Mentionsy

Nic Za Darmo
11.11.2025 17:30

#264 Charlie Munger: reguła 100 tysięcy i jak osiągnąć niezależność?

Tu kupisz: Almanach Charliego Mungera 

Dzisiaj Święto Niepodległości, a odcinek w temacie naszej własnej, osobistej niepodległości, niezależności, samostanowienia – stanu, w którym faktycznie to my decydujemy, a nie tylko oszukujemy się, że tak jest. Nikt lepiej nie wytłumaczy nam tego tematu niż Charlie Munger, który przez lata pracując na dziesiątkach tzw. modeli myślowych sprowadzał swoje życie do tego, że trzeba je przeżyć na własnych zasadach, sprzedawać tylko rzeczy, w które się wierzy, pracować tylko z ludźmi, których się szanuje i podziwia. I bez owijania w bawełnę, do tej niezależności potrzebne są pieniądze.  

Dzisiaj odcinek pełen wiedzy zaczerpniętej od wybitnego myśliciela i inwestora, któremu zaledwie kilka tygodni zabrakło do świętowania setnych urodzin.

A tym odcinku: 
- na czym polega reguła 100 tysięcy i jak to osiągnąć?
- niezależność finansowa na wielu poziomach
- i dlaczego pod wieloma względami Munger jest dużo lepszym nauczycielem niż Buffett

Newsletter podcastu: Nic za darmo Extra
Finansoweksiazki.pl - znajdziesz tu najlepsze książki o finansach i inwestowaniu 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 252 wyników dla "Forum Finansów i Inwestycji"

Cześć, nazywam się Tomek Jaroszek, a to jest podcast Nic Za Darmo.

Rozmawiamy w nim prostym językiem o pieniądzach.

Twoich pieniądzach.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć skomplikowany świat finansów i inwestowania, chcesz więcej oszczędzać i lepiej zarabiać, albo po prostu lubisz poszerzać horyzonty, to jesteś w dobrym miejscu.

Znajdziesz mnie również na blogu i kanale youtubowym o nazwie DoradcaTV.

Niezależność.

Idealnie zbiegła się ta data, bo tu święto niepodległości, a ja tu w temacie takiej naszej własnej.

Niepodległości, niezależności, tego samostanowienia, ale takiego osobistego, że faktycznie to my decydujemy, a nie tylko oszukujemy się, że tak jest i co trzeba zrobić, żeby faktycznie do tego poziomu dotrzeć.

Nikt lepiej nie wytłumaczy nam tego tematu niż Charlie Munger, który przez lata pracując na dziesiątkach tak zwanych

modeli myślowych, sprowadził swoje życie do tego, że trzeba je przeżyć na własnych zasadach.

Sprzedawać tylko te rzeczy, w które się wierzy i pracować tylko z ludźmi, których się szanuje i podziwia.

I bez owijania w bawełnę do tej niezależności potrzebne są pieniądze.

Dzisiaj odcinek pełen wiedzy zaczerpniętej od wybitnego myśliciela i inwestora, któremu zaledwie kilka tygodni zabrakło do świętowania setnych urodzin.

A w tym odcinku na czym polega reguła 100 tysięcy, no i jak to przeliczyć i osiągnąć w polskich realiach, niezależność na wielu poziomach, od poduszki finansowej po legendarny już fajer i dlaczego pod wieloma względami to Munger jest lepszym nauczycielem niż Buffett.

Nic za darmo.

Już zapewne wiecie, że stało się.

Almanach Charlie'ego Mangera będzie wydany po polsku i trwa teraz przedsprzedaż Almanacha.

Ja kończę dodatkowy e-book dla klientów z cytatami.

Nie mogło nie być w tym czasie jakiegoś podcastu na temat Charlie'ego.

No a że człowiek to jest kopalnia wiedzy, to niezależność finansowa pasowała tutaj idealnie i jeszcze ten czas listopadowy w sam raz.

Książka wydawana przez MT Business, ja jestem partnerem tego wydania, zbliżamy się wielkimi krokami do druku, więc jeszcze przed świętami, a w zasadzie jak dobrze pójdzie to jeszcze w listopadzie, bo w drugiej połowie listopada można mieć egzemplarz Almanaka u siebie w domu.

Zostawiam tę datę w takim szerokim nawiasie, bo jednak to nie ja te książki fizycznie drukuję, więc takiej idealnie precyzyjnej daty nie zaryzykuję.

ale druga połowa listopada cały czas na stół obowiązuje.

I dla mnie to jest bardzo ważne, że w końcu te zapiski Mangera i ta cenna wiedza zbierana nie przez lata, ale przez dekady będzie dostępna na naszym rynku po polsku, o co sam zabiegałem od dobrych pięciu, jak nie więcej lat.

I dzisiaj Charlie Munger przyda nam się do tematu niezależności dużo bardziej niż Warren Buffett czy inni inwestorzy.

Po pierwsze, czemu w ogóle Charlie akurat tutaj ma nam pomóc w temacie niezależności?

No bo musimy sięgnąć najpierw do przyszłości, ale takiej dalekiej.

Skąd w ogóle nam się Charlie wziął?

Kim był?

Zanim stał się architektem Berkshire Hathaway i już go cały świat finansów znał?

Zanim był wspólnikiem Warrena Buffetta?

Otóż Charlie Munger był z wykształcenia i zawodu prawnikiem, a w młodości inwestował też całkiem sprawnie w nieruchomości.

Facet urodził się, uwaga, w 1924 roku, więc z tą młodością musicie tu użyć trochę wyobraźni.

Jego dzieciństwo to czasy wielkiego kryzysu, a po liceum, jak było wojsko, to była II wojna światowa.

A dopiero później była kariera w kancelariach Kalifornii, Los Angeles, no i te trudy życia rodzinnego.

Tam jest bardzo ciężka historia z rozwodem i śmiercią syna, ale Charlie dał radę przez to przejść.

Ja jednak nie o tym, bo Charlie pracując jako adwokat spotykał dwa rodzaje klientów na swojej drodze.

Biznesmenów, dzięki którym niesamowicie dużo się nauczył, no i poznawał meandry działania wielu firm i wielu różnych sektorów.

Widział je z różnych stron, tworzył umowy, uczestniczył w transakcjach czy biznesowych negocjacjach i sporach.

I to jest taka jedna strona medalu, bo to bardzo rozwinęło go jako inwestora, który patrzy na różne biznesy.

holistycznie.

To nie jest tylko facet, który czytał raport od deski do deski, to jest facet, który musiał zrozumieć przeróżne aspekty tego biznesu, jego konkurencji i te wszystkie rzeczy o FOS-ie, o której od lat wam opowiadam.

To jest takie holistyczne podejście do samego biznesu.

Natomiast druga strona medalu w tej pracy była taka, że czasem trafiało się na klientów, z którymi człowiek pracować nie chciał.

I to był pewien solidny zgrzyt w jego niezależności, no bo zawód prawnika nie zawsze pozwalał na możliwość wyboru tych klientów, z którymi się de facto pracuje.

I wiem, że doskonale wiecie o czym mówię.

Jeśli jesteście na przykład specjalistami wolnych zawodów albo przedsiębiorcami, nie każdy klient jest cudowny.

Czasami odkrywamy to już niestety w trakcie pracy i generalnie posiadanie klientów to czasem jest posiadanie tak jakby większej liczby szefów niż pracując na etacie i posiadając tego jednego, co go na przykład nie lubiliśmy, dlatego założyliśmy firmę.

I wtedy człowiek sobie zadaje takie pytanie, czy to na pewno jest taka stuprocentowa niezależność, czy jednak ja sam dla tego mojego biznesu nie muszę się trochę nagiąć i wcale taki niezależny już nie jestem.

No właśnie, jeśli i was to wkurza i czasami mnie to wkurza, to Charlie'ego wkurzało to bardzo, bo on chciał być niezależny.

Całe budowanie biznesu i wychodzenie poza ramy swojego zawodu też miało ten sam cel.

Bo żeby mieć niezależność, trzeba się dorobić pewnego poziomu pieniędzy.

Ale żeby to zrobić, trzeba móc się skalować poprzez inwestycje na przykład.

Pamiętajcie o jakich czasach mówimy.

To nie jest tak, że zaczynamy dorosłe życie i zaczniemy sobie wrzucać po 100 dolarów oszczędności WTF na S&P 500.

Uwaga, w jego młodości nie istnieje jeszcze indeks S&P 500.

Jak Charlie odkłada swoje pierwsze pieniądze, to inwestowanie indeksowe nie zostało jeszcze wymyślone w ogóle.

Stąd między innymi wzięła się koncepcja inwestowania w przeróżne przedsięwzięcia z nieruchomościami na czele.

I nie chodzi tutaj o kawalerki na wynajem, które nam się czasami tak jakoś prosto kojarzą, że jak nieruchomości, to co może być innego.

Otóż tam akurat istotne były nieruchomości komercyjne, projekty budowlane, związane z rozwojem miasta, czy w ogóle Kalifornii, no i biznes.

Więc Munger z tego punktu widzenia to jest prawdziwy człowiek renesansu, bo on nawet niektóre rozwiązania dosłownie projektował.

I ten architekt to nie do końca jest taka metafora.

Jego to strasznie jarało i on potrafił sam zaprojektować jakieś elementy budynku.

Dopiero później zaczęło się zainteresowanie giełdą i spółkami notowanymi na rynkach przez poznanie m.in.

niejakiego Warrena z Omaha.

Na obiedzie u znajomych na początku lat 60. okazało się, że dwóch panów nie tylko się polubiło, ale znalazło wspólną przeszłość.

Obaj panowie w końcu urodzeni w Omaha w stanie Nebraska, no i obaj pracowali w tym samym sklepie.

Sklepie dziadka Warrena Buffetta, no i wszyscy pamiętają, że to była ciężka praca.

I obaj nie chcieli już nigdy tak ciężko w życiu pracować.

To od razu panów połączyło, no a później zaczęła się wielka przyjaźń trwająca całe dziesięciolecia, bo Warren i Charlie do siebie wydzwaniali i pisali listy.

Znowu przypominam, lata 60.

Wymieniali się w ten sposób całymi strategiami inwestycyjnymi, pomysłami, podejściem do konkretnych spółek.

Oni przez lata uczyli się od siebie nawzajem korespondencyjnie.

Ale cel przyświecał zawsze jeden i ten sam, szczególnie Mungerowi.

Pieniądze są po to, żeby mieć niezależność.

I tutaj cytat z przedmowy wspomnianego już almanaka Charlie'ego Mungera na potwierdzenie moich słów.

Z wystąpieni przemówień Charlie'ego jasno wynika, że nad decyzje dotyczące inwestowania przedkłada decyzje życiowe.

Jego wielokrotnie powtarzające się modele mentalne, zaczerpnięte ze wszystkich możliwych dziedzin, w żaden sposób nie skupiają się na strategii portfela biznesowego, na beta czy kamp.

Skupiają się raczej na fundamentalnej prawdzie, dokonaniach człowieka, ludzkich słabościach, jak również mozolnej drodze do mądrości.

Charlie powiedział kiedyś, chciałem zostać bogaty, żebym mógł być niezależny jak Lord John Maynard Keynes.

Dla Charlie'ego niezależność jest celem, któremu służy bogactwo, a nie odwrotnie.

I tu pojawia się już reguła 100 tysięcy, czyli takie nasze trochę narzędzie, ten milowy krok finansowy w naszym życiu.

Jeśli nie słyszeliście nigdy przy nigdy o regule 100 tysięcy, to raz, że już pędzę z wyjaśnieniem, a dwa, że będę ją dokładnie omawiał też na Forum Finansów i Inwestycji, czyli w Forfinie 2025 na Stadionie Narodowym w tym roku w listopadzie.

Musisz zdobyć pierwsze 100 tysięcy dolarów.

To jest Twój poziom, przed którym nie wolno Ci odpuścić.

Będzie ciężko, będziesz oszczędzać, będziesz odmawiać sobie wielu rzeczy, pracować po godzinach, czasami na dwa etaty, ale musisz dobrnąć do tej kwoty.

Charlie mówił wprost w ten sposób.

Zdobycie pierwszych 100 tysięcy dolarów jest cholernie trudne, ale po prostu musisz to zrobić.

Nawet jeśli będzie to oznaczało, że wszędzie będziesz chodził pieszo i na wszystkim będziesz oszczędzać.

Dopiero wtedy możesz ściągnąć nogę z gazu, nie wcześniej.

Bo ta kwota to taka duża poduszka finansowa i jednocześnie baza do dalszych inwestycji i już ten pierwszy solidny bastion niezależności do podejmowania decyzji.

Bo z taką kwotą w zanadrzu inaczej patrzysz na okazje biznesowe, na zmianę pracy, na perturbacje na rynku, czy nawet na darzającą się okazję inwestycyjną.

Pamiętajmy, że inwestycyjnie zasada Mangera była taka, że jeśli byłeś czegoś absolutnie pewny i uważałeś, że wiedza to jest przewaga inwestycyjna, to trzeba było grać grubo i wykorzystać po prostu nadarzającą się okazję.

Tu nie ma miejsca na dywersyfikację, kiedy absolutnie wie się co się robi, bo jest się doskonale przygotowanym.

Tak robił Charlie Munger i między innymi dlatego jego portfel to było na przykład pięć spółek i to w takich proporcjach, że na przykład jedna spółka potrafiła mieć nawet 40% całego portfela, bo on uważał, że on wszystko o tej spółce wie i w tym przypadku taka dywersyfikacja byłaby po prostu marnotrawstwem potencjału.

100 tysięcy dolarów, no fajnie, tylko w latach 90-tych i w USA.

Zaznaczam to, bo szczerze, nie wiemy jaka to byłaby kwota dzisiaj i w jakich realiach.

I nie możemy już Charlie'ego zapytać.

Wydaje mi się, że tłumaczenie tu 1 do 1, czyli 100 tysięcy złotych, to byłoby...

Może szalone, może naiwne myślenie.

Za 100 tysięcy dolarów w latach 90 można było kupić naprawdę sporo, łącznie z całymi nieruchomościami.

I kalkulator dolara do inflacji podpowiada mi, że 100 tysięcy dolarów z 90 roku, z 1990 dokładnie, to w 2025 kwota około 247 tysięcy dolarów, czyli sobie zaokrąglimy ćwierć miliona dolców.

No dobra, tylko gdybyśmy liczyli łatwo po kursie dolara, no to 100 tysięcy to 360 tysięcy złotych, a po inflacji grubo ponad 800 tysięcy.

Tylko czy tak powinniśmy liczyć, bo jeszcze 2,5 roku temu dolar był po prawie 5 złotych, więc te kwoty byłyby dużo, dużo większe.

To jest właśnie solidna trudność tego ćwiczenia, bo mamy zasadę, ale nie możemy zafiksować się na dokładnej kwocie.

Ja nie mam na to dobrej odpowiedzi, chcę po prostu pokazać pewną skalę.

Jakie pieniądze dają realnie ten komfort zgodnie z zasadą Mangera i bez owijania w bawełnę?

Ja mam do tego jeszcze pewne spaczenie mieszkając chociażby w stolicy Polski, no bo moje patrzenie na świat zaburza rynek nieruchomości.

Jak mieszkacie w dużych miastach, to doskonale wiecie o czym mówię.

bo na przykład moje skromne trzy pokoje na normalnym osiedlu są wyceniane dzisiaj na solidnie, solidnie ponad milion złotych wartości rynkowej, co mi osobiście nadal sprawia pewien dyskomfort i trochę zaburza myślenie.

No bo za takie pieniądze można już zrobić naprawdę sporo, tylko trzeba odwrócić znowu całą sytuację i sprawić, że będziemy wydawać nagle na innym rynku, w innym miejscu i zupełnie tę stronę kosztową zaburzymy.

mając ten na przykład milion w kieszeni.

No ale to jest temat na zupełnie inny program, w każdym razie mi to troszeczkę zaburza wyliczenia w głowie.

Nie wiem, czy znajdziemy wspólnie tę liczbę kiedykolwiek, ale możemy znaleźć inny punkt zaczepienia.

No bo poduszka finansowa, to wiadomo, ale przypomnę, nasze koszty miesięczne mnożone przez liczbę miesięcy, czyli na przykład 10 tysięcy złotych miesięcznie wydaję z całą rodziną, no to razy 12 poduszka roczna o wartości 120 tysięcy, koniec, kropka.

Czy to mi daje poczucie komfortu?

Bazę do inwestycji i odwagę do podejmowania wielkich decyzji biznesowych?

w teorii już nie jest źle.

Ale myślę, że dla wielu osób to nadal musiałaby być kwota dużo większa, no bo poduszki na giełdę w ogóle nie wrzucamy.

Słaba to trochę baza do inwestycji, no bo to będzie leżeć w obligacjach.

Nie możemy wszystkich naszych oszczędności z poduszki nagle wrąbać na rynek kapitałowy, który ma solidną zmienność.

Więc 100 tysięcy Mangera to symbolicznie, moim zdaniem, jest wielokrotność naszej poduszki.

I przyznam szczerze, że kiedyś bym się trochę wkurzał, no bo wysoko zawieszona poprzeczka i jako młody człowiek, powiedzmy taki dwudziestoletni Tomek, który ma niskie potrzeby, to też bym powiedział, że 100 tysięcy złotych to już jest wow i można podbić świat.

Ale z perspektywy osoby po trzydziestce i to tak bardziej po niż mniej, to faktycznie Charlie'emu rację muszę przyznać, bo odwagi dodają dopiero większe kwoty.

I pewnie dla mnie te jego 100 tysięcy dolarów to byłoby nawet bliżej kwota pół miliona złotych.

Subiektywnie.

Bo to daje ogromną poduszkę finansową, gdyby coś poszło nie tak.

I liczenie w drugą stronę.

10% z pół miliona to jest 50 tysięcy.

A to już jest kwota, która realnie coś zmienia.

I w tych kwotach widać też prawdziwą magię procentu składanego.

I widać dlaczego te wszystkie IKE, IGZE i podatkowe tematy mają gigantyczne znaczenie, no bo 19% z 50 tysięcy zysku to nagle jest kwestia, czy mamy dychę, która zostaje w portfelu, czy z portfela wychodzi.

No i nagle się okazuje, że jak ona zostaje i pracuje, to jednak warto mieć to IKE.

Na większych kwotach to wszystko się łączy i daje coraz większe poczucie niezależności.

Czyli ten taki snowball, ta kula śnieżna kapitałowa, o której wspominają chociażby biografowie Buffetta, no dokładnie w ten sposób działa, kiedy w grę wchodzą już większe kwoty, co nas czasami frustruje, bo jak się zaczyna od pierwszych 10 tysięcy, a nie 100, no to jest zupełnie inna bajka.

I Charlie wracał wielokrotnie do reguły 100 tysięcy i mówił wprost, szczególnie mówiąc do młodych ludzi, że będzie ją coraz trudniej stosować, chociażby ze względu na wzrost ceny nieruchomości.

I on to pokazywał na przykładzie domów w Kalifornii, że gdyby działała ta sama inflacja, czy najprostszy kalkulator, przez który ja przepuściłem tę kwotę,

to nieruchomości powinny być dużo tańsze.

Tylko wzrost tych cen nieruchomości sprawia, że 100 tysięcy z lat 90. dawało dużo większy komfort i zabezpieczenie siebie i rodziny względem tego, co mamy tak naprawdę dzisiaj.

Więc te nieszczęsne nieruchomości są bardzo istotne w wyliczeniach, bo tak jak ja mam spaczenie warszawskie, to Charlie patrzył na świat przez pryzmat Kalifornii.

Te same kwoty w zupełnie innych miejscach dają zupełnie inny komfort, zupełnie inne zabezpieczenie, często niezależnie od tego, czy mamy posiadaną na własność nieruchomość, czy też wynajmowaną.

Charlie nie jest osamotniony w tych swoich poglądach, chociażby Peter Thiel w miniony weekend powiedział, że kapitalizm w USA nie działa tak jak kiedyś z perspektywy młodej osoby.

To było chyba na łamach amerykańskiej prasy, kiedy dzisiaj startujemy w życie po uczelni już z dużymi długami.

no to robimy teoretycznie to samo, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu, tylko że teraz to nie daje takiego benefitu jak kiedyś.

Zostaje to samo obciążenie, a może w zasadzie jeszcze większe, jeśli dodamy do tego poziom innych wydatków i pozostaje nam dług, pozostaje nam istotne ryzyko, które bierzemy na siebie na starcie, ale te przewagi kapitalizmu amerykańskiego kiedyś były dużo, dużo większe.

Ale Petera Thiela jeszcze zostawiamy, on nam się przyda pewnie jeszcze w tym roku, bo bardzo mądry gość.

My wracamy do naszej niezależności z użyciem narzędzi od Charlie'ego.

No bo w sieci mówi się o dwóch tematach, tak najczęściej z mojej blogosfery, z waszej edukacyjnej części.

Wiadomo, pierwszy etap to jest poduszka finansowa, czyli zabezpieczenie, gdyby nam się noga powinęła.

Natomiast kolejne pole w tej grze to jest FIRE, czyli poziom finansów taki, że moglibyśmy właściwie przejść dużo wcześniej na emeryturę.

I mi się wydaje, że reguła Charlie'ego jest po środku.

Bo tam absolutnie nigdy nie chodzi o to, żeby nie pracować.

Wręcz przeciwnie.

Manger pracował do ostatnich dosłownie dni, a dożył lat 99, ale pracował na swoich warunkach.

Niezależnie z kim chciał, jak chciał.

A do niezależności potrzebna jest nie tylko ciężka praca, bo tego nie przeskoczycie.

To nie są książki i wykłady mówców motywacyjnych, że trzeba afirmować, że będzie dobrze, trzeba sobie powtarzać przed lustrem, że będzie dobrze.

Myślę, że Charlie Munger by mocno to wyśmiał, trzeba ciężko zapierniczać, żeby było dobrze, a jak będziemy przed tym lustrem, to sobie co najwyżej możemy fryzurę przed wyjściem do pracy poprawić, a już na pewno nie gadać takie rzeczy.

Więc ciężkiej pracy absolutnie tutaj nie przeskoczymy, ale potrzebna jest jeszcze odwaga.

A odwaga to nic innego jak stawienie czoła strachom, w przypadku inwestycyjnym ryzykom.

I myślę, że część z Was, która chociażby zmieniała po dłuższym czasie pracę, podejmowała jakieś ważniejsze decyzje zawodowe, otwierała firmę albo po prostu nieco agresywnie inwestowała, doskonale wie o czym mówię.

To jest zupełnie inny gabaryt decyzji, gdy podejmujemy je bez wyraźnego zabezpieczenia finansowego, a zupełnie inny, gdy mamy tych set tysięcy złotych na koncie i duży komfort finansowy.

w postaci chociażby zabezpieczenia nieruchomości.

No zupełnie inaczej się o takich rzeczach myśli.

I większość ludzi żyje w dużej mierze na kredyt bez tego poziomu zabezpieczenia siebie i rodziny, tu i teraz.

I nie tylko tutaj jest potrzebna zmiana myślenia, ale też oczywiście tak z jedno, dwa pokolenia budowania majątku i dziedziczenia.

Tego drugiego nie przeskoczymy w tym podcaście, bo jednak trzeba tu dobrych kilkadziesiąt lat, ale o co chodzi z tą zmianą myślenia?

W niezależności istotna jest też płynność i tu też Charlie nieraz to podkreśla.

Ja pamiętam jak zdziwiła się osoba, która tworzyła mi ubezpieczenie na życie i zapytała na ile miesięcy mam odłożone pieniądze takie właśnie płynne, czyli gdybym miał pozbyć się tych moich inwestycji w instrumentach finansowych, gotówki i tak dalej, to ile miesięcy by to było.

No i zrobiłem taką pauzę, no bo w miesiącach to muszę to dobrze policzyć, ja to raczej liczę takie rzeczy w latach.

No i jej zdziwienie polegało na tym, że jej klienci, najlepsi, dużo zamożniejsi ode mnie, mają problem z takim zabezpieczeniem płynnym.

Bo z jednej strony upychają pieniądze w nieruchomości, czyli coś, z czego ciężko jest środki wyjąć szybko, a całą resztę upychają w ciągłe reinwestowania we własny biznes i ciągle tymi pieniędzmi obracają, często na jeszcze wyższym ryzyku, no bo pakują koszty do maksimum, leasingi, kredyty, hipoteki...

No ale akcje, obligacje i tego typu aktywa to jest w Polsce ogromna luka.

Najczęściej te pozycje zajmuje po prostu gotówka leżąca na koncie.

I taka sytuacja jakiegoś czarnego scenariusza powoduje trochę problem, bo nagle pieniądze są, ale one nie są płynne.

Trzeba dużo czasu, żeby te pieniądze odmrozić.

I tu nie chodzi już o posiadany majątek, ale o podejście do zarządzania nim.

Czy można sobie taką niezależność na tych poziomach w związku z tym obliczyć?

Wydaje mi się, że poduszka finansowa to jest ten nasz poziom bezpieczeństwa pierwszy minimum.

Czyli liczymy te wydatki, mnożymy jakie mamy zabezpieczenie, pół roku, rok i tak dalej.

To jest super proste, można to zrobić już teraz.

Podejrzewam, że większość z Was już to dawno temu zrobiła.

Później zaczyna się trochę rzeźbienie, w zależności od tego znowu, gdzie mieszkamy, jakie mamy wydatki, co pozwala na zabezpieczenie się i jednocześnie bazę do inwestycji albo do tych trudnych decyzji.

Ja znowu super mocno i super obiektywnie zaznaczam, że dla kogoś to może być kwota bardzo duża, dla kogoś bardzo mała.

Ja z każdej strony jak się nad tym zastanawiam, to wracam mniej więcej do poziomu pół miliona złotych.

I taka kwota pozwala naprawdę na bardzo dużo, daje ogromny komfort w scenariuszach ekstremalnych i mówię tutaj o moim przypadku, mojej działalności, ja jednak łącznie mam trzy różne firmy i mieszkam w stolicy Polski, co wymusza trochę też inny cennik nieruchomości, ale to oczywiście nie tylko Warszawa, ale też po prostu duże miasta w Polsce i zupełnie inaczej podejmuje się w ten sposób decyzje biznesowe z takim zabezpieczeniem.

czy też inwestycyjny oczywiście, ale już o tych procentach, a kwotach to już powiedziałem.

I przyznaję, że zebranie tej kwoty po raz pierwszy było ogromnym wysiłkiem.

I to jest też ważne w całym procesie.

I o tym częściej nawet bym powiedział, mówi Charlie, niż o samych pieniądzach, bo my się skupiamy na liczbach, bo nie możemy tego przeskoczyć, jak tego nie rozmontujemy na czynniki pierwsze, ale ta droga do tych liczb jest dużo ważniejsza i dużo trudniejsza.

To może być dla was kilkaset tysięcy mniej, kilkaset tysięcy więcej, w zależności od sytuacji życiowej, rozmiaru rodziny, zobowiązań itd.

Ale podejrzewam, że droga do tego, jeśli po drodze nie stanie się jakiś super pozytywny przypadek, w sensie spadek, wsparcie rodziny, jakiś fantastyczny jednorazowy strzał w biznesie, no bez tego to wszystko jest jednak trochę mozolna droga, która wymaga wielu wyrzeczeń.

I dlatego Charlie nie skupiał się tyle na kwocie, co na tym, żeby absolutnie nie odpuszczać zanim do tych kwot nie dotrzemy.

I to było w tym najtrudniejsze.

I zobaczcie o co mi chodzi.

Zbieramy pieniądze, oszczędzamy, inwestujemy, no i wiecie, nowe auto by się przydało.

A w sumie to i wkład własny do kredytu, bo co tak będę wynejmował.

Jak już tyle rzeczy wydałem i ważnych rzeczy zrobiłem, mieszkanie w końcu jest i tak dalej, to na wakacje bym jakieś poleciał.

Zaraz się dziecko urodzi i tak dalej, i tak dalej.

Taka seria wydarzeń...

będzie nam siłą rzeczy utrudniać dotarcie do tych kwot, które mają, zdaniem Charlie'ego, pomóc nam osiągnąć tę niezależność.

No i po prostu, wiele osób tego poziomu przez to nie osiągnie i zawsze gdzieś w tej zależności jednak utknie.

I to jest największa połapka.

Bo fajnie, że dom, że auto, że rodzina, że wakacje i każdy z nas to rozumie.

Dla wielu z nas to jest absolutnie najważniejszy scenariusz, żeby tak w życiu się udało, żeby tak się potoczyło.

To jest ten dream najważniejszy i super.

Tylko, że porzucenie często tego aspektu finansowego na rzecz tego życia tu i teraz, żeby nam to wszystko się zgadzało z naszą wizją, z naszym marzeniem, może doprowadzić nas do sytuacji, że będziemy pracować trochę jak w kołowrotku, żeby ten status quo utrzymać.

Czyli nie bardzo możemy wejść wyżej, nie bardzo możemy spełniać te nasze koncepcje niezależnie, bez poniesienia ogromnego ryzyka, że stracimy to, co mamy.

I to jest ta pułapka finansów osobistych, która gdzieś tam czyha na większość z nas.

I dlatego reguła 100 tysięcy jest tak ważna, wydaje się tak prosta, ale tak naprawdę jest tak trudna.

Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii, dajcie znać w komentarzach, czy się z tym zgadzacie, czy może gdzieś na tej drodze macie podobne wnioski, wydaje mi się, że to też w zależności od wieku, bo jakbym miał to rozkminić w wieku np.

22-23 lat, wydaje mi się, że poszedłbym do tego zupełnie inaczej, nawet trochę agresywnie, no bo co tu mi będzie gadał jakiś dziadek Manger, takie głupoty, ja wiem lepiej, mniejsze kwoty, dynamicznie, większe ryzyko itd.

Dzisiaj patrzę na to dużo bardziej ze zrozumieniem tego, co Charlie pisał,

i co mówił na swoich wykładach.

A ja na samym początku też zajawiłem temat Munger kontra Buffett, a w zasadzie dlaczego ten pierwszy jest lepszym nauczycielem niż ten drugi.

No i wiem, że u fanów Berkshire Hathaway takie słowa mogą wywołać lekkie oburzenie, no bo gdzie tu podważać geniusz tego duetu i coś stopniować, ale tak naprawdę jest.

Ja często w wywiadach wspominałem, że my chcemy się uczyć od Buffetta inwestowania, bo chcemy mieć dużo pieniędzy.

Całej reszty z tego zestawu buffetowych rzeczy my już nie chcemy, no bo cała reszta wcale taka fascynująca i pociągająca nie jest.

Mamy człowieka zamkniętego na obce kultury, podróże, który jest bardzo mało ciekawy świata z wielu punktów widzenia.

Mamy człowieka, który kocha swoją pracę, ale kocha ją ponad wszystko.

Kocha ją obsesyjnie.

Który siedzi cały dzii czyta dużo o finansach.

Który jest absolutnym mistrzem tylko jednej dziedziny, której poświęcił całe bardzo długie życie.

Człowiek, który wcale nie był łatwy w relacjach.

To akurat pokazują jego dokładniejsze biografie.

I pod tym względem dużo ciekawszym nauczycielem takim życiowym byłby po prostu moim zdaniem Charlie Munger.

A tak o Charlie napisał Buffett.

Jeżeli chodzi o mnie, chciałbym zaproponować coś w kwestii rad dotyczących wyboru partnera.

Skupcie się.

Poszukajcie kogoś mądrzejszego i rozsądniejszego niż wy sami.

Kiedy już go znajdziecie, poproście, aby nie obnosił się ze swoją wyższością tak, abyście mogli cieszyć się uznaniem za liczne osiągnięcia, których dokonaliście dzięki jego opiniom i radom.

Szukajcie partnera, który nigdy nie skrytykuje waszej przeszłości, ani nie obrazi się, gdy popełnicie poważny błąd.

Szukajcie również człowieka hojnego, który wyłoży własne pieniądze i będzie pracował za przysłowiowe grosze.

Na koniec, zwiążcie się z kimś, z kim nie będziecie się nudzić w trakcie długiej wspólnej drogi.

Wszystkie powyższe rady są doskonałe.

Nie zdarzyło mi się, żebym sam siebie ocenił niżej niż na celujący.

Są de facto tak doskonałe, że w 1959 roku zacząłem je posłusznie wcielać w życie.

Okazało się, że jedynym partnerem, który spełnia wszystkie moje oczekiwania, jest Charlie.

Charlie Munger, czyli taki interdyscyplinarny człowiek, łączący różne dziedziny i tak patrzący holistycznie na świat, nie zamykający się obsesyjnie tylko w jednej i wydaje mi się, że z tego punktu widzenia można go śmiało nazwać, tak jak kiedyś, człowiekiem renesansu.

Ja będę wracał do tematów Charlie'ego, no bo też wreszcie będę mógł się odnieść do Almanaka po polsku i niebywale się cieszę na te wszystkie dobre słowa, które już odebrałem od was w sprawie tego wydania.

To by się nie udało, gdyby nie MT Biznes, więc też kłaniam się bardzo nisko.

Cudowne książki wydają, szczególnie moje ulubione pod brandem prześwitów.

Część z nich w ogóle będzie niedługo dostępna w mojej księgarni finansowe książki.

A ja mam wielką nadzieję, że reguła 100 tysięcy już jest po tym odcinku dosyć solidnie wyjaśniona.

I jeśli Wam mało, to jeszcze zapraszam raz, że na Forfin na Stadion Narodowy, a dwa, że oczywiście po Almanaka.

Czaliego Mangera do księgarni.

żebyście mogli samodzielnie doczytać te wszystkie mądrości i wracać do tej książki wielokrotnie.

Ja sam do niej wracałem po angielsku, będę do niej wreszcie wracał po polsku, co mnie cieszy niesamowicie.

I tak oto małymi kroczkami idziemy po tę naszą niepodległość, tę osobistą, a w niej bez finansów ani róż.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a ja tymczasem zapraszam Cię również na bloga DoradcaTV i kanał YouTube o tej samej nazwie.

Znajdziesz mnie na Facebooku jako DoradcaTV i na Twitterze jako Tomasz Jaroszek.

Jeśli chcesz zasugerować mi jakiś temat lub po prostu przedstawić się jako słuchacz i napisać mi coś od siebie, to służy do tego specjalny adres e-mail podcastmałpaniczadarmo.pl Mówił Tomek Jaroszek, zapraszam serdecznie na kolejne odcinki podcastu Nic Za Darmo.