Mentionsy
Onet Rano. Goście: Wójcik, Ikonowicz, Kucewicz, Wachowicz CAŁY ODCINEK
#płatnawspółpraca | W środę w "Onet Rano." przywita się Dominika Długosz, której gośćmi będą: Michał Wójcik, PiS; Piotr Ikonowicz, Ruch Sprawiedliwości Społecznej; Katarzyna Kucewicz, psycholożka; Maria Wachowicz, Fundacja Avalon. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Odety Moro będzie Radosław Maćkiewicz, dyrektor generalny Centralnego Ośrodka Informatyki.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry, witam państwa serdecznie, nazywam się Dominika Długosz i to jest Onetrano.
Porozmawiamy sobie dzisiaj, oczywiście, że porozmawiamy sobie dzisiaj o polityce.
Będzie poseł Michał Wójcik, poseł Prawa i Sprawiedliwości, kiedyś Ziobrysta, ciekawe czy nadal Ziobrysta.
Porozmawiamy o zmianach na rynku pracy, dlatego, że zmiany, które proponuje rząd, zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy budzą bardzo wiele i bardzo zaskakujących emocji.
Niektórzy mówią, że lobbying w tej sprawie wszedł na wyższy poziom.
poziom i że dotarł nawet do rządu, dlatego że w rządzie też są przeciwnicy tych rozwiązań.
Porozmawiamy sobie o tym, do czego możemy użyć AI w naszych domowych sprawach.
Chciałam użyć słowa zabawach, ale nie wiem, czy to jest dobre sformułowanie.
Ja na przykład przerabiam w nim całe albumy rodzinne.
I dlaczego nas to tak wzrusza?
O tym porozmawiamy również dzisiaj w poranku.
I na koniec o zmianach, które rząd chce wprowadzić w ustawach dotyczących asystencji osobistej.
Czekamy na tę ustawę już dwa lata i co chwila słyszymy, że za moment będzie ona rzeczywiście przerabiana.
Przeszła przez rząd, ale pytanie, czy to jeszcze jest w ogóle ustawa, której osoby z niepełnosprawnościami potrzebują.
Zapraszam Państwa bardzo serdecznie na spędzenie tej ponad godziny z Onet Rano i zaczynamy jak zwykle od prognozy pogody.
I co ja Państwu mogę powiedzieć o pogodzie?
Pogoda jest zazwyczaj jakaś przeważnie słaba o tej porze roku w Polsce.
Mamy w tej chwili dzisiaj, w środę, temperatury od 2 stopni w okolicach Krakowa i Zielonej Góry do 5, a nawet 5 w centrum kraju, a 7 na Podkarpaciu.
Jakaś dziwna ta temperatura jest.
Jakoś nie ma tutaj schematu, bo 2 stopnie są też w Bydgoszczy.
Więc Bydgoszcz, Kraków, Zielona Góra po 2 stopnie, a cała reszta powyżej 3 stopni.
Zachmurzenie natomiast w całym kraju mniej więcej takie samo, poza Rzeszowem i Zakopanem.
Tam trochę słońca wystaje zza chmur, ale generalnie należy się przyzwyczaić, że kolor dominujący to jest piękna polska szarość o tej porze roku i lepiej nie będzie.
Czwartek, czyli jutro, temperatury bardzo podobne.
Tu mi się coś zmieniło w Rzeszowie.
W Rzeszowie 7 stopni dzisiaj, 9 jutro.
I w ogóle temperatura jest troszeczkę wyższa, bo już jutro nie widzę nigdzie tych dwóch stopni.
Najniższa temperatura to 3 stopnie na północy i zachodzie kraju.
W Białymstoku i Suwałkach 5 i 6, więc Rzeszów
przed weekendem najcieplejszy i najbardziej słoneczne, bo także jutro wystaje tam jakiś kawałek słoneczka za chmur, ale powiem państwu, że sprawdzałam prognozę pogody taką tą długoterminową, tak wiem co myślimy o długoterminowych prognozach pogody, one zazwyczaj się słabo sprawdzają.
ale ujemne temperatury, takie naprawdę ujemne, dopiero po nowym roku, a przynajmniej tak to wyglądało na długoterminowej prognozie pogody i święta chyba niestety też nie będą białe.
Do tej myśli należy się już zacząć przyzwyczajać.
Mamy dzisiaj dwa tygodniki, które wychodzą w środy.
Pierwszy to jest tygodnik Polityka z okładką z kotem.
Ma kota i prezydenta na sobie okładka.
Punt prezydenta Karola Nawrockiego i Rutego.
Nie wiem czy to jest któryś z kotów pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale może trochę tak wygląda.
I co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim?
To jest tekst okładkowy tygodnika Polityka.
I to jest tekst...
Próbuję się do niego dostać, bo on jest zrobiony na okładce, ale wcale nie jest pierwszy.
Lider i jego patron.
Bardzo Państwa przepraszam, muszę założyć okulary, które gdzieś sobie odłożyłam, bo już nic nie widzę.
Poza prowadzeniem samochodu.
Czytać nie mogę w tych okularach.
To jest tekst Ani Dąbrowskiej.
Bardzo zawsze polecam teksty Anny Dąbrowskiej.
Karol Nawrocki coraz wyraźniej wciela się w rolę patrona polskiej prawicy, co na to Jarosław Kaczyński?
To jest takie pytanie, które dziennikarze polityczni cały czas sobie zadają, więc warto przeczytać, co tam się dzieje między panami, ale ja na przykład mam
Teorię, ja mam teorię, że Jarosław Kaczyński jest dość zadowolony z tego, że Karol Nawrocki staje się patronem polskiej prawicy, dlatego, że to kanalizuje w pewien sposób wszystkie konflikty i walkę o schedę w Prawie i Sprawiedliwości.
Artykuł tuż obok Rafała Kalukina to precz z komuną, czyli czym sprowokowana przez PiS awantura na okoliczność wyborów Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu była jednym z bardziej absurdalnych spektakli ostatniego czasu.
Jak ja się bardzo zgadzam, to nawet nie mają państwo pojęcia.
Polecam więc artykuł Kalukina w polityce, no bo rzeczywiście ja nie wiem o co to było.
To był absurd, to co się odbyło w tej sprawie.
Drugi tygodnik dzisiejszy to tygodnik powszechny i bardzo ważny temat na okładce.
Życie w spektrum autyzmu.
Temat tygodnika zamaskowani w myśl paradygmatu neuroróżnorodności autyzm nie jest zaburzeniem, ale odmiennym sposobem doświadczenia świata.
Osoby w spektrum często próbują ukryć tę odmienność, za co płacą bardzo wysoką cenę.
I to jest dokładnie o tym... Przepraszam.
Dokładnie o tym artykuł, również o tym, że na przykład dziewczynki bardzo dobrze ukrywają ADHD, dlatego kobiecy tak rzadko, stosunkowo przez lata były diagnozowane na ADHD, ponieważ uczą się dopasowywać do otoczenia i ukrywać to właśnie schorzenie.
I gazety codzienne dzisiaj.
Zaczyna się wojna z tanią chińszczyzną.
To jest kolejna regulacja Komisji Europejskiej, która ma wejść w życie.
Komisja Europejska szykuje nowe regulacje, które mają ograniczyć sprzedaż azjatyckich produktów szkodliwych dla konsumentów i wyniszczających rynek.
12 milionów.
Tyle małych przesyłek z chińskich platform sprzedażowych trafia codziennie na unijny rynek.
I to proszę Państwa, to jest bardzo fajne kupić tanio, tylko my często nie sprawdzamy składów i nie do końca chyba sobie zdajemy sprawę, jak niebezpieczne rzeczy z tych Chin sprowadzamy, czy rzeczy, które nie spełniają żadnych unijnych norm.
Z tematów quasi-politycznych polecam Państwu niebezpieczne związki Banasia.
To jest tekst specjalnie dla wielbicieli biało-czarnych historii i dla ludzi, którzy uważają, że Marian Banaś, były szef NIK, był bohaterem pozytywnym.
Były prezes NIK otacza się ludźmi o jawnie prorosyjskich sympatiach.
Pojawił się nawet w kanale podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Moskwy byłego posła samoobrony.
I to nie są jedyne takie kontakty Mariana Banasia.
Naprawdę warto rzucić okiem na to, co tam się dzieje.
tekst Michała Kolanko, to jest tekst Wewnętrzne konflikty rozrywają pismy, o tym żeśmy już też pisali i w Onecie i w Newsweeku.
To naprawdę się dzieje, to nie jest tak, że to są jakieś wymysły dziennikarzy, tylko zewsząd zaczynają do nas docierać w tej chwili historie o konflikcie wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.
Michał stawia pytanie, czy Jarosław Kaczyński jeszcze panuje nad partią.
Ja mam wrażenie, że panuje, tylko jesteśmy na etapie jednego z ulubionych zachowań prezesa, czyli zarządzanie chaosem.
To jest metoda, którą Jarosław Kaczyński przez lata stosował z dużym powodzeniem i nie ma żadnego powodu, żeby z niej zrezygnował.
Pierwsza strona Gazety Wyborczej, w budżecie NFZ drastycznie brakuje pieniędzy.
Naprawdę drastycznie brakuje pieniędzy.
I szczerze mówiąc, ja nie mam zielonego pojęcia, jaki plan ma rząd, poza cięciami.
I o tym właśnie jest tekst na pierwszej stronie Gazety Wyborczej.
Przywrócenie limitów na porady specjalistyczne, tomografię komputerową i rezonans magnetyczny oraz rezygnacja z programu Dobry Posiłek w Szpitalu.
To propozycje resortu zdrowia.
po tym, jak cięć w wydatkach zażądał minister finansów.
Wczoraj odbyło się spotkanie
po rządzie.
Odbyło się spotkanie ministrów finansów i zdrowia z premierem i szefem NFZ-u.
My oczywiście będziemy się dowiadywać, co na tym spotkaniu się wydarzyło i jakie są ostateczne decyzje w tej sprawie, ale naprawdę oszczędności 900 milionów na programie Dobry Posiłek.
Ja myślałam, że my tę debatę mamy już absolutnie za sobą.
Po pierwsze rząd, który mi mówi, że musi ciąć wydatki akurat na zdrowie, to chyba nie do końca sobie zdaje sprawę, jaki to będzie miało skutek polityczny, bo to są wydatki, które zawsze wszystkich bolą i bardzo trudno jest potem wytłumaczyć wyborcom, że trzeba tak było.
PR-owo, ja wiem, to jest brzydkie słowo, PR, zwłaszcza polityczny, ale jednak rząd musi się liczyć z tym, jaki ma wizerunek wśród wyborców, bo chyba chce wygrać kolejne wybory.
A 10 miliardów na zdrowiu to jest bardzo dużo.
To jest po prostu bardzo dużo i będzie z tym kłopot także wizerunkowy, zwłaszcza, że nie widać jakiegoś specjalnie planu zaawansowanego
który byłby w rządzie na reformę służby zdrowia.
Status osoby najbliższej jeszcze w grudniu.
Rządowi zależy na czasie.
To też temat w gazecie wyborczej.
Rzeczywiście rząd chciałby, żeby te przepisy negocjowane przez dwa lata, żeśmy się z tym bawili, zostały przyjęte jeszcze w grudniu przez Sejm.
Ja państwu coś powiem.
One zostaną przyjęte przez rząd, przez Sejm i trafią do prezydenta na biurku i on je zawetuje.
Bo tam nie będzie tej zmiany, którą chciałby wprowadzić prezydent, więc nie będzie podpisu pod tą ustawą.
I tutaj chciałam państwu pokazać...
Ja jej się zgubiłam w dzienniku Gazecie Prawnej.
Też jest tekst o Państwowej Inspekcji Pracy, która zyska uprawnienia do zmiany kontraktów na umowy o pracę.
I to jest też sprawa, o której dzisiaj porozmawiamy.
A ja już zaproszę mojego pierwszego gościa, bo on już tam stoi.
Michał Wójcik z Prawa i Sprawiedliwości.
I chciałabym, żeby... O, już idzie do mnie.
Michał Wójcik.
Ja tutaj uprzątnę panu posłowi te wszystkie papierki, które mi powypadały z gazet.
Zabiorę mu tablet, żeby mi pan poseł nie usiadł na tablecie.
Dzień dobry panie pośle.
Witam pana bardzo serdecznie.
Dzień dobry.
Witam.
Zdejmę okulary, bo jak już państwu mówiłam, nie prowadzę w okularach, tylko czytam w okularach.
Jedziemy.
Panie pośle, ja bym chciała zacząć jednak na krótko, bo pan się w tym nie specjalizuje, ale od tego, co wydarzyło się w nocy, czyli rozmów pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.
Sekretarz Rubio zamiast na spotkaniu NATO trafił do Moskwy.
I tam rozmawiał o tych właśnie negocjacjach pokojowych, które się skończyło, to spokojnie się skończyło niczym, absolutnie niczym.
Stany Zjednoczone mówią, nie będziemy już finansować pomocy dla Ukrainy, w którym miejscu my jesteśmy w ogóle.
Do końca nie wiadomo, w jakim miejscu jesteśmy, dlatego że takie rozmowy mają to do siebie, że nie ujawnia się wszystkiego.
Opinia publiczna zna bardzo wąski fragment takich rozmów.
One trwały, z tego co wiem, wczoraj 5 godzin.
No i każdy mówi coś innego, bo jak dzisiaj sobie włączyłem rano media, to jedni mówią, że były konstruktywne, inni mówią, że nic, Putin grozi, że będzie walczył z Europą.
Właśnie jest to trochę niepokojące, wie pan, panie Pyszle, jak ja słyszę, że Władimir Putin mówi, jeśli Europa będzie chciała wojny, to my jesteśmy gotowi i potem już nie zostanie nigdy do negocjacji, no to mam wrażenie, że on się już poczuł bardzo silny i że już poczuł, że Ukrainy nikt nie broni.
Tu jest kilka rzeczy.
Po pierwsze, Putin oczywiście może mówić, taki werbalizm jest werbalizmem, natomiast pamiętajmy, że już kilka lat trwa ta wojna.
Ona miała trwać kilka dni albo tydzień.
Przez kilka lat zdobył 20% terytorium.
Więc dzisiaj mówić o tym, że z Europą jest gotowy walczyć, jest szaleństwem.
To jest rzecz oczywista, to jest jakby pierwsza rzecz, a druga jest jeszcze ważniejsza.
Po prostu nie ma pieniędzy na to, żeby prowadzić wojnę.
Pamiętajmy, że każda wojna jest bez sensu, ale ta wojna to jest szczególnie bez sensu.
Tam miesięcznie ginie ponad 100 tysięcy ludzi, 25 tysięcy ginie, ponad 25 tysięcy żołnierzy po jednej i drugiej stronie tygodniowo.
I to jest bez sensu.
Natomiast trzeba mieć pieniądze na prowadzenie wojny.
Zwyczajnie nie ma już pieniędzy na to, bo wiadomo, że te sankcje, które nakłada na kraj, który kupują ropę, gaz od niego w Donald Trump, są straszliwie uderzające w ich gospodarkę.
30% gospodarki Rosji jest przestawione na tory wojenne.
To jest druga strona i my musimy się zbroić z całą pewnością, bo niezależnie od tego, że logika pokazuje, że nie ma szans na starcie z Europą, to jednak trzeba się zbroić.
Dlatego chyba dobrze, że ten program SAFE wchodzi w życie, chociaż Mariusz Błaszczak mówi, to jest kredyt, który trzeba będzie spłacić, ale ten kredyt jest wyjątkowo nisko, bo tam chyba w ogóle nie ma oprocentowania.
Oczywiście będzie to trzeba spłacić, ale my nie mamy takich pieniędzy na kupowanie uzbrojenia, więc to chyba dobrze, że je pożyczymy.
Powiem tak, znowu kilka rzeczy.
Pierwsze, uspólnotowienie długu jest czymś, co mi się bardzo nie podoba, nie ukrywam tego.
My głosowaliśmy przeciw jakoś, czy suwerenna Polska, jak chodziło o COVID i uspólnotowienie długu.
Uważamy, że to jest rzecz niebezpieczna dla nas, bo jeżeli jakieś państwo upadnie, generalnie nie może upaść państwo, ale jeżeli będzie miał problem ze spłatą długu,
to powiem wprost, to my będziemy musieli płacić.
W zależności od algorytmu, jest algorytm, jaki jest produkt narodowy brutto.
To jest jakby pierwsza rzecz.
Natomiast druga, no, pani redaktor, dlaczego mi się to może nie podobać?
Dlatego, że to Unia Europejska będzie określała w istocie, na co się zgadza, jakie są priorytety w uzbrojeniu.
No i jest ta, ten, ta proporcja 65-35.
Czyli 65, tak naprawdę, procent.
Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania.
Ale pan wie, że my też mamy zbrojeniówkę?
Mamy zbrojeniówkę, bo tam... I że to chodzi nie o niemiecką zbrojeniówkę, czy francuską, tylko europejską.
No tak, ale te największe 27 firm europejskich to są właśnie niemieckie, francuskie, hiszpańskie, włoskie.
Oni na tym po prostu chcą zarobić, bo wojna niestety to jest także obszar, gdzie jest dramat i zarobę.
No tak jak Donald Trump, największy sojusznik też chce zarobić na wojnie, no to...
Tak tylko, że Donald Trump jest największym gwarantem naszego bezpieczeństwa.
Tak jak pan słucha Donalda Trumpa to cały czas pan myśli, że to jest gwarant bezpieczeństwa.
Z całą pewnością, z całą pewnością.
Wizyta, pamiętam wizytę pana prezydenta Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych, to co mówił Donald Trump jak mówił o Polakach, przyjaciołach, o tym, że być może trzeba będzie rozbudować w wojskach, które są w Polsce.
zaproponował 28 punktów, z których część jest po prostu decydowaniem o tym, co się będzie działo w Polsce bez głosu polskiego.
Pamiętajmy o jednej rzeczy, znaczy to, że nas nie ma przy stole, uważam, że jest... Ale nie, nie, nie, nikogo nie ma, bo Donald Trump nie chce z nikim negocjować i poza Rosją.
Pani redaktor, pani właśnie użyła słowa negocjować.
Negocjacje na tym polegają, że się wychodzi z jakimś projektem, a potem się właśnie go negocjuje.
I my jesteśmy w takim momencie, że w zasadzie do końca nie wiemy, co ewentualnie będzie w porozumieniu.
Ja uważam, że zakończy się to wszystko porozumieniem.
Głęboko wierzę w to.
Nie ma moim zdaniem innej możliwości, bo jeżeli będzie inna możliwość, to szykujmy się po prostu, bo Putin się nie cofnie.
No to dlatego dobrze, chyba, że jest program Safe, z którego będziemy mogli czerpać, żeby zrobić kolejne zakupy uzbrojenia.
Tylko, że w gruncie rzeczy sama idea tego projektu jest wymierzona w Stany Zjednoczone, bo jeżeli ktoś mówi, ja będę określał, co kupujecie, gdzie kupujecie, a za to wszystko jeszcze oczywiście to nie jest żaden grant, to nie jest subwencja, to jest po prostu coś, co trzeba spłacić, pożyczka i będą to spłacać kolejne pokolenia.
Ja mam cały czas wrażenie, że wy byście chcieli, żebyśmy my zapłacili Amerykanom za to, że oni nie wyjdą z Europy, a Donald Trump bardzo chce już wyjść z Europy.
Ja wiem, co on nam obiecał.
Ja naprawdę wiem, co on nam obiecał.
Tylko ja nie mam takiego głębokiego przekonania jak państwo, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości, że w obietnicę Donalda Trumpa można bezdyskusyjnie wierzyć.
Jest najpotężniejszym politykiem świata, stoi na czele najpotężniejszej armii świata i to Stany Zjednoczone są gwarantem bezpieczeństwa na całym świecie.
O Joe Bidenie nie mówiliście najpotężniejszy polityk świata.
Ja mówiłem, oczywiście, że zawsze mówiłem, no bo wiadomo, że to jest najpotężniejsza armia.
Natomiast dzisiaj, no wie pani, to jest coś takiego, że to jest taki krok w stronę wspólnej europejskiej armii.
Na to nie powinno być zgody naszej.
Dlatego, pani redaktor, że centrum dowodzenia, zarządzania przeniesione by było zupełnie gdzie indziej.
Ja tego nie chcę.
Mamy pewne doświadczenia historyczne, jakie mamy i nie uważam, że to jest dobry krok.
Natomiast to, wie pani, 30% całego programu SAFE to my będziemy spłacali.
co znaczy obywatele, widzowie.
Wy będziecie spłacali, szanowni państwo, to, że dzisiaj zgodzono się na to, że 40 miliardów ponad... Ale pani redaktor, dzisiaj jest debata budżetowa za kilka godzin.
Naprawdę proszę mi wierzyć, że to, co szyje Polakom Donald Tusk razem z ministrem zadłużenia publicznego Domańskim, to jest coś szalenie niebezpiecznego.
Naprawdę będziemy płakać jeszcze wszyscy jako naród po prostu za to, co dzisiaj, jakie błędy są popełniane.
po prostu generowane państwa też generowali się długi że się go wynosili poza budżet.
A dzisiaj jak jest?
Przecież dzisiaj oni nic nie zrobili.
Oni mówili, że zrobią konsolidację budżetu.
Nie zrobili.
Pani redaktor, ja powiem tak.
Żadnej konsolidacji nie było.
Jest największy deficyt w historii.
Na przyszły rok 271 miliardów złotych.
Gigantyczny deficyt.
Gigantyczny.
Drugi największy w całej Unii Europejskiej.
Jest gigantyczne zadłużenie.
Są inwestycje wycofywane z Polski.
Brakuje 100 miliardów w budżecie praktycznie.
Ja pani mówię, że to dopiero to będzie ścieżka grecka, chociaż Grecja z tego wyszła.
Dzisiaj rano sobie sprawdziłem specjalnie, jaka jest rentowność obligacji, czyli za ile my sprzedajemy dług i polska rentowność to jest 5,2, a grecka 3,5.
Więc grecka gospodarka jest dużo silniejsza niż polska.
No czyli wyszli, no to co tu straszyć Grecją?
Jak kiedyś Platforma straszyła Grecją, to wy rzeczywiście mówili, że to jest absurd.
No to co mnie pan straszy teraz Grecją?
Chętnie bym pokazał, nie widziałam, że będziemy rozmawiali o deficycie.
Ja też nie, to pan poszedł w tym kierunku.
Ale bo ja to lubię.
Chętnie bym pani pokazał wykres, z którego wynika, jaki deficyt był w naszych czasach.
W jednym roku to prawie był budżet zrównoważony.
Natomiast teraz, ostatnie dwa lata i ten na kolejny rok, to są po prostu takie pieniądze, że ja nie wiem po prostu.
Pani się dziwi, że 10 miliardów oni trną ze służby zdrowia?
Ja pani powiem jeszcze tak.
Tak, ja się dziwię.
Oni jeszcze obniżą.
Świadczenia zdrowotne i oni jeszcze podwyższą wiek emerytalny.
Nie i mogę się z panem założyć o dowolne pieniądze, ale ja już nawet nie pamiętam o co się z politykami zakładam, więc nie.
A powiedzieć pan jedną tylko rzecz.
Ja czytałem ostatnio raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego i tam między zdaniami jest napisane reforma systemu emerytalnego i są zaniepokojeni sytuacją w Polsce.
Od razu pani mówię.
A ja panu mówię, że różne rzeczy może Donald Tusk zrobić i można go, naprawdę, można go nie lubić, nie szanować i serio, macie państwo do tego prawo.
Ale Donald Tusk się uczy na własnych błędach i doskonale wie, że zmiany w systemie emerytalnym przyniosły przegraną Platformie Obywatelskiej.
I tego nie dotknie, tego nie zrobi.
Jestem w stanie się o to założyć.
Panie pośle.
że nie może wyśle ministra Kosiniaka wicepremiera tak zrobił to kilka lat temu Panie pośle.
Jak już jesteśmy przy zagranicy to ja jeszcze na sekundę do tych Niemiec i wystąpienia Donalda Tuska w Niemczech i teraz tak ja mam duży problem z tą narracją którą próbujecie budować bo ja zrozumiałam co Donald Tusk powiedział.
A państwo chcecie, pan prezydent Nawrocki mówi, niech przeprosi.
I ja trochę czuję się niepewnie, czy wy żeście naprawdę nie zrozumieli, że on mówi Niemcom, słuchajcie, to jest wasza wina, to była wojna, którą wy żeście wywołali, ale skoro nie chcecie wypłacić godnych pieniędzy ludziom, którzy są ofiarami tej wojny, to ja to zrobię, bo nasza gospodarka jest w tej chwili prawie tak silna jak wasza i nas na to stać.
I ja nie wiem,
Naprawdę uważacie, że Donald Tusk tutaj popełnił jakiś błąd?
Ja nie przeglądałem sobie mediów polskich, znaczy przeglądałem też, ale to tak ogólnie, a sobie zerknąłem na media niemieckie.
Die Welt między innymi, artykuł, z którego wynikało, że w zasadzie dzisiaj to już Donald Tusk, premier Polski nie mówił o reparacjach, tylko dzisiaj mówił o zadusie czynieniu dla ofiar, czyli dla...
50 tysięcy tysięcy ludzi którzy przeżyli ten straszny czas i Niemcy odebrali to bardzo jednoznacznie jako sygnał że te reparacje są już dzisiaj mniej ważne to na drugi plan schodzą a to tak nie jest polski polityk który kieruje się bardzo wyraźnie powiedział kieruje się polską racją stanu wchodząc na rozmowę do polityka niemieckiego musi w pierwszym kilku zdaniach powiedzieć reparacje to jest temat nierozliczony powiedział.
Teraz tak, było spotkanie z Szolcem wcześniej.
W czasie spotkania z Szolcem powiedział jednoznacznie, że temat jest właściwie zamknięty.
Był pierwszym polskim politykiem, który powiedział to.
Nikt nawet w czasach komunistycznych nie zdobył się na to, żeby to powiedzieć, a on to zrobił.
Nawet on powiedział, że on nie uważa tego za zamknięte.
A on teraz w czasie tego spotkania z Mercem mówił, że reparację każdy zostaje przy swoim stanowisku.
Ja mówię pani o spotkaniu z Szolcem, gdzie on powiedział jednoznacznie, temat reparacji jest zamknięty.
On jako pierwszy polski polityk.
A teraz zrobił kolejny potworny błąd.
ponieważ powiedział, że my weźmiemy to na siebie.
My mamy płacić za to, że Niemcy nas napadli.
Jeździmy po Warszawie, odbudowali ją nasi poprzednicy, wspaniałe miasto, ale jak zostało potwornie zniszczone, zrujnowane, populacja cała została zniszczona, nasza kultura została zniszczona, nasza inteligencja została zniszczona, cała klasa polityczna.
No pani redaktor, naprawdę, oceniliśmy, bo jest ten raport, 6,5 biliona złotych powinni zapłacić.
żeście ten raport trzymali w szufladzie przez trzy lata, nie robiliście nic kompletnie w tej sprawie.
Robiliśmy.
Nie, nie robiliście, panie pośle.
Mularczyk napisał raport.
Mularczyk go złożył, a potem trzy lata coś się działo, nie wiadomo co.
Sam Mularczyk się zastanawiał, co się działo.
Jak mi pan powie o tłumaczeniach, to mogę się zirytować.
Ja od razu powiem.
Otóż chcę powiedzieć, że po pierwsze ogromna robota, która została zrobiona przez zespół, który to przygotowywał,
Ogromna robota, to jest robota dotycząca w ogóle tego, żeby taki raport powstał.
Był taki raport, on powstał wcześniej po wojnie, potem za świętej pamięci profesora Lecha Kaczyńskiego dotyczył Warszawy.
A ten jest taki jeden, kompleksowy.
I chcę powiedzieć pani, że rok 2022 ministrem jest, minister spraw zagranicznych, pan profesor Rau.
I to Rau składa notę.
Halo, bo pan mi mówi o wielkiej pracy, którą wykonał Mularczyk.
Ja się zgodzę z tą wielką pracą, którą wykonał Mularczyk, ale ja mówię o tym, co się wydarzyło po tym, jak ten raport... Nota została skierowana, gdzie jednoznacznie, rok 2022, gdzie jednoznacznie zaczęliśmy się domagać tego, żeby Niemcy to wypłacili, a Niemcy odpowiedzieli na to.
I powiedzieli, nie, dla nas jest temat zamknięty, ale dla nas nie jest zamknięty.
No dobrze, ale i po tej noci dyplomatycznej to nadal się po pierwsze niewiele wydarzyło w tej sprawie, a po drugie, zanim ta nota dyplomatyczna została wysłana, raport leżał trzy lata.
Mularczyk go napisał, a potem trzy lata nie było decyzji politycznej, co dalej z tym zrobić.
Chociaż teraz mówicie, że te decyzje polityczne są oczywiste.
Tu się z panią nie mogę zgodzić.
Nie przypominam sobie takiego faktu, żeby kilka lat leżał ten raport w szufladzie u kogoś, bo pamiętam, jak on był przygotowywany.
Natomiast mógłbym powiedzieć to w ten sposób.
To znaczy, my dzisiaj wiemy dokładnie, bo są szacowane te straty, 6,5 miliona złotych prawie.
I teraz, wie pani, jesteśmy w sytuacji, w której Niemcy mówią tak...
Nie zapłacimy wam, a to oni byli tymi, którzy napadli nas.
Oni zniszczyli, oni zamordowali kilka milionów Polaków.
Nikt z nas nie ma żadnych wątpliwości.
Nie mamy żadnych wątpliwości.
A oni mówią, nie, dla nas temat jest zamknięty.
Nikt się nie zrzekł tych reparacji w sposób formalny.
Zresztą nawet wtedy to posiedzenie Rady Ministrów było podobno w niedzielę.
To jest w ogóle kuriozum jakiś.
Byliśmy państwem, które w zasadzie zostało zrujnowane.
Tak, to tu odpowiedział Merzowi.
Ale co on powiedział?
Ale to Tusk dokładnie to powiedział Myrcowi, że to nie była decyzja Polaków, to była decyzja satelickiego rządu zależnego od Moskwy.
Pani redaktor, gdyby on miał, przepraszam, jaja, to by powiedział Friedrich.
To jest temat, wiesz?
Bo jeżeli mamy budować przyszłość, to musimy się rozliczyć z przeszłością.
On powiedział, Friedrich, nie będę cię błagał o pieniądze, jeśli ty ich nie masz, to ja to wypłacę.
Bo my jesteśmy bogatym krajem, który jest w stanie... Nie dość, że nas napadli, to jeszcze my mamy płacić za to, co oni zrobili.
Nie, no po prostu... Przepraszam, to się nie trzyma kupy.
Ludzie tego nie łykną, naprawdę.
Już pomijając to, że on oczywiście kłamie, bo wieje po prostu pustką, pustka jest w kasie, wieje biedą z tej kasy, po prostu dzisiaj będzie debata budżetowa, będę zabierał głos po prostu, minister zadłużenia publicznego nie ma pieniędzy po prostu, a on mówi, obiecuje, że on będzie wypłacał pieniądze.
No to rzeczywiście powinien się zgodzić na te 200 milionów, które Niemcy proponowały?
6 i 6 i ponad 6 bilionów złotych to jest rachunek dobrze czyli nic poniżej 6 bilionów nie powinien się zgadzać ja do gadania się w jaki sposób przecież wiadomo, że w różny sposób Niemcy spłacali oni na Biblii na przykład dogadali się z
Chociaż to jest śmieszna kwota, bo tam ponad miliard dolarów za morderstwa, które Niemcy popełnili w Namibii, wytukli dwa plemiona, prawie całkowicie obozy koncentracyjne, jakieś straszliwe rzeczy tam się działy i oni mówią, dobra, to my zapłacimy.
Nie użyli słowa reparacje za dość uczynienie, które będą płacili przez 30 lat, nie ludziom, tylko temu narodowi, będą płacili w programach edukacyjnych.
No dajcie spokój po prostu, to jest naprawdę, oni się nie rozliczyli ze swoją przeszłością i tyle.
Panie pośle, chciałabym wrócić do maili pani poseł Kurowskiej.
To jest przegrzany temat, pani redaktor.
No ale to trzeba było go nie grzać.
Państwo, jako media to robicie.
Ale my nie, no zaraz, moment.
Napisaliśmy tekst, pokazaliśmy maile, wyżejście zaczęli krzyczeć, że to jest nieprawda.
Tak, i podtrzymujemy to.
No dobrze, ale te maile są.
My je mamy, fizycznie.
Pierwsza rzecz jest, nawet sami w tekście napisaliście, pan redaktor napisał, że jest kilka wariantów, albo ktoś się włamał na tą skrzynkę, albo pani poseł wysłała to nieświadomie, albo ktoś inny wysłał, że są różne możliwości, różne warianty.
Ja uważam, że... W pierwszym odruchu, że się zaczęli krzyczeć, że tego nie ma, potem, że to nieprawda, że to jest... Nie, że nie zostało wysłane coś takiego, bo ona sprawdziła swoje skrzynki.
I publiczną, i służbową, i tą, i prywatną skrzynkę.
I przecież ona uczciwie, pani profesor Kurowska uczciwie rozmawiała z dziennikarzami.
I ona pokazała te e-maile, i dziennikarzom też pokazała, jak je wysyłała i skąd wysyłała.
Wszystkie były skrzynki prywatne.
I nagle jeden...
Znalazł się ze skrzynki służbowej, napisany z tego co wiem, bo to są jej słowa, nie w jej stylu, bo ja nie znam tych wszystkich e-maili, nie w jej stylu, w czasie bardzo trudnym dla niej.
Mnie się to nie spina logicznie.
Ja rozumiem, ale po pierwsze pani poseł napisała, że wycofała się wtedy z życia publicznego i ja bardzo współczuję pani poseł śmierci najbliższej osoby, to jest zawsze trudna sytuacja, tylko że to od razu jest nieprawda, panie pośle, dlatego, że pani poseł tego samego dnia, kiedy ten mail został wysłany, brała udział w głosowaniach sejmowych i brała we wszystkich, więc nieprawdą jest, że się wycofała z życia publicznego.
Ale to będziemy, pani redaktor, przerzucali się argumentami, to będzie słowo przeciwko słowu.
Pani poseł powiedziała, że złoży zawiadomienie do prokuratury, bo tu jest też kilka rzeczy, chyba idzie jeszcze.
Bardzo proszę, nie widziałam tej pani.
To jest to, że wbiegają w ostatnim momencie.
Powinno to być karalne.
Nie no, żartuję.
Ja się zgadzam.
Wtargnięcie na pasy moim zdaniem jest problemem.
Natomiast chcę powiedzieć taką rzecz.
To jest słowo przeciwko słowu.
Pani poseł złożył albo złożył zawiadomienie do prokuratury.
Są dwie kwestie.
To jest pierwsze, czy rzeczywiście był taki e-mail, czy ona to wysłała.
I druga kwestia.
Kto w ogóle z postępowania prokuratorskiego wyciągnął te e-maile, że nie one rzeczywiście takie są, bo to jest przestępstwo, jeżeli prokurator daje to dziennikarzowi.
Ale pan wie, że to nie musi oddać tego prokurator, pan sobie zdaje z tego sprawę, kto był adresatem tego maila i skąd one się mogły wziąć.
Ja nie wiem, skąd się wzięło państwo.
Ja nie wiem, dlatego, że ja nie rozmawiałam z Kamilem na ten temat, my w ogóle nie rozmawiamy ze sobą na temat swoich źródeł i tego...
Bo dziennikarz nie musi ujawniać źródeł, ale w przypadku prokuratora to już jest przestępstwo, że po prostu wyciąga na użytek... Dobra, mam nadzieję, że będzie badanie prokuratury w tej sprawie, bo to nie powinno być trudne do wyjaśnienia.
To wystarczy sprawdzić, nie trzeba do Google'a pisać, wystarczy zobaczyć w Kancelarii Sejmu.
Chyba też do Googla chcę a jeszcze powiem jedną rzecz o się podzielę ja nawet z panią posełkowską nie rozmawiałem ale ktoś mi wspomniał z moich współpracowników ostatnio, że to był z tego co pamiętam czas pandemii i bardzo często różne rzeczy się działy ze skrzynkami mailowymi.
Między innymi z moją, bo się wściekałem wtedy, że nie mam dostępu do skrzynki e-mailowej.
Ja to nie pamiętałem tego, to mi współpracownicy przypomnieli, że taka sytuacja była, bo wówczas byłem w ministerstwie, że taka sytuacja była i że my interweniowaliśmy w tej sprawie.
Panie, różne rzeczy się mogły dziać.
Nie możemy przyjmować jednego scenariusza.
Dobrze, nie przyjmujmy jednego scenariusza.
Panie pośle, ja chciałam zapytać jeszcze o weta, postoimy sobie tutaj chwilę.
Oczywiście.
Bo już następnego kółka to nie zrobię jednak.
O weta pana prezydenta Nawrockiego i powiem tak, wszystkich nas troszeczkę zaskoczył.
Byłam pewna, że psy łańcuchowe podpisze, a futra zawetuje, a stało się odwrotnie.
Otóż, jak głosowałem za tą ustawą, bo konsekwentnie zawsze tak było, natomiast u niego byli... Ale się panu nie podoba, nie cieszył się pan, tak?
No nie wiem, dlaczego króliki są na przykład wyłączone z tego, pani, murem za królikiem.
I ja tu się zgadzam.
Ja tutaj pełne wsparcie dla posłów Prawa i Sprawiedliwości, murem za królikiem.
Natomiast chcę powiedzieć, że branża hodowlana była u pana prezydenta i z tego co wiem, to oni są zadowoleni z tych rozwiązań.
Wylobowali.
Ale dobrze, ale ja nie rozumiem też jakiejś, w związku z tym, nie rozumiem tej histerii, w której są politycy Konfederacji.
W tej sprawie.
Inaczej trochę odbierają, to jest fakt.
Bo wczoraj widziałem w programie, jednym z programów polityka Konfederacji, który nie rozumiał atakowo, a potem w domu przeczytałem, że przecież branża hodowlana była u prezydenta i się cieszy z tych rozwiązań.
I nawet ośmioletnie wydali.
Tak, ośmioletni i okres przejściowy.
Pani, to jest dużo.
Natomiast jeżeli chodzi o psy na łańcuchach, ja powiem tak, apeluję do wszystkich, żeby nie trzymać psów na łańcuchach.
Natomiast powiem tak, bardzo wiele dla zwierząt zrobiłem, to pani zapewne wie.
Bo stałem za likwidacją radysów, między innymi.
Zawsze, każdy to wiedział w prokuraturze, że nie popuszczę tej sprawy.
Ale ja na przykład nie głosowałem za tą ustawą, bo uważam, że wcale nie wprowadza rozwiązań lepszych niż to, co jest na dzisiaj.
Panie pośle, ja tylko chciałabym państwu jeszcze powiedzieć, że nie ma obowiązku posiadania psa.
To nie jest tak, że każdy musi mieć psa i że jak kogoś nie stać albo nie umie się zająć tym psem, to że musi go tak czy inaczej mieć.
Można go nie mieć.
Pełna zgoda i trzeba edukować ludzi po prostu.
Dzisiaj już jest inaczej niż było kiedyś, ale nie może być tak, że są kojce i to niby ma być lepsze.
Ja widziałem, jak taki pies funkcjonuje w takim kojcu.
To jeszcze czasem dużo gorzej niż na tym łańcuchu.
Zobaczymy, co pan prezydent przedstawi.
Przedstawił, że budę trzeba zapewnić.
Dziękuję bardzo serdecznie panie pośle.
Michał Wójcik, Prawo i Sprawiedliwość i pan Michał Wójcik do Sejmu teraz jedzie.
Dziękuję bardzo serdecznie.
A my porozmawiamy o rynku pracy i moim następnym gościem jest Piotr Ikonowicz.
Dzień dobry.
Ruch Sprawiedliwości Społecznej.
Dzień dobry.
Witam panie Piotrze.
Ruch Sprawiedliwości Społecznej.
Zapinamy pas.
No wiadomo.
Ja bym chciała z panem porozmawiać o zmianach w prawie pracy, które w tej chwili, one mają jakąś drogę przez mękę.
Ja byłem na takim wysłuchaniu publicznym, który zorganizował Imt Wippler.
I oni chcieli zrobić taką jedną tubę, że nie, nie, nie.
Pani podświecz, ja tylko szybciutko wyjaśnię Państwu, o co chodzi w tych zmianach.
To jest zmiana ustawy, która by sprawiła, że Państwowa Inspekcja Pracy mogłaby automatycznie zamieniać...
umowy w firmie też przychodzi pipa i widzi, że umowa B2B wcale nie jest B2B tylko, że jest faktycznie umową o pracę bo jest określony czas określone zadania przede wszystkim nadzór decydujący jest nadzór to jest nadzór więc, pipa mówi od razu nie nie to nie jest B2B to jest umowa o pracę zamieniamy to i nie ma tutaj żadnej negocjacji z pracodawcą takie mniej więcej te
I pracodawca ma uprawnienie do pójścia do sądu i podważenia tej decyzji.
Problem polega tylko na tym, że niezależnie kto rządzi, likwidowano izby pracy w sądach.
Czyli z roku na rok do sądu jest coraz dalej, a czeka się coraz dłużej.
W związku z czym te uprawnienia, które mamy w prawie pracy, stają się coraz bardziej teoretyczne.
Bo zanim pracownik doczeka się nawet korzystnego dla siebie wyroku,
no to albo umrze z głodu, albo zmieni pracę, bo musi z czegoś żyć, więc to są teoretyczne uprawnienia.
A pracodawca, no zakłada ustawodawca, że pracodawca ma czas i pieniądze, żeby czekać na ten termin w sądzie.
Ale jak znam życie, to jeżeli to właśnie pracodawcom zacznie zależeć na szybszych terminach w sądach pracy, to te izby pracy się z powrotem pojawią, bo wpływy polityczne pracodawcy są niebotycznie wyższe niż wpływy ruchu pracowniczego.
Nie mam pojęcia, dlaczego to tak jest, bo pracowników jest więcej niż pracodawców.
Jasne, tylko że kiedy pani ostatni raz słyszała słowo robotnik?
Dlatego, że tych robotników, którzy wywalczyli tą wolność, odesłano do konta.
Jest w Polsce wciąż 5 milionów robotników fabrycznych i teraz dopiero od jakiegoś czasu zaczęły się pojechać strajki płacowe.
Parot, Solaris, Valeo, prawda?
To się zaczyna, bo na taśmie płacą mniej więcej minimalną.
To jest skandal zupełnie, bo to są bogate firmy.
Teraz w Valeo było tak, że pracownicy zablokowali wjazd ciężarówek z częściami.
to ta firma, która podobno nie miała na podwyżki, wynajęła helikopter i dowoziła te części helikopterem.
No też kosztowny środek transportu prawda czyli mieli pieniądze to nie dla nas nie są ale nie dla nas No dobra wracajmy do tej znaczy ja ja powiem tak był pan tego wiklara i co tam i tam oni się wszyscy zapierali że to jest koniec świata i ja miałem wrażenie i na to zwróćcie uwagę.
że oni ląbują w interesie szemranych pracodawców, bo większość pracodawców jest uczciwa, nie oszukuje państwa i zatrudnia na umowę o pracę.
Wiadomo, że to jest bardzo progresywna zmiana, która zresztą została wynegocjowana z Unią Europejską, bo najpierw mówiło się, i to był jeden z kamieni milowych, od których uzależniano te pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy,
żeby ozusować właśnie te umowy tak zwane świeciowe, czyli cywilnoprawne i to się i to rząd odrzucił, to rząd odrzucił ze wstrętem, ale wynegocjowano, że jak nie to, no to właśnie te dodatkowe uprawnienia dla inspekcji pracy, żeby ona do czegoś w ogóle wreszcie była, tak?
Tych inspektorów jest bardzo mało, tych jest około dwustu, ale w ramach ustawy ma być zwiększona ich liczba.
I gdyby liczyć tylko te umowy, te kontrole, które robi Państwowa Inspekcja Pracy z własnej inicjatywy, to w przyszłym roku założenie jest, że po wdrożeniu ustawy tych kontroli będzie 200.
Ale jak się ludzie dowiedzą, że można tak zadziałać, żeby mieć właściwą umowę...
Tak, to będą pewnie tysiące, a nie dwieście i dobrze, tylko problem jest cały czas z tą mocą przerobową, bo tych dwustu inspektorów nie da rady.
Ustawa zakłada zwiększenie liczby inspektorów, ale ponieważ na tak zwane niestandardowe formy zatrudnienia to pracuje w Polsce 2,5 miliona ludzi.
to przeczesać to będzie trudno, ale coś się zacznie.
Coś się zacznie.
No ale wie pan, o ile się zacznie, bo w rządzie też nie ma jednolitego stanowiska w tej sprawie.
To ja wyjaśnię jakie jest, bo jest podział.
Ministerstwo Pracy jest autorem, będzie mianowicie błąd tej ustawy.
Ministerstwo, a Ministerstwo Sprawiedliwości idzie jeszcze dalej.
i proponuje, żeby istniało domniemanie stosunku pracy.
Że jak człowiek gdzieś idzie do pracy, to i się zakłada, że ma umowę o pracę.
A ciężar dowodu, że to nie jest umowa o pracę, spoczywa na przedsiębiorcy, który zatrudnia.
I tego chce Ministerstwo Sprawiedliwości.
Z kolei...
Ministerstwo odpowiedzialne za gospodarkę to ona mówią, że to nie.
Ale jedno jest pewne a Ministerstwo Finansów jest za ponieważ na śmieciówkach budżet traci 2 miliardy rocznie.
że nie jest dobrze z budżetem z finansami publicznymi No to to byłby taki super zastrzyk.
Natomiast jak wiadomo znaczy wiadomo na pewno, że to jest znakomite cieszały i że to ustawa wyjdzie w życie nie znamy dokładnie ostatecznego kształtu ale nie będzie tak, że ktoś zacznie historyzować i, że on się wycofa tego nie będzie.
Pracodawcy protestują ale jakoś bardzo głośno protestują no tak tak no ale ja chcę powiedzieć, że z całym szacunkiem do pracodawców, że to jest najbardziej roszczeniowa grupa zawodowa w Polsce wszystko należy ja pamiętam, że, że w czasie covidu.
Związek Banków Polskich poinformował, że na kontach firm leży 60 miliardów złotych z tarczy covidowej w ogóle nieużywanych.
Więc to i tak żądają, że dostają aż więcej niż potrzebują.
Natomiast wróćmy do tych umów, bo tu jest na przykład taki przepis, który mówi, że
Bo już dzisiaj umowy zlecenia są oskładkowane ale to nie do końca polega na prawdzie.
Bo przecież można takiemu człowiekowi zlecić dwie różne prace i zawrzeć dwie różne umowy na przykład grafik komputerowy robi tą grafikę a poza tym ma osobny kontrakt zadbanie o sprzęt.
I ten drugi kontrakt już nie jest oskładkowany czyli ta druga umowa nie jest oskładkowana no i teraz jakie są wady tych umów cywilnoprawnych no ostatnio człowiek zmarł.
Ponieważ mając lat 60 parę, podpisał umowę o dzieło polegającą na zamiataniu placu.
A on ma chorobę wieńcową i gdyby miał umowę o pracę, to do pracy dopuszczałby go lekarz medycyny pracy.
Jak miał umowę śmieciową, to żaden lekarz go nie zbadał.
I on na tym placu skonał.
Aby pewnie chłopina by żył, gdyby miał inną umowę.
To jest taki klasyczny przykład, że nie ma dostępu, że nie dopuszcza do pracy lekarz medycyny pracy, że nie ma tej opieki.
To jest po pierwsze.
Po drugie oczywiście nie ma umowy o urlopach, nie ma umowy o zwolnieniach lekarskich płaconych przez pracodawcę i tak dalej.
Właściwie nie ma żadnych praw
Są ludzie którym pasuje taka umowa są ludzie którzy sami ją wybierają to znaczy znam takie przypadki nie ja też tego nie wykluczam natomiast wtedy taki człowiek nie zgłasza się do inspekcji pracy to prawda i nie ma żadnej kontroli żadnego ustalania.
Jest taki argument po stronie pracodawców i po stronie przeciwników tej nowelizacji, że to uderzy w te małe firmy, które z zasady oszczędzają na kosztach pracy, bo inaczej nie spina im się biznesplan.
Czyli one mogą wylecieć z rynku.
No tak no ale to w takim razie, to jest, założenie, że to prawo które uchwala Sejm za nasze podatki to jest jakiś śmieć nie ma nie ma prawa na to przecież trzeba pamiętać, że ci pracodawcy, którzy udają, że zatrudniają no mowy cywilnoprawne chociaż to są mowy, o pracę, oszukują państwu oszukują nas wszystkich tak,
i być może jeżeli biznesplan jest taki słaby to trzeba przemyśleć pójście do pracy na umowę o pracę tak bo rynek potrzebuje ludzi jest sanie i oczywiście niektórzy to wyrażają niektórzy to wyraża ale zwykle nie w tej grupie która obejmuje pracodawców bo oni jednak
Na ogół są lepiej wykształceni i na pewno będą mieli większą łatwość w znalezieniu pracy ze względu na umiejętności takie, komputerowe, internetowe i tak dalej.
Poza tym jako pracodawcy mają dobry przegląd rynku pracy, więc sami się mogą na nim odnaleźć.
Ja dam taki przykład.
Ja mam takich znajomych, którzy prowadzili knajpę.
Jak knajpa przestała przenosić dochody, to nie czekali, aż będą mieli milion długu w ZUS-ie, tylko zamknęli działalność i poszli do roboty.
I dostali dobre kontrakty i sobie chwalą.
A ja ciągle pomagam byłym przedsiębiorcom, którym się wszystko zawaliło, bo się za długo upierali, że muszą prowadzić firmę, a nie pójść do pracy.
Czyli oni sobie kopali grób, bo jeżeli do mnie ktoś przychodzi i mówi, że nie ma ani grosza, to ja mu gratuluję, że nie ma miliona długu.
To on jest bogaczem przy tym byłym przedsiębiorcu, który jest...
zależność, że tak dużo już zainwestowałem, że trudno mi podjąć decyzję o tym żeby, ale też jest tak ale też jest tak, że on wie jak się u nas traktuje pracowników.
Znaczy nie chcę być w tej drugiej sytuacji z tej drugiej strony oczywiście zdarzają się się pracodawcy którzy się zachowują po partnersku, ale ja mam kolegę jak go przeprowadzaliśmy.
To przeprowadzaliśmy ileś pudeł z książkami i zwykle były to traktaty filozoficzne którą przeczytał ale wykonuje zawód stolarza.
I on mówi, że on zmienił ileś tam firm i w żadnej, ten pracodawca, ten szef, nie usiadł z nim przy stole i nie porozmawiał.
Miał dużo pomysłów i tak dalej.
Nigdy nie patrzył mu w oczy.
Zawsze przy okazji rozmawiał przez komórkę.
Znaczy zero, po pierwsze, bo był taki raport lewiatana na temat małych i średnich firm.
Zero wykorzystania kapitału intelektualnego pracowników.
Zero innowacyjności, zero współpracy, zero eksportu i tak dalej.
Znaczy to są firmy bieda firmy, które no bardzo no poza tym, że kogoś w jak na jakiś dziwnych zasadach zatrudniają, czyli tak ale pani Piotrze to jest taki obraz polskiego przedsiębiorcy, który jest takim wyzyskiwaczem XIX-wiecznym niemalże.
To znaczy nie no ja powiem tylko tyle, ja już nie chcę oceniać, bo są różni, ale jeżeli oni oszukują państwo.
I tego pracownika i zamiast dać mu normalną umowę gdzie miałby urlop zwolnienia lekarskie opiekę medyczną i tak dalej to oni mu dają jakiś pozór umowy tak no to no to to jest właśnie.
To jest wyzysk, bo de facto na tych umowach bardzo często zarabia się poniżej płacy minimalnej.
Więc to jest wyzysk, bo dzisiaj w dużym mieście trudno wyżyć za płacę minimalną i zapłacić koszty mieszkania.
A co dopiero?
No i to jest trudne.
Natomiast jak mówię, tych przedsiębiorców jest no jakieś tam 2,5 miliona.
Z wyjątkiem jakaś tam część robi to dobrowolnie, bo im to pasuje z jakichś względów.
Ale zdecydowana większość ludzi chce mieć umowę o pracę, chce mieć urlopy, chce mieć zwolnienie lekarza i tak dalej.
Chce mieć normalne życie.
To jest pewien standard, do którego w XXI wieku... Ja dam przykład.
My gonimy Rumunię.
Rumunia zlikwidowała umowy cywilno-prawne o pracę.
Oni to zrobili oczywiście tak...
Trochę na siłę w tym sensie, że tam po prostu za takie oszustwo jest bardzo wysoka kara finansowa.
Nie opłaca się.
No tak, a u nas ta kara finansowa jest niezwykle niska.
A u nas to już byłby takie larum, gdyby coś takiego wprowadzano.
Dlatego jest to miękkie narzędzie.
Panie Piotrze, pan od zawsze zajmuje się rynkiem pracy, tak?
Ja w ogóle nie lubię tego określenia, bo to mi przypomina taki plac z niewolnikami, prawda?
Znaczy rynek, to może być, nie wiem, na truskawkę, na cemet, na człowieka nie powinno być.
Prawami pracowniczymi się pan zajmuje, od zawsze.
Społecznym podziałem pracy.
Społecznym podziałem pracy, dobrze.
I to się chyba jednak troszkę zmieniło, troszkę jest lepiej, niech mi pan da cokolwiek, czego będę się mogła chwycić, optymistycznego.
Ja powiem pani, był taki moment, że mieliśmy przynajmniej w dużych ośrodkach coś w rodzaju rynku pracownika.
I wtedy pracownik był kuszony umową o pracę.
Tak, to całkiem niedawno to było.
Tak, ale to już minęło.
A są takie miejscowości jak Długośrodło w środku Puszczy Białej, gdzie umowa o pracę jest czymś w rodzaju czarnego łabędzia.
Rzadko się spotyka prawie wcale.
I to jest dziwne bo Polska nigdy nie była tak bogata.
I nigdy nie było takich skrajnych nierówności i to są wyniki badania Tomasa Piketty jego zespołu tego laboratorium badania nierówności na świecie.
No i z tych badań wynika bo z tego co robił GUS na podstawie ankiet wynikało, że mamy to współczynnik z niego na poziomie dani ale jak pani się rozejrzy nie widzi pani tu żadnej dani.
A jak przebadano to w oparciu o twarde dane podatkowe to się okazało, że nie Dania tylko Turcja.
Jesteśmy na szarym końcu Unii Europejskiej.
Bo mało kto te dane zna, bo one nie są powszechniane.
Natomiast rzeczywiście tak jest i to jest, no i to co, co robicie mianowicie członki ministerstwo w tej chwili, to jest próba zapobieżenia dalszemu rozwarstwieniu, tak, żebyśmy, bo połowa Polaków pracujących nie korzysta ze wzrostu gospodarczego, do nich nic nie dociera, tam jest stagnacja.
W związku z czym oczywiście trzeba to zmienić i trzymam kciuki, żeby się udało.
Panie Piotrze, bardzo panu serdecznie dziękuję.
Nie był to optymistyczna końcówka.
A prosiłam.
I zobaczymy, co dalej z tą ustawą i jaka awantura tam będzie.
Na pewno będzie.
Już się zadzwoniłem do szyba i się upewniłem rano.
Dziękuję panu bardzo serdecznie.
Piotr Ikonowicz, Ruch Sprawiedliwości Społecznej.
Był naszym gościem.
Pozdrawiam.
Do widzenia.
I teraz zmieniamy trochę temat.
Pani Katarzyna Kucewicz, psycholożka, jest naszym gościem, bo ja specjalnie prosiłam, żeby pani Katarzyna do nas przyszła, bo ja chciałam państwu... Dzień dobry.
Dominika Grzegorz.
Dzień dobry, zapinamy pasy.
Ja chciałam specjalnie, żeby pani przyszła, bo i teraz zapraszam państwa, żebyście poznali moją rodzinę.
To jest moja rodzina, bo ja teraz mam takie hobby, że wzięłam wszystkie najstarsze albumy, jakie mam w domu i zaczęłam je ożywiać przy pomocy AI.
Moi dziadkowie, dziadek z babcią, moja mama, babcia i mój wujek.
Zdjęcie było czarno-białe.
To jest cała moja rodzina, koniec XIX wieku.
Nie, początek dwudziestego.
Moja prababka w 2018 roku ze swoim koniem.
No i pierwszy samochód rodzinny i tak dalej, i tak dalej.
I siedzę nad tym, ożywiam te zdjęcia i sobie myślę, a to moja mama na żaglówce w latach 60-tych.
i sobie myślę, kurcze jaki ten AI fajny i zastanawiam się co on mi robi w głowę, co on mi robi w mózg, co on mi robi, że mnie to tak wzrusza.
Ja też jestem wzruszona jak patrzę na te zdjęcia, naprawdę fascynujące.
No właśnie, to co się z nami dzieje, to jest bardzo ciekawe zjawisko.
Patrzymy na osoby, których często na przykład nigdy nie widziałyśmy, jak prazjatkowie czy prakrazjatkowie.
Widzimy ich nagle z całą kaskadą emocji i mikrogestów, których nie da się uchwycić na zdjęciu, czyli widzimy jak się ruszają, jak się uśmiechają, mamy poczucie, że widzimy klatkę filmową, a nie zdjęcie.
Jest to bardzo często silnie emocjonujące, wzruszające, nawet patrząc na pani rodzinę można się wzruszyć, a to dopiero jakby każdy... Swoją własną.
własną tak zwłaszcza, członków rodziny za którymi tęsknimy, które nie widzieliśmy dziadków babcie sprzed lat, więc to rzeczywiście może być bardzo wzruszająca podróż, bardzo sentymentalna.
Ale powiedziała Pani o tych mikrogestach.
Po pierwsze pamiętajmy, że Ejaj nas okłamuje, proszę Państwa.
To nie jest tak, że to są prawdziwe uśmiechy czy mikrogesty, które ta osoba miała.
To jest nałożona jakaś wizualizacja, która nie do końca może zgadzać się z rzeczywistością, że na przykład dziadek czy babcia się właśnie w taki sposób uśmiechali,
właśnie taką mimikę bardzo często ludzie mówią, że to nie jest prawdziwa mina czy prawdziwy uśmiech babci tak, czy czy dziadka więc to to jest pewnego rodzaju iluzja natomiast natomiast to czasami jest to tak zrobione, że rzeczywiście ktoś mówi Jezu jak żywa tak i
W przypadku członków rodziny których się nie znało na przykład albo ktoś się już prawie nie pamięta to rzeczywiście mogą nam się te wspomnienia nałożyć czyli możemy na przykład za 10 lat mieć poczucie że pamiętam jak się babcia uśmiechała dziadka mimo, że tak naprawdę to było zdjęcie które to nie było klatką filmową tak tylko było po prostu.
Tak, tutaj oczywiście dochodzimy do rozważań technicznych, bo im bardziej to zdjęcie jest on-face, im bardziej widać twarz, tym lepiej je przerabia i lepiej te gesty nam pokazuje.
Ale to jest trochę droga też do tworzenia
trochę zafałszowanego obrazu i fałszywych wspomnień, prawda?
Musimy być bardzo ostrożni, ponieważ nasz mózg może nie za bardzo odróżniać, co jest prawdą, a co jest AI, że tak powiem.
I część osób może mieć na przykład później takie fałszywe wspomnienie, że coś widziało, że coś pamięta, że pamięta, jak ktoś się uśmiechał, a tymczasem to jest właśnie ta wygenerowana przez AI konstrukcja uśmiechu, a nie uśmiech.
to też trzeba pamiętać, w którym momencie życia my zabieramy się za ożywianie zdjęć.
Bo jeżeli ożywiamy zdjęcia babci sprzed 100 lat, to może być to dla nas coś ciekawego, coś poruszającego, uroczego nawet i już.
Następnie idziemy do pracy i zapominamy o sprawie.
Natomiast jeżeli zaczniemy ożywiać zdjęcia osób niedawno zmarłych,
Niestety żałoba jest takim doświadczeniem, czy w ogóle smutek po stracie człowieka jest takim doświadczeniem, w którym dosyć łatwo możemy utknąć, czyli zostać w tęsknocie przez czasami lata.
możemy nie móc się pozbierać miesiącami, i nie wiedzieć tak naprawdę, czym ja sobie szkodzę, dlaczego ja nie mogę wyjść z tego procesu żałoby.
Na przykład w małym poczuciu szkodzić sobie możemy zostając w czymś, zostając w uczuciach.
Łatwo jest zostać na przykład w miłości do swojej zmarłej żony, jeśli cały czas będę ożywiał, tak sobie myślę, że jakiś pan może powiedzieć, to ja będę cały czas ożywiał zdjęcia zmarłej żony i w ten sposób będę się do niej zbliżał.
To jest taka iluzja,
To jest taka iluzja tego, że mam namiastkę tej osoby przy sobie, bo w ogóle te zdjęcia i w ogóle myślę, że sztuczna inteligencja będzie dążyła do tego, żeby tworzyć nam jakąś iluzję, że my mamy cały czas kontakt z tą osobą, że możemy ożywić każde jedno zdjęcie, więc trochę jakby była, możemy przecież spreferować głos, tak jakby do nas mówiła.
Jeżeli się dana osoba, która umrze dzisiaj, a korzystała z jej jaja, to jej mógł się przecież nauczyć jej sposobu mówienia,
tak jakbym z nią rozmawiała, więc proszę zobaczyć, dokąd to zmierza.
To zmierza do tworzenia nam wielkich iluzji, że tak naprawdę ta osoba, która zmarła, jest jeszcze trochę z nami, co bardzo, bo dlaczego to jest złe, bo można powiedzieć, no i co z tym złego?
No to jest złe dlatego, że jeżeli żyjemy w iluzji, to nie jesteśmy w stanie przejść dalej, nie jesteśmy w stanie prawidłowo przeżyć żałoby i ruszyć z miejsca.
Ja nie na przykładzie osoby zmarłej, ale...
Pojechałyśmy z moją przyjaciółką na wycieczkę do Włoch.
Mamy zdjęcia z Capri, które jest najpiękniejszą wyspą na świecie, które są najgorsze.
Pada, jest zimno, mamy mokre włosy, jesteśmy rozmazane i ja przez tego ajaja poprosiłam, po prostu mówię, zmień pogodę na tych zdjęciach.
I nagle okazało się, że nie ma złej pogody, był zły ejaj.
Bo te zdjęcia są piękne, słoneczne.
Co więcej, ja na tym zdjęciu, które było zdjęciem nieruchomym pierwotnie, do mojej przyjaciółki mówię, popatrz, zmienia się pogoda i zaczyna wychodzić słońce.
I nagle to jest kompletnie inne wspomnienie.
Więc to jest przykład zabawny i anegdotyczny.
Ale rozumiem, że można sobie zrobić bardzo dużą krzywdę, nie mogąc, tak jak pani mówi, pogodzić się ze stratą kogoś, komu zaczynamy w ten prompt wpisywać właśnie zachowania, które nie miały miejsca.
Tak i sobie, bo unikatowość naszych przeżyć, naszych wspomnień to jest taka później nasza księga wewnętrzna, którą my ze sobą nosimy.
I dobrze jest mieć przecież różnego rodzaju wspomnienia własne, a nie fałszywe.
Człowiek generalnie jest w stanie sam sobie wygenerować fałszywe wspomnienie, nie potrzebuje nawet AI do tego.
Tylko na przykład jak mu się wmówi coś, to łatwo w to uwierzyć.
Był taki sławny eksperyment, kiedy pytano studentów, czy pamiętają królika Baxa w Disneylandzie.
I część odpowiada tak, a przecież królika Bax...
To nie jest to uniwersum.
A część osób mówiła, no tak, tak, faktycznie, faktycznie było.
To jest tak zwany efekt Mandeli, to znaczy to jest efekt, że na przykład wszyscy pamiętamy, że padły jakieś zdania albo pamiętamy rzeczy typu, nie wiem, monokl tego ludzika z Monopoly.
Wszyscy pamiętamy, że on go miał, on go nigdy nie miał.
No właśnie, i teraz tak, trzeba by się zastanowić, na ile coś, co my sobie sami wytworzymy, będzie też dla nas bezpieczne.
Bo o ile ludzik z Monopoly nie ma dla nas znaczenia, o tyle może mieć dla nas znaczenie, czy jest wspomnienie, w którym jesteśmy z babcią, czy to jest po prostu tylko wygenerowany obraz.
Ja myślę sobie, że w ogóle ze sztuczną inteligencją jest tak, że warto się jej uczyć i podążać za nią, bo ja myślę, że w tym całym procesie tych ożywiania zdjęć najgorzej, jeżeli takie narzędzie trafi na przykład w ręce dziecka.
Ja sobie wyobraziłam, jadąc tutaj do państwa, że jest jakieś dziecko w żałobie, dziecko, które straciło rodzica, przecież tak się zdarza, które nagle wymyśla, że będzie ożywiać mamę i nikt o tym nie wie, bo tata się nie interesuje, a ja jem, bo dla taty to jest żadna magia, więc dziecko samo sobie ożywia zdjęcia mamy z, nie wiem, taty telefonu czy z własnego.
I tak naprawdę nie wiadomo dlaczego dziecko nie jest w stanie przejść dalej i jest cały czas w żałobie cały czas w tęsknocie te zdjęcia mają bardzo silne takie przerabianie zdjęć ma bardzo silny ładunek emocjonalny to znaczy, że ono nas dużo bardziej poruszają.
Wtedy dużo bardziej wzruszają i mogą stanowić taką dla nas furtkę do tego, żeby zostać w tym świecie, żeby nie chcieć z tego świata wychodzić i ja myślę, że to jest w ogóle wielkie zagrożenie sztucznej inteligencji, że ona często sprawia wrażenie, tylko wrażenie, bo tak nie jest.
Jakby lepszej wersji lepszego świata lepsza lepszy przyjaciel to jest Czart GPT bo zna odpowiedź na każde pytanie i zawsze jest miły lepsze zdjęcia bo ożywia i pokazuje uśmiechniętą babcia nie tylko bokiem więc na przykład profil.
jakby wejście w taki świat który wydaje się lepszy może może może ja na przykład sobie wyobraziłam sytuację nie sytuację żałoby tylko na przykład sytuację jakiejś toksycznej relacji czy z rodzicem czy z partnerem który zniknął z naszego życia a czy.
Przy pomocy AI możemy sobie wygenerować zdjęcia, na których on nas przytula, całuje, w którym śmiejemy się, jesteśmy razem i nie jesteśmy w stanie wyjść z tej traumy relacji czy zrozumieć w ogóle, dlaczego ona była toksyczna.
Myślę, że możemy sobie gdzieś nadbudować wzruszenie i zapominać na przykład o tym, co złego nas spotkało, jak będziemy tak cukrować sobie te wspomnienia AIM i na przykład pokazywać tylko tą złotą stronę medalu.
Ja się jednej rzeczy boję, powiem szczerze.
Ja się boję na przykład takiego przerabiania tych zdjęć, że osoba na przykład będzie miała obsesję na czyimś punkcie.
Jesteśmy teraz przy książce Agnieszki Kotlarskiej, tak?
Nasza miss, która została zamordowana przez stalkera.
I wyobrażam i ja jakby bardzo przeżywam tą historię za każdym razem jaką jej słyszę i wyobrażam sobie, że gdyby taki ktoś miał w ręku takie narzędzie i robił sobie takie przeróbki zdjęć, gdzie się całuje ze swoją wymarzoną osobą, na przykład ze swoją wyśmioną sąsiadką, czy z koleżanką z pracy, to można nieźle wejść w iluzję,
że chyba może to ma szansę racji bytu, ale byśmy super razem wyglądali, a może to w sumie pasujemy do siebie, a może to tak było już.
A może tak właśnie było, a może tak.
Tak powinno być, bo przecież tak pięknie wyglądamy, jak się całujemy na tym zdjęciu.
Tego bym się bała.
Bałabym się, że takie przerabianie zdjęć może człowieka, no oczywiście nie każdego, jakiś promień ludzi, ale na przykład uobsesyjnić na kogoś, tak?
czy właśnie albo zatrzymać jakieś wspomnienia i nie pozwalać być w rzeczywistości, że rzeczywistość jest taka, że ta babcia nie żyje, a ta pani sąsiadka wcale nie jest zainteresowana nami.
To jest rzeczywistość.
Natomiast jeżeli my będziemy kreować jakąś inną, przyklejając się na przykład do zdjęć z jakąś znaną osobą, bo ja sobie na przykład widziałam takie zdjęcie, widziałam taką aplikację, gdzie możesz sobie wybrać gwiazdę
i swoje zdjęcie i się całować tak z Bradem Pittem z Antonio Banderasem do wyboru do koloru i myślę sobie jejku ale tak naprawdę to no można nieźle wpaść w taką jakąś iluzję, że no właśnie takie coś mi się należy od życia nie taki mój tam Krzysiek,
przy Antoni Banderasie to nikt, więc myślę, że oczywiście AI jest jak z nożem, w niepowołanych rękach może być narzędziem zbrodni, w powołanych może być wielką pomocą, bo ja nie jestem negatywnie nastawiona do AI, często mnie o to pytają ludzie, czy psychoterapia i AI, czy to się bardzo na przykład kłóci ze sobą, ja zawsze mówię, że to może być świetne narzędzie pomocnicze, ale nie może zastępować.
I tutaj nie możemy sobie zastąpić wspomnień.
Proszę Państwa, weźmy sobie najstarszy album, najlepiej taki, który już nie pamiętamy ludzi, którzy są na tych zdjęciach i sobie się pobawmy, bo AI jest bardzo fajnym, jest to miłe, sympatyczne, ale używane z głową.
Tak, żebyśmy znali też wszystkie zagrożenia wynikające z używania tego narzędzia, bo tak jak pani mówi, to może być narzędzie, które sprawia nam kłopot i wpycha nas w historie, w które wepchnąć się dać nie chcemy.
Dziękuję bardzo serdecznie za wizytę w naszym mobilnym studio.
Katarzyna Kucewicz, psycholożka, była naszym gościem.
Dziękuję bardzo serdecznie.
I teraz, proszę państwa, naszym gościem jest pani Maria Wachowicz z Fundacja Walon.
Dzień dobry.
Witam bardzo serdecznie.
Zapinamy pasy.
Dzisiaj mamy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami.
I powiem tak, zawsze przy takiej okazji mam ochotę zapytać i co?
Jak wygląda sytuacja osób z niepełnosprawnościami w Polsce?
Bo ja co wybory słyszę, że teraz to już będzie taka ustawa, będą takie rozwiązania, będzie taka pomoc i co?
No i teraz mamy taki dość intensywny czas, jeśli chodzi o to, bo ostatnio 21 listopada, czyli prawie dwa tygodnie temu, odbyło się pierwsze czytanie ustawy o asystencji osobistej.
Bardzo dużo ludzi, osób z niepełnosprawnościami, ale nie tylko samych osób z niepełnosprawnościami, bo też rodzin, opiekunów, przyjaciół, całego środowiska, organizacje pozarządowe.
No i tak sobie czekamy, bo te prace ciągną się już bardzo długo.
Ja pamiętam rok temu w grudniu protestowaliśmy pod kancelarią prezesa Rady Ministrów, w maju też protestowaliśmy.
Duże rzeczy się działo, no w końcu doczekaliśmy się pierwszego...
czytania ustawy, ale wydaje mi się, że ona pozostawia wiele do życzenia.
No właśnie, ja do tego wiele do życzenia zmierzam, bo tak, społeczność, środowisko bardzo czekało na tę ustawę, obietnice były, tylko pytanie, czy zostało w tej ustawie na pewno to, czego oczekiwała społeczność i osoby z niepełnosprawnościami?
My generalnie bardzo się cieszymy, że w ogóle jest i że zaczęły się nad nią prace, bo to jest bardzo ważne, ale jako strona społeczna i też trochę mówimy w imieniu osób z niepełnosprawnościami, ale też w naszym gronie są samorzecznicy, zauważyliśmy takich pięć podstawowych obszarów, których z jakichś powodów zostały...
z jakich powodów zostały usunięte z tej ustawy, która jeszcze przed wakacjami miała inny kształt.
No i chciałabym powiedzieć o tych pięciu obszarach.
Oczywiście, już mówimy, ja chciałam tylko zaznaczyć, że jest pani niezwykle dyplomatyczna w mówieniu o tej ustawie, ale tak, bardzo proszę.
Pięć obszarów, które zostały, nagle wypadły z tego.
Przede wszystkim zastanawia nas swoboda wyboru asystenta, bo w tej chwili asystent osoby z niepełnosprawnością musi być to potwierdzone jakimś na przykład zaświadczeniem o wolontariacie i tak dalej.
Ale podam taki przykład, który myślę, że doskonale obrazuje sytuację.
Ja, Maria Wachowicz, oprócz tego, że pracuję w Fundacji Avalon, mam brata z niepełnosprawnością intelektualną i też ruchową.
No i od 18 lat pomagam, gdzieś wspieram moich rodziców w zajmowaniu się Adamem.
Pozdrawiam moją mamę, która to ogląda.
I generalnie ja bardzo wydaje mi się, że dużo wiem o funkcjonowaniu osób z niepełnosprawnościami, a mimo wszystko, mimo mojego doświadczenia, nie mogę być tym asystentem dla obcej osoby, ponieważ nie mam umowy wolontariackiej z moim bratem.
Trudno by było ją podpisać, a na przykład bardzo bym chciała tym moim doświadczeniem obdzielić kogoś, podzielić się tym doświadczeniem i pomóc komuś.
Ale czy pani na przykład praca w Fundacji Avalon nie wystarczy?
Możliwe, że tak, ale nie wszystkie... Ja rozumiem, nie wszyscy pracują w fundacji.
Tak, nie wszyscy pracują w fundacji i nie wszyscy mają po prostu poświadczenie.
A z drugiej strony, dlaczego osoba z niepełnosprawnością na przykład chciałaby, żeby...
jej asystentem była na przykład przyjaciółka, bo nie mówię o rodzinie, bo asystencja osobista jest po to, żeby te rodziny uwolnić trochę z takiego obowiązku i z takiej konieczności wręcz, bo państwo nie daje nam chwilowo innych rozwiązań.
Dlaczego na przykład przyjaciel bądź przyjaciółka, zaufana osoba nie mogłaby być tym asystentem?
Właśnie ta ustawa w tym kształcie blokuje nam tę swobodę.
Ale wie pani, bo ja rozumiem i będę tutaj trochę adwokatem diabła.
Prezentując absolutne oburzenie, że dwa lata trzeba pracować nad ustawą dotyczącą, dotyczącą asystencji.
Rozumiem, że.
Władza chce uchronić osoby z niepełnosprawnościami przed wykorzystaniem, przed ludźmi, którzy chcą na tym zarobić, którzy mają nieczyste intencje.
Rozumiem, że to jest argument, że trzeba mieć udokumentowane jakieś tam doświadczenie, żeby po prostu było wiadomo, kto się opiekuje osobą z niepełnosprawnością.
Tak, ale moim zdaniem też na przykład jeżeli osoba z niepełnosprawnością chciałaby polecić taką osobę i jakby to samo polecenie mogłoby być jakby potwierdzeniem właśnie tej kompetencji, wydaje mi się, że to dawałoby wielu stronom bardzo duże też poczucie bezpieczeństwa i że rzeczywiście te potrzeby zostaną wysłuchane, ale to nie jest jedyna rzecz, która gdzieś tam nastanawia.
W tej całej ustawie.
Kolejną wątpliwością jest brak możliwości przeniesienia godzin z miesiąca na miesiąc.
Osoba z niepełnosprawnością, której przyznawana jest asystencja ma jakąś określoną ilość godzin tej asystencji w miesiącu w zależności od potrzeby wsparcia.
I na przykład wyobraźmy sobie taką sytuację, życie jest różne, a chcielibyśmy na przykład pojechać na turnus rehabilitacyjny i na co dzień tak dużo tej pomocy nie potrzebujemy, ale w trakcie turnusu fajnie by było mieć asystenta tak 24 godziny na dobę.
I nie można po prostu tych godzin przenosić z miesiąca na miesiąc, bo one...
Zniknął po prostu.
Czyli w miesiącu, nie wiem, mamy tam 100 godzin w miesiącu asystencji i nie możemy sobie przełożyć 50 na następny miesiąc, tak?
Tak, nie możemy.
A życie jest dynamiczne, życie jest różne.
Ktoś czasem, nie wiem...
zachoruje i potrzebuje pomocy w szpitalu i tak dalej, więc taka swoboda przenoszenia tych godzin pozwoliłaby po prostu sobie nią lepiej zarządzać.
Kolejną wątpliwością, jaka nam się tak nasuwa, to jest system koordynacji całej asystencji osobistej, ponieważ teraz to wygląda tak, że jeden koordynator ma do skoordynowania 150 osób,
Wcześniej przed wakacjami w zapisie tych osób było znacznie mniej i to gdzieś o połowę.
A może to wynika po prostu z niemożności znalezienia koordynatorów, czy powiedziałabym małych zasobów ludzkich?
Możliwe, że tak, ale to też pozostawia taką wątpliwość, czy wtedy asystencja osobista będzie dobrze koordynowana i dobrze działała.
No bo przecież asystenci działają na różnym terenie.
Są przypisywani na przykład, no nie każda osoba potrzebuje tej asystencji 8 godzin dziennie.
Czasem można 2 godziny pomóc komuś rano w dojeździe do pracy i 2 godziny komuś pomóc na zakupach.
Więc ten cały organizm musi jakoś funkcjonować i to wymaga po prostu zbudowania takiego bardzo rzetelnego systemu, który nie będzie pozwalał na przykład na jakieś błędy, czy też po prostu złe zarządzanie całym w ogóle systemem asystencji.
Więc to jest taka wątpliwość, czy tych osób nie będzie za dużo i czy rzeczywiście stawiamy na ilość,
a nie jakość.
Kolejną rzeczą, nad którą się zastanawiamy, to jest waloryzacja wynagrodzeń dla asystenta, bo chwilowo nie ma nic tam w tej ustawie o waloryzacji wynagrodzeń.
Obecnie gdzieś to jest tak, stawka zakłada 49 zł brutto za godzinę i w obecnej sytuacji jest to może atrakcyjna
stawka, ale za te kilka lat najniższa krajowa też będzie wzrastać i trzeba będzie te zmiany wprowadzać.
I tam nawet nie ma takiego tam gwiazdka, że waloryzacja zgodnie z ustawą... Tak, tak, tak.
Nie ma tego.
A przecież, żeby byli chętni asystenci do pracy, no to oni muszą mieć godne wynagrodzenie za to, żeby po prostu to też trochę motywowało do takiej pracy i do zgłaszania się.
Nie, ale oczywiście nie możemy wymagać od ludzi, że będą pracować jako wolontariusze cały czas, zwłaszcza, że ta praca nie jest pracą lekką.
To oczywiste, ale rozumiem, że będziecie te swoje wątpliwości zgłaszać w dalszych pracach nad ustawą.
Jesteśmy po pierwszym czytaniu, ustawa jest w komisjach i że to dalej będzie jeszcze konsultowane.
Tylko z drugiej strony mówi pani, że były te rzeczy w ustawie i wypadły z niej.
Tak, bo została ona okrojona w wyniku tam różnych rozmów na przykład z Ministerstwa Finansów, więc po tych pracach rządowych ona trafiła do Sejmu w takim kształcie.
Jest jeszcze drugi poselski projekt i mamy nadzieję, że z tych dwóch projektów, które teraz są, po prostu zostanie wybrane coś najlepszego, co rzeczywiście będzie...
realnym wsparciem dla osób z niepełnosprawnościami, bo my w Fundacji Avalon już od 20 lat staramy się budować taki świat, w którym tych ograniczeń i tych barier będzie jak najmniej.
No i asystencja to nie jest jedyny obszar, którym się zajmujemy, bo też robimy dużo innych rzeczy i myślę, że warto o tym mówić i tylko 3 grudnia.
Oczywiście to po prostu jest okazja związana z datą.
Oczywiście, że warto o tym mówić zawsze,
Ja trochę mam poczucie, szczerze mówiąc, że każdy rząd mówi o wsparciu dla osób z niepełnosprawnościami i to każdy, naprawdę nie ma żadnego znaczenia, kto tu rządzi.
A potem kończy się na gadaniu albo właśnie na wieloletnich pracach nad ustawą i z jakiegoś powodu nie możemy uchwalić jednego sensownego prawa rasa dobrze.
Tak, ja myślę, że w ogóle jakby cały też problem postrzegania osób z niepełnosprawnościami wynika z tego, jaki my mamy wizerunek osób z niepełnosprawnościami, bo my ciągle zatrzymujemy się w takich dwóch skrajnych wizerunkach i może też z tego wynika jakieś takie ociąganie się w tych pracach, że ciągle osoby z niepełnosprawnościami postrzegamy jako...
ofiary, że oni są biedni, że oni są poszkodowani, że potrzebują tylko na rehabilitację i na leczenie, a z drugiej strony postrzegamy ich jako... Zawsze ta rozmowa dotyczy wyłącznie tego, ile dać pieniędzy.
Tak, albo jeszcze takiego nadmiernego podziwu, że ojejku, ty mimo wszystko wyszedłeś dzisiaj na spacer, na zakupy, jak ty sobie tak to wszystko radzisz i powielamy cały czas jako społeczeństwo te stereotypy
I bujamy się w tych dwóch skrajnych wizerunkach, a nam w Fundacji Avalon chodzi o to, żeby gdzieś wyśrodkować ten wizerunek, że osoby z niepełnosprawnościami, owszem, mają tę niepełnosprawność, ale to jest tylko jedna cecha.
I o tym też mówimy w naszej kampanii, którą teraz prowadzimy pod hasłem Niepełnosprawność nie mówi, jacy jesteśmy.
Bo naprawdę ta niepełnosprawność jest tylko jednym z elementów życia.
Ona naprawdę nie definiuje, bo osoby z niepełnosprawnościami mają imiona, mają rodziny, mają różne zawody, mają różne zainteresowania.
I dlaczego my cały czas skupiamy się na tej niepełnosprawności?
Tak nadmiernie aż i po prostu wszystko w każdy aspekt życia po prostu... No tak, ale to już jest dyskusja socjologiczna o tym, że jednak mamy pewną tendencję do oceniania ludzi po jednej cesze, która nam się najbardziej rzuca w oczy.
A niepełnosprawność bardzo często jest tą cechą, którą widzimy jako pierwszą.
I jako społeczeństwo nie wnikamy, co jest za nią dalej.
Też pomijamy ten aspekt, że niepełnosprawności bywają bardzo różne i różne są w związku z tym potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
Bo niektóre są ruchowe, większe, mniejsze.
Tak, jak najbardziej.
Co osoba, to tak naprawdę są inne potrzeby.
Rozumiem, że bardzo dużą nadzieję pokładacie w przyjęciu tej ustawy, bo tak jak pani powiedziała, trochę niezależnie od wad, jakie ona wciąż ma, jest to krok w dobrym kierunku.
Rzeczywiście i jest to, myślę, kluczowe wsparcie i dla osób z niepełnosprawnościami, i dla rodzin, i dla całego społeczeństwa, bo ono jest przede wszystkim inwestycją, a nie kosztem.
Dziękuję pani bardzo serdecznie.
Maria Wachowicz, Fundacja Avalon była naszym ostatnim gościem w naszym mobilnym studio Onet Rano.
Ja muszę państwu się tylko do czegoś przyznać.
Ja zapomniałam państwu powiedzieć, że musicie koniecznie wejść na naszą stronę i zobaczyć jak korzystną mamy na Cyber Week ofertę kupienia naszego dostępu premium.
Będziecie mogli oglądać nie tylko Onet Rano.
Nie tylko Onet Rano, ale także kupować treści premium na stronie Onetu, w tym Newsweeka i to jest oczywiście najważniejsze.
Dziękuję Państwu bardzo, bardzo serdecznie za dzisiejszy poranek.
Nazywam się Dominika Długosz, a teraz na Państwa już czeka w studio Onet Rano Wiem Odetta Mora.
Dzień dobry, witam was bardzo serdecznie.
Odeta Moro, to jest One Tranowiem, a ze mną Radosław Maćkiewicz.
Dzień dobry, witam serdecznie.
Dzień dobry, witam.
Dyrektor Generalny Centralnego Ośrodka Informatyki.
Ostatnie 24 miesiące to 24 wdrożenia, 24 nowe sytuacje cyfrowe, do których możemy się zacząć przyzwyczajać i z których możemy korzystać.
Polska, chyba mogę śmiało powiedzieć, przynajmniej za moje pokolenie, że staje się coraz bardziej cyfrowa i to widać i widzimy to my Polacy, ale widzą to też, tu zaraz nawiążę do ciekawych sytuacji, widzą to też chociażby obcokrajowcy, którzy mieszkają od bardzo dawna w Polsce i mają porównanie z tymi krajami, z których pochodzą, bo tutaj też ciekawe komunikaty i słowa płyną od nich.
Ale proszę powiedzieć, jak w ostatnich tych dwóch latach
zmieniła się cyfrowa Polska.
Czy my stajemy się jakimś takim ciekawym przykładem, jak to się bardzo modnie mówi, trendseterem cyfryzacji, jeżeli chodzi o Europę?
Z pewnością, natomiast stajemy się w tym trendze zerem nie tylko w Europie, ale także i na świecie.
W Europie powstała idea na poziomie Unii Europejskiej, aby stworzyć taki wspólny cyfrowy portfel.
Mówię wspólny, nie będzie jedna aplikacja, ale będą to aplikacje w każdym kraju, które będą umożliwiały chociażby posługiwanie się
dowodem osobistym na terenie całej Unii Europejskiej.
Czyli Polacy już teraz wiele razy nawet zapominają o tym, wyjeżdżając tylko z M-Obywatelem i uważają, że mają dowód osobisty, z którego mogą korzystać w całej Unii Europejskiej.
No tak jeszcze nie jest.
Natomiast będzie tak już za 12 miesięcy i jest powołane takie rozporządzenie mające na celu właśnie udostępnienie i umożliwienie korzystania z portfela cyfrowego w całej Unii Europejskiej.
I tutaj Polska też jest takim liderem, jeśli chodzi o testowanie, ponieważ musimy wspólnie z innymi krajami wypracować działanie naszego e-Obywatela w innych krajach europejskich.
Bierzemy udział w takim dużym projekcie Potential, który ma za zadanie testowanie właśnie usług, czyli zakładanie kont bankowych w innych krajach, czy rejestrowanie kart SIM w innym kraju lub wystawianie recepty i my bierzemy aktywny w tym udział i te testy przebiegają póki co bardzo dobrze, także cieszymy się, że jesteśmy takim liderem.
Czyli można powiedzieć, że to są takie trochę kolejne kroki, że jednak to jest ten kierunek, w którym zmierza ta cyfryzacja, bo ja myśląc o przyszłości nie myślę o jednej wielkiej aplikacji, w której jest wszystko, ale jednak dziś wiele rzeczy, które chcemy załatwić tak po prostu, możemy załatwić zdalnie, możemy załatwić online.
To nie jest standard na świecie.
Absolutnie, to nie jest standard.
Natomiast naszą ideą jest to, aby nasza aplikacja M-Obywatel była takim miejscem, z którego Polacy wchodzą do usług publicznych, aby właśnie zamiast urzędu w sposób taki całkowicie zdalny, 24 na dobę, kiedy tylko chcą i z którego miejsca chcą, mogli realizować pewne sprawy urzędowe.
To może być chociażby zastrzeżenie numeru PESEL, który zwiększa bezpieczeństwo, ponieważ jeśli mamy numer PESEL zastrzeżony,
to nikt nie będzie mógł wziąć kredytu na nasz PESEL, który może pozyskać w sposób nielegalny, ewentualnie załatwić sprawę u notariusza.
To jest zabezpieczone w taki sposób, że nasze finanse są bezpieczne.
To zajmuje nam dosłownie kilka sekund, zastrzeżenie takiego numeru PESEL, więc Polacy oczekują takich usług, które pozwolą im w sposób wygodny, bezpieczny i szybki załatwiać sprawy urzędowe.
Tak się zastanawiam, jak wy, specjaliści, obserwujecie te potrzeby?
Czy to wynika z jakichś badań?
Na jakiej podstawie ustala się, co wchodzi następne?
Bo my tutaj przed programem rozmawialiśmy sobie delikatnie akurat o dzienniczkach szkolnych i się okazuje, że one za chwilę też będą.
Ten komunikat gdzieś pojawił się, ale może nie wszyscy go wyłapali, że też ma być taki jeden wspólny dzielniczek dla wszystkich rodziców i dla uczniów.
Natomiast na co dzień mamy bardzo różne potrzeby.
Czasami są to sytuacje przyjemne, a czasami są to sytuacje nieprzyjemne.
Skąd wiecie, w którą stronę to ma iść i w jaką stronę powinna zmierzać ta cyfryzacja?
Przede wszystkim w ostatnich miesiącach powstała Strategia Cyfryzacji Polski, która mówi o tym m.in., że my jako kraj chcielibyśmy, aby te podstawowe usługi publiczne były scyfryzowane w następnych latach.
Natomiast strategia to jest coś, co nam pokazuje, w którą stronę chcemy pójść.
Jak to zrobić?
Przygotowaliśmy taką mapę momentów życiowych dla każdego Polaka, bo jak już się urodzimy, to większość z nas... Mamy bardzo podobne potrzeby, tak?
Absolutnie tak.
Czyli chodzimy do szkoły, posiadamy samochody, korzystamy z komunikacji, nieraz chorujemy niestety, więc też musimy te sprawy związane z chorobą załatwiać.
I wyodrębniliśmy w ramach tych momentów życiowych usługi publiczne,
które powinny być scyfryzowane.
I teraz tak, oczywiście my pracując w nowych technologiach mamy świetne pomysły bardzo często, jak rozwiązać pewne problemy, natomiast one nie zawsze są skuteczne dla wszystkich obywateli.
Więc prowadzimy szereg badań z obywatelami, tak aby dostosować te usługi faktycznie do ich potrzeb, aby one były skuteczne i pomagały w realizacji takich codziennych spraw.
Takim przykładem jest chociażby MS Tłuczka,
No właśnie, to jest coś, do czego trochę zmierzałam.
To nie jest coś, o czym powinniśmy już wiedzieć jakiś czas temu, czy ja po prostu przegapiłam.
Ogłosiliśmy ją kilka tygodni temu.
To też bardzo ciekawy sposób wdrażania tej usługi, ponieważ mieliśmy kilka badań z obywatelami, tak aby ten proces biznesowy, czyli składanie oświadczeń o udziale w kolizji,
Był jak najbardziej sprawny, czyli nie przełożyliśmy tego z papieru do wersji cyfrowej, tylko wspólnie też z firmami ubezpieczeniowymi pracowaliśmy nad tym, aby ten proces był jak najbardziej przyjazny dla obywateli i robiliśmy za każdym razem też badania z obywatelami, czy to już jest odpowiednie dla nich.
aby też w sposób taki pewny i zaufany przeprowadzić to zgłoszenie do firmy ubezpieczenia.
No dobrze, ale to załóżmy, no nie wiem, wczoraj był fatalny dzień, była olbrzymia mgła w wielu miejscach w Polsce, mnóstwo stłuczek, kolizji miało miejsce.
Mamy dwa samochody, dwóch kierowców, dwa razy aplikację Obywatel i co, załatwiamy to na miejscu?
Tak, załatwiamy to na miejscu.
Kierowcy w prosty sposób mogą potwierdzić swoją tożsamość i dane ubezpieczenia, które posiadają.
Wypełnić w prosty sposób informacje na temat zdarzenia.
Część tych informacji jest w ogóle pobierana z rejestru, więc w ogóle nie muszą tego... Zasysają się same, tak?
Zasysają się same, robią zdjęcia swoich pojazdów i wysyłają do firmy ubezpieczeniowej.
Okej, czyli po wszystkim.
I po wszystkim.
Jedziemy dalej, jeżeli samochód daje radę.
Tak, no to są trudne sytuacje dla wielu, to nie jest nic przyjemnego, natomiast właśnie też chcemy właśnie w takich trudnych sytuacjach pomagać obywatelom, żeby zminimalizować efekty tego zdarzenia i aby było jak gdyby już to najbardziej takie proste i...
I najmniej stresujące.
Proszę powiedzieć, skoro wspomniał pan o strategii, to przypuszczam, że można już dziś mówić o tym, gdzie będziemy za kolejnych pięć lat, a może dziesięć.
Ten świat się zmienia bardzo dynamicznie.
Czy możemy powiedzieć, w którym miejscu cyfrowa Polska będzie właśnie za te pięć, dziesięć lat?
Jak najbardziej tak.
My w ogóle też chyba sobie już teraz trochę nie uświadamiamy, jak wyglądała Polska 10-15 lat temu.
Zapomnieliśmy.
Zapomnieliśmy o tym.
I to jest chyba też dobre, że ta cyfryzacja jest taka trochę niewidoczna dla nas.
To już stało się czymś naturalnym.
To, że mamy 11 milionów Polek i Polaków posiada M-Obywatela.
Czyli ma swój dowód osobisty, prawo jazdy, informacje o posiadanych samochodach.
w jednym miejscu w telefonie.
Już zapomnieliśmy o tym, jak to było, gdy tego telefonu i tych usług tam nie było.
Więc będziemy dążyć do tego, aby tych usług scyfryzowanych było jak najwięcej, abyśmy mogli coraz więcej usług i takich spraw urzędowych załatwiać online.
Czy to przy pomocy telefonu, czy może też strony internetowej, jeśli ktoś woli w ten sposób.
Zastanawiam się, skoro taką słową mam,
mamy pamięć i nie pamiętamy, jak ta Polska niecyfrowa wyglądała te kilkanaście lat temu, to czy możemy, czy też zdajemy sobie sprawę, w którym momencie nastąpił taki game changer?
W którym momencie wydarzyło się coś takiego, że przeszliśmy pewien próg?
Czy wydarzyło się coś wyjątkowego?
Czy to był, nie wiem, może COVID w ogóle?
Bo wtedy wiele rzeczy trzeba było załatwiać zupełnie na nowo, inaczej.
Tak, i uwzględniając COVID to bym pokazał takie trzy aspekty.
Po pierwsze, 10 lat temu powstał system rejestrów państwowych, czyli wszystkie dane o tym, o naszych dowodach osobistych, o paszportach, dane z Urzędu Stanu Cywilnego, znalazły się w jednym miejscu.
To pozwoliło urzędnikom z całej Polski korzystać z jednego takiego spójnego rejestru danych, więc te sprawy mogły być załatwiane bardzo szybko, w taki sposób jednoznaczny, pewny,
Co ewidentnie też stanowi taki fundament pod budowanie kolejnych usług, ponieważ mamy w jednym miejscu wszystkie dane, które potrzebujemy do budowania kolejnych usług.
Takim dużą zmianą było wdrożenie dowodu osobistego jako trzeciego środka identyfikacji Polaków do aplikacji M-Obywatel, co stało się właśnie takim początkiem, że już mamy teraz dowód osobisty
w telefonie.
Natomiast chyba COVID uświadomił nam wszystkim i pokazał, że my możemy i potrafimy działać zdalnie, jeśli jest taka potrzeba.
Tak, wrócę do tych moich przyjaciół.
Ostatnio rozmawiałam chociażby z Włoszką, która mówi, słuchaj, mieszkam tu 16-17 lat, tu wszystko jest proste, jadę do Włoch, tam nic nie można załatwić.
To prawda, mamy szereg takich rozmów.
Podam taki przykład.
Mieliśmy rozmowy robocze z Ministerstwem Cyfryzacji w Japonii.
W Japonii, która w naszej świadomości funkcjonuje jako naprawdę bardzo nowoczesny kraj.
Tylko zapomnieliśmy, że tak było w latach 90.
Chcieliśmy być drugą Japonią.
I w ogóle myśleliśmy, że oni żyją w XXI wieku od wielu lat.
Tylko oni przegapili coś gdzieś po drodze, prawda?
Ewidentnie.
Pokazali nam, w jaki sposób budują właśnie swoje usługi cyfrowe.
I taki nasz numer PESEL mają w telefonie.
I to był projekt, który prowadzili przez ostatnie lata.
Natomiast gdy my zaczęliśmy opowiadać w jaki sposób właśnie, bazując na mapie życia tych naszych momentów, które są wspólne dla większości z nas, cyfryzujemy kolejne usługi.
Jak dodajemy je do e-mobywatela, żeby był taką bramą do usług publicznych, to gdzieś tam znajdują nasze dokumenty, informacje właśnie istotne dla nas.
Ale także możemy wiele spraw załatwić poprzez e-mobywatela.
no to przyznam szczerze, że długopisy osób, które notowały nasze pomysły i to jak podchodzimy do cyfryzacji usług w Polsce, no były rozgrzane do czerwoności.
No właśnie.
Proszę powiedzieć, skoro jest ta mapa, to na pewno też jesteście w stanie stwierdzić, która z płaszczyzn wymaga teraz największej uwagi.
Gdzie jeszcze są takie miejsca, gdzie...
Na pewno muszą pojawić się zmiany, bo Polacy już przyzwyczaili się do pewnych standardów.
No a na pewno są jakieś takie pola, gdzie dużo musi się zmienić i to w sumie jest priorytet na ten moment.
Na najbliższe miesiące postawiliśmy sobie taki priorytet wokół właśnie dzieci i młodzieży.
Czyli to jest ten wspomniany dzienniczek?
Tak, to jest pierwszy etap.
To jest legitymacja szkolna w M-Obywatelu.
Jest wersja dla dzieci i młodzieży szkolnej M-Obywatel Junior.
To rodzice, którzy wyjeżdżają z dziećmi chociażby na wakacje, to pewnie wiele razy przeżywali takie trudne chwile, gdzie jest legitymacja, czy jest podstemplowana, czy jest ciągle jeszcze aktualna.
Teraz zarówno rodzic, jak i dziecko... Teraz już nie ma stempla, jest w plastiku.
Ale rodzic czy opiekun może mieć w swoim telefonie.
I to jest też taki pierwszy krok, żeby pokazać dzieciom i młodzieży, że telefony to nie tylko źródło informacji, rozrywki, ale też takie narzędzie, które nam może pomagać w takim życiu codziennym.
I będziemy sukcesywnie, bazując właśnie na M-Obywatelu Juniorze, który na razie ma tylko legitymację szkolną, budować kolejne usługi, tak aby się stał takim pełnoprawnym dziennikiem elektronicznym,
A docelowo całą taką platformę edukacyjną dla dzieci i młodzieży, ale też dla rodziców i nauczycieli.
Do takiego kontaktu ciągłego, bo tutaj niestety to wymaga przez lata edukacji.
Proszę mi powiedzieć, jeszcze patrząc na Polaków, bo wspomniał pan, że to jest 11 milionów, tak?
Polaków, którzy aktywnie korzystają.
Czy to są osoby, które wymagają tego, żeby poprowadzić je za rękę?
Czy takie osoby raczej sceptycznie nastawione do nowinek technologicznych?
Patrząc na statystyki, to są raczej osoby starsze po 60. roku życia, które jak wiemy korzystają z telefonu, bo na pewno posiadają smartfony.
Wiele z tych osób posiada konta na social mediach, z których też korzystają.
Więc to jest kwestia też zbudowania takich podstawowych kompetencji cyfrowych, aby te osoby także zaczęły korzystać.
Bo szereg tych usług wejmu obywatelu, chociażby ten wspomniany zastrzeż PESEL, wpływa realnie na bezpieczeństwo finansowe także tych osób starszych.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Myślę, że dużo kampanii edukacyjnych będzie w trakcie wprowadzania kolejnych produktów i kolejnych zmian.
Radosław Maćkiewicz, dyrektor generalny Centralnego Ośrodka Informatyki.
Dziękuję.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Wam życzę miłego dnia i do zobaczenia.
Trzymajcie się.
Ostatnie odcinki
-
Onet Rano. Goście: Suchoń, Samsonowicz, Ciesioł...
03.02.2026 09:45
-
Onet Rano. Goście: Dębek, Komornicki, Kowal, Os...
29.01.2026 09:46
-
Onet Rano. Goście: Gajewska, Barbasiewicz, Świt...
28.01.2026 08:53
-
Onet Rano. Goście: Gramatyka, Rak, Piotrowski, ...
27.01.2026 14:28
-
Onet Rano. Goście: Płudowski, Brejza, Bryc, Wil...
26.01.2026 09:15
-
Onet Rano. Goście: Sellin, Sadura, Chorzewska, ...
22.01.2026 11:14
-
Onet Rano. Goście: Panczenko, Motyka, Szewko, G...
21.01.2026 12:29
-
Onet Rano. Goście: Kwiatkowski, Trybalski, Góra...
20.01.2026 12:08
-
Onet Rano. Goście: Zembaczyński, Korus, Kołodko...
19.01.2026 09:40
-
Onet Rano. Goście: Siemoniak, Gądek, Baltaza, T...
15.01.2026 09:48