Mentionsy
Onet Rano. Goście: Szczucki, Płudowski, Korus, Józefiak CAŁY ODCINEK
W czwartek w "Onet Rano." przywita się Marcin Zawada, którego gośćmi będą: Krzysztof Szczucki - Prawo i Sprawiedliwość; prof. Tomasz Płudowski - amerykanista; Jakub Korus - Newsweek; Marek Józefiak - Greenpeace Polska. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Odety Moro będzie: Anna Bichta prezeska Fundacji Think!
Szukaj w treści odcinka
28 dzień sierpnia.
Wciąż jeszcze wakacje.
Dla niektórych przynajmniej.
Kłaniamy się nisko.
Marcin Zawada.
Witam Państwa w imieniu całego naszego zespołu.
No i dziś oczywiście, że o pogodzie mówić będziemy.
Tym bardziej, że tak patrzę w Państwa komentarze, za które jak zawsze dziękuję.
I Państwo już się z nami witają z ciepłych i słonecznych.
Dziś o poranku różnych polskich miast.
No i o tej ciepłej, słonecznej pogodzie dziś powiemy.
Bo ostatnie dni wakacji takie właśnie będą.
Ale to wszystko co dzieje się w pogodzie ma też swoje negatywne skutki i o tym też dziś w Onet Rano powiemy.
To przy okazji rozmowy z Markiem Józefiakiem z Greenpeace Polska widzieli Państwo przed momentem na tych pięknych zdjęciach, które Wam pokazywaliśmy Wisłę.
To Wisła na żywo.
Dziś o poranku tutaj w centrum Warszawy jej stan jest bardzo niski, a ma być jeszcze niższy, ale Wisła to nie wyjątek,
Wysychają polskie rzeki, wysychają polskie stawy, także jeziora.
Dlaczego i co możemy z tym zrobić?
O tym po godzinie dziewiątej będziemy Państwu opowiadać.
A do tego czasu gościć będzie u nas ponad rano polityka, no bo też i dużo się dzieje.
Wakacje, jak mówiłem, jeszcze trwają, ale w polityce tych wakacji w tym roku nie było w ogóle, a teraz nie ma ich absolutnie.
Wczoraj Rada Gabinetowa, czyli ważne spotkanie prezydenta z rządem i o efektach tej Rady Gabinetowej.
Będziemy dziś oczywiście w one rano rozmawiać z Krzysztofem Szczuckim.
Prawo i Sprawiedliwość, czyli jak pan poseł widzi Radę Gabinetową, jak widzi jej sens i co się tam ważnego, zdaniem pana posła, wydarzyło.
A pan poseł to też profesor prawa, w związku z tym o zmianach w prawie.
Także porozmawiamy w tym też o nowej konstytucji, bo coraz głośniej słychać o tym, że ta nowa konstytucja w Polsce jest potrzebna.
I PiS tak twierdzi, i Karol Nawrocki tak twierdzi, i strona koalicji rządzącej też twierdzi, że trzeba coś w konstytucji zmienić.
Siedział na tym miejscu Piotr Gorzelski.
Dwa dni temu był moim gościem w Onet Rano i też mówił o tym, że zmiany w konstytucji polskiej są potrzebne.
Być może nie nowa, ale jakieś zmiany tak.
No to o tym, co mogłoby się zmienić, też na pewno porozmawiamy.
Później o, mam nadzieję, zmianie w końcu.
w Ukrainie, chociaż dziś o poranku kolejnym dramatyczny i bardzo krwawy rosyjski nalot na Kijów i na inne miasta ukraińskie, ale mamy nadzieję, że w końcu ta wojna zakończy się, mamy nadzieję, jakimś długotrwałym pokojem, a to przy okazji być może Donalda Trumpa i dziś w one rano także o Trumpie, o jego roli w tych rozmowach pokojowych między Putinem a Zeleńskim, do których być może dojdzie, a być może Putin się z tego, a być może Trump się z tego
Zobaczymy o tym z profesorem Tomaszem Płudowskim także oczywiście w niemalże przeddzień wizyty Karola Nawrockiego w Białym Domu, bo za tydzień, czyli 3 dnia września taka właśnie wizyta będzie miała miejsce.
I na prawie że koniec, no bo koniec to nie będzie część polityczna, to będzie część dotycząca suszy hydrologicznej, o czym już mówiłem, ale przed tą suszą hydrologiczną na koniec tej części politycznej w Onedrano Jakub Korus z Newsweeka to też o Radzie Kabinetowej, ale szerzej nieco.
o tym, co nas czekać będzie tej jesieni w polskiej polityce, bo wydaje się, że gdzieś to się tam będzie bardzo, ale to bardzo dużo.
Bądźcie z nami do godziny 9.15, a później od Etta Morosie.
poleca ze swoim gościem, czyli do 9.30.
Mam nadzieję, że plan macie już, żeby spędzić ten właśnie czas razem z nami.
Ale na początek dnia warto spojrzeć właśnie tam, czyli za okno.
I jak to dziś pogoda będzie nam kształtowała rzeczywistość w całej Polsce?
Pozdrawiam słonecznie z Radomia.
Zapowiada się piękny dzień, pisze pani Maria.
Witam w piękny, słoneczny poranek i coraz cieplejszy, dodaje pani Elżbieta.
Tylko pani Agnieszka pisze, że z deszczowego Gorzowa nas dzisiaj wita.
Piękna burza była u nas nad ranem.
Oby bezpiecznie pani Agnieszko.
Te burze i te deszcze też są potrzebne.
Najpierw o tym pięknym słońcu i tych wysokich temperaturach, które dziś gościć będą no niemalże w całym kraju.
Najchłodniej dzisiaj Suwałki, Szczecin, Zakopane.
26 stopni.
No całkiem sympatycznie, prawda?
Najcieplej to Łódź 32, Poznań 32, Wrocław 32 i Warszawa 33, a więc centrum Polski tam no niemalże wszędzie powyżej 30 stopni.
Na niebie przewaga słońca.
Przewaga, ale nie znaczy to, że nie będzie padać.
Czytowałem już panią Agnieszkę, która nas pozdrawia z deszczowego Gorzowa, gdzie dziś nad ranem była burza.
No i tego deszczu dziś można się niestety, pani Agnieszko, jeszcze trochę więcej spodziewać.
Niestety, chociaż może właściwie stety, można się go spodziewać w Gorzowie i w Szczecinie, ponieważ deszczu to nam naprawdę w Polsce bardzo mocno potrzeba.
Pozostała część kraju to raczej słońce, albo na bezchmurnym niebie, albo na takim niebie, gdzie czasem pojawią się chmury, ale za nich bardzo ochoczo i często słońce będzie wyglądać.
Jutro, czyli pierwszy dzień tego ostatniego weekendu wakacji, nieco chłodniej.
Na zachodzie, bo tam w pasie od Szczecina do Zielonej Góry 21, 22 stopnie.
Gdańsk, Bydgoszczy 23, Poznań także 23 stopnie.
Centrum Polski 27, 28.
Najcieplej jutro to Warszawa, Lublin, Rzeszów i Kielce, a także Kraków 30, 31 stopni.
I na niebie jutro już więcej chmur, z których będzie padał deszcz.
Także w centrum Polski, tylko właściwie wschód jutro bez opadów deszczu, a na zachodzie.
na północy i na południu Polski.
Do takiego pasa Gdańsk, Bydgoszcz, Łódź możliwe opady deszczu, a także burze.
Tu uwaga mieszkańcy Wrocławia i mieszkańcy Łodzi, ale te opady deszczu to, drodzy państwo, nic dramatycznego, no bo w Polsce sytuacja jest rzeczywiście bardzo groźna, jeżeli chodzi o suszę hydrologiczną, co też znakomicie pokazuje mapa, którą znajdą państwo na stronie IMGW i dziś o
Tej mapie, ale też o skutkach tego, co na niej widzimy, będziemy o tym wszystkim dziś rozmawiać.
Ta mapa, którą Państwo widzą, pokazuje stan hydrologiczny w Polsce.
Kolor czarny to kolor taki, gdzie jest sytuacja najgorsza.
Proszę sobie zobaczyć, ile rzek tym właśnie kolorem czarnym jest zaznaczonych.
Szczegóły na stronie IMGW, a dokładnie o tym, co zrobić, żeby poprawić sytuację, bo to nie tylko pogoda, ale to także i nasze działania.
O tym też dziś będziemy w One Drano jeszcze rozmawiać.
Prognoza pogody, jeszcze iście wakacyjna, iście letnia, chociaż z taką nutką przestrogi a propos sytuacji hydrologicznej.
Teraz czas na przegląd pracy, gdzie będzie dużo o polityce, ale będzie też, drodzy Państwo, o czymś, co o poranku jest nam wszystkim niezbędne.
A to coś, co nam wszystkim albo większości z nas jest o poranku niezbędne, to właśnie tutaj.
Już poranek jest lepszy po łyku kawy, tyle że ten łyk kawy będzie coraz droższy.
O tym dziś pisze dziennik Gazeta Prawna.
Wszystko przez cła Donalda Trumpa, które już wstrząsnęły rynkiem kawy.
Ceny kawy rosną i to proszę zobaczyć w jakim tempie.
Ten wykres to Państwu pokazuje dwucyfrowe tempo, jak czytamy we wstępie do tego artykułu.
I to nie tylko w Stanach jest tak drogo, także i w Europie.
Jest drogo, będzie drogo, chociaż być może już nie aż w takim tempie, bo zbiory w wielu miejscach na świecie kawy właśnie się zaczynają i będzie jej po prostu więcej na rynku.
Ale tak właśnie cła Donalda Trumpa wpływają m.in.
To tłumaczę to Państwu niemalże każdego dnia, że polityka to obecna jest niemalże wszędzie i niemalże każdego dnia się z nią spotykamy.
Teraz temat, do którego kawy raczej nie potrzeba, bo ciśnienie podnosi się samo.
Ostrzegawczy mail tuż przed eksplozją.
Pamiętacie państwo wybuch granatnika w komendzie głównej policji?
Okazuje się, jak dziś pisze Rzeczpospolita, że mogła, mogła to być rosyjska akcja dywersyjna.
Tak przynajmniej donosi śledztwo.
No i najważniejsze pytanie, które pada w tym artykule jest tutaj.
Czy granatnik podmieniono?
Bo pojawiają się takie informacje, że być może ten granatnik, który pan wtedy szef polskiej policji Jarosław Szymczyk przywiózł z Ukrainy, to nie jest ten sam granatnik, który wybuchł w jego gabinecie.
O szczegółach dziś pisze Rzeczpospolita.
No a za wszystkim, tak jak już mówiłem, ale warto to podkreślać, ma czy mogłaby stać Rosja.
O tym dziś pisze Rzeczpospolita.
Z kolei Gazeta Wyborcza na stronie pierwszej właściwie podobne zdjęcie i podobny tekst, jaki znajdą dziś Państwo na pierwszych stronach we wszystkich dziennikach ogólnopolskich, czyli Rada Gabinetowa, pierwsza Rada Gabinetowa Karola Nawrockiego i przebieg tejże rady.
Dyskusje były, chociaż nie zawsze w takiej atmosferze, jak Państwo na tym właśnie zdjęciu widzą, bo czasem bywało tam właśnie...
O tym pisze nie tylko Gazeta Wyborcza, ale także i w Onedzie.
Państwo o tym przeczytacie.
Kamil Dziubka pisał już wczoraj popołudnie, ale być może nie wszyscy z Państwa zdążyli zobaczyć ten artykuł o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami, bo pierwsza część tej rady, no to wtedy, kiedy były kamery, kiedy słuchaliśmy tego, co mówił premier, co mówił prezydent.
Później kamery wyproszono, drzwi zostały zamknięte, no i się podobno zaczęło.
I o tych kulisach pisze dziś Kamil Dziubka o dwóch naradach, czyli tej otwartej i tej później
na Radzie podczas to, które miało dojść do scysji z doradcami prezydenta Karola Nawrockiego.
Ta scysja miała mieć obraz taki, że ci doradcy mieli próbować przepytywać ministrów, na co z kolei dość mocno nie zgadzał się premier Donald Tusk.
Tak pisze Kamil Dziubka.
No i w podobnym tonie, bo też o Radzie Gabinetowej dziś
Poczytacie Państwo nieco więcej na stronie głównej Onetu, bo Andrzej Stankiewicz przeprowadził wywiad z Waldemarem Żurkiem tuż po Radzie Gabinetowej.
No i też pada pytanie o to, jak to wszystko wyglądało za zamkniętymi drzwiami.
No i pan minister sprawiedliwości mówi o tym, że faktycznie były próby przepytywania niektórych ministrów, ale cała uwaga skupiła się na kilku kwestiach, w tym w dużej mierze na kwestiach dotyczących budżetu.
No i też minister sprawiedliwości mówi o tym, jaki ma pomysł na to, żeby
jak to mówi wymiar sprawiedliwości w Polsce, w tym m.in.
pomysł na zmiany w KRS-ie.
No i te zmiany mogą być dość radykalne, jak przynajmniej mówi Waldemar Żurek.
Długi wywiad Andrzeja Stankiewicza z Waldemarem Żurkiem i w wersji wideo, i w wersji tekstowej strona główna o netu.
Krzysztof Szczucki, także prawnik, no podobnie jak Waldemar Żurek, Prawo i Sprawiedliwość.
Dzień dobry, panie pośle.
Oglądał pan wczoraj Radę Gabinetową, to co mogliśmy.
Jakie pana wrażenie?
Moim zdaniem prezydent pokazał rządowi i premierowi, że jest bardzo dużo do zrobienia, że będzie regularnie egzekwował od rządu wywiązywania się z obietnic, deklaracji, mówił o stu konkretach, mówił o programie Polski 2050, mówił o programie PSL-u, Lewicy.
i pokazywał, że te działania, zwłaszcza w tych obszarach, które były przedmiotem wczorajszej rejady gabinetowej, nie zostały zrealizowane.
To znaczy, nie mamy dużych inwestycji, CPK stoi, półtora roku opóźnienia.
Nie wiadomo, co z elektrownią atomową.
Zgody na budowę, że dużo elementów udało się popchnąć do przodu.
Jesteśmy coraz bliżej tego momentu.
Tak, tylko że jesteśmy coraz bliżej, ale nie ruszyliśmy tak naprawdę realnie.
To znaczy, poza jakimiś słowami strony premiera nie widać, żeby cokolwiek się działo.
Można zadać pytanie, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Zanim jeszcze o szczegółach rady gabinetowej obejrzyjesz, do nich przejdziemy, panie pośle.
Dla się panu podobał ten styl wymiany uprzejmości między prezydentem a premierem?
No bo nie wiając w bawełnę, szpilka to jest mało powiedziane, co było wbijane w jedną i drugą ze stron.
Trudno się, panie redaktorze, dziwić.
Przypomnijmy sobie kampanię wyborczą, która miała miejsce niedawno i te wypowiedzi Donalda Tuska, odwoływanie się do pewnego patostreamera po to, żeby zaatakować Karola Nowrockiego.
To i tak muszę powiedzieć, że pan prezydent z ogromną godnością i takim spokojem podchodzi do... A z drugiej strony Karol Nowrocki, który tu sprzed zaprzyjaźnienia mówi, że Donald Tusk to najgorszy premier po 1989 roku.
Pan powie, że pan się z tym zgadza.
Ja wiem, ale chodzi o wymianę uprzejmości, która...
Trwa i powiem panu, że z perspektywy obywatela, jak widzę prezydenta i premiera, którzy siedzą praktycznie przy jednym stole, wszystko dzieje się w przeddzień wylotu do Waszyngtonu, wszystko dzieje się w tej sytuacji, która jest.
Dziś oponek, jak mówiłem, kolejne brutalne naloty rosyjskie na Kijów.
Ja bym spodziewał się czegoś innego jednak i po stronie prezydenta i po stronie premiera i politycznie.
Obserwuję tę politykę od lat.
Tego się niestety spodziewałem, ale chciałbym widzieć coś innego i czuję się trochę zawiedziony takimi relacjami prezydenta i premiera w tej sytuacji, w tym miejscu, w którym jesteśmy.
Ale też zwróćmy uwagę, panie redaktorze, bo ma pan rację, że jeżeli chodzi o sprawy bezpieczeństwa, sprawy zasadnicze, najważniejsze, to tego porozumienia trzeba szukać i ja zwróciłem uwagę wczoraj,
Pan prezydent Karol Nawrocki powiedział o dobrej, sprawnej, płynnej, już nie pamiętam dokładnego słowa, współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej, z premierem Władysławem Kośniakiem-Kamyszem w sprawach właśnie dotyczących bezpieczeństwa.
Ale w kierunku dyplomacji Radosława Sikorskiego już nie było takich słów.
Pewnie tam jest sytuacja trudniejsza i napięta.
Tam to podobno wiceministrowie MSZ-u nie mogą się dodzwonić do ludzi, którzy odpowiadają za politykę zagraniczną w Pałacu Prezydenckim i nie ma żadnej wymiany informacji.
Wątpię.
To zresztą już dementował Pałac Prezydencki.
Pan minister Marcin Przydacz jest łatwo osiągalny.
Jeżeli by chcieli, to by zadzwonili.
Ale żeby się dodzwonić, trzeba wybrać numer, panie redaktorze.
Tak jak mikser bez podłączenia do prądu nie zadziała, tak telefon bez wybrania numeru także.
Czyli uważa pan, że to MSZ nie chce się kontaktować z Pałacem Prezydenckim?
Nie jestem ani w MSZ, ani w Kancelarii Prezydenta, ale nie wierzę, wiedząc kto zajmuje się polityką zagraniczną wokół pana prezydenta, a Marcina Przydacza znam dobrze, że nie odebrałby telefonu od...
ministra spraw zagranicznych, czy od któregoś z jego zastępców?
Marcin Bosacki, czyli wiceminister spraw zagranicznych, mówił o tym, że próbował się dodzwonić, ale bez większego skutku.
To przy okazji tego zamieszania, które było wokół spotkania w Białym Domu, kiedy liderzy państw europejskich wybierali się na to spotkanie.
Z Polski nie było nikogo, bo właśnie nie było do końca porozumienia między Pałacem Dużym, czyli prezydenckim, a Małym, czyli
Ale skoro przy tym jesteśmy, to pozwoli Pan na jeden cytat Radosław Sikorski.
Rada Ministrów uchwaliła stanowisko Rady Ministrów właśnie na nadchodzącą wizytę Pana Prezydenta Stanów Zjednoczonych, które dają te wykładnie, to stanowisko, dokładnie informacje o tym, co mówić, czego mówić.
Nie mówić.
Mówi Radosław Sikorski.
Czy myśli pan, że te wszystkie kwestie będą brane pod uwagę przez Karola Nawrockiego?
Czy tak jak słyszymy nieoficjalnie z pałacu, rząd rządem, a te sprawy z Białym Domem załatwiamy my, czyli Karol Nawrocki i jego otoczenie?
Zawsze było, przynajmniej w ostatnich latach, był taki podział.
Oczywiście w ramach polityki zagranicznej, która powinna być spójna w państwie.
Prezydent zajmował się relacjami transatlantyckimi, czyli relacjami ze Stanami Zjednoczonymi przede wszystkim i z Paktem Północnoatlantyckim.
Natomiast rząd dominował w relacjach z Unią Europejską.
Taki był podział... Ale pan jako profesor prawa też wie, co jest zapisane w Konstytucji, o której jeszcze porozmawiamy.
No właśnie, ja wiem, że o tym porozmawiamy i dobrze, bo właśnie ona generuje problemy.
Tam jest zapisane, że to rząd kieruje politykę.
A jednocześnie prezydent jest najwyższym przedstawicielem państwa polskiego, czyli za granicą jest najwyższym przedstawicielem.
I to jest jedno z tych pól, w których konstytucja generuje konflikt.
No bo najwyższy przedstawiciel, jeżeli ma być nim rzeczywiście, to chce mieć coś do powiedzenia w zakresie polityki zagranicznej.
Więc trudno sobie wyobrazić, że ktoś jest najwyższym przedstawicielem, a słowo w słowo powtarza jedynie jakiś brief czy materiał, który otrzymał z rządu.
Więc oczywiście, że ta polityka zagraniczna powinna być spójna, ale powinna być raczej dyskutowana i wypracowywana przez te dwa ośrodki.
A nie tak, jak widzi to Radosław Sikorski, narzucana prezydentowi przez ośrodek rządowy.
No jeżeli jest, ja tego cytatu wcześniej nie znałem, ale jeżeli jest tak, jak pan redaktor mówi, że Radosław Sikorski twierdzi, że prezydent powinien mówić to, co jest napisane w tym dokumencie, a nie mówić tego, co tam nie jest napisane.
No bo to jest stanowisko polskiego rządu, czyli państwa polskiego.
Trzeba raczej z prezydentem starać się współpracować i porozumiewać, a nie cokolwiek mu narzucać.
Jeżeli mu się narzuca, to widzimy, że kończy się to tak jak w przypadku niektórych złych ustaw wetami.
Oj, wiele już tych wet, bo jeżeli dobrze liczę, to chyba już tyle samo albo jedno weto więcej niż Andrzej Duda przez cały czas kohabitacji, czyli przez te półtorej roku, to już więcej Karol Nawrocki w niecały miesiąc zawetował.
To chyba też pokazuje, jaka ta współpraca cudzysłów między rządem a prezydentem będzie.
Panie redaktorze, współpraca polega na tym, że się próbuje właśnie osiągnąć jakiś kompromis, porozumienie, że przychodzi się do Pałacu Prezydenckiego, opowiada się o projekcie ustawy, zapoznaje się z opinią prezydenta od strony prezydenta,
rządu słyszymy takie deklaracje, że absolutnie nie ma mowy, że będą takie konsultacje, że to rząd rządzi, że prezydent, minister Żurek przez pana wcześniej cytowany, mówił, że nie jest jakimś tam królem słońca, prawda, więc można go w zasadzie lekceważyć.
No z takim podejściem i żeby będą projekty ustaw przygotowywane, to trzeba się liczyć z wetem, ale nie dlatego, że prezydent się obraża,
że jest pomijany, tylko dlatego, że jego zdanie merytoryczne nie jest w tych projektach brane pod uwagę, a trudno, żeby on podpisywał coś, z czym się kategorycznie nie zgadza.
Pan podkreśla tę mocną rolę prezydenta i w tym studiu już chyba trzeci raz, jak dobrze liczę, ale też na Portalu X napisał pan kilka dziesiąt godzin temu tak.
Radzę rządzącym z dobroci serca jednak nie lekceważyć pana prezydenta Karola Nawrockiego także w kontekście prac
No i później pan już pisze o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zlekceważono pana prezydenta.
To widać, panie rektorze, to nawet nie jest moja opinia.
I zresztą lekceważył poprzedniego prezydenta i lekceważy tego.
Oczywiście jest taka pokusa wśród polityków zawsze, żeby pokazywać, który jest ważniejszy, który jest mniej ważny.
To jest trochę taki wyścig na siłę mięśni, jak na siłowni pokazują mężczyźni czasami, który ma większe.
To oczywiście w polityce
Także tak bywa, tylko tutaj chodzi o fundamentalne sprawy, także o bezpieczeństwo, o gospodarkę, o podstawowe sektory funkcjonowania państwa.
I to nie miejsce na pokazywanie, kto ma większy biceps, tylko próba poszukiwania porozumienia.
I rząd powinien takiego porozumienia szukać, jeżeli chce, żeby jego polityka w jakimś zakresie, na który prezydent jest w stanie zaakceptować, była realizowana.
No to może też i z drugiej strony, bo takie głosy słychać z rządu, trzeba by było od pana prezydenta trochę więcej pokory, no i tego zapraszania do dyskusji, bo na razie, jak słyszę od niektórych ministrów z rządu, takiego zaproszenia do dyskusji nie ma, tylko jest od razu weto, do widzenia, bez żadnej dyskusji.
Ale czym była rada gabinetowa wczorajsza?
No nie ma lepszego narzędzia, pan prezydent, niż zaproszenie rządu do dyskusji właśnie w formule rady gabinetowej.
Tylko niech pan zwróci uwagę, panie rektorze, co usłyszeliśmy od...
premiera w tej części jawnej, bo ja też w mediach tylko tę część jawną obserwowałem, że tutaj ministrowie przyszli prezydenta informować, douczyć.
Słowo douczyć nie padło.
Ale odpowiedzieć na jego braki wiedzy.
Nie cytuję dokładnie, ale w tym kierunku ta wypowiedź wybrzmiewała.
Czyli nie przyszli dyskutować, szukać kompromisu, odpowiadać także na pytania, bo prezydent i jego współpracownicy mają prawo zadawać pytania, tylko przyszli wygłosić jakieś orędzie do prezydenta tej Radzie Gabinetowej.
Tak się nie buduje współpracy, tak się nie szuka porozumienia.
Fakt faktem nie wiemy, co działo się z zamkniętymi drzwiami.
Znamy to tylko i pan poseł, i ja, i pewnie większość spośród naszych widzów, chyba, że jesteś ministrowie, nas oglądają.
Znamy to tylko z tych przekazów medialnych, ale faktycznie tam do jakichś przepytywania miało dochodzić ze strony doradców.
Nie dostrzegniemy tego teraz, bo nie mamy takich narzędzi.
A jaki jest najważniejszy...
efekt tej rady gabinetowej, taki nie ten wizerunkowy, no bo po to w dużej mierze była ta pierwsza część, to wystąpienie pana prezydenta, pana premiera, te złośliwostki wzajemne, ale taki merytoryczny efekt tej rady gabinetowej.
Ja myślę, że jednym z ważnych prezydent zapowiedział w tej części, którą słyszeliśmy, że nie będzie podpisywał, o tym też mówił w kampanii, projektów podwyższających podatki, obciążających Polaków,
Więc myślę, że też rząd wie, w jakich warunkach może się teraz poruszać.
Myślę, że zachowywał się tak, jakby nie wiedział.
Panie redaktorze, zaskoczenie niektórymi wetami, zwłaszcza tym dotyczącym 800+, tak głośno dyskutowane weto w ostatnich dniach, pokazuje, że
rząd no trochę chyba posługując się czy korzystając z własnej praktyki lekceważył zapowiedzi kampanijne prezydenta.
Znaczy rządzący dzisiaj zapowiadali różne rzeczy i tego nie realizują i tego oczekiwali od prezydenta, że będzie zachował się inaczej niż zapowiadał w kampanii wyborczej.
On po prostu robi to o czym mówił.
A skoro przy tym jesteśmy, bo tu kwestia tego 800 plus dla Ukraińców faktycznie jest dyskusyjną dla wielu polityków kwestią.
Rafał Trzaskowski też taki argument podnosi w czasie kampanii.
Dziś w Onecie sondaż publikujemy a propos tego jak Polacy oceniają
to veto króla Nawrockiego i zdecydowana większość popiera to veto.
Tylko ta kwestia 800 plus dla Ukraińców niepracujących i pracujących to jest jedno.
A te starlinki, o których teraz mówi rząd, to jest drugie.
Nie obawia się pan tego, że przez to właśnie veto...
mogą wysoką cenę zapłacić Ukraińcy, którzy tam, na miejscu, w Ukrainie walczą o ich wolność, ale też i o nasze bezpieczeństwo, no bo póki rosyjskie wojska są trzymane dalej od polskich granic przez wojska ukraińskie, między innymi dzięki Starlinkom i współpracy, która przez internet jest możliwa, no to tym my dłużej bezpieczni jesteśmy.
Do tego nie ma wątpliwości, że w naszym interesie jest to, co powiedział pan redaktor.
Mamy ponad miesiąc jeszcze, kilka dni sierpnia i cały wrzesień, żeby przeprocedować w Sejmie nową ustawę, nowy projekt.
Można przyspieszyć posiedzenie Sejmu, a nawet jeżeli nie, to 9, 10, 11, chyba 12 września się zbieramy na posiedzeniu.
Możemy tę całą ustawę uchwalić.
To nie jest skomplikowany projekt.
Za chwilę zajmie się nim Senat i prezydent zadeklarował, że przed końcem września tę ustawę podpisze.
Czyli żołnierze ukraińscy na froncie zupełnie tego nie odczują.
Jeżeli będziemy w stanie tutaj wziąć się do pracy i zamiast prezydenta obwiniać, a nie ma podstaw do obwiniania, po prostu zrealizował swoją zapowiedź programową, to trzeba się wziąć do pracy, uchwalić ustawę i te starlinki nadal będą przez polski rząd opłacane.
Czyli nie zgadza się pan z tym zdaniem Sławomira Mencena, który napisał na portalu X, że dlaczego my Polacy mamy płacić za internet Ukraińcom?
Niech sami sobie za to płacą.
Nie cytuję dosłownie, ale taki był przekaz.
Ja uważam, że rzeczywiście...
W naszym interesie jest to, żeby Ukraina po pierwsze tę wojnę wygrała i po drugie, żeby Ukraińcy powstrzymywali Rosjan przed ich neoimperialnymi planami.
Polska bardzo dużo Ukrainie pomogła i myślę, że jesteśmy państwem, które
Jest na tyle zasobne, że może nadal ten internet, ten koszt, to jest chyba 20 milionów złotych, tutaj nie mam stuprocentowej pewności, ale zdaje się, że to jest taka kwota, Ukrainie opłacać.
Do tego, jeżeli jest potrzebna ta ustawa, to możemy ją szybko we wrześniu uchwalić.
Najważniejsze jest to, żeby ta wojna nie toczyła się na polskim terytorium i żeby w tej wojnie nie brali udziału polscy żołnierze.
No i to deklarujemy na razie wszystkie strony polskiej strony politycznej, że polskich żołnierzy w Ukrainie nie będzie.
Ale skoro przy Konfederacji jesteśmy, to pozwoli pan cytat z prezesa Kaczyńskiego, który w Gdańsku mówił bodajże przedwczoraj tak.
A jeżeli pójdą do Platformy i będą tworzyć z nią koalicję, to znajdą się po stronie antypolskiej, antypatriotycznej, po stronie czegoś, co można spokojnie nazwać zdradą narodu.
Koniec cytatu.
Co pan sobie pomyśle, jak pan usłyszał te słowa?
Wy jako PiS przygotowujecie się do tego, żeby przejąć władzę w 1927 roku i wszystkie sondaże wskazują na to, że żeby to zrobić musicie wejść w koalicję z Konfederacją.
Po tych słowach rozmawiałem z kilkoma pana koleżankami i kolegami z PiSu, oczywiście poza anteną, nieoficjalnie.
Duża część z nich była przerażona, to jest może dużo powiedziane, ale wystraszona tymi słowami prezesa, które dość...
Ja myślę, panie redaktorze, że obie strony i Prawo i Sprawiedliwość i Konfederacja teraz naszym zadaniem jest zabieganie o jak największe poparcie polityczne dla naszych partii politycznych.
Proszę zwrócić uwagę, że te ostre słowa, nawet bym powiedział ostrzejsze, bo pan prezes Jarosław Kaczyński został oskarżony o przyczynienie się do śmierci Andrzeja Lepera, choroby Zbigniewa Ziobry.
To były te wypowiedzi Sławomira Mencena.
Wśród kilku tygodni teraz mocne wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego.
To jest przejaw próby, oczywiście zupełnie normalnej, pozyskiwania jak największego poparcia dla partii politycznej, którą dany lider kieruje.
My jako Prawo i Sprawiedliwość chcemy, dążymy do tego, żeby móc rządzić samodzielnie w kolejnej kadencji.
Ale to wam zamyka drogę do koalicji z Konfederacją?
Absolutnie, do żadnej koalicji w moim przekonaniu to drogi nie zamyka.
Błędem jest wchodzenie w koalicję zanim wyborcy rozstrzygną komu chcą powierzyć jakąś określoną liczbę mandatów.
Czyli są wybory.
są ich wyniki i wtedy poszukuje się koalicjantów, prowadzi się negocjacje, zobaczymy jakie będą możliwości.
Tak samo Konfederacja będzie postępowała, będzie analizowała różne możliwości.
Jestem przekonany, że w przyszłej kadencji, o ile będziemy ciężko pracować, o ile przedstawimy dobry program, a nad tym pracujemy,
Mamy szansę na większość.
Chciałbym, żeby to była większość samodzielna.
Jeżeli taka nie będzie, to także oczywiście rozmowy z Konfederacją trzeba będzie prowadzić.
Konfederacja staje się z wielkim uwagi, bo siedzący na pana miejscu dwa dni temu w rozmowie ze mną Piotr Zgorzelski mówił nie o całej Konfederacji, ale o liberalnej części Konfederacji, że trzeba z nimi zacząć rozmawiać już teraz, co odbiło się szerokim echem.
Panie rektorze, ja też od razu powiem, jako obserwator życia politycznego i uczestnik, obserwując także kampanię prezydencką, trudno mi sobie wyobrazić porozumienie Konfederacji z Platformą Obywatelską, więc nie wiem na co Piotr Zgorzewski liczy.
Konfederacja nie jest jednością i też wielu polityków Konfederacji nie wyobraża sobie koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, bądźmy tutaj uczciwi.
To jest to, co teraz sobie kto wyobraża za te dwa lata, kiedy będziemy tworzyć koalicję.
Nie takie fikołki polityczne już widzieliśmy w jedną i drugą stronę.
Panie pośle, panie profesorze, do prawnika teraz się zwracam.
Obiecałem, że do tematu konstytucji wrócimy.
Karol Nawrocki mówi o potrzebie stworzenia...
nowej konstytucji.
PiS mówi o potrzebie stworzenia nowej konstytucji.
Pan tworzy tę nową konstytucję dla PiS-u.
Kiedy ona będzie gotowa?
Kiedy poznamy ten projekt nowej konstytucji?
Moje założenia, te, które ja proponuję, będą upublicznione dokładnie w połowie września.
Książka niebawem trafi do druku i zachęcam...
o potrzebie nowej konstytucji.
Tak jest, tak brzmi tytuł tej książki.
Ona jest pewną diagnozą, jak to jest... A czy to jest pana stanowisko, Krzysztofa Szczuckiego, posła, profesora, czy to będą założenia konstytucji, pod którymi podpisuje się cały PiS z prezesem Kaczyńskim na czerwcu?
Zatwierdzałem niedawno, panie redaktorze, projekt okładki i tam jest tylko Krzysztof Szczucki na tej okładce, więc to jest absolutnie oczywiście tylko i wyłącznie moje.
Czyli to nie będzie projekt konstytucji PiS-u?
Natomiast proszę zwrócić uwagę, że w październiku mamy kongres programowy.
W ramach tego kongresu programowego będzie tak, że
panel, dyskusja, debata dotycząca konstytucji.
Moim planem, zamiarem jest to, żeby przekonać całą moją formację polityczną właśnie do tych propozycji, które w tej książce przedstawiam.
Oprócz tego także pan prezydent, przede wszystkim pan prezydent zapowiedział utworzenie zespołu konstytucyjnego i ten zespół także będę chciał przekonywać pana prezydenta właśnie do przyjęcia...
Niech pan prezydent zdecyduje.
Ten zespół ma powstać pod koniec września, więc zaczekajmy.
Ja jestem gotowy, żeby pana prezydenta wspierać oczywiście w tym pięknym i ważnym zamiarze przygotowania nowej konstytucji.
Mógłby to być wspólny projekt, jak rozumiem, i PiSu, i prezydenta Karola Nowrockiego tej nowej konstytucji.
Dobrze by było, żeby był to projekt mający jeszcze szersze poparcie polityczne, bo jak wiemy do zmiany konstytucji potrzeba dwóch trzecich.
I to na razie w tym sejmie jest chyba niemożliwe.
Chciałbym, żebyśmy budowali jak najszerszy front wokół właśnie tej zmiany.
System prezydencki, półprezydencki, jaki pan system zaproponuje?
Półprezydencki, czyli taki mocno wzorowany, ale oczywiście nie jeden do jednego na systemie francuskim, czyli taki, w którym istnieje rząd, istnieje premier, czyli inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, ale pozycja prezydenta jest silniejsza i on jest tym liderem, który odpowiada za sprawy państwowe.
Powiem panu to tak na marginesie, kiedy czytałem niedawno przemówienia De Gaulle'a z 1946-1947 roku, który właśnie później przygotowywał te zmiany
stojący u podstaw Piątej Republiki Francuskiej, to miałem takie przekonanie, że tak jakby mówił o sytuacji Polski dzisiaj w 2025 roku.
Właśnie takich zmian Polska potrzebuje, jakich wtedy potrzebowała Francja.
Czyli De Gaulle jako, cudzysłów, ojciec konstytucji, prawa i sprawiedliwości.
Jako inspiracja.
Panie pośle, zastanawiam się, dlaczego
Teraz ten projekt konstytucji proponujecie.
Przecież mieliście, i to całkiem niedawno, swoją większość w Sejmie, swoją większość w Senacie.
No później już jej nie było, ale Senat zawsze można większością sejmową ominąć.
Mieliście swojego prezydenta.
Łatwiej by wam było, nie mówię, że łatwo, ale łatwiej by wam było wtedy taką konstytucję przeprowadzić przez Sejm?
My jako formacja i prezes Jarosław Kaczyński od początku, jeszcze dużo wcześniej, zanim ja w ogóle zacząłem być aktywny w polityce, mówił o potrzebie zmiany konstytucji i znacząco krytykował konstytucję z 1997 roku, bo ona jest po prostu zła.
I mieliśmy to z wielu powodów.
Były projekty nowych konstytucji, a w poprzednim parlamencie takich pojedynczych zmian w konstytucji nie było warunków do tego, żeby nawet takie pojedyncze zmiany uchwalić, jak chociażby zmiana, która wyłączała bez długu publicznego wydatki na zbrojenia, bo taki projekt zmiany konstytucji nie był.
w ubiegłej kadencji był składany.
Więc nie było warunków.
Teraz prezydent tę sprawę stawia bardzo wysoko na agendzie.
W społeczeństwie też wydaje się, że taki moment konstytucyjny powstaje i odbiera mnóstwo sygnałów z różnych środowisk, takich całkowicie społecznych, panie redaktorze, że trzeba przepracować konstytucję, że ta nie działa, że właśnie te konflikty dotyczące spraw zagranicznych, bezpieczeństwa są po prostu groźne.
Ja sobie nie wyobrażam, bo tutaj można dyskutować, kto ma polecieć do Waszyngtonu, ale w sytuacji kryzysu wojennego, który mam nadzieję nigdy nie nastąpi, ale trzeba się przygotowywać, jak wiemy, mądrość ludowa i nie tylko ludowa to potwierdza, no to jeżeli konstytucja generuje konflikt między najważniejszymi ośrodkami władzy,
no to będziemy państwem, które nie poradzi sobie z takim zagrożeniem.
Dlatego mówią o tym, że to smutne obrazki z rady gabinetowej, kiedy prezydent z premierem sprzeczają się po prostu przed kamerami.
Rady gabinetowe po to są ważne, żeby w sytuacji kryzysu były podstawy, instrumenty do spójnego i szybkiego działania.
Tak słucham teraz pana posła i przypominam sobie...
słowa dość podobne do tych, o których pan mówi, które wypowiadał Andrzej Duda i jego otoczenie.
Pamięta pan inicjatywę prezydenta a propos referendum konstytucyjnego?
Pracowałem wtedy w Kancelarii Prezydenta, więc dobrze ją pamiętam.
Dlatego do pana to pytanie kieruję.
Kto wam wtedy jako Kancelarii Prezydenta przeszkodził w tym, że tego referendum nie było?
Kto nie poparł tego pomysłu?
Panie redaktorze, ja uważam, że ono, żałuję, że ono się nie odbyło.
Ale kto nie poparł tego pomysłu?
Senat z większością Prawa i Sprawiedliwości w
Piszę o tym w książce.
Żałuję, że to referendum się nie odbyło.
Zresztą przypominam te pytania.
Uważam, że warto na nie odpowiedzieć i bardzo się cieszę, że w moim obozie politycznym dzisiaj w 2025 roku jest dużo większa gotowość do tego, żeby do tematu konstytucyjnego wrócić.
A przede wszystkim cieszy mnie to, że pan prezydent w swoim orędziu, bo to było bardzo ważne zagadnienie, wyniesione właśnie do priorytetów prezydentury, mówi o potrzebie zmiany konstytucji.
Ja na tyle, na ile będę
W stanie będę w swoim obozie zdeterminowany do tego, abyśmy ten projekt, mając jak najszersze poparcie polityczne, przygotowali.
Chociaż PIS ma więc wiele narzędzi politycznych i możliwość referendum, którą zaproponowaliście wy wtedy jako kanclerę prezydenta, nie parło tego pomysłu.
Wtedy zobaczymy, jak będzie teraz.
A gdyby, panie pośle,
Było tak, jak już przywoływany dziś przeze mnie Piotr Zgorzewski mówił, nie nowa konstytucja, ale być może trzeba w tej konstytucji zrobić parę poprawek, parę zmian.
I być może to koalicja 15 października zaproponuje, Piotr Zgorzewski też mówił o wzmocnieniu roli prezydenta docelowo.
Nie wiem, czy o Karolu Nawrockim akurat myślał, ale docelowo tak.
Gdyby takie pomysły pojawiły się, gdyby takie inicjatywy ze strony koalicji 15 października wyszły w tym Sejmie, żeby te konstytucje nie na nowo pisać, nie na nowo stworzyć, ale trochę zwiększyć.
zmienić te, która jest.
Właśnie przy okazji też tych elementów, o których pan mówił, reprezentowanie Polski i tak dalej, i tak dalej.
To wy jako PiS bylibyście w stanie poprzeć takie zmiany?
Znaczy na pewno bylibyśmy w stanie je merytorycznie przeanalizować.
Jeżeli zasługiwałyby na poparcie właśnie z merytorycznego punktu widzenia, to ja nie widzę przeszkód.
To znaczy konstytucję trzeba w szerokim gronie przyjąć.
Dwie trzecie w parlamencie to oznacza, że zawsze trzeba wyjść ponad ten podział opozycja
No chyba, że i oczywiście na to liczę, w kolejnym Sejmie partie koalicyjne, prawicowe będą miały odpowiednią większość, ale może być tak, że i nie będą miały i właśnie w szerszym zakresie trzeba tego porozumienia będzie szukać i dobrze by było, żebyśmy zmienili konstytucję choćby w tych najważniejszych zagadnieniach.
Ja uważam, że oczywiście bezpieczeństwo to jest jeden obszar, ale też wymiar sprawiedliwości.
Kwestia Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady, Sądownictwa.
Możemy się oczywiście spierać kto ma rację i to jest fascynujący intelektualnie spór, ale ludzie dzisiaj czekają 2, 3, 4 lata na pierwszy termin rozprawy, panie redaktorze.
No nie możemy na to dłużej pozwolić, to trzeba zmienić i do tego potrzeba kompromisu.
To prawda, ale w tych akurat kwestiach Trybunału Konstytucyjnego, KRS-u czasem po prostu warto przestrzegać konstytucji.
Tylko, panie redaktorze, mamy spór, co w niej jest.
I to jest właśnie zasadniczy problem tej konstytucji.
O tym dyskusji na pewno jeszcze będą, tym bardziej przy okazji tych zapowiedzi, które już państwu dziś przytaczałem.
Minister Żurek, minister sprawiedliwości w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem mówi między nimi o tym, jeżeli będzie weto pana prezydenta do ustaw, które będą przygotowane wokół chociażby KRS-u,
Jaki jest pomysł, żeby to w tej kwestii obieścić?
Temat KRS-u, Trybunału Konstytucyjnego i Konstytucji na pewno będzie jeszcze wracał.
Krzysztof Szczucki, Prawo i Sprawiedliwość.
Dziękuję bardzo.
Drodzy Państwo, my zostajemy przy temacie dotyczącym podziału kompetencji między prezydentem a premierem.
Rada Gabinetowa, jak Państwo wiecie, doskonale wczoraj miała miejsce.
To posłuchajmy, co po tej Radzie mówił Donald Tusk, a za moment powiemy więcej o tym podziale kompetencji, jak na to patrzy Biały Dom i Donald Trump.
Rada Gabinetowa.
Jestem bardzo zadowolony z jej przebiegu, bo od samego początku, niezależnie od wszystkich różnic politycznych, a są widoczne gołym okiem między mną a panem prezydentem Nawrockim i jego obozem politycznym, szukamy razem z prezydentem Nawrockim tych wspólnych pól działania.
One głównie dotyczą bezpieczeństwa, polityki międzynarodowej i takich strategicznych interesów Polski.
I wyraziłem dzisiaj ponownie to przekonanie, że wszędzie tam, gdzie uda się zbudować tę wspólną przestrzeń i takie współdziałanie na rzecz Polski, to traktujmy to jako coś bezcennego w polskiej polityce.
My tych różnic nie zasypiemy.
Ja wiem, dlaczego jestem gotów do twardej konfrontacji o ważne sprawy dla Polski z mojego punktu widzenia z każdym, z przeciwnikiem zewnętrznym i z politycznym przeciwnikiem tu w Polsce.
Ale z prezydentem Rzeczypospolitej musimy i będziemy dalej szukać tych wspólnych pól i dzisiejsza Rada Gabinetowa była taką kolejną i moim zdaniem całkiem udaną próbą.
Cieszę się też, że była możliwość bezpośrednio, także przy kamerach wyprowadzenia z błędu pana prezydenta, no bo też moją rolą jest, no szczególnie dlatego, że pan prezydent debiutuje w tej roli, więc zasługuję na taką możliwość.
kompetentną informację o stanie spraw polskich.
I cieszę się, że nawet w takich szczegółach mogłem udzielić informacji i prostować pewne nieścisłości, które się pojawiły w wypowiedziach ministrów czy współpracowników pana prezydenta.
Na przykład jak rozmawialiśmy o CPK...
No to poinformowałem i pan prezydent był wyraźnie zdziwiony, że w jego projekcie jest ograniczenie prędkości tych kolei dużych prędkości do 250, co w praktyce oznacza 210-220 na godzinę, a w naszym projekcie, który...
Przygotowujemy i realizujemy.
To jest 350 tak zwana eksploatacyjna, czyli ponad 300 km na godzinę będą jeździły w Polsce pociągi.
I my nie gadamy o tym, tylko my to robimy zgodnie z moją zasadą.
Dzisiaj także to mówiłem przy panu prezydencie.
Robimy, nie gadamy.
I pojawia się nieścisłość, że to może faworyzować zagranicznych wykonawców.
Jest dokładnie odwrotnie.
Ja akurat wiem, jaki zagraniczny wykonawca jest zainteresowany, aby limit 250 km na godzinę był zagwarantowany, a my jesteśmy dużo ambitniejsi.
My zadbamy o to, żeby polskie firmy w tym brały udział i żeby polskie koleje były najlepsze i najszybsze w Europie.
I tak będzie.
Tak jak zrobiliśmy z autostradami, drogami szybkiego ruchu.
Kiedyś, dawno temu, jak byłem pierwszy raz premierem, tak teraz zrobimy Polskę naprawdę miejscem wyjątkowym, jeśli chodzi o skuteczność naszych działań w przestrzeni kolejowej.
Nazywamy ten wielki projekt Nasza Kolej.
Polska będzie tutaj.
To premier Donald Tusk wczoraj po Radzie Gabinetowej, a tak dziś o poranku pięknie wygląda słoneczna Warszawa.
Przypomnijmy, kończą się wakacje, ale naprawdę w iście pogodowo-wakacyjnym stylu.
Gorąco dziś i jutro będzie w całym kraju, tak też jak i gorąco jest w polskiej polityce i gorąco.
Zapewne będzie także w przyszłym tygodniu, kiedy Karol Nawrocki wybierze się do Białego Domu.
I o tych relacjach Warszawa-Waszyngton.
Teraz będziemy rozmawiać z prof. Tomasz Płudowski, amerykanista i z Państwem moim gościem.
Dzień dobry, panie profesorze.
Dzień dobry, dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
Panie profesorze, bo różne głosy słyszymy.
Czy polityków, którzy są bliżsi PiS-owi i prezydentowi Nawrockiemu, czy polityków, którzy są bliżsi rządowi.
Kto jest partnerem dla Donalda Trumpa ze strony tych najważniejszych polskich polityków?
No bo patrząc tak na stanowiska, to oczywiście na równi na to prezydent, ale premier ma coś w tych relacjach do powiedzenia?
Czy tak jak twierdzą politycy PiS-u, absolutnie nie jest partnerem do rozmowy z Donaldem Trumpem?
Zależy oczywiście, jak spojrzymy na to.
To są w dużym stopniu preferencje osobiste w przypadku Trumpa zwłaszcza.
To jest osoba, która ma swoją wizję i jest nastawiona, jak to większość Amerykanów, ale on jeszcze bardziej jako biznesmen pragmatycznie.
W związku z tym bardziej mu zależy na tym, żeby osiągnąć cel niż żeby
rozważać jakieś dylematy, nie wiem, protokołu na przykład.
Mamy zupełnie różne systemy polityczne, Stany Zjednoczone i Polska.
Różnica polega na tym, że w systemie amerykańskim nie ma premiera, premierem jest prezydent.
Prezydent jest jednoosobową władzą wykonawczą zgodnie z konstytucją i on dobiera sobie współpracowników i ta pozycja współpracowników, czyli ministrów jest też słabsza niż w Polsce.
Oni służą mu tylko zgodnie z konstytucją radą.
W związku z tym...
Z jednej strony w dyplomacji przyjętej rozmawia się ze swoim odpowiednikiem, czyli prezydent z prezydentem.
Z drugiej strony patrząc na systemy polityczne szefem rządu tutaj, czyli tą osobą sprawczą, która ma władzę, dzierży władzę wykonawczą w swoim ręku, w Polsce jest raczej premier niż prezydent.
Także mamy rzeczywiście ten system polityczny taki...
który łączy funkcję premiera i prezydenta.
Z jednej strony prezydent jest szefem sił zbrojnych, pełni również funkcję reprezentacyjną.
Na zewnątrz, z drugiej strony, to premier i rząd realizuje pomysły.
W związku z tym w pewnych obszarach, na przykład polityki obronnej czy zagranicznej, są skazane obie strony w Polsce na współpracę.
I oby ta współpraca była, co jako obywatel podkreślam, nie ustając o tym bardziej przy okazji tego, co dzieje się w Ukrainie.
Panie profesorze, a jak tak realnie?
No bo my tu w Polsce trochę oczywiście żyjemy w takiej sferze naszych pragnień, naszych marzeń i chcemy być postrzegani, sami siebie chcemy postrzegać jako tego ważnego partnera dla Stanów Zjednoczonych.
No trochę taki kubeł zimnej wody nam się wyleł na głowę po tym ubiegu tygodniowym.
spotkanie w Białym Domu, kiedy byli liderzy państw, kilku państw europejskich.
Nie było tam nikogo z Polski.
Jak my realnie ważnym państwem jesteśmy dla Waszyngtonu, dla Donalda Trumpa, dla Stanów Zjednoczonych?
Jesteśmy oczywiście ważnym partnerem, natomiast powiedzmy sobie szczerze, że biznesowo relacje Polski nawzajem dla siebie nie byliśmy najważniejszymi partnerami.
Byliśmy w drugiej dziesiątce najczęściej.
Ale jesteśmy bardzo ważnym krajem pod względem i historycznym, i politycznym, i geopolitycznym.
I również współpraca ekonomiczna bardzo dobrze się układa.
W związku z tym historycznie rzecz biorąc Stany Zjednoczone są naszym najsilniejszym sojusznikiem.
Myślę, że z wyjątkiem okresu komunistycznego, ale też to właśnie stamtąd nadchodziła pomoc bardzo często i myślę, że możemy przewidzieć, że jeśli nie będzie jakichś bełtownych zmian polityki,
amerykańskie, jeśli Stany Zjednoczone nie odsuną się, nie odwrócą się całkowicie z obszaru europejskiego, Polska nadal będzie także ze względu na swoją pozycję geopolityczną silnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych.
To widzimy właśnie w obszarze tego konfliktu, który się teraz toczy.
Polska jest hubem, ale ma znacznie większe ambicje również polityczne, ale to przez Polskę przechodzi 90-95% współpracy
czy pomocy dla Ukrainy.
W związku z tym, że ten konflikt jest daleki od wygaszenia, Rosja wraca do swoich imperialistycznych ambicji.
Można przewidzieć, że rzeczywiście...
pozycja Polski i też kraju, który sobie bardzo dobrze radzi ekonomicznie, ma stały wzrost, jeden z największych w ciągu ostatnich 30 lat w Europie, że pozycja Polski będzie bardzo silna.
Natomiast my musimy również dążyć do tego, żeby stanowisko Polski na zewnątrz, żeby te priorytety, przynajmniej najważniejsze, związane z bezpieczeństwem, z polityką zagraniczną, z głównymi celami polityki zagranicznej, żeby one nie stawały się
narzędziem polityki wewnętrznej głównie, tylko rzeczywiście, żeby te priorytety były ustalone i żeby była co do nich zgoda.
Tak, i chciałbym, żeby to ostatnie zdanie wypowiedziane przez pana profesora było czymś, co zawsze przyświeca politykom w Polsce, nieważne kto jest w rządzie, kto jest w Pałacu Prezydenckim, bo to rzeczywiście jest rzecz priorytetowa dla nas, jako obywateli naszego bezpieczeństwa.
Panie profesorze, a ta wizyta, która za chwilę się odbędzie, przyszły tydzień, 3 września, wizyta Karola Nawrockiego w Białym Domu, mniej niż miesiąc od objęcia urzędu, Karol Nawrocki będzie już w Białym Domu przyjmowany jako prezydent.
Prezydent, czy to warto odczytywać jako to, o czym Pan mówił, ważną rolę Polski przy okazji tej bliskości frontu w Ukrainie i tej pomocy militarnej także wobec Ukrainy, jako ten hub chociażby dla wojsk amerykańskich, czy też jest to efekt dobrych relacji między Nawrockim
A Trumpem, no bo tutaj i takie elementy się pojawiają jako po prostu wizyta dwóch, czy spotkanie dwóch przyjaciół, wizyta Nawrockiego w Białym Domu Donalda Trumpa.
Myślę, że jedno i drugie, to jest połączenie obydwu czynników.
Z jednej strony oczywiście...
Ktokolwiek byłby prezydentem, bo najczęściej jednak z prezydentem Stanów Zjednoczonych spotyka się prezydent polski premier znacznie rzadziej.
Chyba żaden z ostatnich nie był zapraszany do Białego Domu, ale te relacje oczywiście się toczą.
Także to, że prezydent polski jest zapraszany do Białego Domu jest standardem.
To się zdarzało wcześniej.
Wcześniej też odbywały się wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych i którzy przyjeżdżali nawet trzykrotnie.
Wszyscy prezydenci poza Reaganem, ale to była końcówka zimnej wojny, rzeczywiście w Polsce byli w trakcie pełnienia urzędu, niektórzy nawet trzy razy, jak powiedziałem, w związku z tym to jest standard.
Tu wyjątkiem jest to, że prezydent Trump w trakcie kampanii na ostatnim etapie zaprosił prezydenta Nawrockiego, czy kandydata Nawrockiego wtedy.
I to raczej był wynik otoczenia naszego kandydata wtedy niż jego samego, dlatego że jego relacje międzynarodowe to nie był jego obszar działania.
On był raczej historykiem, a nie dyplomatą.
Ale możemy rzeczywiście podejrzewać, że Stany Zjednoczone to był nietypowy ruch z punktu widzenia Trumpa, dlatego że on poparł konkretnie, wskazał jednego kandydata.
Udało się zaprosić w otoczeniu Nawrockiego do Trumpa i Trump w trakcie bardzo krótkiej rozmowy, to była rozmowa pro forma, chodziło o zdjęcia, o krótki materiał wideo, w którym Trump powiedział Nawrockiemu zostaniesz...
Czyli to była forma poparcia i taka typowa też dla Trumpa, która pokazuje na sprawczość, na przekonania, na poparcie.
I to myślę, że też w jakimś stopniu mu pomogło.
Raczej wyborów się nie wygrywa obecnie politykom zagranicznym, zwłaszcza w Stanach, ale Polska jest rzeczywiście w sytuacji wojny w troszeczkę innej właśnie sytuacji.
I myślę, że to mogło mu również pomóc.
I Trump tutaj wyraźnie wkroczył na obszar polityki wewnętrznej.
On nie ma w wielu obszarach tego zahamowania, które...
które mają politycy, którzy mają długą karierę dyplomatyczną.
Tego by najczęściej nie zrobili.
Trump to zrobił.
No i jak się okazało, rzeczywiście Nawrocki został prezydentem.
No i teraz na mniej niż miesiąc od objęcia urzędu będzie w Białym Domu już nie jako kandydat, ale właśnie jako prezydent Polski.
Pan użył przed momentem bardzo ważnego słowa przy okazji mojego kolejnego pytania, sprawczość.
Zaprowadzić pokój w Ukrainie.
Próbuje rozmawiać z Putinem, próbuje rozmawiać z Wołodymirem Zeleńskim, ale wydaje się, że chyba jest zniechęcony podejściem Putina do całej tej sytuacji po tym, jak sam mówił Trump w dobrym szczycie na Alasce, czyli po spotkaniu Trump-Putin.
No teraz słuchając słów Trumpa, chyba niecierpliwość się wkrada i Trump gdzieś tam ma nawet z tyłu głowy to, żeby z tych rozmów, z tej mediacji, z tego pośredniczenia się wycofać.
Czy myśli Pan profesor, znając Donalda Trumpa, chociaż w jakiejś mierze też jego nieprzewidywalność, jest to możliwe, że Trump w pewnym momencie powie, próbowałem, nie udało się, Putin, Zeleński, zostawiam Was.
Właściwie kurtka sobie zostawia cały czas, on mówi, że nie jest pewien jaka będzie reakcja, że on pozostawiłby tę sprawę obu stronom, że dojdzie do szczytu, miejmy nadzieję, czy spotkania obu stron, przed którym bardzo broni się Putin i on wolałby w tym spotkaniu nie uczestniczyć, no ale jeśli będzie musiał, to pomoże.
Chodzi o doprowadzenie do tego spotkania, do tego, żeby te dwie strony się spotkały.
Ale oczywiście Putinowi wcale na tym nie zależy, nie ma tutaj żadnego...
planu jakiegoś dalekosiężnego.
Nie ma warunków wstępnych, a jeśli te warunki są, to są bardzo ogólnikowe ze strony Rosji.
Rosja domaga się przekazania ziem.
Mowa jest o jakichś granicach.
Rosja też chciałaby te gwarancje zapewnić Ukrainie razem z innymi krajami.
Oczywiście Ukrainie nie zależy na gwarancjach Rosji, no bo jak kraj, który został napadnięty, mógłby wierzyć w gwarancje, które będą zapewniane przez najeźdźcę.
Ale rzeczywiście Putin ma tutaj pozycję dominującą i jemu wcale nie zależy na zakończeniu tego konfliktu.
No i to jest problem Trumpa, że on właściwie nie ma...
pomysłu na jakieś zakończenie tego, nie podchodzi do tego z punktu widzenia, nie wpisuje tego konfliktu w strategię, w politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych.
Raczej jest to taki problem poboczny, który uważa, że powinni rozwiązać inni.
I to jest bardzo nietypowe dla Trumpa w porównaniu z innymi prezydentami amerykańskimi.
Czyli nie on, nie Europa jako część wizji Stanów Zjednoczonych, stosunków międzynarodowych, porządku międzynarodowego, relacji transatlantyckich.
Tylko powiedzmy sobie szczerze, ja jestem skupiony na swoich sprawach,
Wojska na razie zostawiam, to będzie jeden z tematów tego spotkania, zresztą w Waszyngtonie, bo chcemy się upewnić, że rzeczywiście te wojska będą, a w najbliższym czasie rzeczywiście one będą.
Także Trump nie wycofuje się, Ameryka nie wycofuje się całkowicie z Europy.
Ale te problemy to są drobne problemy, to są głównie wasze problemy, czyli europejskie, no i tutaj Europa musi się dogadać z Putinem.
Problem polega na tym, że Trump do tego spotkania wcale nie dąży, nie zależy mu na nim.
Jego warunki są zaporowe, w związku z tym nie widać ani żeby Trump miał pomysł na to, jak ten konflikt zakończyć, ani na to, żeby Putinowi na zakończenie tego konfliktu pomóc.
Więc Europa robi co może, stara się długofalowo zapewnić to bezpieczeństwo, zarówno finansowe jak i wojskowe, najpewniej kupując sprzęt od Stanów Zjednoczonych, natomiast nie widać końca tego konfliktu.
No niestety tego bym nie chciał usłyszeć, bo wszyscy liczymy na to, że ten konflikt się zakończy.
No i tu, że rola Donalda Trumpa mogłaby być nieco większa niż jest rzeczywiście.
Panie profesorze, na sam koniec, łącząc te wszystkie wątki, o których rozmawialiśmy, czyli o polskiej scenie politycznej, mówiliśmy o Donaldzie Trumpie, o wojnie w Ukrainie.
Jakich efektów, realnych efektów spodziewa się pan, czy możemy się spodziewać po tej wizycie Karola Nawrockiego w Białym Domu w przyszłym tygodniu?
Ja myślę, że będzie mowa o kwestiach rzeczywiście energetycznych, obronnych, ale myślę, że możemy też się spodziewać podniesienia tematu podatku dla wielkich firm amerykańskich, dlatego że ten pomysł ostatnio w Europie rzeczywiście jest poruszany, został wprowadzony przez wiele firm, przez wiele krajów zachodnich, m.in.
Francję, Włochy, Wielką Brytanię, Hiszpanię.
Polacy też mieli taki pomysł, ale ostatecznie się z niego wycofali pod wpływem
pod wpływem Amerykanów i wracają do tego, zarówno na poziomie, czyli my wracamy, Europejczycy i Polacy, zarówno na poziomie właśnie narodowym, jak i ponadnarodowym.
I zobaczymy, co się stanie.
Ja myślę, że w związku z tym, że te relacje polsko-amerykańskie są tak bliskie, zobaczymy, jak obie strony będą to rozgrywały.
Bo z jednej strony to Trump dąży do zwiększenia taryf, wprowadza 15-procentowe taryfy na produkty europejskie i nie ma tutaj równości.
Mimo, że on mówi o tym, że dąży do równowagi handlowej pomiędzy obydwoma stronami, to robi to w sposób sztuczny, narzucając taryfy.
To jest typowo nieamerykańskie.
Amerykanie zawsze dążyli
do wolnego handlu, także Regan, zwłaszcza właśnie Republikanie.
Trump narusza te dotychczasowe zasady i próbuje w sposób sztuczny wkroczyć jakby na wolny rynek i pomóc firmom amerykańskim, dlatego że one sobie nie radzą w wielu aspektach, na przykład przemysł samochodowy, samochody amerykańskie są po prostu nieatrakcyjne, niekonkurencyjne.
Inna sprawa, że te firmy europejskie czy światowe w ogóle łączą się ze sobą, prawda?
Czy to japońskie, niemieckie, europejskie, amerykańskie.
Także w coraz mniejszym stopniu możemy mówić o takim rynku narodowym.
Ale jednak Trump próbuje tutaj pomóc swoim firmom.
A z drugiej strony oczekuje, że nie będzie tego samego ze strony Europejczyków i innych krajów w stosunku do Stanów Zjednoczonych.
I w związku z tym, że ta nierównowaga jest bardzo duża i na rzecz...
Stanów Zjednoczonych na obszarze usługi, to zwłaszcza usług cyfrowych, no to jest właśnie ten obszar, gdzie Europejczycy mogą próbować wprowadzić i wprowadzają już rzeczywiście podatek.
Więc odpowiedź Trumpa na to jest taka, że on zwiększy jeszcze taryfy.
Więc dochodzi do takiej, no powiedzmy mini wojny handlowej, a może i wojny, czy wojny prawdziwej z Chinami i z innymi krajami.
nawet jeśli do końca jeszcze nie została zrealizowana, a mini wojny w kontaktach z Europejczykami.
Więc zobaczymy, czy ta presja ze strony Stanów Zjednoczonych, czy ten temat się w ogóle pojawi w rozmowach i myślę, że prezydent Nawrocki musi być przygotowany do tego, żeby jakieś odpowiedzi udzielić, a tutaj myślę, że raczej rząd dążyłby do tego, żeby ten podatek wprowadzić, a PiS, który jest bliższy Stanom Zjednoczonym i liczy na pomoc Trumpa, myślę, że bardziej jest skłonny do tego, żeby wywierać presję na...
nienakładanie tego podatku, czyli ulec presji Stanów Zjednoczonych.
Przekonamy się, jak to będzie wyglądało w praktyce już w przyszłym tygodniu, kiedy to Karol Nawrocki uda się do Białego Domu na spotkanie z Donaldem Trumpem.
Profesor Tomasz Pułdowski, bardzo dziękuję panie profesorze za wizytę u nas dziś w programie.
Drodzy Państwo, wracamy teraz do polskiej polityki, chociaż temat Nawrocki, Tusk, relacja, współpraca, ten temat w tej rozmowie na pewno się pojawi.
Jakub Korus z Newsweeka za moment będzie Państwa i moim gościem i właśnie o Radzie Gabinetowej, o tym, co dzieje się w polskiej polityce i o tym, kto jest ważniejszy, bo to chyba jest to pytanie, które sobie często stawiamy jako obserwatorzy.
Dzień dobry.
Cześć, dzień dobry.
Kto jest ważniejszy?
O tym mówiłem wprowadzając naszą rozmowę przed momentem z amerykanistą Tomaszem Półdowskim o relacjach transatlantyckich i o tym, kto jest partnerem dla Donalda Trumpa rozmawialiśmy, a my teraz porozmawiamy o tym, kto jest większym bossem i jak patrzyłeś na wczorajszą Radę Gabinetową,
I to takie prężenie mózgów ze strony i premiera i prezydenta i to wzajemne wbijanie szpilek to kto wyszedł zwycięzcą, zwycięsko z tego spotkania.
Moim zdaniem jednak bardziej Donald Tusk sobie poradził, znaczy to jakoś mnie tam bardzo nie dziwi, bo wydaje mi się, że po prostu to była kwestia doświadczenia takiego retorycznego, zdarzania się też takimi sytuacjami.
Ja przypominam, że Donald Tusk już w tym pałacu bywał w podobnej formule przez lata.
Niejednego prezydenta zresztą do czego wczoraj nawiązywał i wydaje mi się, że tutaj tak w jakiejś mierze po prostu wygrał wygrał doświadczeniem, ale być może też moje wrażenie bierze się stąd, że to jednak on grał nie u siebie to znaczy to rząd grał na wyjeździe i wydaje mi się, że tak to już bywa, że
Drużyny które lepiej radzą sobie na wyjeździe dostają od nas jako kibiców czy tam oglądających tego typu spektakle a w jakiejś mierze polityka jest przecież sportowym spektaklem.
Podsumowując, wydaje mi się, że jednak biorąc pod uwagę, że to Karol Nawrocki i jego ludzie przez tak naprawdę wszystkie ostatnie dni, przez ostatni tydzień budowali taką narrację, że oto zaproszą do siebie premiera oraz rząd, żeby ich odpytywać, żeby zdawali relacje, żeby odpowiadali na pytania.
No to biorąc to pod uwagę, że tego typu aura została stworzona, wydaje mi się, że jednak rząd wyszedł z tego absolutnie obronną ręką.
A spodziewasz się, że będzie więcej takich rat gabinetowych?
Wiesz, zastanawiam się.
To znaczy pytanie polega na tym, czy prawicy będzie zależało na obrazkach bardziej, czy faktycznie na merytoryce tego, co tam się stało.
Bo jeżeli na obrazkach, to myślę, że te obrazki jakby z punktu widzenia polskiej prawicy i tak poszły w świat.
Oto prezydent zaprasza do siebie, do sali rząd i go odpytuje.
Natomiast jeżeli ktoś będzie zwracał większą uwagę na merytorykę,
no to wydaje mi się, że merytorycznie już przedstawiciele rządu, i to wiemy też z tej części niejawnej, poradzili sobie nieźle.
Powiem tak, jeszcze wczoraj byłem przekonany, że to będzie stały format.
Dzisiaj już nie jestem wcale tego taki pewien.
Chociaż ludzie prezydenta twierdzą, że tak będziemy to robić, będziemy zapraszać ministrów, będziemy ich przepytywać, bo taka też jest nasza rola, Zbigniew Bogusław w kanale Zero, między innymi no taki przekaz wczoraj wieczorem miał, tylko wiesz jak to jest z tymi obrazkami, o których wspomniałeś?
Każda ze stron wytnie sobie, co tam będzie chciała i każda ze stron stworzy w tym krótkim przekazie w swoich kanalach, w social mediach taką rzeczywistość, jaką będzie chciała sobie ulepić.
Aczkolwiek przestrzegałbym jednak ministra Boguckiego przed takim stawianiem sprawy, dlatego że to nie jest do końca tak i wydaje mi się, że mamy już jakieś przesłuchy z tej części niejawnej.
że nie do końca Donald Tusk pozwolił na to, żeby o to doradcy czy ministrowie prezydenta przepytywali członków rządu, bo ja przypominam, że to jednak nie jest tego typu formuła, to znaczy formuła Rady Gabinetowej jest jednak ściśle określona w Konstytucji, no i po pierwsze to są sprawy wielkiej wagi, no i w tych powinna Rada Gabinetowa zbierać się wtedy, kiedy naprawdę jest to konieczne,
Nie jest to formuła takiego zdublowanego rządu, nie jest to jakiś gabinet cieni sformułowany przy prezydencie, który to oto teraz polskich ministrów będzie... I nie jest to klub dyskusyjny, jak to wczoraj powiedział premier Donaldson.
Nie jest to klub dyskusyjny.
Oczywiście ja co do zasady jako obywatel jestem zwolennikiem tego, żeby ministrowie jak najwięcej opowiadali o swojej pracy, żeby umieli ją wytłumaczyć, żeby umieli argumentować to, co robią, żeby to wszystko było przedstawiane na liczbach.
Chociaż mam też wrażenie, że w Czechach akurat Karolowi Nawrockiemu chyba niekoniecznie na tych liczbach pracowało.
zależało, bo miał kilka swoich przygotowanych, ale kontrargumenty nie do końca do niego trafiały.
No i ja też uderzała mnie ta jednak schizofrenia w tych wszystkich pomysłach Karola Nowrockiego, to znaczy z jednej strony chcemy wielkich projektów infrastrukturalnych, chcemy CPK, pytamy o atom, pytamy o polskie bezpieczeństwo, pytamy o zbrojenia, a z drugiej strony krytykujemy deficyt, krytykujemy wydatki.
No coś tu mi się nie spina i wydaje mi się, że wyborcy też będą to widzieć.
Odnośnie wyborców, już na moment odchodząc od Rady Gabinetowej, Konfederacja, która była języczkiem uwagi i będzie chyba jeszcze większym.
Piotr Zgorzerski dwa dni temu mówił na Złonę Drano, że trzeba zacząć rozmawiać z tą liberalną częścią Konfederacji.
Wielkie zamieszanie medialne wokół tych słów, że jak to ważny polityk koalicji 15 października chce rozmawiać z Konfederacją, od razu odpowiedź na pytanie.
portalu X. Nic nie zamawialiśmy z Ejwonu.
Tu pada od razu takie zbycie.
Z drugiej strony prezes Jarosław Kaczyński atakuje bezpardonowo Konfederację w Gdańsku na spotkaniu z wyborcami.
To nie pierwszy tego typu i chyba nie ostatni tego typu atak.
Krzysztof Szczucki, chwilę temu mój gość...
bądź co, bądź ważny polityk PiSu, mówi nie, prezes Kaczyński, walka polityczna tu i teraz, każdy walczy o swój elektorat, to tak naprawdę chodzi o to, żeby zmobilizować swoich, no tak odczytujemy te słowa pana profesora.
Konfederacja obrazi się na PiS, czy się nie obrazi?
Nie sądzę.
Konfederacja i ludzie, którzy rządzą Konfederacją, i nie do końca mam tutaj na myśli Sławomira Mencena i Krzysztofa Posaka, tylko chyba bardziej na przykład Przemysława Wiplera, wydaje mi się, że mają bardzo transakcyjne podejście do polityki.
I to są oczywiście takie jakieś przytyczki, złośliwości klasyczne dla walki politycznej.
Ja rozumiem też, że... A wiesz, mówienie o zdradzie i o zdrajcach, o antypolskich ludziach... Ale to bym też wrzucił w ramę takiej jednak retoryki prezesowskiej.
To znaczy prezes Kaczyński postrzega przynajmniej w taki retoryczny sposób politykę od lat jako walkę dobra ze złem, tam są zawsze anioły.
Taki jest, to jest zawsze Dan Brown, więc taka retoryka by nie dziwiła.
Wydaje mi się, że też Jarosława Kaczyńskiego trochę irytuje to, że jacyś młodzi politycy gdzieś mu tam, za przeproszeniem, flikają.
I jeszcze tak w dość mocny sposób.
Otóż to, co nie zmienia oczywiście faktu.
że Konfederacja, tak wszystko na to wskazuje, będzie przez najbliższe lata nadobną panną na wydaniu i o to różni młodzieńcy albo i nie młodzieńcy polskiej polityki będą musieli się starać o jej względy.
Tylko, że ja przypomnę też, że Konfederacja jest zbytem bardzo niejednolitym.
To znaczy, jeżeli podliczymy wszystkie frakcje i frakcyjki, to myślę, że naliczylibyśmy ich co najmniej pięć.
I to myślę o takich frakcyjkach, które ewentualnie mogłyby w przyszłym parlamencie sformułować koło, czyli trzech posłów.
I to może być decydujące.
To znaczy, ja myślę, że kiedy zarówno marszałek Zgorzalski, a z drugiej strony chociażby profesor Szczucki
opowiadają o takich ewentualnych próbach przyszłej współpracy z Konfederacją, to nie myślą o całej Konfederacji.
Myślę, że po prostu zarówno PiS, jak i Platforma ewentualnie będą próbowały z Konfederacji albo wyłuskiwać polityków, albo dogadywać się z takimi frakcjami, jak chociażby frakcja Męcenowska, frakcja Krzysztofa Bosaka, czy frakcja... Musimy dojść prawdopodobnie dzisiaj do tego nazwiska Grzegorza Brauna.
No doszliśmy niestety nie chciałem do końca Grzegorzu Brownie rozmawiać ale ale chyba musimy przy okazji też tego jakie tematy pojawiają się w przestrzeni publicznej.
Czy myślisz, że wpływ Grzegorza Brauna, jego poglądów, no bo teoretycznie od niego odcina się każdy.
Ja kiedy pojawił się ten pomysł prezesa Kaczyńskiego, tej dużej manifestacji, która tu będzie miała miejsce niebawem w Warszawie, wszystkich patriotycznych środowisk, akurat miałem w polskim radiu gościa z PiSu, posła PiSu, dopytywany przeze mnie cztery razy, czy jest w stanie sobie wyobrazić, że będzie obok niego szedł Grzegorz Braun, mówi zawsze to samo.
Wyborcy Grzegorza Brauna oczywiście, witamy ich.
Dopytywany, ale sam Grzegorz Braun nie odpowiedział.
Oni mają chyba z tym wielki problem, jak się ulokować, no bo Grzegorz Braun w jakiejś mierze niestety nadaje ton polskiej debacie publicznej.
No i trudno będzie prawej stronie odciąć się jednoznacznie, no ale trudno też z drugiej strony powiedzieć, że tak, zgadzamy się, no tym bardziej po tym, co wydarzyło się w ostatnich godzinach, czyli atak na byłego ministra zdrowia.
Nie pana Adama Niedzielskiego atak fizyczny No a wcześniej pamiętamy co o Niedzielskim mówił Grzegorz, tak a ci którzy atakowali pana Niedzielskiego jak sam powiedział no mieli krzyczeć śmierć wrogom ojczyzny czy coś w tym w tym stylu nie twierdzę, że to ludzie którzy popierają Grzegorza Brauna ale mówię o tym, że no takie słowa jak to te które przywołałeś nie padają w próżnie.
Ja myślę, że ten kłopot nie z elektoratem, ale z samym Grzegorzem Brownem można by rozwiązać w bardzo prosty sposób.
To znaczy, państwo polskie mogłoby się w końcu wykazać skutecznością względem tego wszystkiego, co Grzegorz Brown od dobrych kilku lat wyczynia.
To znaczy, gdybyśmy widzieli sprawczość, gdybyśmy widzieli to, że w polskiej polityce jednak są rzeczy, których powiedzieć nie można.
Że jednak w polskiej przestrzeni publicznej są rzeczy, których powiedzieć nie można.
Jest pewien rodzaj języka, którym nigdy żaden polityk, żaden dziennikarz, żaden przedstawiciel sfery publicznej nie powinien się posługiwać.
To wydaje mi się, że bylibyśmy się dzisiaj w innym miejscu.
Niestety.
No, zachęcam państwa, bo kilka tygodni temu zrobiliśmy taką w Newsweeku wielką okładkę z Grzegorzem Brownem, na której pytaliśmy, dlaczego jeszcze nie siedzi i ja próbowałem w swoim tekście odpowiedzieć na to pytanie.
Jest to taka mieszanka wiecie państwo polskiej.
Indolencji nieudolności czasami niechęci brudzenia sobie rąk niechęci podejmowania trudnych decyzji przez prokuraturę.
Zblekania opieszałości.
A na koniec no.
która skutkuje po prostu bezkarnością Grzegorza Brauna i która wysyła też bardzo zły sygnał, to znaczy jeżeli Grzegorz Braun jest bezkarny, to też osoby, które jakoś identyfikują się z tym, co opowiada, też czują się bezkarne.
No i myślę sobie, że gdyby faktycznie Grzegorzowi Braunowi faktycznie utrzeć nosa, to być może już trzeba by się martwić tylko jego elektoratem, a niekoniecznie samym Grzegorzem Braunem.
A wierzysz głęboko, że ten nos zostanie utarty?
Co jakiś czas słyszymy, tak, to już ostatni występ Grzegorza Brauna.
Teraz na pewno usłyszy zarzuty albo być może jakieś inne konsekwencje prawne mocniejsze go spotkają.
Bardzo mi a parę tygodni jest cisza, Grzegorz Braun znowu wyrzuca coś z okna, coś zaczyna gasić gaśnicą, co niekoniecznie gaszone powinno być, albo ma jakikolwiek inny swój eksces słowny albo fizyczny i znowu to samo i tak w kółko.
Szczerze mówiąc, to myślę i mam taką
wielką nadzieję jako obywatel, że faktycznie do tego dojdzie, pewną nadzieję tutaj też pokładam w ministrze Żurku, który wczoraj wieczorem bardzo, bardzo mocny sposób wypowiadał się na temat działalności Grzegorza Brauna, powiedział, że w sytuacji chociażby kłamstwa oświęcimskiego, tak naprawdę akt oskarżenia powinien zostać sformułowany dzień później, w dzień po tym, kiedy Grzegorz Braun powiedział to, co powiedział, już może nie ma co wracać.
Nie, nie wracamy tych słów, tak.
ale co do zasady po prostu akt oskarżenia powinien powstać szybko, powinien być błyskawiczny i mam nadzieję, że ten nadzór, którym jednak pewne postępowania może obejmować prokurator generalny w Polsce, pomoże w postawieniu Grzegorza Brauna przed wymiarem sprawiedliwości i wyśle jasny sygnał.
Jest pewien język i są pewne zachowania w polskiej polityce, na które się po prostu nie zgadzamy wszyscy.
Tym bardziej, że raz to jeszcze przypomnę, te słowa nie padają w próżnione czasem i niestety padają na bardzo, bardzo żyzną glebę i mogą owocować się czymś dramatycznym.
Jeszcze jedno nazwisko polityczne, polityczne też, chociaż do niedawna w showbiznesie bardziej zakorzenione, o którym będzie gorąco tej jesieni w polityce Szymon Hołownia.
Wokół tego nazwiska będzie na pewno gorąco, będzie głośno, no bo Szymon Hołownia przestanie być marszałkiem.
Nie zrobi.
Co będzie robił Szymon Hołdnia poza tym, że będzie zwykłym posłem jak słyszę od ludzi z jego ugrupowania ma wzmacniać te partie w strukturach, tylko, że czy ta partia jeszcze istnieje?
To jest pytanie.
No właśnie, to znaczy, bo pytanie, bardzo ważne pytanie, które należy sobie tutaj zadać to, czy ona kiedykolwiek istniała?
No właśnie.
Bo tak naprawdę wiemy, że oczywiście Szymonowi Hołowni udało się coś, co nie udało się chyba nikomu wcześniej w polskiej polityce po 1989 roku.
Przetrwał od roku 1920 i faktycznie gdzieś udało mu się na tyle zbudować struktury, że był w stanie wystawić partię.
pozbierać ją, różnie z tym zbieraniem było, bo różne osoby trafiały na te listy.
Często osoby, które naprawdę wywoływały no co najmniej zdziwienie, ale być może tak to już jest w polskiej polityce, że tego typu partie, tego typu osoby muszą brać na listę.
No i potem tak naprawdę
Polska 2050 to były 4 5 osób kiedy zabrakło euro posła, koboski tak naprawdę dziś Polska 2050 to Szymon Hołownia i dwie panie minister.
Tak jest więc więc więc to jest pytanie to znaczy pytanie o przyszłość całej tej formacji tego gdzie ci ludzie się odnajdą czy nie odnajdą się jednak jako przedstawka koalicji prędzej czy później.
Dziennikarski na wiele.
Wiele widziałeś, wiele słyszałeś, wiele też słyszymy kolorowych rozmów odnośnie polskiej polityki.
Twoim zdaniem Polska 2050 dotrwa pod tym szyldem, pod tą nazwą do wyborów w 2027 roku?
Ja myślę, że będzie próbowała dotrwać jak najdłużej, bo ten szyld jest ciągle pewną kartą przetargową w ewentualnych negocjacjach z koalicją.
I mam tu na myśli raczej negocjacje prywatne, to znaczy poszczególnych posłów z przedstawicielami koalicji, którzy będą próbowali ich wyciągnąć.
Ale ja myślę, i tak nas uczy polska polityka, że jednak parlamentarzyści myślą w bardzo pragmatyczny sposób.
To znaczy, po pierwsze, czy pod tym szyldem ABCXY uda mi się dostać do parlamentu?
I tu w dużej wątpliwości patrząc w sondaże.
No więc właśnie, jeżeli sondaże Polski partii Szymona Hołowni,
będą fatalne, no to ja myślę, że bardzo szybko, szczególnie czołowi politycy partii, zaczną dyskutować o miejscach na listach koalicji i będą chcieli, żeby te miejsca były dla nich jak najlepsze.
Co z samym Szymonem Hołownią?
No to się okaże, bo ja też mam takie głębokie przekonanie, że Szymon Hołownia jest jednak politykiem
który potrzebuje publiczności, który potrzebuje być, brylować, który kocha oko kamery.
Ale też ja myślę, szczerze mówiąc, przy wszystkich moich zastrzeżeniach zarówno do jego partii, jak i samego Szymona Hołowni, że byłoby chyba jednak stratą dla polskiej polityki, gdyby Szymon Hołownia pełnił w niej funkcję marginalną.
Pytanie, czy sam się na ten margines nie skaża?
I to właśnie ty chciałem zakończyć, czy chownia sam się w ten margines systematycznie nie wpycha.
Jakub Koruc, jak zawsze wielka przyjemność.
Wielka przyjemność, spokojnego dnia państwu życzę.
Do zobaczenia, spokojnego, ciepłego dnia i do przeczytania w Newsweeku.
Oczywiście teksty Kuby można znaleźć i w tej wersji papierowej, i w wersji elektronicznej.
Teraz oddalamy się od polityki, chociaż na pozór, bo ona też się w tej rozmowie na pewno pojawi.
Marek Józefik, Rimpis Polska.
Dzień dobry.
Dzień dobry, cześć.
Jesteśmy bardzo blisko Wisły, przed nami Centrum Nauki Kopernik, za nią bulwary, no i ten chyba najsłynny, najbardziej słynny wodomierz w Polsce, ten, który obserwujemy, który pokazywał jeszcze w ubiegłym tygodniu 11 centymetrów i mówiono o tym, że rekord jest wyrównany, jest dramat, wczoraj 8 centymetrów poziom Wisły, tutaj właśnie na bulwarach warszawskich i to już jest zupełny dramat i to jeszcze...
nie koniec dzisiaj 6 dzisiaj już 6 tak co się ma co się co się może jeszcze dalej zdarzyć żebyśmy jako społeczeństwo się w tej kwestii jakoś opamiętaj największa polska rzeka wysycha na naszych oczach.
Wiesz co to jest przerażające i, pytanie rzeczywiście w którym kierunku zmierza to jest trochę tak czuję się trochę w firmie katastroficznym gdzie na początku jakby słychać takie to prawda gdzieś strzały są jakieś znaki sygnały, że no to się nie skończy dobrze, i wszyscy wiedzą, że główny bohater no będzie miał przekichane i my jesteśmy rzeczywiście w takim miejscu, że jeszcze wszystko działa normalnie.
Co roku mamy takie rozmowy, od co najmniej dwóch, trzech lat, no kilka razy w ciągu roku taką rozmowę przeprowadzam.
Wy jako eksperci o tym mówicie, no mamy te obrazki, nie wiem, rzeka Pad, wielka rzeka we Włoszech, która praktycznie wyschła na swoich odcinkach w ubiegłym roku.
Wisła, którą teraz Państwo widzą, no jeszcze utrzymuje się ta tafla wody, no ale te łachy piachu są naprawdę widoczne, kiedy tak wzdłuż Wisły będziemy wędrować.
Czy ta dyskusja, te znaki ostrzegawcze, no są?
Oczywiście.
Pierwsze znaki ostrzegawcze były w latach 60-tych.
Pierwszy raz klimatolodzy przyszli np.
do prezydenta Stanów Zjednoczonych w połowie lat 60-tych, mówiąc, że przy obecnych trendach to nas naprawdę mocno zaboli, czyli spalanie paliw kopalnych, węgla, gazu, ropy doprowadzi do katastrofy.
My jeszcze nie jesteśmy na etapie katastrofy, trzeba sobie to jasno powiedzieć.
W sensie jesteśmy w kryzysie, to znaczy coraz bardziej nam te różne problemy, bo co to oznacza zmiana klimatu w Polsce?
Z jednej strony susza, z drugiej strony, jeśli już opady przyjdą, no to mamy problem z tym, że te opady są gwałtowne i powodują podtopienia i powodzie.
Ja tego lata byłem w Stroniach Śląskich, byłem w Lądku Zdroju, tamci ludzie jeszcze się nie podnieśli po powodzi.
Czyli wszędzie tam, gdzie była w ubiegłym roku powódź, te najbardziej dotknięte miasta.
I teraz pytanie no co będzie jeśli to takie sytuacje będą co roku nowym po prostu teraz my się podniesiemy odbudujemy to wszystkie miejscowości odbudujemy tam domy ulicę drogi mosty ale no w pewnym momencie to rzeczywiście po prostu przestaniemy wyrabiać na zakrętach i teraz pytanie czy my rzeczywiście nie jesteśmy obudzeni moim zdaniem.
Ludzie się naprawdę tym martwią, pokazują te badania opinii publicznej, że gdyby od nas to zależało, na przykład transformacja energetyczna Polski, to my byśmy dawno już byli dużo dalej bylibyśmy w tym procesie niż jesteśmy.
Takim blokerem tych zmian są niestety politycy.
i to, że oni traktują to po prostu jako rzecz jako taki łup polityczny gdzie można kilka punktów procentowych sobie urwać bo powiemy coś populistycznego co jest absolutnie prawda oderwana od rzeczywistości nie wiem, że w Polsce, że mamy węgla na 200 lat tak żeby daleko nie szukać wędrować wędrować wędrować wydobywać rozwijać podczas zapisu wydobycie węgla w Polsce spadło ponad jedną trzecią tak jakby.
No i niestety jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, bo tak wygląda polityka, a też zmiana klimatu ma to do siebie, że to jest taki proces, no to jesteśmy w takim, mamy taki efekt gotującej się żaby, znaczy coraz bardziej nam się przesuwa punkt odniesienia i my już nie pamiętamy jak było.
20 30 lat temu tak nawet w tym roku było tak, że mieliśmy odrobinę, no to 30% bardziej mokre mokre lipiec już nam się wydawało prawda, że wszystko się odwróciło i i zmiany klimatu nie ma no nie to nadal zmiana klimatu jest i chwilowe, w drugą stronę tego nie
A jak to wytłumaczyć zwykłym ludziom no ja jeżdżąc komunikacją miejską spacerując po mieście słyszę ludzi którzy o tym rozmawiają no bo to jest jakiś jakiś temat że to było rzeczywiście słabe brzydkie dużo padało widzimy z drugiej strony takie obrazki jak to co teraz państwo widzą.
To nie jest planeta Mars, to jest Wisła, to są okolice Warszawy i tak to wygląda.
Jak wytłumaczyć, jak zrozumieć to, jak się jest laikiem, że z jednej strony ten lipiec deszczowy, jak mówiłeś, 30% więcej, lato wcale nieupalne, nie jakieś super ekstra gorące, no to dużo deszczu, lato nieupalne, wysychamy?
To jest efekt, można powiedzieć, permanentnej suszy.
Jeszcze do początku lat 80. susza w Polsce zdarzała się raz na 5 lat.
To są dane IMGW, Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Teraz w ostatnich 10 latach tak naprawdę mamy permanentną suszę.
To znaczy wchodzimy w wiosnę z suszą.
Zimy są coraz, w wielu miejscach często już praktycznie bezśnieżne.
Nawet w tym roku, nawet w Tatrach, śniegu było tyle, co kot napłakał.
Ale z drugiej strony, wróćmy do polityków, no kilka dni temu spadł śnieg na Kasprowym, no i kilku polityków, no w tym też polityce Konfederacji, mówią, jak cieplenie klimatu, zobaczcie, w sierpniu pada śnieg na Kasprowym.
No oczywiście, no jakby zawsze się znajdzie ktoś kto będzie strugał głupka i będzie właśnie zbijał sobie, zbierał lajki.
Dla mnie to nie są politycy, bo politycy zajmują się drogą wspólną, to są jacyś atencjusze, którzy po prostu w świecie mediów społecznościowych rzeczywiście mogą ugrać jakiś, rzeczywiście zebrać trochę lajków na tym, że wpiszą taki głupi, zrobią taki głupi wpis.
Gdybyśmy mieli mężów stanu władzy, no to ta rzecz byłaby po prostu traktowana strategicznie, jako rzecz, która ponadpartyjnie jest po prostu poza wszelką dyskusją, bo pamięta mnie to, ok, ktoś powie, no dobra, zmiana klimatu, to nas gdzieś tam ugryzie bardzo mocno za jakiś czas,
I pewnie to będzie prawdą, bo to będzie postępowało i w pewnym momencie ten system się po prostu załamie i rzeczywiście te problemy już będą naprawdę potężne.
Natomiast pamiętajmy, że to nie jest tylko tego kwestia.
Mówimy o cenach energii, mówimy o systemie, w którym włożymy po 10 miliardów złotych na górnictwo, żeby ono po prostu trwało, podczas gdy te pieniądze moglibyśmy zainwestować w rozwiązania, czyli w magazyny energii.
w elektrownie wiatrowe w ocieplanie domów i tak dalej i tak dalej więc No jesteśmy niestety w takim rozkroku między przeszłością a przyszłością No i niestety trwamy w tym a efekty są takie że na przykład nasz przemysł traci konkurencyjność bo oni mówią od lat gdyby to na przykład od hutnictwa zależało przez sektor hutniczy podpisał się razem z Greenpeace w ubiegłym roku pod apel do premiera o zliberalizowanie przepisów wiatrakowych
Ostatnio prezydent Nowrocki przemysłowi zawetował dwie ustawy, gdzie oni chcieli rzeczywiście, raz to jest ustawa wetrokowa, potem były dwie kolejne ustawy, które miały ułatwić przemysłowi rozwój odnawialnych źródeł energii.
Dla przemysłu dzisiaj wszyscy chcą tego samego, chcą taniej energii.
I mówią, mówi to KGH, mówi to PKP, mówią to cementownie, mówią to kopalnie, że oni muszą inwestować w OZE, żeby się uniezależnić od drogiej energii systemu energetycznego.
No i co?
Weto po to, żeby włożyć kij w szprychy rządowi.
No to jest po prostu tak antyspołeczne działanie, że ja tego nie jestem w stanie powiedzieć.
To za moment do polityków do OZE do wiatraków przejdziemy ale jeszcze na tej wisie na sekundę się skupmy czy takie obrazki jak te które teraz pokazujemy i te wysychające zbiorniki wodne w wielu miejscach jak ja w te wakacje byłem w wielu miejscach naszej przepięknej Polski.
I widziałem, czy to na północy, czy na południe, czy w centrum Polski wysychające zbiorniki, jeziora, stawy, które znam doskonale sprzed kilku lat, sprzed kilkunastu miesięcy, wyglądały zupełnie inaczej niż w tym roku.
Teraz po prostu można niejednokrotnie widzieć dno w tych jeziorach i stawach, jak chociażby tutaj na tych zdjęciach naszej wielkiej niedawno jeszcze Wisły.
Czy to są obrazki, zdjęcia, sytuacje, do których po prostu musimy się przyzwyczaić, tak już będzie?
Chciałbym mieć dobre wiadomości ale niestety tak już będzie natomiast jest są rzeczy które możemy zrobić żeby się gdzieś tam zaadaptować i po prostu utrzymać wodę, w miejscu gdzie ona gdzie ona spada czy bez tych polityków my Marek Józefiak Marcin Zawada.
Możemy coś sami zrobić żeby to nie na taką skalę żeby Wisła znów płynęła wartkim nurtem ale żeby żeby jakoś na te małą skalę jako zwykli ludzie zwykli obywatele no pracować żeby nie było takich, obrazków ludzie biorą sprawy w swoje ręce i też oczywiście można coś takiego robić nie w skali swojego ogródka w swojej dzielnicy są na przykład w wielkopolsce
Postanowili, dobra, trzeba to zmienić, bo my po prostu wyschniemy i nie będziemy mieć skąd brać wody i postanowili wrócić do zatrzymywania wody w krajobrazie.
Przywrócili zadrzewienia śródpolne, zrobili sobie aleje, przestali walczyć z bobrami, zasypali rowy melioracyjne.
Wystarczy worek z piaskiem, żeby tak naprawdę ten rów melioracyjny przestał nam odwadniać teren i to są rzeczy, które rzeczywiście można robić w każdej skali.
My mamy tak głęboko zmeliorowany kraj, bo zrobiono to, nie wiem, jeszcze nawet w XIX wieku, że rowy melioracyjne są nawet w Puszczy Białowieskiej.
odwadniają ten las który jest najbardziej cenny przyrodniczy wasem niż innym w całej Europie więc no problem jest duży jeszcze nie podjęliśmy takich systemowych kroków żeby sobie z nim poradzić urząd wiele w tym temacie obiecał Pamiętam ten temat No była mowa o tym że będziemy gdzieś tam odbudowywać torfowiska odbudować odbudowywać mokradła to też ma gdzieś tam znaczenie militarne o tym niektórzy mogą.
Dużo duży artykuł w mediach, zagranicznych o tym, że gdyby nie właśnie torfowiska i bagna to Ukraina dawno by już, padła bo po prostu piechota i i ciężki rosyjski sprzęt nie mógł przejechać tymi terenami tak no z kolei u nas niestety dalej torfowiska teraz była taka sytuacja była zdaje się, katastrofa ekologiczna na wkrze.
I tam była taka sytuacja, że właśnie dzięki temu, że była susza, rolnicy mogli wejść na torfowiska i zacząć z nimi coś robić.
Ten torf spłynął do rzeki i spowodował zakwit, no i przyduchę, no bo po prostu ten...
Zabrakło tlenu w, rzece więc no na razie jeszcze no to jest mi są jakieś jaskółki dobrej zmiany ale tak systemowo naprawdę potrzebujemy przywództwa ze strony polityków bo sami w pojedynkę sobie z tym problemem nie poradził to na koniec o tych politykach bo oni cały czas gdzieś są wokół tej naszej rozmowy czy ty wierzysz Marek w to że ta ustawa wiatrakowa No już wiemy że nie w takiej formie ale minister.
Milosz Motyka, minister energii, mówi, napiszemy nową ustawę, jeszcze lepszą, że uda się w końcu zmienić prawo tak, żeby więcej energii było pozyskiwane właśnie z wiatru, który wbrew temu, co wymień, którzy politycy, jest naprawdę tanim źródłem energii.
Mam głęboką taką nadzieję, co prawda patrząc na prezydenta Morskiego widzę, że rzeczywiście jego głównym celem nie jest służba w Polsce na ten moment, tylko służba partii PiS, tak żeby po prostu jak najszybciej zmienić rząd i zrobić wszystko, żeby rząd Donalda Tuska nie był w stanie nic zrobić i to widać wyraźnie.
Pamiętajmy, my w tych miesiącach letnich mamy całkiem niezłą sytuację, bo zapotrzebowanie na prąd jest dosyć niskie.
Dwa, mamy dużo fotowoltaiki.
Jeszcze 10 lat temu, pamiętamy kryzys energetyczny z sierpnia 2015, my nie mieliśmy nawet 100 MW w elektrowniach słonecznych.
Dzisiaj mamy 23 tysiące MW.
I coraz więcej dni, tak jak dzisiaj, po prostu dużo energii mamy z fotowoltaiki.
Problem się pojawia zimą i jesienią, kiedy fotowoltaika daje małą energię, a mamy duże zapotrzebowanie na prąd.
Dużo większy niż latem.
I co?
No i wtedy przydałyby nam się właśnie wiatraki, bo niestety wiatraków mamy dużo mniej, tylko 11 tysięcy megawatów.
No i to jest naprawdę realny problem, bo te kilka miesięcy to jest właśnie ten czas, kiedy ceny energii hurtowe są dużo wyższe niż latem.
Więc miejmy nadzieję, że trzeba apelować, miejmy nadzieję, że coś się uda wynegocjować, bo rzeczywiście wiatraki mają ten plus, że nie tylko produkują tanią energię, ale można je zbudować szybko.
Więc jesteśmy w stanie dosyć szybko poprawić sytuację.
No i też pamiętajmy, jakoś musimy wypełnić lukę po węglu.
W ciągu najbliższych pięciu lat większość elektrowni węglowych w Polsce przejdzie na emeryturę.
Zasłużona mamy emerytura, bo to są elektrownie, które mają kilkadziesiąt lat, które już dawno powinny nie pracować i jakoś musimy produkować prąd.
Jeśli nie zbudujemy wiatraków, fotowoltaik i magazynów energii, to będziemy po prostu importować więcej gazu.
Więc stracimy suwerenność energetyczną i taki będzie tego efekt.
w pustyniach, przygotowując się też do uniezależnienia energetycznego.
A Chiny to przecież wielki kraj.
Wydawałoby się, że po co im to?
To tym bardziej my w Polsce też powinniśmy o tym myśleć.
Dojechaliśmy do mety.
Marku, dziękuję bardzo.
Dziękuję także Państwu.
Wiem, a Onet rano w części mobilnej powróci jutro o 7.55.
Dzień dobry, witam was bardzo serdecznie.
Rano wiem dziś trochę o bezpiecznym finansowaniu, tym bardziej, że w sieci mnóstwo sygnałów.
Ja obserwuję, mam nadzieję, że wy również, o podszywaniu się pod autorytety finansowe, pod piłkarzy, pod gwiazdy, pod ludzi biznesu.
Dzisiaj moim gościem jest Anna Bichta, prezeska Fundacji Think.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
I o tych zagrożeniach w inwestowaniu online właśnie chciałam porozmawiać, bo możemy poczytać o tym, że ktoś podszył się pod Dominika Kulczyk, ktoś podszył się pod jakiegoś znanego doradcę do spraw finansowych.
Proszę powiedzieć, bo oszust zawsze, tak jak ustaliłyśmy przed rozmową, jest trzy, cztery kroki przed ofiarą.
Jak do tego wszystkiego podejść rozsądnie?
Czasami myślimy sobie o pieniądzach i mówimy fajnie byłoby zarobić coś szybko i łatwo, ale wydaje mi się, że nie ma łatwych rzeczy w życiu.
Myślę, że każdy z nas jest podatny na tego typu sytuacje, gdzie pojawia się jakaś okazja, chcemy z niej skorzystać i to jest zupełnie naturalne, że chcemy, że się tym interesujemy.
Szczególnie, że zwykle to taki cały proces, któremu ulegamy, zaczyna się bardzo niewinnie.
Jesteśmy zapytani...
Pokazuje się ta okazja w internecie.
Jak sobie chodzimy po stronach, nagle to wyskakuje.
Różne informacje do nas wyskakują, ale czasami wyskakuje informacja o bardzo interesującym szkoleniu czy jakimś webinarze, na który warto wejść.
No ale trzeba się zapisać, trzeba wypełnić ankietę.
W związku z tym trzeba podać swoje dane.
I tak krok po kroku wchodzimy w pewien proces.
Później, jak już damy te swoje dane, to później możemy się dowiedzieć, że jeszcze można na próbę coś, powiedzmy, załatwić, coś można skorzystać, jakąś małą kwotę przelać i po prostu to wszystko zaczyna się dziać.
Ulegamy takiemu stopniowemu wchodzeniu, wprowadzaniu za rękę przez oszustów w sytuację, w którą gdzieś idziemy za jakimś potencjalnym wrogiem.
szybkim zyskiem bądź okazją.
Ale jedna rzecz to jest szybki zysk, a druga rzecz to jest też to, czemu ulegamy.
Bardzo szybko po drodze dowiadujemy się, że ta okazja to jest tylko na bardzo krótki czas.
Tylko tu i teraz.
I ona jest tylko dla nas.
I ona jest taka, że my nie możemy się z nikim podzielić tym, bo ona jest ekskluzywnie dla nas przygotowana.
No i wtedy też, prawda, to jest taki sygnał, który powinien nam się zaświecić.
Raz, że ktoś nam obiecuje zysk bez ryzyka.
No a dwa, że mówi do nas, że to jest tylko dla nas i że my tutaj te dane wszystkie, które przekazujemy, to...
Po prostu z nikim nie możemy też tego dzielić, tej super okazji też nikomu przekazać.
Tak, że przypadkiem ktoś nie zasiał w nas ziarna niepewności.
No tak, oczywiście, ale oszuści mówią do nas, no ta okazja jest dla ciebie, ona nie jest okazją, którą ty możesz się dzielić, zachowaj to dla siebie.
No i tutaj...
Tutaj trochę jest taka zasada, żeby właśnie się zatrzymać, żeby dać sobie chwilę czasu, żeby się jednak zastanowić.
No i też jakby wyjść z tej sytuacji i spróbować ją zweryfikować.
To znaczy po prostu zatrzymać się i gdzieś po prostu na chwilę wejść.
Popatrzeć na to takie out of the box.
Tak wyjść i po prostu zobaczyć sobie, że gdzieś może trzeba coś sprawdzić, sprawdzić.
Czyli te scenariusze, one zawsze są bardzo podobne, bo kampania, o której zaraz pani mi powie, ona bazuje na prawdziwych historiach, czyli trochę scenariuszach.
Czy tam widać gołym okiem punkty wspólne?
Jest najpierw to budowanie zaufania?
Tak, jest budowanie zaufania, jest trochę punktów wspólnych, jeśli chodzi o takie strategie, techniki, które też są wykorzystywane przez oszustów.
Ale tak naprawdę myślę, że przede wszystkim to jest o takiej manipulacji i też o tym, że jakby różne rzeczy się dzieją, na które my też czasami możemy mieć też wpływ i powinniśmy też tak myśleć o tym, że...
No niestety, trochę z pokorą, że każdy z nas jest podatny na te manipulacje.
Tutaj nie ma czegoś takiego, co nas chroni.
Że jeżeli ja jestem super specjalistą od finansów albo jestem młodym człowiekiem, który surfuje po internecie.
To jestem bezpieczna.
Jestem bezpieczna, w ogóle sobie wszystko dam radę.
Nie ulegajmy temu złudzeniu.
Naprawdę oszuści są przed nami.
Kilka kroków i tak naprawdę to są często zorganizowane grupy działające jak dobrze zorganizowane korporacje, gdzie są osoby od kontaktu.
Ale tam pojawia się czynnik ludzki, bo tam jest... Zaprzyjaźnianie się, tak.
Nawiązywanie relacji, tak.
No i ten autorytet, prawda, to czego wszyscy też jakby ulegamy często, ale też i poszukujemy autorytetu w naszym życiu, to też nie jest nic złego, ulegamy temu, tak.
Niestety czasami jest to takie niebezpieczne, bo za bardzo wierzymy tym autorytetom, no ale jednak jeśli ktoś dzwoni do nas z banku, jeśli ktoś dzwoni do nas z policji, no to my raczej jesteśmy tak nastawieni, że słuchamy, prawda.
Więc musimy być bardzo wyczuleni na to, co jest do nas mówione, jakie dane są od nas pobierane i do czego jesteśmy namawiani, żeby temu nie ulec.
No bo to jest taka sytuacja, w której stajemy trochę na baczność, gdzie jeszcze jest jakaś presja budowana.
Szybko musimy podejmować jakieś decyzje często w tym procesie.
No i ta ścieżka poznawcza się naturalnie wyłącza, to nasze krytyczne myślenie, bo działamy pod presją czasu i już musimy po prostu, jesteśmy zmuszani, prowadzeni, żeby te okazje łapać, żeby tutaj działać, prawda?
Więc to są takie właśnie sytuacje, tak?
Więc to są te czerwone lampki, które powinny nam się zapalić.
No i też często te procesy trwają bardzo długo, to znaczy to, co chcę powiedzieć i co widzimy z tych historii, które do nas trafiają, że to nie jest tak, że to szybko się zadzieje.
Czasami osoby, które są oszustami, oszustkami, no oni po prostu nawiązują z nami relacje, zaprzyjaźniają się, to trwa jakiś czas.
I dopiero po jakimś czasie wracają, albo są z nami w tej relacji, mówią, że najpierw zainwestuj troszkę, potem nam nawet zwracają, pokazują nam nawet na monitorze, włączając się w nasz komputer, pokazują nam stronę, gdzie widać te zyski, które nam rosną.
To się już tak dzieje, bo w tej chwili to się dzieje też przy wykorzystaniu różnych...
technik też i sztucznej inteligencji.
Możemy nagle połączyć się z naszym szefem, który do nas mówi, zrób natychmiast przelew.
I my to robimy.
Albo na komunikatorze taka historia też.
Głos, wizerunek.
Głos, wizerunek, oczywiście.
Ja popatrzyłam na te statystyki, to w 2024 roku tych transakcji bezgotówkowych, płatniczych bezgotówkowych w ramach właśnie tych oszustw było na kwotę ponad 650 milionów złotych.
Olbrzymie pieniądze, olbrzymie.
Jeżeli teraz ktoś ogląda nas i pomyśli sobie, Boże, buduję od jakiegoś czasu relacje, nawet coś wpłaciłem, nawet powiedzieli mi już, że ja zarobiłem, to proszę powiedzieć, co my mamy zrobić?
Czy są instytucje, które są w stanie nam pomóc?
Gdzie to zgłosić?
Gdzie szukać pomocy w ogóle?
Przede wszystkim ważne jest weryfikowanie w ogóle.
Jeśli nasze pieniądze komuś powierzamy, tak jak jesteśmy w banku powiedzmy, czy w jakimś biurze maklerskim, to dobrze jest, żeby rzeczywiście sprawdzić te instytucje, sprawdzić firmy, które się z nami kontaktują.
Na stronach Komisji Nadzoru Finansowego można zweryfikować.
Można też w różnych bazach posprawdzać, czy firma istnieje.
Przecież firma zawsze ma NIP, ma różne dane identyfikacyjne.
Jeżeli widzimy stronę, przez którą ktoś się z nami kontaktuje i te dane gdzieś są poukrywane albo ten adres jest jakiś taki nie do końca...
To po prostu dobrze jest to sprawdzić.
Ja myślę, że też dobrze jest rozmawiać, po prostu sięgać po osoby, które się profesjonalnie tymi tematami zajmują.
Ale oczywiście są strony CERT Polska, są strony też policji, gdzie można po prostu różne rejestry sprawdzić i sobie po prostu zweryfikować.
Ale przede wszystkim można też w naszym banku, w którym prowadzimy rachunek,
też uzyskać dużo informacji na temat tego, czy po prostu ta transakcja, którą my planujemy, czy to rzeczywiście jest bezpieczne.
Także myślę, że możemy po prostu pytać, zanim wykonamy ten ruch.
Kampania, którą prowadzicie jako Fundacja Fink nazywa się Bezpieczne Złotówki.
To jest kampania, która pokazuje nam...
W stu procentach przykłady, bardzo, bardzo konkretne przykłady ludzi, którzy dali się nabrać.
Takie najbardziej spektakularne, proszę powiedzieć, albo takie, które robią wrażenie.
Jeden przeczytany scenariusz gwarantuje nam to, że jednak włączy nam się czerwone światło?
Myślę, że serdecznie namawiam do tego, żeby czytać te historie.
Mamy je na stronie bezpiecznezłotówki.pl i rzeczywiście dużo jest różnych historii.
Czasami to są też osoby senioralne, które ulegają też różnym historiom.
No też sytuacją, gdzie ktoś ich namawia, żeby oszczędności swojego życia zainwestowali albo żeby skorzystali z jakiegoś sanatorium bez dopłaty jakiejś i w ogóle z jakąś super ofertą.
Więc naprawdę różne sytuacje się zdarzają.
W zakupach, gdzie zaprzyjaźnia się z nami osoba, której chcemy sprzedać jakieś trampki i wyprowadza nas poza platformę sprzedażową.
żebyśmy już dokończyli całą transakcję na, powiedzmy, prywatnym komunikatorze i prywatnym koncie.
No historii jest bardzo dużo.
Też poszukujemy tych okazji, ale też czasami możemy się dowiedzieć, że jest jakieś niebezpieczeństwo, że dzwoni ktoś do nas z banku,
I mówi, że nasze oszczędności, nasze pieniądze są zagrożone, że trzeba natychmiast zrobić przelew na inne bezpieczne konto.
I takie rzeczy też się zdarzają i takim sytuacjom też właśnie ulegamy, bo gdzieś się pojawia ten telefon z banku albo z policji, która też dzwoni i mówi, że zostało coś zgłoszone, jest jakaś sytuacja, proszę podać swoje dane.
Ja zaraz przełączę do następnej osoby, która to zweryfikuje.
Więc to już nie jest tak, że jedna osoba.
Możemy być przełączeni.
W międzyczasie dostać SMS.
Możemy od podszywającego się oszusta pod doradcę zobaczyć nawet jego dane, jego dowód na SMS-ie, jak z nami rozmawia, że on się legitymuje.
Ale wszystkie certyfikaty i wszystkie tego typu dokumenty, to wszystko jest dzisiaj do wykonania.
Bardzo szybko i w bardzo prosty sposób.
To samo polisy ubezpieczeniowe.
Też ludzie potrafią dowiedzieć się po iluś tam nawet latach, że opłacają polisę i nawet nie sprawdzili, czy ta polisa faktycznie jest.
Czy pod tym numerem jest rzeczywiście zawarta.
Bezpiecznezłotówki.pl.
Przypuszczam, że patrząc na te scenariusze bohaterów opisane na stronie, można znaleźć punkty wspólne.
Mam nadzieję, że otworzą one oczy wielu.
Myślę, że trzeba zacząć od takich najprostszych rzeczy.
Zastrzeżenia PESEL-a chociażby, podwójnego uwierzytelniania, powłączania pewnych mechanizmów, które są, o tym też piszemy na stronie, o tych zasadach, żeby troszeczkę się zabezpieczyć.
Bo tak jak powiedziałam, przed manipulacjami nie da się.
Nawet najbardziej osoby, które orientują się, siedzą w tych tematach,
Też są narażone na tego typu sytuacje, więc myślę, że najważniejsze jest to, żeby też rozmawiać, to jest też kolejna rzecz, żeby rozmawiać w rodzinie o tym, bo przecież mamy osoby senioralne w rodzinie, mamy dzieci, tak jesteśmy też z naszymi, prawda, rodzinami, żeby tego tematu nie ukrywać, żeby rozmawiać o tym, nie?
Że jak nam się coś nie włączy, to włączy się naszym i otworzą nam oczy.
Ustalmy wspólne rodzinne hasło, żeby chronić chociażby osoby senioralne.
Przecież ktoś dzwoni, podszywa się, głosem naszym mówi, że potrzebuje pomocy, przelej mi albo pieniądze jakieś.
I w tym momencie, jeśli mamy takie hasło rodzinne ustawione, też możemy się w jakiś sposób zabezpieczyć.
Oczywiście, bardzo prosto.
Dużo jest takich możliwych sytuacji, ale też i sposobów zabezpieczeń, także na stronie dużo o tym piszemy.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Odsyłamy was na bezpiecznezłotówki.pl, tam więcej historii, które mogą się przydarzyć i ostrzeżenia w jednym.
Anna Bichta, prezeska Fundacji Think, była moim i waszym gościem.
Ja dziękuję bardzo serdecznie za to dzisiejsze spotkanie.
Jeżeli cokolwiek wam się gdzieś po drodze zapaliło, to już wiecie, jakie kroki kolejne postawić.
Dziękuję, miłego dnia, do zobaczenia i bądźcie bezpieczni w sieci.
Ostatnie odcinki
-
Onet Rano. Goście: Suchoń, Samsonowicz, Ciesioł...
03.02.2026 09:45
-
Onet Rano. Goście: Dębek, Komornicki, Kowal, Os...
29.01.2026 09:46
-
Onet Rano. Goście: Gajewska, Barbasiewicz, Świt...
28.01.2026 08:53
-
Onet Rano. Goście: Gramatyka, Rak, Piotrowski, ...
27.01.2026 14:28
-
Onet Rano. Goście: Płudowski, Brejza, Bryc, Wil...
26.01.2026 09:15
-
Onet Rano. Goście: Sellin, Sadura, Chorzewska, ...
22.01.2026 11:14
-
Onet Rano. Goście: Panczenko, Motyka, Szewko, G...
21.01.2026 12:29
-
Onet Rano. Goście: Kwiatkowski, Trybalski, Góra...
20.01.2026 12:08
-
Onet Rano. Goście: Zembaczyński, Korus, Kołodko...
19.01.2026 09:40
-
Onet Rano. Goście: Siemoniak, Gądek, Baltaza, T...
15.01.2026 09:48