Mentionsy

Onet Rano.
12.08.2025 08:30

Onet Rano. Goście: Kwiatkowski, Gołębicka, Piotrowski, Staszczyk CAŁY ODCINEK

We wtorek w "Onet Rano." przywita się Marcin Zawada, którego gośćmi będą: Krzysztof Kwiatkowski, Koalicja Obywatelska, były minister sprawiedliwości; Anna Gołębicka, strateg komunikacji i zarządzania, ekonomistka; Mateusz Piotrowski, PISM; Muniek Staszczyk, wokalista. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Agnieszki Homy będzie: Wojciech Kardyś, ekspert od social mediów, autor książki "Homo Digitalis. Jak internet pożera nasze życie?".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 850 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

Piękny, słoneczny poranek.

No proszę zobaczyć, czy to nie jest obrazek za milion dolarów?

No wróć, milion złotych.

Wszystko, co tutaj, to przecież musi być polskie.

No taki czas.

I o tym właśnie, na ile gramy różnymi rzeczami, w tym też różnymi elementami, które pojawiają się w naszym codziennym życiu, ale są wykorzystywane politycznie odpowiednio.

O tym też dziś porozmawiamy, czyli o tym, że Polskie jest najlepsze i dlaczego to dziś tak dobrze, cudzysłów, politycznie się sprzedaje.

Marcin Zawada, kłaniam się nisko.

Teraz mnie państwo już widzą, to mogę się przywitać.

Cześć Marcin.

I cała oczywiście ekipa, która też państwa bardzo serdecznie pozdrawia.

No to nasi goście, to oni są przecież tutaj oprócz was, drodzy widzowie, najważniejsi.

Krzysztof Kwiatkowski na początek, czyli senator Koalicji Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości i tu będzie właśnie o dużych pieniądzach, o których mówiłem na samym początku, czyli KPO i problemy rządu z jednym z programów, który wchodził w KPO.

Nie największy program, ale kontrowersji bardzo dużo.

Waldemar Żurek, nowy minister sprawiedliwości.

I ogromna nadzieja w jednej części społeczeństwa, w innej części społeczeństwa.

Może nie obawy, ale raczej brak nadziei.

To oczywiście łatwo powiedzieć sobie już, która część społeczeństwa komu kibicuje politycznie.

No ale będziemy też mówić o wielu innych rzeczach, które politycznie dzieją się w Polsce, bo dzieje się.

Bardzo dużo, w tym też o wizycie Karola Nawrockiego na meczu Lechii Gdańsk.

To, że Karol Nawrocki gości na meczu Lechii Gdańsk, no nic dziwnego, przecież to jego środowisko.

Z tego środowiska się w dużej mierze wywodzi, do czego cały czas się przyznaje, ale prezydent Polski na trybunach Ekstraklasy.

I to nie na trybunie WIP-owskiej, ale na trybunie takiej, gdzie najbardziej zagrożeni kibice są, no to jest w jakiejś mierze też temat polityczny.

Do skomentowania przez polityków, ale też i przez ekspertów.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji i zarządzania, a także ekonomistka, będzie Państwa i moim gościem po panu senatorze.

I tu właśnie o wizerunku...

politycznym Karola Nawrockiego, który buduje się i to zdaniem wielu ekspertów buduje się bardzo mocno pod kątem właśnie politycznym tak na przyszłość, bo przecież prezydentem od paru dni jest, ale właściwie dzień w dzień robi coś takiego, że o nim wszyscy w mediach mówimy.

W tych mediach oczywiście, które tymi tematami się zajmują, ale będzie też tu właśnie o kryzysie rządu wokół KPO i o tym w ogóle jak rząd ten, ale chyba każdy inny

Radzi sobie z kryzysami, bo o komunikacji tego rządu powiedziano już bardzo wiele.

Jest rzecznik rządu, miało się zmienić wszystko.

Pytanie, czy zmieniło się cokolwiek.

I generalnie komunikacja politycy, my społeczeństwo.

W kampanii wyborczej jak to wygląda?

Wiadomo, obiecują nam wszystko.

My teoretycznie wiemy, że tego nie spełnią, ale jakoś tak chcemy w to wierzyć.

A w takim czasie, teoretycznie bez kampanii, jak to wygląda?

O tym z panią Anną Gołębicką będziemy rozmawiać.

Później o człowieku, który buduje swój wizerunek, jak chyba mało kto inny na świecie.

Ale tu już nie o wizerunku, ale o spotkaniach i pytanie, czy o decyzjach.

Donald Trump, bo o nim mowa w piątek na Alasce, spotka się z Władimirem Putinem.

Chociaż pytanie, czy Trump sam wie, gdzie się z Putinem spotyka.

Wczoraj, nie wiem, czy Państwo oglądali, konferencja w Białym Domu miała miejsce i Trump podczas tej konferencji dwa razy mówił, że w piątek udaje się do Rosji na spotkanie z Władimirem Putinem.

się zmieniło.

No ale zostawmy złośliwości niektórych komentatorów.

Ważne spotkanie z Putinem.

Wiemy, że nie będzie tam Wołodymira Załęskiego.

Pytanie, co może wyniknąć z tego spotkania i pytanie, co na to wszystko Europa.

Za moment przy okazji przeglądu prasy przeczytam Państwu kolejny apel liderów państw Unii Europejskiej.

Patrzy jeszcze na Unię Europejską i w co tak naprawdę gra Donald Trump, o tym z Mateuszem Piotrowskim porozmawiamy, oczywiście będzie też o Waszyngtonie, który to zdaniem Trumpa jest teraz dzięki niemu, rzecz jasna, wyciągany ze szponów przestępców.

Na ile to prawda, na ile nie, o tym będziemy też z Mateuszem rozmawiać.

I na koniec...

Oderwanie od polityki?

Bo zaczniemy od muzyki, dokładnie od nowego singla, bo nowa płyta, Ty Love.

Kto lubi?

W przyszłym roku nowa płyta tego zespołu się ukaże.

Teraz jest pierwszy singiel, zaskakujący duet Muńka Staszczyka, który na tym miejscu usiądzie po godzinie dziewiątej i na razie trzy kropki zostawię, ale to może być pewna niespodzianka.

szczególnie dla fanów tego zespołu bo to nie jest oczywisty duet o muzyce o kolejnej płycie ale też No jak to z mąkiem o tym co tu wokół nas w tym też o polityce No bo kto tak trzeźwym okiem patrzy na politykę tak rzeźkim okiem jak nie właśnie artyści którzy dostrzegają czasem

Ciekawe elementy.

Amuniek też często nie gryzie się w tych tematach w język.

Rozkład jazdy ten nasz mobilny.

Później oczywiście Onet, Rano, Wiemta, Magnieszka, Homa i Wojtek.

Każdyś będzie na Państwa czekał, czyli ekspert do spraw komunikacji, ale już niekoniecznie tej politycznej, ale tej w internecie.

I też dzisiaj o tym będziemy rozmawiać, bo w przeglądzie prasy ciekawy artykuł na temat tego, jak nie chronimy naszych smartfonów.

Ale zanim przegląd prasy,

No to już tak patrzę, Państwo się rozpisali.

Uwielbiam te Wasze poranne informacje.

Śródmieście wita gorąco, pisze Pani Grażynka, jak rozumiem, chociaż nik trochę inaczej brzmi.

Pozdrawiam ze słonecznego Radomia, pisze Pani Maria.

No właśnie, słoneczny Radom, słoneczny Poznań, słoneczna Warszawa i wiele innych słonecznych miast dziś o poranku.

Czy tak będzie przez cały dzień?

No i co my tu jeszcze mamy?

Pani Agnieszka pisze, dzień dobry ze słonecznego Gorzowa.

No i takich pozdrowień ze słonecznych większych i mniejszych polskich miast jest wiele.

No i właśnie, proszę zobaczyć, to jest wyczucie.

Realizator, operator, no świetny duet.

Wprowadzący mówi o słońcu i słońce na państwa ekranie.

Tak dziś właśnie słonecznie wygląda poranek w Warszawie i tak będzie dzisiaj przez większą część dnia tutaj u nas w centralnej Polsce, ale tak też będzie w dużej mierze od nas na południe, ale na północy też.

Chwile ze słońcem będą, chociaż nieco więcej chmur dzisiaj

Na wybrzeżu pan Błażej właśnie pozdrawia nas z nadmorza bałtyckiego.

Pozdrawiamy bardzo serdecznie panie Błażeju.

Dzisiaj u pana trochę chmur na niebie będzie, ale proszę się nie przejmować.

24 stopnie Gdańsk, 27 stopni Szczecin.

Nie wiem w której części wybrzeża pan jest, ale tak czy tak całkiem sympatycznie jak na te wakacje u pana dzisiaj pod kątem pogody i pod kątem temperatury.

Nie wiem ile ma Bałtyk, ale morsować w sierpniu też przecież można.

Równie wakacyjna, równie przyjemna, no w końcu możemy Państwu prezentować takie miłe prognozy pogody.

Jutro na niebie jeszcze więcej słońca, tych chmur troszkę będzie, ale zdecydowanie mniej niż dzisiaj.

Ważne, że ani dziś, ani jutro, no ważne i nieważne, bo w sumie rolnicy i ci, którzy mają ogródki, chyba chcieliby, żeby trochę deszczu popadało, bo mimo wszystko, drodzy Państwo, jest sucho, ale ci, którzy na wakacjach, to cieszą się, że tego deszczu nie ma, dlatego powiem na szczęście, nie będzie tego deszczu ani dziś, ani jutro, a na termometrach jutro

Do 33 stopni to okolice Wrocławia, Katowic tam tak upalnie, ale na zachodzie i w centrum Polski także 29, 30, 32 stopnia.

To dopiero początek, drodzy Państwo, bo w najbliższy czwartek, w najbliższy piątek 33, 34 stopnie, a może nawet miejscami nieco cieplej.

No piękna prognoza pogody.

Jakże miło takie informacje Państwu o poranku przekazywać.

Ale gorąco też widzę w Państwa komentarzach, Pan...

Błażej pisze o tym, o czym już wspominałem, co za moment jeszcze państwu pokażemy.

Prezydent Nawrocki był na meczu Lechii w weekend.

Prawdziwy polityk wybrany z ludu, a nie z pseudoelity.

Pytanie, czy pan Błażej pisze to tak rzeczywiście, tak z przymrużeniem oka.

O tym też będziemy dzisiaj opowiadać państwu.

I to właśnie są te zdjęcia prezydenta Nawrockiego na trybunie, tak zwany młyn.

Trybuna najbardziej zakorzałych kibiców Lechii Gdańsk.

Tam właśnie był prezydent.

I o tym też dzisiaj w Onet Rano porozmawiamy i skomentujemy to politycznie z Krzysztofem Kwiatkowskim, a później trochę tak wizerunkowo z Anną Gołębicką.

No ale dobrze, prognoza pogody za nami.

Trzymaj się planu, panie prowadzący.

Teraz nie goście, a przegląd prasy.

No to patrzymy, o czym dziś o poranku piszą gazety.

Na początek Onet i tutaj uśmiech z mojej twarzy schodzi, ponieważ wstrząsy w kopalni trwają poszukiwania górników.

Kopalnia Knurów Szczygłowice.

Ruch Knurów, tak dokładnie brzmi, pełna nazwa tej kopalni.

Tam doszło do wstrząsu w rejonie objętym zdarzeniem.

Zdarzeniem tym dramatycznym przebywało dziewięciu górników, tak podaje Jastrzębska Spółka Węglowa.

Ośmiu z nich udało się wydostać.

Poszukiwania jednego z górników trwają prawdopodobnie.

Został zasypany, nie ma kontaktu z tym górnikiem.

Trzymamy bardzo mocno kciuki, oczywiście także trzymamy ręce

Rękę na pulsie na stronie głównej onetu na świeższe informacje też na ten temat.

Mam nadzieję, że dobre informacje będziemy państwu przekazywać.

Z kolei w Europie też bardzo gorąco, podobnie jak u nas za oknem, bo przywódcy państw europejskich czekają na to, co wydarzy się.

W piątek na Alaste, gdzie Donald Trump spotka się z Władimirem Putinem.

No i przywódcy europejscy czekają, ale też i apelują.

Liderzy krajów Unii Europejskiej we wspólnym komunikacie, co też nie jest tak częste.

Informują, że dyplomatyczne rozwiązania wojny w Ukrainie, czyli zakończenie tej wojny, to bardzo dobra decyzja, ale trzeba przy tym wszystkim chronić bezpieczeństwa także Europy.

Drogi do pokoju nie da się wyznaczyć bez Ukrainy.

Czytamy w komunikacie, który zamieszcza Polska Agencja Prasowa, oczywiście my, także w onecie państwu natychmiast przekazujemy te informacje.

My przywódcy Unii Europejskiej z zadowoleniem przyjmujemy wysiłki prezydenta Trumpa zmierzające do zakończenia rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju, a także bezpieczeństwa dla Ukrainy.

Tak piszą przywódcy, a tak my czytamy w tym apelu i później dodają, nie da się jednak tego pokoju zachować na trwałe bez zgody i akceptacji ze strony Ukrainy.

I o tym też dziś o poranku piszemy dla Państwa na stronie głównej.

O netu z kolei brytyjski Telegraf podaje, że Włodimir Zawieński ma przygotowywać się do oddania części terytoriów Rosjanom, bo tego chce podobno Donald Trump.

Ma dojść do jakiejś wymiany terytoriów.

Szczegółów nie znamy, ale o Trumpie też dziś w Onet rano przed godziną dziewiątą będziemy rozmawiać.

Z kolei rozmawiamy.

Myślę, że też i my w domach na temat pieniędzy, często na temat mniejszych, większych pieniędzy, szczególnie w czasie wakacji, ale teraz o naprawdę dużych pieniądzach, czyli KPO i problemy polityczne koalicji 15 października.

Kolejne takie problemy.

Wyjaśnienia ministry i decyzja Tuska, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz będzie się tłumaczyć.

Na dzisiejszym posiedzeniu rządu z rozdzielania unijnych pieniędzy.

Czytamy w Gazecie Wyborczej.

Oczywiście temat ten pojawia się w każdym dzisiejszym dzienniku, w każdym tytule.

Także w Onecie o tym piszemy.

Kamil Dziubka pisze m.in.

o tym, że Donald Tusk najchętniej pozbyłby się Katarzyny Pełczyńskiej na łączy z rządu.

I to jest całkiem dobry moment do tego.

Krzysztof Kwiatkowski, jak Państwo widzą, już...

Gotowy pan senator też na pewno ma swoje zdanie w tym temacie i zapytamy, czy takie zmiany w rządzie są w najbliższym czasie przewidywane i czy może do rządu zamiast Katarzyny Pełczyńskiej na Łęcz wszedłby Szymon Hołownia.

Historia bez happy endu, tak o karierze politycznej pisze Jacek Nizinkiewicz w Rzeczpospolitej miał być prezydentem.

Nie został.

Chciał być marszałkiem sejmu do końca kadencji.

To mu się nie uda.

No to co mu się w polityce tak naprawdę udało?

Takie rozważania dzisiaj Jacek Niedzienkiewicz w Rzeczpospolitej dla państwa ma, a z kolei RMF FM publikuje sondaż, w którym zapytano państwa, czy chcielibyście, żeby Hołownia do rządu dołączył?

Połowa respondentów stwierdzi, że nie.

Tylko 25% uważa, że Hołownia powinien do rządu dołączyć.

Smartfony, o których dziś Państwu mówiłem, one stają się łatwym łupem dla cyberprzestępców.

Mówimy Państwu o tym, żeby uważać na swoje portfele, na swoje konta bankowe, bo tam oczywiście też próby różnych wymuszeń mają miejsce.

A tutaj trzeba też uważać na swoje smartfony, bo coraz więcej informacji i coraz więcej też połączeń z naszymi pieniędzmi chociażby przez telefony komórkowe mamy, a tymczasem indeks cyberbezpieczeństwa.

Nie wiem, na ile to widać.

Mam nadzieję, że całkiem nieźle.

Poniżej połowy tych państw, które zostały zbadane w tej kwestii cyberbezpieczeństwa.

Nie jest dobrze, co zrobić, żeby się lepiej bronić?

No to bardzo proszę, Rzeczpospolita.

Takie informacje państwu przynosi.

A skoro Szymon Hołownia, skoro smartfony, to też i szkoła.

No bo te tematy się pojawiły.

Hołownia, smartfony.

On mówi o tym, żeby smartfonów w szkole nie było.

A z kolei w szkole zmiany mają być.

Kolejne zmiany i to...

Jakie zmiany?

Całkiem duże.

O tym dziś pisze Dziennik Gazeta Prawna.

Jeszcze nie teraz, ale prace nad tym trwają.

Kto ma mieć więcej do powiedzenia?

Nauczyciel, uczeń czy może rodzic?

To tak w skrócie można określić te ścieżki, którymi podążać mają te właśnie zmiany w polskiej szkole.

Dyskusje trwają, przypomnę, nie od tego września, ale od kolejnego września.

O tym dziennik i gazeta prawna.

Ja jeszcze sobie zostawię na moment tablet, bo pan Krzysztof Kwiatkowski, który do nas już zmierza, chciałbym, żeby spojrzał też na te zdjęcia pana prezydenta Karola Nawrockiego na trybunie Lechii Gdańsk.

Państwo już te zdjęcia mieli okazję zobaczyć, no ale to nie są codzienne zdjęcia.

Dzień dobry, Krzysztof Kwiatkowski, Koalicja Obywatelska, były minister sprawiedliwości, co też będzie w tej rozmowie istotne.

Dzień dobry panie redaktorze.

Pan chodzi na mecze piłkarskie?

Tak, jestem kibicem Widzewa Łódź.

Pierwszy raz na stadionie.

Kiedy miałem 4 lata, to były lata 70.

Później oczywiście lata wielkiego Widzewa.

Teraz mamy nowego właściciela i duże nadzieje bym powiedział na czoło tabeli.

Byłem na meczu oczywiście w miniony weekend, gdzie Widzew zremisował z liderem tabeli, czyli Wisłą.

No to podobny wynik, chociaż chyba nie dokładnie taki sam, ale też remis Lechia-Motor Lublin.

I na tym meczu wyjątkowy gość, Karol Nawrocki.

Ja przyznaję, że ja nie chodzę na żyletę.

No właśnie.

Tutaj do Młyna, czyli do tego miejsca, gdzie się najbardziej zagorzali kibice.

Myśli pan, że to...

to fajne to nie fajne, że prezydent Polski chodzi na mecze tak jak chyba fajne sam jestem kibicem piłkarskim także fajnie bywać na meczu ale w takim miejscu w na takiej trybunie są różne komentarze jak ma senator uważa Panie lektorze jak znam dziennikarzy zaraz będą identyfikować te zdjęcia ci którzy byli w pobliżono tam w pobliżu głównie byli.

oficerowie służby ochrony państwa, ale tam w bezpośredniej bliskości czasami jest tak, że na żylecie są osoby, które z uwagi na swoje inne doświadczenia niż kibicowskie nie powinny raczej znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie głowy państwa.

Czyli to nie najlepiej, że prezydent tam poszedł?

Odczuwał taką potrzebę, bo gdyby odczuwał potrzebę wyłącznie kibicowania, to oczywiście mógłby się pojawić w dowolnym innym miejscu na trybunie.

No ale bym powiedział, nie będę decydował za pana prezydenta, na którym fotelu na stadionie ma usiąść.

To już są jego decyzje, a obywatele oczywiście mają prawo sobie wyrabiać pogląd w tej sprawie.

To już jest ich decyzja.

A to niewątpliwie przyniósł szczęście drużynie, której kibicuje, no bo Lechia szoruje po dnie tabeli, a tutaj zremisowała, zdobyła punkt.

Tak, no widać, dobrze tam kibicował prezydent, że poniosło to piłkarzy Lechii.

Do pana prezydenta jeszcze wrócimy, już tym razem nie na stadionie, ale przy okazji innych jego decyzji, ale zacznijmy panie senatorze od tematu, który...

No dla was jest chyba najbardziej problematyczny w tym momencie czy temat dotyczący KPO Czy myśli pan, że po dzisiejszym posiedzeniu rządu Katarzyna Pełczyńska na Łęcz straci swoje stanowisko?

Znaczy od oceny ministrów i oczywiście od podejmowania decyzji w kontekście ich pracy jest premier który kieruje posiedzeniem rządu na pewno to czego ja oczekuję

To precyzyjnej informacji co co się stało szczególnie, że bo też jedną rzecz musimy na to zwrócić uwagę oczywiście program choreka w całości wymyślony przez Prawo i Sprawiedliwość to Prawo i Sprawiedliwość się wymyśliło sam program wsparcia wsparcia branży hotelarsko-restauratorsko cateringowej wymyśliło to durne kryterium.

bo ono jest pra przyczyną wszystkich problemów czyli dywersyfikacji działalności No bo wszyscy państwo się zastanawiają po co jak ktoś prowadzi restauracje czy tam pizzeria ma prowadzić się później solarium Ja już pomijam, że akurat w tym konkretnym wypadku.

Ta osoba zrezygnowała z prowadzenia tego solarium, to wymyślił rząd Prawa i Sprawiedliwości i wpisał warunki.

A oni dzisiaj mówią tak, my to wymyśliliśmy, żeby pomóc przedsiębiorcom, ale te błędy, które są, to spadają na wasze barki, czy na barki rządzących.

W ogóle by nie było tych błędów, czyli tych zaskakujących pieniędzy na nowe aktywności, gdyby nie ta praproczyna, czyli ten wymysł Prawa i Sprawiedliwości.

Przypominam, Prawo i Sprawiedliwość, negocjacje z KPO od 2021 roku.

zatwierdzenie przez rząd w 2022, rewizję i jeszcze korekty tego programu w 2023.

Oczywiście ktoś powie, no ale przecież wyboru konkretnych projektów do dofinansowywania podejmował ten rząd.

I w związku z tym dzisiaj pani minister Pełczyńska ma to odpowiedzieć.

Ja sam jeszcze oczekuję odpowiedzi na jedno pytanie, bo jeżeli ministerstwo mówi,

że zorientowaliśmy się, że pieniądze trafiły na niektóre z tych projektów, nie na takie, na jakie powinny trafić.

Odwołaliśmy przedstawicieli tam kierownictwa PARP-u, czyli tego operatora, który koordynował rozdzielanie środków i to było jeszcze pod koniec lipca.

To ja się pytam, czemu my pod koniec lipca też nie mieliśmy tej informacji, tylko czekaliśmy, aż ta informacja wróci.

Tu może dochodzimy do problemu, a właściwie wielu problemów w koalicji 15 października.

Komunikacja, pan użył tego słowa.

Może było tak, nie mam pojęcia, ale może było tak, że jak to w polityce bywa, jakoś to będzie.

Może się nie dowiedzą, może się nie wyda.

To wyjątkowo naiwne myślenie, bo ja bym powiedział tak.

Szacunek za to, co Ministerstwo Funduszy i pani minister zrobiła.

Jak wiemy, mieliśmy opóźnienie w rozdysponowywaniu środków z kapłonu.

To jest 260 miliardów złotych o 2,5 roku w stosunku do innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

To jest wynik głupiej, idiotycznej wojny Polski z Unią Europejską, którą można było dużo wcześniej zakończyć.

Zresztą PiS próbował...

przygotował ustawę, którą Komisja Europejska zatwierdziła.

Uwaga, prezydent Andrzej Duda ją skierował do Trybunału Konstytucyjnego i kompromis niestety wyparował z powodu w tym momencie prezydenta Andrzeja Dudy.

Ministerstwo podpisało, to znaczy agencje, które ją reprezentują, 850 tysięcy umów na ponad 140 miliardów złotych.

Łącznie do rozdysponowania jest około 260 miliardów.

My dzisiaj dyskutujemy o około 3 tysiącach umów dla małych i średnich firm według kryteriów, które przygotował rząd Prawa i Sprawiedliwości.

I o to mam pretensje.

My też o tym nie mówimy, że poszły dziesiątki miliardów złotych na transformację energetyczną, żeby prąd był w Polsce tańszy, żeby jeżeli prezydent, co zakładam, podpisze za chwilę ustawę, która mrozi ceny energii i umożliwia,

o rozwój tańszej energetyki.

No dla mnie oczywiste.

Bo sygnały w Polsce prezydenckiego, które do nas dochodzą, są takie, że prezydent bardzo poważnie zastanawia się nad tym, żeby nie podpisać tej ustawy.

Panie redaktorze, czy pan chce mi powiedzieć, że prezydent chce nie podpisać ustawy, która gwarantuje tańszą cenę energii mieszkańcom, obywatelom, bo mrozi ceny energii w drugiej połowie roku?

która umożliwia rozwój energetyki odnawialnej, w szczególności wiatraków, tylko tam, gdzie tego chcą ludzie, bo tam jest proces konsultacji, musi być zgoda odpowiedniej rady gminy i uwaga, ci, w których sąsiedztwie, na przykład w odległości do kilometra taki wiatrak powstaje, jeszcze z tego tytułu dostają pieniądze, bo wprowadzany tam jest specjalny fundusz, na który musi pieniądze odkładać inwestor.

Pan chce powiedzieć, że prezydent taką ustawę zawetuje?

Nie wierzę.

Nie wierzę.

Przecież prezydent reprezentuje wszystkich Polaków i na pewno nie będzie się kierował durnymi słowami, które wypowiedział jeden z polityków PiSu, że tańszy prąd jest mniej ważny niż piękny krajobraz.

Piękny krajobraz jest ważny, dlatego ta ustawa wyłącza różne tereny.

które mają wartości przyrodnicze, obszary związane z naturą 2000, a tam gdzie jest szansa rozbudować energetykę wiatrową, dzisiaj to najtańszy prąd, każdy z nas to rozumie, jeżeli słońce świeci i wiatr wieje, to nie trzeba węgla spalać i dzięki temu ta energia jest tańsza, dlatego nie przekona mnie pan do tego, że prezydent by na poważnie rozważał zawetowanie tej ustawy.

Jakoś się wsłuchuje w słowa ludzi którzy w tym momencie są w otoczeniu prezydenta i oni dają takie sygnały, że tak właśnie może być ale pożyjemy zobaczymy.

Dalej ważniejsza jest ideologiczna wojenka z wiatrakami którą PiS prowadzi od wielu lat.

No bym powiedział to doprowadziło nas do tego, że dzisiaj za energię Polacy płacą więcej niż zdecydowana większość obywateli innych państw Unii Europejskiej.

Nie tylko Polacy ale i polski przemysł a to są miejsca pracy.

To są później nasze wynagrodzenia i pensje, które są pochodną od tego, w jakiej formie są polskie przedsiębiorstwa.

Ja liczę, że w Pałacu Prezydenckim będzie królował zdrowy rozsądek, a nie wyłącznie ślepa ideologia.

Zresztą ideologia przy walce z wiatrakami to dopiero brzmi humorystycznie, bo co za ideologia każe nam walczyć z najtańszą i ekologiczną energią.

No już był taki jeden co to z wiatrakami dla swojej ideologii walczył w literaturze nie najlepiej się to skończyło.

Tak jest ale tego przynajmniej uwieczniono we wspaniałej literaturze a tutaj nie sądzę żeby powstały jakieś książki o głupich decyzjach prezydenta no chyba że prezydent sam je napisze tak jak to zrobił Andrzej Duda.

Myśli pan, że... Czytał pan tę książkę Andrzeja Dudy?

Nie, podobno już 500 stron, za to mam odłożone, bo chcę na parę dni też wyjechać, mam odłożoną książkę, a nawet dwie o prezydencie, ale jedną autorstwa waszej redakcyjnej koleżanki Dominiki Długosz, a drugą redaktora Jacka Gądka.

też waszego kolegi, więc jestem dobrze przygotowany.

Polecam, bardzo ciekawe pozycje.

Ludwica mi podpowiada, że one będą ciekawsze od tej cegły prezydenta.

Chociaż pan prezydent starał się bardzo mocno promować swoją książkę na ostatniej prostej swojej prezentury.

Nawet konto prezydenckie na Twitterze zabrał.

Karol Nawrocki musi teraz odbudowywać.

Dzisiaj mają konto, które ma 30 tysięcy zasięgów, a to gdzie było milion osób obserwających Andrzej Duda zajumał przed końcem kadencji.

W ogóle niesamowita historia.

Polska polityka zna takie przypadki, kiedy to hasła do różnych social mediów zostały zabierane.

Ale do tej pory blokowano konta, a nie zajumano konto.

Bo tu mówimy o koncie dotyczącym ważnego urzędu, a nie konkretnego polityka zmienia nazwiska.

Zostawmy te social media, ale na Karolu Nawrockim się skupmy, panie senatorze.

To będzie dla was trudny partner, prezydent Karol Nawrocki, dla was jako dla kolekcji rządu.

A czy przekonamy się, bo jeżeli będzie działał tak jak pan obawia się, a ja mam nadzieję, że jednak tak się nie stanie jak w przypadku ustawy wiatrakowej, czyli będzie konkretnymi swoimi decyzjami udowadniał, że kieruje się wyłącznie interesem, ja powiem tak, nawet mi to trudno powiedziinteresem partyjnym PiSu, bo ja nie wiem dlaczego PiS ma interes w tym, żeby Polacy więcej płacili za energię, przecież to jest jakiirracjonalne.

Prezydent ma w tej chwili na biurku 38 projektów ustaw do podpisania.

Tam są nawet też inicjatywy i ważne ustawy, do których Senat i Komisja Ustawodawcza, której pracami kieruje, wprowadzało wiele istotnych poprawek.

I ja jestem bardzo ciekaw.

Ile z tych ustaw podpisze prezydent?

Nie ma też wątpliwości, bo analizowałem listę tych ustaw.

Z punktu widzenia obywateli ta ustawa, która mrozi cenę energii i odblokowuje rozwój energetyki odnawialnej, a w szczególności wiatraków, chociaż nie tylko, bo tam są też zapisy dotyczące innych form energetyki odnawialnej, jest najważniejsza z punktu widzenia obywatela.

No i za chwilę będziemy weryfikować, co jest ważne z punktu widzenia prezydenta.

Bym powiedział, czy interes obywateli, czy wyłącznie interes jego kolegów i przyjaciół zmłyna na stadionie Lechim.

A jak panie senatorze poradzicie sobie z takimi projektami, które Karol Nawrocki zapowiada, że złoży, chociażby w ten weekend mówił o inicjatywie, podpisał ją zresztą.

Inicjatywie ustawy a propos łatwim podatkowych dla rodziny, rodzice, dwójka, dzieci i więcej dzieci.

Mówi się o tym, że być może prezydent w najbliższym czasie złoży projekt dotyczący podwyższenia kwoty wolnej od podatku, czyli to co wy zapowiadaliście w kampanii wyborczej.

No ciężko wam będzie głosować przeciwko takim projektom.

niech pan pozwoli w szanowni państwo chciałem państwa przeprosić i chwila słabości i odrobina złośliwości pan prezydent w kampanii prezydenckiej obiecał, że pierwszego dnia urzędowania

Sześć projektów ustaw, to miał być projekt o tym zerowym picie dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci, ulgi prorodzinne dla przedsiębiorców, obniżenie VAT-u, stała waloryzacja emerytur.

Przepraszam, cztery, jeszcze dwa zgubiłem, pewno sobie za chwilę przypomnę.

I zaskoczy pan, zadzwoniłem nie w dniu zaprzysiężenia, ale dwa dni po i nie było żadnego z tych projektów.

Jakaś afera wkradła się i chaos.

Ale gdzie pan?

Do kancelarii Sejmu oczywiście.

Panie redaktorze, projekty ustaw wpływają do Sejmu.

Nie wiem, może pan prezydent ma różne, tam przyrzuca sobie na biurku wraz z innymi dokumentami.

Co jest istotne przy projekcie?

Przy projekcie oczywiście jest także istotne wskazanie źródeł jego finansowania.

Eksperci szacują, że część z tych projektów, nawet nie wszystkie, bo ja już nie mówię też o skądinąd oczywiście potrzebnej chęci zwiększenia armii do 300 tysięcy, którą też pan prezydent przedstawił w ostatnich dniach, to jest dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych.

To jest sto kilkadziesiąt miliardów złotych.

I co musi mieć każdy projekt?

Ja dlatego z takimi wypiekami na twarzy na te projekty pana prezydenta czekam.

Musi mieć tak zwany OSR, ocenę skutków regulacji i wskazanie źródeł jego finansowania.

Zakładam, że pan prezydent traktuje nas poważnie.

Nie wpisze tam jednym zdaniem, że źródeł finansowania ma być uszczelnienie podatków, szczególnie, że ściągalność podatków jest.

Pod koniec rządów Prawa i Sprawiedliwości w roku 2023 efektywność ściągalności tych podatków spadła.

Zakładam, że pan prezydent nas poważnie traktuje i wskaże te źródła finansowania i wtedy my poważnie podejdziemy do tych ustaw.

Ja panu wejdę w słowo, za co bardzo przepraszam, tylko wie pan, to są bardzo ważne szczegóły.

Pan jest w polityce od lat, no i pan wie, jak też działa ten przekaz polityczny.

Za chwilę będę z ekspertką o tej komunikacji.

Rozmawiamy o tym budowaniu wizerunku i o tym, jak do ludzi docieracie.

Wy i Karol Nawrocki chociażby.

I pan wie, co będzie się przebijało, o czym będą ludzie rozmawiać.

Nie o tych szczegółach, co on tam zapisał a propos pozyskiwania pieniędzy, czy to zdaniem ekonomistów jest racjonalne, czy też nie.

to będzie proste sygnał prezydent chce podwyższyć kwotę wolną od podatku pomóc wam w realizacji waszego pomysłu wy na przykład mówicie nie jeżeli na to się nie zgodzicie taki komunikat pójdzie ale panie redaktorze pełna zgoda bo od czego dzisiaj zaczęliśmy też audycji gdzie ja mówiłem że żałuję że prezydent nie chce tańszej energii dla Polaków tylko to będzie tak że prezydent zgłosił zgłosił No tak jak mówię zobaczymy jak wpłynie zapowiedzi

Zgłoszenie jednej ustawy, drugiej ustawy, zakładam, że jeszcze będą kolejne.

Ja już pomijam to, że my mamy rozstrzygniętych całą grupę przetargów, podpisane umowy na ponad 5 miliardów złotych.

Dzisiaj próbę wywracania tego, to jest wstrzymanie tych robót i opóźnienie tej inwestycji znowu o dwa lata, bo cofanie tego wszystkiego, co zrobił obecny rząd.

I moim zdaniem obywatele zaraz się zaczną zastanawiać.

To tak, prezydent zgłasza jedną, drugą, trzecią ustawę.

Jeżeli ja trochę się tego obawiam, te ustawy nie będą miały wskazanych źródeł finansowania, no to Sejm nie za bardzo będzie miał jak je przyjąć.

No i za kilka miesięcy każdy sobie zacznie zadawać pytania, bo jeżeli ten styl prezydentury Karola Nawrocki chce utrzymać, no zgłosi, nie wiem, naście, dwadzieścia tych projektów ustaw.

Jeżeli one nie będą poparte rzeczowymi analizami, no nie będą przyjmowane.

No to przepraszam, no to tylko odnaży słabość intelektualną zaplecza pana prezydenta, który nie jest w stanie przygotować żadnej dobrej ustawy, żeby Sejm ją przyjął.

Więc moim zdaniem to jest taka strategia, bym powiedział, na krótkich nóżkach.

Tylko, że druga strona w tym samym czasie politycznie będzie jeździła po całej Polsce.

Różni politycy i PiSu, i pewnie prezydenty Karol Nawrocki będą mówili, ja chcę, powie prezydent, składam te projekty.

Politycy PiSu powiedzą, my chcemy wspierać was, polskie rodziny.

Oni nie chcą.

To znów ten rząd, te elity, odrywane od zwykłych ludzi, nie chcą dać wam pieniędzy, a zobaczcie z tego KPO, jak tych kupują dla swoich rodzin, znajomych i tak dalej, i tak dalej.

Ja o tym mówię, o tym przekazie, o tej komunikacji, na co pan senator zwrócił uwagę, że tutaj jest problem.

Ja dzisiaj, przepraszam za swoją złą naturę, jak pan o tej rodzinie mówi, to w tej komisji rozdzielającej środki jednej z komisji mąż Baty Szydło tak się średnio wpisuje w tą narrację, że tu rodzina na swoim, rodzina z politycznej koalicji rządzącej średnio się do tej wpisuje.

Ta Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego, w której jest najwięcej nieprawidłowości, gdzie w Radzie Nadzorczej są politycy PiSu...

I jeden z radnych PiSu też mówił, jak wypełniać wnioski, żeby uzyskać... Szanowni państwo, zapraszam na mojego Facebooka.

Piękny filmik z radnym, z asystentem posła Kowalczyka, skarbnika PiSu.

Facyk się zna na pieniądzach.

Gdzie mówi o tym, nagrywa filmik na jachcie i mówi, że tu zaprasza, on te wnioski będzie przygotowywał.

I wracając do Karola Nawrockiego.

On będzie mówił, że chce...

No ale ludzie też sobie potrafią odpowiadać na takie dosyć proste pytania.

To dlaczego jak Karol Nawrocki, polski lud tak kocha, że nieba mu przychylił, to jak ma ustawę, która gwarantuje niższe ceny prądu, to jej nie podpisuje, za to opowiada, że moglibyśmy płacić mniej podatków, a

ustawa, która już nam gwarantuje niższe ceny prądu, ląduje w koszu.

No więc będziemy, obie strony będą zwracać uwagę na te rzeczy, które są szczególnie istotne.

Wystarczy podpis.

I wchodzi ona w życie, dlatego ja zakładam, że pan prezydent nas mimo wszystko mile zaskoczy, bo wtedy będzie w lepszej sytuacji, żeby uprawiać narrację związaną z innymi projektami.

Ale jak będzie, wszyscy państwo się przekonają w ciągu dwudziestu paru dni, bo tyle zostało panu prezydentowi, bo maksymalny termin to 30 dni na podpisanie lub...

brak podpisu pod tą ustawą.

To zobaczymy, jak to będzie wyglądało.

Tylko dodam, że mówiąc o tych znajomych i rodzinach polityków Koalicji Obywatelskiej, mam nadzieję, że nie pomylę nazwiska.

Myślę o pani posłance Królak.

Jeżeli mylę nazwisko, to bardzo przepraszam.

Wycofała się z tych słów, które w Polsce odniósł.

Powiedziała, że bardzo dużo członków jej rodziny i znajomych dostało te pieniądze z...

wypowiedź, że nikt z członków jej rodziny żadnych, pieniędzy nie dostał, apeluje do swoich koleżanek i kolegów żeby, myśleć przy każdej, wypowiedzi którą się publicznie przedstawia, panie senatorze właściwie panie ministrze powinien teraz powiedzieć bo zwracam się do byłego ministra sprawiedliwości a chciałem zapytać o, aktualnego ministra sprawiedliwości Waldemara

Jakie problemy musi przeskoczyć Waldemar Żurek, żeby sprawniej funkcjonować w fotelu ministra sprawiedliwości niż jego poprzednik Adam Bodnar, który zaczynał jako człowiek, który był obdarzony wielkim kredytem zaufania i politycznym przez was i przez środowisko tych sędziów, którzy krytykowali i tych generalnie prawników, którzy krytykowali rządy PiSu, a skończył jako ten, który był krytykowany za to, że nic z tym nie zrobił.

Zaskoczy pana, ja wcale nie zacznę od praworządności.

Ja byłem tym ministrem sprawiedliwości w czasach, którego udało się radykalnie skrócić czas postępowań sądowych.

Obywatele najkrócej czekali na rozstrzygnięcie swojej spawy w sądzie.

Na to wpływ miało szerokie wykorzystanie nowoczesnych technologii.

Ja uruchomiłem dostęp przez internet do ksiąg wieczystych.

możliwość składania wniosku przez internet do tak zwanego sądu, czy wprowadziłem też oceny pracy sędziów, gdzie jednym z kryteriów było, czy nie prowadzi spraw przewlekle i gdzie ja wiążę największe nadzieje z ministrem Żurkiem.

że on o tym od początku swojej pracy mówi.

Dla mnie priorytetem będzie skłócenie czasu postępowań sądowych.

Po PiS-ie i po ministrze Ziobrze miesiącami ludzie czekają na wyznaczenie pierwszego terminu.

Nie będę już mówił o Warszawie, gdzie jest jedna wielka katastrofa i zgroza związana z tymi terminami, ale także w innych miejscach w Polsce.

Ale dla mnie niezwykle obiecujące jest to, że minister Żurek jest znowu otwarty, żeby zrobić kolejny skok technologiczny.

Jak słyszę te wypowiedzi np.

o możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji do pisania projektów uzasadnień w sprawach frankowych, które w swojej głównej części są rzeczywiście dosyć pomocne.

To rzeczywiście ma szansę bardzo pomóc sędziom i przyspieszyć czas postępowań sądowych.

Jak już widzę, projekty na ostatnim senacie się takimi zajmowaliśmy.

które umożliwiają szersze wykorzystanie portali i składania w formie właśnie elektronicznej różnych pism procesowych do sądów, to to jest to, czego oczekuję od ministra sprawiedliwości.

Nowoczesne technologie zaprzęgnięte do tego, żeby ten wymiar sprawiedliwości był także rychliwy.

I to jest z perspektywy obywatela bardzo ważna kwestia, ale pan doskonale wie, panie senatorze, że z tej perspektywy politycznej, no znów wizerunkowej i znów

Jeżeli mówimy o realizacji obietnic ważne jest też to o czym pan wspomniał, że pan mi zaskoczył nie mówiąc o tym czy ta praworządność.

Nie jest tak, że ja w ogóle o tym nie mówię, tylko powiedziałem, że nie mówię, że to jest na pierwszym miejscu.

Ja o to pytam, czy tutaj myśli pan, że Waldemar Żurek

będzie w stanie naprawić ten wymiar sprawiedliwości, czyli chociażby Krajowa Rada Sądownictwa, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy.

To wszystko, na co teraz zwracają uwagę eksperci, to wszystko, o czym duża część środowiska sędziów i nie tylko sędziów mówi, to o czym wy politycy mówiliście, czy Waldemar Żurek będzie w stanie to zrobić, nie mając wielkiego politycznego doświadczenia.

To zacznę od tematu bym powiedział najpoważniejszego No bo zawsze Trybunał Konstytucyjny budzi jednak taki szacunek źle mówię budził No bo oczywiście jak patrzymy na to co wyprawia pani Pawłowicz w Trybunale pan Święczkowski który jako osoba która sam o sobie mówi że z prezesem Trybunału składa wniosek do prokuratury że w Polsce był zamach stanu w wyniku demokratycznych wyborów w roku 23

że doszło do nieuprawnionej zmiany ustroju czyli Szanowni państwo każdy z was kto głosował i nie głosował napis jest zamachowcem mówi o wyborach parlamentarnych w roku 2023 dlaczego od tego zaczynam pierwszy raz publicznie informuję już we wrześniu kończymy prace nad propozycją zmian w konstytucji i tam są uregulowane nowe zasady wyboru

sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, większością trzech piątych w Sejmie.

Dlaczego to jest takie istotne?

Bo wtedy wszystkie siły polityczne muszą się porozumii nie będzie prokuratora stanu wojennego jak pan Piotrowicz i polityka PiSu, bo nie będzie tam w ogóle polityków.

My tam wprowadzamy wieloletnią karencję od pełnienia funkcji publicznych do w ogóle możliwości się o to ubiegania.

Moim zdaniem ta procedura, gdzie wprowadzamy zasadę wyboru większością trzech piątych,

powoduje, że w ogóle polityków nie będzie wybranych.

Posiedzenie już jest we wrześniu i wprowadzamy jeszcze jedną ciekawą rzecz, bo to też pierwszy raz publicznie ujawnię.

Wprowadzamy tam możliwość rotacyjnej wyboru sędziów Trybunału.

W praktyce aż trzy kadencje parlamentu by wybierały sędziów.

Nie przypadkiem używam słowa parlamentu, a nie Sejmu, bo wprowadzamy tam rozwiązanie,

że jedną piątą członków Trybunału, czyli po jednej osobie przy czterech przedstawicielach Sejmu w tych cyklach wybierałby Senat.

Czyli on także by miał swoich.

Wybieranych przez senatorów członków Trybunału Konstytucyjnego to jeszcze dodatkowo też zwiększa ten umownie mówiąc pluralizm i ten nie kierowanie się wyłącznie takim kryterium politycznym, bo Senat jest trochę mniej polityczny.

Czy to jest pomysł na zmianę, chociażby w Trybunale Konstytucyjnym?

To jest pomysł na zmianę Konstytucji w zakresie dotyczącym Trybunału Konstytucyjnego.

Jeżeli zmiana Konstytucji, to pan senator, jako wybitny prawnik, doskonale wierzę tutaj.

Nie wystarczą wam tylko wasze, jako koalicja 15 października, głosy w Sejmie.

Przepis mówi o tym, że w Sejmie musi być większość konstytucyjna, a w Senacie bezwzględna większość do przyjęcia propozycji zmian w Konstytucji i w związku z tym absolutnie jestem przekonany, że z Senatu do Sejmu ten projekt wyjdzie.

Uważam, że on jest naprawdę, pracowaliśmy nad nim bardzo długo.

bo prawie półtora roku, że on jest naprawdę dopracowany merytorycznie, rzadko kiedy z takim przekonaniem mogę powiedzieć, że przygotowaliśmy dobry projekt i zakładam, że jesienią on będzie z senatu skierowany do sejmu, żeby wyjść poza ten spór polityczny, żeby zaproponować coś co będą mogli wszyscy aktorzy tej sceny politycznej zaakceptować i poprzeć nie dla siebie, a dla obywateli z takim przekonaniem,

A gdyby te przepisy udało się uchwalić i gdyby prezydent Karol Nawrocki te ustawy czy te zmiany by podpisał to to by oznaczało, że Trybunał Konstytucyjny w tym składzie, który teraz jest zostaje rozwiązany i wybrany zostanie nowy czy ktoś z tego składu Trybunału Konstytucyjnego by został?

Panie redaktorze, tam oczywiście jeszcze senatorowie w ostatnim głosowaniu będą musieli podjąć decyzję, ale tak, co do zasady wprowadzamy nowy skład w miejsce tych, którzy są do tej pory, aczkolwiek tak jak powiedziałem, robimy to też sukcesywnie po to, żeby nie jeden parlament wyboru tego składu dokonał.

Ja w ogóle będę przekonywał koleżanki i kolegów, żebyśmy poza tym sporem politycznym w tak ważnej sprawie jak konstytucja, jak zasady wyboru Trybunału Konstytucyjnego rozmawiali i chyba widać we mnie taką chęć do rozmowy ponad tymi podziałami politycznymi, energię, żebyśmy doprowadzili to do końca.

Widać to, panie senatorze, tylko zapytam na sam koniec, czy ten projekt, o którym pan mówi, to jest projekt...

To jest projekt, który został zainicjowany deklaracją wszystkich liderów.

Przypominam konferencję z udziałem liderów partii i ministra wówczas Sprawiedliwości Adama Bodnara.

To jest ta inicjatywa.

My nad nią w Senacie bardzo mocno popracowaliśmy.

Ona uległa znaczącym modyfikacjom i zmianom, ale w komisji pracowali też senatorowie Prawa i Sprawiedliwości.

I pracowali nad tym.

Wszyscy pracowaliśmy, chciałbym, oczywiście ja nie wyrokuję, jaka będzie decyzja na końcu polityczna, bo często jest tak w Senacie również, że senatorowie PiSu pracują, a na końcu później mówią, no ale my jeszcze czekamy na decyzję z Nowogrodzkiej polityczną, więc zobaczymy oczywiście jak ten proces się zakończy.

Jesień tego roku ten projekt z Senatu wyjdzie.

Dziękuję Państwu.

Bardzo dziękuję i też życzę Państwu miłego dnia.

Wspaniałego sierpnia.

Niech ta fala upałów, ta podobność nadchodzi, nie będzie aż tak dolegliwa.

A dzisiaj miłych niespodzianek na sportowych stadionach, że nawet jak się przegrywa dwoma bramkami jak Lech, nawet jak trzema jak Legia, żeby udowodnić, że można spróbować to odrobić.

Dobrego dnia, panie senatorze.

Dziękuję za wizytę u nas w studiu.

Krzysztof Kwiatkowski był państwem moim gościem, a my zostajemy przy tematach dotyczących polityki, ale z innego punktu widzenia zupełnie będziemy na to patrzeć.

Anna Gołębicka, strateg komunikacji i zarządzania.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Ekonomistka jeszcze.

Jeszcze ekonomistka.

Niech pani wybaczy, że musiała pani chwilę czekać, ale pan senator ze swoją energią i mocą opowiadał o różnych ważnych zmianach, w tym też zapowiadanej zmianie w Konstytucji, która ma dotyczyć Trybunału Konstytucyjnego.

Właśnie.

Czy koalicja 15 października, czy rząd przeżywa...

No nie wiem czy największe ale jeden z większych kryzysów wizerunkowych w tym momencie.

Myślę, że każdy kryzys wizerunkowy jest najważniejszy w momencie kiedy o nim mówimy.

Czyli na przykład wczoraj i dzisiaj on jest najważniejszy ale za chwilę będzie kolejny kryzys no bo tak jest właśnie ze światem.

A konsekwencje tego właśnie kryzysu no bo jakby tłumaczą politycy koalicji rządzącej na potęgę, że KPO to ogromne pieniądze, że to o czym mówimy ten program

gdzie miało dochodzić, czy mogło dochodzić do nieprawidłowości, do pół procenta bodajże całych pieniędzy, że to wszystko jest minimalne, że pisał ten program PiS, oni go tylko realizują i tak dalej, i tak dalej.

Przebija się jednak w dużej mierze do świadomości społecznej ten przekaz, że coś jest z tymi pieniędzmi nie tak, czy coś może być nie tak, czy ta łata przyklei się do...

Wie pan co, w ogóle my jesteśmy w bardzo trudnej takiej sytuacji społecznej i trochę to wygląda jak małżeństwo w kryzysie.

Trochę jesteśmy związani ze sobą i w przeciwieństwie do małżeństwa nie możemy się rozwieść, to prawa i ta ewa strona, albo te dwie strony Polaków, a cały czas jesteśmy w jakiejś permanentnej kłótni ze sobą.

Jeżeli byśmy próbowali się wzajemnie zrozumieć,

To by było lepiej dla wszystkich.

Natomiast w tej chwili to wygląda tak, że argumenty, które są z jednej strony trafiają do tych, którzy wierzą w jedną stronę, argumenty z drugiej strony trafiają do tych, którzy wierzą w drugą stronę.

Te dwa plemiona sobie żyją i się nie przenikają informacyjnie.

Tak, mamy dwa plemiona, które są przekonane do swoich racji i bardzo trudno jest wytłumaczyć coś temu przeciwnemu rodzinie Panny Młodej, że jest inaczej, jak się z rodziną Pana Młodego, jak oni się pokłócili.

I tak to trochę niestety wygląda.

Natomiast musimy sobie uświadomić, że w ogóle cała rzeczywistość, która nas otacza, to jest trochę chmura PR-owa.

To jest jak to mówiono kiedyś w filmie, prawda czasu i prawda ekranu.

I musimy na to nanieść, na wszystko co słuchamy i słyszymy, po pierwsze musimy nanieść filtry, wiedząc, że to jest prawda ekranu.

A po drugie jeżeli podejmujemy jakieś decyzje i formujemy jakieś sądy to przede wszystkim musimy to sprawdzić czyli nie wystarczy, że ktoś nam powiedział ktoś zrobił coś na jakimś haczyku komunikacyjnym tylko trzeba to posprawdzać jak to wyglądało tak naprawdę jest taka zasada która mówi 5 razy dlaczego.

Zadaj pytanie dlaczego, dlaczego, dlaczego?

A to grzebiesz się do sedna i będziesz mógł... Myśli pani, że ci ludzie, których tutaj mijamy na pięknym warszawskim powiślu, którzy chodzą za swoimi sprawami, idą do pracy, na zakupy, gdziekolwiek indziej, mają głowę pełną swoich własnych problemów, będą właśnie tak do tego podchodzić?

Chcielibyśmy, oczywiście, ale myśli pani, że tak to będzie?

No ja zdradzę, że w ostatni weekend spędzałem czas z naszymi znajomymi, którzy politykom interesują się...

na takim poziomie, że wiedzą kto jest prezydentem, kto jest premierem, kto rządzi, kto jest w opozycji i właściwie tyle.

No i pytanie brzmiało, Marcin, słuchaj, ty pracujesz w mediach, tymi tematami politycznymi się zajmujesz, naprawdę tak dużo ten rząd, te platformy ukradł pieniędzy z KPO, bo taki przekaz gdzieś tam w tych social mediach trafił, no i gdzieś w tej głowie to zostaje, ja o tym mówię.

I teraz to są jakby to są dwie rzeczy pierwsza rzecz to jest oczywiście, że się nie interesują ale myślę, że naszą rolą jest.

Edukowanie, żebyśmy żeby się jakby społeczeństwo nie dawało łapać na takie łatwe haczyki i teraz o komunikacji komunikacja to jest też taka sztuka rzucania przynęt.

Każda strona komunikacji operuje kodami takimi kulturowymi.

I na przykład rzuca się hasła takie atrakcyjne jak na przykład jacht.

Każdy by chciał mieć jacht.

Jacht kojarzy się z wielkim luksusem, z wielką jednostką pływającą po portach typu Santropę albo coś takiego.

No i słyszymy, ktoś dostał jacht.

No to już w ogóle rozum ustępuje emocjom i już mówimy jak mogli mu dać jacht tego za darmo jacht tak niech pan zobaczy i państwo Zobaczcie, że bardzo często łatwiej jest opowiedzieć historię o tym i zrobić aferę o złoty zegarek niż o 100 miliardów złotych No bo kto widział 100 miliardów złotych to nikt tak to jest takie trochę opowieść magiczna a złoty zegarek No przecież wiadomo na ręce przydałby mi się ja nie mam a ktoś ma.

Czyli tak to właśnie działa.

My się łapiemy na takie haczyki, które nas od razu jakby pobudzają, od razu wpadają emocje, rozum się trochę odcina, nie sprawdzamy dalej i to jest właśnie ta sztuka polityki, sztuka komunikowania.

I teraz następna rzecz.

Mówi się, że granice twojego świata są granicami twojego języka, ale też granice PR-u i opowiadania historii są granicą etyki.

bo jakby znamy mechanizmy wszystko możemy opowiedzieć wszystko możemy przetworzyć wiemy jak to działa, że słabą wiadomość jedna strona przykrywa mocniejszą wiadomością z drugiej strony znamy mechanizmy tylko jakby tylko ta granica etyki jest to najważniejsze do czego kto się będzie chciał posunąć a myśli pani, że jeszcze mamy mocno te granice etyki w naszej polityce polskiej.

No ja myślę, że ta granica została bardzo niebezpiecznie przesunięta, bo powinniśmy jakby żyć w tym, że staramy się zawsze mówić prawdę, tłumaczyć społeczeństwu i tak się wychowuje społeczeństwo, które jest mądre, rozsądne, dojrzałe, a niestety te granice się tak poprzesuwały, że my jakby wciskamy bardzo często społeczeństwu jakby przysłowiowy kit.

Tak, wiedząc, że to zadziała i wiedząc, że w ten sposób jakby ten rząd dusz będzie po jednej albo po drugiej stronie.

A patrząc teraz trochę szerzej na polską stronę polityczną, z jednej strony mamy rząd koalicję 15 października, z drugiej strony jest opozycja ta parlamentarna, ją na razie sobie zostawmy, ale jest Karol Nawrocki, nowy, świeży prezydent, który no zapowiadał, że to będzie aktywna prezydentura i na razie w tych pierwszych dniach rzeczywiście każdego dnia coś robi.

Elementy takie bliskie ludzi.

No bo Karol Nawrocki mówi, że taki właśnie będzie.

Ta wizyta na stadionie w Gdańsku, na tej trybunie, na tym młynie dzieci najbardziej zagorzali fani.

Nie gdzieś tam na trybunie z VIP-ami.

Te słynne zdjęcia, kiedy Karol Nawrocki w tej koszulce bez rękawów otwiera okno w Belwederze, macha do ludzi, którzy tam są zgromadzeni, mówi, będę za pół godziny.

Ubiera garnitur, schodzi, z każdym się wita, z każdym rozmawia.

To on w tym momencie wygrywa komunikacyjnie na polskiej scenie politycznej?

Także mówiąc o komunikacji zawsze musimy sobie wziąć jeszcze pod uwagę grupę docelową czyli ludzi do których mówimy i do swojej grupy wygrywa, bardzo ponieważ przede wszystkim mówi opowiada obiecuje czy to realne czy nierealne czy sprawdzone jakby ta druga strona ma trochę ciężej bo zanim coś powie to 7 razy sprawdzić czy to można czy nie można a jakby pan prezydent i mówi, dam wam taką ustawę dam wam taką ustawę dam wam to za darmo dam wam tamto

A zawsze muszę powiedzieć, że to rząd nie chciał ja proponowałem ja chciałem dać, tylko, że jakby rząd wie, że nasz budżet nie jest z gumy tak jak dajemy 63 miliardy na 800 plus już w tym momencie i dokładamy do tego.

Następną rzecz dla rodziców dzieci która będzie kosztować 30 miliardów to my po prostu tych pieniędzy nie mamy ale teraz jest druga sprawa jakby zawsze wygrywa ten kto jest bardziej aktywny bardziej bardziej ofensywny i teraz zobaczmy jakby te dwie strony.

Karol Nawrocki został prezydentem i od pierwszego dnia jest przygotowany, jeździ, opowiada, obiecuje, żona nalewa rosół i wszystko się tam dzieje.

A mamy tą drugą stronę, która jest taka bardziej rozważna i ta rozważna strona, no mamy nową minister zdrowia.

I minister zdrowia mijają kolejne dni, nie opowiedziała nam jaki ma plan, co chce zrobić z kolejką, jak chce tą ochronę zdrowia zmieniać.

Jest takie powiedzenie, że lepiej coś, które sprawdza się w PR-ze, że lepiej coś zepsuć wspólnie niż naprawić samemu.

I to jest właśnie o naszym społeczeństwie, jeżeli chcemy to społeczeństwo mieć, jeżeli chcemy go pozyskać, jeżeli chcemy być z nim w dialogu, to musimy opowiadać, mówić, nawet mówić jak coś się nie udało, bo to jest jakby wspólne państwo, to jest wspólne, a nie siedzieć cicho i po prostu czekać aż ktoś nas napadnie i coś nam wyciągnie, bo zawsze tłumaczyć się jest trudniej niż na początku wytłumaczyć naszą intencję.

To pani wskazuje chyba na tę największą bolączkę tego rządu, na co też wielu komentatorów i publicystów wskazuje, czyli te kłopoty z komunikacją.

Tyle, że ważni politycy koalicji 15 października mówią tak, ok, nie umieliśmy się chwalić, ale to już było.

Teraz mamy rzecznika, teraz mamy inną strategię komunikacyjną, to będzie inaczej.

Ten nowy rzecznik, czyli Adam Szłapka, już tak nowy nie jest, bo już od kilku dobrych tygodni rzecznikiem rządu jest i faktycznie ta komunikacja jest inna, jest lepsza, poprawiło się?

W ogóle w tej chwili to politycy tak mówią, że my się za mało chwalimy robimy tyle dla was dla ludzi ale nie umiemy się tym chwalić ale to chodzi o bycie w dialogu bo to nie chodzi o chwalenie się to chodzi o bycie na dobre i na złe bo chwalenie się nie jest teraz w ogóle super rzeczą bo wszyscy wiedzą powiedzą sprawdzam.

To jest prostsze niż kiedykolwiek.

Chwalenie się po prostu nie jest teraz sednem komunikowania się ze społeczeństwem.

Sednem jest opowiadanie społeczeństwu, jesteśmy razem, jesteśmy na dobre i na złe, to nam się nie udało, to robimy, tak wstajemy, tu idziemy, żebyśmy byli razem.

W tej chwili to jest taki świat bardziej Truman Show, gdzie jesteśmy za bohaterem, a nie tylko słyszymy takie komunikaty, teraz nam się udało, teraz jest super, jak jest koń każdy widzi i nikomu się nie da już wcisnąć opowieści, że w ogóle teraz jest super, jak potem

idzie i jest nie super.

Także proszę zobaczyć na tą komunikację jakby PiSu.

Ona jest właśnie zbudowana na takim prawdziwym, codziennym życiu.

Macham do was przez okno, teraz pojadę, coś wam obiecam, jestem z wami, mówię co jest źle, co jest dobrze.

Więc jakby w tą stronę trzeba iść, będąc politykiem.

Czyli to nie jest świat

W którym mamy hierarchiczność, w którym mamy świat arystokracji, której w Polsce nie ma.

W tej chwili wszystko się tak bardzo wyróżnało, nawet te hierarchiczne struktury w szpitalach, one się już też zacierają.

Jesteś profesorem, super, masz wiedzę, szanuję cię za to, ale to nie znaczy, że masz być dla mnie jakiś super ważniejszy i masz kierować moim światem i moim życiem.

I to właśnie jest o tym, o takiej równości, o współpracy, o byciu razem, o tworzeniu razem.

O leadershipie, tak naprawdę, o przywództwie.

No właśnie tak być powiem, tak słucham pani i sobie myślę, że no okej, ale z drugiej strony znam też te realia polityki i będę tu się znów trzymał tego swojego, że w tej polityce ważni byli i ważni są, a być może teraz w dobie social media są jeszcze ważniejsi, ci, których kiedyś nazywaliśmy spin-doktorami, czyli ci, którzy wymyślali te różne spiny, te różne rzeczy, które trafią, to o czym pani mówiła, które trafią do ludzi i z nimi zostaną.

Czy ktoś to kiedyś sprawdzi czy nie sprawdzi?

No wie pani, jest taka zasada, którą jeden z polityków koalicji 15 października na swoje nieszczęście wypowiedział w jednym z programów telewizyjnych, a co szkodzi obiecać.

No tak grają spin doktorzy, tyle że no nikt o tym wprost nie mówi.

I ja się tego boję, tych obietnic, tych coraz wspanialszych wizji, które na zdrowy rozsądek są niemożliwe do spełnienia, ale no kto by nie chciał żyć...

obiecywać temu do którego nie należy wypełnianie tych obietnic więc takie obiecywanie No to owszem tak ale jeżeli ktoś ma to zrobić to to lepiej nie obiecywać lepiej mówić jakie są plusy jakie są minusy z korzyścią dla nas wszystkich.

Anna Gołębicka, bardzo głęboko wierzę w to, że politycy słuchają tej rozmowy i wezmą sobie to do serca wszystkich opcji politycznej.

Ja też, bo nie jesteśmy małżeństwem w kryzysie i powinniśmy tak jak my teraz podawać sobie ręce.

Dziękuję bardzo.

Życzmy sobie tego.

Bardzo dziękuję.

Dobrego dnia i do zobaczenia.

Drodzy Państwo, my teraz też o podawaniu rąk, bo prawdopodobnie takie ważne podanie ręki będzie nas czekać.

No już najbliższy piątek.

Trump poda rękę Władimirowi Putinowi.

Teraz my sobie podamy ręce.

Mateusz Piotrowski, doktor Mateusz Piotrowski.

Mateusz, koordynator programu amerykańskiego Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.

Czy właśnie myślisz, że podanie ręki

Zrobiliśmy to w naszym mobilnym studiu to będzie najważniejsza rzecz jaką zapamiętamy z tego piątkowego spotkania Putin Trumpy czy taki wiesz symbol czy tam jednak padną jakieś konkrety i będzie to spotkanie które coś nam realnie przyniesie jeżeli chodzi o zatrzymanie tej wojny w Ukrainie.

Dobrze, że doprecyzowałeś to pytanie, bo jeżeli chodzi o zatrzymanie wojny w Ukrainie, to bardzo powątpiewam.

To znaczy, to spotkanie musi coś przynieść, musi przynieść jakiś postęp, choćby w fazie deklaracji ze strony Władimira Putina.

Nie może on tam tylko pojechać po to, by podać Donaldowi Trumpowi rękę, no bo ten efekt bardzo szybko się rozmyje.

Taki powiedzmy wizerunkowy i tego, że Trump coś negocjuje, jeżeli chodzi o pokój, więc...

deklaratywnie coś Władimir Putin, moim zdaniem, musi położyć na stole, no by zachęcić Donalda Trumpa do tego, że ten proces faktycznie rusza do przodu, konstruktywne negocjacje się zaczynają i w związku z tym, że się zaczynają, można zacząć odblokowywać tą drugą ścieżkę towarzyszącą, a więc poprawy relacji między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

To na czym de facto Putinowi zależy.

No właśnie, bo to już czytając opinie komentatorów polityki międzynarodowej, tych najbardziej wybitnych,

No to oni wszyscy piszą, że na razie to spotkanie na Alasce, chociaż Trump twierdzi, że spotyka się w Rosji z Putinem dwa razy wczoraj na konferencji, w raz sobie powiedział, co było dość kuriozalne, ale to spotkanie na Alasce, amerykańskiej Alasce, Trumpa z Putinem jest na razie zwycięstwem Putina.

No bo on pojedzie do Stanów Zjednoczonych, w sumie niedaleko, bo tak naprawdę po sąsiedzku sobie poleci.

Spotka się z jednym z liderów świata zachodniego, uściśnie mu dłoń, w jakiejś mierze wróci na ten salon międzynarodowy i pokaże też u siebie, zobaczcie, oni chcą z nami rozmawiać.

Nasza polityka, polityka siły tej specjalnej misji, czy jakkolwiek oni teraz to nazywają, operacji wojskowej w Ukrainie, przynosi rezultaty.

Na razie to on jest na tym pole position moim zdaniem.

Jednym z celów Putina zaangażowania się, wyrażenia woli do tego, że on chce negocjować, chce rozmawiać o pokoju, to było właśnie ustawienie spotkania, i to jest kluczowe, dwustronnego z Donaldem Trumpem, jego żadne spotkanie trójstronne z Zeleńskim, które miałoby tam właśnie symbolizować proces pokojowy, stabilizacyjny, jego to w ogóle nie interesuje.

Także tutaj pozbyto się tego powiedzmy półśrodka, no bo Donald Trump czy Amerykanie postrzegają to w taki sposób, że najpierw spotkają się dwustronnie, uzgodnią pewne kwestie i wtedy będzie można Zeleńskiego dołączyć, rozmawiać faktycznie.

Nawet Trump powiedział, że zadzwoni po tym spotkaniu z Putinem do przywódców państw Unii, do liderów NATO, a może nawet jako do pierwszego do Zeleńskiego.

Tak, tak, żeby go poinformować co dalej i jak to wygląda.

No więc faktycznie to jest zrealizowanie w pewnym sensie jednego z celów tutaj krótkoterminowych Rosji, jeżeli chodzi o podejście do Stanów Zjednoczonych.

Może być podobnie z innymi opcjami, które nie są do końca przez Amerykanów rozpatrywane w kontekście wojny w Ukrainie.

Chodzi mi o obecność amerykańskich wojsk w Europie, coś takiego.

Na temat czego Rosjanie się burzą, oczywiście od długiego czasu, ale jeżeli chodzi o rozszerzanie tej obecności na wschodnią flankę NATO, to są to argumenty wykładane przez Rosję, że trzeba wrócić do granic przed 1997 roku.

Jeżeli chodzi o rozmieszczanie wojsk, wyraźnie to sygnalizowali w 2021 roku przed...

pełnoskolową inwazją na Ukrainę, nie odpuścili tych argumentów, to są dalej argumenty, które leżą na stole i Amerykanie zastanawiają się nie w kontekście tych negocjacji, ale w kontekście własnej polityki wobec Europy, wobec europejskiego bezpieczeństwa.

Więc tutaj też możemy mieć takie elementy, gdzie Amerykanie trochę sami, z własnej woli realizują cele polityki rosyjskiej i jednocześnie nieszczególnie oczekują nic w zamian od Rosji.

Kim albo czym dla Putina, dla Putina, dla Trumpa, to może nie być przypadkowe przejęzyczenie, jest Unia Europejska, czy dla Trumpa to wciąż jest partner, ten najbliższy sojusznik jako Europa, te państwa Zachodu?

Czy trochę tak jak dla Putina, pewnie stąd to przejęzyczenie, jest to taki twór, który nie jest oczywiście tak wrogi jak Putin na to patrzy, ale taki twór, z którym trzeba właśnie cłami i tak dalej trochę powalczyć?

Na pewno Trump wierzy, że trzeba trochę powalczyć.

To znaczy Trump rozumie, że Unia Europejska to jest partner, no bo z nim ma największą wymianę handlową, no ale z drugiej strony potężną wymianę handlową ma też z Chinami, tak?

I to nie jest tak, że zmierza w stronę partnerstwa.

Rzeczywiście nie.

Tak, tak, da się tutaj rozbijać pewne kwestie.

Kiedyś usłyszałem, że Amerykanie dzielą się na tych, którzy nie rozumieją, jak funkcjonuje Unia Europejska i na tych, którzy wiedzą, że nie rozumieją, jak funkcjonuje Unia Europejska.

Myślę, że w tej pierwszej.

Myślę, że w tej pierwszej raczej, tak, tak, tak.

Natomiast wydaje się, że jedną rzecz jednak zrozumiał, jeżeli chodzi o podejście do Unii, to znaczy Amerykanie też zgodzili się na to, by rozdzielić kwestie handlowe, celne od pozostałych wszystkich innych kwestii współpracy z Europą.

To nie jest nic skomplikowanego bardzo, ale za pierwszej kadencji to jednak wybrzmiewało szerzej, że cała Unia Europejska miała być karana za niesprzyjającą politykę poszczególnych państw i odwrotnie.

Poszczególne państwa miały ponosić jakąś odpowiedzialność za szersze polityki unijne.

Teraz zrozumiał przede wszystkim, że głównym negocjatorem jest Komisja Europejska i on w ogóle musi tę Komisję Europejską uznać.

Dla tego przez tyle godzin na Wyspach Brytyjskich, kiedy odwiedzał swoje pole golfowe z Ursulą von der Leyen rozmawiał wiele godzin ustalając te kwestie wokół CEU.

No tutaj można oczywiście różnie oceniać to porozumienie, które udało się komisji wynegocjować Ursuli von der Leyen, jeżeli się nie chciało iść na wojnę ze Stanami Zjednoczonymi.

a warunki właśnie szersze polityczne nie są do końca sprzyjające, żeby się jeszcze boksować, mówiąc kolokwialnie, z administracją Trumpa, to może to było najlepsze, co można było na tę chwilę osiągnąć.

Bo też nie wierzę, że te wszystkie państwa, nie tylko Unia Europejska, ale też inne państwa, które wynegocjowały podobne porozumienia, że pozwolą sobie na to, by zostać z takimi stawkami celnymi na lata i nie próbować nic, żadnych zabiegów z Amerykanami.

To już pytanie, które pojawia się natychmiast w naszych głowach, bo to spotkanie Trumpa z Putinem oczywiście ważne w perspektywie bezpieczeństwa chyba ogólnoświatowego, już patrząc na to, co się na świecie dzieje i do czego różne państwa się szykują.

Ale my tutaj w Polsce, mając obok Federację Rosyjską, Białoruś i Ukrainę, mówię o całej naszej wschodniej granicy, to stawiamy sobie pytanie, czy my możemy liczyć na wsparcie Amerykanów.

To jest nasz największy partner, nasz największy sojusznik.

Pomijam kwestie oczywiście Unii Europejskiej, no bo tutaj militarnie no to nie mamy o czym mówić w zasadzie, po prostu ze Stanami.

I czy my możemy liczyć na to, że gdyby, gdyby Putin poczuł się na tyle pewnie, żeby zaczął coraz zuchwalej patrzeć na państwa bałtyckie, na naszą ostatnią granicę, to my możemy być spokojni, ok, Trump rzeczywiście w Polakach widzi tych przyjaciół, to nie są tylko deklaracje,

Ale on faktycznie może kłócić się z Brukselą, z Berlinem, z Londynem trochę mniej, z Paryżem trochę więcej, ale ta Warszawa, ta Polska to jest coś, co rzeczywiście nie tylko deklaratywnie jest dla Trumpa ważnym terenem.

Mam nadzieję, że tak jest.

To znaczy, że faktycznie ta bliskość jakaś, która Trumpowi została przekazana w ostatnich latach, jeżeli chodzi o Polskę, o zobowiązania sojusznicze, tego, że Polska jest po prostu sojusznikiem wiarygodnym,

że ma tutaj też, oczywiście nie z każdą opcją polityczną, ale że są te takie ideologiczne zbliżenia.

Uważam, że w tym czasie ryzykownym dla Polski i dla w ogóle wschodniej flanki NATO każdy kanał komunikacji jaki może być wykorzystany z administracją Trumpa jest absolutnie dobry.

Czy to są media, czy to są jakieś takie związki, związki ideologiczne.

Jeżeli Donald Trump ma gdzieś w głowie zapisanego już prezydenta elekta, już nie elekta, przepraszam,

prezydenta Karola Nawrockiego i sam z siebie już po wyborach nagle odpala się z gratulacjami dla niego ponownymi, to dobrze.

Uważam, że takie rzeczy trzeba wykorzystywać.

Czasy, że tak powiem, są takie, że każda perspektywa, każda możliwość do wykorzystania, by jakoś nacisnąć na administrację Trumpa, spróbować coś więcej ugrać dla Polski i dla

dla sojuszniczego bezpieczeństwa w tej części Europy, to byłby ważny element.

Jest taka dość kuriozalna, powiedziałbym, sytuacja, porównując tą administrację do pierwszej kadencji, to znaczy Pentagon, Departament Obrony jest dużo bardziej głównie z powodu tego, że

że sekretarz Hexet jest trochę bardziej taką osobą, która ma pełnić funkcję lidera, takiego żołnierza liniowego, bo zresztą nim był.

I w ten sposób budować wojskowe morale nie jest wielkim strategiem, nie jest wielkim politykiem czy planistą.

W związku z tym w różnych planach Departamentu Obrony przebija się Elbridge Colby, który jest absolutnie nastawiony na rywalizację z Chinami w Indo-Pacyfiku.

No to wydaje się, że przynajmniej po takich pierwszych decyzjach, które właśnie wychodziły z Pentagonu i z Białego Domu,

Jeżeli chodzi o politykę wobec Ukrainy, między innymi to, że to Biały Dom blokował pewne ograniczenia ostatecznie właśnie pomocy dla Ukrainy, te, które proponował Pentagon, żeby się nastawiać bardziej na Chin, może dojść do sytuacji, w której właśnie mamy prezydenta i jego otoczenie.

Nie chcę tutaj twierdzić, że Trump myśli tylko o bezpieczeństwie europejskim, bo tak nie jest.

ale że jednak, powiedzmy, gdybyśmy mieli decyzje wychodzące z Pentagonu, które motywowane byłyby tym, że Stany Zjednoczone muszą się bardziej koncentrować na zagrożeniu chińskim, gdzie Trump też wiemy, jakie ma podejście do Chin i ono nie jest takie, że szykuje się na rywalizację i na zwarcie

raczej chciałby sobie wszystko dyplomatycznie poukładać, nazwijmy to, no to może się okazać, że tutaj Biały Dom jednak w pewnych specyficznych sytuacjach, ale gdzieś tam stara się grać, no nazwę to tak, oczywiście, że będzie grał na korzyść Amerykanów przede wszystkim, ale jednak kieruje się tymi zobowiązaniami sojuszniczymi, pamięta gdzieś o tych sojusznikach, w tym o Polsce właśnie, która wydaje się gdzieś na pierwszy plan, to wszystko można się wysuwać.

Wierzmy w to głęboko, te kanały komunikacji, o których mówiłeś, są niezwykle istotne, no bo

Te powtórne gratulacje Trumpa wobec prezydenta Nawrockiego to jest jeden gest.

Drugi gest to, że Trump tak naprawdę wsparł Karola Nawrockiego w kampanii wyborczej.

Ja nie pamiętam, żeby kandydat na urząd prezydenta spotykał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych jeszcze w takim miejscu, w takich okolicznościach, a to tutaj miało miejsce.

No i w końcu trzecia rzecz to zaproszenie do Białego Domu i ta szykowana wizyta.

Karola Nawrockiego w Białym Domu dość szybko od początku jego prezydentury, bo to ma być 3 września, czyli niecały miesiąc po tym jak został prezydentem, to czy to pokazuje, że te relacje personalne między Trumpem a Nawrockim faktycznie są dobre i one tutaj też mogą być dla nas korzystne, no bo wiemy jaki jest Trump.

My friend.

On lubił tak do Andrzeja Dudy powiedzieć, a Andrzej Duda tym bardziej lubił tak o Trumpie mówić.

Ale pytanie, czy Trump rzeczywiście tak myślał o Andrzeju Dudzie, a teraz tak myśli o Karolu Nawrockim?

Z różnych doniesień z wnętrza administracji polskiej wydaje się, że faktycznie ta personalna relacja...

została zbudowana między prezydentem Trumpem i prezydentem Dudą.

No nie będę się upierał, że tutaj już przyjaźń czy koleżeństwo zostało zawiązane z prezydentem Nawrockim.

Nie było ku temu, no jedna okazja, prawda, ku temu była.

To jest raczej coś, co mogło co najwyżej wprowadzić te relacje na jakiś taki pozytywny poziom, że panowie dobrze się ze sobą komunikują.

Raczej chodzi tutaj o taką

Dobrze wykonaną pracę, powiedziałbym, na poziomie roboczym, by Donalda Trumpa też tutaj na takie przedłużanie właśnie tej relacji z nowym prezydentem nastawiać.

I oczywiście to się może udać.

Nie chcę rozstrzygać, czy się uda, czy się nie uda, ale jest to dobry początek.

Faktycznie to, że do takiej wizyty dojdzie właśnie w niecały miesiąc od rozpoczęcia prezydentury polskiego prezydenta,

No to to jest bardzo wyraźny i ważny sygnał i oby jak najwięcej dobrego pod kątem komunikacji dla bezpieczeństwa, dla współpracy dwustronnej, ale być może też coś więcej z tego spotkania dla naszych relacji dwustronnych po prostu popłynie.

Na to wszyscy liczymy, Mateusz, na sam koniec mamy bardzo mało czasu, ale jeszcze muszę cię zapytać, bo ważniejsze są dla nas te sprawy oczywiście bezpieczeństwa naszego, ale w Stanach teraz jedną z ważniejszych spraw jest, w cudzysłów, wyzwalanie Waszyngtonu przez Donalda Trumpa.

Czy Donald Trump testuje możliwości konstytucji, możliwości przyswajania różnego działania przez społeczeństwo?

Co on wyprawia tam u siebie?

No tak, to jest testowanie w pewnym sensie możliwości, jakie ma prezydent pod kątem wykorzystania Gwardii Narodowej i wojsk do tłumienia protestów.

Testował to w Los Angeles już w trakcie swojej kadencji.

Teraz Waszyngton jest nieco bardziej specyficzny, bo prościej jest prezydentowi przejąć pewną kontrolę nad służbami tutaj, by podjąć z nimi działania mające...

ustabilizować to bezpieczeństwo miękkie.

Natomiast on już sam zapowiada, że mógłby je wykorzystywać w innych miastach, gdzie już ten szereg władzy, że tak powiem, sprawowany głównie przez demokratów, bo to o to tutaj chodzi.

No nie byłaby to już tak prosta sprawa.

Trump testuje swoje możliwości jako prezydent.

I Trump testuje chyba też cały świat, czego dowód będziemy mieli w piątek.

Mam nadzieję, że pozytywny w dosygnięciu dla nas tutaj dowód i będzie o czym rozmawiać.

Mateusz Piotrowski, panie doktorze.

Dziękuję ci bardzo.

Bardzo dziękuję.

Do zobaczenia, bo tematów na pewno do rozmowy nam nie zabraknie.

Teraz, drodzy państwo, odrywamy się od polityki, przynajmniej na jakiś czas.

Będzie o muzyce.

I to o wyjątkowej muzyce, bo i o wyjątkowej ilości.

Monik Staszczyk, cześć.

Marcin Zawada, bardzo miło Ciebie poznać.

Cześć, wiesz co, jeszcze tą kawę zmieścisz.

Mieścisz kawę o poranku, najważniejsza rzecz.

Monik, to temat do naszej rozmowy wyjątkowy, no bo wasza płyta się szykuje i pierwszy singiel się pojawił.

Singiel pod tytułem Mimo Wszystko.

Zapowiadają naszą rozmowę jako właśnie to, że będziemy mówić o nowej płycie, o nowym singlu i że to niespodzianka ten singiel, bo taki nieoczywisty duet, bo w tym duecie występuje Monik Staszczyk i...

Powiem ci, że gdyby ktoś mi powiedział jakiś czas temu, że Muniek i Sarsa tworzą, odpowiedziałbym mega ciekawe, ale szalenie nieoczywiste i nie wiem czy możliwe, bo trochę dwa światy muzyczne.

Słuchaj, no ja i cały band zawsze był otwarty na różne wolty, nie wiem, już mieliśmy duety, nie wiem, no wiadomo, z Korą, z Kasią Sienkiewicz ostatnio, z Anną, z Anną Marią Jopek, ja, ja solową, z Tasią Celińską, więc...

Jeżeli chodzi o T-Love, to takich różnych wolt było w naszej karierze dużo.

Chociażby w 90-tych latach, jak nagraliśmy kawałek Chłopaki nie płaczą, to wtedy też ludzie mówili

Rock'n'Rollowy zespół z punkowymi korzeniami, a nagle kawałek chłopaki nie płaczą z takim teledyskiem.

Ale to było... Lubimy w taki sposób czasami zaskakiwać ludzi.

I teraz też jest... Wprawdzie zajawiamy album, który będzie dopiero w przyszłym roku, ale chcieliśmy pokazać,

W związku z tym, że już żyjemy, że jesteśmy, tym bardziej, że jest lato i ta piosenka by się nie nadała do puszczania, nie wiem, później, bo płyta wyjdzie w marcu.

Będzie się nazywała All Right, ale pisownia polska.

I to jest takie zajawienie z dużym wyprzedzeniem.

Mi się wydaje, że w tym teraz wyprzedza się dosyć z większym wyprzedzeniem album, ale chcemy, żeby już

Po prostu się o tym mówiło i tak dalej.

Kawałek jest po prostu piosenką pop, jest piosenką miłosną, letnią.

Facet rozmawia z babką.

Jest to dialog.

Szukałem jakiegoś fajnego głosu, ciekawego.

Dużo jest wokalistek fajnych, ale usłyszałem jej numer

Gdzieś w radio, bo nie znałem dobrze twórczości, zainteresował mnie jej głos.

On ma coś w głosie takiego, który się zapamiętuje.

I tak powstała bardzo fajna piosenka starostwa siedziała jakiś czas temu na twoim miejscu przez sympatyczna dziewczyna pozdrawiamy ją bardzo bardzo mocno ten kawałek jak powiedziałeś jest takim wakacyjnym ten kawałek mimo wszystko jest też takim kawałkiem popowym czy możemy spodziewać się tego, że ta płyta All Right będzie cała właśnie w takim stylu czy to ten pazur rockowy Muńka i T-Love będzie mocno obecny na tej płycie.

No właśnie ten singiel pierwszy jest inny.

Płyta będzie, bym powiedział, taka neo-rock'n'rollowa, czyli spojrzenie nasze na rock'n'rolla, no dzisiaj, Anno Domini 26, 25, bo płyta wyjdzie w marcu.

Kawałki są, mi się wydaje, że bardziej płyta cała jest.

Cała jest bardziej alternatywna.

Jeszcze się na pewno pojawią single.

Myślę, że bardziej w stacjach rockowych, chociaż na pewno jeszcze jeden single powinien być taki do mainstreamu.

No nie, zdecydowanie płyta rock'n'rollowa.

Pomyśleliśmy sobie, że tej piosenki byłoby szkoda, żeby ją tylko tak zostawić do szuflady na zasadzie rzucić samego singla i nic więcej.

Żeby tylko był singiel bez zajawki, że robimy już album.

Chodzi o to, że 3 lata minęło od ostatniego albumu Hau Hau.

I po prostu odnieśliśmy sukces po latach powrotu i stwierdziliśmy, że ja się rozpędziłem i bardzo miałem dużą płodność w tekstach.

Pisałem, pisałem, pisałem i...

I dawałem chłopakom teksty i odwrotnie trochę ta płyta powstała, bo zawsze było tak, że najpierw próby muzyka, ja do muzyki teksta, teraz ja dawałem teksty i chłopaki pisali muzykę.

I z Jackiem Perkozem, perkowskim gitarzystą napisaliśmy ten numer, trochę nie pasował do...

I mówimy, co z tym zrobić, ale trzeba to wrzucić w wakacje.

Wiadomo, że nie jest to numer na jesień.

I spieszyliśmy się, żeby to udało się wrzucić.

Nawet mieliśmy trochę pomysł, żeby to wcześniej trochę wrzucić, ale Universal tam powoli jeszcze pracował nad wizualizacją i tak dalej.

Długo miksowaliśmy ten odwór z producentem Sarsy, żeby nam się wszystkim podobało.

No i na razie recenzje są dobre, znaczy dopiero on wystartował.

Ja też go wczoraj słuchałem kilka razy, rzeczywiście fajna piosenka wakacyjna, ale też o czymś, tak jak mówiłeś, jest ten dialog, jest ta rozmowa, z której tak jak to u ciebie często coś wynika i coś w głowie zostaje.

Polecam państwu mimo wszystko.

żeby sobie ten wakacyjny letni numer wyszukać i posłuchać, ale mówisz, że być może jeszcze jeden singiel taki radiowy będzie to też będzie jakiś duet zdradzisz coś więcej czy to tutaj już duetów na tej płycie więcej nie będzie.

To znaczy tak, na pewno będzie rockowy numer z Walusiem Kraksą Kryzys.

Taki bardzo do stacji rockowych, alternatywnych.

I być może będzie drugi singiel męsko-damski z Kasią Kowalską.

Taki utwór bardziej w stylu

bym powiedział, Nicka Cave'a, Leonarda Cohen'a, ale to bardziej na jesień.

No tak, to już bardziej na pora roku.

No to jeżeli chodzi o to, no to jest Walusia, jest Sarsa i planujemy z Kasią.

To jeszcze dopiero jest troszkę w planie, ale no już myślimy o tym, jak to... Jeszcze tekst nieskończony, jeszcze muzyka do końca nieskończona, więc no...

W planie są trzy duety.

Walusz jest nagrany, czyli te dwa już są zrobione.

I z Kaśpią Kowalską już też bardzo zaawansowany temat.

I też właśnie chcielibyśmy, żeby ten numer z Kasią był na jesień.

A potem zobaczymy, bo tak jak mówię, myślę, że dużo piosenek będzie w stacjach.

takich rockowo-alternatywnych bo płyta jest bardziej bym powiedział do stacji rockowych ale no

Chcieliśmy zacząć od singla mainstreamowego, bo D-Love zawsze miał single jakby takie radiowe i właśnie myślę, że to nie jest tak łatwo pojąć i napisać piosenkę miłosną.

Wbrew pozorom ludzie myślą, że to jest takie miłosna, która by nie była banalna.

To nie jest takie proste.

No i wydaje mi się, że coś tak

udało, tym bardziej, że chcieliśmy taki zabieg zrobić, że pierwszą środkę śpiewa Sarsa, czyli oczywiście jak już DJ zapowie to w radio, Tee Love Sarsa, bo tak jest to pozycjonowane, Tee Love Sarsa, to może będą ludzie trochę zdziwieni, że zaczyna właśnie Sarsa, bo z reguły było tak, że zaczynałem ja i w związku z tym, że głos mam rozpoznawalny, więc, ale okej.

Jestem zawsze ciekawy.

Jest hip-hop, jest reggae, jest blues, jest rock, jest hard rock, jest heavy metal, jest muzyka klasyczna, jest jazz.

Ja naprawdę zawsze byłem otwarty i Tilap był otwarty zawsze na różne style.

A duety z kobietami, z dziewczynami, no już...

To nie jest nowość, bo nawet ostatni syngiel Pochodnia z Kasią Sienkiewicz fajnie nam poszedł.

Też bardzo fajnie, bardzo fajnie się posłuchało.

Jest bardzo dużo wokalistek młodszych, młodszego pokolenia dziewczyn, które świetnie śpiewają, są ciekawe i wybór nie był łatwy.

No, że tak powiem.

Monik, ty mówiłeś o tym, że bardzo dużo tekstów napisałeś, zarzucałeś kolegów z zespołu tymi tekstami, a gdybyś miał, bo ty też nie wahać się komentować rzeczywistość, gdybyś miał napisać piosenkę o współczesnej Polsce, to jaki tytuł by tobie do głowy przyszedł takiej piosenki?

Tutsi i Hutu.

A, czyli cały czas ta bitwa plemienna?

Dwa plemiona, no bo to nie mija, myślę, że będzie długo, no bo, znaczy z drugiej strony to jest przywilej demokracji, bo taki duopol, no to jest, mamy w Stanach...

mamy w Anglii mamy partię pracy i partię nie wiem, torysów, mamy partię demokratów i republikanów mamy PO i PiS u nas oczywiście wszyscy na to plują ale z drugiej strony przywilej demokracji polega na tym tylko żeby móc pogadać, bo żeby mieć tolerancję, a nie jak kmioty się kłócić po prostu i zabijać ze sobą bo nad tym walczyliśmy o demokrację żebyś mógł wybrać

no to co właściwie na rynku politycznym, na rynku muzycznym masz do wyboru ja się cieszę, że tak jest bo oczywiście no jesteśmy narodem kłótliwym więc jest dużo po prostu tego że często mam no mam wiesz no takie przykłady, że nie wiem dorosli dorosłe chłopy po pięć tych mają pięćdziesiąt plus i się potrafią pokłócić, chociaż nie wiem

Jeździli razem na narty z dziećmi, kumplowali się, potrafią się o to po prostu PO i ten PiS, o tego Kaczyńskiego i Jotuska, po prostu tak pokłócić, że ze sobą się przestali odzywać.

To jest dla mnie absurdem, bo u nas w zespole w Tilawie naprawdę jest taki ekumenizm polityczny, bo po prostu, nie wiem, są bardziej chłopaki na prawo.

A rozmawiacie o polityce?

I nie kłócicie się?

Są różnice zdań, ale mamy być bendem na żywo, mamy być na scenie razem.

To jest podstawa, żeby pokazać ludziom w show, że jesteśmy razem.

To jest takie stare małżeństwo, że siedzimy w busie

czasami następuje jakaś wiadomo, polityka jest czuły temat, ale tak samo no nie wiem, no ale dużo nas łączy, bo tyle lat, 42 lata gra zespół, no jedynie ja jestem w składzie cały czas, no ale z chłopakami w tym składzie gram od płyty King czyli od 30 lat nie ma opcji, żeby to nas podzieliło jakby cała Polska tak wyglądała jak T-Love w składzie

no to na przykład przykładowo, no ja jestem wierzący, jestem katolikiem, chłopaki mają różny stosunek do tego, czasami się trochę zśmieją, ale szanują to, że po prostu, że jestem, że taki schuj, że od dawna zrobiłem coming out katolicki, a są po prostu kompletnie niewierzący, drodzy, bardziej w stronę jakichś tam po prostu innych rzeczy, niekoniecznie chrześcijaństwa, więc wiesz, no,

oby tak się każdy dogadywał, wydaje mi się.

A myślisz, że kończąc tych naszych rodzimych Tutsi i Hutu jest w stanie coś połączyć?

Stary, no kurde, no żyjemy w tym samym kraju, ten kraj się jednak rozwija.

Jesteśmy, nie wiem, ja pamiętam komunę przez te 30 lat od roku 90.

Wszystkie rządy były różne.

Uważam, że trzeba się też cieszyć, popatrzeć jak Warszawa wygląda.

Mam rodzinę półwłoską, półpolską, bo mojej córki mąż jest Włochem i oni przyjeżdżają tutaj z Mediolanu i mówią, znaczy z Bergama, bo tam mieszkają i mówią, jakie fantastyczne miasto, jak czysto, jak bezpiecznie, jaką macie komunikację, że tak powiem, nietrzęsący się autobus.

My nie potrafimy jeździć.

Może poprzez to nasze zacopanie, później wszystko zrobiliśmy, jest nowsze, i metro, i autobusy, ale ja jestem dumny z Warszawy, jak ona wygląda, doceniajmy to, bo różne rządy były, ale jednak na plus to wychodzi.

Cieszmy się z tego, co mamy.

Ludzie młodzi, po prostu normalnie to jest dla nich ta demokracja dana i to, że jeżdżą po świecie i to, ale powinni wiedzieć, że to nie jest na zawsze, tym bardziej dzisiaj w tej sytuacji, gdzie tutaj po prostu, nie wiem, że tak powiem, ruski smok się czai i generalnie, no, trzeba się cieszyć, co mamy i z tego, co mamy i to nas powinno łączyć.

a nie po prostu odnieśliśmy sukces jako kraj ja uważam i cieszmy się z tego i niech tak będzie, żeby ten sukces nas łączył i niech muzyka też nas łączy niech to będzie też coś, co nas łączy mimo wszystko absolutnie, wiesz ja uważam, że nie wiem gust jest różny trzeba szanować nie dogodzisz każdemu trzeba szanować trzeba no

Ja znam, nie wiem, raperów, ja znam metalowców, mówię o muzykach, ja znam prawie wszystkich i znam popowych artystów i jest tylko dobra i zła.

No właśnie, to jest to rozróżnienie.

Nie ma innego podziału i tak samo...

Wszyscy są, wiesz, no, idiotów jest pełno wszędzie.

Idiotów jest pełno wszędzie.

Iidioci księża, iidioci, nie wiem, prawnicy, iidioci DJ-e w radio, iidioci oczywiście politycy.

Ale jest dużo mądrych ludzi.

I trzymajmy się tych słów.

Niech muzyka połączy, bo dobrych ludzi jest więcej.

To jest klasyk tekstowy, który z nami pozostaje.

Dobrych ludzi jest więcej.

Mimo wszystko ja w to wierzę.

Ja też w to wierzę.

Wielkie dzięki.

Musimy niestety kończyć.

Mogłyśmy tak zbyt długo jeszcze rozmawiać.

Trzeba pozytywnie myśleć.

Naprawdę jest się z czego cieszyć.

Teraz to jeszcze mamy lato i

I cieszmy się tym pięknym latem z tą piękną waszą piosenką.

Od tego zaczęliśmy ten singiel.

Mimo wszystko Muniek i Sarsa.

Nieoczywisty duet.

Muniek, kłaniam się nisko.

Wielkie dzięki.

Dobrego dnia i czekam na płytę w marcu.

W marcu płyta O'Rite.

O całej płacie.

Już zajawiam.

Będą single.

Oczywiście będzie trasa w przyszłym roku.

A my będziemy o tym wszystkim na pewno Państwa informować.

Pozdrawiam.

Wielkie dzięki, do zobaczenia i do usłyszenia.

Ja też sobie piję z kolegą tutaj.

Tak, to my z kawą w ręku Państwa żegnamy i dobrego dnia życzymy.

Przed południa.

Do zobaczenia, dzięki, to było Onebrano, we wtorek, Monik, dzięki, dzięki, do zobaczenia, Agnieszka Hama przed wami, Agnieszka, przepraszam, że przedłużyłem, ale widzisz, Monik, dzięki, są ludzie, którym się nie przerywa, Wojtek, grałeś już w studiu, Wojtek, ciebie też przepraszam, kłaniam się, dobrego dnia, jutro Onebrano, powrócie o 7.55.

Dzień dobry, to jest Onet Rano.

Wiem dzisiaj o świecie, w którym każdy z nas żyje mniej lub bardziej.

A mówię o tym internetowym świecie, dlatego że moim gościem jest ekspert od social mediów, który wydał książkę już za chwilę 27 sierpnia premiera Homo Digitalis.

Przeczytałam bardzo ciekawą informację, że człowiek dziennie dostaje dziś tyle informacji, ile człowiek w średniowieczu przez całe życie.

Trochę przerażające, ale o tym porozmawiamy z Wojtkiem Kardysiem, właśnie autorem tej genialnej książki.

Dzień dobry, Wojtku.

Dzień dobry, pani Iryna Chrudzik.

W średniowieczu człowiek przez całe życie tyle informacji dostawał, ile w tej chwili dziennie.

Jak już mówiłam, przerażająca sprawa.

A jak się przed tym natłokiem trochę uchronić, żebyśmy psychicznie nie byli zmiażdżeni?

Człowiek w średniowieczu...

prawdopodobnie poznawał tyle informacji, co my przez jeden dzień, tak?

I prawdopodobnie też był szczęśliwszy, ponieważ te informacje, które odbieramy każdego dnia, niestety to nie są dobre informacje.

One są nacechowane emocjonalnie, ponieważ algorytmy, jak dobrze wiemy, uwielbiają informacje te nacechowane emocjonalnie, a przeważnie te, które są nacechowane psychicznie.

Strachem, bo strach jest bardzo silną, bardzo taką emocją, która przyciąga do ekranu i która mówi, o kurczę, to jest niebezpieczne, ja to podam dalej.

Strach się klika.

Strach się klika.

I podejrzewam, że człowiek w tym średniowieczu, który nie czytał żadnych informacji, nie był przebodźcowany, nie sięgał po ten telefon o siódmej rano.

I nie był w tej infosferze.

Dlatego też wstawał, patrzył w słońce i był szczęśliwszy.

I tego nam brakuje.

I ja właśnie w tej książce opisuję homo digitalis, czyli człowiek, który już nie potrafi być offline.

Który już nie jest tylko ilością online.

On już nie potrafi być offline.

I ta książka to już nie tylko niezbędnik cyfrowy.

To nie jest...

tylko i wyłącznie przewodnik.

To jest pewne ostrzeżenie, że musimy pomyśleć dwa razy, zanim wejdziemy w ten social mediowy świat, bo tam jest bardzo dużo niebezpieczeństw, które właśnie w tej książce opisuje, a ich opisuje osiem.

Od patoinfluencerów w Szarentingu, po takie zjawiska, jak na przykład fantomowe wibracje.

Otóż nasz mózg jest tak przebodźcowany, że czasami wydaje nam się, że telefon nam wibruje.

Ja wielokrotnie się na tym łapałem, o co chodzi.

Bo ja kiedyś miałem ogromne problemy z social mediami, że przesadzałem.

To jest moja praca i trochę za dużo pracowałem w tych social mediach.

I wtedy też narodził się ten pomysł za tą książkę, że ja po prostu opisałem nie tylko niebezpieczeństwo, ale też to swoje zjawisko przesadzania w social mediach.

Kiedy ja wstawałem...

I szedłem spać z telefonem w ręku.

Teraz ja w swoim mieszkaniu mam strefy nozone phone, czyli tam, gdzie telefon nie ma wstępu.

I to wszystko znajdzie zarówno panie redaktorze, jak i państwo właśnie w ksiądzce homo digita.

No właśnie, też czytałam, że na pewno sypialnia powinna być takim miejscem, gdzie telefon w ogóle nie, ewentualnie w formie budzika gdzieś daleko odsunie.

Nie, nie, nie, absolutnie.

Ja mam budzik taki analogowy, piękny, stylowy, vintage'owy.

Telefon nie powinien mieć w ogóle wstępu do sypialni.

Osobiście uważam, że telefon, uwaga, najnowsze dane, my w internecie spędzamy ponad 6 godzin i 40 minut.

Dziennie, dziennie.

Uwaga, dzieciaczki, najnowsze badanie kwiecień 2025, badanie Sotrender, dzieciaczki w wieku 7 do 12 spędzają ponad godzinę na TikToku.

7 do 12, kiedy TikTok jest według regulaminu od 13 roku życia.

Więc jak to się dzieje, że dzieciaczki 7-12 spędzają ponad godzinę na TikToku?

Proszę sobie wyobrazić, mózg tych dzieciaczków 7-12, kiedy TikTok to jest jedna wielka mieszanina dopaminy.

Te filmy są tak przeładowane krzykami, montażem, że to dziecko nie potrafi już wysiedzieć w miejscu, bo on potrzebuje bodźców.

I to również opisuję w tej książce.

To nie jest tylko i wyłącznie książka o cyfrowym detoksie, ale to jest też książka, którą powinni przeczytać na przykład rodzice.

Jak ja dałem do przeczytania tą książkę mojej mamie, to mama, pamiętam jak dzwoniła i mówiła z przerażeniem, że Wojtek, dlaczego ty mi nie mówiłeś o tym, o tym, o tym, o tym, o tym.

I właśnie to jest ta książka, którą moim zdaniem dzieciaki powinni dawać rodzicom na przykład na gwiazdkę.

żeby zrozumieć, jak wiele jest niebezpieczeństw i to, co rozmawialiśmy przed wejściem, na przykład o patoinfluencerach.

No właśnie, bo chcę zapytać, co jest dla ciebie takim największym zagrożeniem, jeśli chodzi o młodzież?

jest pewne zagrożenie, które osobiście mnie przeraża, jest brak krytycznego myślenia.

Przestaliśmy myśleć, przestaliśmy analizować, bo mamy sztuczną inteligencję, jak na przykład korzystamy z Twittera.

Na Twitterze jest Grok, sztuczna inteligencja Alona Maska.

I że ktokolwiek coś podważy albo napisze, to zamiast poszukać sami na ten temat, to wolimy zapytać, hej Grok, czy to jest prawda?

A Grok powie, tak, tak, to jest prawda, ale uwaga, my nie wiemy, czy to jest prawda.

Grok twierdzi, że to jest prawda.

My to przyjmujemy za pewnik.

My to tak, ok, dobra, to jest prawda, to wierzymy i podajemy dalej.

Niestety fake newsy, które też opisuję w tej książce, fake newsy to jest absolutne zagrożenie, które może wpływać na naszą demokrację.

To jest zagrożenie, które trochę banalizujemy, bo teraz fake newsem jest wszystko.

Żyjemy w czasach postprawdy, czyli...

prawda to nie jest już zgodne z rzeczywistością.

Prawda to jest taka, że pani ma swoją prawdę, ja mam swoją prawdę i tam pan Janek ma też swoją prawdę.

Każdy ma swoją prawdę, która się zgadza z jego narracją.

To są czasy, w których fake newsy żyją sobie na porządku dziennym, kiedy czołowy polityk może kłamać, dlatego że zgadza się to z myśleniem, narracją jego elektoratu.

Właśnie, a boty są też zagrożeniem?

My w ogóle jesteśmy w stanie jakoś tak odróżnić te komentarze, które są pisane przez boty?

Bardzo ciężko.

I to też opisuję w tej książce, że ponad 50% treści w social mediach jest pisane przez boty.

Na portalu LinkedIn ponad 70% treści już jest pisanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Więc jest taka teoria, którą też opisuję, jest taka teoria tak zwanego martwego internetu, która polega na tym, że obudzimy się w czasach, gdzie...

w internecie nie będzie już żywych ludzi, że nie będzie treści tworzonych przez żywych ludzi, wszystko będzie tworzone przez boty.

I niestety trochę do tego dążymy, ponieważ pisanie przez boty 24 godziny przez 7 jest wykorzystywane nie tylko przez marketing, żeby promować nasze artykuły, ale też przez naszych wschodnich sąsiadów.

Bo nic tak nie destabilizuje demokracji jak właśnie fake newsy, deepfake'i, które można puszczać 24 przez 7, a uwaga, to jest o wiele tańsze niż rakiety.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wypuszczamy już Wojciecha, dlatego że Wojciech w tej chwili właśnie w związku ze zbliżającą się premierą tej książki jest rozchwytywany i za chwilę leci na kolejne wywiady.

Cieszymy się, że dla nas znalazł czas, żeby przyjść i chociaż tę pigułkę informacji przekazać, bo rzeczywiście, proszę państwa, tak jest.

Żyjemy w tym internetowym świecie.

Młodzież żyje w tym internetowym świecie.

Niestety, ale często rodzice czy nauczyciele nie wiedzą, co tam w tym internecie się do końca kryje.

A Wojtek Kardys jest taką osobą, która też edukuje nawet nauczycieli, żeby zwracać uwagę na to, czym aktualnie zajmuje się młodzież.

0:00
0:00