Mentionsy

Lwowska Fala | Radio Katowice
04.01.2026 07:10

Lwowska Fala. Odc. 287


Witaj Nowy Roku! Życzenia w rytm Marsza Radeckiego składa Danuta Skalska!Ewa Węglarz w rozmowie Markiem Pateckim przedsiębiorcą i filantropem, uczestnikiem wyprawy na Kresy w ramach akcji "Zaświeć gwiazdko dla Polaków na Kresach".Polecamy dobre książki - prof.Stanisław Nicieja i jego "Kresowa Atlantyda" - rozmowa A. Baron-Twarkowskiej. Zwyczaje noworoczne na Kresach i przepis na śledzia od mamci Teliczkowej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 263 wyników dla "Centrum Macierz Polonii w Woli"

Polskie Radio Lwów i wszystkie rozwojstwie polskie.

Niech inni zjadą, gdzie mogą, gdzie chcą Do widnia Paryża, do dynów A ja się ze Lwowa nie ruszam za mną Za skarb, za skarż, nie w ból

Tylko we Wowie!

Gdzie śpiewem w tytulu i budzę ze snu Tylko we Wowie!

I bogaci dziad, tu sosa pan brat I kurzdyma uśmiech na twarzy A pan my tu ma słodziutki ten gród Jak sok, czekolada i mniót

I gdybym się kiedyś urodzić miał znowu, tylko bym wowieł.

I szkoda gadania i co chcesz znowu, nie ma jak mówić.

Dzień dobry Państwu, tu Lwowska Fala.

Płyniemy do Was 4 stycznia 2026 roku.

Zapraszamy na poranną kawę z Lwowską Falą, a dobry wieczór mówimy przyjaciołom na drugiej półkuli.

Takich Was, lwowiaków i ślązaków, rodaków na wschodzie, w Kanadzie, Australii, Ameryce, przyjaciół Lwowa, gdziekolwiek są, a także i tych, którzy chcieliby do nas dołączyć, przygarniamy do naszej kresowej rodziny i zapraszamy na 993. spotkanie ze Lwowem.

Na antenie Polskiego Radia Katowice w programie o Kresach, nie tylko dla kresowian.

Ewa Węglarz przy mikrofonie i Andrzej Prugar, reżyser dźwięku, witają Was kochani najserdeczniej lwowskim.

Kochani, nowy 2026 rok w lwowskiej fali rozpoczynamy od życzeń i na początek nasza niezrównana Danuta Skalska.

Jaj, jaj, jaj, wy nie zdajecie sprawozdania, jaką wielką radość dzisiaj mogę przekazać wam, którzy nas słuchacie w nowym roku.

Niechaj zdrowy umijają choroby, a chory doczekają się powrotu do zdrowia.

Niechaj otaczają Was ludzie dobrzy i szczerzy, wrażliwi i życzliwi.

Niechaj w rogach Waszych chawiry zamieszkają dobrobyt i pomyślność.

Łaska nasza od Boga i pokój ludziom dobrej woli niech nam towarzyszy.

A za chwilę Marsz Radeckiego, tak jak kiedyś był w naszym stulecznym, królewskim mieście Lwowie.

W Nowym Roku Jóźku Ciuchrej szerzy wam winczuję, że jak kto ma krawy zdrowie, to najszy szanuję.

Suzamen duchupy, śpiewaj mi piosenki, batiarskie, heczne albo też wojskowe, jakie ino tylko przyjdą nam do głowy.

Po Sylwestrze rano kawusia być musi, a do kawusi potrzeba zicher coś spódkiego.

A jak kto jeszcze hirny ma bólacy głowy, najda na śledzik.

Recepis mamy tyliczkowy.

A potem spuchulamy na wysoki samek, co tu się obchodził bez klucza i klamek, by z wnuczkami pukikować na to nasze miasto, co już od lat.

By dzieci nasze i wnuki też nie zapomnieli, że na cytateli kwitnęli moreli i ile nos lwowska gwiazdek dawała w podarku i ile na mogiłach orląt nadzieli i łez.

Kochał się nasz Lwów, aż po życia kres.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Przyjmijcie Państwo również życzenia od całego zespołu Lwowskiej Fali.

Jesteśmy tutaj dla Was, naszych słuchaczy, dzisiejszych i przyszłych pokoleń, ale także dla tej polskiej ziemi, z której wyrastamy, dla tej pięknej polskiej mowy, którą pielęgnujemy oraz dla polskiej kultury i tradycji, która ukształtowała tysiące wielkich i wspaniałych ludzi.

Życzymy wszystkim dumy z bycia Polakiem i dobrego Nowego Roku.

A skoro trwają gody, to życzenia ślemy wraz z kolędą z Wileńszczyzny.

Narodzory, Syn Boży, niech swe serce otworzy, kiedyż nam nie przebramy bogatym.

Niechaj gwiazda wszech króli, promieniami podkuli wasze głowy i chaty.

Częstochowska Maryja waszym modłom niech sprzyja, dobry czas niech ją prośba poruszy.

Niech się krzewią szczęśliwie, złoża na waszej imię, a cłoty pachną.

Naszej duszy ponad miasta i wioski Niechaj czuła duch boski Tary łask niech rozsypie w narozie Czy wysiada czy praca Niech wam serca obraca Ku miłości i zgodzie A opatrzność co chwila Niech was groszem zazila Szczęść wam Bóg i Panowie i prośni

My przed pamięci stajemy staroświeckim zwyczajem, nowy rok niesie wiosnkę w opierze.

My przed wami dziś stajem, staroświeckim zwyczajem.

Nowy rok niesie piosenkę w ofierze.

A teraz jeszcze raz powracamy do naszej wyprawy na Kresy.

Zaświeć gwiazdko dla Polaków na Kresach.

Pod takim hasłem nasza ferajna pod dowództwem Danuty Skalskiej 4 grudnia wyjechała na Kresy z pomocą świąteczną.

Darami ofiarowanymi przez wielu ludzi dobrej woli.

Na szczególne podziękowania zasługują ludzie oddani sprawie.

Wspaniałomyślni darczyńcy, wśród których należą się szczególne podziękowania panu Markowi Pateckiemu, przedsiębiorcy z Krakowa, który też był uczestnikiem tej ekspedycji.

Dzisiaj gościmy go przy naszym radiowym telefonie.

Dzień dobry Panie Marku, witamy na antenie Lwowskiej Fali Polskiego Radia Katowice.

Był Pan uczestnikiem wyprawy na Kresy pod tytułem Zaświeć Gwiazdko dla Polaków na Kresach.

I odwiedzał Pan nie tylko małe miejscowości, duże, ale także gościł Pan w paru szkołach.

Ja z podziwem patrzyłam jak Pan wręczał młodzieży i dzieciom.

w mościskach i strzelczyskach, klocki Lego i szachy, mówiąc przy tym, że jako dziadek wie Pan, że najważniejszy jest rozwój intelektualnych dzieci.

I chciałam zapytać, jak Pan, przedsiębiorca, biznesmen, znajduje czas na taką pomoc i otwiera Pan serce dla tych Polaków, o których już mało kto pamięta?

W moim przypadku to nie tak często wyjeżdżam.

Staram się dawać to, co jest najcenniejsze, czas, jeżeli człowiek potrafi.

A teraz byłem drugi raz z państwem, w ogóle z tą grupą, a od kilkunastu lat już wspieramy tą akcję lwowskiej fali, bo uważam, że to jest wspaniała sprawa pomagać Polakom na Kresach.

A szachy, no tak jak pani redaktor powiedziała, jestem dziadkiem, a wiem, że sam wychowywałem się na Lego, więc wiem jakie klocki Lego jak wpływają na rozwój dziecka, czy szachy.

Uważam, że to jest najlepszy prezent, jaki możemy, albo jeden z najlepszych prezentów, jaki możemy dać.

w szkołach, świetlicach, tam gdzie są dzieci.

Po prostu dzieci się rozwijają, tak jak pani powiedziała, intelektualnie.

To wymaga, czy gra w szachy, czy składanie takich modeli, niekoniecznie według jakiegoś schematu, ale dowolnie.

To też pobudza wyobraźnię i myślę, że to był bardzo wartościowy prezent, ale oprócz tego też i nie zabrakło słodyczy, ale jak zauważyli, z tego co widzę, to pani właśnie zwróciła uwagę na to.

To my bardzo dziękujemy w imieniu wszystkich dzieci, bo przecież misia można przytulić, a klocki Lego są tak koncepcyjne, że wpłyną rzeczywiście na ich rozwój i to na bardzo długo.

Ale chciałam wrócić do tego, że pan nie tylko w taki sposób pomaga, ale zaprasza pan również na kolejną imprezę, którą pan organizuje już 10 stycznia.

Proszę nam opowiedzieć, co w macierzy Polonii się wydarzy 10 stycznia?

Proszę Panią, już 26 raz organizujemy takie wspólne śpiewanie kolęd i właśnie w czasie świąt jest bardzo dużo różnych właśnie wydarzeń związanych z kolędami, ale czym my tutaj wyróżniamy się?

Przede wszystkim najważniejszymi nasimi gośćmi to są właśnie dzieci.

Dorośli fantastycznie potrafimy spędzać czas w trakcie śpiewania kolęd, ale ten czas jest dedykowany

No i właśnie tak jak pani powiedziała, 10 stycznia o godzinie 15 rozpoczynamy taki popołudnie, a potem wieczór kolędowy.

Oczywiście też nie zabraknie mnóstwo atrakcji dla dzieci.

Loty balonem, zabawa, o którą już nawet i rodzice się upominają, czy będzie w tym roku.

Akurat o godzinie gdzieś tak 19 mamy dzieci z zespołu pieśni i tańca Czerwone Korale, Alert.

To powiem pani tak, to też jest dla mnie niesamowita sprawa, jak widzę jakie ambitne dzieci mamy, czy młodzież, że tym dzieciom, tej młodzieży chce się angażoww coś takiego i inspirować innych, bo ja myślę, że na tym też to polega.

Uczestnictwo w takim kolędowaniu powoduje, że nie trzeba przekonywać dzieci, że coś jest warte, tylko patrzą co inne dzieci, co młodzież robi.

Napisał Pan w zaproszeniu, że chcecie, aby dzieci miło spędziły czas i mogły się dzielić swoimi talentami i nawzajem inspirować.

Rozumiem, że Pan też wokół tego dzieła gromadzi ludzi dobrej woli, wspaniałych ludzi i cały zespół właśnie takich osób, które podobnie jak Pan myślą i działają.

Wie pani co, żeby coś miało sens, albo może nie tyle sens, żeby miało perspektywę, to trzeba otaczać się ludźmi o podobnych wartościach, ale też niekoniecznie, bo możemy się różnić, ale widzieć dobro czy naszych firm, czy rozwój dzieci.

Ale tak jak tutaj pani powiedziała, żebyśmy mogli się rozwijać, potrzebni są też młodzi ludzie.

I wśród, jako organizatorów, jest też duża ilość młodych ludzi, która nam pomaga i to cieszy.

Gdy my odejdziemy, to będzie miał kto dalej to kontynuować, tą działalność.

I to jest takie właśnie wspaniałe, perspektywiczne działanie.

Przypomnijmy jeszcze, że ta impreza odbędzie się w Centrum Macierz Polonii w Woli Więcławskiej, gmina Michałowice, ulica Polonijna 22.

Proszę jeszcze naszym słuchaczom, nie tylko z okolic Krakowa, ale też z innych okolic, którzy nas słuchają, tak krótko powiedzieć, gdzie to będzie i co tam jeszcze będziemy mogli zobaczyć.

Proszę Państwa, kiedyś w ogóle gmina, bo to Wola Więcłowska jest gminą Michałowice, to jest bardzo znana gmina podkrakowska, ale teraz szczególnie po otwarciu ostatniego odcinka autostrady S7 pod Krakowem, do nas jest bardzo łatwo dojechać, bo zjeżdża się na zjeździe widoma i po prostu to już jest dosłownie parę kroków, żeby do nas dojechać.

Zapraszamy szczególnie tutaj lokalnie, ale też nie tylko, bo naprawdę od godziny 14 do późnych godzin nocnych, żeby nie mówwczesnych, porannych, będziemy starać się miło spędzać czas.

Na początku występy artystyczne.

Wszystkie te informacje są dostępne na naszej stronie Centrum Macierz Polonii.

A zatem proszę Państwa dużo radości, po staropolsku ugoszczeni, z licznymi atrakcjami.

Przywita Was pan Marek Patecki ze swoimi wolontariuszami, smacznym jadłem i serdecznie zapraszamy 10 stycznia do Centrum Macierz Polonii w Woli Więcławskiej, ulica Polonijna 22.

Dziękujemy, naszym gościem był pan Marek Patecki, filantrop i dobry człowiek po prostu.

Pani redaktor, jeżeli jeszcze można, bo to chyba warto powiedzieć.

Proszę Państwa, ostatnio 15 sierpnia na pięknym wydarzeniu takim rodzinnym zebraliśmy ponad 12 tysięcy złotych, które przeznaczyliśmy właśnie na zakup rzeczy na kresy i właśnie podczas tego wydarzenia też zamierzamy wszystkie środki, które pozyskamy.

To warto robić, jestem do tego przekonany.

Przepraszam, że już po pożegnaniu to dodałem, ale cel jest naprawdę szczytny i wyjątkowy.

Ale najwięcej wartościowych informacji jest w postscriptum i za to bardzo dziękujemy jeszcze raz w imieniu obdarowanych.

I w imieniu tych, którzy po prostu z tego będą czerpać radość do następnej gwiazdki.

I liczymy na Państwa, że przybędziecie licznie i obdarujecie tych właśnie oczekujących na Was i gości, i występujących, i tych, którzy później poniosą to dobro dalej na kresy.

Ja również.

Do widzenia.

Święty Jan Paweł II powiedział, człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

A skoro spadł śnieg, to na kolędowanie udajemy się wraz z kolędą łyczakowską.

Pamiętasz śnieg najbielszy, ten śnieg płyczakowski.

I zmierzch, co gwiazdę świeci na rogu wójtowskiej.

Z tą gwiazdą od Krupiarskiej Piotra z Paminu.

na duszu kolęda sław i pisków violina.

Tam trąbek jasłowiecki Srebrzystę wygrywanie I zewsząd naszych lwowskich Koleń śpiewanie Batiarskie Bóg się rodzi Z placu Antoniego Gdzie bije sercem głowa

Dzieciny tam batiany serdecznie obsiędą, by rulać ją najsłodszą ze wszystkich kolędą.

Gdy rura ciągle jest młodsza ze wszystkich.

Nowy rok to noworoczne postanowienia.

Może wśród nich znalazłoby się też czytanie książek.

Częsty gość w naszej audycji, profesor Stanisław Nicieja i jego Kresowa Atlantyda, historia i mitologia miast kresowych znalazła się w kręgu zainteresowań naszej redakcyjnej koleżanki.

Kresowa Atlantyda to historia dwustu miast, które Polska utraciła po II wojnie światowej.

To historia ludzi, którzy tam mieszkali i tworzyli dzieła ponadczasowe.

To dzieje dużych miast jak Lwów, Wilno czy Grodno, ale też maleńkich miejscowości, które wydały niezwykłe zjawiska o dużym znaczeniu w historii Polski.

Pierwszy tom tej epopei został wydany w 2012 roku i opowiadał o takich miastach jak Lwów, Stanisławów, Tarnopol, Brzeżany, Borysław.

Z profesorem Nicieją rozmawia wspomniana wcześniej Agnieszka Baron-Twarkowska.

Niedawno na rynku wydawniczym ukazał się tom XXII Kresowej Atlantydy.

No i pytanie pojawia się być może w głowach Pana czytelników.

Co będzie w XXIII tomie?

No właśnie w tej chwili pracuję nad XXIII tomem i właściwie kończę rozdział o poświęconym miasteczku tłumacz.

Nic nie mówi ta nazwa dzisiaj.

Maleńkie miasto, a napisałem już 80 stron, czyli w książce będzie około 120.

Od samego, od nazwy zaczynam.

Na czym polega, skąd się wzięł tłumacz?

Otóż jeden z książąt tam na Podolu stworzył miasteczko tłumaczy.

A niezwykła różnorodność języków.

Tam handlowało się z Tatarami, Turkami, Madziarami, Bułgarami, Jugosłowianami, Polacy, Rusini, Żydzi, Ormianie.

I ten książę miał pomysł, nazywał się Ośmiozmysł, żeby stworzyć taką właśnie grupę tłumaczy i ich wypożyczyć.

Stąd nazwałem, tytuł tego rozdziału będzie

Tłumacz miasto poliglotów.

I ten książę robił na tym wielki interes, bo ktoś potrzebował tłumacza w języku tureckim.

Potrzebuje jechać do Tatarów coś tam załatwić.

A później zacząłem odkrywać fenomen

Tego, że to było miasto, gdzie powstała jedna z największych cukrowni europejskich.

Potocki stworzył cukrownię, gdzie odkryto, że cukier może być z buraka cukrowego.

Tego nie wiedziałem.

Pierwsze próby produkcji cukru to było z drzew klonowych.

Tam na podolu pojawiały się drzewa, które odkryto, że jak się nawierci i te soki ściągnie, tak jak z brzozy się ściąga, to jest to, jak się odparuje, to to jest cukier.

I pierwsze próby produkcji cukru to było z drzew klonowych.

Ja to przypominam, a później pokażę, jak to się dzieje, że ktoś odkrywa ten fenomen, że burak cukrowy, wydajność cukru nieporównywalna.

I nim do Europy zacznie się zwozić cukier, między innymi z Kuby, tej trzciny cukrowej, to jest niesamowita eksplozja tego i bogactwo tych ludzi.

I pokazuje, jak to się dzieje, że ta cukrownia funkcjonuje znakomicie, a później plajtuje.

I pokazuje ludzi pracujących przy tej cukrowni.

Między innymi tam synem jednego z dyrektorów jest słynny Ostap Ortwin.

To był we Lwowie później jeden z najbardziej znanych krytyków literackich.

To była wyrocznia.

Jak on napisał o kimś, że to jest wielki artysta czy wielki poeta, to był wielki poeta.

Są tacy krytycy, co są wyrocznią.

Po prostu potrafi zniszczyć swoją opinią.

I ta historia tego Ostapa Ortwina, który się nazywał, jego nazwisko było Kacen Ellen Bogen.

I pokazuje tą historię tego właśnie niezwykłego krytyka literackiego, który później ginie na ulicach Lwowa zastrzelony przez Niemca, bo nie chciał założyć gwiazdy Dawida, a wcześniej jeszcze w czasach sowieckich

Piękna opowieść o tym właśnie, o Stapie Ortwinie, czyli o Tadeuszu Holendrze.

To był z kolei poeta i bardzo ciekawy artysta.

Też go przywołuje, przywołuje inne postacie.

I my także życzymy owocnej pracy panu profesorowi Niciej i cierpliwie czekamy na XXIII tom Kresowej Atlantydy.

Pamiętasz śnieg najwielszy, ten śnieg łyczakowski i zwierzch, co gwiazdę świecił na rogu wójtowskiej.

Z tą gwiazdą od Krupiarskiej Piotra z Paulinu

na duszu kolęda słach i pisków violina.

Tam trąbek jasłowiecki zreprzysen wygrywa nie I zewsząd naszych lwowskich koleń śpiewa nie Batiarski Bóg się rodzi z placu Antoniego Gdzie bije serce Lwowa

Dzieciny tam batiany serdecznie obsiędą, by ruwać ją najsłodszą ze wszystkich kolędą.

Gdy lula ciągle jest młodsza ze wszystkich.

Kolenda Łyczakowska wprowadziła w klimat czekającego nas już pojutrze Święta Trzech Króli.

A jak obchodzono Święto Trzech Króli na kresach południowo-wschodnich?

Były to obchody urządzane na Nowy Rok.

W Święto Trzech Króli przedstawiano herody i draby.

Grupka młodzieży obchodziła wieś chodząc od domu do domu i wykrzykując życzenia.

W skład drużyn chodzących z kozą wchodziła oczywiście koza, ale również diabły, anioły, król i śmierć.

Najwięcej wrzawy robiły diabły, częstokroć kradnąc, co im w ręce wpadło.

Koza co chwilę potrząsała swoją ruchomą dolną szczęką zakończoną okazałą brudką i tupała, becząc w niebogłosy.

Oprócz głowy złożonej z ociosanego drewnianego klocka z przymocowanymi do niego rogami, koza trzymała ogromny worek, za którym się chowała i do którego wrzucała otrzymane datki.

Draby są z kolei przedstawieniem przypominającym jasełka.

Tworzyli je chłopcy o zdolnościach recytatorskich.

Ich pokazy odtwarzały wędrówkę Trzech Króli i spotkanie przez nich Króla Heroda.

Oprócz Króla Heroda i Trzech Króli chodziły w drabach żołnierze, anioł, mały Jezus, dziad, Żyd, rabin oraz śmierć.

Za odegranie jasełek chłopcy otrzymywali szklankę śliwowicy, wiśniówki lub innego wina robionego przez gospodarzy.

Czasem dostawali pączki, jajka, kawałek ciasta, a zdarzało się, że wręczano im pieniądze.

Tam gdzie gwiazda betlejemska Stoi mała stajeneczka Pełna cudu i radości Dziecioteczko Boże gości

Z wiosek przyszli pastuszkowie I ze wschodu trzej królowie Ludzi, zwierząt, co nie miara I z Lwowa też jest wiara Narodzona dziecino maleńka

Popatrz przez tajenki okienka Tam gdzie gwiazdy i księżyca nów Tam jest nasz lwów Dziecineczko coś w żłóbku złożona

Całą Polskę ww swoje ramiona i wysłuchaj modlitewnych słów.

Chroń, chroń nasz lwów, pobłogosław dziecino gorąco.

Wszystkie serca za Lwowem tęskniące Żeby mogły dnia pewnego znów Zobaczyć Lwów Malusieńka dziecino z Betlejem

W polskie serca wlej ciepłą nadzieję i czekaniem na spełnienie snów.

Niech żyje Lwów.

A teraz proszę Państwa kresowy kącik kulinarny.

Wracając do wypowiedzi Donuty Skalskiej, która wspominała o śledzikach, chciałabym przypomnieć śledziki, które podawano w cukierni pani Teliczkowej.

Z archiwalnych opisów lwowskiej gastronomii wynika, że śledziki były jedną z popularnych przekąsek w lokalu mamy Teliczkowej, obok innych drobnych dań i przystawek.

Lokalne jadło obejmowało świetne śledziki na mnóstwo sposobów, co sugeruje różnorodność sposobów podawania tej ryby, podobnie jak innych popularnych w mieście przekąsek, takich jak jajka z kawiorem, sałatki, pasztety czy kanapki.

Opis ten pochodzi z doniesień o lwowskich lokalach sprzed II wojny światowej, w których postać pani Zofii Teliczkowej przewija się jako słynna gospodarczyni serwująca gościom różnorodne przekąski w ramach polskiego śniadania.

A wśród tych przysmaków w szczególności wymienia się właśnie śledzie.

Lokal Teliczkowej znany był jako miejsce spotkań, gdzie można było przekąsić coś dobrego i zakropić czymś dobrym.

Co sugeruje też, że śledziki często podawano jako przekąskę do alkoholu, na przykład do wódki czy piwa.

Kresowe śledzie mają bardzo charakterystyczny profil.

Słodko-kwaśny, cebulowy, korzenny, często z nutą buraka albo suszonych owoców.

Jak je podawano?

Na małym półmisku, bez zbędnych dodatków, z ciemnym chlebem, czasem z masłem, jako przystawkę do wódki, nie danie główne.

Często nastojąco przy rozmowie.

A wersja świąteczna śledzi teliczkowej to taki malutki dodatek luksusu, ale bez przesady.

Dodawano jeden mały burak pieczony lub gotowany, pięć, sześć rodzynek lub drobno siekanych suszonych śliwek, pół łyżeczki miodu, a smak jak się różnił?

Miały głębszy kolor, delikatną słodycz, były takie bardziej wigilijne.

To typowy lwowski kompromis między postem a świętem.

Grudniowa noc liliowym śniegiem pruszy.

Świecących w górze nie widać gwiazd.

Już chyba nic tych wspomnień nie zagłuszy.

Do których dziś powracam jeszcze raz Przed siebie idę w noc Przed siebie idę w mrok I liczę ile lat I który to już rok

Wydaje mi się znów, że idę w białą noc.

Przez ośnieżony Lwów.

Znajomy próg w znajomym niegdyś domu.

Od lat go widzę w tułaczych snach W tę białą noc przyszedłem po kryjomu Choć wiem, że nikt nie czeka w jego drzwiach

Przed siebie idę w mrok Nie słyszę nic, bo śnieg Samotny tu mi krok Przemykam niby cień Bez celu idę znów

Kolędy dźwięk za chwilę się rozpłynie.

O białej nocy zapomnij świat.

Stopnieje śnieg i mój na śniegu ślad Przed siebie idę w noc Przed siebie idę w mrok I już nie widzę nic Bo łza przysłania wzrok

że to nie ja, że to w Wigilię znów tęsknota moja szła przez ośnieżony Lwów.

A teraz proszę Państwa kartka z kalendarza.

Nie każdy Nowy Rok i Sylwester wyglądał tak kolorowo jak dzisiaj.

Wspominamy krwawy Sylwester 1945 roku.

W nocy z 29 na 30 grudnia 1945 roku banda UPA wkroczyła do Nowosielec i zaatakowała wieś, mordując mieszkańców i paląc zabudowania.

Zginęły około 22 osoby, spalono 60% zabudowy.

Do ataku na Nowosielce przystąpiło kilka sotni ukraińskich nacjonalistów, w tym oddziały dowodzone przez Stepana Stebelskiego pseudonim Hrin oraz sotnię Didyka.

Banderowcy wkroczyli do wsi około pierwszej w nocy i spalili ponad 150 budynków, co stanowiło 60% zabudowy wsi, rabując zdobytek i mordując mieszkańców.

Sygnałem do rozpoczęcia napadu było wysadzenie nieodległej stacji kolejowej.

Kilka dni wcześniej funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa zebrali od mieszkańców broń palną, pozostawiając wieś bez środków obrony.

Prawdopodobnie ta informacja dotarła do UPA, co sprawiło, że napastnicy poczuli się bezkarni.

Gdy mieszkańcy Długiego usłyszeli strzały i zobaczyli pożar Nowosielec, zorganizowali straż wioskową, która oddała strzały w powietrze i w kierunku bandytów.

lecz nie powstrzymała napadu.

Rok 1945 zakończył się dla Nowosielec olbrzymią tragedią.

Formalne zakończenie wojny nie uchroniło polskich wsi przed dalszą przemocą.

Zbrodnia nie doczekała się pełnego historycznego i sądowego rozliczenia.

Warto dodać, że po wojnie Stebelski, pseudonim Hrin, jeden z organizatorów napadu, napisał dwie książki wspomnieniowe o swoich doświadczeniach bojowych.

Brzemienna Pani Schronienia w wołyńskiej stajence Tam chleb skrwawiony na stole Tam martwe małe pachole Dym spalonych chlebów

Setki istnień straconych na prędce Pustymi polami się mierzy Bez królów kadzidła pasterzy Pozwól dziecino uwierzyć

Daj siłę i wiarę i moc.

Żegaj nowe serca zmiękczy.

Ta cicha i święta noc.

Boga rodzico, Pani troskliwa.

Kołysz w matczynych ramionach Pamięć i Polskę zbolało Tak mało w nas wiary, tak mało Polska kolędu płynie dnie stręgu

Daj z wiatrem W ziemiach skrwawionych, zbolałych Przechadzaj się, Jezusie mały Pozwól dziecino uwierzyć Daj siłę i wiarę i moc

Żekaj nowe serca zmiękczy.

Ta cicha i święta noc.

Pozwól dziecino uwierzyć.

Daj siłę i wiarę i moc.

Żekaj nowe serca zmiękczy.

6 stycznia 2026 roku w kościele pod wezwaniem świętego Wojciecha w Bytomiu o godzinie 18 odbędzie się kolejne lwowskie kolędowanie.

Będą śpiewać Bożena Związek, Andrzej Szczypański i Heniu Poloczek.

Serdecznie Państwa wszystkich zapraszamy.

Pięknej niedzieli w nowym roku, radości, pokoju w sercu, nadziei, która umiera ostatnia, życzą i kłaniają się Państwu Andrzej Prugar i Ewa Węglarz.

Urodzeni w niepodległej Polsce Urodzeni wiele lat po Jałcie Urodzeni w nowej już Europie Wspomnieniami powracamy zawsze

Do tych ulic, do tych placów, do tych domów, gdzie nie mieszka nikt już z naszych bliskich.

Tylko cienie legend niemal pokryją, opowieści snują w dziwnej ciszy.

Tylko cienie legend niemal pokryją, opowieści snują w dziwnej ciszy.

W wspomnieniach, w marzeniach, w snach Ruch jest las Epopeja bez końca trwa

W naszych sercach zatrzymał się czas Tylko czemu kamienne lwy Mają w oczach polskie łzy Powiedz czemu kamienne lwy Mają w oczach polskie łzy

Urodzeni w niepodległej Polsce Urodzeni wiele lat po Jałcie Urodzeni w nowej już Europie Wspomnieniami powracamy zawsze Do tych ulic, do tych placów, do tych domów Gdzie nie mieszka już nikt z naszych bliskich

Tylko cienie legend niemal pokryją mu Opowieści snują w dziwnej ciszy Tylko cienie legend niemal pokryją mu Opowieści snują w dziwnej ciszy Lwów jest dla nas We wspomnieniach, marzeniach, snach

Epopeja bez końca trwa.

Lwów jest w nas.

W naszych sercach zatrzymał się czas.

Tylko czemu kamienne lwy mają w oczach polskie łzy?

Powiedz czemu kamienne lwy Mają w oczach polskie łzy?

Dwóch jest w nas We wspomnieniach, w marzeniach, w snach Dwóch jest w nas Epopeja bez końca trwa

Lwów jest w nas W naszych sercach zatrzymał się czas Tylko czemu kamienne lwy Mają w oczach polskie łzy Powiedz czemu kamienne lwy Mają w oczach polskie łzy

Ostatnie odcinki

0:00
0:00