Mentionsy

Mellina
04.08.2025 08:08

Grzegorz Dolniak: Kobieta zasnęła na moim Stand-Upie. MELLINA – Meller

Gościem najnowszej Melliny jest Grzegorz Dolniak. Standuper zaczynał od kabaretu i tam dowiedział się, że najgorzej jest występować przed gwiazdą, na którą ludzie czekają. Pracował w stoczni, gdzie stał "na oriencie", był kwiaciarzem a w kebabie był ofiarą mobingu. Dolniak wspomina czasy harcerstwa "co za czasy, że się dzieci do lasu wyganiało" tłumaczy dlaczego najgorsze w Standupie był niespodzianką ale otwiera się na poważne tematy m.in. ojca, którego nie było w domu i alkoholizmu. "Jeszcze pół godziny temu nie chciałem się otwierać na ten temat" przyznał w rozmowie z Marcinem Mellerem.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "GI Josy"

Gdyby Abelard Giza i Rafał Paczyś mieli dziecko, byłby nim Grzegorz Dolniak.

Odbieram, że może coś w tym jest faktycznie, bo może ekspresja w stronę Rafała, tematyka w stronę Abelarda, może o to chodzi, że faktycznie jestem dość energiczny, co pewnie niewielu osobom może przypominać Rafała, ale też poruszam tematy często bliższe tym, które porusza Abelard.

Klaudia od razu mi mówiła, będzie ciężko, ale ja się uparłem, próbowałem to raz, drugi, trzeci.

Więc jest bardzo dużym wsparciem i nie ma raczej tak, że nie pozwala, bo ja też jakoś mam taką zasadę, że nie przeginam, nie poruszam takich tematów, które by mogły gdzieś tam czy kogoś jakoś mocno

Generalnie, paradoksalnie, bardzo często jest tak, że wydaje się, że tak jak na przykład jest rozmowa z widzami i mi się na przykład wydaje, że łuprzy gioła, ludzie to lubią, ludzie tego chcą.

Ja siadałem zawsze jak najdalej, żeby mnie nikt... Więc nam się wydaje, że przyginamy czasami.

W Szczecinie pracowałem w teatrze Alek Pleciuga, zajmowałem się marketingiem.

A w Szczecinie już wszystkie możliwe drogi wyczerpałem, więc postanowiłem, że muszę zmienić też otoczenie.

A z drugiej strony więcej monet wpływało z tytułu stand-uperskiego?

Kiedyś, jeszcze zanim się rozwinęły drogi i koleje, to to strasznie długo zajmowało.

Wiesz co, tak naprawdę dopiero przy drugim programie, jak pierwszy program, który nazwałem Klamka Zapadła, zupełnie to nie ma związku z programem, tylko to było takie moje, wewnętrznie dla siebie tak nazwałem, że Klamka Zapadła, robię stand-up, zobaczę.

I zrobiłem pierwszy program i dopiero ten flashback, drugi program, w którym tak poczułem, że załapałem taki swój styl, troszkę bardziej.

Może przez to, że na testach to jest jakiś taki moment taki ulotny, że coś się rozwaliło na testach, później gra się to drugi, piąty, próbujesz tego i nic.

z drugiej mi wypada i potem mi się robi, nie wiem, godzina 20, 25.

Drugie testy, spoko, i z każdym występem coraz gorzej.

Który jakiś przykładowy występ, który wspominasz najtragiczniej,

Najtragiczniej.

Tragiczniej.

Raz na przykład w drugim rzędzie, to było akurat w Tczewie, to mogę powiedzieć, pani zasnęła na moim występie i wiesz, grasz.

Ja gram i ja po prostu już nie wytrzymałem w pewnym momencie, mówię, słuchajcie, nie dam rady, ale pani tu śpi w drugim rzędzie, wiesz, z tego się zrobiła super atmosfera, ale no grasz i tak, jest na tej sali 500 osób, wszyscy się bawią, ale ty już się koncentrujesz tylko na tej jednej osobie, która śpi.

Telefony wyprowadzają cię z równowagi?

Więc staram się na to nie zwracać uwagi.

Ale no bywały sytuacje kiedyś, no ale to jest, wiesz, jeżeli to nie jest przygięcie jakieś, które naprawdę... Ja mam jakieś tam swoje dwie, trzy formułki i jak już coś jest za bardzo, to wchodzę tak na poważnie, że tak, wiesz, to już nie chodzi o mnie, tylko z szacunku do innych ludzi.

Był na jakiejś gigantycznej imprezie w gigantycznym hotelu.

I na drugi dzień mieliśmy kolejny występ w kolejnym mieście, już z tą świadomością, no zagraliśmy ten występ, ale wyszliśmy i w tym się przywitaliśmy, że i was, i nas ktoś oszukał, nie?

Była to taka, stało się to imprezą miejską wpisaną w kalendarz, taką po prostu stałym punktem na mapie kulturalnej regionu i mega, mega mam z tego satysfakcję.

Wtedy to było priorytetywne, tak, określenie, ze względu na skrót, RUM, remontowe usługi morskie.

Nie, nie, nie, po pierwsze może być przedawnione, po drugie, wiecie, nie nadążam za przepisami, bo ja się nawet ostatnio pytałem, od jakiego wieku można pracować, bo tam... Słuchaj, jak za dzieciaka składałem telefony stacjonarne, to chyba nie, no wydaje mi się, że to było na legalu, bo już nie pamiętam, ale wydaje mi się, że nie ma to znaczenia w firmie, która jest remontowymi usługami morskimi najbliższego szczebla.

Nie wiem dlaczego, ale już jak byłem dzieciakiem i miałem jakieś tam GI Josy, swoje ludziki, to się bawiłem nimi w jakiś film jakiś robiłem nimi, że się bawiłem po prostu, tylko to była jakaś historyjka i tak dalej.

To mi przyszło dosyć szybko, bo pamiętam, że na początku liceum gdzieś na biologię pisaliśmy referaty.

Być może bym go nie miał, gdybym nie miał tego syndromu machaj albo zginiesz.

Jak to się mówi, że ptaszek, o jak pięknie ptaszek lata, a wtedy ptaszek myśli machaj albo zginiesz, nie?

Więc myślę, że kiedy już potrafię obsługiwać ten system operacyjny lepiej, to widzę w tym dużo też pozytywnych rzeczy.

I moje dzieci nie rozumieją, trudno powiedzieć, o zaginionych lądach.

Ja byłem pierwszym rocznikiem królikiem w doświadczalnym gimnazjum.

0:00
0:00