Mentionsy
Malwina Gogulska - Frankenstein, czyli o pięknie bestii
Kiedy Mary Shelley siadała do pisania swojej najsłynniejszej powieści, epoka oświecenia chyliła się ku końcowi. Wraz ze swym najważniejszym owocem – religią rozumu, zaczęła być wypierana przez coraz częstsze skłanianie się ku ludzkiej duszy, zaś w centrum rozważań filozoficznych i literackich zaczęto stawiać uczucie i mistycyzm. Już więc Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz z 1818 roku jest odpowiedzią na oświeceniowe idee, jednak stricte chrześcijańskie przesłanie tej opowieści ujrzeliśmy dopiero teraz, gdy swoją interpretację przedstawił Guillermo Del Toro. Reżyser nowej ekranizacji Frankensteina unaocznia, dlaczego nie powinniśmy eksperymentować z ludzką naturą, wypaczając sens zdania: „Skoro śmierć przyszła przez człowieka, to przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie” (1 Kor 15:21).
Szukaj w treści odcinka
Kiedy Mary Shelley siadała do pisania swojej najsłynniejszej powieści, epoka oświecenia chyliła się ku końcowi.
Shelley wyjaśniła nam dość jasno, skąd wziął się pomysł napisania opowieści o ambitnym doktorze Frankensteinie, który pogrążony w rozpaczy po śmierci ukochanej matki zaczyna zastanawiać się nad sensem ludzkiego istnienia, by w końcu stworzyć istotę nieśmiertelną.
Niekoniecznie jednak taka była dla wyznawców wolności naukowej, takich jak Giovanni Aldini czy Johann Konrad Dieppel, którymi inspirowała się Shelley, szkicując portret powieściowego Frankensteina.
Ze względu na paradygmat epoki, w której żyła Shelley, w książce nacisk położony jest głównie na przejmujące poczucie grozy, horror i wrażenie beznadziejności.
Shelley bezlitośnie rozpisała postać potwora, nie dając nam ostatecznie możliwości usprawiedliwienia jego późniejszego postępowania wobec niewinnych ludzi.
Shelley nakreśliła postać doktora zaznaczając w nim wyraziściej niż Del Toro pokłady pewnej pokory, bo nasz naukowiec pogrąża się w wyrzutach sumienia już na samym początku opowieści i jest to związane z szokiem, z dysonansem poznawczym, jaki uderza go po pierwszym spojrzeniu na swoje pokraczne dzieło.
Shelley postanowiła rękami zrozpaczonego, rozgoryczonego potwora zabić najczystsze postacie występujące w tej tragicznej historii.
Sam twór Frankensteina zresztą podczas lektury Raju utraconego dzieło Miltona jest bardzo ważnym odniesieniem w powieści Shelley, gdy chodzi do takich wniosków.
Ostatnie odcinki
-
Jakub Siemiątkowski - Rewolucja narodowa. O tym...
04.02.2026 07:58
-
Samobójcza empatia – śmierć w obronie najeźdźcó...
03.02.2026 05:00
-
Warzecha: Młodzi zmuszają Tuska do prawicowości...
02.02.2026 11:30
-
Jakub Siemiątkowski - Refleksje nad aktualności...
02.02.2026 09:45
-
Kacper Kita: Deportacje są potrzebne. Czy Trump...
02.02.2026 08:45
-
Studenci z Indii wypchną Polaków z uczelni? Str...
02.02.2026 08:45
-
Jan Wójcik - Czy prawica ma monopol na krytykę ...
02.02.2026 07:20
-
Ból jest wszystkim. Świątynia kości i katastrof...
30.01.2026 06:00
-
Nord Stream vs Polska: czy gazociąg blokuje por...
29.01.2026 13:00
-
Tomasz Grzegorz Grosse - Nowa strategia bezpiec...
29.01.2026 09:40