Mentionsy

Onet Rano.
22.01.2026 11:14

Onet Rano. Goście: Sellin, Sadura, Chorzewska, Rodzik CAŁY ODCINEK

#płatnawspółpraca | Zapraszamy na czwartkowe "Onet Rano.", w którym gośćmi Dominiki Długosz będą: Jarosław Sellin, PiS; prof. Przemysław Sadura, socjolog, UW; Magdalena Chorzewska, psycholożka; Marta Rodzik, ekspertka ds. wizerunku. W części "Onet Rano. WIEM" gośćmi Odety Moro będą: Agnieszka Salach, rzeczniczka prasowa KRUK S.A.; Bartlomiej Jojczyk, prezes Fundacji Dobrych Inicjatyw. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 747 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Słuchaj Onet Rano od poniedziałku do piątku o 7.55.

Dzień dobry, witam państwa bardzo serdecznie, nazywam się Dominika Długosz i to jest Onet Rano.

Porozmawiamy dzisiaj o polityce, porozmawiamy dzisiaj o polityce międzynarodowej, bo w Dawos wczoraj wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa, półtora godzinne wystąpienie, które w wielu miejscach było niezwykle zaskakujące i to nie jest komplement.

Porozmawiamy też o polityce polskiej, porozmawiamy o tym, co dalej z Polską 2050 i jaki to będzie miało wpływ na układy w rządzącej koalicji.

Porozmawiamy o seksie, o tym, czy seks w związku jest istotny i czy jest tym elementem, który może sprawić, że nasz związek jest lepszy albo że naszego związku nie da się już uratować.

I porozmawiamy o najnowszej dramie w rodzinie.

bekhamów bo ta rozpala internet zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Wielkiej Brytanii Zapraszam państwa bardzo serdecznie na Onet rano ja teraz prognoza pogody.

Przed chwilą, o właśnie, widzą Państwo przepiękne słońce nad Warszawą.

To jest przepiękny obrazek, który może Państwa wprowadzić w błąd, że jest uroczo.

Nie jest uroczo, jest zimno.

Jest tak zimno, że naprawdę...

Ja już tak bym chciała, żeby już nie było, żeby już to się skończyło, żebyśmy już mieli jakieś dodatnie temperatury.

Dodatnie temperatury są na zachodzie i południu Polski.

W Zakopanem, Kaczowicach, Opolu, Wrocławiu mamy powyżej zera.

Centralna Polska i ściana wschodnia to wciąż temperatury słabe.

sporo poniżej zera Suwałki minus 10, Białystok minus 8, Lublin minus 8, Warszawa minus 5, Olsztyn minus 7 dzisiaj i zachmurzenie, nie no to słońce jest, no widzieli państwo ten obrazek, przepiękny obrazek nad Warszawę, to słońce gdzieś tam jest, najwięcej jest go w Bydgoszczy, Olsztynie, trochę nad morzem, trochę w Łodzi, trochę w Kielcach, no ale szału umówmy się nie ma, no.

No nie jest to jeszcze najmniejsza nawet zapowiedź wiosny, ja już kilka razy państwa oszukiwałam w zeszłym tygodniu, że już idzie na ocieplenie, ja się przyznaję, ja oszukiwałam, a nawet bredziłam trochę, bo nie idzie na razie i na razie.

jeszcze będzie zimno jutro również już na zachodzie temperatury poniżej zera Szczecin minus 3 Gorzów Wielkopolski minus 3 Poznań minus 3 ściana wschodnia bez zmian minus 7 w Suwałkach minus 5 w Białymstoku no to w tym Zakopanem jakoś tam te 2 stopnie się trzymają ale ocieplenie to nie jest i raczej nie widzę żeby miało

nastąpić w najbliższym czasie jutro na również będzie jeszcze mniej słońca niż dzisiaj mamy bardzo duże zachmurzenie w całym właściwie kraju ja tutaj widzę takie nie bardzo takie nieśmiałe słoneczko za chmurki wyłącznie w Katowicach.

Mam nadzieję, że to jest błąd.

Mam nadzieję, że to tak nie jest, bo jak twierdzą naukowcy, to nie dlatego jesteśmy nieszczęśliwi, że jest zimno, tylko dlatego, że nie ma słońca, jak śpiewał Kazik przez 7 miesięcy w roku.

No to co, zapraszam Państwa na szybciutki przegląd prasy, a potem już na One Drano.

Chciałabym zacząć od od Rzeczpospolitej pierwsza strona Rzeczpospolitej nie po pierwsze muszę zacząć od założenia okularów proszę państwa bo nic nie widzę nie jestem w stanie państwu niczego przeczytać jak sobie tych okularów nie założę.

Pierwsza strona Rzeczpospolitej, Trump nie odpuszcza sprawy Grenlandii, jasne, że nie odpuszcza, o tym dzisiaj porozmawiamy z Jarosławem Selinem, posłem Prawa i Sprawiedliwości z Komisji do Spraw Zagranicznych, ale...

Rekord upadłości w branży taksówkowej w 2025 roku zniknęło ponad 1,5 tysiąca firm, głównie jednoosobowych działalności.

49 tysięcy firm taksówkowych działa obecnie w Polsce.

W 2019 roku, czyli zaledwie 6 lat temu, ale pamiętajmy, że to było przed pandemią.

Pandemia tutaj w tej branży naprawdę siała spustoszenie.

Było ich 71 tysięcy.

więc ponad 20 tysięcy firm zniknęło z rynku.

43% firm jest w słabej kondycji finansowej, a 24% w bardzo złej, wynika z badań.

Bardzo ciekawe, bo ciekawe jestem, dlaczego tak się dzieje.

Mam swoją teorię, ale polecam ten artykuł.

Port Haller nie budzi entuzjazmu.

To jest tekst o nowym projekcie infrastrukturalnym Prawa i Sprawiedliwości.

Prawo i Sprawiedliwość bardzo dawno temu doszło do tego, że wielkie projekty infrastrukturalne są dokładnie tym, czego Polacy oczekują, czego Polacy chcą i czego potrzebują.

I tutaj nie ma co z tym dyskutować.

CPK było takim programem, elektrownie jądrowe są takim programem.

Polacy zmienili trochę swoje ambicje i chcą, żeby Polska była miejscem tak dużych inwestycji.

I to ma być jedna z tych inwestycji.

Tyle tylko, że zupełnie się z tym Prawo i Sprawiedliwość nie przebiło.

Po pierwsze ta nazwa jest, ja naprawdę się upieram, że ta nazwa jest po prostu słaba, że przy całym szacunku dla Hallera, to po prostu jest słaba nazwa.

Tak jak Port Polska, bo pamiętają być może Państwo o Donald Tusk, zmienił nazwę Centralnego Portu Komunikacyjnego na Port Polska, to też jest słaba nazwa i też się nie przebija.

I tutaj no coś...

Coś jest nie tak z tym projektem, politycy PiSu liczą na to, że to się jeszcze zmieni, bo co prawda on ma zwolenników, 36% pytanych jest zwolennikami tej inwestycji, ale znaczna część w ogóle nie słyszała o tej propozycji.

Więc jak na propozycję, która ma być fundamentalna w wyborach 2027,

To na razie jest słabo z narracją i PR-em.

Kaczyński szuka kandydata na premiera, to jest artykuł pod spodem.

I mniej więcej chciałby powtórzyć sukces Karola Nawrockiego i znaleźć sobie takiego samego Karola Nawrockiego, tylko na premiera.

Żeby był taki sam, tylko trochę inny.

Być może stąd pomysł, że Zbigniew Bogucki, obecny szef kancelarii prezydenta, miałby być takim kandydatem.

I dalej jedziemy szybciutko.

Unia odcina dochody nafciarzom Putina.

To jest efekt wprowadzonych regulacji już wcześniej.

Od wczoraj do Unii Europejskiej nie można sprowadzać paliw, które w prawdzie zostały wyprodukowane poza Rosją, ale powstały z rosyjskiej ropy.

Natomiast to, co jest najciekawsze, w moim przekonaniu oczywiście,

W tej gazecie wyborczej to jest rozmowa na temat oczywiście Donalda Trumpa.

To jest rozmowa z Bartłomiejem Kotem, ekspertem do spraw polityki międzynarodowej.

I to jest bardzo refleksyjne moim zdaniem, bo jest to tytuł w ogóle już wskazany.

pokazuje na te refleksje bo jest to bolesne pożegnanie ze sprzymierzeńca.

Sojusze tak jak żeśmy je rozumieli do tej pory zaczynają wyglądać zupełnie inaczej i zaczynają być zupełnie miinne znaczenie to jak myśleliśmy do tej pory o Stanach Zjednoczonych to jak myśleliśmy do tej pory o Europie to jak myśleliśmy o sojuszu europejsko-amerykańskim to już jest nieważne musimy przekonstruować w ogóle swoje myślenie.

Polska, Europa jest w tym procesie przekonstruowania tego myślenia właśnie.

Jedziemy dalej.

A, ja przepraszam, pominęłam Rzeczpospolitej, bo tutaj jest o sądowych reformach w Sejmie, no fajnie, że one są w Sejmie, nic z tego nie będzie ekstra.

Dobrze, że w końcu rząd przedstawił te projekty ustaw, o których gadamy od dwóch lat, no ale to one nie zostaną podpisane.

więc nie ma co nawet przykładać specjalnej wagi do tego, co się dzieje w Sejmie w tej sprawie.

Obok relacja z tego, co wydarzyło się wczoraj w siedzibie KRS.

Na polecenie prokuratury policjanci weszli wczoraj w południe do pomieszczeń Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sądów Powszechnych.

Przy siedzibie KRS przeszukiwali pomieszczenia byłych rzeczników dyscyplinarnych z czasów Zbigniewa Ziobro, ale...

Jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to to jest moim zdaniem tutaj w Rzeczpospolitej, jeszcze się cofnę na sekundę, jest znacznie ważniejszy tekst o porażce szczytnego programu.

Ministerstwo Sprawiedliwości ze środków z Funduszu Sprawiedliwości miało wybudować centra pomocy dzieciom.

One miały być w każdym województwie, czyli 16 miały być wybudowane.

Takie centra i to miało działać na zasadzie jednego okienka, to znaczy dziecko pokrzywdzone przemocą, dziecko, które jest ofiarą przemocy miało iść do takiego centrum i otrzymać całą kompleksową pomoc, jaką powinno otrzymać.

No i powstały trzy.

Nie żartujmy, że to można w ogóle w kategoriach sukcesu rozpatrywać, bo zdecydowanie nie można.

I jeszcze to jest bardzo istotna informacja, którą państwu przeczytam teraz w całości.

Na pierwszej stronie dziennika Gazety Prawnej.

Otóż w ubiegłym roku 30% prądu w Unii Europejskiej pochodziło z wiatru i ze słońca, a 29% z paliw kopalnych.

Wynika z raportu think tanku Ember, który w czwartek zostanie oficjalnie zaprezentowany.

Po raz pierwszy w historii łączna produkcja z tych dwóch odnawialnych źródeł energii prześcignęła produkcję gazu, węgla i ropy.

Z przewagą OZE mamy już do czynienia w 14 z 27 państw Unii Europejskiej.

Polska pozostaje w ogonie nad Wisłą.

Różnica między produkcją z paliw kopalnych, a energią z farm fotowoltaicznych i wiatrowych wynosi 44 punkty procentowe.

To trzeci najgorszy wynik w Unii Europejskiej.

Razem z Niemcami odpowiadamy za niemal 3 czwarte unijnej produkcji prądu z węgla.

Po pierwsze, czyli da się.

Po drugie, jest to skuteczne.

Po trzecie, nie mamy doniesień co chwila z Europy o awariach, odpadających wiatrakach i tym podobnych.

Oczywiście zdarzają się, takie jak w Hiszpanii w zeszłym roku,

tylko pamiętajmy, że my cały czas nie wiemy, czy nie stoją za tym na przykład różnego rodzaju sabotaże.

Więc może trzeba przestać histeryzować w sprawie tego OZE i jednak iść do przodu.

Dziękuję ci bardzo serdecznie.

I to jest, proszę państwa, koniec przeglądu prasy.

Ja zaproszę do siebie teraz Jarosława Selina, posła Prawa i Sprawiedliwości.

Jak już państwu powiedziałam, posła z Komisji Spraw Zagranicznych.

Ja wiem, że może poseł Jarosław Selin się głównie kojarzy z kulturą, bo przez lata się kulturą zajmował.

Dzień dobry, panie pośle, szybciutko, szybciutko, bo pan zmarznie.

To już oficjalnie witam.

Dzień dobry, witam.

Ale pana posła dzisiaj zapraszam jako przedstawiciela Komisji do Spraw Zagranicznych, nie do spraw, tylko spraw zagranicznych, bo to, co się dzieje w polityce zagranicznej, wydaje mi się być po prostu najistotniejsze w tej chwili.

Panie pośle, czy pan słuchał wczoraj Donalda Trumpa?

Oczywiście mówimy o jego wystąpieniu w Dawos na szczycie ekonomicznym.

Panie pośle, powiem szczerze, że wysłuchałam tego półtora godzinnego wystąpienia i kilka razy byłam zaskoczona i zaniepokojona.

Czy pana nie niepokoją niektóre wątki, które prezydent Stanów Zjednoczonych wygłasza po raz kolejny?

Czy porusza jak na przykład to, że Stany Zjednoczone nigdy o nic nie prosiły i, że na to jest niewdzięczny i, że wszystkie kraje na to są niewdzięczne, bo nigdy bo on nie ma pewności czy pomogłyby Stanom Zjednoczonym.

Ja myślę pani redaktor, że powinniśmy już się nauczyć po roku prezydentury Donalda Trumpa, że on osiąga swoje cele dosyć niekonwencjonalnymi metodami.

Ta nieprzewidywalność, o której tak często się mówi w przypadku tego co chce zrobić Trump co zamierza.

jaki ma cele, ta nieprzewidywalność retoryczna przede wszystkim jest metodą działania, jest metodą działania, a nie wyłącznie jego stylem, bo on tą nieprzewidywalnością osiąga swoje cele.

On najpierw radykalnie coś tam przedstawia, w skrótach myślowych opisuje, a potem się trochę cofa i swój cel osiąga.

Proszę zwrócić uwagę, że po tym półtora godzinnym przemówieniu w Davos było już pod wieczór, a może nawet w nocy,

było oświadczenie konkretne w sprawie Grenlandii które jest dowodem właśnie na to co ja mówię, że najpierw radykalne, przedstawienie celu który chce osiągnąć nawet metodami bardzo ryzykowny mi, albo bardzo ostro tak a potem słyszymy, że jednak nie używa, że będzie wystąpienie także nie będzie żadnych ceł nakładanych.

Tylko po pierwsze ja mam wrażenie, że to jest efekt jednak nie tego, że Donald Trump miał coś zaplanowane, tylko bardzo zdecydowanej reakcji Europy.

Ale chciałabym wrócić do tego.

Panie pośle, jak ja słyszę, że prezydent Stanów Zjednoczonych przyjeżdża, spotyka się jednak ze swoimi sojusznikami, z których znaczna część jest członkami Paktu Północnoatlantyckiego.

I mówi, ja nie wiem, czy wy byście pomogli Amerykanom, czy Ameryce, gdybyśmy do was zadzwonili i poprosili was o pomoc.

A potem sobie myślę, no na Boga, od 1953 roku, od wojny w Korei, kraje, które potem były członkami NATO, pomagają Stanom Zjednoczonym regularnie.

Byliśmy w Afganistanie, byliśmy w Iraku, zareagowaliśmy na uruchomienie artykułu 5 po World Trade Center.

To Stany Zjednoczone są tym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, który najczęściej chce pomocy od swoich sojuszników.

No więc to nie jest niekonwencjonalna metoda, to jest po prostu kłamstwo.

Ale osiąga swój cel taką retoryką Donald Trump mówiąc, oczywiście można to analizować, że, że to nie jest prawda bo rzeczywiście stawaliśmy u boku Stanów Zjednoczonych po ataku na World Trade Center.

I trzeba było interweniować w Iraku potem w Afganistanie byliśmy obok choć nie wszystkie kraje na to ale musi akurat na to zdecydowaliśmy.

Natomiast takie mówienie moim zdaniem jest po prostu metodą osiągania celu właśnie po to żeby żeby tak wyostrzyć polemikę z krajami które nie zgadzają się albo nie rozumieją celu który chce Donald Trump.

pośle czy ja rozumiem tak ja rozumiem ten cel, że z punktu widzenia konfrontacji która nas czeka w XXI wieku najważniejszy, konfrontacji jest, świata zachodu światem antyzachodu opisuje go konkretnie na czele świata antyzachodu który, który która to grupa państw chce zdetronizować zachód.

z pozycji tego który ma najwięcej do powiedzenia w świecie i najwięcej może podyktować temu światu reguły gry są Chiny Rosja Iran Korea Północna i kraje kokietowane przez ten zestaw państw tak zwanego głębokiego południa żeby zdetronizować zachód żeby przeciwstawić się zachodowi cała wojna przecież rosyjsko-ukraińska tak naprawdę w dużej mierze wynika też z tego, że Ukraina chciała ku zachodowi i to jest taka zastępcza wojna z zachodem.

do której też Chiny trochę popychają, pomagają itd., itd.

I z tego punktu widzenia Trump, przygotowując się do tej konfrontacji, być może niestety kinetycznej, być może ostej kiedyś tam w przyszłości, uważa, że zabezpieczenie od strony Arktyki jest bardzo istotne dzisiaj, bo skutek zmian klimatu jednak ta droga północna wzdłuż Arktyki, wzdłuż Wybrzeży Rosyjskich jest właściwie odblokowana i masowo statki rosyjskie, a nawet chińskie mogą na północny Atlantyk pójść.

Rozumiem, że Trump potrzebuje, chce, uważa, że jest to niezbędne, żeby na Grenlandii stacjonowały łodzie atomowe.

I potrzebuje mieć tam porty dla łodzi atomowych.

Ale czy to wymaga pójścia od razu na zwarcie ze swoimi sojusznikami?

Bo to nie można było tego od początku po prostu normalnie załatwić.

ale powtarzam to jest zwarcie retoryczne może nieprzyjemne może nieprzyjemne ale ale jednak retoryczne natomiast, kiedy już po takim zwarcie retorycznym dochodzi do rozmów tak jak wczoraj Donalda Trumpa z szefem na to ale Markiem Rutek powiedział po tym spotkaniu nie poruszaliśmy tematu Grenlandii.

Trump powiedział coś innego tak, że temat był poruszony, że mamy porozumienie, nie wiem komu wierzyć, ale trudno mi też sobie wyobrazić, żeby Mark Rutę, nie zapytał Donald o co ci chodzi, dokładnie o co ci chodzi i co zrobimy z tą Grenlandią, skoro takie napięcie jest między czołowymi sojusznikami.

Więc nie sądzę, żeby ta rozmowa nie została podjęta, ale najważniejsze jest oświadczenie samego Trumpa.

Przecież się dogadaliśmy, że będzie rozwiązanie pokojowe, bo niestety wskutek tej retoryki niektórzy podejrzewali, że może być rozwiązanie siłowe, że będzie jednak rozwiązanie pokojowe i że to będzie porozumienie ogólnonatowskie w sprawie Grenlandii.

Nie tylko między Stanami Zjednoczonymi, Adanią czy Grenlandczykami, ale ogólnonatowskie.

I to jest dobry znak.

On znowu osiąga swój cel.

Panie panie pośle a czy nie niepokoi pana.

Forma w jakiej jest Donald Trump bo.

No choćby to ja nie lubię się przyczepiać specjalnie do przejęzyczeń polityków dlatego, że każdemu się zdarza po prostu ale jeżeli prezydentowi Stanów Zjednoczonych trzykrotnie w czasie.

No tego nie przewidziałam.

Trzykrotnie w czasie tego wystąpienia zdarza się pomylić Grenlandię z Islandią.

to można zacząć podejrzewać, że dla niego to jest trochę jeden obszar, że może nie do końca on wie, czego potrzebuje.

Ale pani redaktor, a co ma wynikać z naszego niepokoju, niedostatku poczucia, czy on wie, o czym mówi?

Co ma z tego wynikać?

Nic nie będzie wynikać w sensie politycznym.

Dobrze by było wiedzieć, że prezydent Stanów Zjednoczonych naprawdę wie, o czym mówi.

Dobrze wiedzieć, że w interesie narodowym Polski jest utrzymywać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, niezależnie od tego, kto jest prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Biden który też miał już swoje defekty pod koniec który był dwa razy zapraszany do Polski dwa razy Polskie od Polska odwiedzał w czasie rządów zjednoczonej prawicy i nie było z tym żadnego problemu bo to było dla mnie ale panie pośle też pana środowisko polityczne w tym samym czasie pisało o prezydencie Stanów Zjednoczonych Sleepy Joe i to był akurat rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek, i generalnie.

krytykowało jego wystąpienia i jego formę.

I jestem przekonana, że gdyby takie wystąpienie jak wczoraj wygłosił

Wygłosił, przepraszam państwa ale fascynujące jest to co się przed nami dzieje bo jedna mała kopareczka zjeżdża z bardzo małego ciągnika i on się tak przechyla i ja się troszkę zaniepokoiłam.

Jest jeszcze kawałek od nas tak, dacą radę panowie.

To na pewno pojawiłaby się krytyka jego formy fizycznej i to...

No to zawsze jest trochę niepokojące, że człowiek, który dysponuje, atomowym arsenałem, no ma takie, no pewno widać zmęczenie po nim, może tak.

No ale co ma z tego wynikać, no wcześniej być może styl,

Komunikowania się Joe Bidena krytykowali i jedni a dzisiaj jest tyle komunikowania się Donalda Trumpa komunikują inni ale nie zmienia to faktu, że Donald Trump a nie kto inny i nie będzie innego prezydenta do, początku

I jest prezydentem tego najpotężniejszego kraju na świecie i najlepszego naszego sojusznika czy z punktu naszego punktu widzenia najbardziej nas zabezpieczającego przed agresywną Rosją więc niezależnie od tego jak oceniamy właśnie radykalizm jego języka czy czy nieprzewidywalność czy być może po co pani teraz analizuje?

Trzeba po prostu dealować z takim Trumpem jakiego mamy tak?

No bo innego nie mamy i to jest prezydent Stanów Zjednoczonych do 29 roku a trzeba też doceniać to, że on jednak, pani mówi trochę złośliwie, że on nie odróżnia Grenlandii od Islandii ale wie gdzie jest Polska i to jest dla nas najważniejsze,

Polska wie co to jest Polska chce z tą Polską współpracować ma przyjaciela politycznego w postaci prezydenta Karola Nawrockiego, w Polsce i w Europie w związku z tym to też ma znaczenie bo no bo ma swoją osobowości jednak bardziej lubi drugich miejsc przywódców europejskich to, że akurat Karol Nawrocki zbudował z nimi relacje bardzo dobre to jest dla polskiego interesu narodowego bardzo dobre.

Czy dla polskiego interesu narodowego jest też dobra ta propozycja Donalda Trumpa dotycząca Rady Pokoju?

Bo wie pan, panie pośle, w momencie kiedy Radosław Sikorski kilka, nie wiem czy już nie kilkanaście lat temu, mówił, że proponował...

wejście Rosji do NATO i był to dość wyraźny plan, który miał wciągnąć Rosję do struktur międzynarodowych, tak aby właśnie utrudnić Rosji atakowanie innych członków, choćby tego Paktu Północnoatlantyckiego, to...

Uznano to również w pewnych produkcjach filmowych za próbę resetu z Rosją i próbę współpracy z Władimirem Putinem.

Teraz Trump robi dokładnie to samo.

Próbuje wciągnąć Putina w jakąś współpracę.

Czy to jest w naszym interesie?

Ja to widzę inaczej bo jednak Pakt Północnoatlantycki to było i jest sojusz krajów demokratycznych świata zachodu a Rosja do świata zachodu się nie zalicza i sama siebie cywilizacyjnie określa jako odrębną cywilizację a nie cywilizację część cywilizacji świata zachodu.

Pakt Północnoatlantycki jest po dwóch stronach Atlantyku Kanada Stany Zjednoczone i szereg państw europejskich i demokratycznych z naszej z naszego kręgu cywilizacyjnego więc propozycja kiedyś wciągnięcia Rosji do na to była propozycja zaprzeczająca samej idei Paktu Północnoatlantyckiego a w dodatku zakładająca, że co.

że kiedyś jeżeli jest Rosja będzie w NATO i na przykład dojdzie do jakichś napięcia między Rosją a Chinami to polski żołnierz na Amurze ma bronić granic rosyjskich to był jakiś kompletny absurd bo w imię zasady jeden za wszystkich wszyscy za jednego w NATO powinniśmy się tak zachować.

rada pokoju którą o której o którą teraz zabiega Donald Trump to jest realizacja, decyzji która została zatwierdzona przez organizację narodów zjednoczonych we wrześniu ubiegłego roku, że w ramach zakończenia strasznej wojny w strefie gazy między Izraelem a Hamasem, realizujemy 28 punktowy plan zakończenia ale najpierw rozejmu potem zakończenia wojny i w drugiej fazie realizacji tego planu miała powstać właśnie taka ta rada pokoju,

Tylko, że rzeczywiście wszyscy sobie wyobrażali, że ta Rada Pokoju będzie dotyczyła tylko i wyłącznie strefy gazy, żeby dopilnować, że tam się ten obszar odbuduje, że wojna znowu nie wybuchnie.

I że będzie inicjatywą jednak Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Teraz rzeczywiście Donald Trump wykorzystując tę decyzję, że taka Rada ma powstać.

zaproponował coś o wiele bardziej szerszego, jeszcze do końca niejasnego.

Dlatego moim zdaniem roztropnie się zachowujemy jako państwo polskie, przyglądając się temu, oczekując szczegółów, sygnalizując też, że u nas ta decyzja nie jest jednoosobowa, tylko trzy instytucje tak naprawdę państwowe muszą się za wejściem do takiej rady... Bo to musi być i prezydent, i premier, i sejm, tak?

Uchwała rządu, ustawa też sejmu, w związku z tym roztropnie się zachowujemy, ale gdyby na samym końcu tej drogi coś takiego jednak powstało, to uważam, że powinniśmy tam być.

Ale z Netanyahu, Łukaszenką i Putinem?

Pani redaktor nie wiadomo jeszcze do końca kto tam będzie na ten jak już powiedzą propozycja propozycja padła w stosunku do około 60 osób są nieoficjalne przecieki, że połowa z nich a może nawet więcej niż połowa już się na to zgodziła ale dokładnej listy nie znamy to trzeba wszystko przeanalizować więc, ale mówię na samym końcu gdyby się okazało, że taki twór powstał.

to lepiej, mieć wpływ na coś niż nie mieć wpływu w ogóle lepiej być niż nie być ale mówię diabeł tkwi w szczegółach jak będziemy wiedzieli więcej to wtedy wspólnie jako państwo to co już słyszymy, sprawia wrażenie jakby Donald Trump chciał sobie zorganizować, swoje, organizację która będzie głosowała tak jak on chce dlatego, że to też tam dość.

wyraźnie słychać w tych założeniach są niejasne sprawy bo z jednej strony się mówi, że liderem tej rady pokoju ma być Donald Trump i to nawet poza swoją kadencję czyli jak po prostu ma być Donald Trump ale z drugiej strony mówi się, że liderem ma być tak jak mówiono we wrześniu i nadal się to powtarza były premier Anglii w Wielkiej Brytanii, więc nie wiadomo.

Mówię, za dużo jest pytań, nie ma odpowiedzi, więc lepiej dać sobie trochę czasu, żeby podjąć ostatecznie państwową decyzję, czy państwo polskie ma w tym uczestniczyć, czy nie.

Ale to, że Donald Trump zwraca się m.in.

do polskiego prezydenta Karola Nawrockiego, żeby w tej radzie uczestniczył, to jest dobry znak.

To jest znak świadczący o tym, że Ameryka z tym prezydentem, mam nadzieję, że z następnymi również, chce blisko współpracować z Polską, również dowiadując się, jaki jest polski punkt widzenia Ameryki.

na szereg spraw, zapalnych zwłaszcza, które w świecie są.

Panie pośle, czy pan nie sądzi, że to zdecydowane stawianie wyłącznie na sojusz z Trumpem przez prezydenta Nawrockiego, przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości jest ryzykowne politycznie?

Bo to wiesz, nawet nawet wysłuchując, prezydenta Karolina Wrocławskiego w debacie wczoraj w Davos na temat tego czy Europa jest w stanie się obronić bo w takiej debacie z Markiem Rutem i prezydentem Finlandii z tubem uczestniczył mówił bardzo wyraźnie, że pierwszy filar polskiego bezpieczeństwa to po prostu nasza siła.

Polski żołnierz, polska armia.

Drugi filar to bilateralne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, bo nie mamy innych żołnierzy w dużej liczbie niż żołnierze amerykańskich w Polsce, 10 tysięcy.

I dbajmy o to, żeby to trwało dalej, żeby Ford Trump nawet powstał ostatecznie jakiś taki symboliczny.

Trzeci filar, mówił o tym prezydent Nowrocki, to jest NATO.

Dla nas równie dobrym sojusznikiem jest dania jest słabszym oczywiście ale jest naszym sojusznikiem basenie Morza Bałtyckiego bardzo dobrze współpracujemy i czwartym to może panią zaskoczy ale tak uważam czytając również Karola Nawrockiego również jego wystąpienie w Pradze jest Unia Europejska tylko Unia Europejska ma pewne choroby wewnętrzne które trzeba uleczyć ale nikt nie postuluje wyjścia Polski z Unii Europejskiej to jest jedna ze struktur świata zachodu.

która powstała na to i Unia Europejska to są dwie struktury które sprawdzone kilkadziesiąt lat funkcjonują i chcemy w strukturach świata zachodu być bo to jest należne dla nas dla Polski miejsce więc są te cztery filary i nikt tego nie kwestionuje jeśli chodzi o Unię Europejską dobrze było ją wewnętrznie naprawić bo ona trochę ideologicznie została ukradziona przez pewne środowiska zajmuje się nie tym czym powinna się zajmować trochę łamie też reguły ojców założycieli tej organizacji.

Mnie to tak zawsze trochę dziwi, że przedstawiciele środowiska Prawa i Sprawiedliwości, nie chcę tego rozszerzać na prawicę, bo Konfederacja, ja nie do końca wiem, jakie ona ma poglądy i na co.

Mówią tak jak pan, musimy dealować z takim Trumpem, jakiego mamy i z takimi Stanami Zjednoczonymi,

Jakie mamy a z drugiej strony mówi Unię Europejską będziemy, uleczać i Unia Europejska tak naprawdę powinna, działać takie zgodnie z takim pomysłem jak my mamy.

Ale co jest w tym dziwnego jest spór w dużej mierze w Unii Europejskiej o charakterze ideowym takie ja twierdzę, że Unia Europejska z pierwotnych założeń została ideologicznie ukradziona przez środowiska lewicowo-liberalne bo od pewnego momentu mają w tej Unii Europejskiej dominante to dominant ale mają

Ta dominanta w dużej mierze wynika z tego, że te środowiska wygrywają wybory, wygrywały wybory w ostatnich dziesiątkach lat w poszczególnych krajach Unii Europejskiej, ale naszym zadaniem konserwatystów, prawicowców, ludzi, którzy mówią, że więcej zdrowego rozsądku, a mniej ideologii jest właśnie wygrywać wybory w poszczególnych krajach Unii Europejskiej i dzięki temu, dzięki innej dominacji w tej Unii Europejskiej próbować też tę organizację międzynarodową zmienić, a trend,

przyzna pani redaktor bo pani wnikliwie obserwuje scenę polityczną a trend jest ewidentnie konserwatywno-prawicowy w całej Europie No tak tylko, że na razie się nie objawia w wyborach akurat do parlamentu Europejskiego to zobaczymy to do tej Unii, Europejskiej.

Do TSUE trafił wniosek z Parlamentu Europejskiego o rozpatrzenie umowy z Mercosur.

Nie chcę się wdawać w dyskusję, czyj to był wniosek, bo ten akurat, który przeszedł był tym, który podpisali posłowie IPP, ten, który odpadł był tym, który podpisali posłowie EKR-u, czyli tej formacji, do której należy Prawo i Sprawiedliwość, ale one były dość podobne.

O to samo chodziło mniej więcej.

Panie pośle, o co właściwie chodzi z Mercosur i co tam się zmieniło przez sześć lat, że Prawo i Sprawiedliwość wspierało tę umowę, a potem zaczęło bardzo ostro przeciwko niej protestować.

To samo zresztą dotyczy rządzącej koalicji, która najpierw wspierała, a teraz uważa, że to jest zło straszliwe.

Po pierwsze ta umowa była negocjowana ćwierć wieku tak tak naprawdę tak pani mówi 6 lat temu ja nie pamiętam co było 6 lat temu na stole ale nie sądzę żeby były takie szczegóły które ostatecznie Ursula von der Leyen podpisała, te szczegóły poznawane w miarę trwania tych negocjacji coraz bardziej niepokoiły niepokoiły

rolników europejskich nie tylko polskich przecież bo to widzieliśmy na ulicach Brukseli i Strasburga, że to jest niepokój ogólnoeuropejski i w związku z tym coraz więcej państw pokazywało, że nie to jest chyba źle wynegocjowane bo to grozi po prostu pewnemu istotnemu segmentowi bezpieczeństwa Europejczyków bo bezpieczeństwo to nie jest tylko bezpieczeństwo militarne czy również żywnościowe dokładnie.

Dobra wspólna polityka rolna, ja uważam, że to jedna z najlepszych polityk Unii Europejskiej.

Wspólna polityka rolna właśnie zabezpieczała Europę całą, Unię Europejską, Europę żywnościowo i to poczucie bezpieczeństwa tworzyło.

Natomiast ta umowa z daniem środowisk rolniczych może spowodować realizację tej umowy, że dużo branż rolniczych w Europie padnie.

Ja właśnie tego nie rozumiem, bo ja znam te argumenty, tylko panie pośle, jak ja czytam te limity, jak ja czytam, że będziemy sprowadzać tam ułamek procenta europejskiej produkcji w tym kontyngencie bezcłowym, a znacznie więcej już sprowadzamy z krajów Mercosur,

Ja nie wiem jak to może nam zaszkodzić tam jest na przykład kontyngent na tą wieprzowinę w której my naprawdę jesteśmy trzecim chyba czy czwartym krajem Europy produkującym wieprzowinę.

Produkujemy półtora miliona ton a cały kontyngent bez słowy to będzie 180 000 ton to jak ma nam ma to zaszkodzić jak to ma.

Takie są analizy rolników europejskich niektórych państw które się z tymi analizami zgodziły, różnych organizacji też rolniczych i dobrze, że ta umowa została wysłana do TSUE bo TSUE będzie też sprawdzał prawidłowość prawną, faktyczną tej umowy to zawiesza moim zdaniem realizację tej umowy na

to zawiesza moim zdaniem realizację tej umowy na wiele miesięcy niektórzy nawet twierdzą, że do dwóch lat bo tyle, więc zobaczymy No na razie mam nadzieję, że wokół tej sprawy się troszkę sytuacja uspokoi, że, że rolnicy nie będą w takim zaniepokojeniu, ale ostatecznie rzeczywiście akcja wyda ten ten wyrok to się dowiemy czy w ogóle ta umowa ma wchodzić czy

a jeśli ma wchodzić to czy nie warto jej ją jeszcze jakoś skorygować bo przed nami kolejne umowy między można powiedzieć międzykontynentalne z Indiami na przykład ma być finalizowana umowa w tym miesiącu jeśli chodzi o jej treść tutaj nie słychać żadnych takich niepokojów czy napięć no ale w akurat w przypadku Mercosuru akurat branża rolna się bardzo zaniepokoiła i ma prawo pokazywać te swoje obawy

Dobrze, ja myślę, że ma prawo, ja nie dyskutuję z tym, czy rolnicy mają prawo do niepokoju, czy nie, tylko chciałabym zrozumieć ten niepokój, z czego on wynika, bo naprawdę patrzę na te kontyngenty i nie widzę pola do tego bardzo dużego wzburzenia.

Z drugiej strony natomiast dla przemysłu ta umowa dla przemysłu europejskiego jest bardzo korzystna.

Polska jest jednym z najbardziej uprzemysłowionych krajów Unii Europejskiej.

Chociaż wszyscy jakoś chyba zawsze myślimy, że jesteśmy krajem rolniczym, a to nie jest prawda.

Więc...

Może ten niepokój rolników równoważy to, że mogą zarobić nasze firmy.

Pani redaktor No takie są wyliczenia tak jak mówię i rolników i ich organizacji, trzeba to brać pod uwagę i poważnie to tak to traktować, to przecież nie są tylko polscy rolnicy ale francuscy włoscy Austriacy, nawet holenderscy się na tych manifestacjach pojawiali więc więc to to moim zdaniem jako jakoś przypadkowe nie jest albo ta umowa będzie obalona.

skutek werdyktu Trybunału albo wejdzie w życie i wtedy być może jeśli ma wejść w życie to trzeba jeszcze bardziej doprecyzować te limity, te fitosanitarne kontrole, które tam są przewidziane.

To chyba jest w sumie najważniejsze, żeby to co przyjeżdża do Europy było zgodne z naszymi standardami.

I w takim razie wygląda na to, że temat zakończony nie jest.

Mimo ćwierć wieku negocjacji temat zakończony nie jest.

I skoro daliśmy sobie jeszcze trochę czasu w skutek wczorajszej decyzji dziesięcioma głosami zaledwie w Parlamentu Europejskiego, a to jest duży parlament, ponad 600 osobowy, to mamy trochę czasu i mam nadzieję, ufam, że da się to albo dopracować tak, żeby było jednak już zadowalające dla wszystkich, zwłaszcza dla rolników, albo po prostu odrzucić.

Wracając na chwilę do tego co pan mówił na początku, że ta polityka Donalda Trumpa jest głównie polityką retoryczną.

Czy pana zdaniem w obliczu tej retoryki Europa powinna szukać nowych partnerów handlowych, czy jednak cały czas mieć ten...

margines na to co Donald Trump moim zdaniem ma prawo szukać i szuka mówiłem o Indiach ale też są przecież rozmowy z Filipinami z Tajlandią z malezie z z Filipinami z Wietnamem więc moim zdaniem tak trzeba działać bo jednak w sensie też geopolityczne to jest ważne z kim poszczególne regiony świata się wiążą czy z nami z cywilizacją świata zachodu.

czy z Chinami, bo Chiny też o te wszystkie kraje przecież zabiegają.

I w obliczu tej konfrontacji nieuchronnej, o której mówiliśmy na początku naszej rozmowy, moim zdaniem to jest ważne.

Więc nie mam nic przeciwko takim rozmowom, tylko one muszą być tak wynegocjowane, żeby nie było takich obaw jak w przypadku Myrkosurów.

Dziękuję bardzo panie pośle, Jarosław Selin, Prawo i Sprawiedliwość był naszym gościem.

Tam już koledzy czekają z płaszczem, to niech pan, żeby pan nie zmarzł, bo to jest masakra jest na dworze, masakra.

Dziękuję, do widzenia, miłego dnia życzę.

I wsiada do mnie już pan profesor Przemysław Sadura, socjolog, Uniwersytet Warszawski.

Dzień dobry panie profesorze.

Zapinamy się.

Panie profesorze, z panem posłem Selinem rozmawiałam głównie o Donaldzie Trumpie, bo mnie to jakoś niepokoi, to co wczoraj Donald Trump powiedział w Davos.

Pana posła Selina mniej zdecydowanie.

Chciałabym o naszej polityce wewnętrznej Panie profesorze nie jest równie spektakularna nie jest nie to co robi to najbardziej spektakularne to co mówi co z tego co mówi przełoży się na jakieś fakty No na razie to ja mam wrażenie, że świat

po staremu reaguje, że jak prezydent Stanów Zjednoczonych coś powiedział, no to to już był konkret, a Trump zupełnie inaczej uprawia swoją taką specyficzną dyplomację, więc zobaczymy.

Ale ja mam wrażenie, wie pan, że po tym roku to Europa też już to zaczęła trochę rozumii jak on coś tam wygłasza, to Europa po prostu mówi nie i powtarza to tak długo, aż on zrozumie, że nie.

No więc to trochę ten

taki odparniania zachodzi No a to co robi to odpowiednio się zdewaluje i będziemy umieli przyłożyć do tego odpowiednią miarę ale jeszcze chwila pani profesorze czy pan gdzieś widzi.

potencjalnych wyborców, którzy mogliby zagłosować na Polskę 2050.

Ja nie chcę rozmawiać o tym cyrku, którego świadkami jesteśmy od paru dni, tygodni z wyborem przewodniczącego, ale rozumiem, że Polska 2050 chce nadal być uczestnikiem życia politycznego.

Żeby nim być, trzeba sobie znaleźć wyborców.

Czy pan ich widzi?

Polską 2050 to jest trochę podobny rozstrzał jak z tym co mówi i robi Trump.

Oni mówią, że chcą zostać, ale z tego co robią to nie wynika zupełnie.

Wynika jakaś taka wola zniknięcia jak najszybciej z polityki, bo tak spektakularnego samobójstwa, chociaż jednak teraz już rozciągniętego, rozłożonego na raty, że już nawet przestało to być... W ogóle nie jest atrakcyjne.

No niestety, to polska polityka nie widziała.

Ja też się nad tym ostatnio zastanawiałam, że ja nie pamiętam takiego upadku partii w tak krótkim czasie i tak spektakularnie.

Ale wracając do ich partii.

Więc gdyby się teraz tego podnieśli, to byłoby to myślę najważniejsze.

bardziej zaskakujące wydarzenie polskiej polityki.

Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe.

Sami zrobili wszystko, żeby to utrudnić.

Pewnie gdzieś są jeszcze jacyś zagorzali fani, czy to Szymona Hołowni, czy innej polityczki tej partii, ale myślę, że już duża część tego elektoratu dawno wyparowała.

Znaczy my w ogóle wiemy, kto to był.

Gdzie był elektorat, bo jednak dwa lata temu, dwa lata z kawałkiem, trzecia droga, czyli PSL i Polska 2050 zdobyły prawie 14% głosów.

To jest 60 parę osób w Sejmie z tej listy.

Kimś ci ludzie byli.

Znaczy mamy w Polsce taki elektorat, który, no bo nasza scena polityczna jest taka niby zabetonowana, ale tylko częściowo.

Znaczy ten dominujący konflikt PiS-PO rzeczywiście trzyma się mocno, określa jakby taki, że jest tym centralnym konfliktem organizującym jakąś scenę polityczną.

ale tam zostaje mnóstwo przestrzeni na nowe byty.

I sam wyborcy, którzy ciągle szukają czegoś nowego, ciągle się też rozczarowują, zakochują się w nowych partiach, ale na rok, dwa, maksymalnie trzy, to nie starcza do kolejnej kadencji,

I mamy co i rusz takie jedno sezonowe partie, które się pojawiają, wprowadzają do sejmu.

Często w ten sposób ludzie wchodzą do polityki.

To nie można oczywiście tego procesu jako takiego elito twórczego skredytować.

Natomiast nie ma to jakiejś trwałości.

Te partie później się rozpadają, ci wyborcy przerzucają poparcie na inne partie i to wcale niekoniecznie bliskie ideowo.

No właśnie.

Gdzie oni teraz idą?

Gdzie są ci wyborcy?

Gdzie oni poszli?

No to trzeba sprawdzić.

Część już dawno wróciła tam, skąd przyszła, bo byli to wyborcy KO, tylko tacy... No zniechęceni, ja wiem.

Wyborca Koalicji Obywatelskiej jest bardzo marudny i wymagający.

Znaczy był, był, to myślę, że w czasie przeszłym, bo teraz to zachodzą zupełnie inne procesy, takie jednak budowania twardego poparcia, wręcz fanatyzacji elektoratów po wszystkich stronach i dotyczy to również elektoratu Koalicji Obywatelskiej.

Nigdy taki odsetek wyborców nie był aż tak mocno przywiązany do tego.

Tak, i to w ogóle, spójrzmy na Koalicję Obywatelską, ona na tle całej koalicji rządowej to ma się bardzo dobrze rozwijać.

to poparcie i nie spada pa nawet były momenty takiego stałego wzrostu.

W tej chwili w każdym sondażu mają więcej niż dostali w wyborach więc tak tak i tylko niestety grozi im, że powtórzą los.

PiS-u z ostatnich wyborów, czyli wybory co prawda wygrają w sensie otrzymania największej liczby głosów i mandatów, ale nie będą w stanie stworzyć większości, więc będą musieli oddać władzę.

Jeżeli nie wydarzy się coś, co by wzmocniło koalicjantów.

O właśnie.

No więc jeśli chodzi o Polskę 2050, to tu się chyba już nic nie wydarzy.

Ci wyborcy wrócili częściowo do K.O., częściowo być może przepłynęli do Konfederacji, część może się w ogóle z powrotem wycofała i...

maszynowa ręką na całą politykę.

No i pewnie jeszcze jakaś garstka przygląda się temu, nie wiem jak to określić, żeby już nie używać słowa cyrk, temu co się dzieje z niedobitkami trzeciej drogi.

Najbardziej realistyczny do niedawna scenariusz był taki, że po prostu KO wciągnie na swoje listy polityków Polski 2020.

Ten scenariusz cały czas się może zrealizować jeszcze.

Tak, ale są tam politycy, którzy robią wszystko, żeby nawet swoje indywidualne szanse pogrzebać.

Czyli na pewno, żeby wkurzyć Donalda Tuska tak bardzo, żeby ich nie wziął na listę.

Ta siła destrukcji, ta taka siła autodestrukcji jest naprawdę duża.

Czy Pana zdaniem, Panie Profesorze, scenariusz, w którym część koalicjantów dochodzi do wniosku, że muszą odróżnić się od Donalda Tuska, bo pożera ich po kawałku, bo jak żeśmy powiedzieli, jemu rośnie, im spada.

A co za tym idzie?

Muszą po prostu wyjść z tej koalicji.

Jest jakąś drogą, która może się zrealizować i może mieć pozytywny skutek dla ich wyborców.

Bo ja wiem, że takie pomysły w ich głowach się tam pojawiają, więc nie bez przyczyny pana o to pytam.

Polska 2050 tego już zrobić nie może.

No bo praktycznie przestała istnieć myślę, że możemy o niej śmiało mówić w czasie przeszłym.

No to teraz zostaje PSL albo nowa lewica.

No jasne, może, bo niejednokrotnie pokazywał PSL, że nie do końca odnajduje się w tej liberalnej wizji, którą proponuje KO.

Jest dużo bardziej tradycjonalistyczne i takie, no to w tym sensie pewnie bliżej do takiego ludowego PiSu niż do KO.

Ale z drugiej strony skazywanie się na współpracę z PiS-em to jest dla PSL samobójstwo.

Czas, kiedy PiS był przy władzy, to był czas takiego bezpardonowego niszczenia PSL, wypierania go ze wsi, odcinania od instytucji.

Politycy PSL-u lubią używać słowa anihilacja.

Więc tutaj z jednej strony oczywiście można sobie wyobrazić, że PSL próbuje, pytanie co by próbowało zrobić, bo na pewno jest przestrzeń na polskich wsi na taką partię, taką trochę populistyczną, ale z takiego populizmu plebejskiego, coś w stylu samoobrony.

Ten elektorat w tej chwili jest zagospodarowany przez prawicę, która ma taką absolutną hegemonię na wsi, ale tak nie musi być.

Natomiast PSL, no nie wiem, to prędzej agrounia, gdyby nie doszło do jej inkorporacji, mogłaby próbować.

Ale też się okazało, że nie umieją.

No ale to PSL tutaj stoi przed dylematem, czy właśnie pójść trochę w krytykę Tuska i bardziej się ustawić po tej stronie jakiejś tradycjonalistyczno-konserwatywnej, czy jednak może zrobić to, co już kiedyś robili, wejść w koalicję z KO, bo kiedyś służądzili, kiedyś byli w tych koalicjach i sami nie wejdą.

Takie polskie IPP stworzyć, takie pomysły też się pojawiały.

No i po drugiej stronie mamy lewicę, tylko że tu jest ten problem, że część lewicy już i tak jest antytuskowa, to razem.

to dla lewicy myślę, że albo nawet niekoniecznie, gdyby była szansa na to, żeby nie przejmując się tym, co robi razem nowa lewica mogła powalczyć o 10-15%, wyartykułować mocno takie różnice dotyczące polityki ekonomicznej i gospodarczej z Tuskiem i nawet tuptąć nogą zagrozić wyjście z koalicji, albo nawet z niej spektakularnie wyjść na końcówce kadencji,

To kto wie, tylko rzeczywiście za tym by musiała stać jakaś agenda.

Na pewno nie służy lewicy to, że się upodabnia do Koalicji Obywatelskiej, że jest traktowana trochę jak młodsze rodzeństwo, które może jest w niektórych kwestiach nieco bardziej radykalne, ale dużo mniej ma do powiedzenia, więc koniec końców to...

No tak, no ale panie profesorze, trójka posłów w Sejmie, czy tam czwórka w tej chwili, no to nie jest potęga, to nawet nie jest koło.

Mówię o partii Razem.

To, że nie weszli do rządu, nie chcieli mieć wpływu na politykę rządu Tuska, no też w pewien sposób ich obciąża, no bo...

Dość łatwo jest mówić albo mieszkalnictwo no to trzeba było brać resort mieszkalnictwa jak Zandbergowi go proponowano.

I wtedy mielibyście prawo do swoich pomysłów a tak no to to nie ma co gadać no nie to prawda ale chodzi o to że na czymś lewica musi zbudować swój potencjał w

W tym momencie żeby uniknąć.

Konieczności oddawania władzy w stronie która no jest dużo mniej przywiązana do demokracji a niż obecnie rządząca.

To musimy mieć lewicę wzmocnioną i my.

Dwa w tym momencie scenariusze są możliwe, to jest albo dogadanie się nowej lewicy z Razem, nie wiem czy to jest możliwe, nie trwają takie rozmowy, nic na to nie wskazuje.

Razem musiałoby też zachować tą siłę, którą miało w wyborach prezydenckich, a dużo łatwiej mając tak słabe struktury zaistnieć jednorazowo przy okazji kampanii prezydenckiej.

Jednym człowiekiem tak naprawdę.

niż być w tej permanentnej kampanii jak to jest w przypadku parlamentu i wyborów parlamentarnych.

No ale z kolei dla partii czasastego dla nowej lewicy.

Taką potrzebą podstawową jest jednak wyraźny program odróżniający ich od koalicji obywatelskiej, wejście w spór z koalicją obywatelską o coś, żeby mieć wyborców, którzy wiedzą dlaczego głosują na lewicę, a nie K.O.

Bo jeżeli na razie to nie wiadomo co tam czy oni wejdą nie wejdą to może takim sporem na przykład jest ta ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy między innymi.

I tutaj niekoniecznie chodzi o to, że tak szybko się rozpalił i zgasł, że właściwie nie wiem czy wyborcy to zauważyli, że on jest.

Ale to jest też trochę po stronie, mam wrażenie, KO i Tuska, niezrozumienie tej sytuacji, próba takiego szybkiego wygaszania tych sporów, żebyż on dobrze funkcjonował, to powinien sprawiać pozory jedności.

Tu wiecznie był problem z trzecią drogą.

ale żeby wygrać wybory idąc osobno, no to z kolei potrzebna jest rywalizacja, potrzebna jest ta przestrzeń, żeby wyborcy zobaczyli, no tak jak z jakichś powodów przerzucali głosy na trzecią drogę, zachęceni wtedy przez Tusk, a wtedy w kampanii było to rozumienie, że skoro nie stworzyliśmy jednej listy, to trzeba zadbać o to, żeby wszyscy... Trochę zagrać konfliktem, żeby wszyscy mieli swoje pole, które jest bliskie jakiemuś elektoratowi.

I teraz to się musi wydarzyć tutaj.

To może być jakieś teatrum, to może oznaczać wychodzenie z koalicji albo niewychodzenie.

Natomiast wyborcy lewicy muszą dostać powód i emocje, które by za tym stały i jakieś merytoryczne podstawy w postaci oferty programowej.

Na razie na razie się to nie dzieje ale jesteśmy półtora roku przed wyborami więc ale widziano teraz to.

Mocniejsze mocniejsze karty mocniejszą pozycję no a wreszcie Marszałka Sejmu, który zdaje się postanowił to stanowisko rozegrać w przeciwieństwie do Szymona Hołowni który jakoś nie umiał tego zrobić to czy próbował ale, panie profesorze, próbował tak przez 3 dni a potem się, zniechęcił.

Trochę też niedocenił takiego

konserwatyzmu, Polaków próbował zupełnie nowy styl marszałkowania wprowadzić, co na moment było zabawne, potem stało się memiczne, to nie ma nic gorszego niż stać się memem, ale widać, że to już nie tylko liderowi, ale całej formacji się udzieliło.

Czy te wybory znowu będą o mobilizacji?

Bo ostatnio wszystkie wybory są tak naprawdę o tym, kto przyciągnie więcej swoich wyborców.

Nie, nie, ostatnio one są jakoś tak bardzo wyraźnie.

Kiedyś może były takie, że... Że się zdobywało wyborców, że na przykład Prawo i Sprawiedliwość przejęło wieś całą od PSL-u.

Gdzieś ci wyborcy przepływali i nie było to tylko i wyłącznie przyciągnięcie własnego elektoratu, a od jakiegoś czasu mamy właśnie z tym zjawiskiem do czynienia.

No ale no bo mamy po prostu bardzo mocno spolaryzowane społeczeństwo podzielone w zasadzie takie dwa subspołeczeństwa jedno jakieś.

Taki powiedzmy liberalne drugie bardziej tradycjonalistyczne czy prawicowe.

I w zasadzie rywalizacja w dużym stopniu w tych obozach się odbywa na o głosy albo tego jednego albo drugiego subspołeczeństwa.

No nawet sukces Nawrockiego był efektem konsolidacji prawicowych elektoratów, zbliżenia się elektoratu Konfederacji i PiSu.

To oczywiście może być o tym, ale też zachodzą takie procesy, które będą gromadzone.

miały wpływ na przebieg tych wyborów.

To jest jakaś rekonsolidacja prawej strony podziału.

Tam się dużo dzieje naprawdę.

To jest pojawienie się Brauna i w sumie wygląda na to, że utrzymanie tej pozycji, a się mogą pojawić ciągle nowe byty.

Polska polityka jest otwarta na jakieś nowe partie.

Ja nie wiem, niekoniecznie tam, gdzie byśmy ich oczekiwali, w miejsce trzeciej drogi, tylko gdzieś po skrajnościach.

Dziękuję bardzo Panie profesorze, profesor Przemysław Sadura, socjolog był naszym gościem dzisiaj.

Dziękuję.

Dziękuję, do widzenia.

I teraz proszę Państwa zmieniamy temat zupełnie.

Z polskiej polityki przenosimy się do sypialni.

Dzień dobry.

Witam.

Pani Magdalena Chorzewska, psycholożka z kolei, nie tylko.

Nie tylko do sypialni, bo i do kuchni, i do salonu, i w różne miejsca się przeniesiemy.

Bo chciałam porozmawiać o seksie, ale to nie jest do końca rozmowa o seksie.

Chciałam porozmawiać o tym, jak seks wpływa na nasze relacje.

Bo to, że w związku seks jest istotny i że za istotny uważa go większość Polaków, to jest taki truizm, który jest dość oczywisty.

Tylko czy my, poza stwierdzeniem, że seks jest dla mnie ważny,

Na pewno robimy wszystko, żeby był on ważnym elementem, który poprawia nasz związek, a nie po prostu czymś, o czym mówimy, że jest ważne.

Ja w ogóle myślę, że seksem jest trochę jak z piłką nożną.

Przepraszam za takie porównanie, ale wiele osób się interesuje, każdy ogląda, jak ogląda... Wszyscy się znają na tym.

Tak, że się zna i że to jest takie proste i w zasadzie każdy powinien wiedzieć co i jak.

I to jest bzdura, bo nie każdy wie co i jak, nie każdy ma podobną wrażliwość, otwartość, w ogóle gotowość do rozmowy.

I bardzo trudno jest się zgrać nawet w kwestii jakby samego aktu seksualnego, jak ludzie nie bardzo rozmawiają.

Myślę, że głupotą jest myślenie, że wszyscy mają tak samo, bo tak początkiem tej rozmowy tak naprawdę dzisiaj właściwie powinno być ustalenie, co to jest to pożądanie, libido i punkt wyjściowy jest taki, że każdy może mieć zupełnie inny napęd seksualny, czyli to libido.

Jeden potrzebuje więcej, drugi potrzebuje mniej i to dalej jest w normie.

Dziś popkultura mówi nam, że powinno być dużo, intensywnie, fajnie, zabawnie.

A przecież na przestrzeni życia mamy różne momenty.

Bardzo wiele czynników wpływa na ten nasz napęd.

Przemęczenie, stres, różnego rodzaju choroby towarzyszące, wiek, sytuacja finansowa.

moment w życiu tak myślę o kobietach to kobieta w okresie menopauzalnym kobieta w połogu w okresie ciąży ma zupełnie różne libido.

Kobieta w połogu to w ogóle jakby tak zakazane jest współżycie.

Więc i też jest bardzo dużo takich sygnałów słuchaj jak ci się nie będzie chciało to on cię zdradzi zostawi odejdzie znajdzie inną tak jakby ten seks.

był najważniejszy w związku, on jest ważny i on w takim zdrowym związku spaja, pomaga budować, pozwala też rozkładać wszystkie napięcia.

No dobrze, ale to jak to zrobić, żeby tak było, żeby on spajał, pozwalał budować, pozwalał nawet rozwiązać część naszych problemów, tak?

Co zrobić?

To jest pytanie, które tak naprawdę pewnie ludzie sobie zadają od zawsze.

Pierwsza sprawa to jest rzeczywiście od samego początku nad tym seksem pracować.

To znaczy, jak się ludzie ze sobą wiążą, zazwyczaj jest tak, że seksu jest dużo, jest duża namiętność, to potem w naturalny sposób spada, bo też bardziej się przywiązujemy do partnerów, a mniej tego seksu później jest, choć nie u każdej pary, bo ludzie mają różnie.

Druga rzecz jest taka, że rozmawiajmy o tym też, jak my się czujemy, rozmawiajmy też o tym wszystkim, co seksem nie jest, czyli jak ogólnie nam w życiu jest, jak my się z różnymi rzeczami czujemy, ze sobą jak się czujemy, bo też na tę jakość życia seksualnego, na częstotliwość wpływa nie tylko zdrowie takie fizyczne, ale chociażby to, jak my się czujemy ze sobą, nasza samoocena, to jak się czujemy w związku.

Więc druga rzecz, na którą mamy bardzo duży wpływ, to jest nasza relacja w związku,

Polacy wchodzą w związki, nie rozmawiając o rzeczach, które są istotne w życiu.

Ja na przykład nie wyobrażam sobie wejść w związek z człowiekiem, z którym nie omówiłam jego poglądów politycznych.

Bo na przykład dla mnie polityka jest niezwykle istotna w życiu, więc nie wyobrażam sobie związania się na co dzień z człowiekiem, który ma kompletnie odmienne poglądy polityczne od moich.

Polacy nie rozmawiają o finansach, o tym jak te finanse potem podzielić, jak się z nimi uporać, czy chcemy mieć wspólne konto, czy chcemy mieć oddzielne konta, czy chcemy, które z nas to będzie opłacało.

Nie rozmawiamy o seksie, nie rozmawiamy o tym, co ty lubisz, co ja lubię, gdzie są...

nasze, granice, granice, więc, w tej rozmowie, że my może nie jesteśmy słabi w rozmowie ale my jesteśmy bardzo dobrze w przemilczeniu tematów niewygodnych krępujących bo

Ktoś nam powiedział nie rozmawiaj o pieniądzach bo wyjdziesz na zachłanną nie rozmawiaj o seksie bo to się nie rozmawia dlatego, że wielu domach się nie rozmawia na szczęście to się zmienia bo też bardzo dużo jest edukatorów w tym momencie seksualnych dużo psychologów mówi na ten temat, że trudno w ogóle dogadać się w sypialni bez gadania o tym.

W ogóle też ludzie bardzo często sami nie potrafią ponazywać chociażby swoich narządów tego jak są zbudowani nawet tego co im dolega co im jest czego potrzebują więc też trudno jest komuś o tym powiedzieć jak sama nie wiem jak mam ponazywać i czego chcę.

Więc tak naprawdę mamy dużo do zrobienia, ale mam nadzieję, że dzięki tak naprawdę dostępności w tym momencie i w mediach, i wielkiej ilości książek, poradników.

No tak, tylko doskonale pani wie, że ta dostępność też jest jednym z problemów.

Myślę, że nawet dostępność nie jest problemem.

Zacytuję, ta kocha Hemingwaya wychowała nas pornografia.

I nagle się okazuje, że mamy ludzi, którzy czerpią całą swoją wiedzę

tym czego powinni chcieć w seksie, czego czerpią z pornografii i sami nie mają pomysłu na to co im tak naprawdę sprawia przyjemność.

Wrócimy to pewnie do tematu edukacja zdrowotna chociażby, bo to jest moim zdaniem edukacja od samego początku

kluczem, żeby się nie bać w ogóle mówić zarówno o emocjach, jak i o potrzebach seksualnych.

W ogóle temat seksu jest zawsze gdzieś spychany na dalszy plan, jest jakiś taki niewygodny, trudny, a tak naprawdę on dotyczy każdego z nas i to w zasadzie seksualność dotyczy nas od samego początku naszego życia do samego końca.

I dopóki politycy tego nie zrozumieją, bo myślę, że wiele wspólnego ma z tym polityka, to niestety przeciętny człowiek będzie miał dokładnie takie samo myślenie, że o tym się nie mówi, ale będzie szukał informacji, bo ludzi to ciekawi, interesuje.

W pewnym wieku dzieciaki między sobą rozmawiają o różnych rzeczach, podsyłają sobie linki, a w dzisiejszych czasach dostępność pornografii jest gigantyczna.

W tym momencie już 8-9-letnie dzieci dostają pierwsze jakieś linki,

Z pornografią i to jest tak silny bodziec.

Mamy w Polsce dziewięcioletnie dzieci uzależnione od pornografii.

Dokładnie tak.

Proszę państwa to nie jest jakiś wymysł, tylko tak po prostu jest.

Są dzieci, które w wieku, w którym naprawdę nie powinny jeszcze się tym interesować w takim stopniu i w taki sposób przede wszystkim są uzależnione od pornografii.

Bo łatwo jest powiedzieć, rozmawiajmy, tylko jeśli partnerzy się wstydzą o tym rozmawiać, nie są przyzwyczajeni do rozmów na ten temat, nie są w stanie nawet powiedzieć, tego nie rób, bo ja tego nie lubię.

To byłoby naprawdę super zdaniem, to lubię, tego nie lubię, to jest w ogóle pierwsza rzecz.

Tak, to przekonywanie ich, zacznijcie rozmawiać, nie będzie skuteczne.

Znaczy w ogóle to jest kwestia chyba nauczenia ludzi rozmawiania i teraz tak, no to wszystko zależy od ludzi, bo będzie część osób, która ma motywację do podjęcia terapii, do poczytania chociażby na ten temat, bo wiedza jest, tylko trzeba wiedzieć jak po nią sięgnąć, gdzie po nią sięgnąć i trzeba chcieć to zrobić.

Ludzie w terapii par uczą się w ogóle rozmawiać, bo to jest pierwszy element każdej terapii par, żeby ustalić wspólny język, wspólną komunikację, żeby się rozumii żeby się słyszeć.

Jak już ludzie potrafią się usłyszeć i potrafią się zrozumieć, to wtedy porusza się te trudniejsze tematy, za którymi jednak idą różne emocje, takie jak wstyd, lęk, niepewność, złość, czy różnego rodzaju inne emocje, których doświadczamy w relacji, właśnie w kontekście tych tematów.

Nie ma tu jednego rozwiązania, bo tak jak powiedziałam, pewnie są różne też bańki.

Tu jesteśmy w Warszawie, ja mam bardzo dużo pacjentów, moje koleżanki psychoterapeutki także mają pacjentów i ludzie szukają odpowiedzi na pytania, jak mogą sobie poprawić.

Inaczej jest w mniejszych ośrodkach, inaczej jest... Chciałam powiedzieć, że pacjenci online z mniejszych ośrodków też są.

To nie jest tak, że jak ktoś mieszka w mniejszym miesięcznym na wsi, to nie sięgnie po to.

Pewnie jest ich trochę mniej i trochę... Pewnie sięgnie rzadziej.

Więc to jest jedna z możliwych opcji, ale już samo nawet poczytanie na ten temat, poszukanie odpowiedzi na pytanie, kurczę, dlaczego ja się tak czuję, bo za tym brakiem rozmów idzie jakieś samopoczucie, idzie właśnie jakaś trudność z relacji, idzie jakieś niezrozumienie, poczucie samotności, bo tak naprawdę to nie jest sam seks, bo wokół seksu jest bardzo dużo różnych relacyjnych tematów.

No właśnie.

Jakie to są tematy?

Tak naprawdę to jest tak, jeżeli załóżmy, jeżeli jest trudność w seksie, to tak bardzo często jest w ogóle trudność w zrozumieniu się, w mówieniu o tym, jak my się czujemy, w dotarciu do drugiej osoby.

Ludzie też jak są ze sobą, mają masę różnych konfliktów za sobą, mogą mieć jakieś urazy, mogą mieć jakieś trudne doświadczenia, trochę takie nieprzegadane, nierozwiązane.

Ja chcę powiedzieć, że w każdym związku prędzej czy później są kryzysy.

Tak jak ludzie myślą o seksie, że ma być idealnie, jemu ma się zawsze chcieć, ona ma być zawsze chętna i gotowa, tak to nie działa i tak samo w relacji.

My możemy mieć różne problemy, które są naturalne i kluczem do rozwiązywania tych problemów jest przede wszystkim komunikowanie drugiej osobie o tym, w jakim ja jestem miejscu, jak ja się czuję, bo to, że my się pokochaliśmy lata temu, nie oznacza, że dziś dokładnie czujemy to samo.

My mamy taki trochę mit,

w Polsce rodziny, rodzicielstwa, właśnie tej seksualności, tego, że poznaliśmy się i żyjemy długo i szczęśliwie, a z drugiej strony w dużych miastach co drugie małżeństwo się rozwodzi.

Na terapię par są kolejki, ludzie czekają na tą terapię, bardzo często zgłaszają się na nią stanowczo za późno.

kiedy już tak narośnie taka niechęć do siebie wzajemna, że w zasadzie oni przychodzą, żeby się dogadać, jak się rozstać polubownie, a nie jak się dogadać w tym związku.

Masa osób kompensuje sobie te trudności w związkach, chociażby poprzez relacje pozamałżeńskie czy pozapartnerskie.

Więc te problemy tak naprawdę, one się ciągną od samego początku, właściwie braku edukacji psychologicznej.

Doszłyśmy do odkrywczego wniosku, że trzeba rozmawiać.

Trzeba rozmawiać ale trzeba uczyć ludzi tego dlatego ja jestem ogromną fanką chociażby tej edukacji seksualnej gdzie ktoś w młodym wieku usłyszy że on w ogóle ma jakieś doświadczeń emocji, że on też jest istotą seksualną edukacja seksualna też jest istotna.

Jak ja gdziidę do obojętnie jakich mediów i mówię o tym, że ta edukacja powinna już obejmować dzieci w wieku przedszkolnym, to niektóre osoby się pukają w głowę, że jak o seksie dzieciom w wieku przedszkolnym, a trzeba mówić o tym takiemu dziecku, gdzie są jego granice, kto może dotykać takie dziecko.

Także mama, pan doktor, czy obecności mamy i tak dalej.

I potem w kolejnych etapach rozwoju, a szczególnie w okresie nastoletnim, trzeba wytłumaczyć młodym ludziom, dlaczego oni czują tak, jak czują, co się dzieje z ich ciałem.

I jak ludzie wchodzą dalej w dorosłość, też muszą wiedzieć na różnych etapach życia, chociażby czym grozi oglądanie pornografii.

Ja nie mówię o tym, że...

Pornografia całościowo jest w ogóle fatalna bo są sytuacje kiedy na przykład tak ktoś sobie dawkuje chociażby w związku i szuka jakiinspiracji razem tak w twarzy i to jest okej a nie w momencie kiedy to jest forma zastępcza kiedy to po prostu powoduje.

wycofanie się chociażby z jakichś relacji seksualnych, nieprawdziwe w ogóle jakieś przekonania na temat seksualności i seksu, krzywdzenie siebie nawzajem w łóżku, bo ja miałam pacjenta, który po prostu bił swoją dziewczynę podczas aktu seksualnego, bo oglądał tego typu filmy i myślał, że tak powinien wyglądać prawdziwy dobry seks.

Dodatkowo bardzo wiele osób

ma zaburzenia seksualne wynikające chociażby z tego, że ten sposób stymulacji i te bodźce nie są do odtworzenia w życiu realnym.

I to wszystko powinien człowiek usłyszeć podczas jakiejś realnej, rozsądnej, mądrej edukacji seksualnej, żeby przynajmniej się zatrzymał na chwii wiedział, czym skutkuje, czym grozi takie, a nie inne zachowanie.

Więc ja wracam do edukacji.

Tylko i wyłącznie mądra edukacja jest w stanie dać ludziom jakieś narzędzia do tego,

Żeby mogli realizować swoje potrzeby i emocjonalne i seksualne i po prostu żeby byli szczęśliwi w związkach.

Nie, zawiesiłam się na tej mądrej edukacji seksualnej.

Ja cały czas jestem za tym i wierzę, że jest możliwe.

Ja rozumiem, my możemy nawet obie być za tym.

Czy mógłby nas usłyszeć ktoś, kto zrobi mądrą edukację seksualną.

Dziękuję bardzo serdecznie za rozmowę.

Magdalena Chorzewska, psycholożka, była naszym gościem.

Dziękuję bardzo.

I teraz, proszę Państwa, pójdziemy do dramy, która odbywa się w różnych miejscach, głównie oczywiście w internecie ona się odbywa.

Zapraszam, zapraszam bardzo serdecznie.

Marta Rodzik, ekspertka od wizerunku i public relation.

Zabiorę moje okularki, tutaj jest miejsce.

O, super, bardzo dziękuję.

I porozmawiamy, proszę Państwa, o dramie, która mnie dopadła nagle.

Ona mnie dopadła znienacka w social mediach, a potem się okazało, że ona okrąża całą ziemię.

I to jest drama w rodzinie Beckhamów.

W skrócie ja Państwu opowiem, co się wydarzyło.

Brooklyn Beckham, czyli syn Davida Beckhama i Victorii Beckham, dawna Spice Girls, dawny piłkarz, napisał w social mediach potwornie długi, strasznie źle skonstruowany stylistycznie i dziwny post o tym, że on zrywa ze swoją rodziną, że rodzina jest toksyczna i zła i przez całe życie był pod kontrolą rodziców.

Brooklyn Beckham ma w tej chwili 26 lat.

i że jego rodziną jest jego żona, on nie chce mieć z nimi nic wspólnego, a jego mama nieładnie z nim tańczyła na ich ślubie.

I teraz tak, czy to nie jest trochę tak, że to jest taki przykład, po pierwsze, dramy, która gdzieś tam się tliła przez lato i wybuchła,

A po drugie efekt szarentingu, czyli zjawiska pokazywania dzieci, rodziny w internecie, którego efektem jest to, że jak jest awantura, to nie jest u nas w kuchni, tylko jest też w tym internecie.

No właśnie, drama wybuchła i chyba prędzej czy później to by się wydarzyło.

Wydaje mi się, że duży wpływ oczywiście obecna żona Brookina miała na tą sytuację.

Czy będzie dalej to kontynuowane zapewne tak No bo nazwisko jest nazwiskiem międzynarodowym wszyscy wiedzą kim jest Beckham więc myślę, że ta drama będzie się ciągnęła dopóki jakieś uzgodnienia prawne nie zostaną skonstruowane

ale to też był powód do dramy zdaje się bo oni tam mieli problem z tym nazwiskiem, że, że on dołożył nazwisko do nazwiska Beckham.

W brytyjskim internecie przynajmniej to w ogóle są posty pod tytułem nasza druga rodzina królewska jest ofiarą takiej samej afery.

Syn bierze ślub z Amerykanką, wyjeżdża do Stanów i nagle, dokładnie tak jak Harry i Meghan Markle...

Okazuje się, że on z tą rodziną nie chce mieć nic wspólnego, te złe Amerykanki, które odciągają naszych brytyjskich chłopców od ich rodzin.

Czy to nie jest tak, że ci mężczyźni, którzy bardzo dużo zawdzięczają swoim rodzinom, niezależnie czy jest to rodzina okulewska, czy jest to rodzina Beckhamów, nagle dochodzą do wniosku, że...

Że byli przez tą rodzinę w sposób nadmierny kontrolowani i że to cała ta drama jest trochę nadmierna.

Jest nadmierna i wynika to przede wszystkim z tego, że Brooklyn jest najstarszym synem i on miał największą presję, jeśli chodzi o cały świat taki początkowo szarenkingowy, nazwijmy to.

Bo wiadomo to nie jest klasyczny szarenting bo klasyczny szarenting najczęściej dzisiaj jest odbierany poprzez media społecznościowe i z którego właśnie te drama jakby poniekąd wyniknęła ale on miał presję taką bardziej szarentingu.

komercji można powiedzieć które podchodzi No bo on miał 5 tygodni gdzie uczestniczył w sesji zdjęciowej dla magazynu OK Magazine i to pierwsza sesja zdjęciowa rodzinna, więc on od razu był w tą głębinę świata show biznesowego narażony więc dla takiego może takie osoby

Ogromne obciążenie psychiczne i ciągle bywanie na tych ściankach, udział w sesjach zdjęciowych, pokazach mody.

On po prostu musiał się dostosować.

No i rósł na oczach całego świata, na oczach mediów.

Dokładnie tak.

I każda sytuacja, każde potknięcie było odbierane w bardzo sposób negatywny, zarówno przez rodziców, jak i również przez odbiorców.

Więc to presja społeczna tego pokolenia Z,

na którym on właśnie jest który zapoczątkował jakby też wszystko to pokolenie Myślę, że to sprawiło, że ten szarenting bardzo się pogłębiam wiadomo, że w latach 90-tych, ten szarenting i nie był tak popularny jak teraz na chwilę obecną.

tylko no było to po prostu odbierane w sposób neutralny No jest to znana postać więc my też chcemy wiedzieć jak ona wygląda co porabia do tej pory społeczeństwo lubi wiedzieć co się dzieje u osób znanych publicznie więc my jesteśmy do tego odbioru bardzo przyzwyczajeni i trudno w jakiś sposób nas odzwyczaić z drugiej strony patrząc media społecznościowe.

przyjmują się bardziej klasycznie i bardziej jesteśmy chętni odbierani jeżeli pokazujemy w takim sposób neutralny swoją osobowość jesteśmy autentyczni a trudno być autentycznym skoro zarządza nami świat No jesteśmy zarządzani przez rodziców No to

którzy z kolei po prostu zarządzają PR-owo naszym wizerunkiem.

Dokładnie tak.

I jak to odnaleźć z siebie?

Jakie wartości ma?

No Brooklyn Beckham ma spory problem z odnalezieniem siebie, bo nawet nie jest w stanie odnaleźć sobie zawodu żadnego specjalnie.

No nie ma, próbował różnych opcji, był modelem i był też fotografem, wydał książkę, chciał być piłkarzem, ale myślę, że to też wynika, że jest bardzo podobny do swojej mamy, która też do końca nie wiedziała kim chce być, no bo band muzyczny oczywiście dużo sławy i popularności jej przyniósł,

Ale potem była kariera solowa, która była nieudana, potem projekty modowe, które sprawiły, że wpadła w ogromne zadłużenie, bo ponad 12 milionów funtów i musiała znaleźć inwestora, który pomoże i zainwestuje w nią, w kolejne jej pomysły.

I to było bardzo trudne, myślę, dla wszystkich w tym momencie, no bo...

Znaleźli się na pierwszych stronach w tej negatywnej odsłonie.

Nie z pozytywnych powodów, tak.

No ale to właśnie, tym bardziej trudno się dziwić czy Dawidowi Beckhamowi, czy Wiktorii Beckham, że zarządzali tym swoim wizerunkiem po pierwsze tak, żeby nie wpaść w czarną dziurę, przepaść, niebyt.

Bo dla byłych gwiazd to jest największe zagrożenie, że za chwilę przestaną kogokolwiek interesować.

Za chwilę Wiktoria Beckham mogłaby zostać byłą gwiazdką, która występuje w reality show jednym, drugim, pięćdziesiątym, tańczy na lodzie, robi fikołki, szuka partnera, a David Beckham trenerem, chociaż był wybitny,

piłkarzem, trenerem w podrzędnym klubie.

Natomiast zbudowali ten wizerunek, zbudowali imperium Beckhamów, markę Beckhamów dość skutecznie.

Więc czy oni mieli inne wyjście w ogóle niż zarządzanie w ten sposób swoim wizerunkiem?

Myślę, że nie, bo to też wynikało jakby z charakterów, jakie oni posiadają.

Są bardzo ambitni, bardzo kreatywni, mają dość wysokie ego.

Nawet Tom Ford powiedział o Wiktorii, że ego Beckhamów nie pozwala jej na to, żeby nie walczyć o działania modowe i nowe projekty.

Więc myślę, że to sprawiło, że oni chcieli iść tą drogą, że oni wybrali taką drogę.

I myślę, że i na innej drogi nie są w stanie nawet sobie wyobrazić.

W dodatku wydaje mi się, że to nie jest do końca przypadek, że właśnie teraz pojawił się ten komunikat od syna w mediach społecznościowych, ze względu, że w tamtym roku mogliśmy obejrzeć serial o Wiktorii i serial o Dawidzie na Netflixie, więc...

Więc to nie jest jakby przypadkowe, bo jeżeli by to wyszło wcześniej, zepsułoby to wizerunek i jakby oglądalność właśnie tych materiałów i to by miało wpływ.

Ja myślę, że zaraz jeszcze podbije oglądalność tych materiałów.

a myślę, że teraz to dodatkowo rzeczywiście podbije, bo każdy będzie zainteresowany, jak to rzeczywiście było, kto tu mówi prawdę, kto jest autentyczny w całej tej sytuacji.

Zwłaszcza, że Brooklyn też tam parę rzeczy, bo to ja widzę, jak to rozwikłują bardzo zainteresowani Brytyjczycy i Amerykanie tą sytuację, że na przykład on tam pisze o tym, że matka odwołała uszycie sukienki dla jego

Panny Młodej na 11 godzin przed i właśnie nie dodał przed tym, a tutaj dwa lata temu ukazał się duży wywiad w Vogue z Nicole Peltz, która mówi, że z Valentino nad swoją suknią ślubną pracowała ponad rok, więc nie na 11 godzin, tylko na 11 godzin być może, ale półtora roku przed ślubem.

Więc tutaj są pewne nieścisłości w tym, co Brooklyn Beckham napisał.

Może do końca on też nie przemyślał, jak to oświadczenie ma wyglądać.

Trzeba było skorzystać z firmy PR-owej.

To by było najlepszym rozwiązaniem, jakby ktoś profesjonalnie do tego podszedł.

Możliwe, że to było pod wpływem emocji i z jakiej sytuacji to wyniknęło.

I tak to jakby wygląda.

Pani zdaniem, my będziemy mieć z takimi dramami coraz częściej, ja wracam do tego Szarentingu i do tego rzeczywiście Brooklyn Betham, jak mówię, ma 26 lat, jest dorosłym człowiekiem, ma własną rodzii jest efektem tego pierwszego Szarentingu, tego pierwszego dzielenia się takiego bardzo dużego celebrytów swoim życiem, ale takich dzieci będzie coraz więcej.

Takie dzieci będą coraz częściej stawały się dorosłymi ludźmi i będą miały duże pretensje do swoich rodziców o to, że zostały w jakiś sposób wykorzystane w budowaniu ich własnego wizerunku.

Myślę, że tak i tym bardziej, że i na naszym polskim podwórku show biznesowym coraz więcej z tego typu sytuacji w tamtym roku znowu w Ameryce też była bardzo ciekawa sytuacja odnośnie Ruby Franki, która robi franki to jest bardzo to też jest proszę państwa jest taki dokument, który można obejrzeć o Ruby Franki to nie jest długie i no to jest wstrząsająca dość historia.

To jest naprawdę to trzeba obejrzeć zaciekawić się tym i dogłębnie przejrzeć materiał bo.

To pokazuje jak wizerunek jest bardzo ważną.

Historią która zapoczątkowuje życie młodego człowieka.

I jak ma wpływ na to i jaką odpowiedzialność ponoszą rodzice za to, co umieszczają w mediach społecznościowych.

My, jako odbiorcy tych właśnie osób znanych i tych całych sytuacji, tych wszystkich dram, jesteśmy bardziej świadomi, jak to wygląda i bardziej bezpiecznie do tego podchodzimy.

I całe szczęście.

No ale cały czas lubimy sobie pooglądać drama lubimy do roba dobra drama w internecie to nie ma nic lepszego oczywiście przy kawie oczywiście przy kawie nawet mając świadomość niestety, że to jest kosztem często dzieci, że to jest często kosztem młodych ludzi bo ja nie ujmuje Brooklynowi Beckhamowi tylko, że mógł czuć się wykorzystywany przez swoich rodziców tylko zastanawiam się czy.

Czy oni mieli jakiekolwiek wyjście i czy to nie jest trochę tak, że Brooklyn Beckham powinien wziąć pod uwagę jak.

Jak przy okazji oni budując swój wizerunek również zbudowali jego wizerunek i, że to mogło mu pójść gorzej o tak.

Mogło zawsze mogło zresztą znamy wiele osób z show biznesu światowego gdzie ten wizerunek młodych osób jest dość kontrowersyjny nawet w nasz ulubieniec świąteczny Kevin sam w domu który wiadomo, że ten aktor miał niechlubne podejście do życia.

Tak, ale jego rodzice też nie najlepsze.

Więc też nie było tutaj żadnej dobrej strony.

Dziękuję bardzo serdecznie.

Marta Rodzik, ekspertka od wizerunku i PR-u, była ostatnim gościem w Onet Rano.

Ja się już z Państwem pożegnam na dzisiaj i teraz zapraszam Państwa na rozmowę Odety Moro z Agnieszką Salach, rzeczniczką prasową Kruka i Bartłomiejem Jojczykiem, prezesem zarządu Fundacji Dobrych Inicjatyw.

Ja na dzisiaj się żegnam.

Do zobaczenia.

Dzień dobry, witam was bardzo serdecznie od Etamoro, to jest Onetranowiem.

Dziś o wsparciu młodych dorosłych, młodych, którzy bardzo często opuszczają pieczę zastępczą.

No właśnie i co dalej?

I o tym co dalej?

Jak to wygląda dzisiaj między innymi z moimi gośćmi.

Agnieszka Salach, rzeczniczka prasowa Krukesa, dzień dobry.

Dzień dobry.

Ale też jest z nami Bartłomiej Jojczyk, prezes zarządu Fundacji Dobrych Inicjatyw.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Przyznam szczerze, że jak zaczęłam wczytywać się w raport, to bardzo dużo rzeczy zaskoczyło mnie.

Między innymi dlatego, że o tym się po prostu nie mówi.

A jest bardzo dużo ludzi, którzy stają się młodymi, dorosłymi.

I ta świadomość tego, jak wygląda dorosłe życie, chyba nie u każdego jest taka sama.

No niestety w Polsce mamy 1% dzieci, które wychowuje się w tak zwanym systemie pieczy zastępczej.

Teraz wyjaśnijmy krótko, czym jest system pieczy zastępczej.

Czyli to są domy dziecka i to są rodziny zastępcze.

Co setne dziecko w Polsce wychowuje się w tym właśnie systemie.

Co setne dziecko.

Mamy niższe demokraficzne, mamy starzejące się społeczeństwa, a coraz więcej dzieci przybywa do systemu pieczy zastępczej.

I teraz w samych domach dziecka, czyli w placówkach opiekuńczo-wychowawczych jest obecnie około 17 tysięcy dzieci.

To są dzieci, które w pewnym momencie muszą stać się osobami dorosłymi.

Tak, i muszą stać się bardzo szybko, ponieważ średni wiek usamodzielnienia w Polsce osoby to jest 27-29 lat.

Czyli w Polsce mamy dzisiaj taką sytuację, że średnio prawie 30-letni mówi do swojej mamy, do swojego taty, ok, koniec wspólnego mieszkania, idę na swoje.

Ale od dzieciaków w systemie opieki zastępczej oczekujemy, że w wieku 18-18+, oni dokonają tej rewolucji w swoim życiu.

A mówimy o dzieciach, które nadal przeżywają traumę porzucenia, czasami przemoc fizyczną, czasami przemoc psychiczną, seksualną.

Często te tematy nie były zaopiekowane w odpowiedni sposób wtedy, kiedy te dzieci były w domu dziecka.

14 dzieci, jeden dorosły wychowawca, nie jesteś ważny, nie jesteś wyjątkowy dla nikogo.

I teraz masz te 18 lat.

Jeśli nie kontynuujesz nauki, musisz opuścić placówkę.

I te dzieci w ogóle nie są przygotowane.

Ja cały czas mówię, że to są dzieci.

18, 19, 20 to nadal jest dziecko.

W ogóle polski system pieczy zastępczej nie przygotowuje tych młodych dorosłych do tego, żeby oni weszli w ten świat.

Jak słyszę słowo system, to od razu bardzo źle mi się kojarzy, bo każdy system zazwyczaj, przypuszczam, że i ten system ma luki.

W ogóle system, słowo system, nie wiem, czy ono nam gwarantuje cokolwiek.

Na pewno coś gwarantuje, ale kojarzy się na pewno źle.

Dlatego siedzicie tu Państwo razem na kanapie, bo ten system ma luki i te luki można wypełnić.

Proszę powiedzieć, dlaczego podjęliście wspólną inicjatywę i od czego ona się zaczęła, w którym momencie jesteście?

W zasadzie jesteśmy w takim momencie startowym.

Jako firma, która stara się pomagać zwłaszcza takim osobom, które są społecznościami tak zwanymi dotkniętymi, czyli narażonymi na kryzys bezdomności, narażonymi na popadanie w zadłużenie, zdecydowaliśmy się właśnie, przeglądając między innymi pierwszy z raportów, który przygotowała Fundacja Dobrych Inicjatyw, zdecydowaliśmy się pomóc

kupując mieszkanie, które zostanie przeznaczone na takie mieszkanie treningowe dla osób usamodzielniających się.

Bo tak jak tutaj powiedział pan Bartłomiej, jest to duży problem.

Sama jako matka 24-latka wiem, że...

osoba, która kończy studia, też od razu nie znajduje pracy.

Na razie ma dach nad głową, ma wszystko, ma dokąd wrócić, jeżeli się noga powinie.

Natomiast takie osoby, które wychodzą właśnie z pieczy zastępczej, wychodzą z placówek opiekuńczo-wychowawczych, nie mają takiego wsparcia.

A też nasze badania, które my przeprowadzamy, badania społeczne, wskazują, że bardzo istotną taką kwestią i elementem wspierającym między innymi ten start w dorosłość takich osób, osób młodych, jest między innymi edukacja, edukacja finansowa, to w jaki sposób zarządzać budżetem domowym.

No właśnie, państwo zdecydowaliście się też na takie warsztaty i za chwilę o tych warsztatach na pewno chciałabym powiedzieć, bo ta wiedza ona jest niezbędna, a potem jest bardzo praktyczna w tym życiu dorosłym.

Na moment jednak wróciłabym jeszcze do tego mieszkania treningowego.

Na czym takie mieszkanie treningowe polega, proszę powiedzieć?

Czego taki młody dorosły, człowiek, który ma pewne braki z racji tej sytuacji, w której się znalazł, na co on to może liczyć i co trenuje, jak sama nazwa mówi?

Mieszkanie to jest pierwsza i podstawowa potrzeba młodych dorosłych, którzy opuszczają systemy wieczorzastępcze i to nam wyszło w badaniu dwa lata temu.

To było badanie ilościowe i w tym badaniu, które zrobiliśmy z IPSOS-em, badanie jakościowe, mieszkanie jest pierwszą, najważniejszą potrzebą.

I to, co jest ważne, żebyśmy zwrócili uwagę.

Bo ktoś z naszych słuchaczy, widzów może sobie pomyśleć, no tak, ja też bym chciał mieć mieszkanie, mam 19-20 lat, nie dostanę, nie będę to miał.

Ale my tutaj mówimy trochę o innej sytuacji, bo człowiek młody, który wychowuje się w pełnej rodzinie czy z jednym z rodziców, mając 19-20 lat w ogóle nie myśli o mieszkaniu.

Nie ma takiej potrzeby, no bo ma, ma tak nad głową, on może o studiach, może o jakiejś pracy, może jest jakaś potrzeba zdrowotna.

Poczucie bezpieczeństwa, posiadania tego swojego własnego konta u rodziców, tak?

A nasz podopieczny to jest osoba, która ma 18 lat.

Walizka za drzwi, uścisk dłoni dyrektora i kilka tysięcy na koncie.

I to jest twoja perspektywa.

Masz rodziców biologicznych, bo 95% dzieci ma rodziców biologicznych, ale to są dysfunkcyjne rodziny bardzo często.

Jeśli tam wrócą, wiemy, co się wydarzy.

Nie chcemy, żeby tam wracali.

W Polsce jest 700 mieszkań treningowych,

przygotowywany przez różne powiaty.

I teraz to dziecko, jeśli dostanie taką szansę, to znowu system, ale nie ma jednej ofekty.

Mieszkasz w Białowieży, masz jeszcze trudniej.

Mieszkasz w Pasojąku, masz jeszcze trudniej.

Mieszkasz w Warszawie, będzie łatwiej.

Ale teraz to ten młody człowiek wychodzący z placówki opiekuńczo-wychowawczej, który wejdzie do mieszkania treningowego, które razem z firmą Kruk przygotowaliśmy, zostało zakupione, wyremontowane, wyposażone.

On teraz ma bezpieczną przestrzeń do tego, żeby wchodzić w tą dorosłość.

Bo mieszkanie to niezwystarczający element, chociaż bardzo kosztowny.

Ale oprócz tego mieszkania my razem z Klukiem i z innymi partnerami wdrażamy coś, o czym mówimy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o czym mówimy w kampaniach społecznych, o jednym mądrym dorosłym, o osobie, która będzie miała ich zaufanie, o osobie, której oni będą mogli zaufać, o osobie, która będzie ich znała.

Która pokaże właściwy kierunek na wielu płaszczyznach?

Nawet nie chodzi o to, żeby pokazywać, ale o to, żeby być w momencie, w którym czegoś nie wiesz, w momencie, w którym spadasz w kryzys.

Bo to, co wyróżnia naszą młodzież na tle ich rówieśników, to jest to, że oni nie mają prawa do błędu.

Oni jeśli popełnią błąd, to przepadli, wchodzą w system opieki społecznej.

w używki, w zadłużenia, w kryzys bezdomności, oni nie mają czego się złapać.

Nie mają kogo się złapać.

Jeśli to ma im tylko mieszkanie, to to jest trochę tak jakbyśmy im dali samochód na 18 godzinę, tylko bez prawa jazdy.

Więc wiemy, co się wydarzy.

I dzisiaj odbywa się w Polsce, dzieje się reforma systemu opieczy zastępczej, w której my mamy bardzo silne

głos i tam rozmawiamy z ministerstwem i z różnymi integracjuszami.

I wiemy o tym, co nie działa.

Wiemy, gdzie są prowizoryczne działania, które nie przyniosą efektów.

Budujemy koalicję organizacji pozarządowych, budujemy koalicję zaangażowanych w firm społecznie.

I dajemy rozwiązania.

Ale to, co robimy jeszcze, co jest bardzo ważne, dajemy wiedzę, dajemy informacje, badania ilościowe, badania jakościowe.

W Polsce nie robi się takich badań.

Bo w Polsce nikogo nie interesuje los 18+, czy wychodzą z domu dziecka.

Już nie jesteś dzieckiem.

Nie interesujesz nas.

Ale to jest bardzo duża grupa, która w dobie naszego kryzysu demograficznego, o którym mówimy, to jest grupa, która może stanowić olbrzymi potencjał, tylko trzeba dać pewne możliwości, dać szansę.

Proszę powiedzieć, bo mieszkanie treningowe, tak jak ja sobie wyobrażam, ja nie wiem, jak ono jest duże i ile osób może przyjąć, ale zakładam, że ci ludzie będą się zmieniać, rotować, pojawiać się, odchodzić, przychodzić.

Do tego będzie taki opiekun, który jest...

To, co jest ważne, to to, żeby ta pomoc i to, o czym my mówimy, żeby była zindywidualizowana.

Ktoś będzie potrzebował takie mieszkanie na dwa lata, ktoś na rok, ktoś na sześć miesięcy.

Więc to, co jest najważniejsze, żeby oni mieli poczucie bezpieczeństwa, że teraz możecie tutaj mieszkać, płacicie bardzo minimalną kwotę, żeby się uczyć też tego... Życia dorosłego?

Dokładnie.

Dostają u faktycznej edukacji finansowej.

70% badanych mówi o tym i to jest ich kolejna potrzeba, edukacja finansowa.

Właśnie do tej edukacji wróćmy, do tych warsztatów.

Proszę powiedzieć, bo ten raport on też pokazuje pewne rzeczy i za chwilę do raportu przedpremierowo trochę.

chciałabym zajrzeć i posłuchać o tym, co zaskakującego w nim jest, ale najpierw o tych warsztatach, bo ci młodzi ludzie, oni mówią, gdzie czują się najsłabiej i te finanse to jest bardzo istotna płaszczyzna.

Czego wy uczycie albo czego chcecie nauczyć, co chcecie pokazać, żeby, tak jak pan powiedział, żeby taki młody dorosły nie wpadł na problem, mając tylko jedną szansę?

Generalnie to jest nauka takich podstaw, bo te dzieci z pieczy zastępczej, z placówek opiekuńczo-wychowawczych, tak jak tutaj zostało wspomniane, one są zaopiekowane przez jednego opiekuna.

Jest ich czternaścioro na przykład.

No i nie jest w stanie taki opiekun przekazać wszystkim dzieciom w miarę ich potrzeb takiej wiedzy finansowej chociażby, która jest dostosowana do jego wieku.

A też już inne współprace nam pokazały, że nawet przedszkolaki potrzebują już na dzień dzisiejszy takiej wiedzy finansowej, zarządzania finansami, nauczenia się takiej odpowiedzialności

społecznej odpowiedzialności finansowej, nauczenia się też rozmawiania o finansach, bo okazuje się, że bardzo długie lata wszystkie firmy, które angażują się właśnie w taką pomoc społeczną, zwłaszcza w ramach takiej edukacji finansowej, rozmawiają o tym, jak istotna jest rozmowa o pieniądzach.

My dorośli mamy z tym problem.

Natomiast tutaj należałoby zacząć też od podstaw nauczenia tych dzieci tego, czym są rachunki, jak je spłacać, jak zarządzać swoim domowym budżetem, swoimi pieniędzmi, którymi dysponujemy w danym miesiącu.

No to jest czasami abstrakcja z tego, co pokazują tutaj badania.

Więc to jest taka podstawa podstaw.

Należy też dzieci nauczyć tego, w jaki sposób czytać umowy.

Nasze badania pokazują, że w ogóle naszego społeczeństwa bardzo nikły procent odsetek Polaków... Czyta.

czyta, mało tego, potrafi obliczyć samodzielnie, na przykład RRSO, albo potrafi obliczyć, jakie ma w ramach zaległości jakichś płatniczych odsetki.

To jest po prostu niewyobrażalne, wydawałoby się, że takie naturalne i każdy powinien to potrafić zrobić, natomiast no niestety, więc na pewno tutaj te warsztaty

Opiekują kwestie zarządzania budżetem, czytania uważnego i rozumienia, co się znajduje w umowach, na co zwrócić uwagę.

No i takiej właśnie odpowiedzialności między innymi finansowej.

No i tutaj jeszcze pojawia się taki rozdział, o którym ja ostatnio bardzo dużo mówię.

Rozdział dotyczący edukacji finansowej, dotyczący mojej branży, którą reprezentuję, czyli windykacji.

Trudny temat, wciąż wzbudzający wiele emocji, wciąż wzbudzający w społeczeństwie wstyd i nie każda osoba wie, co zrobić, jakie kroki wykonać w momencie, kiedy taki problem się zdarzy, a zdarza się on naprawdę każdemu.

A tutaj, tak jak powiedzieliśmy sobie, dzieciaki nie mają po prostu możliwości na to, żeby takie błędy popełniać, bo nawet jeżeli pojawiają się jakieś problemy z niespłaconymi rachunkami telefonicznymi, chociażby takie najpopularniejsze chyba rachunki, z którymi się spotykamy i które nie są spłacane przez młode osoby, czy jakieś kredyty gotówkowe zaciągnięte w banku, no to te osoby muszą wiedzieć,

co dalej zrobić, jak z tego wyjść i jak nie dać się, że tak powiem, wplątać w jeszcze większą tak zwaną spiralę zadłużenia.

Wracając do raportu, proszę powiedzieć, bo wspomniał pan, że takich badań, takich raportów się nie robi, bo nikt nie interesuje się tą grupą, a to jest grupa, która naprawdę może być bardzo dużym potencjałem dla naszej gospodarki chociażby.

Dla mnie najbardziej zaskakujące jest to, jak niewiele trzeba, żeby wpaść w czarną dziurę.

I zarówno pierwszy i drugi raport, ten ilościowy o statystykach, liczbach, łatwo się czyta ekonomistom, ale ten drugi raport, który...

za niedługo ukaże się w Polsce, on opowiada o tych liczbach z perspektywy 24 indywidualnych historii.

Bardzo namacalnie.

Zostawiliśmy ten język młodzieży, która udzielała tych wywiadów oryginalnych po to, żeby też pokazać, jak oni w ogóle się wypowiadają na temat tej swojej sytuacji.

Ale pierwszy rok po opuszczeniu domu dziecka jest najbardziej kryzysowym momentem.

Wielu z nich wpada w czarną dziurę.

Ponieważ, nadając trochę osobisty kontekst, o tym mówiła Pani Agnieszka przed chwilą, tej edukacji finansowej.

Proszę sobie wyobrazić, że każdy z nas kiedyś miał 18 lat.

Przez 18 lat nie to tylko pieniędzy, bo wszystkim zajmuje się administracja w placówce, wychowawcy itd.

Nie płacisz rachunków i nie wiesz tak jak... Nie siedzisz przy stole i nie słuchasz rozmów rodziców w ogóle, że taki temat się pojawia.

I potem dostajesz jakieś kieszonkowe drobne, bardzo drobne i potem masz 18 lat i nagle pierwszy raz w życiu i zazwyczaj jedyny raz w życiu dostajesz duży zaszyk gotówki.

Na przykład to dziecko odkładał ci 500-800 plus przez kilka lat, dostajesz 10, 15, 20 tysięcy.

Umówmy się, każdy z nas miał 18 lat.

Nie trzeba być w domu dziecka, żeby wiedzieć, co taki młody człowiek zrobi z tymi pieniędzmi.

iPhone, Nike, buty.

Wszystko to, na co nie było pieniędzy.

A potem okazuje się, że właśnie trzeba wynająć pokój albo mieszkanie.

I że tam jest nie tylko ta kwota, tam 1500 zł, ale jeszcze kaucja za dwa miesiące.

Jeszcze jakieś rachunki są, które trzeba terminowo opłacać.

I nagle się okazuje, że trzeba mieć na dzień dobry 10 tysięcy.

I kupić sobie miesięczny bilet, żeby dojechać do pracy.

I pierwszy miesiąc koniec, lecisz.

Więc to pokazuje, jak niewiele potrzeba ze strony systemu, żeby ten temat zabezpieczyć.

A to, co jest ważne, to to, że dzisiaj system oferuje tym młodym dorosłym.

Powiedzmy o tym, co system im oferuje.

Oferuje im opiekuna osamodzielnienia, czyli fikcyjną osobę tak naprawdę, która jest nieprzygotowana, nie ma wiedzy, to może jej być mama alkoholiczka na przykład wyznaczona.

I ta osoba ma przeprowadzić ich przez ten system.

Z potorozłości.

Nie ma szans to...

Tak, nie ma szans bytu.

Pani Agnieszko, z Pani perspektywy, tak na koniec, patrząc na ten raport.

Generalnie ja jeszcze też chciałam powiedzieć o takim zjawisku wyuczonej bezradności, z którym my się od lat jako firma stykamy i już w poprzednich też różnych współpracach, między innymi z MOPR-ami, z MOPS-ami, gdzie mieliśmy kontakt bezpośredni z beneficjentami tych instytucji.

wynika, że pokoleniowo też przychodzą pewne nawyki, pewne zwyczaje i te osoby, które przychodzą po zasiłki, żyją z tych zasiłków, przychodzą później ich dzieci i robią, naśladują dokładnie to samo.

Więc tutaj w tym przypadku myślę, że też warto byłoby zwrócić uwagę właśnie na takie zjawisko, na tą powtarzalność i też tak jak pokazują nasze badania,

W pełnej rodzinie, czy tam jeżeli nawet jest jeden rodzic, który opiekuje się dzieckiem, mamy takie też badania na to, że ponad 50% zresztą tak uważa, że jednak te nawyki, te zwyczaje dotyczące stylu życia, zarządzania swoim domowym budżetem jednak wynosimy z domu.

No tak, sam fakt, tak jak pan wspomniał, że przy stole rozmawia się o tym, że nie ma na coś pieniędzy albo na coś trzeba odłożyć i to już jest lekcja.

Także ten asystent usamodzielnienia, którego będą miały te osoby, które zamieszkają w tym naszym mieszkaniu, usamodzielniających się, będą pewnie miały duże wsparcie w takiej osobie.

Na koniec jeszcze zapytam, bo już musimy kończyć.

Kiedy zamieszkają?

Pierwsze osoby się wprowadzą w lutym, na początku lutego.

Mieszkanie już jest gotowe, czeka na swoich pierwszych lokatorów.

Jeśli mogę tylko dwie rzeczy powiedzieć, bo to pani zwróciła na to uwagę, że mamy niż temat graficzny, starzejący się społeczeństwa i nie wykorzystujemy tego powodu.

Potencjału młodych ludzi, którzy mogliby pięknie... Za kilka tygodni opublikujemy pierwszy w Polsce raport pokazujący, jaki jest koszt dziecka w systemie pieczy zastępczej, jaki jest koszt utracony w korzyści, kiedy ono wychodzi z domu dziecka i nie wykorzystujemy potencjału.

I jak niewiele trzeba zainwestować dzisiaj, żeby wykorzystać ten potencjał.

Dlatego ja się bardzo cieszę, że firma Kruk weszła w tą współpracę.

że zarówno zainwestowała w badania, co nie jest standardem, zainwestowała bardzo dużo środków w mieszkanie i zainwestowała w tułkowolowy projekt społeczny.

I to pokazuje, że istnieją dobre przykłady, dobre rozwiązania w współpracy organizacji pozarządowych i biznesu.

Tam, gdzie się system nie dowozi, to możemy na wspólnie dowieźć.

A ja mam nadzieję, że ten raport odbije się szerokim echem w takim razie, bo to powinno być zauważone.

Dziękuję bardzo serdecznie i cieszę się, że mieszkanie już w lutym będzie mieszkanie treningowe.

Będzie otwarte dla tych, którzy tego najbardziej potrzebują.

Dziękuję bardzo serdecznie.

Agnieszka Salach, rzeczniczka prasowa Kruk S.A.

i Bartłomiej Jojczyk, prezes zarządu Fundacji Dobrych Inicjatyw.

Dziękuję bardzo serdecznie.

A wam życzę miłego dnia i trzymam kciuki, żeby wszystko się udało.

Więcej jakościowego dziennikarstwa znajdziesz w aplikacji Onet Audio.

0:00
0:00