Mentionsy
Chińczycy boją się samotnej śmierci
· Dołącz do grona Patronów tego podcastu na http://www.patronite.pl/maopowiedziane
· Posłuchaj dalszej części odcinka na kanale Mao Powiedziane Plus na Spotify: https://open.spotify.com/show/0ySk7ZCQPHXRGLeC7IaZkj?si=ciUq8dgETyi4Hw4Zmkl5Ug
· Kup książkę „Chiny jednego dziecka” na stronie Empik:https://www.empik.com/chiny-jednego-dziecka-sochon-piotr-truszczynska-weronika-urban-nadia,p1666533204,ksiazka-p
W Chinach popularność zdobywa aplikacja, która codziennie każe użytkownikowi potwierdzić, że… wciąż żyje. Jeśli nie – wysyła alarm do wskazanego kontaktu. Z pozoru czarny humor i technologiczna ciekawostka. Pod powierzchnią kryje jednak realny lęk przed samotnością, rozpadem tradycyjnych więzi rodzinnych i społeczeństwem, w którym coraz więcej osób mieszka i starzeje się samotnie. W tym odcinku rozmawiamy o samotnej śmierci w Chinach, o technologii jako odpowiedzi na społeczne deficyty oraz o tym, gdzie kończy się innowacja, a zaczyna biznesowy cynizm i polityczna cenzura.
· Napisz do nas: [email protected]
· Jak połączyć konto na Patronite ze Spotify https://patronite.pl/post/71266/polacz-konto-na-patronite-ze-spotify
· Dołącz do naszego Discorda (dla Patronów) https://patronite.pl/post/59230/jak-dolaczyc-do-naszego-discorda
· Postaw nam kawę na http://buycoffee.to/maopowiedziane
· Instagram: http://instagram.com/maopowiedziane
· Instagram Nadii: http://instagram.com/nadia.urban
· Instagram Weroniki: http://instagram.com/wtruszczynska
Szukaj w treści odcinka
Jeżeli nie jesteś jeszcze naszym patronem, naszą patronką, ale zastanawiasz się nad dołączeniem tej społeczności, zapraszamy na patronite.pl ukośnik Małopowiedziane.
Pamiętajcie też o naszym mailu kontaktmałpa małpowiedziane.pl jeżeli macie do nas jakieś sprawunki.
Także temat nowej aplikacji.
Musimy po prostu codziennie zalogować się na aplikacji, żeby potwierdzić, że żyjemy.
Jeśli nie uczynimy tego przez dwa dni, system automatycznie wyśle wiadomość na wskazany przez nas numer, zawiadamiając o tym, że oto mogliśmy umrzeć i warto się zainteresować tym, co się z nami lub z naszymi zwłokami dzieje.
Aplikacja przyciągała zainteresowanie wszystko mówiącą nazwą Syleme, czyli umarłeś?
Początkowo była darmowa, potem kosztowała w App Store 1 yuan, by ostatecznie kosztować 8 yuanów, czyli 4 złote.
Wspięła się ona na pozycję numer 1 wśród płatnych aplikacji na chińskim App Store, a...
Za jej popularnością stał czarny humor, bo ewidentnie nie jest to aplikacja, która naprawdę miałaby służyć na przykład osobom starszym czy chorym.
To akurat jest dosyć czytelne z komunikatów promocyjnych, medialnych, tego jak zaprojektowana jest ta aplikacja.
No i nazwa aplikacji, zamieszanie wokół niej przyciągnęło ewidentnie uwagę także organów państwowych.
Sporo tych wątków myślę, że jesteśmy w stanie znaleźć wokół tej aplikacji.
Ale ja bym się chciała zastanowić, czy rzeczywiście ta aplikacja jest tak popularna.
No bo jak wpiszemy sobie aplikacja Sylem w Google w języku polskim, to wyskakują nam artykuły.
Czy rzeczywiście jest tak, że ta aplikacja w Chinach jest w tym momencie wszędzie i wszyscy o niej rozmawiają?
I prawdę powiedziawszy ja dowiedziałem się od niej z mediów chińskich najpierw, tak, ale co dosyć często się zdarza i może was to zaskoczyć, ta fala popularności artykułów dotyczących tej aplikacji, ona mam wrażenie, że przyszła na chińskie media z zagranicy.
A jeżeli chodzi o samych Chińczyków jako użytkowników tej aplikacji, przyznam szczerze, że nie znam zbyt wielu ludzi, którzy z niej by korzystali, a co więcej... Czasami nie na poważnie.
nawet te cztery złote i przyznam szczerze, że jak rozmawiałem właśnie o tej aplikacji ze swoimi znajomymi, to oni często wskazywali dokładnie na te wątki.
A w przypadku samej tej aplikacji pojawiają się wątki chęci skapitalizowania.
Realny kryzys samotności w Chinach, który chyba najlepiej uzmysłowi liczba 125 milionów.
Ale właśnie to jest tutaj też ciekawe, jeżeli rozmawiamy o tej nazwie, bo na to żadne polskie medium nie zwróciło uwagi.
Ona się nazywała Sylama, czyli to było piękne nawiązanie do bardzo popularnej aplikacji, która już kultowała.
Kultowa aplikacja, która zmarła już, bo jej nie ma, jest to aplikacja ELEME.
Czyli aplikacja, no taki Uber Eats, chociaż aplikacja ELEME powstała w roku 2008, więc to chyba jeszcze zanim w ogóle stał się popularny Uber Eats, więc no zdecydowanie była to aplikacja nowatorska w tamtych czasach, w roku 2008.
No ale to była aplikacja, w którą zainwestowała Alibaba i w 2018 roku Alibaba całkowicie wykupiła LM i w roku zeszłym, czyli w 2025 zmieniła tę fajną w sumie taką żartobliwą nazwę na Taobao Shangou, czyli błyskawiczne zakupy Taobao.
Tak, to myślę, że możemy być może o tej akurat zmianie kiedy indziej porozmawiać, no ale przez wiele lat Alibaba próbowała się pozbyć LMA, zastanawiała się w jaki sposób może zmienić model funkcjonowania tej platformy.
Wiecie prawdopodobnie, że konkurencja pomiędzy tymi platformami dostawczymi jest naprawdę krwiożercza, więc ostatecznie w ramach takiego modelu konsolidacji usług można powiedzieć w ramach platform Taobao to się stało.
Na przykład Hema jest z tego znana, też supermarkety Alibaby swoją drogą, że właśnie sprzedaje produkty w takich mniejszych porcjach, kierując je dla tych jednoosobowych gospodarstw domowych.
Ale właśnie, mówiąc o samotności, bo Piotr powiedziałeś tutaj, że 125 milionów jest w Chinach takich gospodarstw jednoosobowych i rzeczywiście skupimy się dzisiaj na samotności osób w wieku produkcyjnym.
O nich zresztą już mówiliśmy też nieraz w innych odcinkach.
Dzisiaj porozmawiajmy o samotności osób w wieku produkcyjnym, czyli no powiedzmy osób 16 plus do wieku średniego mniej więcej, no bo właśnie rozmawiamy o aplikacji.
Aplikacja jest raczej używana przez osoby w wieku produkcyjnym, dlatego że w Chinach, wbrew pozorom, osoby w wieku średnim i potem starszym często nie są biegłe w aplikacjach, bo to są osoby, które umieją obsługiwać takie podstawowe funkcje telefonu jak WeChat albo Alipay, czy właśnie takie te super aplikacje, ale często te osoby miałyby już problem, żeby pobrać nową aplikację ze sklepu.
Tak i właśnie to cieszę się, że o tym powiedziałaś, bo to jest jedna z tych rzeczy, które czynią tą aplikację Selama naprawdę wyjątkową.
Sam fakt tego, że ona jest aplikacją, bo w Chinach jednak w tym ekosystemie internetowym większość rzeczy nie powstaje w formie odrębnej aplikacji, a właśnie jako element tych innych super aplikacji 9 na 10 przypadków to będzie tak zwany mini program na WeChacie, czyli mini aplikacja wewnątrz tej mega aplikacji WeChat.
Właśnie, też się nad tym zastanawiam, czy jednak ta funkcjonalność, też to dzwonienie do osób po tym, kiedy przez dwa dni się nie zalogowaliśmy, być może ta funkcjonalność byłaby w jakimś stopniu ograniczona, natomiast jest to absolutnie prawdą z tymi aplikacjami odrębnymi.
aplikację taką dla swoich klientów i spotkało się to z bardzo zimnym przyjęciem i narzekaniami, czemu musimy korzystać z odrębnej aplikacji, a nie możemy tego jak ludzie załatwiać na WeChacie.
Tak, więc to jest prawda, że Chińczycy są biegli w taką
Ale właśnie, wracając do samotności osób, do których ta aplikacja jest skierowana.
Dlatego, że setki milionów Chińczyków w tym właśnie wieku produkcyjnym żyją poza swoim miejscem zameldowania, poza miejscem, gdzie mają hukou.
Nawet jeżeli ma umowę na mieszkanie, nawet jeżeli ma całkiem niezłą pracę, nie mówimy tutaj o osobach, które wykonują prace niskopłatne, to w dalszym ciągu
Nawet jeżeli spokojnie opłacamy to mieszkanie z naszej pensji i nie czujemy, że to jest dla nas jakiś bardzo, bardzo duży koszt, którego nie jesteśmy w stanie ponieść, to nie jest rzecz, która daje tutaj większości Chińczykom poczucie stabilności.
To jest też kwestia dużych miast, no bo w mieście takim jak Szanghaj zmiana pracy bardzo często będzie się równała temu, że nie będziemy się już z daną osobą mogli wydawać tak często.
Ciężko jest w takich okolicznościach utrzymywać bliskie przyjaźnie, no bo ja sama widzę po sobie, że jak myślę sobie o osobach, powiedzmy o Chińczykach i Chinkach tylko,
sprzed pięciu lat, tak, osobach, które ja, z którymi ja otrzymywałam takie koleżeńskie, przyjacielskie relacje pięć lat temu, większości z tych osób już nie ma w Szanghaju, a ta pozostała część, która jest, pozmieniała pracę, część mieszka na przykład teraz zupełnie w innym miejscu miasta i nawet jeżeli chcielibyśmy się spotkać, no to nie byłoby to możliwe, żeby spotykać się regularnie, tylko no od jakiegoś tam wielkiego dzwonu.
Siada się na kanapie czy na łóżku i się scroluje do wina albo się ogląda livestreamy.
I to jest też niestety bardzo duży problem, no bo jednak siedzenie 12 godzin w biurze, jeżeli rozmawiamy o pracy umysłowej, to jest rzecz, która drenuje.
Głównie na zamówienie posiłku z aplikacji LME, no i popatrzenie sobie w telefon, no bo ciężko...
Ja bym powiedziała, że na razie nie został tak publicznie zidentyfikowany jako coś, z czym trzeba walczyć.
Ja myślę, że też poza tymi obiektywnymi czynnikami, na które przemożny wpływ właśnie miała polityka jednego dziecka, migracja do miasta, nasza książka też o tym mówi.
Coś o czym już sporo mówiliśmy i pisaliśmy, ale to naprawdę jest uderzające.
Właściwie może prawie wszystko, bo kiedy po zaręczynach właśnie doszło do planowania ślubu, to oczywiście przyszła pora na negocjacje Cai Li, czyli tej ceny za pannę młodą.
Jeżeli tak, to niech matka tego narzeczonego mężczyzny zapłaci godne cajli.
Tymczasem ta matka powiedziała, że ona da maksymalnie 100 tysięcy yuanów, czyli 50 tysięcy złotych.
Oczywiście ci rodzice bezpośrednich popychali ku konfliktowi, mówiąc, że właśnie te ustalenia są niegodne dla rodziców.
to jest człowiek po trzydziestce, ja rozumiem, że można z mamą czy z tatą pójść sobie na film, ale w jego wypadku to po prostu jest obraz relacji, jakie on ma z matką, jako dorosły człowiek, taki obraz stały i powtarzalny i jest to też przykład na szersze zjawisko też infantylizacji dzieci.
Tak, to jest też ciekawe, bo ostatnio bodajże na trecie zobaczyłam taki wpis właśnie, no to była taka historyjka, gdzie ktoś napisał, że pewnego dnia tam ojciec powiedział synowi, że synu, jeżeli kiedykolwiek będziesz uważał mniej swoją matkę za ważniejszych od swojej własnej rodziny, którą stworzysz, to będzie to źle.
Dlatego, że po pierwsze z góry jest bardzo, bardzo silna presja na małżeństwo i posiadanie dzieci, czyli rodzice tych osób, które mają dzisiaj na przykład 30 lat, bardzo mocno naciskają na te osoby, żeby znalazły sobie kogoś, żeby wzięły ten ślub.
Ale po pierwsze mamy dużą rozbieżność pomiędzy oczekiwaniami rodziny, a realiami ekonomicznymi i możliwościami tych młodych osób.
No i bardzo często te osoby będą musiały się zwrócić do rodziców o pomoc w zakupie mieszkania, czy właśnie daniu pieniędzy na cajli.
Oni będą chcieli, żeby młode osoby spełniły ich oczekiwania.
Tam była wypowiedź takiej dziewczyny, która powiedziała, że jak przedstawiła rodzicom swojego chłopaka, no to oni powiedzieli, jak już on poszedł, że jego rodzina nam nie odpowiada, proszę z nim zerwać i znaleźć nowego natychmiast.
Więc nawet jeżeli ktoś...
No i z tego też tytułu oczywiście mamy jakieś tam, wiecie, aplikacje, gdzie można sobie zapoznać kogoś, kto na przykład przyjedzie do rodziny na święta i będzie udawał narzeczonego i narzeczoną, bo jeżeli nikogo nie mamy, no to wiadomo, że pojedziemy na wieś, żeby spędzić święta z rodzicami i przez całe święta będziemy słuchali, jak to
My tam czasem się podśmiechujemy, znaczy mówię tak my jako osoby z zachodu, że ojej, ojciec, matka idą do parku, wysiadują tam w people's park i szukają męża, żony i jest napisane na kartce ile się zarabia i jakie ma huką i tak dalej, ale to naprawdę bardzo często są dramaty młodych ludzi, którzy chcieliby sobie kogoś znaleźć, ale nie mają czasu, więc ci rodzice idą tam i szukają, ale lata mijają, a w sumie nikt odpowiedni się nie znajduje, no bo jeżeli...
znajdujemy kogoś sami, no to może się okazać, że rodzice nie chcą tej osoby, uważają, że ta osoba jest nieodpowiednia, a jeżeli rodzice kogoś przyprowadzą, no to taka osoba nie zawsze nam też będzie odpowiadała.
Później mamy takie rzeczy jak na przykład, wiecie, małżeństwa bardziej z rozsądku, jak długo pracujemy, no to nawet jeżeli jesteśmy w związku małżeńskim, no to...
nawet w pojęciu ludzi instytucjonalne i to, czy my tworzymy tą rodzinę w sensie prawnym jest ważniejsze od tego, czy jesteśmy tą rodziną faktycznie jako ludzie będący sobie bliscy.
I tam właśnie pracuję w jakiejś firmie, która zajmuje się edukacją i zajmuje się ściąganiem po prostu chińskich dzieci do szkół w Stanach Zjednoczonych, żeby one po prostu tam sobie chodziły do liceum i tak dalej.
No i ewidentnie ta firma chce poszerzać swoje horyzonty, więc ta koleżanka napisała do mnie, żeby się zapytać, czy Polacy nie byliby zainteresowani czymś takim, żeby wysyłać swoje dzieci do liceum w USA.
To już myślę, że kiedyś o tym wspominaliśmy przy okazji mówienia właśnie w ogóle o migracji, o tych pozostawionych dzieciach, że Polacy i Chińczycy mają teoretycznie to samo podobne doświadczenie właśnie tej migracji, że w Chinach właśnie często albo jeden rodzic, albo oboje rodziców wyjeżdża do innego miasta, żeby pracować, natomiast...
Myślę, że ten przykład, który w gruncie rzeczy dotyczy elit, ale myślę, że jest dosyć miarodajny, jeżeli chodzi o pewne nastawienie w chińskim społeczeństwie i akurat dobrze zestawiłaś to z Polską, bo faktycznie o ile w Polsce zdarzają się takie przypadki, że wysyła się dzieci do liceum...
umożliwić tym dzieciom osiągnięcie sukcesu, nawet właśnie kosztem tego czasu spędzonego z nami, z rodzicami.
I oczywiście jest to podyktowane pewną dynamiką gospodarczą, tą logiką rywalizacji, o której też sporo mówimy, piszemy w naszej książce.
Zgadzam się, totalnie się zgadzam i tutaj wypłynął nam kolejny temat, bo w Chinach w ogóle bardzo trudne jest mówienie o uczuciach i mówię tutaj teraz w kontekście rodzic, dziecko i większość młodych Chińczyków powie wam, że ich rodzice nigdy im nie powiedzieli, że ich kochają czy jakieś, wiecie, nie dali im takich słów wsparcia, nie pod tytułem ucz się pilnie, to zdasz dobrze gaokao, tylko słów wsparcia takiego, wiecie, uczuciowego, że zawsze możesz do nas przyjść, porozmawiać, zawsze masz nas i tak dalej.
Rodzice tego Amerykanina byli dosyć zamożni, ale te dzieci tak różnie sobie radziły, bo oni mieli trójkę dzieci i ona na przykład mówiła, że nie potrafi zrozumieć tego, dlaczego oni na przykład jego bratu nie kupią biletów na ich ślub.
Jeżeli ktoś sobie nie radzi z własną sytuacją,
no to nie ma się do kogo zwrócić, jeżeli z rodzicami się na takie tematy nie rozmawia, swoją sytuację osobistą się raczej ukrywa, nie ma szansy znaleźć pomocy takiej właśnie instytucjonalnej, no to z tym będą duże problemy.
Ona mi powiedziała, że dla niej bardzo stresujące jest, kiedy ona się przeprowadziła do Australii, kiedy Australijczycy pytają ją, jakie ona ma zainteresowania, jakie ma hobby.
bo ona mówi, że no nie ma żadnego hobby, bo przecież jak ona w Chinach dorastała, tak, chodziła do szkoły i tak dalej, no to hobby wybrali rodzice.
Grała na pianinie i ona skończyła szkołę i już nigdy więcej na pianinie nie zagrała, bo nienawidziła tego pianina po tym, jak ją rodzice wysyłali na te zajęcia.
Był delikatny, ale rzecz jasna to miał na myśli.
Ale ciekawym właśnie wątkiem dotyczącym tej aplikacji Sylma, jej popularności chwilowej, mniejszej lub większej, ale jednak, jest właśnie ta bezpośredniość.
Niemniej, no właśnie, taki rodzaj bezpośredniości, mówienie o śmierci, wzniecanie emocji wokół niej nie jest akceptowany przez chiński system polityczny i cenzorski i mówiliśmy o tym, że chińskie władze chcą internetu, twórców internetowych, którzy są...
Jeśli porozmawiacie sobie z takimi ludźmi, z twórcami internetowymi, a mieliśmy okazję trochę takich osób w Chinach znać, to oni przyznają wam, że najważniejsze, żeby było pozytywnie.
I nie mogę oprzeć się jednak poczuciu, że na decyzję sprzed tygodnia o zmianie właśnie nazwy tamtej aplikacji z Sylem na Demumu miały wpływ jednak jakieś naciski regulatorów.
Ma to być element internacjonalizacji, ekspansji na rynki zagraniczne, bo ta aplikacja jest dostępna i ściągana także za granicą.
Więc czy aplikacja dla ludzi obawiających się śmierci w samotności, jak to oceniamy, czy też takową jest?
Syleme jest w pewnym sensie aplikacją trochę z innej rzeczywistości, znaczy nie tak odległej chińskiej rzeczywistości sprzed kilku lat bym powiedział, mam takie poczucie trochę, ale takiej rzeczywistości, która została regulacyjnie wypleniona w Chinach.
I chodzi mi o dwa wspomniane aspekty, czyli próbę naciągnięcia na szybkie pozyskanie kapitału.
bez żadnego planu rozwoju tej aplikacji.
A po drugie, chociaż oczywiście delikatny i nie tak alarmujący dla władz, ale jednak wątek stworzenia aplikacji, która może się na górze nie podobać i być kontrowersyjna w pewnym sensie.
przednia epoka chińskiego internetu mijała i jak polityka zarządzania cyberprzestrzenią się kształtowała i nasi wieloletni słuchacze na pewno to wiedzą i mogą sobie przypomnieć, no bo chociażby kluczową postacią w tamtej układance i tej zmianie jest Jack Ma, założyciel cyfrowego giganta Alibaby.
Dla kontekstu warto, żebyście wiedzieli, że
gdy w latach dziesiątych, bym powiedział, tak, rozwijali się ci chińscy cyfrowi giganci, myślę, że oni mieli przeczucie, ci właściciele, założyciele tych firm, że tak naprawdę to stają się ważniejsi niż jacyś tam właśnie regulatorzy, urzędnicy, a może nawet wysocy funkcjonariusze partyjni, bo
To jak pewnie właśnie czuli się wtedy ci najwięksi chińskiego Big Techu wobec władz.
Niech świadczą właśnie słowa Jacka Ma, który krytykował twardogłowość chińskich urzędników, a w odpowiedzi na to musiał sadzić tulipany w Holandii.
To w ogóle było jedno z najważniejszych, tak mi się wydaje, politycznych wydarzeń ostatnich lat w Chinach, bo najpierw planowane rekordowe IPO giełdowe jego konglomeratu Ant Group zostało wstrzymane.
Dopiero od niedawna tak naprawdę znowu pojawia się w kręgach bliskich władzy i może uścisnąć dłoń si.
Sektora, który wcześniej, przed 2020 rokiem otrzymywał pewne sygnały od władzy, ale dużo delikatniejsze.
Jest batalia między Zhang Yimingiem, założycielem ByteDance'a, czyli właściciela między innymi TikToka, a władzami, regulatorami.
i aplikacja oparta na takiej algorytmicznej rekomendacji wiadomości newsów, jaką otrzymywali właśnie użytkownicy.
I na tym tle doszło do spięcia, które z perspektywy czasu ukazuje no właśnie dużą pobłażliwość jednak dla rodzącej się wtedy w wielkim entuzjazmie chińskiej branży technologicznej.
I dlaczego mówię o pobłażliwości wtedy?
Dziennika Ludowego, sugerując właśnie takie liczne zagrożenia, które z algorytmizacji wynikają.
I czy on odzwierciedla właśnie to, jak partia... Wartości socjalistycznego społeczeństwa.
Dokładnie, ale wydaje mi się, że nieprzypadkowo akurat, jeżeli o tym mówimy, państwo chciało potem troszeczkę...
Natomiast w tej delikatniejszej już sferze kontroli treści państwo było początkowo zagubione, prawda, bo pojawiały się wtedy takie sugestie, na przykład, że Toutiao potrzebowałoby redaktora naczelnego.
No to ukazuje właśnie inną jeszcze logikę władz, które myślały w takich bardziej tradycyjnych kategoriach o kontroli technologii.
I oczywiście teraz, żeby już spuentować tę długą dygresję, Chiny mają bardzo zaawansowany system kontroli algorytmów, prawda?
Ale też nie ma co ukrywać, że poza pewnymi pozytywnymi skutkami ta rejestracja algorytmów ma oczywisty wymiar polityczny, no bo pod takim kątem w dużej mierze te algorytmy są testowane.
Dipsik jest bardzo ułożoną politycznie aplikacją i te treści, które wypluwa, szczególnie jeżeli mam wrażenie po chińsku się z niego korzysta, to jest taki dosyć charakterystyczny język wręcz.
Można powiedzieć, że testowanie algorytmów nie tylko pod kątem politycznym ma pozytywy, tak jak powiedziałem, na przykład te modele mniej halucynują.
takie plany regulacyjne w Chinach, żeby całkowicie zdejmować takie platformy, które używają, no właśnie mówimy tutaj o modelach, dużych modelach językowych, które halucynują, to miało być zupełnie dyskwalifikujące.
Czyli po prostu Chiny chciały rezygnować z LLM-ów.
No i wtedy oczywiście ten Big Tech chiński musiał trochę wymasować władzę, wytłumaczyć im, że no jednak w tych realiach czata GPT, tej konkurencji z Ameryką takie restrykcje na dobre nam nie wyjdą, co też oczywiście pokazuje...
inną ciekawą rzecz, jak ta rywalizacja chińsko-amerykańska jest rozgrywana na własną korzyść przez Big Tech z obu stron.
Zarówno amerykańskie i chińskie, które zawsze mogą powiedzieć, o nie, nie, tego nam nie róbcie, bo przecież my rywalizujemy z Amerykanami, rywalizujemy z Chińczykami.
innych wątkach dookoła tej aplikacji Syleme w naszym odcinku plusowym w podcaście Mało Powiedziane Plus dostępnym na Spotify i Patronite Audio dla wszystkich tych, którzy wspierają nas na patronite.pl ugłośnik Mało Powiedziane.
Jeżeli chcecie słuchać tych treści, to zachęcamy do wejścia właśnie na...
ten link, możecie kliknąć w niego w opisie odcinka i rozważenie wsparcia naszego podcastu dowolną kwotą, a za ten główny odcinek serdecznie dziękuję Wam Piotr Sochoń, Nedia Urban i Weronika Truszczyńska.
Ostatnie odcinki
-
Dzieci bez telefonów, influencerzy z dyplomami?...
04.02.2026 04:00
-
Czy Trump uratował Grenlandię przed Chinami?
27.01.2026 05:00
-
Chińczycy boją się samotnej śmierci
20.01.2026 05:00
-
Chiny tracą Wenezuelę
13.01.2026 05:00
-
Co kryje najmodniejsza ulica Chin?
06.01.2026 05:00
-
Czy wierzyć chińskiej propagandzie?
31.12.2025 05:00
-
Między ślubem a aborcją: kobiety w Chinach
09.12.2025 05:00
-
Czy w Chinach „brakuje” miliarda ludzi?
02.12.2025 05:00
-
Chiny i Japonia: czy czeka nas wojna?
25.11.2025 05:00
-
Chiny przekroczyły granicę. Świat w SZOKU!
18.11.2025 06:00