Mentionsy

Nowy Ład
19.01.2026 11:30

O byciu wolnym i byciu liberałem - Jacek Tomczak [tekst audio]

Niemal każdy uważa wolność za jedną z ważniejszych wartości, a zarazem tak wielu rozumie pod tym pojęciem coś zupełnie innego. Czy wolność oznacza brak zewnętrznych nacisków czy możliwość samorealizacji? Czy wyraża się w samowoli czy – wręcz przeciwnie – w samokontroli? W niniejszym tekście przyglądam się liberalnym definicjom wolności, ich krytyce i licznym alternatywom, a także temu, jak koncepcje myślicieli sprzed kilku wieków wytrzymały konfrontację z kultem samowoli i wynoszeniem na piedestał bezpieczeństwa.👉Zbiórka na nowy numer Polityki Narodowej: https://zrzutka.pl/t3su4m📖 O Polsce i polskości w XX w. 🛒 https://capitalbook.com.pl/pl/p/Nowy-Lad.-O-Polsce-i-polskosci-w-XXI-wieku/623835% od ceny okładkowej na książki wydawnictwa Prześwity z kodem: nowyładKsiążki do nabycia na stronie: https://mtbiznes.pl/🔴 WSPIERAJ NAGRYWANIE KOLEJNYCH FILMÓW http://wspieram.nlad.pl🔥 BONUSY https://www.youtube.com/@nowyladtv/join👉PATRONITE: https://patronite.pl/nowylad 🔔 SUBSKRYBUJ KANAŁ https://bit.ly/SubskrybujNowLadWspierając nas, zyskujesz dostęp do serwera Discord Nowego Ładu – miejsca, gdzie tworzymy zgraną społeczność, dyskutujemy, zbieramy propozycje tematów, gości i pytań do wywiadów. Publikujemy tam przedpremierowe materiały i angażujemy członków w kolejne inicjatywy.Śledź nasze media społecznościowe: 👉 FACEBOOK: https://www.facebook.com/nowylad/ ➡️ TWITTER: https://twitter.com/nowylad👉 GRUPA NA FB: https://www.facebook.com/groups/447189470429350„Idea Piastowska” – najnowszy, 33. numer "Polityki Narodowej" kupisz tutaj:Wersja papierowa:🟫Capitalbook: https://capitalbook.com.pl/pl/p/Polityka-Narodowa-nr-33/6278🟫SklepMN: https://sklepmn.pl/pl/p/IDEA-PIASTOWSKA-Polityka-Narodowa-nr-33/101🟫Empik: https://www.empik.com/polityka-narodowa,p1000265110,prasa-p🟫Propatriae: https://propatriae.pl/PN33🟫Nasz Sklep: https://nasz-sklep.net/PN33Wersja elektroniczna (e-book):🟫Capitalbook: https://capitalbook.com.pl/pl/p/E-book-Polityka-Narodowa-nr-33/6305🟫Propatriae: https://propatriae.pl/ePN33🟫Nasz Sklep: https://nasz-sklep.net/ePN33🟥Nową Książkę Adama Szabelaka kupisz tutaj:https://capitalbook.com.pl/pl/p/Nacjonalizm.-Rewolta-przeciw-wspolczesnemu-swiatu-w-XXI-wieku-Adam-Szabelak-/5898Nową książkę Kacpra Kity o Marine Le Pen kupisz tutaj:🟥 https://debogora.com/product-pol-2721-Saga-rodu-Le-Penow.html🎙️NASZE ROZMOWY👇👉Raport z Frontu (Michał Nowak) w Nowym Ładzie:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXPN6R--44vlpLjKSF5lh4E_RDX45👉Rafał Ziemkiewicz w Nowym Ładzie:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXPN6R-80jeR1AS2RUtLQ0OpQk3n2👉dr Krzysztof Rak w Nowym Ładzie:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXPN6R-8wEJI5py8GaUdrBUwtZETK👉Kacper Kita o Francji:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXPN6R-_pMZ5k_D95kq5W8eGuUriK👉Marcin Palade w Nowym Ładzie:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXP🟫Capitalbook: https://capitalbook.com.pl/pl/p/Polityka-Narodowa-nr-32/6158N6R-8s0R96U5G3FMsvhA5g8V6_👉Łukasz Warzecha w Nowym Ładzie:https://www.youtube.com/playlist?list=PLA1csXPN6R-8EpSzBfasKu0tGFamYGESz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 126 wyników dla "Alexis de Tocqueville"

W niniejszym tekście przyglądam się liberalnym definicjom wolności, ich krytyce i licznym alternatywom, a także temu, jak koncepcje myślicieli sprzed kilku wieków wytrzymały konfrontację z kultem samowoli i wynoszeniem na piedestał bezpieczeństwa.

Konserwatywny filozof Richard M. Weaver pisał w swojej książce The Ethics of Rhetoric o istotnej roli odgrywanej w debacie publicznej przez God Terms i Devil Terms, czyli pojęcia, które z jednej strony kojarzą się powszechnie pozytywnie i takie, które budzą oddźwięk negatywny, ale też z drugiej strony oderwały się od pierwotnego znaczenia, mogąc oznaczać prawie wszystko lub sprzeczność jedynie pozorna, nie oznaczając nic.

Do pierwszej kategorii pojęć zaliczają się choćby demokracja, sprawiedliwość czy wolność, do drugiej totalitaryzm, faszyzm czy cenzura.

Utkwienie w semantycznej pustce wskutek oderwania od tradycyjnego rozumienia pojęć powstałych przecież w określonym historycznym kontekście to oprócz estetyzacji, czyli zastąpienia ocen odwołujących się do jakiegoś systemu wartości bądź skuteczności, narracją spogranicza moralistyki i emocjonalności.

Jedna z charakterystycznych cech debaty w demokracjach liberalnych.

Interesującej redefinicji uległo choćby pojęcie reżim, które w podręcznikach politologicznych pełni funkcję opisową i określa się nim również demokrację.

W debacie publicznej reżim to natomiast epitet, którego używa się wobec systemu wrogiego wolności.

Jedną z ulubionych manier ludzi utożsamiających się z demokracją liberalną jest przedstawienie historii świata jako nieustającej walki o wolność, ciągłego zrywania gorsetu założonego społeczeństwom przez despotów, religię, ustroje autorytarne i totalitarne.

Jeśli historię rządzi logika, jeśli jest ona czymś w rodzaju linearnego pędu postępu pokonującego kolejne bariery, triumfalnym pochodem wolności, to czemu rewolucja wybuchła we Francji, a nie w Polsce?

Zdecydowanie podkopuje to uznanie linearnego rozwoju historii na obszarze jednego państwa i skłania do pytania, kto pod koniec XVI wieku był w awangardzie walki o wolność – Polacy czy Francuzi?

W teoriach wspomnianych piewców demokracji liberalnej dostrzec można kolejną sprzeczność.

Z drugiej strony wyznają pewien determinizm historyczny, który wprawdzie nie ma tak wyrazistego charakteru jak w koncepcjach marksistów czy heglistów, jednak pojawia się w formie bardziej zawalawanej.

W tych wszystkich koncepcjach pokrewnych teorii Francisa Fukuyama o końcu historii, prezentujących demokrację liberalną w aurze ostatecznego triumfu i zwieńczenia dziejów świata.

Interesujące, a zarazem odmienne niż u wielu przedstawicieli myśli liberalnej, postrzeganie zarówno przyszłości świata, jak i czynników kształtujących współczesnemu społeczeństwo odnaleźć można u Alexisa de Tocqueville'a.

Autor o demokracji w Ameryce daleki był od uznania, że historia niewątpliwie zmierza w określonym kierunku.

Nie uważał też jak marksiści, saint-simoniści, ale też przecież wielu liberałów w wieku następnym, by losy człowieka determinowane były przez przemysł i gospodarkę.

Wszak okazało się, że to idee kształtują świat, a nie sytuacja gospodarcza.

Wspomnienie autorzy związani z nurtem demokratyczno-liberalnym nie są w stanie przekonująco wyjaśnić zjawiska ucieczki od wolności, która, a dowodów na to mnóstwo, następuje cyklicznie z częstotliwością nie mniejszą niż kolejne zwycięstwa w walce o zwiększenie obszarów wolności.

Kolejne pojęcie, które znaczy wszystko i nic, czy podatność demosu na manipulację.

Ten ostatni pogląd wskazuje zresztą na pewien elitarystyczny rys piewców demokracji liberalnej, skłonnych do regularnego obrażania się na niedoceniających doskonałości lud.

Wypowiedzi współczesnych piewców demokracji liberalnej pełne są moralistyki, ukazującej wspieranie wskazanych partykularyzmów jako obowiązek wszystkich dobrych ludzi.

W bodaj najbardziej subtelny, choć wymowny zarazem sposób, zasygnalizował problem, przed jakim stoją liberałowie Alan S. Cahan, w rozmowie z przeglądem politycznym odwołując się do myśli autora książki społeczeństwa otwartej jego wrogowie, Carla Poppera.

Znacznie ciekawszego wytłumaczenia cyklicznego uciekania od wolności niż to demokratyczno-liberalne dostarczył choćby związany ze szkołą frankfurcką socjolog Erich Fromm, który w książce zatytułowanej właśnie Ucieczka od wolności bynajmniej nie minimalizował odpowiedzialności liberałów za totalitarne skłonności mas.

O specyficznym rysie charakterologicznym człowieka demokratyczno-liberalnego, polegającym na przyjęciu nieuniknioności i nieodwracalności zmian, ale też konformizmie sytuującym daleko od wszelkiego radykalizmu i rewolucjonizmu, o postawie, która skupia w sobie pochwałę zmian, ale też uważa je za nieuniknione, niesione przez siły ponadjednostkowe, coś w rodzaju abstrakcyjnego ducha czasu, interesująco pisał Ryszard Legutko w traktacie o wolności.

Nie pozostaje to, zaznaczmy w sprzeczności z opisywaną przez Tockevilla, osobowością człowieka demokratycznego, którego główną cechą jest konformizm.

To prawda, że liberalna demokrata...

Charakterystyczne, choć mocno stępione ostrze retoryczne liberalnego demokraty wymierzone jest w średniowiecze, o którym liberał taki wiedzieć dużo nie musi, ale ponieważ w zasadniczej mierze jego światopogląd opiera się na god terms i devil terms,

W ten sposób afirmowana neutralność światopoglądowa doznaje sprzężenia z postulatami ideowych spadkobierców pokolenia 1968, usilnie dążących do budowy socjalizmu bez wypaczeń.

Demokracja czy liberalna demokracja?

Interesującym zjawiskiem jest sugerowanie oczywistości zbitki wyrazowej demokracja liberalna, co z punktu widzenia historii relacji obu pojęć jest zupełnie nieprzekonujące.

Co ciekawe, pojęcia demoliberalizm używają także ci, którym ta forma ustrojowa bliska nie jest, chcąc zdeprecjonować jej zwolenników.

Cała ta domniemana oczywistość połączenia ustroju opartego na rządach większości z ideologią podkreślającą centralną rolę jednostki zacznie budzić silne wątpliwości po powierzchownym choćby przyjrzeniu się historycznym zależnościom obu pojęć.

Ciągłe napięcie między demokracją a liberalizmem dostrzegane było przez klasyków myśli liberalnej, w tym przez Aleksisa de Tocquevilla, który ostrzegał przed tyranią większości jako skutkiem demokracji.

Autor o demokracji w Ameryce tak pisał w swojej najbardziej znanej książce.

W naszych czasach bardzo wielu ludzi bez trudu dopasowuje się do tego kompromisu między administracyjnym despotyzmem a suwerennością ludu.

Francuz ostrzegał także przed demokratycznym despotyzmem, gdy wypowiadał się na temat optymalnej, jego zdaniem, formy ustroju przedstawicielskiego.

Ta ostatnia bowiem wydaje się najgorszą formą, jaką może przynieść demokratyczny despotyzm.

Alexis de Tocqueville w dalszej części wywodu podkreśla, że nie istnieje żadna wyjątkowa relacja między demokracją a wolnością, a w ramach tego ustroju rola państwa w życiu obywatela może być większa niż w innych formach rządów.

Wolności od różnego rodzaju przymusów i wolności pozytywnej, wolności do, będącej po prostu możliwością realizowania swoich potrzeb o wolność trzecią, jak pisał Raymond Aron, termin trudniejszy do zdefiniowania, ale może na głębszym poziomie jeszcze bardziej niezbędny dla właściwego pojmowania wolności.

De Tocqueville pisał w książce Dawny ustrój i rewolucja tak.

Podobne do autora o demokracji w Ameryce poglądy na temat relacji jednostkowej wolności i demokracji wyrażał James Madison, jeden ze współtwórców demokracji amerykańskiej, który pisał

Czysta demokracja, rozumiem przez nią społeczeństwo złożone z niewielkie liczby obywateli, zbierających się, by osobiście sprawować władzę, nie ma żadnego lekarstwa na zło, które czyni fakcja.

I na nic zna się rozważanie pobudek, dla jakich poświęca się stronę słabszą czy niewygodną jednostkę.

I dlatego takie demokracje zawsze były widownią zaburzeń i walk.

Ciekawym przykładem myśliciela związanego z tradycją liberalną, jednak postrzegającego demokrację w kategoriach zupełnie innych niż współcześni zwolennicy demokracji liberalnej jest Jean-Jacques Rousseau.

Inspirowany starożytnym pojmowaniem wolności, autor teorii umowy społecznej utożsamiał ją z suwerennością decydującego ludu, któremu należy podporządkować jednostkę.

Inaczej niż w koncepcji de Tocqueville'a, wolność jednostki była dla Rousseau wtórna wobec wolności ludu.

Filozof Benjamin Constant, także bliski myśli liberalnej, tak opisywał podejście Rousseau do wolności, nie zgadzając się, a zarazem nie kryjąc szacunku do niego.

Czyli demokracja w postulatach Rousseau miała opierać się na podporządkowaniu jednostki interesom narodu, a zarazem wolność tego ostatniego była warunkiem wolności obywatela.

Jest to, rzecz jasna, krańcowo różne spojrzenie od tego przypisywanego klasycznemu liberalizmowi, podkreślającego wartość wolności negatywnej, czyli wolności od, przede wszystkim od ingerencji państwa.

Co ciekawe, niektórzy z bardziej spójnych w swoich przekonaniach bądź bardziej szczerych współczesnych liberałów wprost mówią o możliwym konflikcie demokracji z liberalizmem.

Nie unikając deklaracji, które pojęcie jest im bliższe, Alan Cahan w rozmowie z przeglądem politycznym mówi, utożsamiając demokrację z posłuszeństwem woli narodu.

Druga możliwość to próba bardziej adekwatnego nakreślenia linii demarkacyjnej pomiędzy tradycją narodową, która da się pogodzić z liberalizmem oraz taką, która z natury jest nieliberalna.

W innej części rozmowy Cahan dzieli się z postrzeżeniem, że Viktor Orban nazywa się nieliberalnym demokratą.

Premier Węgier podkreśla także, że nie trzeba bronić demokracji, ale liberalizmu.

Liberalny demokrata w poszukiwaniu uprawomocnienia.

Można stwierdzić, że postrzeganie relacji demokracji i liberalizmu, ale też zależności między państwem a obywatelem u wielu myślicieli miało pewien związek z ich poglądami antropologicznymi, czyli tym, jak widzieli oni naturę człowieka.

Pisanie o stanie natury, choć metaforyczne, miało pomóc liberałom znaleźć uzasadnienie dla istnienia państwa w sytuacji osłabienia argumentacji teologicznej i poszukiwania nowych źródeł prawomocności władzy.

O ile Rousseau, postrzegającego człowieka jako z natury dobrego, lecz zepsutego przez cywilizację, wola ludzi i właśnie umowa społeczna, jaką oni zawarli, był źródłem prawomocności ustroju, o tyle choćby u Thomasa Hobbesa, niemającego dobrego zdania o naturze ludzkiej, państwo lewiatan, taki też tytuł nosiła jego najważniejsza książka, miało powstrzymywać drapieżność ludzi, którzy w stanie natury skakaliby sobie do gardeł.

Ta koncepcja równości praw przysługujących ludziom, prowadząca do uzasadnienia demokratycznego, była także, przynajmniej na poziomie wniosków, jakie implikowała, bliska koncepcjom chrześcijańskim, tyle że równość ludzi nie upatrywała w pochodzeniu ich wszystkich od Boga.

Oczywiście z postrzeganiem sytuacji stanu natury jako urzeczywistnieniem prawdziwej wolności człowieka problem jest taki, że gdy nie ma jakichkolwiek zasad wywodzących się z kultury lub tradycji, najpewniej decydować będzie prawo siły i wolność szybko zmieni się w swoje zaprzeczenie.

Pisał o tym konserwatywny filozof Roger Scruton w książce Pożytki z pesymizmu i niebezpieczeństwa fałszywej nadziei, odnosząc się do czegoś, co definiuje jako fałszywy stereotyp urodziłem się wolny i opisując domniemanie zachowanie konfrontujących się ludzi w sytuacji stanu natury.

Tego rodzaju walka rozstrzyga się na jeden z dwóch sposobów.

Tylko dobrowolny szacunek równa się uznaniu, że druga strona na niego zasługuje, a niewolnik z definicji nie może dać tego, czego pan od niego żąda.

Podważa to zarazem anarchistyczne, liberalne i totalitarne podejście do wolności.

Tym, co może skłaniać do stawania pytań osobom nawiązującym do twórców liberalizmu, jest realność połączenia arbitralności nieuniknionej przy tworzeniu nowej ideologii z deklarowanym byciem jedynie odkrywcą tego, co istniało na długo przed tym, zanim pojawili się liberałowie.

Jeden z klasyków liberalizmu, Lord Acton, pisał o obiektywnych zasadach słuszności, pierwotniejszych wobec wszelkiego prawa ludzkiego i wyższych od wszelkiej woli.

Tyle, że jeśli prawa nie pochodzą od Boga, a większość liberałów była ateistami bądź deistami, a tradycja raczej człowieka przygniata niż daje mu siłę, jeśli podstawowym podmiotem na świecie jest istniejąca tu i teraz jednostka, to skąd weźmiemy aksjologiczne fundamenty?

Kolejne napięcie pojawia się, gdy dostrzeżemy kontrast między obietnicą wyzwolenia człowieka, którą kusili liberałowie, wyzwolenia od despotyzmu, tyranii, religii, patriarchalnego społeczeństwa, a przymusem, jaki stał za ich działaniami.

Będzie oznaczać wyzwolenie, jeśli uznamy, że z mocy definicji wolność polega na posłuszeństwie wobec konieczności i że w społeczeństwie, które panuje nad własnym losem, każdy wykonuje zadanie powierzone mu przez wspólny rozum.

Jednocześnie ta ostatnia koncepcja w sytuacji różności wszystkich ludzi, pełnej swobody wyboru, podcięcia od źródeł tożsamości pochodzących z kultury czy tradycji uczyniła ja bardzo nieokreślonym takim człowiekiem X, czyli niewiadomą o pełnej swobodzie autokreacji.

Interesująco opisywał związki wolności z moralnością de Tocqueville, pisząc o demokracji amerykańskiej jako nieopierającej się szczególnie na cnocie, ale skutecznej w zabezpieczaniu wolności, albo po prostu kształtującej przekonanie, że bycie etycznym się opłaca.

Ideę Montesquieu nie należy rozumieć w wąskim sensie.

Kiedy zwycięstwo człowieka nad pokusą wynika ze słabości pokusy i z kalkulacji osobistego interesu nie stanowi ono cnoty w oczach moralisty, ale mieści się w idei Montesquieu, który mówił raczej o skutku niż o przyczynie.

Niezwykle ciekawy rys, czyniący go odmiennym niż choćby francuskie czy anglosaskie, miało niemieckie podejście do wolności, związane z idealizmem i myślicielami takimi jak Hegel czy Fichte.

To z jednej strony oraz ideałami moralnymi głoszonymi przez Immanuela Kanta i imperatywem etycznego postępowania jako podstawowego wyznacznika działania to z drugiej strony.

Immanuel Kant głosił, że moralność, objawiająca się przede wszystkim w intencji i możliwa do rozpoznania przez każdego człowieka w rozumie, jest nakazem i stanowi cel życia człowieka w odróżnieniu od szczęścia.

Tak pisał o kantowskim pojmowaniu wolności Zdzisław Krasnodębski w książce Upadek idei postępu.

Uleganie im oznaczało, że poddanie się zewnętrznym wpływom, a więc było równoznaczne ze zniewoleniem, z autodegradacją człowieka do roli cząstki przyrody.

Ta odmienność kantowskiego pojmowania wolności uwidacznia się w jego hołdowaniu platońskiemu ideałowi piękna, etyce obowiązku czy rygoryzmie moralnym, ale też w głoszeniu praktycznej potrzeby autorytarnego rządu.

Trzeba tu odnotować, że zupełnie odległo od traktowania wolności po prostu jako samowoli był także wspomniany de Tocqueville, który o demokracji w Ameryce przytoczył taki oto fragment przemówienia gubernatora Wintropa.

To paradoks, że kilkadziesiąt lat później wielu lewicowych myślicieli uznało tę uległość wobec popędów za spełnienie ideału bycia sobą i wyzwolenie z ograniczeń biologicznych i społecznych.

Współcześnie aktywność jest zazwyczaj definiowana jako właściwość zachowania, która daje w efekcie widoczny rezultat i związana jest z określonym wydatkiem energii.

To interesujące, ale w krajach, w których liberalizm nigdy nie odniósł zwycięstwa, inaczej definiował on wolność niż gdzie indziej i ograniczał się do funkcji równoważącej wobec silnej władzy.

dzięki interesującym studiom tematu dokonanym przez Andrzeja Walickiego był znacznie bliższy modelowi Johna Rawlsa.

Taka redefinicja klasycznego liberalizmu, najpełniej wyrażona przez Rawlsa, wzbudziła spore wątpliwości, w tym zastrzeżenie dotyczące przeformułowania systemu prawnego i uzupełnienia jego wymiaru proceduralnego o wymiar ideologiczny, związany najmocniej ze sprawiedliwością rozdzielczą.

Interesującym przykładem pojmowania wolności w sposób nieindywidualistyczny, a zarazem całkowicie obcy internacjonalizmowi są poglądy polskich socjalistów w przełomu wieków XIX i XX.

Co z tego, że są równi w ramach braku przemocy zewnętrznej, skoro jeden śpi pod mostem, a drugi może spać w stółuszkach.

I tu pojawia się pytanie, czy był on idealnie wolny, czy idealnie zniewolony?

No właśnie, pytanie co to jest ta wolność i warto pytać tych wszystkich, którzy deklarują do niej przywiązanie, jak właściwie ją pojmują.

Jeśli chodzi o relacje wolności i równości, to w podejściu przeciwnym do omawianego tutaj wolność z równością współwystępować nie może, chyba że mówimy o równości przed Panem Bogiem czy o równości wobec prawa.

I tak Ludwik Krzywicki pisał w artykule Złudzenia Demokratyzmu.

Wobec tego prądom demokratycznym, o ile one głoszą podporządkowanie wszystkich przejawów społecznych żądaniom ludu, przeciwstawiamy tę prawdę, że rozwój społeczny tylko o tyle uwzględnia nasze pragnienia, o ile one są odbiciem dynamiczności dążności jego.

Zamiast więc wcielać w życie ideały tego różnobarwnego zbiorowiska, skutecznie popierać możemy tylko dążące w zgodzie z rozwojem sił wytwórczych i dopiero na podstawie tego ostatniego walczyć o humanitarniejsze ukształtowanie społeczeństwa.

Interesujące i paradoksalne jest to, że triumfalistyczne samozadowolenie, ta charakterystyczna właściwość zachodnich liberałów nie brało pod uwagę nie tylko niepopularności ich idei w wymiarze wertykalnym, czyli w historii świata, lecz także w wymiarze horyzontalnym, czyli w innych częściach świata.

Każde działanie musi być formą wzajemnego oddziaływania człowieka i człowieka.

Autoreografii myślenia przytacza opisy ludzkich reakcji na zbiorowe morderstwo i samobójstwo popełnione w Michigan.

Morris i Peng przeprowadzili taką samą analizę treści artykułów opublikowanych w New York Times i w World Journal na temat zbiorowego morderstwa popełnionego przez McIlvaina.

Zaobserwowali te same tendencje, jakie występowały wcześniej w przypadku chińskiego mordercy.

Demokracja liberalna stworzyła kolejny gad term, czyli tolerancję.

Tolerancja to ześwieczona wersja miłosierdzia, zredefiniowana z czegoś w rodzaju krytycznej akceptacji.

Przede wszystkim do chwalenia swoich, a także tych, którzy są na sztandarach walki z patriarchalną opresją czy czymś porównywalnie strasznym i niedookreślonym zarazem.

O ile dla liberała jedyną granicą jest wolność innego człowieka, o tyle dla konserwatysty linię demarkacyjną stanowią bariery moralne, które państwo ma kultywować.

Wracając do wątku usprawiedliwienia i nieobarczania jednostki odpowiedzialnością, którą to tendencję przedstawiłem w kontraście do niedostrzegania społecznego tła zachowań, tak pisał Dariusz Gawin w książce o tytule Granice Demokracji Liberalnej.

Można zapytać, co wobec tego będzie sposobem określenia słuszności wyboru, jeśli nie istnieje żaden konkretny wzór dobrego obywatela, jak w XIX wieku np.

Dowodem na to są akty ekspresji.

W ten sposób zamiłowanie do neutralności światopoglądowej przeciwnie przekształca się w ideologię neutralności światopoglądowej, gotową do występowania w roli adwokata każdego, kto uderzy w tradycyjne wartości, a jednocześnie w gąszczu zdarzeń i natłoku obowiązków, gubiącą tę tolerancję, gdy do głosu dochodzi radykalizm drugiej strony.

Niepostrzeżenie ideologia występująca przeciw skrajnościom i strojąca się w szaty zdroworozsądkowej i neutralnej sama stała się czymś w rodzaju skrajnego liberalizmu.

Pierwszy to despotyzm, religijny fanatyzm, rewolucja i reakcjoniści.

Współczesny demokratyczny liberalizm stanowi rozwinięcie dwóch historycznie istniejących nurtów liberalizmu.

Tego klasycznego, z podznaku Johna Locke'a, Raymonda Arona czy Friedricha von Hayeka i tego odwołującego się do ideału sprawiedliwości społecznej

Obecny demokratyczny liberalizm polega na, mniej więcej tak to wygląda, zapewnieniu przez państwo ochrony przed tym państwem jednostkom należących do konkretnych grup mniejszościowych.

My jednak cenimy w kulturze spojrzenie od wewnątrz, spojrzenie uczestników, których uczucia, wszelkie przywiązanie i cele zyskują na jasności dzięki zanurzeniu się we wspólnym modelu życia i dzięki sieci rytuałów i wyobrażeń, które zostały w ten model wplecione.

Drugim fundamentem współczesnego, demokratycznego liberalizmu jest kult postępu technologicznego, czasem w celach moralistyczno-dydaktycznych, przedstawianego jako wspólnik ideologii typu gender,

Wprost uderza to w teorię głosicieli postępu w wydaniu wyżej opisanym.

Człowiek kontemplujący na pustyni wydaje się ideałem człowieka wolnego w porównaniu z człowiekiem nowoczesnym, który nie może wytrzymać bez zajrzenia do swojej głównej świętej księgi, Bajfona.

Wspomniany Denin, rekapitulując poglądy innego myśliciela, tak pisze o technokracji.

Jest wolny i musi poszukiwać innych spełnień, chyba że poświęci życie w pomocy innym w zdobyciu tego, co sam już posiada, czego się po nim w demokracji oczekuje.

Idea wiedzy jako samoistnego celu, nie zaś środka do innych celów, jest dla niego bezpośrednio zrozumiała.

I wciąż twierdzi, że mimo rozwoju psychoterapii liczba depresji wzrasta.

I wciąż kontrargument, że to może po prostu współczesna psychiatria wyspecjalizowała się w definiowaniu nowych zaburzeń, niekiedy upolityczniając się, jak niebotyczna liczba sfer neutralnego światopoglądowo państwa odpiera jako twierdzenie z ciemnogrodu rodem.

Najpewniej oskarży każdego, kto zasugeruje, że przeciwstawienie się trudnościom w niektórych przypadkach daje dużo lepszy efekt niż ucieczka do terapeuty.

Oczywiście nie należy popadać tu w przesadę, bo to jasne, że depresje istnieją tak jak zawsze istniały.

Birokratyczne państwo, którego prawo określa konflikt dwojga ludzi rozpadem pożycia małżeńskiego, zgadza się na spontaniczność i rozmaite akty autokreacji akurat tam, gdzie zupełne wspólnocie nie sprzyja.

Zachęcamy Państwa serdecznie do polubienia i skomentowania tego nagrania, czym pomogą nam Państwo w docieraniu do nowych odbiorców.

To dzięki Państwa zaangażowaniu, w tym przede wszystkim cyklicznemu wsparciu finansowemu, możemy kontynuować naszą działalność i stale się rozwijać.