Mentionsy

Krzyk Horror Podcast
03.01.2026 02:00

Kult z Oławy. Bali się go biskupi i Jaruzelski #100

Chcesz więcej odcinków? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z tym odcinkiem do tych, którzy lubią takie historie.


W latach 80. na Dolnym Śląsku niewielkie miasto stało się centrum jednego z najbardziej zagadkowych kultów w Polsce.

Rencista twierdził, że na ogródkach działkowych ukazała mu się Matka Boska. W ciągu kilku dni tysiące ludzi zaczęło zjeżdżać na miejsce, by słuchać tajemniczych objawień. Zaskoczone władze i zdezorientowani duchowni nie potrafili zatrzymać rosnącej fali wiernych.


Wiara była tak silna, że wyznawcy postanowili własnymi rękami wznieść ogromny kościół.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 72 wyników dla "Domański"

Okazuje się, że grupa krwi na figurze idealnie pasuje do krwi Kazimierza Domańskiego.

Bo zanim Kazimierz Domański stał się prorokiem z oławy, był po prostu człowiekiem z pękniętą czaszką.

Kazimierz Domański nie był teologiem ani intelektualistą.

W 1966 roku Domański uległ poważnemu wypadkowi.

Domański został rencistą.

Domański leży na szpitalnym łóżku we Wrocławiu.

Następnego ranka dzieje się coś, co dla Domańskiego jest ostatecznym dowodem.

Lekarze według relacji Domańskiego i jego zwolenników byli w szoku.

Kazimierz Domański wraca do Oławy, na swoją działkę, ale w jego głowie, tej samej, która doznała urazu i w której był krwiak, rzeczywistość zaczyna pękać.

To właśnie tutaj w tej scenerii Kazimierz Domański wchodzi do swojej altanki.

Według relacji Domańskiego, to właśnie tutaj niebo postanowiło otworzyć swoje wrota.

To moment, w którym Kazimierz Domański przestaje być prostym świadkiem cudu, a staje się jego aktywnym narzędziem.

Domański otrzymuje misję.

Domański zaczyna realizować swoją misję.

Domański staje w centrum tego chaosu.

To, co mówi Domański, jest dokładnie tym, co ludzie czują w kościach, ale boją się tego wprost nazwać.

Z drugiej Kazimierz Domański, ręcista w brudnym swetrze, który nagle zaczął gromadzić tłumy, większe niż partyjne wiece.

Masz prawo teraz zapytać, co się wtedy działo z Domańskim?

Domański był uciągany na przesłuchania, zamykany w areszcie na 48 godzin, wypuszczany i zamykany ponownie.

Wierni poczuli się jak pierwsi chrześcijanie w katakumbach, a Domański był ich Piotrem.

Ale Domański miał wkrótce zyskać wroga znacznie potężniejszego niż PZPR i Służba Bezpieczeństwa Razem Wzięte.

Bo o ile z milicją można wygrać wchowanego, o tyle z kościołem, którego Domański uważał się wiernym synem, walka musiała być o wiele bardziej bolesna.

Prawdziwy cios, ten który miał rozerwać duszę Kazimierza Domańskiego i jego wyznawców na strzępy, nie nadszedł ze strony komunistów, ale z miejsca, które Domański uważał za swój dom.

Ale im głośniej Domański krzyczał o swoich wizjach, tym bardziej teolodzy marszczyli brwi.

Bo to, co Domański opowiadał, zaczynało brzmieć nie jak objawienie, ale jak teologiczna karykatura.

Domański prostyręcista opisuje Jezusa, ale nie jest to Jezus z Ewangelii pełen majestatu i tajemnicy.

Jezus Domańskiego ma kasztanowe włosy, jest zadbany, mówi językiem potocznym, czasami wręcz banalnym.

Matka Boska w wizjach Domańskiego chodzi po chmurce nad działkami, jakby to był spacer po parku.

Domański zaczął przypisywać Maryi cechy boskie, co w katolicyzmie jest herezją.

Gdyby Kazimierz Domański był pokornym mistykiem, jakich wielu zna historia kościoła.

Ale Domański nie milknie.

Dla nich odrzucenie przez kościół jest tylko kolejnym dowodem na prawdziwość Domańskiego.

Domański wkrótce poda rękę człowiekowi, przy którym jego własne wizje zdają się być niewinną bajką na dobranoc.

Kazimierz Domański, prosty ręcista z Oławy, potrzebował potwierdzenia.

Był lustrzanym odbiciem Domańskiego, lecz to było odbicie w krzywym, mrocznym zwierciadle.

Kam przyjechał do Polski, a Domański przyjął go jak brata w wierze.

Domański to prorok.

Do tej pory orędzia Domańskiego były, pomimo błędów, zakorzenione w ludowej pobożności.

Pod wpływem tej relacji wizje Domańskiego zaczęły ewoluować w stronę, która przeraziłaby każdego teologa.

Domański zaczął mówić o znakach na niebie, które przypominały opisy UFO.

Choć te wątki w Oławie były wyciszane, to sam fakt, że Domański legitymizował człowieka, który później został skazany za przestępstwa seksualne, kładzie się cieniem na całej tej historii.

W pewnym momencie jednak nawet dla Domańskiego to było zbyt wiele.

Domański zaczął się wycofywać.

Domański zobaczył, że jego misja ma potencjał globalny i przede wszystkim finansowy.

Domański postanowił zbudować Arkę, ale w przeciwieństwie do biblijnego Noego nie budował jej z drewna, lecz z cegieł i zaprawy.

I tutaj objawiła się potęga, jaką Domański miał nad ludźmi.

Wszystko trafiło do worka Domańskiego.

Wszyscy równi wobec wizji Domańskiego.

Domański zarządzał tym chaosem jak udzielny książę, wydając polecenia, które rzekomo dyktowała mu sama Matka Boska.

Domański został prezesem, jego żona wiceprezesem.

Domański znalazł więc rozwiązanie, które do dziś budzi dreszcz grozy u teologów.

To był teatr, udawanie liturgii, ale dla tych ludzi, wpatrzonych w Kazimierza Domańskiego, jak w obraz, to nie miało żadnego znaczenia.

Domański twierdził, że ma bezpośrednią linię do Boga, która omija Watykan.

Kazimierz Domański przez lata budował swoje królestwo.

Domański trafia do szpitala, a nie do swojej lecznicy dusz w Nowym Otoku.

Ale teraz, gdy śmierć stała w nogach jego łóżka, Domański nie prosił o pomoc swoich kapłanów, nie wołał tych, którzy w Oławie odprawiali nielegalne msze.

Poprosił o pomoc kapelana szpitalnego, o zwykłego rzymskokatolickiego księdza, będącego w jedności z tym biskupem, którego Domański tak zaciekle atakował.

Domański spowiada się, wyznaje grzechy, przyjmuje wiatyk i przyjmuje sakrament namaszczenia chorych.

Przyjmując sakramenty z rąk kapłana kościoła katolickiego, Domański w jednej chwili podważa sens wszystkiego, co zbudował w Nowym Otoku.

21 czerwca 2002 roku Kazimierz Domański umiera.

Kardynał Henryk Gulbinowicz, ten sam, który latami walczył z samowolą Domańskiego, staje przed dylematem.

Ciało Domańskiego nie zostaje wystawione w jego prywatnym sanktuarium, w tej betonowej twierdzy, którą wzniósł.

W tym samym kościele, do którego Domański przestał chodzić, wybierając własne nabożeństwa.

Jedni uznają to za akt ostatecznej pokory Domańskiego, inni za zdradę ideałów.

Kazimierz Domański spoczął w ziemi.

Domański odszedł, ale zostawił po sobie coś bardzo konkretnego, namacalnego i potężnego.

Co stało się z Imperium Domańskiego, gdy zabrakło cesarza?

Kazimierz Domański spoczął w ziemi, ale betonowy kolos w Nowym Otoku wciąż stał.

Ale bez głosu Domańskiego, jego charyzmy, tego specyficznego hipnotyzującego tonu, w jakim wydawał swoje orędzia,

Znikały kasety magnetofonowe z nagranymi ekstazami, na których głos Domańskiego mieszał się z rzekomym głosem Matki Boskiej.

Czy Kazimierz Domański był zimnym, wyrachowanym oszustem, który żarował na ludzkiej naiwności?

Może ława nie była historią o Domańskim, ale o nas, o ludzkiej naturze?

0:00
0:00