Mentionsy
Ciepło, cieplej, gorąco
Najnowszy odcinek Madame Monday już jets dostępny. I jest dla mnie szczególny, ponieważ mówię w nim o czymś, co długo było dla mnie trudne do uchwycenia o przyjemności.
Nie tej pomylonej z ulgą po ciężkim dniu. Nie tej sprzedawanej przez przemysł wellness w błyszczących opakowaniach. Tylko o tej prawdziwej, głębokiej, czułej, zmysłowej obecności w życiu. Takiej, która zatrzymuje. Która przypomina, że jesteśmy. I że warto.
W tym odcinku dzielę się refleksją o tym, jak bardzo kultura (i my sami) odcięliśmy się od przyjemności. Jak trudno nam ją wpuścić - zwłaszcza kobietom, które przez wieki miały ją dawać, a nie czuć. A przecież przyjemność to nie luksus. To nie nagroda za dobre sprawowanie. To nasze prawo. I często jedyna brama do zmiany.
Rozbieram pojęcia: przyjemność, ulga, rozrywka. Mówię o zmęczeniu, o tęsknocie, o podkradanym groszku z działki i o tym, dlaczego kobieta, która pozwala sobie na przyjemność, staje się nie do zatrzymania.
To nie jest odcinek o hedonizmie. To jest odcinek o wolności wewnętrznej.
Jeśli masz w sobie choć cień pytania "jak chcę żyć" - posłuchaj!
Szukaj w treści odcinka
W 2023 roku postanowiłam odkryć, jak to jest żyć po dorosłemu.
Ja uważam zupełnie inaczej i właśnie dlatego w drugiej serii podcastu Madam Monday przekonam Cię, że dorosłość zaczyna się, gdy odkrywasz, że życie rozczarowuje, a dojrzałość, gdy mimo to potrafisz przeżyć je dobrze.
Przeżyjmy zatem je dobrze razem, po dorosłemu.
Ten podcast powstaje dzięki patronom na Patronite, a mnie znajdziesz na Instagramie i na Facebooku pod hasłem Psycholożka Joanna Fis.
Cześć, dzień dobry, witam Was serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Madam Monday po dorosłemu.
Świętuję i staram się świętować z przytupem, nie zapominam o sobie.
W zeszłym roku, wydając książkę po dorosłemu, bardzo mocno mierzyłam się z kryzysem wieku średniego, czyli wieku,
z kryzysem takiej czterdziestolatki, która zastanawia się nad tym, co nam natura prezentuje w zamian za to wszystko, co nam odbiera, kiedy po prostu się starzejemy.
różnych magazynów i o dojrzałości dużo się mówi, coraz więcej ekspertów podejmuje ten temat.
Powiedziałabym, że temat dojrzałości stał się tematem bardzo catchy, a TEDx, o którym Wam opowiadałam wiele razy, zajął jedno z takich najważniejszych miejsc na świecie wśród TEDxów w tym roku, znaczy w roku 2024, ubiegłym roku, więc to był bardzo dobry rok.
To znaczy, czy jestem w stanie myśleć, że odpoczynek jest dla mnie wartością, przyjemność jest dla mnie wartością, relacje są dla mnie wartością, jednocześnie mówić o tym wprost.
Na przykład w pracy albo zawierać nowe znajomości, otwierać się na ludzi i jednocześnie rzeczywiście to robić, czyli jadąc na urlop, nie zabierać ze sobą laptopa i nie ulegać poczuciu winy, która się we mnie budzi i buduje.
Więc w przyszłym tygodniu moje urodziny, a w tym roku postanowiłam sobie, że to będzie bardzo przyjemny dla mnie rok.
Mam nadzieję, że tym dzisiejszym moim urodzinowym apelem do narodu zachęcę nie tylko siebie, ale i Was do tego, żeby po tę przyjemność sięgać częściej.
Nawet jeżeli bardzo, bardzo chce się być optymistą, to myślę, że odklejka zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy zapominać
i tak było od pokoleń, od wieków, od tysiącleci, potrafi być utkany przyjemnością, przestrzenią na przyjemności, wspaniałymi rzeczami, ale też masą okrucieństw.
Więc na samym początku tego dzisiejszego odcinka o przyjemności chciałam Tobie, Wam powiedzieć, że ja wiem, że przyjemność jest przywilejem, że czas na przyjemność.
Przestrzeń, żeby w ogóle zapoznać się z tym, co sprawia mi przyjemność.
Jak dzieci, które w latach osiemdziesiątych szły na początku lata w ogrody, żeby podkradać najlepszy na świecie groszek, który właśnie zawinął takie, wiecie, owoce pierwsze, takie słodkie.
mozolną codziennością i czasami po prostu sprawiają, że dzięki zachwytowi transformujemy się.
Ja myślę sobie, że też w przyjemności ludzie sobie przypominają.
Przypominają sobie o tym, że do czegoś chcą dążyć.
Mam wrażenie, że przyjemności, które przytrafiają się ludziom na przestrzeni ich życia, są jak trochę takie szturchnięcie w ramię, które podpowiada nam, ej, czasem jest pięknie, zapoluj na to.
Dla mnie przyjemność, podobnie jak zachwyt, to bardzo transformujące uczucie.
I ja jestem przekonana, że między innymi święta Bożego Narodzenia, urlopy, Sylwestry, czyli wszystkie te momenty, w których my doświadczamy tej przyjemności, na różne sposoby, one nas zapraszają do tego, żeby właśnie stawiać sobie jakieś cele.
może być chociaż trochę inne albo bardzo inne i że ja się mogę o to postarać.
Codziennie obserwuję ludzi, którzy opowiadają mi o takich właśnie momentach, magicznych momentach w swoim życiu.
Kiedy pojechali do Paryża po raz pierwszy w życiu, zjedli croissanta.
Ja nie byłam w Paryżu, więc mogę wam opowiedzieć tylko o doświadczeniu tych, którzy tam byli.
Zjedli croissanta i pomyśleli sobie, że jedzenie jest przyjemnością.
Albo kiedy tak jak ja pojechali do pięknej Italii, jak mówił Henryk Sienkiewicz, każdy z nas ma dwie stolice.
I wydaje mi się, że jak ja pojechałam do Włoch po raz pierwszy, po raz drugi, to to, czego doświadczyłam, to tego, że można...
cieszyć się po prostu życiem, albo relacją z drugim człowiekiem, albo że te rzeczy wszystkie, które dla nas tutaj mają ogromne znaczenie, tam są mniej ważne niż oliwa, dobrej jakości ser albo oliwki.
Pojechałam na wycieczkę z koleżankami z pracy, albo palicho, do sanatorium.
Pojechałam do sanatorium, pojechałam na wyjazd integracyjny, pojechałam na wycieczkę z koleżankami z pracy, poszłam do teatru, poszłam do Wilharmonii.
Zjadłam coś wspaniałego i przypomniałam sobie, że chcę śpiewać, że chcę tańczyć, że chcę biegać, że chcę się cieszyć, że chcę być królową turnusu z 92.
Pozerwam dziewczynę, która stworzyła cały ten trend.
Więc przyjemność jest dla nas pomostem, tak jak zachwyt.
I zaprasza do ponownego zadania pytania o to, jak chcę wykorzystać ten czas, który mam tu na tej ziemi dane mi.
wielki bałagan w sobie i ona nam się po prostu źle kojarzy.
doświadczysz poczucia winy, że znowu zrobiłaś, zrobiłeś coś.
Ja w ogóle nie zachęcam Was do tego poczucia winy.
To nie jest też dobra droga, żeby najpierw popuszczać sobie lejce, które na siebie zakładamy, a potem walić po łbie.
Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak kultura odcina nas od prawdziwej przyjemności, czym w takim razie przyjemność różni się od ulgi i dlaczego...
kobieta, chociaż pozdrawiam też wszystkich mężczyzn, którzy tutaj są, dlaczego kobiety, które pozwalają sobie na przyjemność, są rewolucyjne, są rewolucjonistkami.
Poprzyglądajmy się w takim razie kilku pojęciom.
Pierwsze pojęcie to,
Natychmiastowa reakcja, która pozwala nam pozbyć się już odczuwanego dyskomfortu.
Czyli jeżeli jesteśmy w stresie i zjemy cukierka, to przez moment poczujemy się mniej zestresowani.
Albo pokłócimy się i siadamy robić zakupy i już jesteśmy mniej poirytowani.
Albo po trudnym dniu wypijamy wino wieczorem i już jesteśmy pozorni, ale jednak mniej zmęczeni.
Więc ulga jest czymś, co pozwala nam uwolnić się od dyskomfortu.
różnymi uczuciami, które nam się oczywiście w ciągu dnia pojawiają, jakimiś niewygodami, które w nas pracują, które są związane oczywiście z tym, co się dzieje w naszym życiu tu i teraz, ale bardzo często też z tym, co się działo tam i wtedy, bo czasem jesteśmy w dyskomforcie przez wiele tygodni, miesięcy, lat.
odtykają uszy i ty zaczynasz słuchać siebie, swoich myśli, swoich potrzeb, zaczynasz odczuwać wrażenia, zaczynasz być bardzo tu i teraz z tą przyjemnością, więc przyjemność to obecność, ulga to po prostu zatrzymanie bólu.
zagospodarowania sobie czasu wolnego, jak seriale, gry, scrollowanie Instagrama.
Ona nas po prostu rozprasza, odwraca naszą uwagę od tego, co myślimy, co czujemy, co się dzisiaj wydarzyło, co wydaje nam się bez sensu, za czym tęsknimy.
Ja nie mówię, że ona nie jest nam potrzebna,
Więc przyjemność jest przede wszystkim głęboką, zmysłową, wolną od wszelkiego napięcia obecnością w świecie, w którym dzieje się coś, co nas jednocześnie pochłania i otwiera.
Czytanie czegoś, co nas pochłania, ale też co nas transformuje.
Powolne identyfikowanie się z doświadczeniami bohatera, które otwierają nas na coś, do czego nie mieliśmy dotychczas dostępu.
Że pojawia się obecność, że pojawia się poczucie sensu i ważne pytanie, jak chcę żyć?
Oczywiście przemysł rozrywkowy bardzo ograbia nas z przyjemności, która była częścią naszego spontanicznego bycia w relacji ze sobą i światem jednocześnie, ponieważ przemysł rozrywkowy wykorzystuje nasze...
oddalenie od siebie, wykorzystuje nasz brak świadomości w obrębie przyjemności, który jest wywołany kulturą, która tej przyjemności po prostu nie wspiera i proponuje nam różne formaty rozrywkowe, przekonując nas, że to jest coś, co wypełni tę lukę.
To nie jest też tak, że po tym odcinku już masz nigdy nie iść na zorganizowany koncert albo jakiś festiwal, jakieś wydarzenie rozrywkowe.
To nie jest też tak, że masz nigdy już nie sięgnąć po żadną ulgę w swoim własnym życiu.
Masz prawo to robić, ale dobrze by było, żebyś zrobił, zrobiła miejsce na te wspaniałe, magiczne doświadczenie, które pomoże ci
Możemy tu postawić kropkę, ale chciałabym Wam jeszcze zwrócić uwagę na to, jak kultura nas odzwyczaiła od przyjemności.
Po pierwsze, jesteśmy bardzo, bardzo
Żyjemy w takim tempie, w takim przyspieszeniu, że nie mamy czasu sięgnąć po tę transformującą, refleksyjną czynność, jaką jest poszukiwanie przyjemności.
wypoczętego ciała.
To jest też powód, dla którego ludzie, którzy żyją w takim kieracie, kiedy doświadczają nagłej
transformującej przyjemności, to często się dekompensują, popadają w rozpacz.
Popadają w rozpacz, często mówią, że to ich w jakiś sposób odblokowało, ale też rozwaliło totalnie, że pokazało im, że ich życie jest kompletnym, nie chcę powiedzieć bezsensem, chociaż często to słyszę, ale jest kompletnym kieratem, że ich życie...
I przypominasz sobie,
czym jest życie i po co jest życie i po co ty masz ten czas tutaj i na co chcesz go poświęcić.
A potem musisz zapakować swoje manatki i wrócić do kieratu.
Zresztą jak pomyślimy sobie o różnych takich historiach bohaterów literackich czy filmowych,
No dobra, ale to społeczne tempo, czyli to, że my potrzebujemy ciszy, że potrzebujemy w miarę wypoczętego ciała, że jakieś przestrzenie w głowie na jakąś refleksyjność, bo umówmy się, jak walczysz o życie i przetrwanie, to raczej to nie jest najlepszy moment na egzystencjalne rozterki nad tym, jak chcę żyć.
Ona nas nie zaprowadzi tam, gdzie my nie jesteśmy w stanie się pozbierać najprawdopodobniej.
Więc rzadko kiedy zdarza się, żeby głęboka refleksyjność pojawiała się w nas wtedy, kiedy jesteśmy przemęczeni i jesteśmy po prostu w takim piku.
To jest też powód, dla którego najlepsze pomysły na życie albo właśnie głębokie refleksje pojawiają się w nas dopiero w drugiej połowie urlopu albo pod jego koniec.
Szczęśliwi ci, którzy mogą z tego skorzystać i jeszcze trochę w tym stanie pobyć.
produktem, to znaczy jest sprzedawana cała kultura wellnessowa, trochę jest o tym, że sprzedam Ci taką usługę, która Cię stransformuje, trafisz do naszego wspaniałego hotelu, doświadczysz cudownego balijskiego masażu, posłuchasz tybetańskich gongów, zjesz jakieś tam wykwintne danie, poćwiczysz rano jogę i to Cię
Najczęściej tak to nie działa, to znaczy jeżeli mamy więcej czasu i możemy pobyć w takim miejscu, które rzeczywiście nas nastraja, bo czasem coś może nas nastroić, ja sama lubię czasem się na coś nastroić, to okej, to jest to możliwe, staje się to możliwe, ale kiedy to jest jakiś jeden dzień wyrwany w ogóle z kontekstu, naszpikowany rzeczami, które są właściwie kropką nad i, a nie początkiem tej podróży, to to się po prostu nie udaje i ludzie
Są załamani tym, że przecież palą te wszystkie świeczki zapachowe i używają tych wszystkich czarodziejskich olejków do ciała i nawet może trochę medytują i trochę chodzą na jogę, gdzie na powitanie i na pożegnanie mówią namaste, ale się nie transformują, bo to nie jest o tym.
Rzadko kiedy nam podpowiada, poczuj naprawdę, czego potrzebujesz.
No i tu pojawiają się wakacyjne propozycje, tak?
Wyjazd, zakupy, jakiś kontent do pokazania, bo wszyscy jadą, bo wszyscy coś robią i można w tym piku wakacyjnym czasem poczuć, że...
Jesteśmy zmęczeni ciągłym poszukiwaniem atrakcji i przyjemności, bo rzeczywiście wtedy na prawdziwą przyjemność najnormalniej w świecie nie mamy czasu.
Dlatego kobieta, która czuje przyjemność z jedzenia, z tańca, z odpoczynku, to kobieta, której nie da się kontrolować.
bo przyjemność jest transformująca, bo przyjemność przypomina nam, że warto walczyć o wolność, o jakość swojego życia, o radość.
Bardzo często pracując z osobami współuzależnionymi miałam takie doświadczenie, że te kobiety w pewnym momencie pod wpływem jakiegoś zdarzenia poznały jakiegoś mężczyznę, doświadczyły czegoś, wyjechały gdzieś, no coś im się przytrafiło.
I to jest trochę o tym, że przyjemność podpowiada nam, że należy nam się od nas samych coś więcej.
więcej wolności, że musimy uczyć się, może nawet nie musimy, tylko dzięki przyjemności uczymy się popuszczać sobie lejce.
No dobra, podsumowując, prawdziwa przyjemność jest bezcelowa, jest cielesna, jest powolna, jest bardzo często o obecności, o uważności, o transformacji, o czułym szturchnięciu w ramię i powiedzeniu Ci, ej, postaraj się dla siebie.
Co ci przypomniało, że warto się dla siebie postarać?
Mojego urodzinowego prezentu zrobiła, zrobił to dla siebie i żebyśmy poświętowali razem przebudzenie do wolności.
Jakkolwiek ezoterycznie to nie brzmi, ale wydaje mi się, że po prostu w pewnym wieku możemy sobie pozwolić na to, żeby powiedzieć prawdę o życiu.
Bardzo, bardzo dziękuję Wam za to, że wspieracie podcast Madam Monday po dorosłemu.
Bez Waszego finansowego wsparcia ten podcast po prostu nie mógłby powstawać.
Ostatnie odcinki
-
Jak używać ruchu, żeby służył zdrowiu psychicznemu
02.02.2026 06:13
-
Mam dość! Kiedy praca nad sobą szkodzi?
26.01.2026 06:29
-
Więcej, lepiej, bardziej
19.01.2026 06:06
-
Intuicja
12.01.2026 00:04
-
Potrzeby i pragnienia. Dlaczego tak często chce...
05.01.2026 06:00
-
Liminalność
29.12.2025 06:25
-
Czego nauczyłyśmy się po 40!
15.12.2025 06:00
-
Nie nakręcaj się!
08.12.2025 06:57
-
Kochaj i pozwól na bunt
28.11.2025 17:57
-
Syndromy - kiedy przeszłość jest w teraźniejszości
24.11.2025 06:37