Mentionsy

Onet Rano.
23.07.2025 15:31

Onet Rano. Goście: Tomczyk, Trela, Piegza, Durajski, Michniewicz CAŁY ODCINEK

W środę w "Onet Rano." przywita się Dominika Długosz, której gośćmi będą: Cezary Tomczyk, wiceminister obrony; Tomasz Trela, Lewica; Szymon Piegza, Onet; Łukasz Durajski, lekarz. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Odety Moro będzie: Robert Michniewicz, pisarz, były oficer wywiadu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 1042 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dzień dobry, witam państwa serdecznie.

Nazywam się Dominika Długosz i zapraszam państwa na Onet Rano.

Dzisiaj w programie porozmawiamy oczywiście o rekonstrukcji rządu i jej konsekwencjach, dlatego że o godzinie 10.00 premier ma ogłosić skład swojego nowego gabinetu.

Czy tam się wiele zmieni?

Szczerze mówiąc, ja uważam, że nie bardzo, dlatego że najbardziej istotne jest to, co rząd będzie robił, a nie to, co będzie robił.

Kto to będzie robił?

Porozmawiamy z Cezarem Tomczykiem, wiceministrem obrony narodowej i jednym z kluczowych polityków Platformy Obywatelskiej.

Porozmawiamy z Tomaszem Trellą z Lewicy, która też przecież w końcu jest w tej koalicji.

Podobno jest bardzo zadowolona z tego, co premier zaproponował koalicjantom.

w nowym gabinetowym rozdaniu.

Będziemy rozmawiać również o pedofilii w Kościele, bo Kościół, cóż za zaskoczenie, nie chce wciąż rozliczyć się z przestępstw pedofilnych stwierdzonych również w śledztwach i procesach.

Kościół po prostu robi to, co robił przez 2000 lat i ukrywa przestępstwa swoich hierarchów i zwykłych księży.

Porozmawiamy również o przypadku cholery w Polsce i o tym, co zrobić, jak zaszczepić się, żeby pojechać bezpiecznie na wakacje, wrócić bezpiecznie z wakacji i nie nabawić się chorób, które dawno wydawałoby się nam już nie grożą.

To wszystko dzisiaj w naszym mobilnym studio Onetu, a zaczniemy proszę Państwa oczywiście od prognozy pogody i przeglądu prasy.

I cóż ja widzę w pogodzie, proszę Państwa, to samo co Państwo za oknem.

Dużo słońca, temperatury bardzo przyjemne, chociaż pewnie niektórzy chcieliby, żeby o tej porze roku były troszkę wyższe.

27 stopni w Kielcach.

To jest najwyższa temperatura zanotowana dzisiaj, a nie 28 jeszcze w Rzeszowie widzę.

Dzisiaj w Polsce najchłodniej na zachodzie.

Szczecin, Gorzów, Wielkopolski tam po 20 stopni.

Reszta kraju, no tak w tych granicach właśnie, od 22 do 28 stopni.

A jak wygląda zachmurzenie?

Gdzie tu ja mam chmurki dzisiejsze?

W Warszawie zachmurzenie częściowe w części centralnej aż do zachodu.

Zachmurzenie duże, najwięcej słońca na południu kraju od Katowic aż do Rzeszowa.

Natomiast temperatury trochę wyższe w Szczecinie 24 stopnie, w Rzeszowie 29, więc będzie cieplej niż dzisiaj, ale też nie jakieś ekstremalne temperatury.

I zachmurzenie bardzo podobnie, tyle tylko, że tym razem więcej chmur w Suwałkach, Białymstoku, Gdańsku i Olsztynie i znacznie więcej na południu również, bo chmury pojawią się też w Katowicach, Krakowie i Rzeszowie.

Więc temperatury wyższe, a zachmurzenie też, więc sądzę, że pewnie będą jeszcze jakieś burze.

I idziemy do przeglądu prasy, proszę państwa.

Dzisiaj dwa tygodniki.

Polityka z okładkowym tematem.

Gdzie ja mam kamerę?

O, tu mam, przepraszam, zgubiłam się.

Dwa artykuły w środku numeru dotyczące tego, co dzieje się po prawej stronie sceny politycznej.

Oczywiście mowa o koronie Grzegorza Brauna.

Wirus korony.

Tekst Wojtka Szackiego i Michała Piedziuka.

Studium, opis przypadku trochę Grzegorza Brauna, tego dlaczego mu rośnie i jak prawica może Grzegorza Brauna wykorzystać, w sensie jak może użyć tych wyborców, skąd to się wzięło i co z tego wyniknie.

Warto się chyba temu zrozumieć.

Przyjrzeć, bo to po pierwsze nie wzięło się znikąd, a po drugie jest bardzo niebezpieczne, bo Prawo i Sprawiedliwość niewątpliwie po tę broń sięgnie.

Przedsiębiorca polityczny to z kolei Ania Dąbrowska i Michał Tomasik.

O Robercie Bąkiewiczu to też jest postać bardzo istotna.

On nagle się ożywił znowu.

Pamiętajmy, że Prawo i Sprawiedliwość dało mu bardzo dużo pieniędzy na budowę jego niektórych przedsięwzięć i to zaowocowało właśnie teraz.

Bonkiewicz pracuje na rzecz propagandy, mówiąc wprost, Prawa i Sprawiedliwości.

Ale ja bym chciała państwu jeszcze polecić jeden artykuł.

w polityce, zupełnie niezwiązany z polityką.

Zapomniane smaki.

Oczywiście chodzi o makaron z truskawkami.

Iga Świątek zrobiła z tego danie międzynarodowe.

Wszyscy próbują ugotować makaron z truskawkami.

Włosi dostają apopleksji większej niż przy pizzy z ananasem.

Ale to jest tak naprawdę takie danie, które my, dzieci PRL-u, pamiętamy z naszych kuchni, bo po prostu nie było nic innego.

I to jest o tej bieda kuchni,

Makaron z truskawkami, który Iga Świątek nazwała smakiem dzieciństwa, stał się globalnym kulinarnym hitem.

W Polsce kojarzy się raczej ze smakiem PRL.

Kuchni siermiężnej pogrążonej w niedoborach i przejściowych trudnościach z zaopatrzeniem.

To jest lid do tego tekstu i to jest właśnie o tych smakach PRL-u.

O tym, co pamiętamy z domu, a wynikało to po prostu ze zwykłej biedy, a nie z jakiejś wyrafinowanej kuchni.

Tygodnik powszechny i tutaj chciałabym państwu polecić artykuł Piotrka Śmiłowicza.

Temat Tygodnia Tygodnika też jest bardzo ciekawy, bo to trochę dla odświeżenia pamięci.

Nasi chłopcy, nasza pamięć.

Podczas II wojny do Wehrmachtu wcielono blisko pół miliona Polaków.

Takich dziadków mają setki tysięcy Ślązaków i Pomorzan, co zobaczyłem na wystawie Nasi Chłopcy Michał Okoński.

Trochę przypomnijmy sobie, że nasza historia nie jest czarno-biała.

Nasza historia jest bardzo trudna, zwłaszcza w takich miejscach jak Pomorze, Mazury czy Dolny Śląsk.

I bardzo łatwo jest w tej chwili mówić, że ona była prosta, ale to jest zwyczajnie nieprawda.

I Piotrek Śmiłowicz, kierowniczka Katarzyna.

To jest o Katarzynie Pełczyńskiej na Łęczy i ambicjach politycznych.

O tym, co pani ministra chciałaby dalej i dlaczego tak walczy.

o stanowisko wicepremiera.

O pani minister można usłyszeć skrajne opinie.

Ma być osobą kompetentną i bardzo skuteczną, a jednocześnie konfliktową i niepotrafiającą współpracować z ludźmi.

Wszyscy jednak potwierdzają jej duże ambicje i wpływ na Szymona Hołownię.

To Piotrek Śmiłowicz o Katarzynie Pełczyńskiej na Łęcz, która miała być nawet szefową Polski 2050.

To nie wyszło.

Ale przecież powiedziane, że jeszcze nie wyjdzie.

I gazety codzienne, szybki rzut oka i zaraz do naszego pierwszego gościa, bo chyba się już niepokoi, że może o nim zapomnę.

Nie, nie zapomnę.

Saksy mniej atrakcyjne.

Coraz mniej Polaków wyjeżdża do pracy sezonowej, choć średnie stawki na zachodzie nadal są dwukrotnie wyższe niż w kraju.

Dorosną koszty utrzymania i dojazdu.

To pierwszy tekst z Rzeczpospolitej.

Poseł Polski 2050 nie obejmie prezesury w UK.

Są wątpliwości prawne.

To jest news Rzeczpospolitej.

Michał Gramatyka chce kandydować na prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, ale sprzeciwia się temu Platforma Obywatelska.

Świadczyć ma o tym analiza prawna, którą poznaliśmy.

Bardzo serdecznie polecam.

I polecam jeszcze pana profesora Marka Migalskiego.

Prekonstrukcja rządu, obecna koalicja pod kierownictwem Donalda Tuska i po kosmetycznych zmianach, jak te obecnie proponowane, skazana jest na klęskę.

Chyba, że powtórzy manewr PiSu.

Polecam Marka Migalskiego.

serdecznie.

Gazeta Wyborcza, pierwsza strona, Solorz odwołany.

Pamiętają Państwo, my żeśmy wielokrotnie opowiadali Państwu o konflikcie między Zygmuntem Solorzem a jego dziećmi.

Chodziło o władzę w Polsacie i nie tylko.

Ten konflikt najwyraźniej na razie wygrywają dzieci Zygmunta Solorza.

I dalej...

Dalej, o Jezu, pogubiłam się w tej gazecie.

Nowy resort dla partii Hołowni.

To jest oczywiście ciąg dalszych rekonstrukcji.

Naprawdę obiecuję państwu, że skończymy ten serial już dzisiaj.

Nie, no dobra, już nakłamałam.

Nie skończymy dzisiaj, skończymy w poniedziałek.

Dobrze, tak się umówię z państwem, że skończymy w poniedziałek.

Radosław Sikorski z oficjalną rekomendacją koalicji na wicepremiera.

Przypominam, pisaliśmy o tym w Newsweeku na początku lipca, że taki pomysł jest.

Polska 2050 z dodatkowym resortem będzie odpowiadała za kulturę.

To najnowsze ustalenia koalicjantów dopinających rekonstrukcję rządu.

I za chwilę o to wszystko zapytamy wiceministra obrony narodowej.

Cezarego Tomczyka, jeszcze Zbigniew Bogucki będzie szefem Kancelarii Prezydenta.

Proszę Państwa, skład Kancelarii Prezydenta to jest sztos.

Zbigniew Bogucki był kandydatem na kandydata na prezydenta.

Adam Andruszkiewicz wciąż ma nierozwiązaną sprawę swoich podpisów, podpisów zbieranych pod jego podpisem.

Tam były poważne wątpliwości dotyczące fałszerstw.

Pan poseł w ogóle nie ma zielonego pojęcia o co chodzi.

Przez 11 lat tak nie ma zielonego pojęcia o co chodzi.

Teraz nie będzie miał w kancelarii.

ale ta kancelaria, jej kształt świadczy o tym, że Prawo i Sprawiedliwość bardzo wyraźnie chce budować most między sobą a Konfederacją i tym mostem będzie właśnie kancelaria prezydenta.

Następne dwa lata są dla prawicy kluczowe, bo po prostu chce definitywnie wygrać z Donaldem Tuskiem.

I jeśli udaje się zbudować ten most, to prawdopodobnie udaje się również wygrać.

I ostatni artykuł z pierwszej strony Onetu.

Pierwsza strona onetu.

Gdzie ona mi się podziała?

Napięta atmosfera w koalicji przed rekonstrukcją rządu.

Tu cytat będzie.

To są jakieś jaja.

Frustracja, intrygi, nieustanne przeciąganie liny.

Dobiegają końca.

Rekonstrukcja rządu Donalda Tuska wywołała masę emocji na sejmowych korytarzach.

Zarówno z porozumienia i klarownych decyzji są protokoły rozbieżności, personalne targi i rozszady.

Kiedy jedni mówią o odchudzeniu rządu, drudzy liczą na dodatkowe funkcje.

Oto jak atmosfera panuje w ekstremalnej, nieskłóconej koalicji czterech partii.

No proszę państwa, rzeczywiście to trochę tak wygląda, że jak się... I tutaj Sebastian Białach opisuje to, co usłyszał w Sejmie.

Rzeczywiście tak to trochę wygląda, że mimo rekonstrukcji, mimo opowieści o tym, że wszystko przebiega w przyjacielskiej atmosferze, jak się porozmawia zwłaszcza z ludowcami i lewicą, to nic nie przebiega w przyjacielskiej atmosferze, a protokoł rozbieżności jest taki sam, jaki był do tej pory.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Szczególnie po tak ciekawym komentarzu, pani redaktor.

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.

Panie ministrze, ja tu mam listę, którą wczoraj opublikowała Gazeta Wyborcza.

Ja będę czytać, a pan będzie mówił pomidor, tak?

Ja będę mówił pomidor.

Trudno komentować decyzję szefa rządu przed tym, zanim zostaną ogłoszone, ale możemy na przykład porozmawiać o tym,

Kto będzie prowadził programy w Onecie albo na przykład jakiś skład właścicielski Onetu, to jest podobnie trudny temat, jeżeli były jakieś zmiany.

Sławomir Nitras na nic nie czekał.

Sławomir Nitras ogłosił, że odchodzi.

Natomiast jeżeli chodzi o decyzje, które zapadną, to są przed nami.

Ale tę decyzję nie podjął Sławomir Nitras.

Ta decyzja zapadła za niego.

Jeśli chce mi pan powiedzieć, że Sławomir Nitras odgłosił, że odchodzi, nie.

On odgłosił, że... Nie, wypowiedział to pan przed chwilą.

Nie, nie, nie.

Że tylko, że ogłosił.

Chodzi mi o decyzję mojego szefa.

Moim szefem jest Donald Tusk.

Ogłosi dzisiaj decyzję o godzinie 10.

Te decyzje zostały zakomunikowane ministrom wczoraj.

Jeden z nich, czyli Sławek Nitras, o tym opowiedział.

Podziękował za pracę w resorcie.

No i tak jest, taka jest ta historia.

Do dziesiątej no już dwie godziny.

Nie, no ja czekam, czekam cierpliwie.

Mam nadzieję, że naprawdę zakończymy tę historię i że zaczniecie pracować, a nie zajmować się rekonstrukcją.

Czyli ja na przykład nie zajmuję się rekonstrukcją, tylko pracuję.

Nie, tylko premier się zajmuje.

Premier się zajmuje rekonstrukcją.

No trudno, żeby się nie zajmował, skoro jest naszym szafem.

Dobrze, ale panie ministrze, wracając na sekundę do Sławomira Nitrasa.

Resort nie zostaje zlikwidowany.

Minister zostaje zlikwidowany.

To jest forma powiedzenia, nie sprawdziłeś się.

To jest forma, na którą zawsze muszę odpowiedzieć pomidor.

Dlatego, że wszystkie sprawy, które dotyczą rekonstrukcji, ja dzisiaj będę nudnym rozmówcą, jeżeli chodzi o rekonstrukcję.

Ale nie, tam skąd?

Będzie przeciekawe.

Zrobimy sałatkę warzywną.

Możemy, ale właśnie tylko co zamiast pomidora?

Co pani lubi do sałatki?

Bo mówiliśmy o smakach PRL.

Klasycznie.

Klasycznie, tak.

Papryka może mniej, ale ogórek, świeży ogórek, pomidor jak najbardziej.

Możemy jakby przelecieć tutaj wtedy listę i będzie ogórek, pomidor, sałata i tak mniej więcej to będzie wyglądało, a prawda jest taka, że za dwie godziny wszyscy poznamy fakty i ja też bym chciał, myślę, że wszyscy chcemy, żeby ta sprawa została zamknięta, żeby rząd poszedł do przodu, bo wszyscy ministrowie muszą wiedzieć, jaka jest ich rola, muszą móc delegować zadania i normalnie pracować.

Wydaje się, że to jest naturalne.

Tylko ja pana nie pytam o personalne, ja nie pytam pana o nazwiska, ja nie pytam pana o to, czy to prawda, że Jakub Rutnicki będzie ministrem sportu w tej chwili, bo mnie jest naprawdę obojętne, kto będzie.

Ja bym chciała wiedzieć, jaki jest plan na sytuację, która was ewidentnie zaskoczyła i nie ma co udawać, że nie.

Jaki jest plan na prezydenturę Nawrockiego?

Bo oni mają plan.

z planami, też będę tutaj nudnym rozmówcą, ale w ogóle jeżeli chodzi o plany, szczególnie polityczne, to jest tak, że lepiej je realizować, a nie o nich opowiadać.

My jesteśmy w trudnej... Panie ministrze, wyjął mi pan to z ust.

Lepiej coś zrealizować.

I teraz tak.

Przed nami absolutnie ciężka kohabitacja.

To współistnienie jest trudne.

Mamy w tym spore doświadczenie, zarówno jeżeli chodzi o pierwszy rząd Donalda Tuska i kwestie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, jak i ostatnie kilkanaście miesięcy i prezydentury Andrzeja Dudy.

Uważam, że w tej kohabitacji sobie dobrze poradzimy, bo musimy sobie zdać sprawę, że z punktu widzenia w ogóle funkcjonalności rządu,

jeżeli chodzi o te ostatnie 18 miesięcy, niewiele się zmienia.

Właściwie nic się nie zmienia.

Jest dokładnie ten układ władzy, wygląda dokładnie tak samo.

Pałac prezydencki, decyzją wyborców, przypad Karolowi Nawrockiemu i PiSowi de facto.

w Polsce ma instrumenty do rządzenia, rząd w Polsce rządzi i ma wpływ na 95% rzeczy, które się w kraju dzieją.

W związku z tym myślę, że jasno i wyraźnie też będzie chciał premier pokazać, jak wygląda ta sytuacja, że rząd po prostu będzie realizował swoje zadania i będzie rządził, mimo tego, że ten skład kancelarii prezydenta...

Pokazuje, że został wybrany jako skład konfrontacyjny, polityczny, a czasami wręcz żenujący, jak patrzymy na pana Andruszkiewicza.

Ciężko skomentować to, że on ma pełnić jakąkolwiek funkcję państwową, ale to jest ich wybór, biorąc za to odpowiedzialność.

Oczywiście, panie ministrze, tylko widzi pan, że mówiąc, że to jest skład konfrontacyjny, że to jest skład, który ma iść na zwarcie z wami...

Widzi pan doskonale, że to będzie inna kancelaria niż Andrzeja Dudy.

Kancelaria Andrzeja Dudy to była, cytując Romana Giertycha sprzed lat, jakaś ciamciaramcia.

W porównaniu z tym, co proponuje nam Karol Nawrocki.

I ta prezydentura będzie inna.

Już zapowiedź tego, że Nawrocki będzie jeździł po Polsce i pokazywał swoje projekty ustaw jest zapowiedzią, na którą wy będziecie musieli zareagować.

I zareagujemy.

Wydaje się, że od samego początku było wiadomo, a przecież od wielu tygodni Karol Nawrocki jest już prezydentem elektem, że mieliśmy czas, żeby się do tego przygotować i zastanowić się, jak będzie ta kohabitacja, czy to współistnienie wyglądało.

I odwzorowanie, czy ten gabinet, który będzie prezentował Donald Tusk, jest tego odwzorowaniem, czy będzie tego odwzorowaniem.

Z jednej i z drugiej strony, bo to jest w ogóle taka, przecież ta walka się nie skończyła między PiS-em a koalicją obywatelską.

To jest, dla nas jest to takie w ogóle poczucie, jakby w ogóle zderzenie jakiegoś dobra ze złem.

Jak Ying i Yang, jak współistnienie, to trochę tak działa.

Taki dzisiaj model funkcjonuje w Polsce.

Ja zostałem ministrem i wszedłem do polityki wiele lat temu.

Też w sprzeciwie do tych ludzi.

A od momentu, kiedy przejęli rządy w 2015 roku, no to jakby wiem, jak wygląda ten skład.

I ja tych ludzi chcę odsunąć od władzy za każdym razem.

Bo uważam, że oni są szkodnikami, że są bardzo często kanaliami, złymi ludźmi, którzy etapami rządzą Polską.

I musimy zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić.

Oni myślą dokładnie to samo o was.

jeżeli spojrzymy na to, jakie pisma miały instrumenty.

Czyli miał absolutną jednolitość władzy przez osiem lat.

Czyli prezydenta, premiera, wszystkie możliwe służby.

Dokładnie.

Więc gdyby tak było, przyzna pani redaktor mi rację, gdyby tak było, że to zdanie, które pani powiedziała, ich zdanie jest prawdziwe, że to jest to samo, to zapewniam, że wielu ludzi, którzy byli ministrami,

w latach 2007-2015, dzisiaj odpowiadałoby karnie za rzeczy, które zrobili.

Sfera afer tego wszystkiego, co działo się z zarządów PiSu i kolejnych aktów oskarżenia, które się pokazują, przeczyta i tezie.

Ja bym chciał, żeby to wszystko szło szybciej i żeby szło lepiej.

Myślę, że to jest też jasny komunikat ze strony naszych wyborców.

I myślę, że też odwzorowanie nowego gabinetu będzie miało w tej sprawie ogromne znaczenie, bo sprawy, które dotyczą fundamentów państwa, czyli takich, których uczą studentów prawa i nauk politycznych na pierwszym roku, że to państwo ma monopol na sprawy, które wiążą się z użyciem przemocu na przemoc, to jest pierwszy rok studiów.

W związku z tym nie można pozwolić sobie, żeby jakiinne historie miały tutaj miejsce.

Państwo musi być silne, musi realizować swoje zadania w zakresie granic, w zakresie ochrony, w zakresie obrony państwa, w zakresie wojska, w zakresie spraw zagranicznych.

Ale to Bodnar nie dał rady po prostu.

Pomidor.

Pomidor, bo nie wypowiadamy się o konkretnych ministrach, jak już to ustaliliśmy.

Natomiast ja powiem tak.

Kwestia Macierewicza na przykład.

Rozmawialiśmy o niej wielokrotnie.

Praca w resorcie obrony zajęła w sumie nam 9 miesięcy.

20 oficerów i specjalistów.

Mówimy o tym zespole, który przygotowywał raport dotyczący działania, nie katastrofy smoleńskiej, tylko działania podkomisji, która miała badać katastrofę smoleńską.

Ja też, żebyśmy sobie zdali sprawę, tutaj mamy ciężko znaleźć punkt odniesienia, ale powiedzmy, że mówimy o kilkunastu metrach sześciennych dokumentów.

Przez dziewięć miesięcy dwudziestu oficerów, oddelegowanych, specjalistów przygotowywało zawiadomienia i przygotowywał cały ten raport.

41 zawiadomień.

Minęło siedem miesięcy.

Ja też oczekuję, nie tylko jako ten, który składał te zawiadomienia, ale w ogóle jako obywatel.

Wpłynął wniosek o uchylenie immunitetu Macierewiczowi dwa tygodnie temu.

Cieszę się, że ta sprawa wreszcie zmierza do finału.

Ale rozumiem też, że wszyscy jesteśmy, nie mówię pani redaktor, ale wszyscy, w sensie wyborcy, jesteśmy zniecierpliwieni.

Chcemy, żeby te działania przyspieszyły.

Ale ja też tego nie potrafię ocenić.

Nie jestem prokuratorem.

I nie chciałbym się w prokuratora bawić.

Wiem, jaki materiał złożyłem, wiem, co przygotowałem, wiem, że ja swoją pracę wykonałem i oczekuję od innych, że będą wykonywali swoją pracę.

I chyba to jest normalne.

Panie ministrze, pan również rozmawia z ludźmi nie tylko w kampanii wyborczej, zdaje się.

Więc wie pan doskonale, że wasi wyborcy są zniecierpliwieni nie tylko tym.

Wasi wyborcy są zniecierpliwieni tak generalnie.

Ostatnio był taki sondaż, w którym pytano Polaków o to, w dużym skrócie, czy żyje się lepiej.

I Polacy uznali, że wasz rząd, rząd Donalda Tuska, nie ułatwia im życia tak jak rządy Prawa i Sprawiedliwości.

To jest kategoria, która musi budzić zaniepokojenie wśród polityków koalicji rządzących.

Ale w ogromnej mierze wynika to...

z tego, że i to zresztą była nawet ocena pierwszych rządów, problemów, które wiążą się też z komunikowaniem tego, co rząd robi.

Wtedy, kiedy patrzymy na przykład na sprawę wydatków, jeżeli chodzi o kwestie socjalne, o sprawę inwestycji, o kwestie makroekonomiczne.

One są wszystkie na absolutnie topowym poziomie.

To znaczy państwo w wielu aspektach zostało naprawione, a tam, gdzie na przykład nasi poprzednicy mówili, że nic się nie będzie działo, stało się dokładnie odwrotnie.

Przykład, pierwszy z brzegu, Ministerstwo Obrony Narodowej.

Co słyszeliśmy w kampanii wyborczej?

Będą zamykane jednostki, będzie mniej pieniędzy na wojsko, budżet będzie niższy.

Słyszeliśmy to.

Tak, tak, oczywiście.

Budżet jest o 50 miliardów złotych wyższy niż w roku 2023 zarządów Błaszczaka.

To jest jeden taki prosty fakt.

I tak samo jest w różnych działkach.

Tylko właśnie od tego jest komunikacja rządu i dlatego mamy rzecznika rządu.

Ale wymaga jakiego rzecznika ministerstwa?

Mamy przede wszystkim rzecznika rządu Adama Szłapkę, który wziął na siebie ciężar zbudowania całej polityki komunikacyjnej rządu.

Zajmuje się tym od dwóch tygodni.

Uważam, że idzie mu bardzo dobrze.

Ja nie oceniam Adama Szłapki w tej chwili, tylko wy macie rzecznika jakiegoś i cały zespół komunikacji w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Ja akurat uważam, że jeżeli chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej i kwestie, o których mówiłem, te kwestie są obecne jakby w przestrzeni.

One się wiele razy pojawiały i stały się faktem.

Nie ma, zresztą nawet ostatni sondaż w Onecie, który pokazywał ocenę

poszczególnych ministrów wskazywał na to, że minister z obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz jest oceniany w całym tym peletonie ministrów jako jeden z najlepszych albo najlepszy minister.

Więc to jest też wynik samej komunikacji.

Ale chodzi o to, żeby budować komunikację na poziomie całego rządu i to robi premier w sposób oczywisty, ale do tego potrzebny jest cały zespół ludzi, który się tym zajmuje.

To zawsze był pewien problem, że PiS rządził źle

i robił propagandę, tak jak dzisiaj robi, ze spraw takich obrzydliwych też.

Tak jak Bąkiewicz jest obrzydliwym człowiekiem.

Cała historia z granicą, cała ta narracja dookoła... A po tej stronie świata bardzo często jest odwrotnie.

Rządzy radzą sobie świetnie, ale muszą też za tym iść sprawy, które wiążą się z komunikacją.

Dlatego Adam Szłapka, dlatego rekonstrukcja taka mini, która już przecież nastąpiła w tym zakresie.

Pan do mnie mówi o rzeczach,

Super, że mamy 50 miliardów więcej na obronę.

To jest naprawdę bardzo istotne.

Ja tutaj wyjątkowo nie kpię.

Ale z drugiej strony idę na bazar.

Wiem, przykład anegdotyczny bez sensu.

Ale idę na ten bazar.

I pani w moim warzywniaku mówi...

o Jezu, te ceny tych warzyw w tym roku, no to straszne, to ja nie wiem skąd to się wzięło.

I zaczynam z nią rozmawiać, mówię, wie pani, no ale inflacja w tym roku jest znacznie niższa niż była dwa lata temu.

Ona mówi, tak, ja to wszystko wiem, ale nie wiem dlaczego te ceny są wyższe i czujemy je znacznie mocniej.

Tak, ale musimy sobie też zdawać sprawę, to jest trochę tak jak w przypadku miast.

Niezależnie od tego, czy w mieście mamy drogi wojewódzkie, powiatowe czy miejskie, odpowiada za wszystko prezydent.

W kraju, tak, to jest, odpowiada za wszystko rząd.

My bierzemy odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją.

Jesteście chyba zszokowani tym, prawda?

I już byście rządzili.

Wydaje mi się, że jest to dość oczywiste.

Trzeba sobie z tym faktem po prostu radzić, komunikować sukcesy i pokazywać to, co się zmieniło.

Bo zmieniło się właściwie, jeżeli chodzi o resorty, to jakbyśmy przejrzeli te resorty, które są mi bliskie, czyli Ministerstwo Obrony Narodowej, czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, czy te resorty siłowe, to krok po kroku mogę pani pokazać, ile rzeczy się wydarzyło.

I akurat w tych resortach komunikacja, uważam, była całkiem niezła.

Nie, no ja uważam, że wasza komunikacja leży w każdym resorcie kompletnie.

Nie wiem, czy Adam Szłapka będzie miał na to wpływ, ale... Myślę, że będzie miał wpływ i właśnie to jest jego zadanie.

Pana szefem jest co prawda premier Donald Tusk, ale jest również Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dualius, tak jak to mówię?

Tak, dopuszczę odpowiedź Pomidor teraz.

Panie ministrze, czy nie sądzi pan, że premier Donald Tusk trochę za bardzo pozwolił hasać koalicjantom?

Pomidor, dlatego że kwestie w ogóle koalicji są kwestiami liderów.

Rzeczywiście jest tak, że moim resortowym szefem jest Władysław Kośniak-Kamysz.

Moim szefem właściwym, który jest podpisany pod moją nominacją jest premier Donald Tusk i jest moim szefem pod każdym względem.

Natomiast akurat my, jeżeli chodzi o kwestie resortu obrony i w tej relacji, to tutaj jest pełne porozumienie i pełna kooperacja.

Więc ja nie widzę żadnych tarć też koalicyjnych u siebie w resorcie.

My mamy zespół, który składa się z ludzi...

doświadczonych polityków i my na przykład, jeżeli chodzi o resort obrony narodowej i cieszę się, że akurat w tym resorcie tak jest, no po prostu nie ma żadnych tego typu historii.

One się po prostu nie dzieją.

Nie dzieją się rzeczy, które wiążą się z polityką koalicyjną.

One się dzieją na poziomie premiera Tuska i liderów, ale też pamiętajmy, że to nie jest tak, że to jest rząd koalicji obywatelskiej.

To jest rząd koalicyjny, gdzie jest koalicja obywatelska, jest Polskie Stronnictwo Ludowe, jest Polska 2050 i Lewica.

I to jest po prostu konsekwencja.

Tak, tylko też od początku nieładnie, powiem, widziały gały, co brały.

Znaczy, wiedzieliście, że jest czteroskładnikowa koalicja, że ona będzie bardzo trudna.

Pani redaktor, ale to nie jest kwestia posiadanej alternatywy.

To jest kwestia wyboru wyborców.

Wyborcy dokonali takiego wyboru.

Po drugiej stronie został PiS i Konfederacja, która w różnych momentach jest, powiedzmy, w różnym miejscu.

Natomiast...

większość trzeba złożyć.

I większość składa się dokładnie z tych partii, które wymieniłem.

Nie ma innej alternatywy w tym parlamencie.

W tym parlamencie rzeczywiście nie ma innej, bo nawet PiS z Konfederacją, mimo rosnących sondaży, nie jest w stanie zrobić rządu.

Więc PiS będzie grało przez dwa lata na to, żeby was rozerwać.

I czy to panią zaskakuje?

Nie.

A nas też właśnie nie zaskakuje.

Jesteście na to gotowi?

Nie zaskakujemy naszych widzów, bo nasi widzowie są mądrymi ludźmi i wiedzą, że tak to działa.

To znaczy mamy dzisiaj opozycję.

Ja traktuję w ogóle PiS, zresztą wielu z nas, nie jako zwykłą partię demokratyczną, tylko partię, która jest w stanie użyć najgorszych bluźnierstw do tego, żeby wygrać wybory.

Że oni nie mają żadnych granic.

a wszystkie możliwe granice przekroczyliby, gdyby wybory wygrali.

W związku z tym myślę, że jest to kwestia trochę epokowego wyboru, jeżeli chodzi o wybory w 2027 i zadanie, które stoi przed nami w drugiej połowie kadencji rządu.

Czy to będzie łatwa koalicja?

Nie będzie tak samo trudna, jak do tej pory.

Natomiast ja wierzę w premiera Tuska, wierzę w ten skład Rady Ministrów.

Cały czas pan wierzy w premiera Tuska?

Tak głęboko, w swoim platformerskim serduszku?

Ja premiera Tuska znam od kilkunastu lat i wiele z tych bitew widziałem z bliska.

I to nie jest łatwy szef, to jest szef wymagający.

To jest też, ale też z tego punktu widzenia uważam go za człowieka właściwie jedynego z tej naszej puli, jakby zdolnego do przeprowadzenia nas przez wybory w 27 roku i w ogóle do tego, żeby to wszystko poskładać.

Ze swoim autorytetem, ze swoją historią, ze swoją też mądrością polityczną.

To jest po prostu mądry człowiek.

Ale pan przesłodził.

Panie, uważam, że nie.

Szczerze mówiąc, nie.

Jasne, tylko że Donald Tusk jest też jednym z największych obciążeń.

To wszystko, co pan mówi... Tylko wie pani też dlaczego, bo to jest i prawda, i nieprawda, co pani mówi.

Dlatego, że ktoś, kto stoi na czele rządu, ktoś, kto stoi na czele Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej,

jest też najbardziej atakowanym człowiekiem z drugiej strony.

On jest za każdym razem, jeżeli wyobrazimy sobie tarczę, to jeżeli jest dziesiątka, to w klubie PiSu, w sztabie PiSu, w partii PiS Donald Tusk wisi tam na środku.

W związku z tym wszystkie te ataki, które dotyczą

czy polityki rządu, czy czegokolwiek innego, one właściwie w 90% skupiają się na nim.

W momentach, kiedy jest kampania, kiedy jest inny kandydat, może być ten strumień przekierowany.

PiS ma ciągle bardzo silne instrumenty.

Miliony złotych zostały wpompowane w różnego rodzaju fundacje, instytucje, które dzisiaj sprawdzają się w tej kwestii wojny informacyjnej.

I to są fakty, z którymi też trzeba sobie poradzić.

Panie ministrze, doskonale pan wie, że Prawo i Sprawiedliwość atakuje Donalda Tuska od... Nie wiele ma wspólnego z Prawem i Sprawiedliwością.

Ja zdecydowanie wolę PiS, ale rozumiem.

Atakuje Donalda Tuska od 2007 roku nieustannie.

To jest 18 lat permanentnego atakowania Donalda Tuska.

Myślę, że nawet do 2005 w jakimś sensie.

No dobra, nie zagłębiajmy się w historię polityczną, obydwoje żeśmy to widzieli wtedy.

I Donald Tusk dlatego również jest obciążeniem.

Czy po prostu nie należałoby wybrać innego premiera, który nie będzie tak łatwym celem dla Prawa i Sprawiedliwości?

Ale tak jak powiedziałam, to tak nie działa.

Ktoś, kto stoi na czele rządu, ktoś, kto stoi na czele Koalicji Obywatelskiej jest siłą rzeczy celem numer jeden.

A Sikorski?

A Sikorski nie był celem numer jeden kiedyś PiSu.

Pamiętamy kwestie taśmowe, pamiętamy kwestie różnego rodzaju rzeczy, które się pojawiały.

Sikorski bardzo często też na tej tarczy stawał się dziesiątką.

W związku z tym to nie jest tego typu kwestia.

To jest kwestia wyboru kogoś, kto jest w stanie poskładać zarówno ten system koalicyjny, jak i samą koalicję

wewnątrz za każdym razem i ja tutaj nie widzę alternatywy.

Dla mnie to jest po prostu premier Donald Tusk.

Ja mam taką ocenę i to w ogóle jest ocena jednoznaczna z mojej strony.

To skąd się biorą te głosy od was, nie z koalicji rządzącej, tylko z koalicji obywatelskiej, które mówią, właściwie nie wiemy dokąd zmierzamy, ktoś musi wziąć to mówiąc bardzo nieładnie, ale to cytat za mordę.

Tylko jakoś nie widzę tych osób, które są podpisane pod tymi cytatami.

Nie, oczywiście, że nie.

No właśnie, więc wolałbym jednak... Wie pan, jak to działa.

Trudno rozmawiać jednak o cytatach anonimowych.

Jesteśmy po przegranych wyborach prezydenckich.

Jesteście.

Jesteśmy w momencie pewnego przewartościowania.

I też jest tak, każdy z nas, i też nie mówię o pani redaktor, ale mówię tutaj o wyborcach, o politykach koalicji.

Przecież my wszyscy bardzo głęboko to przeżywaliśmy.

Nie tylko pod względem politycznym, tylko po prostu wewnętrznym, osobistym.

Tak jak nasi wyborcy.

Jakby w ogóle wyborcy i wszyscy my przeżywaliśmy pewną traumę, to trochę tak jakby ktoś bliski odszedł prawie, bo to była bitwa bardzo dla nas ważna.

Przed nami jest kolejna.

Przed nami są wybory w 27 roku.

Jest czas, kiedy ta historia musi minąć.

I to musi chwilę potrwać.

Dlatego jest moment przełomowy w postaci rekonstrukcji.

I to jest moment, kiedy trzeba zrobić absolutnie wszystko, żeby pójść do przodu w każdym z zakresów.

I komunikacyjnym, i kwestii realnego rządzenia, i kwestii, tak jak pani powiedziała, nie będę używał tych słów, ale złapania różnych rzeczy za różne elementy.

I do tego uważam najlepszy jest premier Tusk.

Po prostu obiektywnie.

Natomiast przed wszystkimi, którzy będą i w rządzie, i w parlamencie, każdy ma swoją rolę, no stoi po prostu ogromna robota, którą musimy wykonać.

Nikt tego za nas nie zrobi.

Pani redaktor, chciałbym, ale pewnie tego też za nas nie zrobi.

Nie, nie zamierzam nawet.

Panie ministrze, bardzo serdecznie dziękuję.

Minister, wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, Platforma Obywatelska, był pierwszym naszym gościem w Onetra.

No a teraz, proszę państwa, marszałek Szymon Hołownia przed państwem o tym, jak fantastycznie rozmawia się wśród liderów koalicji.

Nie mogę się doczekać.

Jeżeli taka będzie wola pana prezydenta, to jeszcze w tym tygodniu dojdzie do zaprzysiężenia nowych ministrów i odwołania ministrów ustępujących.

I jeszcze w tym tygodniu też, zgodnie z zapowiedzią pana premiera, może odbyć się pierwsze posiedzenie tej zrekonstruowanej Rady Ministrów w nowym jej kształcie.

Nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte w taki sposób definitywny.

Mówię tutaj też o kwestiach choćby wiceministrów.

Wiemy, jaki jest kierunek, który pan premier chce w naszym rządzie przyjąć, czyli redukcja liczby stanowisk wiceministerialnych.

Natomiast o te 20% umowne.

Natomiast tutaj pewnie też będzie tak, że ministrowie, taki jest cel tej zmiany, będą mieli większą możliwość układania składu swoich wiceministrów w swoich resortach niż było do tej pory.

Dlatego, że do tej pory ta zasada, którą przyjęliśmy, formując ten pierwszy rząd, to znaczy, że każdy jest u każdego w równej reprezentacji.

Ona czasami jest funkcjonalna, a czasami dysfunkcjonalna.

I już po tym półtora roku wiadomo, że jeżeli nie jesteśmy gotowi,

Moim zdaniem to byłby optymalny scenariusz, ale nie jesteśmy gotowi do tego modelu niemieckiego, czy też stosowanego w innych krajach, że jak partia ma odpowiedzialność za ministerstwo, to ma odpowiedzialność od góry do dołu i bierze odpowiedzialność za sektor państwa.

Odpowiedzialności za państwo i wtedy wiadomo, kogo rozliczać, kto się czym zajmuje, a nie to wszystko pływa.

Ponieważ nie ma takiej gotowości, nie ma na to zgody, to myślę, że pójście o krok dalej w tym kierunku, czyli danie ministrom większego prawa do układania sobie tych stanowisk wiceministerialnych, nie jest bezsensowne.

Tak jak mówię, wygląda na to, że ten proces w miarę harmonijny zamknie się w tym tygodniu.

Wczoraj doszliśmy do porozumienia w tych najgrubszych kwestiach.

Cała reszta jest w rękach pana premiera.

Mam nadzieję, że ten rząd rzeczywiście pokaże nowy impet, nowe otwarcie, nową skuteczność w załatwianiu tych wszystkich rzeczy, które dla nas wszystkich są ważne i które obiecaliśmy naszym wyborcom.

Jest rzeczą oczywistą, potwierdzoną przez liderów i wielokrotnie powiedzianą w różnych formatach.

przy różnych stołach, przy których siedzieliśmy, że w momencie, w którym ja odchodzę z funkcji marszałka sejmu w listopadzie tego roku, żeby zachować balans odpowiedzialności za państwo pomiędzy partiami koalicyjnymi, Polska 2050 będzie miała stanowisko wicepremiera w rządzie i wicemarszałka sejmu, którym nie będę ja.

Więc to jest...

Też nie będę wicepremierem.

Wszyscy to powiedzieli, wszyscy to usłyszeli.

Nie ma w tej sprawie żadnych wątpliwości.

A ze mną nasz drugi gość, poseł Tomasz Trela, Lewica.

Koalicyjna Lewica oczywiście, nie ta pozakoalicyjna.

Dzień dobry.

Panie pośle.

Lewicy dzielimy na dobrą i złą.

Panie pośle.

Cezary Tomczyk mówi, Donald Tusk jest politykiem najbardziej doświadczonym, jedynym politykiem, który może spiąć koalicję i spiąć koalicję obywatelską wewnętrznie również.

I teraz, czy naprawdę?

Tak, ja podzielam ten pogląd.

Jest najbardziej doświadczonym z czynnych polityków w naszym kraju.

Jest też po części architektem tego zwycięstwa w 2023 roku i ma zdolności, które są w stanie koalicję spiąć.

Natomiast to koalicja obywatelska, ja przynajmniej wyznaję taką zasadę, powinna u siebie sama zdecydować, czy ich lider...

będzie dalej premierem i dzisiaj taka decyzja jest, ale czy taka decyzja będzie na przykład za pół roku, za rok, ja tego nie wiem.

Szanujemy na lewicy zasady, że największy koalicjant wskazuje premiera i premierem jest Donald Tusk, natomiast podzielam pogląd, że to dzisiaj najbardziej doświadczony polityk w naszym kraju.

A podziela pan pogląd również, że jest jednocześnie największym obciążeniem dla koalicji?

Nie, takiego poglądu nie podzielam, dlatego że Donald Tusk jest politykiem bardzo kontrowersyjnym.

Ma rzesze swoich fanów, ale też zagorzałych wrogów, bo tak to jest, jeżeli jest się wyrazistym liderem.

Natomiast nie podzielam, że jest największym obciążeniem.

personalnych w rządzie, przy korektach zadaniowych w rządzie, przy lepszym i ofensywnym działaniu, uda się odrobić to, co przez ostatnie miesiące delikatnie straciliśmy.

Delikatnie?

Tak, delikatnie.

Wie pani dlaczego?

Dlatego, że był taki... Było takie...

Znurzenie, żeby nie powiedzieć załamanie części naszego elektoratu, mówię o tych partiach, które tworzą koalicję rządową po 1 czerwca, ale im dalej w las, widzę, że wola walki wśród wyborców i chęć wsparcia jest duża.

I z każdym dniem coraz większa, dlatego że do ludzi zaczynają docierać dwie rzeczy.

Że jednak koalicja przez 18 miesięcy pracuje, działa i odbudowuje to, co zostało zepsute.

I przeraża ludzi, że do Karola Nawrockiego...

mogłaby dołączyć brunatno-prawicowa koalicja, która miałaby twarz Kaczyńskiego, Brauna, Mencena i Bąkiewicza.

I te dwa elementy są dla ludzi dość ważne, a ten drugi jest odrażający.

I my musimy przyspieszyć w rządzie.

Ja też to wiem, ja podzielam ten pogląd, natomiast nie dam sobie powiedzii zawsze będę tego bronił,

że to nie jest rząd, któremu nie udało się nic zrobić, bo bardzo wiele rzeczy zostało zrobione i perspektywa przez te dwa i pół roku jest jeszcze lepsza.

Panie pośle, tylko ja mam wrażenie, że to nie do końca, że to jest trochę myślenie życzenie, bo zgadzam się, że wzrost radykalnej prawicy automatycznie oznacza wzrost niepokoju u wyborców lewicowo-liberalnych i pewnie większe zaangażowanie polityczne, ale...

Nie mam przekonania, że wyborcy widzą pracę rządu.

Zobaczymy, jak będzie dalej.

Co więcej, nie mam poczucia, że ten rząd jest skuteczny.

To mamy tutaj odmienne zdanie.

Pewnie część ludzi uważa, że jest nieskuteczny, część uważa, że powinien być bardziej skuteczny.

Ja należę do tych ludzi, którzy uważają, że powinien być bardziej skuteczny i bardziej sprawczy.

Ale też jak patrzę na te rzeczy, które udało się przez 18 miesięcy zrobić, to są to ważne sprawy.

Blisko 100 miliardów złotych wpłynęło do Polski w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Te pieniądze już są realizowane, one są w budowach i inwestycjach.

Oni te pieniądze blokowali.

Od 1 lipca wypłacana jest renta wdowia.

Już blisko 1,5 miliarda złotych trafiło do emerytów, którzy dostają te dodatki i to jest systemowe rozwiązanie.

Działa od roku babciowe.

Ten aktywny rodzic, dodatkowe pieniądze, czy to na żłobek, czy to dla naszych dziadków, na dzieci, na wsparcie.

Mamy więcej pieniędzy na obronność, mamy więcej pieniędzy na ochronę zdrowia.

Oczywiście, my różnimy się od PiSu tym, że my...

Pieniądze nie rozrzucamy i my nie będziemy dawać pieniędzy ludziom na zasadzie, posłuchajcie, kupujemy wasz głos, to my wam damy pieniądze.

Ja wychodziłem zawsze z założenia i taka jest postawa lewicy.

My dajemy wędkę, a nie będziemy dawać pełnych siatek ryb.

Ustawa, która ma szansę być zaraz podpisana przez prezydenta, 45 miliardów złotych do 2030 roku na budownictwo mieszkaniowe.

No przecież za to będą wybudowane mieszkania.

Ludzie do tych mieszkań się wprowadzą.

Mieszkania Wyprawa i Sprawiedliwości to jest jedna z największych porażek tamtego rządu który oni nic nie zrobili w tym zakresie tak a tutaj są realne pieniądze Panie pośle tylko, po pierwsze zmienia się prezydent i wie pan przychodzi nowy człowiek on zawsze jest bardziej energiczny i zawsze jest bardziej pełen, dobrych chęci niż ten odchodzący to jest naturalne i on już ma plan.

On pojedzie w Polskę, on będzie pokazywał swoje projekty ustaw, on będzie mówił o tym, co chce zrobić i... To jest bardzo słuszne, co pani powiedziała.

On będzie mówił o tym, co chce zrobić, a my mówimy o tym, co zrobiliśmy.

I to jest ta zasadnicza różnica.

Proszę bardzo, pan Nawrocki chce jeździć po kraju, pokazywać projekty ustaw, my powinniśmy jeździć po kraju, rząd powinien jeździć po kraju, premier powinien jeździć po kraju i mówić, posłuchajcie, Nawrocki mówi, on chce to zrobić.

A my to zrobiliśmy.

Nawrocki składa projekt 60 tysięcy kwoty wolnej.

Domański mówi, nie ma takiej możliwości, bo nie ma na to pieniędzy.

Czy pana zdaniem w takiej sytuacji po prostu nie powinniście powiedzieć OK?

Nie, nie, uważam, że nie, dlatego, że wie pani, jeżeli my byśmy powiedzieli okej, to Andrzej Domański, który jest ministrem finansów, a mam nadzieję, że zaraz będzie super ministrem gospodarczo-finansowego, musiałby przyjść do parlamentu, między innymi do mnie, do Komisji Finansów i powiedzieć, posłuchajcie, wprowadzamy coś, co kosztuje 60 miliardów złotych i musiałby pokazać, skąd te pieniądze wziąć.

Ja natomiast uważam,

że Andrzej Domański powinien zrobić rzecz następującą.

Pokazać, jak dojście do 60 tysięcy kwoty wolnej od podatku widzi rząd i jak to w czasie rozłożyć.

Bo kwotę wolną od podatku trzeba podnosić.

Dlatego, że rośnie płaca, rośnie płaca minimalna, rośnie średnie wynagrodzenie w kraju.

tylko można zrobić to z systemem, który na przykład będzie oparty na 2-3 lata.

Czy pani uważa, że gdybyśmy wyszli z taką propozycją, narysowali to, to ludzie by powiedzieli, nie, to jest złe?

No dobra, ale trzeba było to zrobić 2 lata temu, a nie teraz.

No nie, 2 lata temu to nie można było zrobić, bo rządził PiS.

Wie pani, to są rzeczy, które nie robi się just like that.

Bo koalicja 15 października to nie Jarosław Kaczyński, który na wiecu mówi, że myli mu się kwota brutto z netto i rząd musi dosypywać pieniędzy do budżetu.

My się tym różnimy.

Nasz wyborca się tym różni, że on oczekuje od nas rozwiązań systemowych.

A wyborców strony demokratycznej jest więcej niż wyborców Prawa i Sprawiedliwości.

Tylko ci wyborcy...

Pierwszej turze wyborów prezydenckich i 1 czerwca poczuli się delikatnie zawiedzeni.

I my musimy u części tych wyborców odbudować to zaufanie.

I ja wierzę, że dzisiaj po godzinie 10, po prezentacji nowego składu Rady Ministrów, to zaufanie każdego dnia będziemy odbudowywać.

Czy będzie łatwo?

Nie będzie.

będzie łatwo.

Czy to będzie super usłana różami koalicja i to będą tylko uśmieszki, klepanie po ramionach?

Nie będzie, bo to jest koalicja składająca się z czterech podmiotów, ale trzeba i to musi robić każdy.

Ja słuchałem części rozmowy pana ministra Tomczyka z panią.

To my musimy po prostu robić, mówić i przekazywać ludziom to, co udało się zrealizować.

To, co już zrobiliśmy i jaki mamy plan i ten plan wcielać w życie.

Ja nie bardzo obawiam się pana Nawrowskiego, bo pani ma rację.

On będzie miimpet, on będzie miał energię, on jest świeży, będzie jeździł po kraju, będzie pokazywał te ustawy.

Ale w polityce liczy się sprawczość, decyzyjność, podjęcie decyzji.

Co, Nawrocki zawytuje nam ustawę o budownictwie mieszkaniowym?

Nie podpisze tej ustawy?

Będzie musiał robić takie rzeczy.

Co, Nawrocki będzie blokował wydatkowanie pieniędzy z Unii Europejskiej, które idą na szpitalnictwo, na ochronę zdrowia, na infrastrukturę?

No tak, tylko jeśli on... Dobrze, czepnęłam się tych 60 tysięcy, ale to jest taka historia, która po prostu przemawia do wyboru.

Znaczy ona jest taka do wyobrażenia, ona jest taka namacalna.

Tak, człowiek sobie wyobraża, kurczę, nie będę musiał płacić podatku od 60 tysięcy, to już jest coś.

I teraz Karol Nowrocki pokazuje ten projekt ustawy, wy mu go uwalacie w Sejmie, wrzucacie go do kosza na śmieci, na tej pana Komisji Finansów.

I on jedzie znowu w Polskę i mówi, zła koalicja nie dała wam, drodzy obywatele, 60 tysięcy,

Tak, a my wtedy mówimy i przygotowujemy rozwiązanie, 60 tysięcy złotych nie będzie na przykład, to jest przykład, nie będzie od razu, tylko najpierw będzie 45, później będzie 55, a docelowo będzie 60.

Myśli pani, że uwierzą ludzie temu Nawrockiemu, który wymachuje tym projektem ustawy?

W części na pewno, ale dla ludzi istotne są realne zmiany.

Jak ja rozmawiam z seniorami i senior od 1 lipca, bo każdego dnia tam w różnych cyklach są wypłacane emerytury, mówi, wie pan co, ja naprawdę mam dodatek i ten napisany jest dodatek wdowi.

Wy o tym mówiliście i to jest zrealizowane.

To jest 500 zł więcej do mojej emerytury i ja wiem, że ja to już będę miał zawsze, bo to jest ustawowy zapis i ten dodatek będzie rósł.

To dla seniora jest ważne.

Czy dla seniora ważny jest projekt ustawy Nawrockiego czy innego z Prawa i Sprawiedliwości?

Ja bym zachęcał, ja zachęcam wyborców, zachęcam swoje koleżanki i kolegów do takiej uprawiania, takiej polityki.

Chwalmy się tym, co zrobiliśmy.

Wczoraj pani minister Dziemianowicz-Bąch przedstawiała projekt ustawy, że umowy zlecenia i jednoosobowa działalność gospodarcza będzie wliczana do stażu pracy.

Mnie pytają przedsiębiorcy, czy to będzie na pewno tak zrobione?

Ja mówię, tak, będzie na pewno.

Czyli jak ja pójdę do pracy na etat i prowadziłem 7 lat działalność gospodarczą, to będzie to wliczone.

Mówią, fajna sprawa.

Nie spodziewałem się, że takie rozwiązanie będzie w Polsce wprowadzone.

Wy zapominacie trochę w tłumaczeniu tego, co powinniście robić.

Po pierwsze, że ok, nie wystarczy tłumaczyć, tylko należy robić.

A po drugie, że Prawo i Sprawiedliwość do perfekcji opanowało granie na emocjach wyborców.

I oni naprawdę wiedzą, co robią.

Nie jesteście w stanie na to odpowiedzieć w żaden sposób, bo w tym przypadku rozkręconych emocji, jak choćby w przypadku granicy zachodniej, tego, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość, mimo, że tam się nic nie działo, tam się realnie nic nie działo.

Trudno jest powiedzieć, proszę państwa...

Nie ma na co się patrzeć, proszę się rozejść, tu się nic nie dzieje.

Ale wie pani, rozumiem, że emocja strachu i emocja zrobienia takiej fizycznej krzywdy drugiemu człowiekowi to jest ta emocja, która na każdego działa, tylko muszę pani powiedzieć, że jak ja obserwowałem te protesty z soboty, tych skrajnie prawicowców,

to to nie było tam masowych tłumów ludzi, którzy by przychodzili na protesty i mówili, tak, ten rząd jest taki zły, bo wpuszcza tutaj migrantów i tak dalej, i tak dalej.

Im większe miasto, tym więcej osób.

W niektórych małych miastach było po kilkanaście, po kilkadziesiąt osób, zwolenników Konfederacji, tych brunatnych partii politycznych.

Natomiast uważam, że z każdym dniem, jeżeli chodzi o obawę strachu, to skrajna prawica z nami przegrywa.

Bo my pokazujemy skuteczność, my pokazujemy, że służby państwa działają, że nie ma samozwańczych grup na granicach i ludzie mogą czuć się bezpieczniejsi.

Jak dzisiaj pojedziemy na wschód naszego kraju, mówię na razie o wschodzie, bo tam jest prawdziwa teraz zapora.

Tam jest prawdziwa wojna, to ludzie mówią tak, my dzięki wam czujemy się bezpieczniejsi, bo są pieniądze na Straż Graniczną, są pieniądze na policję, są pieniądze na wojsko, natomiast Kaczyński, no gdzie Kaczyński szuka wroga?

On szuka wroga na Zachodzie?

No tak, tak jak zawsze, ale tam się, nic się nie zmieniło, panie pośle.

Dlatego trzeba o tym mówić, trzeba o tym mówić i robić.

Kaczyński szuka wroga w zachodniej granicy, a wróg jest na wschodniej granicy i to jest ta różnica.

Tylko, pani pośle, ja w social mediach, ja widzę, ja wiem, że to jest bańka, ja sobie naprawdę zdaję sprawę.

że to jest bańka, tylko mam wrażenie, że ta bańka wychodzi poza środowisko dziennikarzy i polityków, bo jak oglądam sobie rolki na Instagramie, to co chwila wyświetla mi się, a to dramatyczny apel matki dzieci, która nie chce, żeby imigranci tutaj byli, a to starsza pani, a to coś tam.

To po prostu zalewa świadomość użytkowników.

Dlaczego my na ten hejt, na tę manipulację internetową musimy odpowiadać prawdą również w internecie?

Po to jest właśnie rzecznik rządu, po to on tworzy grupę specjalistów, żeby na ten hejt odpowiadać prawdą.

I do tego jak dołożymy te spotkania, rozmowy, wyjazdy po Polsce, to ja uważam, że nikt na kłamstwie jeszcze wyborów nie wygrał i nie wygra.

Chociaż Nawrocki jest złym tego akurat przykładem.

Chociaż ja mam swoje zdanie na temat tych wyborów i przyczyn porażek.

Może będzie kiedyś okazja do porozmawiania o tym.

Dziękuję panu bardzo serdecznie.

Pan leci do Sejmu.

Do głosowania za 15 minut.

Do widzenia.

Do zobaczenia.

Tomasz Trela, poseł Lewicy był teraz naszym gościem i trochę kończymy historię polityczną.

Za ponad godzinę, godzinę z kawałeczkiem, premier ogłosi skład swojego nowego gabinetu i na to czekamy.

A z nami jest Szymon Piegza, to znaczy z nami jest duchem i obrazem, bo ciałem jest zupełnie gdzie indziej.

Dzień dobry Szymon.

Dzień dobry Dominika, dzień dobry Państwu.

Szymon, chciałabym porozmawiać o Twoim artykule na pierwszej stronie One, tu mogą Państwo przeczytać Szymona artykuł, ale powiem Ci tak, ja nie jestem zaskoczona, znaczy nie jestem zaskoczona, że Kościół katolicki nie chce rozliczyć się z pedofilii, chociaż Ty tam opisujesz historie, które...

Są zdecydowanie bardziej szczegółowe niż powiedzenie nie chcę rozliczać się z pedofilii, bo one dotyczą, ja nie wiem czy można powiedzieć spisek, ale pewnego wmanewrowania polskich hierarchów.

No właśnie tak, myślę, że gdybyśmy mogli to jakoś porównać, znaleźć taki obraz, znaleźć metaforę, taką, którą państwo na pewno zrozumiecie i skojarzycie, to ja chyba to, co dzieje się w polskim kościele, porównałbym do serialu amerykańskiego House of Cards.

I tutaj znowu, bo mówiłaś przed chwilą z panem posłem Trellą, że odchodzimy od polityki.

byłbym ostrożny, bo jeżeli chodzi o polski kościół, wydaje się, że to jest chyba bardziej polityka ostatnio, szanowni państwo, niż właśnie Ewangelia.

Sytuacja z pedofilią w kościele, oczyszczenie kościoła z pedofilii idealnie pokazuje, że to, co się dzieje, to są intrygi, to są spiski, to jest knucie i to jest, no właśnie, układanie się w taki sposób i znajdowanie takich frakcji, takich ludzi, żeby broń Panie Boże, nomen omen,

nie dotknąć pedofilii.

Szymon, ja już tyle razy słyszałam, że sprawa pedofili zostanie wyjaśniona, że Kościół chce ją wyjaśniać.

Powołaliśmy komisję, która miała sprawę pedofili w Kościele badać i zbadać.

Było to lat temu, to było w 2019 roku z tego, co pamiętam, czyli 6.

Nic z tego nie wyniknęło dużego i...

Czy jest jakakolwiek, ja wiem, że to jest pytanie w ogóle z gatunku, gdzie był Bóg, ale czy jest w ogóle jakakolwiek szansa na to, żeby tę sprawę Kościół kiedyś zechciał wyjaśnić?

Mnie się wydawało, odpowiem na to pytanie w ten sposób.

Mnie się wydawało, na samym początku, ale to musimy się cofnąć jakieś 10 lat, sprawą pedofilii w kościele i w ogóle krzywdy w kościele katolickim zaczyna zajmować się arcybiskup Wojciech Polak, prymas polski arcybiskup Polak.

Mniej więcej 10 lat temu, nawet może z haczykiem, bo 11, prymas Polak zostaje powołany przez episkopat.

Oczywiście, ktoś może powiedzieć...

Episkopat 11 lat temu to był zupełnie episkopat i pełna zgoda.

Ale to właśnie episkopat wybrał arcybiskupa Polaka już 11 lat temu jako koordynatora episkopatu, właśnie takiego delegata do spraw ochrony dzieci i młodzieży.

I przez 11 lat arcybiskup Polak zajmował się tym tematem, tym trudnym tematem.

Tworzył system ochrony, tworzył system prewencji, tworzył system edukacji przede wszystkim, żeby...

No jednak wyprowadzić, bo szanowni państwo, no właśnie, jeżeli 11 lat temu, czy kilkanaście lat temu były takie ruchy, no to oczywiście, jak to interpretować?

Sceptycy powiedzą, no już wtedy kościół, tak jak teraz, z tą komisją do spraw pedofilii, robili cokolwiek, podejmowali pozorne ruchy, ale żeby przypadkiem...

nie zrobisz nic konkretnego.

Być może tak było, ale naprawdę, ja obserwowałem z bliska pracy prymasa i muszę powiedzieć szczerze, na początku nie wierzyłem w tego człowieka.

Uznałem, że faktycznie są to pozorowane ruchy, jak to zwykle w kościele.

Ten człowiek jest sam, on nie ma żadnego zaplecza, nie ma żadnego poparcia, sam nic nie może, wiadomo.

Ale w ostatnich latach, jak ta sprawa pedofilii w polskim kościele wybuchła z całą mocą, my pamiętamy, rok 2019 pierwszy film Braci Sekielskich, tylko nie mów nikomu.

Rok 2020 drugi film Braci Sekielskich.

Później kolejne doniesienia ustalania dziennikarzy, chociażby w kwestii, no właśnie, bardzo poważne pytanie, czy Jan Paweł II, czy Karol Wojtyła wiedział o pedofilii, bo wiedział na pewno, to w ogóle nie ulega wątpliwości, ale czy ją tuszował, czy ją systematycznie tuszował.

I nie tylko będąc papieżem w Watykanie, ale jeszcze w Krakowie, będąc metropolitą przez 20 lat w Krakowie, czy tuszował pedofilię?

Te pytania postawił na przykład Marcin Gutowski w swoich reportażach.

Te pytania postawił chociażby Eke Overbeck w swojej niedawnej książce.

I właśnie po tej książce, po tych doniesieniach polscy biskupi, to było jakieś dwa lata temu, polscy biskupi podejmują decyzję.

Tak, to jest ten moment, nie możemy dłużej czekać, musimy powołać kościelną, episkopalną komisję i musimy rozliczyć pedofilię.

Oczywiście na czele tego jeszcze nie było komisji, żebyśmy też mieli sprawę jasną.

No właśnie, młyny kościelne mielą bardzo, bardzo powoli.

One nie mielą powoli, one mielą bardzo powoli.

Bo od dwa lata temu polscy biskupi zgodzili się, że powołujemy komisję, ale ta komisja do tej pory nie powstała.

Więc tej komisji nie ma.

Był tylko zespół, który pracował nad kształtem komisji i tym zespołem właśnie kierował prymas Polak.

I po dwóch latach prymas Polak w jeden dzień, w jeden moment zostaje odwołany zupełnie niespodziewanie

Ani on, ani nikt się tego nie spodziewał.

Na tym polega właśnie ta intryga.

To, co się dzieje ostatnio w polskim kościele, no wprost, i myślę, że każdy się z tym zgodzi, kto obserwuje ten temat, wprost zmierza do tego, żeby temat pedofilii w ogóle zagrzebać.

Ja rozmawiałem z jednym właśnie z członków zespołu Prymasa Polaka, z profesorem Michałem Królikowskim, no myślę, że bardzo dobry karnista, prawnik, ale też biegły w prawie kanonicznym, czyli w prawie kościelnym.

I pan profesor Królikowski powiedział mi wprost, że jak ten jego zespół pracował w ostatnich, no może nie dwóch latach, bo zanim on się zebrał, ukonstytuował, prawda, to był może rok z hakiem, ale profesor Królikowski usłyszał bezpośrednio od jednego z polskich biskupów, że proszę pana, trzeba się zastanowić i trzeba poważnie zadać pytanie, czy zajmowanie się tą pedofilią tak naprawdę służy, czy przeszkadza kościołowi.

I to jest mentalność, która panuje w polskim episkopacie.

Prymas, mówiąc krótko i podsumowując, Prymas Polak, ale też jego bardzo bliski współpracownik, kardynał Grzegorz Ryś, oni tę walkę o pedofilię w polskim kościele przegrali.

Przegrali, mówiąc krótko, bo nie mogli jej wygrać, bo większość episkopatu, większość biskupów jest absolutnie przeciwna rozliczaniu.

Szymon, ale powiedziałeś na samym początku, że to tak nie do końca jest odejście od polityki.

Ok, masz rację, polityka watykańska to jest jedna z najbardziej fascynujących polityk w ogóle.

I gdzie tam temu polskiemu piekiełku do tego, co dzieje się w Watykanie.

I tak masz rację, 11 lat w obliczu historii Kościoła to jest bardzo niewiele, bo te młyny watykańskie mielą bardzo powoli.

Ale czy twoim zdaniem to, co się wydarzyło teraz w sprawie pedofili, to jest właśnie element szerszej polityki, element, który dotyczy nie tylko pedofili?

To, że Polak i Ryś przegrali te batalie o rozliczenie, czy to oznacza, że...

Watykan, a może wyłącznie polski kościół, uznał, że ta chwilowa zmiana kursu była niepotrzebna i trzeba wrócić na te stare, bardziej konserwatywne tory?

Ja na pewno byłbym ostrożny stawiając taką generalną tezę in generale, że oto Watykan i w ogóle papież nagle przestają właśnie schodzić z tego kursu.

Nie jest tak.

Pamiętajmy o jednej rzeczy.

Polski kościół to jest zupełnie coś innego niż Watykan, niż stolica apostolska i w ogóle niż papież.

Pontyfikat papieża Franciszka pokazał to idealnie.

Pokazał to jak w soczewce, że polscy biskupi mają swój kościół tak naprawdę, a Watykan to jest coś zupełnie innego.

Kilka

tysięcy kilometrów dalej tak naprawdę, co oni tam mówią, to do polskiego kościoła nie zawsze dochodzi.

Pedofilia też pokazuje to idealnie.

Jeżeli chodzi o zmianę kursu, absolutnie tak.

Tutaj się muszę zgodzić.

Coś złego dzieje się w ostatnim na pewno pół roku, albo może nawet roku w polskim kościele.

Pamiętamy, przecież cały czas to nie jest w ogóle tak, że media nagle przestały ujawniać te wielkie skandale.

Te wielkie skandale...

Nie tylko pedofilskie, oczywiście, żebyśmy tutaj byli uczciwi.

Nadużycia seksualne, ale nie tylko seksualne, bo nadużycia emocjonalne, nadużycia psychologiczne, manipulacje.

Od kilku lat media, nawet my w Onecie ujawniamy to, czy Newsweek, wspaniała redakcja, ujawniamy to regularnie.

Ale polski kościół nie reaguje, polski kościół udaje, że nic się nie dzieje.

I to jest największy problem.

Mam wrażenie, że oczywiście i to pokazuje właśnie sprawa z odsunięciem prymasa Polaka od tematu pedofilii na szczeblu episkopalnym.

No jest większość, jest ewidentna większość, która nie chce rozliczeń.

Mało tego, nawet samo kierownictwo episkopatu wydaje się, że wcale tych rozliczeń nie potrzebuje.

Myślę, że to jest największy problem.

Zobaczmy, co się stało, bo to jest też bardzo ważny wątek w Łodzi.

Kilka dni temu kardynał Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, jak przypominam, metropolita łódzki, który tworzył zespół prymasa Polaka, który jeszcze do niedawna pracował w tym zespole, który miał powołać ogólną kościelną komisję.

Powiedział, zapytany o tę wielką zmianę, odsunięcie arcybiskupa Polaka, powiedział...

No cóż, no ja też czuję jakby ktoś podziękował mi za pracę, mówiąc krótko i eufemistycznie.

A w praktyce to oznaczało, no jestem zaskoczony, nie wiem co powiedzieć, po prostu zostaliśmy wykiwani, okiwani.

I tak było.

Kardynał Ryś musiał ten temat...

przepracować, przemodlić, bo sam o tym pisze w swoim oświadczeniu i zlikwidował się w międzyczasie, to jest też bardzo istotne, w międzyczasie kardynał Ryś poleciał do Watykanu, właśnie, poleciał do Watykanu i tutaj się łączy z tym tematem, z tym wątkiem stolicy apostolskiej.

Kardynał Ryś, kiedy wiedział, że już polski kościół odsuwa zespół Polaka, czyli prawdopodobnie, no,

prawdopodobnie trochę zagrzebuje temat pedofilii, poleciał do Watykanu, widzieliśmy zdjęcia, że on spotkał się z papieżem, rozmawiał z papieżem, nie wiemy o czym rozmawiał, ale według mnie to był ten moment, kiedy on właśnie już miał w głowie swój własny autorski pomysł,

powołania komisji w Łodzi.

Kilkanaście dni później wrócił do Łodzi i powołał komisję do spraw klaudofilii, która działa tylko na terenie diecezji łódzkiej.

To są wyraźne znaki, że nawet kardynał Ryś nie wierzy polskiemu episkopatowi, nie wierzy większości polskich biskupów.

Jest ewidentny rozłam.

No co jest też bardzo istotne, taka komisja, która jest teraz w Łodzi, została powołana kilka dni temu, to jest druga komisja w polskim kościele, bo w ubiegłym roku podobną albo nawet taką samą komisję powołał jako pierwszy biskup sosnowiecki Artur Ważny.

Więc na razie mamy dwie kościelne komisje do spraw pedofilii, każda w poszczególnej diecezji.

Być może, mam nadzieję na to, że kolejni biskupi również pójdą tym torem,

Mam nadzieję, ale nie ukrywam, że ta nadzieja jest bardzo płocha i chyba niczym specjalnie nie podparta.

Szczerze mówiąc, może być problem i wydaje mi się, jak patrzę na cały garnitur Episkopatu, no to nie sądzę, żebyśmy nagle mieli kolejne komisje w kolejnych decyzjach.

No właśnie tak mi się wydaje, chociaż wiesz, w polityce to tak działa na przykład, że jeśli chce się zagrzebać jakiś temat, to powołuje się właśnie komisję i ta komisja potem sobie tam działa, działa, może sobie działać dziesięciolecia i nic się nie wydarzy.

No najwyraźniej jednak ta polityka w polskim kościele działa trochę inaczej.

bo biskup i pewnie episkopat pewnie uznał, że nikt się nie będzie specjalnie interesował tą sprawą, dobrze, że jest Szymon Piegza, który się nią będzie interesował do upadłego i powołam, wszystkie komisje nam zrelacjonuje, dziękuję ci bardzo serdecznie, Szymon Piegza był naszym gościem zdalnie, niestety mam nadzieję, że następnym razem w samochodzie, dziękuję Szymon bardzo serdecznie i teraz zmieniamy

temat teraz będzie ze mną pan Łukasz Durajski lekarz, telefon Dzień dobry Panie doktorze zapinamy pasy Dzień dobry witamy się zapinamy, jesteśmy, jedziemy Panie doktorze chciałoby się powiedzieć o cholera.

dosłownie dosłownie, mamy przypadek mamy przypadek to w ogóle nie ma się z tego śmiać oczywiście mamy przypadek, cholery z tego co wiem to badanie jeszcze trwają prawda dokładnie i.

Biorą takie choroby, które nam się wydawało, że one już nie istnieją.

No właśnie.

Przede wszystkim biorą się stąd, że podróżujemy, podróżują do nas i żyjemy w jednej globalnej wiosce.

Brak przygotowania bardzo często niestety pacjentów, z mojej perspektywy pacjentów, ale turystów, podróżników, powoduje, że po prostu przewozimy te tropiki do nas.

Zmiana klimatu też sprzyja.

Więc summa summarum coraz więcej tych przypadków.

Oczywiście tutaj ten przykład cholery jest taki teraz głośny, no bo to znowu taka historia pacjentki, która też tym bardziej nie była nigdzie w podróży.

Więc tutaj jest większe wyzwanie skąd rzeczywiście ta bakteria.

No ale to nie problem, żeby ktoś przywiózł i bezobjawowo rozniósł na przykład taką bakterię.

W związku z tym, no niestety, te przypadki się...

Dzieją.

Ja muszę przyznać, że w gabinecie medycyny podróży te tropikalne choroby mam troszkę na co dzień.

No właśnie.

I to jest brutalne, bo od przypadku, wcale nie tak dawno, bo ja nie muszę nawet szukać, nie wiadomo jak daleko w historii, ale w ostatnim tygodniu czy miesiącu tego roku dwójka teraz pacjentów z dengą z Egiptu, kolejna dwójka zresztą też paradoksalnie z Egiptu z malarią.

Kenya, malaria.

Więc tych przypadków właściwie mogę mnożyć.

Z Sri Lanki pani przyjechała z durem brzusznym.

Więc niestety, a to jest tylko i wyłącznie mój gabinet, tak?

Rozumiem, że jak ma pan pięć osób, no to przemnóżmy przez wszystkie gabinety.

Tylko wie pan, panie doktorze, no, laikowi, czyli mnie, taka cholera kojarzy się z... Z historią.

Tak, ale przede wszystkim z objawami.

Jeśli pan mi mówi, że ktoś mógł rozwinieść ją bezobjawowo, to już ja się po pierwsze dziwię, a po drugie wietrze problem.

Bo w ogóle mam wrażenie, że to trochę przy COVID-zie zaczął się ten temat pojawiać, jak to bezobjawowe.

No właśnie, bo pacjenci w ogóle tego nie kojarzyli, że może być przypadek pacjentów.

Wbrew pozorom jest tego wręcz przeciwnie bardzo dużo, bo mniejszość jest pełnoobjawowa, czyli w ciężkim przebiegu, a właśnie tych pacjentów bezobjawowych zdecyduje więcej.

Więc generalnie my musimy zdawać sobie z tego sprawę, że nie jest tak, że każdy na daną chorobę będzie chorował ciężko, że będą pełne objawy.

To nie jest tak, że weźmiemy sobie podręcznik do medycyny i będziemy mieli tutaj prostą piłkę, że ta ścieżka będzie łatwa.

Piszemy w Google'a.

Więc generalnie oczywiście te objawy są, ale one będą dotyczyły pewnego procenta pacjentów, zależnie od choroby, od wieku, od obciążenia.

To są naprawdę duże zmiany, dlatego nadal medycyna jest sztuką pod tym kątem.

I wcale to nie jest takie proste, tym bardziej, że mówimy o sytuacji takiej, że my już wiemy, że ta pani na przykład ma tą cholerę, bo była zdiagnozowana, a my musimy zdawać sprawę z tego, że przychodzi pacjent, który mówi, że ma jakieś objawy i teraz trzeba znaleźć to.

W tym tłumie, tak?

Jeżeli pani nie ma wywiadu dodatniego, jak to się ładnie medycznie mówi, czyli nie była za granicą, no to też jej nikt nie podejrzewa w tym kierunku.

No oczywiście.

Na samym początku, no bo nie ma podstaw, tak?

No to pierwsza diagnoza to nie jest cholera przecież.

Absolutnie, więc... Skąd ma być?

Z oczywistej.

Lekarz, który ją zdiagnozował też w życiu cholery na oczy nie widział.

Dokładnie.

Naprawdę, to jest rzeczywiście bardzo duży problem.

To znaczy, że teraz już w poradni lekarza rodzinnego te przypadki medycyny tropikalnej są coraz częstsze i też już musimy zdawać sobie z tego sprawę, że jeżeli te podstawowe choroby wykluczamy, no to musimy wchodzić w tą diagnostykę chorób tropikalnych.

No właśnie, panie doktorze, bo wspomniał pan o trzech przypadkach chorób przywiezionych z Egiptu.

I teraz tak, Egipt

To nie jest coś takiego, co się przeciętnemu zjadaczowi wakacji all inclusive kojarzy z tropikalną wycieczką.

I jestem przekonana głęboko, że duża część wyjeżdżających do Egiptu nigdy na nic się nie zaszczepiła.

Nie, i rzeczywiście tak jest.

Są to takie regiony, bo my jeszcze wychodzimy z założenia, że my tylko do hotelu jedziemy, będziemy sobie tylko w kurorcie.

I tu są przykład tej dwójki pacjentów.

Dokładnie takie były.

Oni nigdzie się nie poruszali.

Szarmer, Szejk, więc nigdzie nie byli, bo sami podkreślali to.

Byli w ogóle w sześć osób, a dwie osoby złapały tą dengę na przykład.

To są historie pacjentów, gdzie rzeczywiście w ogóle nie zdawali sobie sprawy, że tam jest jakiekolwiek ryzyko.

Absolutnie, bo przecież jedziemy do kurortu, jest bezpiecznie.

Albo w ogóle bardzo często słyszę historię pacjenta, jeżeli już konsultuję z medycyną podróży, że my tylko jedziemy do pięciogwiazdkowego hotelu, więc nas to nie dotyczy.

Mówię, nie drodzy państwo, rury wszędzie płyną takie same.

Kanalizacja nadal jest taka sama, absolutnie.

Drilkaż lodem zamówicie.

Hotel pięciogwiazdkowy będzie miał złote rury i woda będzie super sterylna.

No nie, więc te błędy dietetyczne, bo najczęściej mówimy oczywiście o tych historiach dietetycznych,

właśnie są związane z tym, że paradoksalnie te osoby, które są w tych, wydawałoby się, lepszych resortach, wychodzą z założenia, że nas to nie dotyczy, bo my jesteśmy w takim miejscu, że na pewno będzie super.

A nikt nie myśli o tym, że ta sałatka czy warzywa, które będziemy jedli, są myte wodą bieżącą z kranu.

Żadna pani w takim kurorcie, czy to będzie Tajlandia, czy to będzie Egipt, czy gdziekolwiek sobie nie weźmiemy pod uwagę, nie myje nam tych warzyw do tego jedzenia wodą butelkowaną.

Więc szansa, jeżeli oczywiście ta woda będzie zainfekowana, to my niestety tą szansę mamy, także tutaj jest to rzeczywiście problem, ale muszę przyznać, że coraz częściej widzę zainteresowanie konsultacją medycyny podróży, tym bardziej, że też realizuje to w formie również teleporad, więc pacjenci z całej Polski, bo...

Powiedzmy sobie szczerze, że mamy te ograniczenia, bo przecież tych punktów medycyny podróży nie jest wiele.

Oczywiście spróbujemy skontaktować się ze swoim lekarzem rodzinnym, który może nam pomóc, ewentualnie pokieruje w regionie, gdzie mamy taką konsultację, ale teleporady też ułatwiły dużo, bo ten pacjent przynajmniej dostaje już tą informację, dostaje apteczkę podróżnika i tak dalej, więc pełne informacje łącznie z rozpiską szczepień, które warto sobie zrobić.

A przecież powiedzmy sobie szczerze, że w przypadku takiej cholery, czy wspominanego duru brzusznego, szczepienie jest tylko w formie doustnej.

Bo cholera to saszetka do wypicia, dur brzuszny to są tabletki do połknięcia.

To naprawdę jest fajna formuła obecnie profilaktyki.

Panie doktorze, to ja tutaj znowu mam serię pytań.

Po pierwsze, zmiana klimatu, co sam pan powiedział na początku, ułatwia też rozwój tych chorób, ale czy to, że na przykład podróżujemy po Europie, sobie myślimy, a tam tylko Hiszpania.

Dokładnie.

to sprawia, że nie musimy się szczepić, nie musimy aż tak uważać.

I tutaj, jeżeli chodzi o to, co jemy, gdzie jemy, higiena, mycie rąk, naprawdę niewiele potrzeba.

Europa pod tym względem jest rzeczywiście tutaj nadal jeszcze takim azylem.

Poza tym mamy też dodatkowy komfort w postaci ubezpieczenia zdrowotnego, czyli mamy kartę ECUS, możemy sobie pójść po prostu do lekarza,

Tak naprawdę tak jakbyśmy byli w Polsce.

I to jest rzeczywiście bardzo duży komfort, o którym bardzo często pacjenci nie myślą.

Natomiast jadąc poza Europę, to się zaczynają schody.

Przede wszystkim z dostępem bardzo często do opieki medycznej.

I tu na to zwrócę uwagę, bo my sobie jedziemy na wyspę, lecimy na Bali, jesteśmy gdzieś w Afryce i myślimy sobie, że podjedziemy do lekarza, tak jak tutaj.

No niestety...

Tak to nie wygląda.

To nie jest tak, że zadzwonimy po karetkę, bo coś się dzieje i przyjedzie karetka.

Więc tutaj to jest dodatkowy element, na który warto zwrócić uwagę.

W trakcie takiej konsultacji na pewno dostaniemy te informacje i powinniśmy się też uzbroić, nie tylko w ubezpieczenie, co jest absolutnie bezwzględne, uważam, że wręcz obowiązkowe, co powinno być przy takim wyjeździe, to jeszcze dodatkowo warto się zorientować, gdzie mamy te punkty medyczne w pobliżu.

Jak będziemy się poruszać, jedziemy sobie na safari, też może się coś wydarzyć, tak?

Nawet prozaiczna historia dotycząca tężca.

Prozaiczna, nie musi być to lew od razu.

Dokładnie, właśnie o to chodzi.

Zdarza mi się też, nie ukrywam, że coraz częściej turyści właśnie konsultują się w ramach teleporady medycyny podróży, na wideoporadach, na miejscu będąc, tak?

Bo bardzo często też bariera językowa dochodzi, która też jest problematyczna, bo lekarz może być anglojęzyczny, my będziemy, ale jednak rozmowa na temat naszych objawów

no to już jest dużo bardziej zaawansowany poziom języka angielskiego, chociaż angielskiego już nie mówię oczywiście o jakiejkolwiek innej historii, więc no to są elementy, o których nie myślimy, to póki się coś nie wydarzy.

Bo jak się zaczyna jakiś problem zdrowotny, to nagle mamy kłopot, tak?

I zdarzało mi się też takie historie, że pacjenci dzwonili właśnie z gabinetu lekarskiego, żeby po prostu porozmawii przetłumaczyć tak naprawdę całą tą rozmowę i być jak gdyby takim tym konsultantem bieżącym jako lekarz z językiem polskim.

Także jest to wyzwanie niejednokrotnie, więc na to bardzo...

Dobrze, czyli jak wyjeżdżamy, to w ogóle dowiedzieć się, jakie są potrzebne i zalecane szczepienia przed wyjazdem w region.

Tak, dokładnie, oczywiście.

A apteczka podróżnika, co tam jest?

Oj, to też jest oczywiście bardzo rozległy obszar.

Co innego jak lecimy do Afryki, co innego jak lecimy na biegun północny.

Natomiast generalnie myślę, że początek, który trzeba wziąć pod uwagę, to są te pierwsze rzeczy, to są ewentualnie leki, które zażywamy na stałe.

I to w komplecie razy dwa.

Do apteczki, znaczy apteczka ta, którą mamy w swojej torbie w bagażu podręcznym i drugi zapas, który mamy w bagażu dużym, bo zdarza się na przykład, podróżnicy włożą sobie do dużego bagażu, po czym on ginie i przyjedzie do nas za pięć dni i nie mamy już leków, tak?

Nie zawsze da się je kupić, nie zawsze da się to dostać tak łatwo, więc to też jest wyzwanie, także tutaj na pewno.

Oczywiście wszystkie takie prozaiczne rzeczy, jak jakieś bandaże, plastry, dezynfekcja, leki na alergię, bo przecież nie wiemy, czy nie dostaniemy takiej alergii na jakieś nowe produkty, które będziemy spożywać na miejscu i tak dalej, i tak dalej.

Czyli na biegunkę, elektrolity, tak?

To jest takie wyposażenie alergiczne.

Absolutnie podstawowe maskę.

Już trochę tych apteczek podróżnika jest dostępnych w internecie, więc da się to znaleźć.

Ale rzeczywiście warto tutaj uszczegółowić, to w zależności od regionu, gdzie będzie jechać, czy coś dodatkowo by nie było nam potrzebne.

Czasem będą to jakieś leki na receptę, spray na przykład na ranę, czy na przykład, co ja też bardzo lubię, na receptę leki na oparzenia, bo przecież też nie myślimy o tym, a zdecydowanie czasem to słońce może nam dać się mocno we znaki.

Absolutnie bezwzględnie filtry...

W takiej leki możemy właśnie na przykład o leki na oparzenia poprosić naszego lekarza rodzinnego?

Oczywiście, że tak.

Dokładnie.

Tutaj nie ma problemu.

Jak najbardziej też lekarz rodzinny może nas uposażyć w taką apteczkę, więc tutaj bezwzględnie warto się zgłosić po takie recepty.

I tak samo czasem może być potrzebne na przykład zaświadczenie o przewozie niektórych leków do niektórych krajów, więc to też na to zwracam uwagę.

Bo czasem jest tak, że bierzemy sobie na przykład jakieś leki przeciwbólowe, których nie wolno wozić.

Albo musi być specjalne właśnie zaświadczenie od lekarza o zgodzie na przewóz takich leków.

Więc to też jest bardzo istotne, żeby nie narobić sobie problemu w samym kraju, gdzie może być kłopot z przewozem pewnych leków, gdzie jest zakaz.

Pandemia przyniosła nam jedną rzecz, powiedziałabym pozytywną.

Mianowicie dostępne wszędzie żale dezynfekujące.

Ja chyba w każdej torebce z którą wyjeżdżam, za granicę mam żale dezynfekujące i chusteczki dezynfekujące.

I na miejscu też jest zazwyczaj dostępność tego, to też nie ma problemu.

Tak więc to chyba też jest jedna rzecz o której należy pamiętać bo najprościej jest.

Najprościej jest ręce przetrzeć żalem, jeśli nie możemy ich umyć.

Dokładnie.

Teraz nie potrzeba, ja teraz nawet, zresztą sam używałem, byłem teraz miesiąc czasu w Afryce, fenomenalne suche mydełko, czy takie płatki po prostu do mycia rąk, można sobie po prostu zwilżyć wodą, przemyć i ręczniczkiem sobie gdzieś tam przetrzeć, czy nawet takie też pastylki suche ręczniki.

Teraz do podróżowania tego, żeby nawet sobie na miejscu wodą umyć ręce, to nie jest już kłopot.

Więc mamy tego całe mnóstwo tych możliwości i dbajmy o tą higienę, bo na serio, to czasem niewiele potrzeba więcej, tak?

Jeżeli kupujemy jakiś owoc, który da się umyć, przemyjmy sobie to wodą zbutelkowaną, tak?

Więc dbajmy o to, żeby nie popełniać takich kardynalnych błędów i to zdecydowanie ułatwiać.

Panie doktorze, ale jak już wróciliśmy z tych wakacji i oczywiście wróciliśmy, mamy objawy, na co zwrócić uwagę?

Ja tutaj zawsze podkreślamy pacjenta, bo oczywiście pierwszy kontakt, który mamy, to mamy ze swoim lekarzem.

To w ogóle nazwa sama w sobie jest oczywista.

I zwracajmy uwagę na to, że wróciliśmy z takiego tropiku nawet do pół roku, bo ta karencja różnych tych problemów zdrowotnych jest.

Podkreślajmy lekarzowi, że ten powrót jest rzeczywiście z takiego, a nie innego regionu, bo jeżeli rzeczywiście okaże się, że tę podstawę lekarzy wykluczy, pokieruje nas do lekarza rzeczywiście medycyny podróży, czy do jakichś poradni chorób zakaźnych.

Z tego powodu, że nie ma takiego prostego sposobu, żeby wymienić poprzez parę objawów, że w tym momencie to już proszę biec do szpitala zakaźnego.

No tak, każda choroba ma inne objawy.

Poza tym każdy pacjent będzie miinny przebieg.

Nie zawsze mamy taki pełnoobjawowy.

Więc to jest oczywiście bardzo trudne.

Natomiast my musimy być czujni pod tym kątem, że zawsze przypominać każdemu lekarzowi, czy każdej osobie z personelu medycznego, z którym będziemy się kontaktować, że my jesteśmy po takiej wizycie.

Także mamy ten okres karencji, który nadal powinniśmy sobie pilnować pewne rzeczy.

Tego jest oczywiście bez liku.

Specjalizacja medycyny chorób tropikalnych czy chorób zakaźnych jest ogromna, więc to jest oczywiste.

Ale tu wszystko, co nas będzie niepokoić, powinniśmy po prostu zgłaszać.

I o to mi chodzi.

Ja tu zawsze apeluję, że lepiej dwa razy zapytać o ten problem zdrowotny, który mamy, niż pominąć.

Jeżeli uznajemy, że może to nie ma znaczenia, to mimo wszystko powiedzmy, niech lekarz sobie to wykluczy, że to rzeczywiście ewentualnie nie będzie miało znaczenia.

niż pominąć, bo czasem taki mały fakt, który powiemy, będzie robił różnicę.

To jest taki przykład tej właśnie pacjentki z durem brzusznym.

Ani razu nie wspominasz nikomu wcześniej, bo trafiła do mnie 10 dnia, dopiero w trakcie diagnostyki, bo robiłem szybkie testy pacjentce, ona mówi, a no faktycznie, drugiego dnia na wyjeździe miała tam jeden dzień biegłąkę.

Nikomu o tym nie wspomniał, więc nikt tego nie kierował w kontekście jakichś chorób takich przenoszonych drogą pokarmową.

I już, tak?

Więc naprawdę prosta informacja, a może jednak dużo pomóc.

Panie doktorze, dziękuję bardzo serdecznie.

My nie odradzamy podróżowania, proszę pana.

Absolutnie, wręcz przeciwnie.

Tylko po prostu załatwmy to przed wyjazdem, zamiast potem się martwić przez pół roku, co tutaj się wydarzyło, a już naprawdę przy takich chorobach jak cholera, to może być bardzo trudny przebieg, może być bardzo groźne, więc naprawdę lepiej tę saszetkę sobie tam dziabnąć przed wyjazdem.

Dziękuję panu bardzo serdecznie, panie doktorze.

Dobrego dnia.

Pan doktor Łukasz Durajski był naszym ostatnim gościem w naszym mobilnym studio Onet Rano.

Ja się z państwem żegnam, a na Domaniewskiej w studio Onet Rano.

Wiem, czeka już na państwa od etamoro.

Dzień dobry, to jest Donet Ranowim.

Rzeczywiście czekam, ale nie sama, tylko wspólnie z moim gościem.

Witam serdecznie.

Ze mną pułkownik Robert Michniewicz, pisarz, był oficer polskiego wywiadu.

Dzień dobry.

Daniel Martindale, obywatel Stanów Zjednoczonych, o którym niektórzy mogli poczytać.

Nie wiem, czy wszyscy, dlatego chciałabym, żebyśmy przybliżyli tę sylwetkę, bo to postać bardzo ciekawa.

Człowiek, który przebywając na Ukrainie szpiegował na rzecz Rosji, ale też ma polski epizod.

Sytuacja dosyć dziwna, bo udawał zwykłego biegacza, który rejestrował trasy.

Proszę powiedzieć, co my wiemy o tym człowieku?

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę, że gro informacji, które mamy, o ile nie wszystkie...

pochodzą z źródeł rosyjskich, prawda?

Czyli ze strony rosyjskich agencji prasowych albo ze strony samego Martindale'a.

Czyli oni kreują rzeczywistość.

Oni kreują rzeczywistość i tutaj warto pamiętać o tym, że w Rosji, w warunkach rosyjskich, szczególnie w czasie wojny, tego typu informacje nie ukazują się od tak, bo jakiś dzielny dziennikarz dotarł do takiej sensacyjnej wiedzy.

Jest taka stara zasada, którą pewnie część z naszych widzów zna, że Rosjanie nawet do łazienki nie idą bez planu, prawda?

Więc tutaj możemy zakładać, że taki plan po stronie rosyjskiej był.

I chcę powiedzieć, że...

To też może być ciekawostka, że od czasu zimnej wojny większość służb wywiadowczych zachodnich, jeżeli nie wszystkie, poprzestały czy zrezygnowały z robienia propagandy, z działań inspiracyjnych, dezinformacyjnych.

Rosja nigdy się nie zatrzymała w tych kwestiach.

Rosja się nie zatrzymała i co więcej robią to naprawdę znakomicie, o czym chociażby przekonała się Hillary Clinton.

i parę innych krajów, o czym nawet do końca nie wiemy, bo były tak dobrze robione, że... No dobrze, ale patrząc na postać tego Daniela Martindala, proszę powiedzieć, Amerykanin, który w trakcie swojego dorosłego życia mieszka przez moment w Chinach, tam podobno zaczyna się fascynować Rosją.

Trafia do Polski po drodze.

Jaki tutaj jest ten polski wątek?

Ja myślę, że zanim dojdziemy do Polski, to sądzę, że warto też naszym widzom przypomnieć, że jakby nawiązuje do tego, co powiedziałem przed chwilą, że te informacje, my nie wiemy, ile z tym jest prawdy.

Bo pierwsze informacje na temat Martindale'a, to co udało mi się zobaczyć, to był listopad ubiegłego roku i to na stronie Onetu chyba był pierwszy artykuł na ten temat, tłumaczony za prasą ukraińską.

Może się okazać, że taki człowiek na przykład w ogóle nie istnieje, a zdjęcia, które widzimy, to są zdjęcia fikcyjnej osoby lub są to rzeczywiście prawdziwe informacje, bo Rosjanie uznali, że powinni zatriumfować w tym momencie i pokazać tego Amerykanina w takiej, a nie innej formie.

Urodził się w 1991 roku w stanie Nowy Jork, z rodzicami misjonarzami wyjechał do Chin.

Ciekawe, prawda?

W realiach chińskich misjonarze, protestantcy, którzy prowadzą jakąś działalność,

Brzmi abstrakcyjnie.

Dokładnie tak.

I teraz pojawiają się różnice, tutaj ktoś tego nie dopracował, że albo pojechali na wycieczkę do Rosji z tych Chin prawdopodobnie około 2018-2019 roku, albo przebywając w Chinach zafascynowali się Rosją.

Nie wiem, jak to jest możliwe, ale uznajmy, że to jest jakaś przynajmniej część w tym prawdy.

Efekt był taki, że Martindale trafił do Rosji, gdzie zaczął intensywną naukę języka rosyjskiego.

Z tego, co wiemy, zdobył państwowy certyfikat znajomości języka, a przy okazji uczył języka angielskiego.

I tutaj następuje coś, co mnie osobiście trochę dziwi, że taka informacja się pojawiła.

ponieważ po roku udzielania lekcji językowych on nagle został wydalony z Rosji, bo naruszył przepisy prawa pracy.

No, to jest już zupełnie szokujące, prawda?

Tak, ale może to w jakiś sposób miało go uwiarygodnić?

Że jest przeciwko pewnym sytuacjom, chociaż jest zupełnie po drugiej stronie.

Dlatego powiedziałem, że może to jest tak, że Rosjanie pokazują wszystko, prawda?

I wtedy trafia w 2020 roku do Polski.

I my go przyjmujemy jako tego wydalonego.

I tu myślę, że sytuacja jest następująca.

Amerykanin, jeszcze do tego protestant, mógł w realia polskie wejść bez większego problemu.

I teraz powstaje największe pytanie interesujące dla nas.

Przez dwa lata Martindale mieszka w Polsce.

Najpierw w Krakowie, potem w jakiejś wsi na Śląsku.

I co on wtedy robi?

Podobno przyjechał tu jako misjonarz.

Nie bardzo sobie wyobrażam tą sytuację, ale oczywiście jest to możliwe.

Ja mam wrażenie, że w tym czasie on sobie po prostu przygotowywał warunki do wjazdu na Ukrainę.

Ponieważ w tych informacjach oficjalnych, które się pojawiły, on podobno dopiero będąc na Ukrainie, gdzie wyjechał,

tuż przed atakiem Rosji, czyli na początku lutego 2022 roku.

Dopiero przebywając na Ukrainie nawiązał kontakty z prorosyjskimi zwolennikami, z ugrupowaniami.

Natomiast ja mam wrażenie, że jeżeli jest to konsekwentna działalność rosyjskiego wywiadu, a tak zapewne jest, to pewnie przebywając w Polsce budował sobie sieć kontaktów, odpowiednie warunki do tego, żeby na tę Ukrainę trafić.

Dlaczego w takim razie Kraków i jakaś mała wioska na Śląsku?

Bo z informacji, które również pojawiają się w mediach na jego temat, wiemy, że biegał, rejestrował te biegi.

Każdy pomysł jest ciekawy.

Tutaj pomysł był na rejestrowanie tych tras biegowych, pokazywanie okolic.

Przypuszczam, że obiektów wojskowych lub też pewnych działań.

Czy tam w tych okolicach, gdzie on przebywał, będąc w Polsce, rzeczywiście są jakieś obiekty strategiczne?

Przyznaję, że próbowałem znaleźć jakiinformacje na temat tej wioski i pojawia się hasło, że w XIX wieku była tam jakaś jednostka, a tak naprawdę to są zabudowania, które podobno tylko były uznawane za teren jakiejś dawnej jednostki wojskowej.

W Krakowie to możemy powiedzieć, że takich instytucji, które mogłyby zainteresować, było bardzo dużo.

Natomiast sama ta formuła biegania, pokazywania w internecie swoich tras biegowych,

I jakoby korzystanie przez rosyjskie służby specjalne z tychże jego informacji w internecie czy w mediach społecznościowych, to jest dla mnie przezabawna sytuacja, bo jaki problem, żeby on te dane wysyłał w jakikolwiek inny sposób, prawda?

Może to być śmieszne, ponieważ również znalazłem taką informację, że już kiedy przebywał w Ukrainie...

dostał dronem specjalny telefon przesłany przez rosyjskie służby specjalne, przez wywiad rosyjski zapewne.

Więc...

Tak naprawdę, dokładnie tak.

Ale proszę powiedzieć, czy jest duża możliwość, że ten człowiek w ogóle nie istniał?

Czy nasze służby tutaj mają pojęcie o tym człowieku?

Czy cokolwiek wiedziały, wiedzą, są na to dowody?

Oczywiście jest to pytanie do ABW, prawda?

Więc ja na to pytanie nie odpowiem, bo takiej wiedzy nie posiadam.

Mogę zakładać, że to, co powiedzieliśmy wcześniej, że wobec Amerykanina, misjonarza,

Zapewne jakieś działania nie były prowadzone, prawda?

Bo są pewne konsekwencje polityczne, działania wobec obywateli, szczególnie Stanów Zjednoczonych na terenie Polski.

Więc o ile nasze służby nie wykazały się tu niebywałym instynktem albo nie trafiły na jakieś podejrzane jego zachowania,

to taka kontrola nie była prowadzona.

Natomiast tak naprawdę jest to ogromnie ważna sprawa, bo jeżeli wiemy już w tej chwili, że był to agent wywiadu rosyjskiego, czy on się przyznaje, że już wtedy prowadził działalność, czy dopiero ją zaczął prowadzić po wyjeździe na Ukrainę, to ja nie wierzę, że to jest tak, że on był grzecznym misjonarzem i tylko się zajmował posługą duchową, a tak sobie spokojnie biegał i nic więcej nie robił.

No dobrze, ale tak patrząc z perspektywy naszego bezpieczeństwa, nie wiemy, a pewnie powinniśmy wiedzieć, jak wielu obywateli Federacji Rosyjskiej mieszka w tej chwili w Polsce.

Ja myślę, że takie dane jednak nasze władze posiadają.

Szczególnie dla ABW jest to... Ciężko jest określić ilość sympatyzujących.

Dokładnie tak.

Jeszcze z amerykańskim paszportem.

To jest szalenie trudna sytuacja.

Natomiast co do danych ilościowych, to ja się nigdy nie spotkałem z tym, żeby nasze służby publikowały jakiekolwiek oceny w zakresie osób, które mogą zagrażać.

Ale pana doświadczenie i nosy, że tak powiem, zawodowe, mówi, że takie osoby są w jakiś sposób monitorowane?

Oczywiście tak, tylko musi być jakiś pretekst, jakaś sytuacja, jakaś informacja, która spowoduje, że taką osobą się zainteresujemy.

Bo jeżeli sobie wyobrazimy na przykład, nie chcę tutaj odchodzić w innym kierunku, że na terenie Polski przebywa 2-3 miliony Ukraińców na przykład.

Zaraz powiem, dlaczego wspominam o Ukraińcach.

To znalezienie wśród nich osób, które mogą być powiązane ze służbami rosyjskimi i prowadzą tutaj działalność przeciwko naszemu krajowi, też nie może się opierać na tym, że nasze służby inwigilują 2 czy 3 miliony osób, bo to jest po prostu kompletną fikcją.

I jest to niemożliwe.

Natomiast posłużę się tutaj danymi zachodnimi, na które niedawno trafiłem, że już po agresji, po zajęciu Krymu przez Rosję.

Czyli w 2014.

W 2014 roku na zachód wyjechało trochę ponad 200 tysięcy głównie obywateli rosyjskich, ale też Ukraińców.

I służby zachodnie twierdzą, że co dziesiąta z tych osób była agentem rosyjskiego wywiadu albo w jakikolwiek sposób była powiązana ze służbami rosyjskimi.

Więc tylko odnosząc się do tych danych, możemy założyć, że jeżeli w Polsce przebywa chociażby kilkadziesiąt tysięcy Rosjan, no to podobna proporcja, jeżeli jest współpracownikiem służb rosyjskich, jest to ogromny potencjał wywiadowczy.

Przy czym tak naprawdę, to powiedzmy sobie szczerze, pamiętając historię naszych relacji z ZSRR, a później z Rosją, wiele lat przebywania specjalistów rosyjskich wojsk na terenie Polski i później w momencie przystąpienia Polski do NATO i Unii Europejskiej, no staliśmy się tym priorytetem.

W związku z tym...

Ja też bym nie przerażał się tym, że w tej chwili powiemy, że do Polski przyjechało w ciągu ostatnich lat jakaś tam ilość Rosjan, tylko ich współpracownicy tutaj cały czas są i byli.

Więc taka jest sytuacja.

Proszę powiedzieć, bo jeżeli ktoś śledzi historię takich znanych szpiegów, to takie przypadki, gdzie szpiecy z innym paszportem...

ostatecznie stawiali się po tej stronie wtedy Związku Radzieckiego, dziś Federacji Rosyjskiej, one miały miejsce, tak?

Tutaj ta słynna piątka z Cambridge, o której sobie rozmawialiśmy jeszcze przed chwilą.

Proszę powiedzieć, czy my na tej historii i na tych historiach możemy się czegoś nauczyć?

Kiedyś jednak...

ta praca wyglądała trochę inaczej.

Dzisiaj jest internet, dezinformacja.

Dzisiaj są zupełnie inne narzędzia.

Ale może wtedy te podstawowe techniki, zasady były bardzo dobrze wymyślone i w dalszym ciągu działają.

Bo to, co pani powiedziała, że weszła zupełnie inna technika, że to wsparcie elektroniczne jest nieocenione i zupełnie inne niż było to chociażby w czasie II wojny światowej albo w czasie zimnej wojny.

to te elementy są ogromnie ważne.

Natomiast ja bym tutaj popatrzył na potencjał polskich służb i służb rosyjskich, żeby tylko porównać te dwie... Ale to jest takie porównanie Poloneza do Bentley'a?

To znaczy w jakimś sensie nie.

Natomiast porównałbym 10 Bentley do jednego na przykład Forda.

Żeby tutaj nie obrazić aktualnie działających kolegów w polskich służbach.

Ja nie chcę obrażać, tylko wiem, że po prostu trzeba patrzeć na swoje możliwości.

Nie każdy ma takie same, tak?

I teraz jeżeli mówimy o budżetach rzędu 200-300 milionów złotych po stronie chociażby Agencji Wywiadu, czyli tak jakby policzyć to jest kilkadziesiąt milionów dolarów i mówimy o setkach miliardów dolarów po stronie Wywiadu Rosyjskiego, Służby Wywiadu Zagranicznego, że przytoczę tylko tą jedną służbę i jej potencjał ilościowy to jest dwadzieścia kilka tysięcy funkcjonariuszy, a u nas mówimy o 300-400 osobach,

To tylko porównując służby wywiadowcze, po prostu zderzamy się ze ścianą i talentowi moich kolegów młodych możemy zawdzięczać to, że jakiekolwiek działania są prowadzone.

Natomiast służby kontrwywiadowcze nasze są oczywiście troszkę liczniejsze i trochę większe mają zasoby.

Natomiast...

spotykając się też z tym samym potencjałem wywiadowczym, a wspomniałem tylko o służbie wywiadu zagranicznego, nie mówiąc o służbach wojskowych na przykład, no stoją wobec potwornie trudnego zadania, co nie znaczy, że powinniśmy się poddać i zrezygnować z tego działania.

Natomiast historie takie jak Martindale, opierające się na jakiejś formie inspiracji i wiedzy, to co powiedzieliśmy na początku, że tą informację wypuścili Rosjanie.

Nie wiemy.

Natomiast niewątpliwie

przynajmniej w moim przekonaniu, służby nasze kontrwywiadowcze powinny przynajmniej zinwentaryzować tą sytuację.

Czyli ta historia, bo myśmy dowiedzieli się również, że Martin Dale dostał paszport nadany specjalnym dekretem Putina, co ma być jakimś takim wyróżnieniem, rozumiem, za dokonania, tak?

Czy to też może być fikcja?

Oczywiście, jeżeli cała historia jest fikcyjna, to to też może być fikcja.

Natomiast to też jest jakaś niekonsekwencja w tym wszystkim.

No bo jeżeli pierwsze informacje ze strony rosyjskiej pojawiły się w listopadzie ubiegłego roku, które gloryfikowały niesamowite zasługi Martindale'a, bo rozpoznał jakieś obiekty, które...

w rejonie Zagłębia Donieckiego, które pozwoliły Rosjanom wykonać z sukcesem swoje uderzenia wojskowe.

To ja rozumiem, że takiego bohatera nagradzamy natychmiast.

Czyli on powinien to obywatelstwo dostać w listopadzie, w grudniu ubiegłego roku, a nie w lipcu po 8-9 miesiącach.

To jest według mnie jakaś niekonsekwencja.

Więc ja bym powiedział tak, że prawdopodobnie słuszne były oceny komentatorów mediów, że ta historia wypłynęła w 2024 roku w czasie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych.

prawdopodobnie miała pokazać, że konfrontacja amerykańsko-rosyjska w sensie popierania Ukrainy jest bezsensowna, bo część Amerykanów, tak jak Daniel Martindale, przechodzi na rosyjską stronę i to osób, że tak powiem, światłych.

No tak, a to propagandowo już można ładnie ubrać i zrobić z tego zupełnie inną historię tam.

Dokładnie.

Więc dlatego się dziwię, że na przykład w tej chwili nie pojawił się jakiś John Brown, kolejna postać, która uciekła ze Stanów Zjednoczonych, bo tak jak mówi Martin Dale na przykład, który uznaje Stany Zjednoczone obecnie za kraj wrogi dla niego, a kocha Rosję i tutaj ma swój dom i swoją rodzinę.

Dlaczego nie pojawił się, tak jak mówię, inny Amerykanin, który również mówi, że tylko w Rosji można w tej chwili żyć, bo w Ameryce są takie represje, że to życie nie ma żadnego sensu.

Natomiast nie do końca jestem przekonany, że jest to tylko wsparcie dla prezydenta Trumpa w jego ostrożnej polityce wobec Ukrainy, bo ta polityka się w tej chwili zmienia.

To jeszcze Białoruś.

Tematu nie poruszyliśmy, a tutaj też jest mnóstwo wątków.

Tak, to jest jakby taka troszkę powiedzmy wstydliwa strona dla nas, bo cały czas mówimy o Rosji, która jest naszym przeciwnikiem, natomiast znacznie bliżej jest Białoruś, która naprawdę prowadzi różnego typu, nazwijmy to zaczepne działania wobec nas, wobec naszych służb, o czym z kolei bardzo niewiele wiemy.

Ale oni wiedzą o nas bardzo dużo.

Dziękuję bardzo serdecznie.

Robert Michniewicz był moim i waszym gościem.

Pułkownik, pisarz, był oficer polskiego.

Dziękuję serdecznie.

Dziękuję bardzo serdecznie.

Do zobaczenia.

Wy poczytajcie o tej postaci, bo warto wiedzieć.

Dziękuję.

Miłego dnia.

Do widzenia.