. nas spalić.

Zasadniczy dowód w tej sprawie to wyjaśnienia współoskarżonego Mariusza B., którym sąd dał wiarę, gdyż były one bardzo szczegółowe.

Mariusz B. pomógł w ukryciu zwłok chłopca, bo jak mówił, chciał w Marianie B. mieć człowieka całkowicie podległego.

Mariusz B. nie miał powodów do fałszywych pomówień małżeństwa B. Możemy tylko domniemywać, że motywem była ogólna niechęć Mariana B. do krewniaka.

Z akt sprawy wynika, że Marian B. cały świat dzielił na jego rzeczy i nie jego rzeczy.

Jedyną okolicznością łagodzącą dla Mariana B. był fakt, iż czynu dopuścił się w stanie ograniczonej poczytalności.

Na łagodny wymiar kary dla Mariusza B. wpłynął fakt, że przyczynił się on do ujawnienia zbrodni i szczegółowo opisał zdarzenia.

0:00
0:00