Mentionsy
Etyka kodeksu, etyka konsekwencji
https://kalendarzstoicki.pl — „Kalendarz stoicki” na rok 2026 tylko do 31 stycznia w obecnej cenie. Potem drożej... A jest to unikalne narzędzie, polecam, szczegóły w linku!
#autoreklama
Szukaj w treści odcinka
Cześć, a dzisiaj mój tata będzie wam mówić coś etycznego.
To podcast Myślnik Stankiewicza, czyli rozmowa człowieka z człowiekiem o wszystkim, co dla człowieka istotne.
Dzisiaj ta istotność w wersji starej formacie, to znaczy długi odcinek, długa półgodzinna mniej więcej pogadanka będzie.
Zapraszam serdecznie na Patronite'a do dołączenia do społeczności patronów, patronek, aspirujących stoików i stoiczek.
Temat dzisiejszego podcastu wziął się z rozmów na naszej grupie, na naszych spotkaniach.
Dzisiaj odpowiadam Annie M, której dedykowany jest ten odcinek i którą serdecznie pozdrawiam.
Anna prosiła o porównanie różnych nurtów stoicyzmu.
Ja nie chcę tego robić, to znaczy nie uważam, że jestem kompetentny, bo swój własny stoicyzm
Może dobrze rozumiem, ale nie do końca, jakby nigdy nie będę tak samo kompetentny w stoicyzmie innych.
Natomiast to mnie tknęło do tego, żeby nagrać odcinek o czymś trochę innym, to znaczy porównanie, ale w szerszej skali.
I to jest uważam coś, co nam się bardzo przyda.
To znaczy chodzi o to, żeby porównać stoicyzm z innymi nurtami rozumienia etyki w ogóle.
I od razu mówię, że to się nie zmieści nawet w długim odcinku jednym, więc dzisiaj będzie pierwsza część, będą te inne nurty, a stoicyzm na tle tych nurtów będzie w następnym długim odcinku, czyli pewnie za dwa tygodnie.
No, więc taki jest plan i lecimy z tematem.
Szeroka mapa, jak stoicyzm wygląda na tle innych nurtów.
to będzie oczywiście takie mega uproszczone.
Chodzi o to, żeby właśnie zarysować pewną mapę, a nie utonąć w szczegółach.
Ale myślę, że to jest istotne, żeby sobie to w ten sposób narysować, bo to też nie jest tak, że to jakoś często się myśli w ten sposób, czy często się to widzi.
Generalnie chodzi o to, że najogólniej rzecz biorąc w tej tradycji, w której żyjemy, zachodniej, śródziemnomorskiej, grecko-rzymsko-judeo-chrześcijańskiej, euroatlantyckiej, czy jak ją tam nazwać, czy jak tam nazwać to, z czego się wywodzimy wszyscy, są generalnie takie dwa dominujące rozumienia, myślenia o etyce, dwa takie bieguny, które wyznaczają tą mapę, dwa takie wektory podstawowe,
No i oczywiście będę od razu zapowiadając, no stoicyzm właśnie będzie tym, co pomiędzy nimi.
Będzie pewną trzecią drogą, która pójdzie, pokaże kierunek unikający problemów, w jaki tam te dwa się wikłają.
Pierwszy, tak jak w tytule tego podcastu, pierwszy ten sposób myślenia o etyce.
To jest etyka kodeksowa, czy mówiąc bardziej formalnie, etyka deontologiczna.
Czyli to jest myślenie, nie używam trudnych słów, no ale teraz załóżmy to jedno padło, ale etyka kodeksowa, tak?
Czyli takie myślenie o etyce jako o kodeksie, jako zbiorze zasad, których trzeba się trzymać, tak?
W judaizmie bardziej tak OCD-friendly, Tariach, Mitzvot, 613 aż przykazań.
W wersji świeckiej też oczywiście może być wszelkie kodeks karne, żeby rzucić przykład może oczywisty, a może nieoczywisty.
ale w ogóle wszystkie kodeksy etyczne, ale w znaczeniu takie, nie wiem, zasady naszej firmy i tak dalej, i tak dalej, nie wiem, prawa i obowiązki ucznia, wszystko, co powstaje według idei takiej, że trzeba spisać i ustalić zasady i że ten zbiór zasad wyznacza, co należy robić, co trzeba robić, co wolno robić, czego nie wolno robić i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, tak?
Myślenie o etyce, które...
sprowadza się, czy jakby krąży wokół tego, to trzeba spisać zasady i się ich trzymać.
No jakby każdy wie, czym jest, nie wiem, prawa człowieka i obywatela, czy czym jest dziesięć przykazań.
Z przestrzeganiem bywa różnie, bardzo różnie, ale no idea jest chyba jasna, tylko że...
To znaczy z tym są bardzo duże problemy, to ma bardzo duże ograniczenia, tak?
To może właśnie na lekcji etyki w szkole podstawowej wyglądać dobrze, ale bardzo szybko się okazuje, jak w tym pogmerać, że...
że nie wygląda bynajmniej dobrze.
Jest kilka z tym problemów, ja je powiem w takiej kolejności od tyłu, to znaczy zacznę od tych takich bardziej subtelnych, a na kluczowych skończę, więc będzie liczenie takie od tyłu.
Po czwarte, problem z etyką kodeksową jest taki, że ona lubi nie zawsze, ale często lubi być negatywna, a nie pozytywna.
smutna, tylko w znaczeniu, że jest zdefiniowana poprzez negację, tak, no, dekalog, przypominam, nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż, tak, no, wszędzie jest nie, nie, nie i nie, tak, nie to, nie tamto, natomiast, no, nie zawsze jest tak, że jest tylko negacja, ale najłatwiej spisać zasady poprzez to, czego się nie robi, czy poprzez to,
Przykład z mojego życia, no ja chciałbym teraz na wiosnę, może na przełomie jakoś lutego i marca, zrobić nowy nabór na mój kurs o tym, jak po stoicku podchodzić do upływu czasu.
i starzenia się, no i jakby, czy etyka kodeksowa mi powie, w jaki sposób, czy 10 przykazań mi powie, w jaki sposób ten kurs wam zareklamować, żeby trafił do was, no próżno szukać czegoś takiego.
Nie powie mi o czymś takim, bo etyka kodeksowa, no w sposób naturalny, no najłatwiej jest mówić, że tego nie, tamtego nie.
Natomiast co tak należy zrobić, no to często z tego obrazka umyka.
To jest problem numer cztery.
Problem numer trzy jest taki, że jakby to nie brzmiało, nie chcę, żeby to zabrzmiało cynicznie, ale naprawdę jest taka, że te etyki kodeksowe de facto rzadko kogokolwiek w praktyce obowiązują.
No ale jak tylko się nad tym zastanowić, no to nie zabijaj.
Chyba, że jest wojna, no to wtedy można.
Chyba, że w obronie koniecznej, no to też wtedy przynajmniej w niektórych sytuacjach można.
A jeżeli ktoś jest zwierzęciem, w sensie, że jeżeli to dotyczy zwierząt, to w ogóle nie dotyczy i zwierzęta w ogóle są wyjęte i można je hodować, zabijać bez problemu, tak?
To nie do końca jest tak, że ta zasada realnie się przekłada na życie, tylko ona w praktyce jest obwarowana tysiącem interpretacji, tysiącem zastosowań, przypadków, przypadeczków i wyjaśnień, które tam niby są oczywiste, ale nie dla wszystkich itd., itd.
Nie jest tak, że ona steruje naszym życiem czy czyimkolwiek życiem poza jakimiś tam zupełnie świętymi mnichami, że ona, czy może raczej jakimiś tam buddyjskimi, właśnie ortodoksyjnymi mnichami gdzieś w Tybecie, którzy nawet nie zabiją robaczka.
No ale w praktyce ona nie steruje naszym życiem tak naprawdę.
W praktyce ona jest w bardzo skomplikowany sposób na to życie się przekłada i pozostaje nie tyle zasadą, która realnie coś oznacza, ale jakąś pewną latarnią morską, pewnym kierunkiem, wokół którego należy się orientować, a nie realnym kodeksem życia tu i teraz.
A to i tak nie wszystko, bo drugi problem, drugi najważniejszy problem z etyką kodeksową
jest taki, że ona może czasem wprost prowadzić do tego, co jest złe.
Że to ona po prostu może prowadzić na manowce.
Jeżeli masz zasadę nie kłam, no ale jak morderca z nożem przychodzi do drzwi i się pyta, czy ktoś u ciebie na strychu się schował, no to jeżeli powiesz, a owszem, bo nie należy kłamać i ten morderca przyjdzie i kogoś zabije,
no to trochę jest problem, czujemy, że coś jest nie tak, prawda?
I to nie jest wygłup intelektualny, to nie jest jakiś tam, że Stankiewicz sobie wymyślił.
Że będziesz się sztywno trzymał zasady, na przykład nie kłam, no to możesz nie zauważyć, czy może cię to poprowadzić do sytuacji, w której bum, nagle coś, skądinąd złego, pozwalasz, żeby się wydarzyło, albo zgoła sam robisz, tak?
Jeżeli, nie wiem, wieziesz osobę z zawałem do szpitala, jest 3 rano, droga jest pusta,
ale światło jest czerwone, każda minuta zwłoki to jest ryzyko, że dowieziesz zwłoki, tak?
Ryzyko śmierci.
No jeżeli będziesz stał, jak nie powiem kto, na tych czerwonych światłach, mimo, że nic nie jedzie, trzymając się zasady, że nie należy przejeżdżać na czerwonym, no to jakby coś tutaj jest nie tak, prawda?
Czy prawo o ruchu drogowym będzie ważniejsze w tej sytuacji, czy jednak...
To jest ten problem.
Trzymając się sztywno zasady, że X, możemy nie zauważyć albo zostać wprowadzeni niepostrzeżenie na minerze Y. A i to tak nie jest największy problem, bo największy problem to jest problem numer jeden, tak?
Rzeczywistość, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, jest zawsze zbyt bogata, zawsze czymś zaskoczy, zawsze pokaże ci coś, co się nie mieści w ramkach, co się nie mieści w tych zasadach.
I to nie jest żaden wyjątek, to nie jest żadna perwersja, że trzeba znaleźć udziwniony przykład, tylko to jest norma naszej rzeczywistości.
Przykład, skoro mówimy o tych 613 zasadach w judaizmie, kiedy się zaczyna, kiedy się kończy szabat, wydawałoby się, że jest ustalone tam wschody, zachody słońca, ale proszę Ilan Ramon, ten izraelski astronauta w 2003 roku, który zginął na Kalambii, tam byli jakby rabiniczne rozkminy były o tym,
jak jest 17 wschodów i zachodu Słońca w ciągu dnia na orbicie, no to kiedy właściwie ten szabat jest, a kiedy go nie ma i jak go obchodzić.
I z jednej strony jest anegdota i takie, że śmieszne, jakieś takie perwersyjny przypadek, z drugiej strony to jest tak naprawdę tylko wyrazisty przykład tego, co jest absolutnie normą, bo zawsze się wydarzy coś i to raczej prędzej niż później.
I to nie będzie właśnie perwersyjny jakiś tam przypadek, ale właśnie to będzie norma.
Przykład, jeżeli rozbieżność między tym emocjonalną i faktyczną strukturą posiadania czegoś w rodzinie, w bliskich relacjach, kontra zapis w papierach, że może nastąpić rozjechanie się między tym, co niby teoretycznie jest, że...
dom jest na męża, albo na żonę, albo jest wspólny, a w papierach może być zupełnie inaczej i to może prowadzić do poczucia niesprawiedliwości, tak, bo jakby legalnie jest coś, a emocjonalnie i włożona praca jest zupełnie inna.
Nie wiem, celnik na granicy, albo nie wiem, urzędnik, który ma zdecydować o wacie, no widzi, nie wiem, stertę złomu, no i to jest, nie wiadomo, czy to jest sterta złomu, czy to są odpady metalowe, na które jest tam stawka VAT taka,
czy to jest może rzeźba nowoczesna, czyli sztuka nowoczesna, na który jest inny wad.
Rzeczywistość będzie, czy w tym wypadku intencje artysty, może być nieuchwytna dla wzroku urzędnika, który ma zdecydować o czymś tam na podstawie tabelki.
Myśleć w kategoriach tylko etyki kodeksowej, właśnie deontologii, no to jest taka uzurpacja, że uzurpacja, że świat uda się zapisać w wąskich zasadach, w wąskiej jakby liczbie zasad, no ale to się nigdy nie uda, tak?
Bo życie zawsze przynosi coś i to z reguły szybciej niż później, co się w tych ramach, w tej literze prawa nie mieści, co po prostu...
Nie wiemy jak zastosować zasady raz wymyślone do zupełnie nowej sytuacji.
Zbiór zasad zawsze będzie zbyt sztywny, zawsze będzie zbyt ubogi, zawsze będzie niewystarczający, żeby rozstrzygnąć sytuację w realnym życiu.
No i dlatego właśnie jest ten drugi biegun rozumienia etyki, drugi biegun myślenia o etyce, czyli etyka konsekwencji.
Etyka konsekwencji, czyli właśnie takie myślenie o etyce, w którym nie patrzymy na żadną literę prawa, wielkie zasady czy wielkie dogmaty,
Jeżeli uratujesz dwoje dzieci, pod którymi załamał się lód, tak jak zrobił pan Ołeksander w Bydgoszczy ostatnio,
I nie ma znaczenia jaka litera prawa cię do tego popchnęła, jakich zasad się trzymałeś, jakie zasady złamałeś, liczy się rezultat.
A jeżeli uratujesz nie dwójkę dzieci, tylko cały, nie wiem, autokar z dziećmi, który tam zacznie tonąć, no to jest jeszcze lepiej, tak?
Działanie oceniamy w tym myśleniu po skutkach.
Jeżeli jedno działanie sprawi, że uratujemy dwójkę dzieci, a drugie działanie sprawi, że nie wiem, utoną dwa psy, no to działanie pierwsze będzie lepsze.
I to jest takie, no dosyć miłe dla ucha, prawda?
Faktycznie jest tak, że to myślenie o etyce właśnie takie najbliskie takiej anglosaskiej, pragmatycznej filozofii i sposobowi myślenia.
No tylko, że z tym też oczywiście są problemy.
Z tym oczywiście też są fundamentalne problemy.
Znów, może krócej o tym powiem, tylko dwa punkty to zbiorę, ale też zaczynając od końca, czyli od tych rzeczy subtelniejszych.
Po drugie, takie myślenie tylko o konsekwencjach.
Działa wtedy, kiedy skąd inąd wiemy, jak oceniać te wyniki naszych działań.
Ratujemy dzieci od utonięcia, że to jest dobrze.
Tylko, że skąd to wiemy, co jest dobre, co jest złe?
To etyka konsekwencji sama z siebie tego nie mówi.
To musi być dodane skąd inąd.
Etyka konsekwencji mówi o tym, żeby podliczać wyniki działań właśnie sobie w Excelu,
ale nie powie o tym, co ten Excel ma zaznaczyć na czerwono, a co na zielono.
To musi być zdefiniowane skąd inąd i to jest zasadnicza, fundamentalna dziura tutaj i to bynajmniej nie jest dziura w całym, tylko to jest naprawdę element, którego brakuje.
Strącić taką rakietę zanim ona uderzy w ten blok to jest skuteczne i słuszne działanie.
I tutaj nie będzie porozumienia, jakby na gruncie etyki konsekwencji nie będzie porozumienia, bo rosyjski i ukraiński dowódca dokładnie odwrotnie oznaczają te kolorki w swoich Excelach.
Nie będzie tu się dało dogadać w ramach tej etyki konsekwencji, no bo jedne i te same konsekwencje są oceniane skrajnie...
No i ten przykład nie jest tutaj od czapy, no trwająca wojna jest dokładnie tego dowodem, że jeżeli nie podzielamy jakichś tam wspólnych wartości, no to nie dojedziemy daleko na gruncie takiego czysto arytmetycznego rachunku w gruncie rzeczy.
Nigdzie nie dojedziemy, ale pierwszy tak naprawdę problem z tą etyką konsekwencji, najważniejszy jakoś, taki najbardziej wszechogarniający jest taki, że ta wizja, że możemy sobie przeliczyć te skutki naszych działań w Excelu,
Ona jest fundamentalnie fałszywa, ona jest po prostu absolutnie nieprawdziwa, bo życie to nie jest Excel i to nie jest żadna metafora, tylko to dokładnie tak się rzeczy mają.
Ta wizja, że ja mogę sobie obliczyć skutki moich działań na tyle dokładnie, że będę mógł zdecydować na podstawie tych skutków, jakby zawczasu zdecydować, ja to przewidzę, to przyszłość tak dokładnie.
Jeżeli na lekcji etyki, nie wiem, w szkole podstawowej i to w niższych klasach uczniowie sobie tam rozkminiają z nauczycielem, czy lepiej jest puścić wagonik, tak jak to w tym najbardziej znanym przykładzie, tak?
Puścić wagonik tak, żeby przejechał pięć osób czy pięćdziesiąt osób, no to w takich sytuacjach można, jakby mogą sobie to rozkminiać i okej, tylko że prawdziwe życie nigdy tak nie działa, tak?
Taki przykład zawsze mówi, że no to
Załóżmy, że inne rzeczy nie mają tam znaczenia i że widzimy tylko to.
Ale tak nigdy nie jest w prawdziwym życiu.
Tak nigdy nie jest w prawdziwym życiu.
Esencją prawdziwego życia, podstawowego materiału jest właśnie ta cała reszta.
Że to jest zawsze w jakimś kontekście i nie widzimy tych konsekwencji w czasu.
My nigdy nie wiemy wystarczająco wiele i wystarczająco dokładnie, gdzie ten wagonik pojedzie i ile tam osób leży na tych torach.
To nie jest żaden jakiś tam perwersyjny, że sobie Stankiewicz coś wymyślił, tylko to jest rzeczywistość, w której wszyscy żyjemy.
Realne życie polega na tym, że właśnie zawsze decyzja o wyborze działania w realnym życiu jest w warunkach informacji niekompletnych, niepełnych, niepewnych i w ogóle wybrakowanych.
I tutaj stoicyzm, all things considered, tu od razu zajawiam, trzeba jak najbardziej dowiadywać się, zbierać te informacje jak najpełniejsze, na tyle na ile się da i to jest możliwe i sensowne w danej sytuacji, te informacje mieć kompletne, ogarnięte i przygotowane i dopiero na ich podstawie tę decyzję podejmować.
Ale ona i tak będzie tylko cząstkowa, ta wiedza nasza będzie zawsze tylko cząstkowa, zawsze będzie niepełna, nigdy nie będzie wystarczająco sprawdzona, to zawsze będzie fragmentaryczne.
Ten ukraiński dowódca wspomniany musi podejmować decyzję nigdy nie mając pełnego obrazu, nigdy nie będzie takiej przyjemnej pewności, że wie jak jest i że będzie dobrze jak zrobi.
że to lub to, na tym polega ludzkie życie.
Nie tylko na wojnie, tylko w ogóle w normalnym życiu.
Zawsze robimy tak naprawdę, każdy nasz ruch jest kalkulowany mniej lub bardziej ryzykiem i musimy się rzucić na główkę, wierząc, że będzie dobrze, jak pójdziemy tą drogą, a nie inną.
W tym znaczeniu, że nigdy nie ma tej pewności.
To jest zawsze pewna niewiadoma.
I my nigdy nie wiemy do końca, co wyniknie z danych sytuacji.
Raczej to jest pewne rozmyte prawdopodobieństwo Excela.
Mogę chcieć powiedzieć prawdę, licząc, że to będzie dobrze, bo należy nie kłamać, ale kończy się tym, że morderca kogoś znajduje i kogoś zabija.
Mogę sobie kalkulować, że wszystko niby wiem, wszystko jest przewidziane od A do Z, po czym się wydarza coś, co...
w minutę odwraca ten obrazek.
Podejmowanie tej decyzji w warunkach właśnie niepełnej wiedzy jest podstawowym doświadczeniem człowieka, że nie wiemy, co będzie dalej i możemy to tak naprawdę tylko sprawdzić.
Często możemy to tylko sprawdzić działaniem.
Nie możemy tego zawczasu przeliczyć.
Jeżeli będąc dowódcą na froncie podejmuję decyzję taką a taką, no to liczę, że w wyniku tego jakby pójdzie mój oddział do przodu i nikt nie zginie, tak?
Ale może się okazać, że wpadnie w pułapkę wroga, tak?
Ale nie wiedziałem tego zawczasu.
Nie wiem, w bardziej codziennych warunkach, no jeżeli robię codziennie stopąpek, czy staram się codziennie robić stopąpek...
Ja nie wiem, czy ja się dorobię od tego dobrej formy fizycznej, czy właśnie coś tam źle robię i dostanę jakiegoś tam bólu kręgosłupa.
No ale muszę podjąć to ryzyko, no bo nigdy tego nie będę wiedział do końca.
Myślenie w takich kategoriach, tu mamy do czynienia z dwiema uzurpacjami tak naprawdę.
Tak jak etyka konsekwencji, to jest taka uzurpacja, że świat da się zapisać w iluś tam zasadach, czyli będzie 10, czy 613, czy 1000.
Że my niby wiemy wszystko i będziemy potrafili zawsze przewidzieć skutki naszych działań na tyle precyzyjnie, żeby je obliczyć.
I jak powiedziałem, to się nie zmieści w jednym odcinku.
Tutaj jest dobry moment na postawienie nie kropki, ale średnika, tak?
Żeby w następnym długim odcinku już powiedzieć o stoicyzmie, ale właśnie tutaj wyjście do przodu jest takie, że
Oba te kierunki nie wystarczają i właśnie dlatego wjeżdża stoicyzm jako tak zwana etyka cnoty, czyli ta droga po środku, czyli trzecia droga, droga w innym kierunku, która ani nie udaje, że świat się daje zapisać w prostych zasadach, ani nie udaje, że wszystko wie.
O tym opowiem w następnym Długim Myślniku, bo to wymaga całej oddzielnej sesji, natomiast ten obrazek tutaj jest właśnie taki,
Mamy myślenie o etyce jako o kodeksie, mamy myślenie o etyce jako o konsekwencjach i każdy z tych obrazków jest ułomny.
Stoicyzm, w tym jego siła, polega właśnie na tym, że pozwala nam wyjść poza te sprzeczności, ale to o tym sobie powiemy za chwilę.
Póki co zapraszam naprawdę serdecznie do tej naszej grupy patronajtowej patronajt.pl ukośnik stankiewicz.
Słyszymy się już jutro w pięciominutówce.
Nie wiem dlaczego powiedziałem wieczoru.
Ostatnie odcinki
-
Zegary – z tarczą, na tarczy?
04.02.2026 03:20
-
Dlaczego związki są trudne?
03.02.2026 03:20
-
Jak skończyć toksyczny związek?
02.02.2026 03:20
-
Kiedy skończyć toksyczny związek?
01.02.2026 03:20
-
16 lat bez alkoholu
31.01.2026 03:20
-
80. urodziny Trumpa
30.01.2026 03:20
-
Szczęśliwie nie wyjątkowi
29.01.2026 03:20
-
Czy bać się wojny?
28.01.2026 03:20
-
Langusty w bańkach
27.01.2026 03:20
-
Jedyny taki podcast
26.01.2026 03:20