Mentionsy

OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich
03.11.2025 21:18

Co się dzieje w relacjach USA-Chiny? Czy tworzy się nowa grupa rządząca światem?

W zeszłym tygodniu miało miejsce spotkanie Donald Trump - Xi Jinping. Co ustalili przywódcy obu państw? Jak dziś wyglądają relacje USA-Chiny? Czy te spotkanie może być historycznym i stworzyć podwaliny pod grupę G2, która będzie rządzić światem? Wreszcie: co z kwestią metali ziem rzadkich? I jak to wszystko wpłynie na Europę? Na te i inne pytania odpowiadają wicedyrektor OSW Jakub Jakóbowski i ekspert OSW Andrzej Kohut.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 68 wyników dla "Donald Trump"

W czwartek, w poprzednim tygodniu, Donald Trump spotkał się z Xi Jinpingiem.

No i jeszcze może zapytam na koniec, czy to spotkanie Donald Trump-Xi Jinping to właśnie początek nowej formuły G2, która będzie rządzić światem?

z tej pierwszej wymiany ciosów nowego Trumpa, był taki, że Trumpa można zagnać w kozi róg, sprawdzić, żeby on mrugnął pierwszy, żeby to on przyszedł się układać, bo po prostu nie będzie w stanie udźwignąć kosztów eskalacji, które sam wywołał.

Mam wrażenie, że znamienna była też reakcja prezydenta Trumpa, który oczywiście w pierwszym odruchu chciał pokazać się jako silny przywódca i odpowiedział, można powiedzieć, równie agresywnie, obiecując taryfy celne na poziomie 100%.

I to również rzeczywiście wypływa z tych doświadczeń wiosennych Donalda Trumpa.

Bo w pierwszych miesiącach swojej prezydentury Trump wyraźnie wierzył, że Chińczycy są skłonni do daleko idących ustępstw, że wystraszą się jego pokazowego szaleństwa i będą mu na wielu polach ustępowali, co się zmieniło po Liberation Day.

Do Liberation Day Trump eskalował również... Czyli tego dnia słynnego... Kiedy Trump ogłosił słana de facto cały świat.

Do tego dnia Trump eskalował na linii Waszyngton-Pekin również...

Natomiast po Liberation Day i tym tygodniowym epizodzie wymiany coraz wyższymi cłami, Trump zdecydowanie ostrożniej postępuje, jeśli chodzi o Chiny.

Ja bym dodał tylko jeden element co do celów chińskich w odniesieniu do Trumpa.

Co do zasady ja uważam, że oni chcą z Trumpem podjąć tę rozmowę.

Oni w tym dealmakerskim sznycie Trumpa widzą szansę na to, co...

Oni czują, że nie będą rozmawiać z pozycji, nie dadzą Trumpowi rozmawiać z nim z pozycji siły.

To znaczy w momencie, kiedy Trump próbuje narzucić negocjacje bardzo agresywnie, narzucając na Chiny mnóstwo obostrzeń, to jest coś, czego oni nie akceptują.

Ale jeżeli Trump, co widzieliśmy już tak naprawdę wiosną i przez ostatnie miesiące, próbuje to agresywnie przyciągnąć ich do stołu, oni zanim podejdą do stołu po prostu oddają jeszcze mocniej.

No i oczywiście jest też tak, że Chińczycy, tak mi się wydaje, doskonale rozumieją, że odporność ich społeczeństwa czy biznesu jest większa, a przynajmniej zdolność władzy w Pekinie do wpłynięcia na tą oddolną presję jest większa niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie Donald Trump musi się liczyć zarówno z biznesem, który do niego przychodzi, lobuje...

W związku z czym te nastroje, na które Donald Trump musi być wrażliwy, nie są najlepsze i to również ogranicza jego pole gry względem Pekinu.

To nie jest tak, że Trump mruga.

Wtedy, kiedy Trump mruga, wtedy, kiedy następuje taco, czyli Trump always chickens out, Trump zawsze się wycofuje.

Chińczycy ten próg bólu mają na pewno wyższy, więcej, myślę przynajmniej od pierwszej kadencji Trumpa, sukcesywnie pracują na to, żeby ten ból był coraz mniejszy, bo oni po prostu liczyli na to, że do tego dojdzie i przygotowywali się do tego aktywnie.

Chińczycy na stronie Ministerstwa Handlu powiedzieli o kilku elementach, między innymi odłożenie w czasie przez Amerykanów o rok dodatkowych ceł, którymi Trump straszył jeszcze wiosną.

Należy pamiętać, że Donald Trump od razu przedstawił tamto spotkanie jako swój ogromny sukces.

Amerykanie zgodzili się obniżyć o 10 punktów procentowych cła, które Trump nałożył na Chiny ze względu na fentanyl trafiający do USA.

Jest też kwestia soi, bardzo istotna dla Trumpa.

jeżeli chodzi o jego bazę wyborczą, amerykańskich farmerów, którzy tracą na tym, że Chińczycy nie kupowali amerykańskiej soi i teraz zobowiązali się całkiem znaczną ilość tej soi zakupić, co Trump znowu może sprzedawać jako swój sukces dla amerykańskich ludzi, bo tak jest przedstawiana ta historia z Chinami.

Obniżyli cła, czy zapowiedzieli obniżkę ceł związanych z fentanylem, ale to spowoduje, że cła generalnie na chińskie produkty spadną około 10 punktów procentowych do poziomu mniej więcej 47%, wciąż o wiele wyższego niż to miało miejsce przed dojściem Trumpa do władzy po raz drugi.

Te wyjątki obowiązują do końca listopada, ale Trump zobowiązuje się je przedłużyć o kolejny rok.

To był po stronie amerykańskiej nie tylko Donald Trump, ale...

Te deale, w odróżnieniu od umów handlowych, te deale Trumpa, one są spisywane, przepraszam za kolokwializm, trochę na gębę.

Trump z takiego poziomu wysokiego może jakoś zarządzać tym wszystkim, ale nie jest w stanie tego wszystkiego upilnować.

I obudzimy się któregoś dnia z nowym wpisem na True Social o tym, że Chińczycy podstępnie na coś się zgodzili, a tego nie dowieźli, więc Donald Trump podnosi cła o 100%.

I być może to utrzymanie dialogu z Trumpem, daniem takiego wabika, marchewki, którą można by go poprowadzić gdzieś do przodu, daje jakiś większy strategiczny uzysk, który by uzasadniał wycofanie się z innych rzeczy.

Oczywiście sam Donald Trump przekonuje, że to jest w pewnym sensie nowy porządek, który będzie trwał, bo on kilkakrotnie sugerował, że to jest na rok z możliwością przedłużenia i pewnie będziemy przedłużać to o kolejne lata.

No i trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na dotychczasową historię relacji chińsko-amerykańskich pod rządami Donalda Trumpa również w tej drugiej odsłonie, gdzie tak jak Kuba wspominał, często jakieś pomniejsze ruchy mogą się skończyć eskalacją.

Obudzimy się rano z nowym wpisem Donalda Trumpa na Truth Social, który znowu sytuację zaogni i wszelkie dotychczasowe ustalenia zostaną wysłane na zieloną trawkę i będzie potrzeba osiągnięcia nowych.

Uczepię się tego, co mówi Trump.

To, czego bym się uczepił i chętnie bym włożył tam palec i trochę podrążył, czysto spekulacyjnie, no bo to wciąż są tylko słowa Donalda Trumpa i chyba Pita Hexeta trochę, no to jest to, co Trump powiedział już w weekend, że jest to nowa jakość, że mamy do czynienia właśnie z G2, czyli czymś, co dla Chińczyków nie pachnie zupełnie źle, bo jednak...

To znaczy, że Trump wyniósł Chińczyków do pozycji równej Ameryce.

Może to być ciekawa propozycja dla Chińczyków i tutaj, jak mówię, jeśli dałoby się wpuścić Trumpa w te kolejny, w których on ich szanuje, powstrzymuje amerykańskich jastrzębi, którzy tutaj eskalują i da się go utrzymać, jego uwagę na tym, że gdzieś tam na końcu są te kolejne spotkania Xi Jinpinga z Trumpem.

Mowa jest o kwietniu przyszłego roku, że Trump, który...

Jak Xi Jinping dochodził do władzy i tuż przed tym, jak Trump objął Biały Dom po raz pierwszy, Chińczycy mówili o...

dwóch tweetów Donalda Trumpa.

Ale myślę sobie, że z punktu widzenia Chińczyków, jeśli sytuacja, w której Amerykanie ich duszą za wszelką cenę i wszędzie, gdzie się da, przejdzie w takie kolejny, w której mamy kolejne szczyty Xi z Trumpem, gdzie decyduje się o przyszłości świata, globalnej gospodarki i tak dalej.

Myślę, że do rozważenia dla Chińczyków, szczególnie, że tak jak mówiłem już wcześniej, ich główny cel mimo wszystko nadal to po prostu wciągnięcie Trumpa w takie dyskusje, które zahamują agresywne działania Ameryki.

psychologii Donalda Trumpa, że tak również na tym grząskim gruncie spekulacyjnym trochę się poprzemieszczam.

Mam wrażenie, że dla Trumpa, który i to zresztą w jego otoczeniu często wybrzmiewa, amerykańską hegemonię widzą jako coś już z przeszłości.

I że te doświadczenia początku tej drugiej kadencji Trumpa skłaniają go właśnie w kierunku tych rozmów.

To nie jest Donald Trump, który bardzo wojowniczo podnosi militarną siłę Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku, choć z niej nie rezygnuje.

To nie jest Donald Trump, który chce dociskać Chińczyków w kwestiach technologicznych.

To jest Donald Trump, który przede wszystkim szuka bardziej sprawiedliwych z jego punktu widzenia relacji handlowych.

Bo Donald Trump sam siebie widzi jako bardzo pokojowego prezydenta.

Tak jest, więc również na tym odcinku to wydaje się spójne z osobowością Trumpa, z jego głównymi politycznymi założeniami, którymi się posługuje na różnych frontach.

Więc ja nawet nie wiem, czy to jest tak do końca nowa jakość i jakiś szczególny przełom w myśleniu Amerykanów, czy to jest emanacja tego myślenia, które w otoczeniu Donalda Trumpa jest po prostu...

Oczywiście w samej partii republikańskiej, również w otoczeniu Trumpa są wspomniani jastrzębie, którzy widzą potrzebę eskalowania konfliktu z Chinami, ale mam wrażenie, że Trump do tego obozu już od dawna nie należy.

Krótko mówiąc, ja mam wrażenie, że pod osłoną takich bardzo dużych, spektakularnych wydarzeń uciera się jakiś modus vivendi pomiędzy obydwoma stronami i to jest prawdopodobnie ten balans, o którym mówi Trump czy jego administracja.

Czy Amerykanie tu widzą, może szerzej niż na poziomie tweetu Donalda Trumpa, jakąś właśnie przełomowość tego, czy ten dzień...

Oczywiście z perspektywy czasu może się okazać, że to początek wielkich spotkań pomiędzy Trumpem a Xi, które będą nam definiowały rzeczywistość przez następnych kilka lat.

kilka lat, ale raczej widzę tutaj kolejny element tego procesu, który rozpoczął się chyba właśnie z dniem wyzwolenia, kiedy Chińczycy powiedzieli Donaldowi Trumpowi sprawdzam i okazało się, że w tej drugiej kadencji Trumpa nie będzie on w stanie narzucić Chińczykom swoich warunków gry, tak jak to sobie początkowo zakładał.

Jesteśmy tutaj wszyscy weteranami drugiej kadencji Donalda Trumpa i zwrotów różnych akcji, więc naprawdę traktowałbym to bardzo lekko.

Dodam tylko jeden tutaj element, czyli to, że równolegle do rozmów Trumpa z Xi Jinpingiem w Busanie mieliśmy do czynienia ze spotkaniem Pita Hexeta, sekretarza wojny z ministrem obrony Chin Dong-jin.

To znaczy Pete Hexet na szczycie ASEAN plus sam APEC, czyli to spotkanie, na które Xi Jinping przyjechał z Trumpem, ale tam były też dziesiątki innych liderów.

To chciałem dodać, że jakby złożoność tego teatru indopacyficznego czy pacyfiku jako organizmu gospodarczego jest wielokrotnie większa niż to, co myślę ma w głowie Trump czy nawet Xi Jinping.

To nie jest tylko to jedno spotkanie Trumpsi.

W sensie to też jest chyba charakterystyczne dla tych wydarzeń ostatnich dni i tego spotkania czwartkowego pomiędzy Trumpem a Xi, że obydwaj przywódcy zdają sobie sprawę, że gdyby sytuacja wyeskalowała,

Więc zdjęcia, które obiegły świat z spotkania Trumpa, Xi Jinping, gdzie Xi Jinping, co nie jest dla niego zwykłe, śmieje się otwarcie, robi jakieś miny.

Oni są przekonani, że jednak czas pracuje na ich korzyść, że jeśli dzisiaj ta główna gra to jest kto ma więcej przemysłu, a o tym też mówił Trump, to oni mają zdecydowanie więcej tego przemysłu.

Rozmawiamy tutaj o tym formacie powiedzmy w cudzysłowie G2, gdzie po jednej stronie są Chiny, a z drugiej strony mamy Donalda Trumpa i Stany, które mają na ustach America First.

Trump to pokazał.

0:00
0:00