Mentionsy
Onet Rano. Goście: Jakubiak, Severski, Józefiak, Urbańska, Bednarek CAŁY ODCINEK
#płatnawspółpraca | W poniedziałek w "Onet Rano." przywita się Dominika Długosz, której gośćmi będą: Marek Jakubiak, Wolni Republikanie; Vincent V. Severski, pisarz, były oficer wywiadu; Marek Józefiak, Greenpeace Polska; Natasza Urbańska, piosenkarka, aktorka; Kamil Bednarek, piosenkarz. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Magdaleny Rigamonti będzie: prof. Mykoła Riabczuk, krytyk literacki, eseista, publicysta.
Szukaj w treści odcinka
Słuchaj Onet Rano od poniedziałku do piątku o 7.55.
Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie.
Nazywam się Dominika Długosz, a to jest Onet Rano.
Dzisiaj wyjątkowo nie w naszym mobilnym studio, tylko w naszym studio przy Doma Niewskiej.
Zapraszam Państwa bardzo serdecznie.
Oczywiście, że będzie dzisiaj trochę o polityce, ale nie dużo, nie tak jak zawsze u mnie.
troszeczkę mniej.
Będzie o aktach sabotażu, o tym, czy służby działają, czy nie działają.
Będzie o tym, co ustalił szczyt klimatyczny i czy to w ogóle ma sens, czy ta walka ma jeszcze sens.
I będzie na sam koniec Natasza Urbańska i Kamil Bednarek ze swoim nowym singlem.
Zapraszam państwa bardzo serdecznie, a zaczynamy jak zwykle od prognozy pogody.
I co?
I śnieg.
Dla wszystkich z Państwa, którzy okien nie mają, śnieg jest i będzie.
I będzie jeszcze pewnie przez jakiś czas.
Nie stopnią przez noc.
Ja też miałam nadzieję rano, że stopnie i że nie będę musiała odśnieżać samochodu.
Nie udało się.
Więc wszyscy Państwo, którzy jeszcze nie wyszli z domu, należy doliczyć te parę minut na odśnieżanie samochodu.
Przypominam, że nieodśnieżony samochód równa się mandat.
więc lepiej to zrobić przed wyjściem, przed wyjechaniem w drogę.
I teraz tak, temperatury od minus jeden na Pomorzu do trzech w Rzeszowie.
Stopni Rzeszów-Wrocław, to są w tej chwili najcieplejsze miejsca w Polsce, właśnie po trzy stopnie.
Gdańsk, Suwałki, Białystok, miejsca najchłodniejsze.
Minus 1.
Jeśli chodzi o zachmurzenie, to wszędzie właściwie są chmury w tej chwili.
Nie mam ani jednego malutkiego słoneczka nawet narysowanego na tej mapie.
We Wrocławiu natomiast i Zakopanem jakieś opady tam na południu.
Takie widzę kropeczki, widzę kropeczki.
Jutro proszę Państwa temperatury bardzo podobne, chociaż ciut cieplej.
W Zakopanem 4 stopnie, Kraków, Katowice, Kielce 3 stopnie.
O i w Rzeszowie nawet 5, więc bardzo tam cieplutko.
Jak na tę porę roku i na te warunki, ale słoneczka nadal nie ma.
ani jednego malutkiego kawałeczka słoneczka jutro też nie będzie.
Zima idzie.
I na tej pogodzie takiej długoterminowej też wygląda na to, że idzie zima.
Przez najbliższe parę dni będą opady.
Tutaj widzę jakiś deszcz ze śniegiem, ale za chwilę również śnieg.
Słońca można się dopiero spodziewać w najbliższy weekend, ale temperatury też raczej na minusie, aż do...
W weekendu za 10 dni, 12 dni to będzie minus 6 stopni w zimie, więc trzeba się przygotować na to, że jak ta zima przyszła, to ona jeszcze jakiś czas z nami pobędzie.
I to na tyle w prognozie pogody i zapraszam Państwa na tradycyjny przegląd prasy.
I zapraszam mojego naczelnego Michała Szatkowskiego.
Chodź Misza, chodź, chodź, chodź.
Będziemy razem przeglądać te prasy.
Tam sobie siadasz.
Podamy sobie rękę przez stół.
Dzień dobry.
I poczekaj, bo ja ci przygotowałam dwie gazetki.
Newsweeka ci przygotowałam.
Wziąłem.
I przegląd sportowy ci przygotowałam, dlatego że tutaj mamy specjalną dedykację dla naszego redaktora.
Legia coraz bliżej dna.
Z pozdrowieniami dla Andrzejka, naszego redaktora wydania.
Proszę państwa, ja zacznę od gazet codziennych.
Plan Putina to jest coś, co znajdziecie państwo we wszystkich gazetach codziennych, tylko pamiętajmy, że one są trochę spóźnione, bo to są jednak gazety, które wychodzą w weekend, a dzisiaj w nocy tak naprawdę miały miejsce rozmowy klucza.
One wychodzą w poniedziałek.
Tak, wychodzą w Pędziak, ale są drukowane w weekend i pisane w weekend.
A rozmowy te kluczowe między Amerykanami a Ukraińcami miały miejsce dzisiaj w nocy, więc trochę co innego przeczytacie państwo na stronie głównej Onetu.
Na stronie głównej Onetu mamy tutaj artykuł Plan pokojowy i wspólne oświadczenie USA i Ukrainy.
Możecie go znaleźć na stronie głównej państwo i to jest opis tego, co się wydarzyło dzisiaj w nocy.
Natomiast w gazetach codziennych to już takie bardziej analizy, co te różne propozycje oznaczają.
A ty mi opowiedz, co u nas.
Na okładce Zbigniew Ziobro, ale uważaj, troszeczkę od innej strony niż zazwyczaj.
Otóż tak, Zbigniew Ziobro zazwyczaj jest kojarzony z chaosem w systemie sprawiedliwości, z aferą w Funduszu Sprawiedliwości, a my postanowiliśmy napisać, o czym doskonale wiesz, bo byłaś na tym kolegium.
Tak, byłam na tym kolegium, owszem, ale to nie ja pisałam akurat.
O ofiarach do twojego tekstu jeszcze przejdziemy.
o ofiarach Zbigniewa Ziobry.
Wiesz co, ja mam takie wrażenie, że nam to się opatrzyło, ale końc końców to ta historia jest taka, że mówimy o urzędniku państwowym.
Kimś, kto jest... No my go zatrudniamy, tak?
A on realnie krzywdził ludzi, tak?
Chyba z tych wszystkich historii, które opisała tutaj na takim... Tak najbardziej przejmująca jest historia doktora Andrzeja Szaniowskiego, który według Ziobry miał przyjmować łapówki
Trafił na rok do aresztu, który mu zniszczył zdrowie.
Nie dożył już wyroku uniewinniającego, a dostał taki potem wyrok uniewinniający.
No i tak, no i to jest taka historia zniszczonego, zmarnowanego życia w imię walki.
Bo to hasło już teraz nie funkcjonuje, ale było kiedyś takie hasło Zbigniewa Ziobry, on walczył z mafią w Kidlach.
Wiesz co, mnie dzisiaj wpadła rano taka wypowiedź Zbigniewa Ziobro, że koniec przestępstw w białych kołnierzykach, nie mogą się ukrywać na tropikalnych plażach i udawać choroby.
Nie wiem, być może na Węgrzech mogą.
Wiesz co, ale Zbigniew Ziobro, to mi się od razu skojarzyło z Waldemarem Żurkiem.
Jak ocenia pan rozliczenia rządów PiS prowadzone przez ministra i prokuratora generalnego Waldemara Żurka?
To jest sondaż Rzeczpospolitej i 1 trzecia Polaków ocenia je dobrze.
Natomiast 33 i 11 to jest 44 plus tu pół, tu pół, 45%.
Raczej źle i zdecydowanie źle.
Więc przeciwników tego, co robi Waldemar Żurek, jest w tej chwili więcej.
I to jest chyba zasadnicze zaznaczenie we wszystkich sondażach.
Pytanie, kto pójdzie do wyborów?
Bo jeżeli pójdzie do wyborów cała ta 1 trzecia oceniających dobrze działania Żurka, a tylko część z tej części, która ocenia źle, no to...
to dobrze dla Żurka, a jeśli będzie odwrotnie, to to źle dla Żurka.
O, taka analiza głęboka, widzisz?
Czyli koniec końców się wszystko... Koniec końców to się wyrówna przy wyborach.
Koniec końców wszystko zależy od mobilizacji.
Wszystko zależy od mobilizacji, to jak przy każdych naszych wyborach w ostatnim czasie.
A chcesz opowiedzieć o swoim tekście?
Nie, ja nie chcę, ja chcę, żeby państwo przeczytali mój tekst po prostu.
Dominika napisała o prezydencie.
Zastytuowaliśmy, to jest fajny tytuł, mi się podoba ten tytuł.
Karol, prezydent, który pozostał kibolem.
No bo to jest prezydent, który pozostał kibolem.
Wiesz co, ja rozmawiałam z policjantami w czasie pisania tego tekstu również.
Z policjantami, którzy na co dzień pracują przy meczach, którzy pracują przy ochranianiu tych imprez masowych.
Ja mówię tak, no jasne, można szanować kibiców, można szanować środowisko kibicowskie, ale nie można udawać, że to nie są również w tym środowisku kibicowskim, wśród ultrasów, wśród hulsów, że nie ma tam przestępczości zorganizowanej.
A w momencie, kiedy prezydent wynosi ich na poziom tych gości, których wita w pałacu, wiesza ich oprawę na pałacu,
to już zaczyna się robić problem.
Bo oni, i to mówili mi policjanci, oni w czasie zatrzymań, kiedy my na przykład jak jadą na mecz, zatrzymujemy i sprawdzamy, czy nie mają narzędzi, czy nie mają rac i tak dalej, przecież to jest standardowa procedura, mówią i tak nas łaskawi jakby co.
I to jest problem, bo zaczęli czuć się bezkarni.
A my już wojny z kibolami mieliśmy za sobą.
To już było rozwiązane 15 lat temu.
A teraz znowu będzie ten sam problem, dlatego że nagle poczuli się bezkarni.
Ja przepraszam, że ja tak naiwnie znowu, ale to jest znowu tak, że mamy urzędnika państwowego, który gloryfikuje, to jest chyba nawet dobre słowo.
Ośmiela?
Ośmiela.
Unormalnia jakieś... Państwo pewnie znają tę historię, bo to co się wydarzyło, odwołujemy się cały czas do zdarzeń z ostatniego poniedziałku, kiedy na fasadzie Pałacu Prezydenckiego została wyświetlona oprawa, która nie została wniesiona na kilka dni wcześniej odbywający się mecz z Holandią.
No i tak.
I to znowu jest historia o tym, że urzędnik państwowy nie tylko nie wykonuje swoich obowiązków, ale działa wbrew temu państwu, bo to jest o tym.
Wiesz, ja tam chyba dzisiaj rano mi wpadła w ucho przyśpiewka z tego meczu, która mi jakoś wcześniej umknęła, że tutaj miała być oprawa, a teraz płonie murawa.
I
rozumiem, że kibice chcieli wnieść swoją oprawę, ale prawo jest takie, że nie wniosą.
Dlatego, że to jest mecz reprezentacji, to nie jest mecz ligowy.
Tam były grupy kibicowskie z różnych drużyn, nie tylko z drużyn, które mają ze sobą zgodę.
Wszyscy wiemy, czym to się kończy.
Wszyscy mamy to doświadczenie już dawno za sobą i nie chcemy do niego wracać.
A prezydent chce, tyle tylko, że to jest też tak, że te kibicowskie metody bardzo są bliskie sercu bardzo wielu prawicowych polityków.
I wyborców.
I wyborców.
I teraz słuchaj, bo tutaj to też jest Rzeczpospolita.
Napięcie na linii Kaczyński-Nawrocki.
I to będzie test dla relacji nowogrodzkiej z Pałacem Prezydenckim, mówi jeden z polityków PiS.
Prezes Jarosław Kaczyński bardzo chce, aby prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy pro zwierzęce.
Nie zaskakuje nas to.
Nie, w ogóle nas nie zaskakuje.
Kompletnie nas nie zaskakuje, prawda?
Jacek Gądek, ja już mówiłam państwu, że mój szacowny kolega z Newsweeka ma taką tezę, która mi się bardzo podoba i prawie chciałabym ją oglądać.
Ona jest znakomita.
Ona jest znakomita, że Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory, dlatego że Jarosław Kaczyński kocha koty.
To jest oczywiście pewne uproszczenie, ale Jacek ma na to argumenty i ja kiedyś Jacka przekonam, żeby napisał ten tekst.
I tutaj może być bardzo podobny case.
Jarosław Kaczyński naprawdę jest czuły i ja to bardzo cenię w prezesie.
czuły na punkcie dobro stanu zwierząt.
To są chyba jedyne w ogóle, jak popatrzysz na głosowania, to jak spróbujesz znaleźć głosowania, kiedy Tusk i Kaczyński głosują tak samo, to to są właśnie te.
To są o zwierzątkach, nie?
To są o zwierzątkach.
Pewnie znażają się też jakieś inne, ale byłoby to trudne.
NFZ nie ma pieniędzy, a i tak nie miszasta.
To jest chyba taka opowieść też, którą mamy od bardzo dawna.
Częścią opowieści o problemach z ochroną zdrowia jest to, że tych pieniędzy jest za mało, a drugą częścią, tak samo ważną, jest to, że nie potrafimy wydawać tego, co jest.
W sensie, że jakby lepiej to zorganizować, to nawet tą pulą pieniędzy, którą teraz mamy, moglibyśmy lepiej zadbać o zdrowie obywatelek i obywateli.
No tak, moglibyśmy, tylko właśnie nie umiemy ich wydawać.
To jest temat dnia w Gazecie Wyborczej i bardzo ciekawy temat.
My żeśmy już przy okazji, pisząc o Collegium Humanum, pisaliśmy, a raczej Renata Kim mówiła państwu i to było wielokrotnie, o tym, że to nie jest jedyna taka uczelnia i nie jedyny taki problem w Polsce.
Zakładnicy uczelni Polska Komisja Akredytacyjna pisze o rażących błędach na psychologii w Warsowi.
Wystawia jej negatywne oceny.
Ministerstwo Nauki rozważa możliwe rozstrzygnięcia.
I to nie jest, ja nie chcę tutaj porównywać Warsowi z kolegiem Humanum, ale tych problemów jest coraz więcej.
Z uczelniami, które się namnożyły w Polsce i są z nimi...
Ty masz takie wrażenie, że po aferze Collegium Humanum coś się zmieniło?
To znaczy, że był jakiś taki ruch na poziomie systemowym?
Nie.
No właśnie.
Kompletnie.
Ja nie mam w ogóle takiego... To jest bardzo głośna afera.
Toczy się od wielu już lat, bo to trzy albo... No tak ponad trzy lata, ponad trzy lata.
A czy systemowo coś się zmieniło?
Kolegium Humanum nie istnieje, ale ta uczelnia, która zmieniła nazwę i ona cały czas istnieje.
Więc może to jest najlepszy dowód na to, że tutaj życie sobie, a państwo na to, państwo w sensie naszych władz... Jak się nazywa minister nauki?
Misza.
Nasz minister nauki?
Nie pamiętam.
No właśnie, bo tak właśnie działają nasze resorty, nasi ministrowie.
Tacy są aktywni, tyle mają do powiedzenia.
Nazywa się Marcin Kulasek, jest sekretarzem generalnym Nowej Lewicy i jednym z najbliższych współpracowników Włodzimierza Czerzastego.
Ale to nie ma najmniejszego znaczenia, bo to nie świadczy o wiedzy mojego naczelnego, tylko to świadczy o tym, ile pan minister do tej pory zrobił.
Jego poprzednik Dariusz Wieczorek też specjalnie się nie wykazał.
Proszę państwa, a ja... Na końcu się wykazał.
Tak, na końcu się wykazał.
załatwianiem interesów swoich znajomych.
Ja chciałam jeszcze państwu zaproponować w ramach dostępu premium onetowego, bo przypominamy, że mamy promocję.
39 zł za pierwsze pół roku.
I tam macie państwo dostęp do wszystkiego.
Chciałabym zaproponować państwu artykuł Autoświata o najlepszych suwach do 100 tysięcy złotych.
I to są testy.
dziennikarzy Auto Świata dotyczące tego, jak te samochody działają, więc macie państwo to sprawdzone.
To nie jest tak, że tam tutaj ktoś siadł i zaczął porównywać, to tak jak ja bym siadła i zaczęła porównywać samochody, czy mi się podobają, tylko ktoś wsiadł do nich i zaczął nimi jeździć.
I to jest zawsze najlepiej.
Więc polecam bardzo serdecznie Auto Świat w ramach dostępu Onet Premium i tekst o suwach do 100 tysięcy złotych.
To co Misza?
Żegnamy się z państwem.
Ze sobą się nie żegnamy.
Pokazujemy okładeczkę ze Zbigniewem Ziobro.
On gruby jest, bo tam jest jeszcze przewodnik prezentowy.
Więc jakby państwo zaczęli już prezenty robić.
Dziękuję państwu bardzo serdecznie.
Dziękuję ci, Misza, bardzo serdecznie.
I zapraszamy naszego pierwszego gościa.
Będzie nim Marek Jakubiak, poseł.
Tylko nie pamiętam, jaki poseł partii jest w tej chwili.
Panie pośle, jaki...
Wolni Republikanie się ta partia nazywa.
I zaraz pan poseł Marek Jakubiak już czeka na rozmowę.
Czy państwo, panowie w miejscu pracy będziecie pić alkohol, czy też nie?
Bo nasi słuchacze i nasi widzowie generalnie w swoich miejscach pracy nie piją alkoholu i nie zachęcamy do picia alkoholu.
I to jest coś, z czym się na pewno zgadzamy.
Natomiast uważam, że to jest tylko i wyłącznie wytrych marszałka Czerzastego, który w jakimś stopniu próbuje przykryć bieżące problemy rządu, ale rozumiem też jego wystąpienie.
Ale co, odbierając wam, przepraszam, nie mówię o panu, ale posłom, alkohol przykrywa problemy rządu?
Szczerze powiedziawszy, i tu myślę, że bardzo wiele środowisk politycznych, słuchajcie, to już było ze strony pana Sławomira Ćwika, że to nie był problem, który ja osobiście dostrzegałem w Sejmie.
To, że ktoś, nie wiem, po pracy napije się lampkę wina, czy to jest problemem takim, który mieliby żyć 38 milionów Polaków?
problemem jest to, jeśli ktoś nadużywa, jeśli ktoś nadużywa.
I przyznam szczerze, to jest trochę chichot historii, że lewica kraznana była zawsze z balowania i imprez i także z dużej ilości spożywanego alkoholu.
Panie pośle, zaraz o tym porozmawiamy, ale chciałabym zacząć od spraw poważnych, czyli Ukraina, Rosja.
Pan jest jeszcze w Komisji Obrony Narodowej?
Bardzo dobrze trafiłam.
Świetnie.
Marek Jakubiak, Wolni Republikanie.
Ludzie też szczęście mają.
Wolni Republikanie.
Panie pośle, co oznacza ten plan, który ja nie wiem, czyj on jest.
Bo najpierw Donald Trump mówi, to był mój plan, świetny, fantastyczny.
Potem senatorowie amerykańscy mówią, to nie był plan nasz, tylko tak naprawdę dostaliśmy go od Rosjan.
I to w pewien sposób potwierdza sekretarz Marco Rubio.
Teraz rozmowy toczą się dalej między Amerykanami a Ukrainą.
Gdzie my jesteśmy i czy ten plan pokojowy może przynieść nam cokolwiek dobrego?
Ja myślę, że jedynym efektem tego działania to dobroć będzie płynęła z ciszy na froncie.
Że w końcu się ta idiotyczna wojna trochę, powiem szczerze, zakończy, bowiem ona jest wojną pozycyjną, która niczego nie wnosi.
Jak popatrzę na sumę ofiar, która w tej wojnie pozycyjnej jest dość tragiczna, no to włosy się jeżą.
Jeżeli mówimy o tym, że tygodniowo 7 tysięcy ludzi ginie na linii frontu, to to trochę jednak przerażające jest.
Ale ja nie wierzę w to, że Rosja odpuści.
Rosja nie ma w planach pokoju.
Co najwyżej ma w planach zawieszenie broni.
Dlatego, żeby się przegrupować.
Taki plan Rosja ma zawsze.
Muszę pani powiedzieć, że jeżeli chodzi o front, to Rosja w tą wojnę jest zaangażowana fizycznie, natomiast w mniejszej ilości.
Jakby przerażające było to, że ja rozmawiałem kiedyś z takim Ukraińcem, który chyba się zna na tym, co tam się dzieje i mówi, że na dziesięciu zabitych Rosjan kilku to są Ukraińcy.
Po jednej i po drugiej stronie.
To znaczy, że to są Rosjanie z obywatelstwem ukraińskim, mieszkańcy Donbasu i tych terenów zajętych.
Więc trochę Rosja się tutaj wyciera ludźmi, że tak powiem innymi, bo na tych dziesięciu jeden do dwóch jest autentycznych Rosjan.
Więc Rosja się tutaj może przegrupować dowolnie.
Ja mogę pani powiedzieć tylko tyle, że Rosja nigdy na dwóch frontach nie walczy, bo nie potrafi.
Więc myślę, że dla nas to jest interes, że jak Rosja jest zaangażowana gdzieś tam militarnie, to nigdzie indziej nie będzie.
Natomiast co do istoty, chcę powiedzieć, że oni mają ponad milion żołnierzy pod bronią i w tej chwili oni już od kilku lat przemysł przekierowali na zbrojenia i ten potencjał musi być gdzieś zużyty.
W związku z tym to jest zagrożenie główne.
Natomiast myślę, że Ukraina i cały konflikt ukraiński może coś powstrzymywać.
Natomiast Amerykanie chcą doprowadzić do sytuacji, w której Rosja wie, co jej grozi, jak się ruszy.
Szczerze powiem, że moje informacje z Zachodu, czyli z przygotowania Unii Europejskiej do jakiegokolwiek konfliktu militarnego są przerażające, pani redaktor.
Tu się nie ma co cieszyć.
Unia Europejska nie jest w ogóle przygotowana do żadnej wojny.
No ale przecież cały czas mówicie, że nie ma sensu budować armii, znaczy armii europejskiej, duży cudzysłów, bo to oczywiście nie będzie armia europejska, tylko wspólne działania militarne.
Ja myślę, że jak przyjdzie co do czego, oby oczywiście nie doszło, to my musimy liczyć tylko i wyłącznie na siebie.
Już parokrotnie w historii naszej mieliśmy kontrakty podpisane o wzajemnej pomocy, o wzajemnych działaniach, wzajemnych militarnych i tak dalej.
Za każdym razem kończyło się egocentryzmem, czyli to jest daleko od nas.
Nie sądzę, żeby Hiszpanie, Portugalczycy czy Francuzi ruszyli się, jak tutaj będzie wojna.
Oni mogą się tego symbolizować.
No, a my byśmy się nie ruszyli, jakby nagle się okazało, że jest wojna w Portugalii, więc... Mamy dwa eurokorpusy dzisiaj.
Nie ma co mieć do nich pretensji.
Ale panie pośle, my oczywiście musimy liczyć na siebie.
Ale jak to zabrzmiało?
I musimy liczyć na siebie, musimy się zbroić, to jest oczywiste.
Natomiast my nigdy nie będziemy mieć armii, która będzie miała milion żołnierzy.
Nie będziemy ich mieli pod bronią.
Więc zawsze jesteśmy w sytuacji...
której mamy siłę wojskową mniejszą niż Rosja.
Więc jednak być może należałoby nie obrażać swoich sojuszników w Europie.
Ale kto ich obraża?
No nie wiem, no permanentnie im mówicie, im wy, prawica, że są zdrajcami, że nam nie pomogą, że to jest bez sensu budować razem siłę militarną, że to cały program SAFE jest do wyrzucenia.
Nie?
Nie mówiliście?
Nie.
No dobrze, nie mówiliście.
A pokładanie całej wiary w Trumpie jest okej?
Jakiej całej wiary?
Przecież ja przed chwilą mówię o tym, że Unia Europejska nie jest przygotowana do wojny.
Pani się lepiej będzie czuła, jak powiem odwrotnie?
Jak ja powiem, że Unia Europejska jest gotowa, to będzie lepiej?
A co to ma wspólnego z moim pytaniem?
Nie, no bo to jest tak, że jak ja mówię, że oni są nieprzygotowani, to nie po to, żeby ich deprecjonować, tylko po to, żeby się za robotę wzięli.
Jeżeli brygada pancerna wychodzi na ćwiczenia i trzy czwarte sprzętu wojennego, wojskowego, niemieckiego się psuje w ciągu pierwszych 15 kilometrów, no to coś nie tak jest chyba.
Więc myślę sobie, że po pierwsze Niemcy nie powinni ćwiczyć przekroczenia bariery dźwięków nad terytorium Polski, bawiąc się, tylko powinni wziąć się za szkolenie swoich pilotów, swojej armii i budować zawodową armię.
Nie tylko Niemcy, bo to dla nas akurat nie jest zbyt dobra wiadomość.
Natomiast mówię tutaj o Francuzach, mówię tutaj o innych państwach Europy.
Co prawda ja kiedyś jak byłem w siedzibie NATO to było w ósmej kadencji NATO.
Jeszcze to bardzo ładnie Hiszpanie się odnosili, że oni z pomocą przyjdą.
Wątpię, wątpię.
Natomiast z czym, że niby?
Z 20 leopardami A4?
Więc myślę sobie, że Europa albo się obudzi, albo my będziemy samotni jak zwykle.
Ale nie do końca sądzę, żeby to był ten wybór, ale okej.
Europa się obudziła w sensie takim, że jest program SAFE, jest skierowany na robienie zakupów.
Pan doskonale wie, że można powołać żołnierzy tysiące, a jak oni nie będą mieli sprzętu, to i tak nic z tego nie będzie.
Jeszcze gorzej, dlatego że żołnierzy można powoływać w warunkach polskich nawet do miliona, tylko tyle, że po co, skoro oni są nieprzeszkoleni.
Żołnierzem się nie jest z powodu powołania, tylko z powodu wyszkolenia.
I trzeba pamiętać, zawsze to będę mówił, że wojny wygrywają nie armie zawodowe, tylko rezerwiści.
To znaczy mechanicy, lekarze, inżynierowie i tak dalej.
To oni wygrywają wojny.
Tylko tyle, że oni muszą wiedzieć, jak się jeździ czołgiem, jak się strzela, jak tutaj już przerysowuje, natomiast jak się obsługuje łączność nowoczesną, jak wygląda pole walki dzisiaj itd., itd.
A tego nie ma.
A dlaczego tego nie ma?
I to jest dobre pytanie, bo ja w ramach właśnie Komisji Obrony Narodowej cały czas monitoruję i...
Jakby nie powiedzieć, staram się wpływać na to, żeby szkolnictwo wojskowe zostało przywrócone, chociaż do poziomu tego, który był przed 90. rokiem.
I powiem, że mamy obiekty takie jak w Oleśnicy na przykład, które mogłyby szkolić personel do 100 apaczy, które idą.
I nikt się nie zastanawia, że AH-64, doskonały śmigłowiec pola walki, w tej chwili potrzebuje około 2,5 tysiąca wyszkolonych żołnierzy obsługi.
Mówimy tutaj o uzbrojeniu, mówimy tu o radiu, mówimy o całej gamie, że tak powiem, specjalności, które przypisane są do tego śmigłowca.
Ale nadal to jest szkolenie wojskowe, które, no nie wiem, czy dotyczy rezerwistów.
To dotyczy również rezerwistów.
Jak najbardziej.
Ale chyba jakby podstawowa w tym jest obrona cywilna, prawda?
Tutaj nie.
Obrona cywilna to jest ta defensywna działalność.
Natomiast my mówimy tutaj o pierwszej linii, mówimy o armii, bo obrona cywilna to jest raczej ta obrona, która jest na drugiej linii i ona zajmuje się zapleczem, czyli obywatelami.
Też jej nie ma.
A dlaczego jej nie ma?
To są zaległości, poważne zaległości od 90. roku.
Znaczy ustawa, która była pisana w 60. latach, ona ewoluowała przez swoje lata i ona spełniała swoje warunki, ona została po prostu zlikwidowana w całości.
Dziś nie mamy zastępczej ustawy i tak naprawdę obrona cywilna to jest, no szczerze mówiąc, ja nie wiem czy państwo wiecie na czym to polega, ale kiedyś na przykład w prawie budowlanym było tak, w Warszawie szczególnie.
No piwnice.
Które będą pełniły funkcję schronów.
A teraz tego nie ma.
A teraz się tego nie buduje.
Na przykład, cały czas się pytam, ten piękny widok, tylko tyle, że w Europie nikt już nie buduje szklanych wieżowców.
Dlatego, że... Wszędzie w Europie widziałam szklanych wieżowców.
Nowych się nie buduje.
Byle pocisk konwencjonalny powoduje, że to jest dziesięciokrotne zwiększenie mocy rażenia takiego pocisku.
Więc szczerze powiem, że jeżeli się szykujemy na wojnę, to pytałem się dowództwie garnizonu, czy wszystkie pozwolenia na budowę są konsultowane z komendą garnizonu, która zajmuje się Warszawą.
No ale tak sobie myślę, panie pośle, że to można było załatwić wcześniej, nie?
Też Prawo i Sprawiedliwość też mogło to jakoś...
Nie było takiego naprężenia, to jest inna sprawa, że wojna wybuchła gwałtownie, a każdy myśli, tak mamy gdzieś w genotypie, że zakładamy, że będzie lepiej, czyli najlepsze scenariusze zakładamy w życiu.
Gdyby nie to, to byśmy z łóżka nie wstawali.
Natomiast prawda jest taka, że dzisiaj mamy sytuację diametralnie inną i trzeba, była weryfikacja za prawa i sprawiedliwości wszystkich pomieszczeń, to Straż Pożarna robiła w Warszawie.
i garaże, które są dzisiaj, nie są przystosowane do takiej działalności, dlatego że z punktu widzenia projektowego już nie były przywdziane funkcje dodatkowe.
Z tą obroną cywilną to było tak, że w tej ustawie o obronie ojczyzny zabrakło obrony cywilnej, bo miała być dodatkowa ustawa, a się okazało, że niestety się nie zdążyło się.
Ale powiadam, niepotrzebnie została ustawa zlikwidowana w 90-tych latach.
Niepotrzebnie całkiem.
Zakładano dość optymistycznie, że w ogóle świat jest piękny, kolorowy.
Ptaszki śpiewają, kwiatki rosną i nic takiego się nie stanie.
Jest pięknie i cudownie.
Panie pośle, a czy ten plan pokojowy Amerykanów, to on przypadkiem nie jest bardzo niekorzystny dla Polski?
Będziemy ponosić jako Europa, a jesteśmy częścią Europy, koszty.
Będziemy musieli Rosjan pilnować, znaczy i tak zawsze już ich musimy pilnować.
Będziemy musieli ponieść również te nakłady wojskowe.
No i to jest problem.
No i gdzie jest solidarność europejska w tym zakresie?
Panie pośle, cały plan Amerykanów koncentruje się na tym, że oni przyjdą, powiedzą macie się pogodzić, a my będziemy potem ich do końca świata pilnować, żeby się pogodzili.
No powiem pani redaktor, że podzielam pani rację.
Zawsze jest tak, że my jesteśmy w przysiągu pomiędzy Niemcami a Rosjanami i te wszystkie huragany, wszystkich wojen przechodzą przez Polskę i tak naprawdę my ponosimy największe koszty tych wszystkich wojen z utratą niepodległości włącznie i powiem, że to jest tragedia narodu polskiego.
Dobrze, a nie oczekiwałby pan od Amerykanów, że powiedzą, dobra, słuchajcie, my mamy plan pokojowy, ale rozumiemy wasz problem, to nie tylko utrzymamy obecność wojskową amerykańską w Polsce, ale dołożymy wam...
Ja myślę, że obecność amerykańska w Polsce nie jest podważana przez nikogo i oni tutaj będą.
Więc dla nas jest to o tyle dobre, że z doświadczenia europejskiego, tak jak powiedziałem na początku naszej rozmowy, wynika, że jak przychodzi co do czego, no to...
Oni mają własne sprawy.
Natomiast Amerykanie za każdym razem co prawda zarabiają na wojnie, to trzeba sobie jasno powiedzieć, to oni gaszą te pożary w Europie.
I pierwsza wojna światowa, i druga wojna światowa są tego najlepszym przykładem.
Tak więc myślę sobie, że oni chyba trzeciej wojny nie chcą światowej w Europie.
W związku z tym oni te bazy w Polsce utrzymają z wyposażeniem Korpusu Pancernego włącznie, a to są ponad 100 tysięcy żołnierzy wyposażenia.
Więc myślę sobie, że właśnie dzisiejsi rządzący powinni wiedzieć, że CPK to jest pochodna naszej rozmowy dzisiejszej.
Czyli CPK i istota tego wielkiego lotnictwa.
Budujemy to CPK, tam się nic nie wydarzyło.
Już tam jeżdżą nawet betoniarki z łopatami.
Ale panie pośle, przecież nic się nie zmieniło wobec tego, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość.
Jasne, Tusk nie chciał CPK, a teraz chce, bo dotarło, że ono jest potrzebne, więc buduje.
Kolejny audyt zamówili.
Siódmy czy ósmy?
Czy dziewiąty już nawet?
A od audytu co się kiedyś w życiu zmieniło?
No więc po co te audyty?
Po co Lasek mówi, że nie będzie szprych?
Nie będzie.
Zostawiliście bałagan, to trzeba to zaudytować.
Aleście to trochę za dużo powiedziały.
A z jakiej listy pan startował?
A z listy, proszę pani, to ja mogę startować i Platformy Obywatelskiej.
Jakby ktoś chciał zaprosić pana posła Jakubiaka, to bardzo proszę.
Panie pośle, o co wam chodzi z tym alkoholem w Sejmie, bo ja tego nie rozumiem.
Ja też tego nie rozumiem.
Ale ja nie rozumiem tej awantury.
Ja też nie rozumiem.
Ja nie rozumiem tego.
Dlaczego pan nie rozumie?
Pani redaktor, no przecież to jest tak, że... Bo zdaje się, że nie rozumiemy dwóch różnych rzeczy.
Wydaje mi się, że nie.
No dobra, jedziemy.
Przecież pani wie o tym, że hotel nie jest integralną częścią samego parlamentu.
Parlament i jego izby są w innym zupełnie budynku.
Kiedyś ktoś tunel wykopał.
Urzędnicy zajęli pokoje hotelowe na swoje gabinety.
I to większość tych pokoi dzisiaj jest biurami urzędników.
Natomiast mówimy o tym, że część posłów tam śpi, tam mieszka, na dole mają bufet.
Niech mi pani jeden argument poda, dlaczego mają się nie napić piwa.
Poseł pijany na sali obrad.
A to przepraszam, pani o Platformie Obywatelskiej.
Konfederacja, poseł pijany na sali obrad.
Posłanka w kuluarach, Prawo i Sprawiedliwość.
Poseł śpiący na korytarzu w hotelu poselskim.
Gdzie, gdzie?
Nie, to był akurat PIS.
To zdjęcie słynne.
No w tej chwili jest w pisie.
Ale kto rozrabia?
Gość zaproszony przez Platformę Obywatelską rozrabia w hotelu.
Dzisiaj zakaz zapraszania gości.
Czyli zachowuje się bufet, po prostu bufet nocny.
Jeżeli my mówimy o tym, że chcemy koniecznie z władzy ustawodawczej zrobić depresjonowaną publicznie, biczowaną publicznie grupę osób, które decydują o tym, jak prawo w Polsce ma wyglądać, to nie tędy droga.
Nie tędy droga.
Ja sobie wypraszam, żeby ktokolwiek mi mówił, czy ja mam piwo pić, czy ja mam piwa nie pić.
A może sobie powie pan pić, nikt pana nie zakazuje.
Może pan je nawet robić.
Dlaczego w tym bufecie akurat nie może być?
Dlaczego, pytam się.
Większość tam się pije wina, o ile dobrze pamiętam i na alkohol posłowie wydają złotówkę dziennie.
Taka średnia jest.
Więc pytam się, to jest... O jakim problem?
Że ktoś sobie wino wypije.
Ale pani redaktor, spoko, usiądziemy sobie w tym, że za kratą tak zwaną, to jest historyczna krata, pani doskonale wie o tym.
Tak, ale po pierwsze, ja tam nie mogę wchodzić.
Teraz już nie.
Tak, nie mogę tam wchodzić.
No to też jest wariat.
A wie pan, od kiedy?
Od kiedyśmy nagrali kompletnie pijaną posłankę, która śpiewała do nas piosenki o pierwszej parze.
Pamiętam to.
Pani posłanka, to akurat była posłanka Lewicy rzeczywiście, śpiewała do nas o tym, że pierwsza para, coś tam o tamteniu, bo ja nie znam piosenek.
Ale to było po godzinach czy w trakcie parlamentu?
No my żeśmy tam pracowali, bo tam była komisja.
A ona przyszła do nas kompletnie pijana.
Nie, no to są przegięcie.
Ale dlatego my nie możemy tam wchodzić.
Rozumie pan absurd tego?
Bo ja nie rozumiem, dlaczego ja się z panią kawę nie mogę napić, albo na przykład wina.
Ale kawę się może pan ze mną napić.
A dlaczego wina się nie możemy napić?
Dlaczego się wina nie możemy napić?
Bo ja nie piję w godzinach pracy, a w Sejmie jestem w godzinach pracy.
No to widzi pan, poseł jest w godzinach pracy, my służymy, nie pracujemy.
A jakie są godziny pracy posła?
No czas trwania obrad.
Marszałek ogłasza poprzez wejście i rozpoczęcie obrad i zakończenie obrad.
To jest koniec pracy.
Orek się wyciąga.
Panie pośle, ale no właśnie, czyli w czasie, kiedy są obrady, marszałek stuknął laską marszałkowską, że rozpoczyna obrady.
I one trwają cztery dni.
I przez te cztery dni wy pracujecie.
I w tym czasie macie godzinę pracy.
To powinniście... Tak, no często są obrady.
Nie, są otwierane i zamykane obrady dzienne.
I po zamknięciu obrad posłowie idą do domów, jadą do...
do hotelu i to jest czas prywatny dla posłów.
Ja powiem, że ja się trochę dziwię, dlatego że ja staram się prowadzić swoją służbę narodowi w ten sposób, żeby można było z każdym rozmawiać.
Żeby to nie było tak, że ja mam jakieś bariery nie do pokonania.
Mnie to po prostu mierzi, jak ludzie budują mury między sobą.
Tylko to, że niepotrzebnie się depresjonujemy.
Naprawdę niepotrzebnie.
I szczerze powiem, że ja na przykład, jak pani doskonale wie, alkohol w moim życiu jest częścią zawodową.
Natomiast proszę państwa, nie wiem czy to powinienem mówić, ale ja nigdy w Sejmie nie wypiłem nawet kieliszka alkoholu, ale nie z tego powodu.
że nie piję w ogóle, tylko z tego powodu, że ja z hotelu nie korzystam.
Gdybym tam był, to z całą pewnością piwo bym z kolegami pił w tym barze.
I naprawdę, dlatego że usiedlibyśmy sobie i sobie pogadali.
Mecz byśmy oglądali.
Jak sobie pogadali, to senator Kopiec nawrzeszczał na konfederatów od ostatniej.
Z jakiego ugrupowania on jest?
Tak, on jest z Lewicy.
A kto zakaz wprowadził?
A politycy Prawa i Sprawiedliwości nawrzeszczeli na Wadima Tyszkiewicza obrażywymi słowami.
No jeszcze Wadim Tyszkiewicz powinien też trochę pohamować swoje słowa.
To jest nie prowokować.
On chyba obecnością prowokował, naprawdę.
O, pani redaktor.
Pani chyba Wadima nie zna.
Nie, rzeczywiście.
Więc tutaj niech się każdy uderzy w pierś i mniej nerwowości, a więcej mówienia o Polsce.
Natomiast w sytuacji takiej, kiedy pani wymienia już drugiego, a ja zamieszczę jeden przypadek i opowieści te sejmowe, lewica nie jest święta.
Oczywiście, że nie, ale teraz wszyscy będziecie... I lewica wprowadza zakaz.
Ja myślę, że jak ktoś ma problem z alkoholem, to niech nie zwala tego problemu na innych.
I tym zakończymy.
Nie wiem.
Mam inną opinię.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Marek Jakubiak, poseł Wolnych Republikanów, był gościem Onet rano.
A teraz Donald Tusk o sabotażach na polskiej kolei.
Te podejrzewane przez nas osoby, jedna z nich to skazany przez sąd we Lwowie
W maju tego roku obywatel Ukrainy skazany za akty dywersji na terenie Ukrainy przebywający w Białorusi.
Drugi to mieszkaniec Donbasu, także przedostał się z Białorusi do Polski razem z pierwszym podejrzanym jesienią tego roku.
tuż przed zamachami.
Osoby te po dokonaniu akty dywersji w miejscowości Mika opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
Było to tuż po przeprowadzeniu tego zamachu, a więc jeszcze nie były one zidentyfikowane przez służby.
A teraz moim gościem jest Wincent Sewerski, pisarz, były oficer wywiadu.
Dzień dobry.
Dzień dobry pani, dzień dobry.
Chciałabym porozmawiać o służbach, o działaniach, dlatego że politycy bardzo dużo rzeczy mówią, ale chyba mniej myślą trochę.
W sumie niewielki, w sumie zaangażowane są dwie, trzy osoby, które wsiadają w samochód i po prostu w nocy wyjeżdżają.
I to wszystko razem mnie, laikowi, wydaje się być po prostu bardzo trudne do namierzenia.
Z całą pewnością tak jest.
Po to się robi ten sabotaż, aby przyniósł określony skutek.
Pytanie, na co jest obliczony.
Jeżeli jest obliczony na to, aby sprawcy zostali wykryci, albo na przykład wykryci, ale nie ujęci, bo to też jest określony efekt.
Więc w ten sposób się przygotowuje cały plan działania tego typu przedsięwzięć.
Natomiast jeżeli byłby to robiony profesjonalny sabotaż, który miałby na celu wyrządzenie szkody faktycznej, powiedzmy uszkodzenie wodociągów, czy rzeczywiście wysadzenie pociągu, który spowoduje ofiary,
to tu byśmy raczej mieli duże trudności z ujęciem sprawców.
Nasze służby są ślepe i głuche?
Nie, nasze służby akurat w tym wypadku, co działały wyśmienicie dobrze, błyskawicznie nawet bym powiedział.
Efekt był naprawdę imponujący moim zdaniem, jeśli chodzi o tempo działania.
Niecałe 48 godzin, prawda?
Właśnie.
To nie jest prosta sprawa.
Ustalenie sprawców.
Oni oczywiście mieli przygotowany plan, że po tej akcji, którą sobie tam przygotowali, natychmiast się ewakuowali z terytorium Polski, bo wiedzieli, jakie będą działania naszych służb.
Ale tak czy inaczej, w mojej opinii, z mojego doświadczenia, wynika, że to było naprawdę...
No właśnie też mi się tak wydawało, że te 48 godzin to jest taki czas, który jest okej.
No tylko sam pan mówi, gdyby był to duży sabotaż, gdyby to było obliczone na prawdziwe szkody, no to byśmy ich nie znaleźli.
To znaczy oni to byli amatorzy, tacy troszkę bardziej profesjonalni amatorzy, o tak.
To wszystko zależy, jakie założenie sobie przyjmuje zleceniodawca, czyli w tym wypadku rosyjskie służby, rosyjski wywiad.
Myślę, że to działanie nie było jeszcze skierowane w takim celu, aby spowodować rzeczywiste koszty ludzkie.
Tak, pokazać, zasygnalizować, patrzcie, bójcie się.
No i jeszcze przy okazji skierować mnóstwo podejrzeń na Ukraińców.
W ten sposób dostarczyć paliwa tym, którzy cały czas, że tak powiem, wałkują ten temat, jego wykorzystują politycznie.
No mówiąc krótko, same korzyści odnosi sabotażysta.
Nie dokonał rzeczywistego uderzenia w bezpieczeństwo.
Nie był ofiar.
Nie ma ofiar, to jest najważniejsze chyba w takim przypadku.
Jeszcze nie o to chodzi.
Ofiary tutaj to byłoby o krok, przypuszczam, za daleko w tym wypadku.
Ale byliśmy bardzo blisko tego, więc dlatego, że tego typu zdarzenia mają swoją własną dynamikę i mogły się potoczyć w taką stronę, w jaką ci, którzy zlecali to działanie, mogli tego nie przewidzieć.
Właśnie bardzo wiele osób, z którymi rozmawiam, związanych jakoś tam ze służbami, mówią, że Rosjanie lubią pokazywać, że coś wiedzą.
I pokazali nam tutaj, że wiedzą, że ta linia kolejowa może być istotna.
Pokazali nam, że wiedzą, gdzie są różne... Że wiedzą, po co jest Dęblin.
Że wiedzą dużo rzeczy o naszej infrastrukturze i o naszych potencjalnych działaniach.
W Rosji służby wywiadowcze to jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
No więc oni czymś się zajmują, prawda?
No zajmują się nami.
Zajmują się nami.
Zajmują się trochę inną specyfiką.
Ma wywiad cywilny, inną wojskowy, ale GRU, który w tej chwili odgrywa, można powiedzieć, kluczową rolę, bo to są ich zadania w tym zakresie sabotażu.
Więc oni mają doskonale rozpoznane różne aspekty nasze, funkcjonowania naszego państwa, linie komunikacyjne, infrastrukturę krytyczną i tak dalej.
I to nie od dzisiaj.
Myślę, że mają to rozpoznane od czasów, kiedy Polska objawiła swoje aspiracje do NATO i do Unii Europejskiej.
To jest przygotowanie, to są naturalne.
Wcześniej po prostu mieli mapy, nie?
Dokładnie.
Ale oprócz tego to jest naturalna ich strategia i przygotowanie na wypadek konfliktu.
A co będzie dalej?
Trudno mi odpowiedzieć.
Wszystko zależy od tego, jak się potoczą rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy.
To jest zdecydujące w tej chwili.
To będzie warunkować w dużym stopniu działalność rosyjskich służb także na naszym teatrze.
Bardzo wielu polityków, zwłaszcza polityków Prawa i Sprawiedliwości, mówi w tej chwili, no proszę, gdyby był Pegasus, to byśmy takich terrorystów łapali łatwiej i prościej.
Ja w sumie się zgadzam, że służby muszą mieć zabawki.
I muszą mieć zabawki technologicznie najbardziej zaawansowane właśnie w takim celu.
To, w jakim celu Prawo i Sprawiedliwość używało Pegasusa, to jest zupełnie inna kwestia.
Ale powinniśmy chyba inwestować w tego typu technologie również.
Oczywiście, że tak.
I jest pewna świadomość.
a nawet we wszystkich sferach politycznych w Polsce, że technologia dzisiaj odgrywa bardzo ważną rolę w walce o bezpieczeństwo naszego kraju.
Nawet użyję tego określenia walce, bo dzisiaj to rzeczywiście przybiera taki efekt.
Ale cały czas, żeby dobrze wykorzystać technologię, to trzeba mieć ludzi do tego.
I to jest podstawa.
Każda służba to są dobrze wykształceni, przygotowani ludzie, których się przygotowuje latami.
Jeżeli przez wiele lat wyrzuca się najbardziej doświadczonych oficerów ze służb, szkoli się nowych oficerów w trybie przyspieszonym kilka miesięcy, a później stawia się ich na ważne odcinki dotyczące naszego bezpieczeństwa, no to to jest problem.
Bo jeśli chodzi o technikę, technologię, oczywiście, że tak.
I tutaj co do tego nie ma, jak powiedziałem, jakiegoś głębszego sporu.
Ale ktoś to musi umieć obsługiwać.
Ktoś musi umieć postawić zadania tym oficerom.
Oni muszą mieć doświadczenie.
Niestety w Polsce przez lata z tym nie było dobrze, jeśli chodzi o ciągłość.
To jest problem właśnie, który chyba spotyka co cztery lata, że przychodzi nowa władza i nie ma zaufania do służb własnego państwa.
To jest jakiś taki fundamentalny problem, że wszystkim się wydaje, że te służby działają dla tamtych ich, dla tych innych, którzy tu byli wcześniej.
Potknęła pani istotę problemu, który się zrodził po znanej sprawie Zacharskiego, czy są tacy, co mówią, że Aleksa, kiedy nastąpiło przytrącenie kręgosłupa współpracy służb, no w tym przypadku wywiadu z politykami.
Od tamtej pory każda nowa ekipa, która przychodzi szuka trupów w szafach, prawda?
Co wy tam na nas macie?
Okazuje się, że właściwie nigdy nie znajdują takich materiałów, ale mimo wszystko w tej świadomości czy podświadomości nawet ludzi funkcjonuje cały czas, że my się zajmujemy nimi głównie.
No trzeba powiedzieć, że niektóre służby przyczyniły się do takiego przekonania, ale ja mówię w tym wypadku o wywiadzie, który dba o bezpieczeństwo zewnętrzne kraju, czyli o tym problemie, o którym mówimy, czyli zagrożenia wojną i tym zagrożeniami, które do naszego kraju naciągają z zewnątrz.
W tej chwili pojawił się taki pomysł stworzenia, to się ma nazywać Narodowa Służba Bezpieczeństwa, nie służba bezpieczeństwa, nie używamy sformułowania służba bezpieczeństwa w Polsce, więc jakoś tam inaczej, które ma być na kształt FBI zbudowane.
Z jednej strony trochę tych służb cyberbezpieczeństwa, z drugiej strony wywiadu, kontrwywiadu.
I to ma być taka służba, która gromadzi tak naprawdę zadania wielu służb.
To jest jakaś koncepcja, budowanie nowej służby, czy po prostu należy dać pracować tym, które już mamy.
Wydaje mi się, że politycy, kiedy nie wiedzą, co robić, mają problemy... To budują coś nowego.
Zapowiadają.
Na tym się buduje pewien kapitał, pomysły, przyciąga uwagę.
Działanie takiej służby specjalnej, jaką jest na przykład wywiad,
Filozofia wywiadu jest banalnie prosta.
Tu nie ma co specjalnie reformować, wymyślać.
Banalnie prosta.
Musi być dobrze funkcjonujący rower, dwa pedały, łańcuch i dobry kierownica, który będzie umiał tym rowerem jeździć.
Problemem są moim zdaniem bardziej politycy niż umiejętność zadaniowania, finansowania, odbierania informacji.
Wchodzenie w jakieś głębokie pomysły przebudowy wielkich reform zawsze kończy się tym, że to powoduje pewien marazm w służbach, niewiadomą dla funkcjonariuszy, dla oficerów.
To zawsze odbija się negatywnie na ich funkcjonowaniu.
Ale wie pan, jesteśmy w tej sytuacji geopolitycznej, w jakiej jesteśmy i nagle w Polsce mamy dyskusję o tym, o budżecie służb.
Nagle się okazuje, że zaplanowany budżet, on został zmieniony i służby sobie wywalczyły większy budżet przy obcięciu wydatków na kancelarię Sejmu, na kancelarię Senatu, na kancelarię Prezydenta.
Są większe budżety na służby w tej chwili, ale ten budżet wchodzi do Sejmu
w takiej formie, że służby mówią, my nie będziemy mogli funkcjonować za te pieniądze.
I akurat są takie rzeczy, na których w tej sytuacji chyba w ogóle nie powinniśmy nawet myśleć, żeby na nich oszczędzać.
Z całą pewnością tak, ale jest też druga strona tego medalu.
Nawet jeżeli rzucimy, powiedzmy, na wywiad pięć razy tyle, co... Dajmy miliard.
To wszystkim się wydaje, no to co, no to będzie świetny wywiad, prawda?
No bo tyle pieniędzy mają.
Służba musi mieć możliwości absorpcji tych środków.
To oczywiście jest taka zasada, która funkcjonuje w każdym wywiadzie.
Im więcej wywiad wydaje, tym lepiej.
Szczególnie jeśli chodzi o fundusz operacyjny.
No tak, fundusze operacyjne zdecydowanie jak największe.
Ale to tak nie wygląda.
Po prostu muszą być przygotowane struktury, ludzie, które będą w stanie zaabsorbować te finanse i przełożyć je na realizację zadań.
A to nie jest takie proste.
To wymaga lat przygotowania.
Właściwie to, o czym już wspomnieliśmy.
Muszą być kadry, musi być pewna ciągłość, musi być przygotowanie służby do tego, aby móc zasysać środki w odpowiedni sposób i je pożytkować dla naszego... No tak, no teraz służby są nagle w centrum konfliktu między prezydentem i premierem i to znowu jest konflikt polityczny wyłącznie.
Czy nasze służby są w stanie działać na terytorium Rosji tak, jak rosyjskie działają na naszym terytorium?
Czy są w stanie i czy powinny?
Tego się nie da.
Nie da się postawić znaku równości, bo to zupełnie Rosja to Rosja, a my to my.
Jak powiedzieliśmy, tych rosyjskich szpiegów jest kilkadziesiąt tysięcy, a ilu polskich, no to można zobaczyć na budżet agencji, bo to nie mają prezydenta swojego.
Więc to nie jest równoznaczne.
Natomiast to też warunkuje forma działania i kierunki działania wywiadu.
Odnośnie informacji.
Wywiad rosyjski to jest wywiad totalny.
Oni, jak widać, szpiegują wszystko.
Linie kolejowe, badają, obserwują wyniki badania opinii publicznej i tak dalej, wystąpienia polityków.
Mają farmy troli, których używają.
Jesteśmy państwem demokratycznym, mamy otwartą przestrzeń i tutaj jest masa informacji, masa spraw, które ich interesują.
Oni nie są otwartym społeczeństwem i możliwości naszego działania tam są przez to ograniczone, ale nie niemożliwe.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Wincent Severski, pisarz, były oficer wywiadu, był gościem Onetrano.
Bardzo serdecznie dziękuję.
A teraz zmieniamy temat na zmiany klimatyczne i na szczyt klimatyczny.
Czy on w ogóle coś przyniósł poza protestami?
Dzięki za oglądanie!
Dzień dobry.
A ze mną w studium Marek Józefiak, Greenpeace Polska.
Dzień dobry.
Dzień dobry trzeci już.
Kolejny szczyt klimatyczny.
I co?
No trochę nic.
Dziękuję, to był koniec.
Na tym szczycie niestety niewiele się udało wynegocjować.
Można powiedzieć, powrócono do tematu, który zaczął się dwa lata temu, czyli tego, że potrzebujemy mieć
po prostu napisane czarno na białym, że trzeba odejść od paliw kopalnych, jeśli chce się zatrzymać zmianę klimatu.
To się wydaje oczywiste, ale niestety w świecie klimatu... Ale tylko w Europie to się wydaje oczywiste.
Tak, nie jest.
Nie do końca, bo pamiętajmy, jesteśmy w momencie takim dosyć przełomowym, to znaczy w tym roku po raz pierwszy zużyliśmy mniej węgla w światowej energetyce niż rok wcześniej.
To była mowa o pierwszym półroczu.
Mówimy o globalnej sytuacji.
Prawo i ludzkość.
To jest głównie za sprawą Chin i Indii.
Po prostu tam są tak potężne inwestycje w odnawialność źródeł energii, że one pozwoliły na zmniejszenie zużycia węgla.
Akurat Europa, ta sytuacja u nas niewiele temu pomogła.
Natomiast to nie wystarcza, żebyśmy zatrzymali zmianę klimatu, tak jak się umówiliśmy w Paryżu 10 lat temu, że zatrzymamy to na 1,5 stopnia.
Jesteśmy już bardzo blisko tej granicy 1,5 stopnia i wszystko wskazuje na to, że jeśli tak dalej będziemy robić, jak robimy, to niestety ta granica zostanie przekroczona.
Tylko to nie jest sytuacja zero-jedynkowa.
że przekroczymy 1,5 stopnia i będzie koniec świata.
Nie, po prostu im mniej wyemitujemy, tym będzie nam się żyło lepiej.
Czy to będzie 1,6 czy 1,7, to będzie różnica, czy 2 czy 2,5, prawda?
To będzie naprawdę potężna różnica w naszym życiu.
I zresztą my to już widzimy, jak przy tym prawie 1,5 stopnia, jak nam się żyje, jak bardzo się zmienił klimat, jakie są problemy z wodą.
Wie pan, aktualnie za oknem jest właśnie ta sytuacja, w której wszystkim trzeba tłumaczyć, czym jest pogoda, czym jest klimat.
bo ja już przeczytałam od wczoraj milion postów na temat tego, że o, śnieg w zimie, a miało być ocieplenie klimatu.
A może posłaje Kubiaka?
No mniej więcej.
No tak, znaczy umówmy się, to, że jest półtora stopnia na mrozie, bo dzisiaj taka jest pogoda w Warszawie, to nie znaczy, że nie ma zmiany klimatu.
Oczywiście są takie wpisy i niestety media społecznościowe w dobie choćby...
Pana Jelena Maska i innych tego typu miliarderów.
Są pełne danialistów.
I rzeczywiście danializm klimatyczny jest potężnym problemem.
I to jest oczywiście metoda walki takiej narracyjnej stosowana przez Rosję, o czym mówił nasz gość poprzednio.
Dla Rosji strategiczną sprawą jest spowolnienie ochrony klimatu, bo oni żyją ze sprzedaży paliw kopalnych z eksportu.
Jeśli tego nie będzie, to ten kolor znaginia na nogach runie.
bo tam nie ma innego sektora.
Oni żyją z tego, żeby nam sprzedawać ropę, gaz i węgiel i będą robić wszystko, żeby była jak najdłużej.
Pamiętajmy, my w Polsce mamy 98% ropy z importu.
A nasi politycy cały czas inwestują więcej i więcej w infrastrukturę gazową, tak żebyśmy więcej i więcej tego gazu kupowali.
Z pozytywów na tym szczycie mówiło się coraz więcej o metanie, bo jak myślimy gazy cieplarniane, to mówimy dwutlenek węgla, bo to jest taka, można powiedzieć, waluta wspólna dla wszystkich gazów cieplarnianych.
Wszystkie inne gazy się przelicza na ten wspólny, mianownikiem jest dwutlenek węgla.
Dlatego pamiętajmy, metan też jest potężnym gazem cieplarnianym.
On odpowiada za około 1 trzecią ocieplenia.
I w tej krótkiej perspektywie każda jedna tona metanu jest nawet 80 razy bardziej szkodliwa dla klimatu niż tona dwutlenku węgla.
I o tym się coraz więcej mówi, że o ile redukcja emisji dwutlenku węgla to taki maraton, rzeczywiście myślimy w perspektywie 2050 roku, to tutaj potrzebujemy sprintu.
W sensie, że tutaj można zrobić spore redukcje, bo na przykład skąd się bierze metan?
W Polsce produkują go głównie kopalnie węgla.
On się po prostu ulatnia przy okazji wydobycia i można go po prostu wychwytywać.
I co więcej, można go potem spalać i używać to jako źródło energii.
Więc tak naprawdę zyskujemy dwie pierwsze... No to wydaje się być logiczne, że tutaj zyskujemy, a tu spalamy.
Tak, wydaje się być logiczne, ale po prostu my nie traktujemy... Znaczy nasze władze starają się oczywiście przechylić, uchylić nieba tutaj kopalniom i udają, że problemu nie ma.
Ale co takiej kopalni to szkodzi?
Bo ja nie rozumiem.
No musiałaby zainwestować na starcie.
To najgorzej, mogłoby nie starczyć na czternastki.
Więc to jest potężny źródłem metanu, bo jak to porównamy sobie na przykład do elektrowni, no to się okazuje, że to jest tyle, co największa elektrownia w Europie, czyli Bełchatów, czyli największy truczyciel klimatu, jeśli zsumujemy te wszystkie emisje metanu z polskich kopalń.
Natomiast władze udają, że tego nie ma, tak naprawdę tuszują problem, w ogóle nie zadają sobie tego pytania, jak można by tutaj te emisje ściąć.
Natomiast my bez tego, to jest takie miejsce, gdzie naprawdę możemy tanio te emisje ściąć i jeszcze moglibyśmy mieć z tego energię.
Pamiętajmy, my gaz musimy sprowadzać z całego świata, z Kataru, z USA.
USA bardzo chętnie nam go sprzedają.
Wszyscy bardzo chętnie sprzedają.
Katar też się nie broni, jak chcemy zapłacić.
I to są potężne pieniądze, my sobie nie zdajemy sprawy.
Ja teraz ostatnio patrzyłem, wiadomo, jeśli ktoś śledzi piłkę nożną, to śledzi, co się dzieje w Arabii Saudyjskiej.
Coraz więcej piłkarzy tam jest sprowadzonych za jakieś niebotyczne pieniądze.
My w ubiegłym roku przelaliśmy na konta Arabii Saudyjskiej, niech pani zgadnie ile.
Nie mam pojęcia.
31,5 miliarda złotych.
To jest dziura w NFZ-ie plus 5 miliardów.
Tak, jeśli pomyślimy o tym, ile na przykład wydajemy na dotacje do wymiany pieców i na ocieplenie domów, to mówimy o kilku miliardach złotych rocznie.
To są po prostu tak olbrzymie pieniądze, jeśli mówimy o kupowaniu paliw kopalnych.
Całość tych wszystkich pieniędzy, które my kupujemy, które my wydajemy na paliwa kopalne sprowadzane za granicę, to jest ponad 100 miliardów złotych rocznie.
Więc jakby jeśli nie zaczniemy myśleć o tym jako o polityce gospodarczej, że my potrzebujemy naszych krajowych źródeł energii, bo po prostu tych źródeł nie mamy, no to niestety będziemy cały czas kręcić się w kółko.
No dobrze, ale pan powiedział, że była rozmowa na kopie o tym, o metanie, no tylko rozmowa tam to jeszcze nie jest rozmowa tu.
Czy Ministerstwo Klimatu też gdzieś ma to w swojej agendzie?
No jak na razie tego zupełnie nie widać, znaczy mieliśmy mieć... Tej odpowiedzi się spodziewałam.
Wszystkie nasze rozmowy zawsze tak wyglądają, wie pan?
No miejmy nadzieję, że krok po kroku tam się dostaniemy.
To znaczy rząd obiecywał na przykład, że będzie wymagał od kopalni tego, żeby odsalały swoje ścieki.
Minęły dwa lata, dalej tego obowiązku nie ma.
Dalej jakby jeśli przyjdzie lato takie jak dwa czy trzy lata temu... To znów będzie odra... Może się to po prostu wydarzyć, tak?
Więc tutaj potrzebujemy jakiegoś jasnego podejścia, czy to ogon ma merdać psem, czy jednak pies ogonem.
Wydaje się, że w górnictwie to nadal po prostu ogon merda psem i wszystko jest zrobione po to, żeby kopalniom było dobrze.
Wiemy, jaka jest sytuacja w górnictwie.
Bez dotacji ten sektor nie istnieje.
Co roku dopłacamy kilka miliardów złotych.
Teraz rząd zapowiada, że te dotacje będą mniejsze.
Więc tam sytuacja cały czas jest podbramkowa, krytyczna i to wszystko się opiera na takim jednym wielkim kłamstwie, że ten sektor sobie będzie funkcjonował z dotacjami do 49 roku.
Ile oni?
To nie ma szans się utrzymać i to jest jedno wielkie kłamstwo o Prawa i Sprawiedliwości, które nie było w stanie, nie miało cywilnej odpowiedzialności, takiej politycznej uwagi, żeby powiedzieć jasno.
No dobra, ale przy okazji zamknęli 14 kopalń, więc coś tam robili, tylko nie gadali o tym.
Ale jakby efektywność wydobycia spadała jeszcze bardziej.
Też zapotrzebowanie na węgiel spadało jeszcze bardziej.
Tylko w ubiegłym roku przykładowo zużycie węgla w Polsce spadło o 14%.
Natomiast cały system opiera się na tym, że my dopłacamy te 8-9 miliardów rocznie, a nikt tam nie myśli w taki sposób, że skoro jest mniejsze zapotrzebowanie, to być może trzeba ten sektor... A nie czuje pan czasem frustracji?
Czuję oczywiście.
Bo tak, Paryż był ile?
Dekadę temu, żeśmy się na coś umówili.
Wydawało się, że wszyscy mniej więcej rozumieją, na co się umawiamy, skoro żeśmy się umówili.
Po czym się okazało, że jedni się wypisują, drudzy mają w nosie, trzeci nie będą tego respektować.
I teraz spotykamy się po kolejnym szczycie i pan mówi, właściwie nie ma efektów tego szczytu.
No niestety te negocjacje klimatyczne są takie, jakie są.
Człowiek musi się do tego przyzwyczaić.
Ja oczywiście czuję frustrację, ale też widzę zmianę, że jedną rzeczą jest narracja i to na przykład pomyślimy,
to Donald Trump oznaczałby pewnie katastrofę dla klimatu.
I oczywiście to ma swoje konkretne konsekwencje.
Zmiana ochrony klimatu pójdzie wolniej niż gdyby wygrała polityka innej partii.
Natomiast pamiętajmy, że za pierwszej kadencji Donalda Trumpa on szybciej odchodził od węgla niż za Baracka Obamy.
ekonomii się nie da oszukać.
Jakby bardziej się opłacały inne źródła energii niż węgiel, więc ten węgiel tam był zamykany.
Więc to nie jest sytuacja zero-jedynkowa.
10 lat temu w Polsce ponad 80% energii pochodziło z węgla.
Teraz mamy już kilka miesięcy w tym roku, kiedy mamy mniej niż połowę energii z węgla.
Znaczy ta zmiana się dzieje i też po prostu sporo robi ekonomia.
Jeśli popatrzymy na to, w co się inwestuje na świecie w energetyce, to...
Żyjemy po prostu w świecie słońca, do tego dochodzi energetyka wiatrowa, do tego dochodzi nowy gracz, czyli magazyny energii.
Taki święty graal w tym sektorze, który naprawdę rewolucjonizuje.
To jest strasznie drogie, ale to bardzo szybko tanieje.
I to jest taka sytuacja jak 10 lat temu z fotowoltaiką.
To znaczy dzisiaj na przykład moc magazynów energii rośnie szybciej niż fotowoltaika 10 lat temu.
10 lat temu mieliśmy 5 tysięcy prosumentów, czyli takich instalacji fotowoltaicznych.
Teraz mamy półtora miliona.
To samo będzie w magazynach energii i my za 5-10 lat będziemy już w zupełnie innym miejscu i będziemy mogli sobie zużywać te nadwyżki zielonej energii.
Tak jak dzisiaj na przykład w...
W lecie musimy wręcz wyłączać elektrownie słoneczne.
W takich momentach, w sobotę, w niedzielę, kiedy nie mamy za dużo zapotrzebowania, a te elektrownie produkują energię, tak będziemy mogli te nadwyżki po prostu sobie magazynować w magazynach i zużywać na przykład wieczorem, kiedy energii ze słońca jest już mniej.
Już postawiono instalację, żeby go podpiąć, ten magazyn energii, tylko...
Cały czas strasznie drogi.
I o to właśnie chodzi, żebyśmy po prostu dofinansowali takie inwestycje właśnie takim ludziom jak pani, żeby właśnie nie wydawać na import paliw, tylko właśnie choćby dopłacać ludziom z programu Czyste Powietrze.
No tak, tylko wie pan, najpierw muszę zainwestować te pieniądze, a dopiero potem, wie pan, ile ja czekam na zwrot za panele?
Te 6 tysięcy, które coś tam zmieniły.
I do tej pory ani widu, ani słychu.
Nic się nie wydarzyło w tej sprawie.
Trzeba gonić ministerstwa.
Nawet nie odpisali sorry nie.
Znaczy nic się nie stało w tej sprawie.
No dobrze, to co będzie po tym szczycie?
Co nam zostanie po tym szczycie?
Zostanie nam to, że wiele rzeczy będziemy załatwiać w przyszłym roku.
Niestety tak to wygląda.
My musimy patrzeć na siebie.
W sensie negocjacje klimatyczne toczą się własnym tokiem.
My jesteśmy w sytuacji, w której za 10 lat nie będzie już węgla w Polsce.
Wszystkie elektrownie węglowe, które jeszcze dzisiaj działają, które produkują mniej niż połowę prądu w skali całej naszej elektroenergetyki, one zostaną zamknięte.
Te ostatnie, najnowsze elektrownie... I od tego nie ma odwrotu, tak?
To znaczy to się po prostu wydarzy.
To się po prostu wydarzy.
I nie ma co wypierać.
Nie ma co do tego wypierać.
Oczywiście, czy to będzie rok 35, czy 34, czy 36, to nic nie zmienia.
My po prostu musimy zastąpić te elektrownie, jeśli nie zbudujemy swoich wiatraków na lądzie, które są najtańsze.
Offshore już tam działa.
Ja widziałam, premier nakręcił TikToka.
No to musi być prawda.
Znaczy nie, akurat wiatraki na morzu powstają i tutaj te farmy... Przepraszam, ja tylko jedną rzecz zgłoszę.
Ironia to była.
Jakby państwo chcieli wycinać coś, to to była ironia.
Nie, nie, ale to się rzeczywiście dzieje i te morskie farmy wiatrowe powstają, natomiast one są dużo droższe od tych farm na lądzie.
Więc powinno nam zależeć, żeby budować i to, i to.
Bo morskie farmy wiatrowe mają tę zaletę, że pracują przez dłuższą część roku i produkują prąd stabilny, no bo...
na morze po prostu wieje, stabilniej.
Potrzebujemy fotowoltaiki, potrzebujemy biogazowni, które też produkują prąd drożej, ale z kolei też stabilnie.
I potrzebujemy magazynów.
Bez tych wszystkich składników to my niestety wylądujemy w takiej sytuacji, że będziemy mieć prąd z gazu, czyli z źródła drogiego i źródła z importu.
Będą się z tego cieszyć Amerykanie.
Chyba, że ten metan zaczniemy odzyskiwać.
Chyba, że to też jest jeden z elementów tej układanki.
Miem nadzieję, że to również się wydarzy, bo to jest naprawdę taki nisko wiszący owoc, który grzechem jest po prostu nie sięgnąć.
Ja przy okazji chciałam skorzystać z okazji i spytać, co pan sądzi o wecie wobec Parku Narodowego?
Jedynego, który żeśmy sobie chcieli stworzyć po 25 latach?
Czy zrozumiał pan, dlaczego nie?
Nie rozumiem, znaczy rozumiem, że to są po prostu polityczne cele, jakby to jest po prostu przyroda i można powiedzieć, że przegraliśmy z polityką taką partyjną, bo umówmy się, nawet wyborcy Prawa i Sprawiedliwości tego parku chcieli, zrobiono badania pokazujące jakby jak to wygląda.
Im bliżej tego parku, tym ludzie tego bardziej chcieli, w Zachodniopomorskim bardzo.
Na Podlasiu rzeczywiście mniej tego parku na oczy.
Umówmy się, ludzie tam nie wszyscy o tym parku słyszeli, natomiast ci, którzy słyszeli w regionie, moim zdaniem to jest naprawdę spory sukces, że ludzie zaczęli postrzegać parki narodowe jako szansę na rozwój.
I to widać w tych badaniach.
Na turystykę, tak, że po prostu jakiś impuls, miejsca pracy nowe, jest nowa subwencja ekologiczna dla gmin, tak.
Więc to są rzeczy, które to są pozytywne sprawy.
Natomiast to, że na tym się robi politykę, to niestety nóż się w kieszeni otwiera.
Miejmy nadzieję, że rząd jakby, a też umówmy się, ten park będzie malutki.
Więc to też nie byłaby zmiana systemu, a więc z drugiej strony można na to patrzeć tak, że może rząd by wtedy stwierdził, no dobra, stworzyliśmy jeden park, odczepcie się od nas, nie będziemy robić już nic więcej w ochronie przyrody, a przecież tam nadal leży ten zupełnie niezaopiekowany problem, czyli 20% lasów wolnych od wycinek, w lasach państwowych nic się nie zmienia.
Tradycyjnie o tym rozmawiamy, więc dajmy spokój.
Pogadamy o tym, jak coś się zmieni, dobrze?
No to obawiam się, że nie będzie rozmawiać nigdy.
Tam zlikwidowano właśnie dział ochrony przyrody, wyrzucono pana wicedyrektora profesora Jaroszewicza, który się opiekował tym danym.
Są zatrudniani ludzie, którzy byli zatrudnieni za poprzedniej władzy do propagandy, więc niestety lasy państwa się okopują i po prostu powracamy do sytuacji, że mamy państwo w państwie, które po prostu będzie się bronić swoich interesów.
Dziękuję bardzo serdecznie.
Marek Józefiak, Greenpeace Polska o ostatnim szczycie klimatycznym.
Może coś się zmieni w tej sprawie?
Nie wiem.
Dziękuję bardzo serdecznie za rozmowę.
A teraz, proszę państwa, będzie troszkę muzyki.
Natasza Urbańska, Kamil Bednarek za chwilę u mnie w studio.
A teraz ich występ sprzed paru miesięcy.
to poproszę o wielki, potężny okrzyk i radość!
Cudowa publika.
To co, gotowi?
Moi kochani ludzie.
To nasze zwycięstwo.
Ja wiem, że takie chwile jak te nie zdarzają się skrócić.
Ustaliliście już kiedy to było?
I mogli się właśnie dogadać, proszę państwa, kiedy to było.
Tak, Natasza stawiał nam marzec, a ja myślałem, że to w zeszłym roku, ale tak czas szybko leci.
Ale bo w ogóle nie w tej sprawie, żeśmy się spotkali.
Spotkaliśmy się w sprawie waszego nowego singla, tak?
To jest nowy single, ja go przesłuchałam.
Bardzo żałuję, że nie ma jeszcze filmiku do tego.
Już blisko, na wykończeniu.
Prawie jakby był.
Prawie jakby, za chwilę.
I zrobiło się nostalgicznie, powiem wam szczerze, że jak słuchałam tego, to zrobiło się tak trochę i świątecznie, i jesiennie, i wiek we mnie uderzył, nie wiem.
A to jest niesamowite, że każdy po przeczytaniu tego utworu ma inne odczucie, bo ja pisząc ten utwór, to...
Bo to parę lat temu napisałem utwory, muzykę i miałem taki moment refleksji i tak zastanawiałem się nad tym, ile w nas jest takich pięknych wartości, tyle takiego ciepła, tylko że na co dzień to wszystko jest tak tłamszone przez rzeczywistość, przez ten natłok informacji, przez to, że każdy porównuje się do kogoś innego.
I że gdzieś czasami wstydzimy się pokazać takie swoje prawdziwe ja.
I pisząc ten numer, ja bardziej myślałem o takiej nadziei, że... No bo jest tam jeszcze takie pytanie, czy w człowieku jest człowiek właśnie a propos dzisiejszych czasów, bo te czasy się naprawdę bardzo pozmieniały na przestrzeni nawet tych 10 lat.
I każdy, kto słucha tego utworu, ma zupełnie inne odczucia.
I cieszę się w sumie z tego, bo to trafia do różnych osób i każdy odbiera go inaczej.
Czyli nie jest prostolinijny, tylko ma jakieś takie drugie dnoże.
Każdy może gdzieś tam swoje... A ty, Natasza, co o tym myślisz?
Znaczy, co poczułaś, jak to usłyszałaś pierwszy raz?
No przede wszystkim ciary miałam na swoim ciele, bo rzeczywiście bardzo mocno uderza w człowieka i ten tytuł jest też bardzo wymowny, jesteś.
I jakby myśląc w ogóle o nas w dzisiejszej rzeczywistości, o ludziach, to zadajesz sobie pytanie, czy jesteś obecny w swoim życiu.
bo media i social media, czyli my w tych telefonach utknęliśmy i przez to też tracimy takie podejście do drugiego człowieka, właśnie czas, uważność, skupienie, czas na rozmowę, takie przyziemne rzeczy, które były tak naturalne jeszcze kilka lat temu, a dzisiaj nawet przy stole siedząc każdy szuka gdzieś siebie, szuka innych w telefonie i ten świat, który też
proponujemy w social mediach, on też jest, to nie jest prawda.
I my w tym wszystkim chyba zatracamy, więc taka piosenka, taka ważna myśl, którą Kamil chciał przekazać, jest taka ponadczasowa.
Wake up, taki wake up call troszkę dla nas, ale też jest budująca, czyli to, co powiedziałeś.
Z jednej strony jest w tym nostalgia i taki moment refleksji, kim jesteśmy,
Ale z drugiej strony, kim możemy być?
Nadzieja.
Jest nadzieja w tej piosence.
Ale wiesz co, ja mam wrażenie, że to, co mówisz o tych social mediach, o tym, że się trochę zamykamy w ekranach przed ludźmi, to też jest poszukiwanie bliskości.
To też jest poszukiwanie, tylko żeśmy gdzieś zgubili miejsce, w którym powinniśmy go szukać.
I też mam wrażenie, że przez to ludzie, jakby ta odwaga powiedzenia komuś czegoś prosto w oczy maleje coraz bardziej.
I łatwiej jest coś napisać, niż spojrzeć komuś prosto w oczy.
I ludzie często kryją się z tym, co czują tak naprawdę.
Ja się spotkałem sam naraz, nieraz się złapałem na tym, że łatwiej coś było napisać i mówić, co ja robię.
urodzony w 91 roku i tutaj gdzieś tam się chowa głowę w piach, ale to jest fajne, żeby się zatrzymać.
Ja wiem, że ten numer też nie jest jakby, żeby to źle nie zabrzmiało, bo dzisiaj są zupełnie inne trendy, a mi tak gra taka stara dusza.
jeżeli chodzi o muzykę.
I cały czas się trzymam tego, bo wierzę w to, że część z tych osób potrzebuje dostać taki strzał, taką bombkę takiej energii, która sprawi, że zmusi go do jakiejś refleksji.
A nawet jeżeli go wprowadzi w taki klimat, to ja uwielbiam.
Czasami, jak pani mówiła, że ma takie odczucia, to tylko zmaca to wszystko.
Powiedziałeś, że napisałeś ten numer kilka lat temu.
Czy masz wrażenie, że on jest teraz jeszcze bardziej aktualny niż wtedy, kiedy go napisałeś?
Właśnie o dziwo tak, naprawdę.
I czekałem na moment, bo jakby w mojej twórczości miałem takie różne eksperymenty, jeżeli chodzi o muzykę reggae, to ona wydaje się być taka sama dla tych, co jakby nie są wsłuchani, nie są osłuchani z tą muzyką.
I ja sobie eksperymentowałem.
I ten utwór...
Tak w sumie do niczego za bardzo mi nie pasował i on chyba czekał po prostu na odpowiedni moment i chciałem zaprosić, czekałem na gościa po prostu na moment, w którym będę mógł to nagrać.
No i gdzieś tak się drogi zeszły, że mogliśmy sobie pogadać o muzyce i postanowiliśmy, że nagramy razem numer.
A jak to się w ogóle stało, że żeście postanowili razem to zrobić?
To zupełnie był przypadek.
Spontaniczna akcja była.
Ja też Kamila zupełnie nie kojarzyłam z nostalgią, z wrażliwością, bo na pozór, jak tak przyglądasz się, jak go znałam, jak mijaliśmy się często przy różnych koncertach, no to to jest ogień, to jest scena, to jest uśmiech, to jest petarda.
I nagle podczas trasy koncertowej po Stanach
Tak, bo dwa tygodnie spędziliśmy z wieloma artystami.
Z różnych światów artyści.
I to jest też piękne, że w muzyce nie ma ograniczeń.
Dla mnie zawsze było najciekawsze spotkanie kogoś w jednym numerze, kto jest zupełnie z innej bajki.
I my jesteśmy z różnych bajek totalnie.
I się tak zastanawialiśmy, na ile my mamy jakąś wspólną choć cząstkę.
No myślę, że muzyka nas połączyła i ogromna wrażliwość.
Ja też poznałam Kamila już od drugiej strony i to jest bardzo piękne, jak wrażliwy jest i jak zaraża tą piękną taką...
Ale to jest takie... Trochę w tym numerze jest takiego, wiecie, wyciągania takiego mięciutkiego czegoś na zewnątrz.
Nie wiem, takie... Takie coś mięciutkie, co chowamy, a chcemy teraz... Tak zwane żewne łzy.
Nie wiem, czy żefne, ale tak.
Może malutka łezka się zakręci wokół.
Melodia jest taka przejmująca chyba, sama w sobie.
Coś takiego ma w sobie, że potrafi właśnie zmusić do refleksji.
Tak mi się wydaje.
Chociaż nie chcę, żeby tak zabrzmiało, że się sam siebie chwala, ale... Nie no, pochwal się, kto nas pochwali?
Rzadko mi się zdarza, żeby były takie melodie, których lubię wracać, a to jest jedna z nich.
Coś dalej będziecie robić razem?
Bo to single, tak?
To będzie coś więcej?
Bo początkowo mieliśmy robić jakiś utwór taki bardziej taneczny.
Jakby tak już z natury wychodziło.
Znaczy, Natasza też jest żywiołowa, ja też zawsze lubiłem... No tak, chyba się lepiej w takich tanecznych numerach czujesz, nie?
Tak, w stanie dynamicznym.
I pomyśleliśmy, żeby na przekór zrobić odwrotnie niż każdy się spodziewał.
I wybraliśmy taką baladę.
No mnie ta ballada złapała ze serca od razu, jak tylko to usłyszałam, więc nie miałeś wyjścia, Kamil, to już, wiesz... Musiało się dać.
Robimy to.
A ty masz jakiś jubileusz, nie?
No właśnie, on jest dość poważny.
Kamila znalazł czas dla mnie.
Razem zaśpiewaliśmy właśnie premierowo.
Jeszcze raz w sumie.
W studiu tylko śpiewaliśmy ten utwór, nie?
Ja się trzęsłam jak, wiesz...
No bo to pierwszy raz, więc... Tak, jubileusz, no 30-lecie.
Tak, wychodzi.
Na scenie, sama nie dowierzam, kiedy to minęło.
Ale to piękny czas, taki, wiesz, gdzie ja dojrzewałam jako człowiek, jako artystka i te wszystkie moje projekty, które niezależnie od teatru Buffo,
proponowałam i produkowałam, też mnie rozwijały i stworzyły ze mnie teraz tą Nataszę, która dzisiaj z wami siedzi przy stole i z uśmiechem opowiada o tym wszystkim, co się wydarzyło.
Piękne to jest, że trafiłam właśnie do tego teatru, że trafiłam na Kamila, że trafiłam na wspaniałych muzyków, z którymi mogę realizować swoje muzyczne marzenia.
A wszystko zaczyna się od malutkiej Nataszki i jej marzenia, żeby...
kiedyś być kimś.
A nie jest trochę tak, że właśnie to wszystko, tak jak powiedziałaś, doprowadziło cię do momentu, w którym możesz docenić już takie numery, jak ten, który zaproponował ci Kamil, że nie musi w tym właśnie być tego, z całym szacunkiem do numerów tanecznych oczywiście, tego takiego totalnego poweru, tylko może być to troszkę wyciszone?
No i to jest najpiękniejsze, że to jest też taka odwaga w dzisiejszych czasach, zrobić utwór właśnie nie w trendach, tylko troszkę pod włos i troszkę, który też może nas zaboleć.
Tak, ja byłem nawet przez jakiś czas więźniem tego, że zastanawiałem się, czy ten utwór, który tworzę, czy on będzie się nadawał do radia, czy on będzie się nadawał do szerszej publiki.
I zamknąłem się w którymś momencie i ciężko mi było pisać w ogóle cokolwiek.
I w którymś momencie sobie zdałem sprawę, że przecież jak zaczynałem grać, to ja nie myślałem o tym, czy te numery będą w radiu i wtedy powstawały te najfajniejsze numery.
Co ja robię w ogóle?
I się jakoś tak na szczęście ocknąłem i zacząłem pisać tak z serducha, tak jak na początku samym.
To już 18 lat będzie w przyszłym roku.
Osiemnastkę mam.
Pełnoletnim artystą nasz.
Słuchajcie, już można ten numer zobaczyć i usłyszeć, tak?
Dzisiaj, tak.
Dzisiaj będzie można już zobaczyć i usłyszeć numer, który ma tytuł?
I można go usłyszeć, oczywiście, że gdzieś w internetach.
Na pewno sobie państwo...
Znajdziecie.
Natasza Urbańska, Kamil Betnarek byli ostatnimi gośćmi Onet Rano.
Wiem, już widzę, że Magda Rigamonti czeka na Państwa ze swoją rozmową.
Magda, the floor is yours.
Dziękuję Państwu bardzo serdecznie za dzisiaj.
Dzięki.
Więcej jakościowego dziennikarstwa znajdziesz w aplikacji Onet Audio.
Ostatnie odcinki
-
Onet Rano. Goście: Suchoń, Samsonowicz, Ciesioł...
03.02.2026 09:45
-
Onet Rano. Goście: Dębek, Komornicki, Kowal, Os...
29.01.2026 09:46
-
Onet Rano. Goście: Gajewska, Barbasiewicz, Świt...
28.01.2026 08:53
-
Onet Rano. Goście: Gramatyka, Rak, Piotrowski, ...
27.01.2026 14:28
-
Onet Rano. Goście: Płudowski, Brejza, Bryc, Wil...
26.01.2026 09:15
-
Onet Rano. Goście: Sellin, Sadura, Chorzewska, ...
22.01.2026 11:14
-
Onet Rano. Goście: Panczenko, Motyka, Szewko, G...
21.01.2026 12:29
-
Onet Rano. Goście: Kwiatkowski, Trybalski, Góra...
20.01.2026 12:08
-
Onet Rano. Goście: Zembaczyński, Korus, Kołodko...
19.01.2026 09:40
-
Onet Rano. Goście: Siemoniak, Gądek, Baltaza, T...
15.01.2026 09:48